•  

    pokaż komentarz

    Bardziej logiczny byłby zakaz poruszania się, a nie wjazdu.

  •  

    pokaż komentarz

    Bez cząstek to chyba przed 2004 rokiem

  •  

    pokaż komentarz

    "Z kolei w przypadku silników z filtrem cząstek stałych DPF poziom rakotwórczych węglowodorów (formaldehydu i podrażniającego oczy i drogi oddechowe acetylaldehydu) może być ograniczony o niemal 99 proc. Podobne wyniki badań uzyskano w przypadku równie szkodliwych i działających kancerogennie policyklicznych węglowodorów aromatycznych."
    Kluczowe zdanie dla wszystkich, którzy twierdzą, że wycięcie DPF nie zmienia emisji z Diesla.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemo: chyba nikt nie twierdzi, ze spaliny po przefiltrowaniu sa równie zanieczyszczone jak przed.
      Owszem, dpf zmienia emisje, ale janusze sobie myślą: walić to, nie stać mnie na drugi filtr za kilka tysięcy (a wiec niejednokrotnie połowe wartości auta), wiec pozbede sie tego co mam, a wstawie atrape.
      Skoro silnik dalej działa (ba, dziąła nawet lepiej i pali delikatnie mniej), to tym bardziej sie do tego przekonuja.

      Panuje takie przekonanie, że co ja jeden i moje decyzje moge zaszkodzić środowisku. Przeciez jestem tylko malutką mróweczką, trybikiem.
      JAk inni beda dbali o środowisko, to ja sam go nie zatruje.
      GOrzej, jak spory odsetek społeczeństwa dojdzie do takiego przekonania.

      Ba i nawet nie tyczy to tylko wycinania dpf, bo takze np palenia w piecu jakims syfem itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @nunu85: Ja już co najmniej kilka razy spotkałem się z takimi twierdzeniami. Argumentacja zwolenników tej teorii była taka, że diesel z DPF od tego bez DPF różni się tylko tym, że ten pierwszy wyrzuca zanieczyszczenia w postaci wielkiej chmury na trasie (przy okazji zapycha się w mieście i załącza się awaryjnie od czasu do czasu, jak nie wyjedzie się na trasę), a ten drugi emituje te same zanieczyszczenia tylko jednostajnie. Oprócz tego DPF to spisek koncernów i fanaberia sterowanej przez Niemców Unii Europejskiej, wymyślona po to aby zarabiać na ciągłych wymianach filtrów i naprawach silników. Może te twierdzenia to tylko próba racjonalizowania wycięcia DPF, ale mimo wszystko były dość popularne.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemo: Ludzie różne dziwne rzeczy opowiadają i racjonalizują swoje postępowanie, które źródło ma po prostu w braku pieniędzy.

      Faktem jest że auta ze sprawnym DPF mają rurę wydechową po prostu czystą od środka.
      Nawet chromowane końcówki wydechu potrafią się błyszczeć od środka.

      A auto bez DPF (nawet sprawne), ma wydech od środka czarny.
      Nie trzeba wiele zgadywać, że to samo co osadza się na rurze od wewnątrz, również wylatuje do atmosfery.

      Pytanie na które nie da się już odpowiedzieć "na oko" jest takie - na ile jest to szkodliwe.

      Jeśli chodzi o popularne obecnie diesle w wieku 10+ lat, które są bardzo chętnie sprowadzane, to mało które z tych aut jest sprawne.
      Te silniki obecnie mają niezbyt trwały osprzęt i w tym wieku właśnie mija im resurs.
      Niemiec wie że zbliża się moment kiedy nie przejdzie (albo już nie przeszedł) przeglądu ze względu na spaliny, wie że do wymiany jest turbina, wtryskiwacze i filtr DPF, a zrobienie tego prawidłowo to koszt tak duży, że zapada decyzja o sprzedaży pojazdu.

      W Polsce takimi "drobiazgami" nikt się nie przejmuje - DPF się wytnie (może i jeszcze nawet sprzeda), wyeksploatowane wtryskiwacze to nie problem ("diesel musi dymić!!!!!1111jedenjedenjeden"), a padającej turbiny też się nie opłaca robić póki działa, dolewa się znikający olej i jeździ.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemo: No i oczywiście jest jeszcze podgrupa prawicowych Januszy którzy dodatkowo twierdzą, że DPF to spisek lewaków i ekoterrorystów, którzy chcą zniewolić Polskę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @lemo: ciekawe teorie, fajne masz wokół towarzystwo, zmień je, radzę dobrze

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: było miło, było przyjemnie, aż do momentu jak przeczytałem ten komentarz, usuń konto, radzę dobrze

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: To nie moje towarzystwo, ale opinie "internetowych ekspertów". Swoją drogą podobnych do ciebie - nie znasz mnie, a zdaje ci się że wiesz jakie mam towarzystwo i usiłujesz dawać mi życiowe rady :-P

    •  

      pokaż komentarz

      @lemo sluchaj no ksieciunio, wujek dobra rada mówi jak słuchasz glupot to jestes w zlym towarzystwie. Niezaleznie od tego czy w internecie czy na zywo. Masz chyba jakiś kompleks... I tobie podobni. Przezywasz czyjes glupoty jak stonka wykopki...

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: No i co wniosłeś do rozmowy swoimi wpisami - "księciunio", imputowanie kompleksów i "dobre" rady. Tylko się przypieprzasz, rzucasz epitetami i porównaniami z gimnazjum. Szkoda na ciebie czasu. Bye

  •  

    pokaż komentarz

    Ja to marzę o unowersalnych filtrach DPF. Takich co kosztują 100zł, wymienia się je raz na 10 000km i można zamontować w każdym aucie. Chętnie bym taki zamontował w swoim dieslu w ramach ochrony środowiska.
    Po prostu widzę, że kolejny raz próbuje się napędzać sprzedaż nowych aut, poprzez ograniczanie wjazdu starych pojazdów do miast w imię walki z ekologią. Czy nie da się walczyć z ekologią poprzez usprawnianie starych aut, zamiast usuwania ich z miast, aby tylko ludzie musieli pójść i kupić sobie nowsze auto?

    •  
      J.....a

      +16

      pokaż komentarz

      @mariecziek: Wystarczy, żeby producenci przestali udawać że filtry są bezobsługowe. Wystarczy, żeby był na tablicy wskaźnik zapełnienia DPF, żeby kierowca sam mógł zdecydować się kiedy wypalić DPF, w momencie gdy widzi że jest już zapełniony oraz wie, że będzie jechał dobrą, pustą trasą.
      A nie że DPF się zaczyna wypalać tuż przed końcem trasy bo komputer sobie tak umyślił, potem ten proces się przerywa i to prowadzi do zarżnięcia DPF.

    •  

      pokaż komentarz

      @mariecziek: Nowsze auta = lepsza technologia spalania paliwa = lepsza efektywność = mniejsze zanieczyszczenia - po prostu.

      To nie tylko dołożenie mnóstwa filtrów.. np. stare 1.9 TDI sterowane mechanicznie, miały dokładność wtrysku paliwa do kilku, do nawet kilkunastu mg paliwa. Obecne 2.0 TDI CR są sterowane elektronicznie, dużo dużo bardziej dokładnie. Czyli zostaje wtryśnięta dokładnie taka ilość paliwa jaka dostarczona ilość powietrza, a nie jak w starych dieslach paliwo lane na potęgę..

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: Skoro nowe diesla mają tak dobrą technologię, to:
      1. Po co potrzebne są filty DPF?
      2. Skąd taki jęk o wycinanie filtrów DPF?

      Mi chodzi o to, żeby mając stare auto mógłbym być bardziej eko, a nie tak, że jak zechcę w niedzielę pojechać autem do centrum, to nie będę mógł tego robić, bo zakazy.
      Nie twierdzę, ze diesel to super wybór auta, ale wnerwia mnie to, że pod płaszczykiem ekologii wymusza się na ludziach zakup nowego auta, mimo że ich na to nie stać.
      Ostatnio na Litwie partia zielonych miała pomysł, by stworzyc podatek dla właścicieli aut dieslowych, bo 3/4 aut na Litwie ma silnik diesla, a taki podatek wymusi na ludziach zmianę auta. Gówno prawda! Ludzi nie stać na nowe auto, dlatego jeżdżą starymi autami z silnikiem diesla, bo nie stać ich na kupno nowszego, zresztą po co kupować nowe auto, skoro stare się sprawdza?

    •  

      pokaż komentarz

      @mariecziek: Nie napisałem że mają "taką dobrą" technologię, tylko że mają obecna technologia spalania paliwa, jest na wyższym poziomie niż 20 lat temu.

      Do starego diesla gdy założysz DPFy to nie wiele da, ponieważ "ekologia" zaczyna się w momencie podania paliwa przez wtryskiwacze do cylindrów. Im bardziej wtrysk jest precyzyjny, tym sam proces spaliwa jest dużo bardziej zoptymalizowany, by powstało mniej szkodliwych składników spalin. Dopiero potem te szkodliwe spaliny są oczyszczane.

      1. Filtry DPF są do oczyszczania spalin z cząstek stałych.
      2. Jęk - ponieważ jest to normalna część eksploatacyjna którą powinno sie wymienić, a nie wyciąć.

      Dokładniej: Janusz ma passata, TDI z DPF. Przebieg 200 tys na liczniku, pewnie z 350 tys faktycznie.
      Januszowi psuje się sprzęgło z kołem dwumasowym, diagnoza: zużycie, naprawa: zakup nowego i wymiana. = jeździ dalej. ( bez sprzęgła daleko nie zajedzie).
      Januszowi zużywa się DPF (który też ma swoją żywotność) diagnoza: zużycie naprawa: zakup nowego i wymiana. Co robi Janusz? ano znalazł takiego speca w internecie, co ogarnia komputery, i mu to wyłączy w sterowniku silnika. Przecież auto bez DPF też pojedzie. Potem wystarczy uciąć rurkę na wydechu, wspawać nową. i po kłopocie - naprawione? tak. Niestety jeszcze gorzej truje środowisko..

      Gdyby sprzęgło było elementem bez którego da się jeździć, Janusze też by je wycinali i nie wkładali nowego.

      Podsumowując. Decydując się na auto z takim a nie innym silnikiem, nie sztuka go kupić, ale sztuka go też utrzymać uwzględniając wszystkie usterki które należy naprawić zgodnie ze sztuką mechaniki.

      Dopiero co ojcu wybiłem z głowy kupno 2 letniego Audi A4 z przebiegiem 100 tys z silnikiem diesla na rzecz nowej Skody Octavi z silnikiem benzynowym. Tak wiem, komfort itd. Sam jeździłem Audi i przesiadam się do Seata.
      Jednak na Seata mnie stać, na Audi już niestety nie. (pomijam kwestie opłacalności, indywidualna sprawa)

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: No widzisz, ja jeżdżę dieslem. Starym. Nie 1.9 TDi, tylko 2.5 TDi. Nie zamierzam zmieniać auta w najbliższym czasie, bo nie widzę w tym sensu. Moje się sprawuje całkiem dobrze, mogę sam coś pogrzebać w aucie. Jeżeli miałbym DPFa, to pewnie bym go wymieniał. Jeszcze z 2 lata temu jeździłbym u ekologów pod oknem i dymił ile by się dało, ale wydoroślałem trochę, tylko nadal mam takie podejście, że nie widzę sensu wymieniać auto, dopóki teraźniejsze się sprawdza. Tak samo jak nie widzę sensu wydawania 3k zł na smartfona, skoro za 600zł można mieć trochę słabszego, ale równie dobrze sprawdzającego się co droższy.

      No a jeżeli jednak wymieniałbym auto na nowe, to kupiłbym hybrydę. Nie chcę rezygnować z dużego momentu obrotowego, który mam w dieslu, a elektyki jeszcze są w powijakach i nie nadają się na dłuższe trasy, więc taka hybryda byłaby dla mnie idealnym wyborem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mariecziek: hmm... Pracuję w branży, więc miałem okazję testować mnóstwo samochodów. Z hybrdami jest do końca tak kolorowo. Do miasta - super :) Natomiast w trasię potrafią zużyć więcej paliwa niż przeciętny benzyniak.

      Jeśli Twój 2.5 TDi jest sprawny, serwisowany na bieżąco, posiada sprawny katalizator (on też się zużywa i można go wymienić), do tego sprawny EGR, śmiało możesz nim jeździć. Sam do tej pory jeździłem starym 1.9 TDI.

      Nowe benzyny z turbo też mają spore momenty obrotowe. Obecnie z 1.9 TDI 110 KM 235 Nm przesiadam się do 1.4 TSI 150 KM 250 Nm. Czyli nawet nieco więcej. Moment z "dołu" jest fajny, daje uczucie wgniatania w fotel:)

      Jestem też 100% zwolennikiem aut elektrycznych, jednak do póki nie zostanie rozwiązane w prosty sposób ładowanie oraz masa samych ogniw / baterii. np. nowa tesla roadster ma 1.9s do setki. Jest bardzo szybka. Jednak ze względu na masę własną, na torze zostaje daleko daleko w tyle :(
      Miałem okazję jechać teslą model X z 750 KM silnikami elektrycznymi. Spod świateł nie ma mocnych :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Amen kolego - bo nie ma nic lepszego jak po 300km trasie wypalanie włącza mi się stojąc na ostanich światłach przed do domu... A do się to prosto zrobić - jeśli sadzy jest powyżej iluś tam procent - można włączyć, jeśli mniej nie wypalaj. Tylko nikomu się to nie opłaca.

    •  

      pokaż komentarz

      @mariecziek: Nie da się tanio przerobić starego diesla na takiego z DPFem i AdBlue. Tak samo jak nie da się tanio przerobić starego pieca węglowego na nowoczesny z podajnikiem i zaawansowaną komorą spalania, albo starego diesla na nowoczesnego diesla z turbiną i nowoczesnym wtryskiem itp...

      DPF to nie tylko filtr, ale i cały układ wydechowy, sondy lambda, komputer sterujący, jak do tego dołożyć system filtrowania tlenków azotu, to już wogóle niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      Pracuję w branży, więc miałem okazję testować mnóstwo samochodów. Z hybrdami jest do końca tak kolorowo. Do miasta - super :) Natomiast w trasię potrafią zużyć więcej paliwa niż przeciętny benzyniak.

      @flito: Dlatego do TIR-a najlepszy jest diesel, a do p%%%#ika typu smart do jeżdżenia na zakupy - benzyniak. Diesle powinny całkowicie zniknąć z samochodów osobowych, niech zostaną w dostawczakach, ciężarówkach i koparkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: Ty się nie śmiej. Niektórzy dwumasę wycinają jak się zużyje! :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Tamtomasz tak wiem , sprzęgło g60 do 1.9 , obić kevlarem , i 500 niuta przeniesie na jedno masie ;)

    • więcej komentarzy(1)

  •  

    pokaż komentarz

    A to nie jest przypadkiem tak, ze 90% smogu powstaje w skutek palenia byle czym w piecach starej generacji do ogrzewania gospodarstw domowych, a tylko 10% powstaje z transportu drogowego? Może by zająć się tymi debilami, którzy palą gownem w piecu i trują wszystkich na około? Co z tego, ze w mieście nie będzie samochodów i poziom smogu obniży sie tylko o parę procent jak i tak nie będę mógł otworzyć okna czy wyjsc na spacer bo w około smród i czarny dym z kominów?

    •  

      pokaż komentarz

      @rotaderp: Dokładnie tak jest:) no ale media piszą to co się dobrze sprzedaje :)
      Gdyby ludzie przestali palic gównem i śmieciami, a korzystali z nowoczesnych pieców (na które są potężne dofinansowania! i nawet firmy które te dofinansowania załatwiają od A do Z ), do tego palili porządnym ekogroszkiem, to smog byłby odczuwalnie ograniczony.

      Mieszkam w Bloku, ponieważ nie stać mnie na utrzymanie domu - proste. Ludzie domy pobudowali ale żeby zapłacić za porządny piec i paliwo do niego to już niee, bo bida.

    •  

      pokaż komentarz

      @rotaderp: "Za smog w skali kraju odpowiadają przede wszystkim piece w mieszkaniach, czyli tzw. niska emisja. Dwa lata temu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport z kontroli jakości powietrza w Polsce. Według niego za 82–92,8 proc. zanieczyszczeń odpowiedzialna jest niska emisja. Zanieczyszczenia komunikacyjne to 5,4–7 proc., z kolei przemysł to 1,8–9 proc. odpowiedzialności.

      Tyle tylko, że to dane dla całego kraju, a smog ma często charakter punktowy. Nas interesują głównie miasta, tam z kolei sytuacja bywa diametralnie odmienna. W tym samym raporcie NIK zwrócono uwagę na lokalne uwarunkowania i wskazano, że w 2011 r. w Warszawie emisja liniowa (samochody) odpowiadała za 63 proc. stężenia PM 10. Gdy półtora roku temu wprowadzano w Krakowie pakiet antysmogowy, jako winne zanieczyszczeń wskazywano w połowie piece, a mniej więcej w jednej trzeciej samochody. Dokładne liczby są trudne do wskazania, bo poziom zanieczyszczeń może się w danym momencie różnić w ramach jednej dzielnicy, a zarządzać kryzysem trzeba w skali miasta.

      Warto zwrócić uwagę, że smog, który powodują samochody to nie tylko, a nawet nie głównie, to co leci z rur wydechowych. W bardzo ciekawej rozmowie opublikowanej przed rokiem w „Gazecie Wyborczej” Katarzyna Barańska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska tłumaczyła, że pył samochodowy w mniej więcej 7 procentach to „dymienie z rury”. Kilkanaście procent to drobinki z opon i klocków hamulcowych. Reszta, czyli ok. 80 proc., to pylenie wtórne, czyli to, co leży na jezdni, a samochody wzbijają w powietrze przejeżdżając.

      Tak naprawdę trudno więc oddzielać od siebie niską emisję i emisję liniową i argumentować, że „dymią piece, wiec samochody nie mają na to wpływu”. Piece i samochody wzajemnie nakręcają zjawisko smogu.
      "

    •  

      pokaż komentarz

      @rotaderp: Po prostu łatwiej i szybciej zedrzec kasę z kierowców. Dlatego takie coś się opłaca i przynosi korzyści.

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: zaiste prawda. W Krk nawet zaczęli myć ulice. Pomogło na smog, ale nie pomagają mieszkańcy. Np. na Lea 2 lata nie można było odspawać aut z chodnika na mycie. Pomogła wymiana krawężników.

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: Czyli jeśli idzie o transport, to najpierw należałoby zacząć od odkurzania dróg :)

    •  

      pokaż komentarz

      Pomogła wymiana krawężników.

      @pza_81: w jaki sposób to pomogło?

    •  

      pokaż komentarz

      @rotaderp: Najlepsze, że w takim Krakowie, nawet jak wszyscy będą używali gazu do ogrzewania, kominki będą zakazane a auta elektryczne to i tak to nic nie da !
      Problem jest bardziej złożony w bardzo dużo zależy od Górnego Śląska i wsi/miasteczek po drodze do Krakowa.
      Niestety wiatry są tu głównie zachodnie i jakby nie patrzeć nawiewa to całe ścierwo do miasta.
      Proste porównanie z wieczora w Krakowie pm10 >200%, a w okolicznych wsiach >800%, a od strony Śląska znalazłem nawet 1000% przekroczone normy!

    •  

      pokaż komentarz

      @c-o-n: to prawda - na wiochach palą największych syfem w piecach. Czasem jak przejeżdżam autem przez jakąś wioskę to muszę włączać obieg wewnętrzny bo idzie się udusić

    •  

      pokaż komentarz

      @rotaderp: był 1-2? lata temu pomiar na alejach po myciu. Spadło PM10. Sporo z czarnej nasi na jezdniach w zimie to smog.

    •  

      pokaż komentarz

      Np. na Lea 2 lata nie można było odspawać aut z chodnika na mycie. Pomogła wymiana krawężników.

      @pza_81: ale ja pytalem w jaki sposob pomogla wymiana kraweznikow na "odspawanie" aut? Byl nakaz zabrania samochodów?

    • więcej komentarzy(1)