•  

    pokaż komentarz

    Adam Smith pisał 200 lat temu:

    Gdyby w zawodach, które nie dają beneficjów jak prawo lub sztuka lekarska kształcono równie wielką ludzi [jak na kleryków o których pisał we wcześniejszym akapicie] na koszt publiczny, to byłoby w nich wkrótce tak wielkie współzawodnictwo, że obniżyłoby wkrótce ich pieniężne wynagrodzenie. Nie opłacałoby się wtedy nikomu kształcić syna w którymś z tych zawodów na własny koszt. Byłyby one pozostawione w zupełności tym, którzy otrzymywaliby swe wykształcenie na koszt dobroczynności publicznej, wskutek czego wzrosłaby niepomiernie ich liczba i pogorszyłoby się ich położenie materialne. W rezultacie doprowadziłoby to do całkowitego upadku tak poważanych dotąd zawodów, jak prawo i medycyna.

    To samo tyczy się nauczycieli...

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: No niezbyt bo pensje nauczycieli są ustalane rozporządzeniami a nie na wolnym rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones Gdyby nie to to pewnie były by jeszcze niższe. Jakoś nie słyszałem o braku chętnych do bycia nauczycielem. Wręcz przeciwnie. Słyszałem o wielu nauczycielach nie mogących znaleźć pracy.

      Gdyby pensje nauczycieli były zbyt niskie w stosunku do warunków rynkowych to zbyt mało osób chciało by być nauczycielami i takie uregulowanie by spowodowało że byłby deficyt nauczycieli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones za korepetycje krzyczą ile chcą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: czy szkoly prywatne tez to rozporzadzenie obejmuje?

    •  

      pokaż komentarz

      @Boobees: Nie wiem jak powinno być ale wiem jak jest w praktyce w jednej ze szkół STO: pensje takie jak w szkołach publicznych + półroczna nagroda 5000-11000 pod jakimś niezbyt wyszukanym pozorem.

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: Niestety, ale masz rację co do nadmiaru nauczycieli. Znam trochę tę branżę i wiem, w jakich warunkach pracują niektórzy w szkołach niepublicznych. Mam taką jedną znajomą, jest załamana nadmiarem obowiązków (19 godzin pensum to dla niej marzenie), ale nie odejdzie, bo nie ma gdzie. A co najgorsze, co kilka dni widzi, jak kolejne osoby donoszą CV do sekretariatu.

      Nauczycielstwo na karcie nauczyciela broni się jeszcze dobrymi warunkami (m.in. trzynastka, urlop dla podratowania zdrowia, krótki dzień pracy, dużo urlopu normalnego, dofinansowanie 87% do kursów czy studiów podyplomowych, których wiedzę mógłbyś wykorzystać w kształceniu, np. teraz jest nastawienie na programowanie w programie, więc kurs programowania podszedłby bez problemu), ale jak to obetną, to młodzi powinni iść do korporacji zamiast na studia nauczycielskie. Po pięciu latach studiów czeka ich marna płaca i często niewdzięczna praca, a po pięciu latach spędzonych w korpo będą już jakimś wyższym supervisorem supervisorów, nawet jeśliby zaczynali od roznoszenia wody.

    •  

      pokaż komentarz

      krótki dzień pracy, dużo urlopu normalnego

      @lunaexoriens: gdyby tak było, ale jak doliczysz wywiadówki, rady, sprawdziany, przygotowanie się do lekcji itp to tak im dobrze nie wychodzi... Po prostu ludzie zamiast patrzeć na pieniądze jak za przeproszeniem te barany idą tam gdzie wiedzą, że będą niewiele zarabiać - aby realizować swoją "pasję"...

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyby nie to to pewnie były by jeszcze niższe. Jakoś nie słyszałem o braku chętnych do bycia nauczycielem. Wręcz przeciwnie. Słyszałem o wielu nauczycielach nie mogących znaleźć pracy.

      @pitersi: sam bym chętnie pouczył gimbusy informatyki, jestem bezpiecznikiem na co dzień i chętnie pokazałbym jak się obsługiwać komputerem w odpowiedni sposób... tylko że nauczyciel zarabia jakieś 20zł na godzine a godzina testowania serwerów zaczyna się od 80 zł/h
      więc z czym do ludzi....

      pokaż spoiler dlatego uczą informatyki ludzie po weekendowym kursie obsługi komputera...

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens:

      nawet jeśliby zaczynali od roznoszenia wody.
      Chyba muszę zacząć nosić wodę.

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: Nie uważam, że ludzie powinni patrzeć tylko na pieniądze albo nawet - na pieniądze przede wszystkim. Akurat w nauczycielstwie tak wielu ludzi z pasją niestety nie ma, ale mogę zrozumieć, że ludziom to po prostu odpowiada ze względu na charakter pracy czy warunki.

      Jak chcesz z siebie wiele dać, to oczywiście dzień pracy się wydłuża, ale możesz to też sobie zorganizować inaczej. Polonista co rok dostosowujący swoje zajęcia będzie zawalony obowiązkami, ale taki wuefista to już coś innego. Na dobrą sprawę w większości przedmiotów możesz przerobić pierwsze trzy klasy, które uczysz, a potem już z tego korzystać. Częściowo są osoby, które nie wiedziały, co ze sobą zrobić i zostały nauczycielami, ale częściowo to ludzie, którzy chcieli być nauczycielami, bo to im pasuje. Taki bibliotekarz szkolny równie dobrze może się śmiać z ludzi zapieprzających w korporacjach czy gdzieś, skoro on przez 80% sześciogodzinnego dnia pracy może sobie czytać książkę czy myśleć, o czym tak chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Boobees: szkoły prywatne obowiązuje najniższa krajowa za 40 godzin tygodniowo. I od szkoły zależy ile dadzą tak naprawdę.

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: bo jest burdel, ilość nauczycieli powinna być regulowana, wtedy nauczyciel kończąc swoje szkolenia, swoją droga w Polsce zbyt krótkie, dostawałby prace z przydziału. Jak to jest we Francji, następnie zbierał by punkty które pozwoliły by mu się przenieść w bardziej dla niego atrakcyjne miejsca.

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: To raczej kwestia czegoś innego. Jeśli państwo albo związek zawodowy "pilnuje zatrudnienia" to od razu dzieją się 2 rzeczy...
      - zrównanie pensji wszędzie oprócz kręgu rodzinno/towarzyskiego urzędników.
      - stygmatyzowanie każdego komu cokolwiek się chce

      Jest bardzo silne parcie na to, żeby w takich zawodach zostawali tylko konformistyczni nieudacznicy. Bo nawet jak ktoś jest konformistą i dzielnie realizuje chory resortowy program ALE jednak chce mu się trochę pracować to bez problemu znajdzie pracodawcę/zawód gdzie zarobi więcej niż ludzie którym... pracować się nie chce.

      Tu chodzi o coś zupełnie przeciwnego. Związki zawodowe zlikwidowały współzawodnictwo tak, że dobry nauczyciel zarabia ogromne pieniądze a nieudacznicy gniją na państwowych stołkach i uczą dzieci jak być takimi samymi nieudacznikami, po równo i po taniości.

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens urlop normalny? Mówisz o tym urlopie, który mają nauczyciele podczas dni wolnych od nauki? W ciągu roku nauczyciel może iść na bezplatny lub chorobowe. Niby 19 godzin, ale wywiadówki, zebrania, przygotowywanie dzieci do apeli, przedstawien. Moja żona może z dwa kursy miała dofinansowane i to w wysokości do 20%. Tak jest nastawienie na programowania gdzie studia kosztują 3900zł, dokladaja nauczycielowi 1000zł i jest 20miejsc na każdą szkołę.
      Robiąc awanse zawodowe i mając nauczyciela kontraktowego zarabia 2000zł netto.

    •  

      pokaż komentarz

      gdyby tak było, ale jak doliczysz wywiadówki, rady, sprawdziany, przygotowanie się do lekcji itp to tak im dobrze nie wychodzi...

      @pitersi: wtf ? ziomek masz 45 minut lekcji i 15 minut przerwy, więc jak nauczyciel nie potrafi dysponować czasem to jego strata. Sprawdziany co za problem robić podczas prowadzenia lekcji, gdy coś jest zadane dzieciakom. Tu 5 minut, tam 15 minut przerwy i masz 18 godzin tygodniowo. Do lekcji nikt się nie przygotowuje, bo nauczyciel klepie przez parę lat ten sam program i powtarza to samo. Wystarczy popatrzeć jak nauczyciele od informatyki byli zacofani w stosunku do technologii. Gardzę nauczycielami, więcej sam się nauczyłem poświęcając godzinę dziennie niż przez całe życie głupie chodzenie do szkoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens krótki dzień pracy super tylko czemu żona moja która jest na karcie, pracuje w przedszkolu 25 godzin tygodniowo w domu lekko dorobia dziennie 2 do 3 godzin przygotowując się do zajęć na następny dzień. Plus do tego karty pracy, uzupełnianie tabel godzin obecności dzieci i diabli wie co jeszcze o jeszcze rady pedagogiczne. O różnych koniecznych kursach typu pierwsza pomoc nie wspomnę. A to wszystko za.... 1850zł miesięcznie. A w szkole tych obowiązków jest znacznie więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: Adam Smith to żaden autorytet, nawet w ekonomii...

    •  
      k............t via Android

      +17

      pokaż komentarz

      @pitersi "Słyszałem o wielu nauczycielach nie mogących znaleźć pracy."
      Tutaj jest jeszcze jeden ważny czynnik: ludzie często wybierają studia bylejakie, łatwe itd. Masa prywatnych gownouczelni kształci właśnie pedagogów. W miarę tanio, w miarę łatwo a licencjat czy magister w końcu jest. Potem taki ktoś kończy studia i zaczyna szukać roboty. Ponieważ nie ma za wiele do zaoferowania to nie mając wielkiego wyboru idzie do szkoły.
      W mojej opinii stąd taki tłok chętnych do nauczania. Lata temu czytałem o negatywnej selekcji na studia pedagogiczne tzn szli ci co nie dostali się na inne kierunki. Moim zdaniem do dzisiaj wielu nauczycieli robi to co robi bo inaczej się nie dało albo nie wychodziło.
      Szkoda bo to powinien być bardzo elitarny zawód a niestety nie jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @Neaopoliti szkoda, że można dać tylko jednego minusa

    •  

      pokaż komentarz

      @Neaopoliti Skoro nie szanujesz nauczycieli, to pewnie dlatego, że nigdy nie zasłużyłeś na szacunek z ich strony. Większość przerw trwa tylko pięć minut, podczas których trzeba zdążyć zmienić pomoce naukowe lub pomieszczenie. Do tego dochodzą dyżury na korytarzach i rozmowy z rodzicami. W domu trzeba przygotować się do kolejnych lekcji, nawet jeżeli odbędą się według znanego konspektu. Nieciekawe lekcje = znudzeni uczniowie = problemy z utrzymaniem dyscypliny = porażka zawodowa, itd., itp. Prowadzenie lekcji, z całym szacunkiem dla prac fizycznych, nie może być porównywane do pracy na kasie w Biedronce.

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyby nie to to pewnie były by jeszcze niższe. Jakoś nie słyszałem o braku chętnych do bycia nauczycielem. Wręcz przeciwnie. Słyszałem o wielu nauczycielach nie mogących znaleźć pracy.

      @pitersi: trochę się zmieniło, ciężko o matematyka, czy germanistę. Ja jako anglista też odrzuciłem ofertę. Oprócz słabych pieniędzy na początku, atmosfera w pracy nie sprzyja.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: Plus nie licząc nauczycieli w jakiś super prestiżowych szkołach to to nigdy nie był dobrze płatny zawód. Pewnie po to by zachęcać do niego tylko ludzi dla których nauczanie jest misją a nie robią tego stricte dla kasy.
      A tak na serio. To niskie pensje plus coraz powszechniejsze podejście, że jak dzieciak dostał pałę to wina nauczyciela a nie nieuka sprawia, że zawód ten schodzi na psy.

    •  

      pokaż komentarz

      @wshk przypomniał mi się koleś od wody z serialu plebs.

    •  

      pokaż komentarz

      w korpo będą już jakimś wyższym supervisorem supervisorów, nawet jeśliby zaczynali od roznoszenia wody.

      @lunaexoriens jasne...po pieciu latach...ciekawe gdzie, nic nie wiesz na temat korpo

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi: dokładnie!
      wiecie co jest najgorsze w tym newsie?
      Mentalność polaka-robaka. Nie ma co się cieszyć, że popyt na pracę tak duży, że podnoszą pensje etc. Trzeba zwrócić uwagę, że to źle, że mają więcej, bo nauczyciel ma gorzej. Idiotyczny wydźwięk to ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @gm001131 dobrze płatny nie był, ale kiedyś przynajmniej cieszył się dużym prestiżem. A dziś, w czasach gdy gnoje bezkarnie mogą nauczycielowi wsadzić na głowę kubeł do śmieci?

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi:
      @Daleki_Jones: Pójdą pensje nauczycieli do góry i to jest pewne, więc cieszmy się, że jeszcze mamy tanio bo w przyszłości będziemy musieli więcej zarabiać, żeby jeszcze większe podatki płacić..

    •  

      pokaż komentarz

      @pitersi z mojej grupy studenckiej o specjalności nauczycielskiej tylko gdzieś połowa (głównie dziewczyny) zostały w zawodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Boobees: nie. One placa jak chca. Czytaj mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @atomowypaczek: madre skowa a widze tutaj wielu idiotow ktorzy medrkuja o pracy w szkole a w dupie byli i g widzieli . Moge o tym pisac epopeje ale jak widze te komntarze znowu to juz mi sie nawet nie chce ... wez znajdz prace w szkole pooracuj i wtedy pisz !

    •  

      pokaż komentarz

      @Krakussimus dokładnie żona wcześniej pracowała w żłobku jasne 8 godzin i tyle, na początku była euforia tylko 25 godzin będzie czas dla rodziny obiad sprzątanie. Tak było przez 2 tygodnie dopóki obowiązków nie dołożyli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993 chyba, że chodziłeś do normalnej szkoły tak jak ja (prywatna) i tam nauczycielką infy była Pani o mózgu, który chyba pracował w systemie hex. Nie zapomnę jak nam na szybkości strzeliła w asemblerze prosty sterownik do robienia kółek kursorem. Bawiła się kodem jak ty swoim pindolem. Pytałem się kiedyś, czemu nie poszła na #programista15k powiedziała, ze nienawidzi korpo i w sumie wakacje są fajne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Maelstrom94: noo ale ja bym wolal jednak je spedzac na Dominikanie 3 razy w roku ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993 to była szkoła prywatna gdzie czesne to bylo 300zl miesięcznie wiec pewnie groszy tam nie dostawała

  •  

    pokaż komentarz

    Skąd wiadomo, że to nie jest tylko opłacona reklama biedronki?

  •  

    pokaż komentarz

    Co tu się odp@%??%%a? ( ͡° ʖ̯ ͡°).
    W międzynarodowej korporacji z branży automotive(ogromny kapitał $$$ i ludzi) zarabia się mniej jak w sklepie ( ͡° ͜ʖ ͡°) --> szeregowy pracownik produkcji żeby zarobić 2400 na rękę musi przepracować 2 niedziele.

    •  

      pokaż komentarz

      @PapaSar: > "Co tu się odp?$??$$a? ( ͡° ʖ̯ ͡°)."...
      Nic specjalnego. Zwykłe, codzienne szczucie medialne Polaków.
      W rezultacie tego szczucia ani pracownicy Biedronki nie zarobią tych mitycznych pieniędzy, ani wściekli, podpuszczeni pracownicy koncernów nie dostana podwyżki. Pracownik Biedronki usłyszy, że pod informacją o podwyżkach drobnym drukiem pisało, że owszem, ale pod warunkiem (i to następuje litania rzeczy niemożliwych). Natomiast pracownik koncernu usłyszy "To przenieś się do Biedronki, skoro tam więcej zarabiają".
      Jak jedni albo drudzy poskarżą się na Wykopie, to część im odpowie "zmień pracę, weź kredyt", inna grupka powie: "Twoja wina, bo czemuś się nie uczył w życiu czegoś, za co płacą 15 koła?", kilku opowie, jak to trzeba założyć DG i żyć jak król (tylko najpierw porzuć swoją strefę komfortu), a reszta doda, że oni już dawno wyjechali za granicę (tylko jakoś trudno zrozumieć, czemu zamiast się świetnie bawić za te pieniądze, siedzą na Wykopie i psują humor reszcie). Może się też czasem trafić dzieciak, który powie, że jego tata (oczywiście będzie to opowieść o "znajomym", albo niby o nim samym) to się niczego nie uczył, a zarabia dychę na miesiąc. Dzieciak nie doda oczywiście, że tata pracuje w spółce skarbu państwa, albo jest związkowcem w kopalni.
      Jutro rano, jak co dzień wszyscy wściekli i nabuzowani na siebie nawzajem ruszą do roboty.

    •  

      pokaż komentarz

      kilku opowie, jak to trzeba założyć DG i żyć jak król

      @jadwiga-m: No ale przyczyna tego jest dość prozaiczna. Jak się jest idiotą i bredzi że "źli prywaciarze" mają wszyscy po 3 domy i 15 samochodów... to przecież nawet największy nieudacznik by założył jakąś gówno-firmę i zarobił na te 2 domy i 4 auta... a co dopiero jakiś niedoceniany, wyzyskiwany ganiusz pracy i intelektu...

      Jeśli czyjeś nieszczęścia życiowe to wina jakiegoś "burżuja" który wyjechał za granicę czy założył firmę to co można innego powiedzieć, niż "w takim razie zrób to samo, zostań tym kapitalistą który jedyne co robi to pali cygaro i patrzy jak rośnie mu brzuch" :)

      Gdyby ta cała "elita" przeznaczyła na coś konstruktywnego energię którą zużywa na bezinteresowną nienawiść do wszystkich w koło, sprawdzanie kto ile nie zarabia i czego nie ma - to by jej żyło się dobrze. A tak to tylko leją tą żółć, bo niestety zawsze znajdzie się powód do narzekań w postaci kogoś kto ma więcej, jest mądrzejszy abl chociaż lepiej wygląda ;)

      Problem jest tylko w tym, że ci ludzie są odmóżdżeni tymi komunistycznymi bredniami o wojnach klas i każdego dnia są tak rozgrywani. Nie są w stanie pojąć, że gdyby pracodawca miał to by im dał tą 100, 200 czy nawet 500 tylko po to, żeby się odj?!!li, robili swoją robotę i nie zawracali dupy ;) A oni bredzą, że pracownicy będą bogaci wtedy, kiedy pracodawcy będą jeszcze biedniejsi niż teraz, kiedy już teraz te wszystkie małe i średnie bieda-firmy nie mają prawie nic.

    •  

      pokaż komentarz

      @PapaSar: > 2400 na rękę ma Nauczyciel Mianowany z nadgodzinami...a to już poważny tytuł pracowniczy.

      @PapaSar:

    •  

      pokaż komentarz

      @MiniHoneybee: Odróżnij narzekających od zawistnych. Zawistni siedzą tu i plują "pokaż lekarzu, co masz w garażu". Reszta pracuje w Biedronkach i innych zagranicznych koncernach i spółkach o niebotycznych kapitałach, bo po prostu nie ma innego wyjścia i doskonale wie, że pracodawca ma, ale nie da, bo musi mieć 200% zysku, a nie 100% zysku. I może to robić, bo w mediach są same motywacyjne artykuły, jak to w Biedronce rzucili podwyżką (napisane na zamówienie i z rozpaczy, bo już nawet Ukraińcy sie tam nie garną). Do tego na forach i wykopach działają pożyteczni idioci, którzy w imię dokopania bliźniemu podbijają piłeczkę takim newsom i sypią minusami i moralitetami każdemu, kto odważy się narzekać na zachłanność pracodawcy i zbyt niskie pensje. Tymczasem sami są takimi królami życia, że nikt nie może pojąć, co taki gość robi na Wykopie, zamiast korzystać z geniuszu, życia, wspaniałych Tesli, pieknych kobiet i tych pieniędzy, które otrzymuje za to, że podobno nie jest "leniwy, jak reszta narzekających". Niby wszyscy (no może wszyscy rozsądni) wiedzą, ze to zwykli ściemniacze, ale niestety tacy pozerzy przypadkiem nieźle potrafią napsuć krwi normalnym, ciężko pracującym ludziom.

    •  

      pokaż komentarz

      i innych zagranicznych koncernach i spółkach o niebotycznych kapitałach

      @jadwiga-m: Ale to trochę idiotyczna retoryka. Niby sprzątaczka powinna zarabiać więcej niż lekarz bo firma ma więcej pieniędzy? Ciekawe ile by np. te sprzątaczki więcej zarabiały gdyby ten cały kapitał między nie podzielić? Pewnie byłoby z 50 PLN miesięcznie.

      To jest właśnie to chore, komunistyczne szczucie... "janusz ma a nie da". A kim ty jesteś? Dzieckiem, że ktoś ma ci "dawać"? Dziwne, że jak firmy plajtują to nigdy nie ma jojczenia "no firma taka biedna, niech pracownicy sprzedadzą co mają i wykupią jej długi".

      To nie jest żadna "zachłanność pracodawcy" tylko twoja zachłanność i zwykła zawiść. Chcesz więcej niż to na co zasługujesz "bo drugi ma za dużo".

      To co prezentujesz to jakaś chora komuna. Twierdzenie, że pracownik powinien ponosić konsekwencje decyzji zarządu firmy w której pracuje. I to jest dobre dopóki można sobie roić że ta firma przynosi nie wiadomo jakie zyski. Ja się tej toksycznej patologii którą tu promujesz, że "firma biedna i nie może mi zapłacić" dość w życiu nasłuchałem.

      Jeśli ci się tak podobają bogate firmy, to kup sobie akcje i żyj z dywidendy. Normalni ludzie jak idą do pracy to po to, żeby dostać tyle ile jest na umowie a nie jojczeć, że firma za bogata i się należy, albo słuchać jojczenia że za biedna i wypłaty nie będzie.

      ale niestety tacy pozerzy przypadkiem nieźle potrafią napsuć krwi normalnym, ciężko pracującym ludziom.
      Dziwne, że się przejmujesz tym, że ktoś wypisuje w internecie bzdury ile to nie ma i to "psuje ci krew" a w tym samym czasie gadasz że zawiść jest zła. Może już pora na to, żeby zrozumieć, że nikt ci nic nie da. Tak samo jak ty nie weźmiesz pół wypłaty żeby ją rozsypać na rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Wykop znasz na pamięć XD większość znalezisk o płacach tak wygląda XD może to boty odpisują.

    •  

      pokaż komentarz

      @fiszifiszi: Pracowałam w różnych miejscach na stanowisku, gdzie się wie naprawdę ile kto zarabia oraz ile będzie zarabiał po "ocenie rocznej" ;) Wiem, że w międzynarodowej firmie wyżej cha nikt nie podskoczy i nie ma po co ściemniać (tak to dotyczy też pracujących na emigracji), bo pomimo, iż pracownicy wypracowują firmom gigantyczne zyski, to zarząd nie popuści ani pensa. Najwyżej się zwinie i przeniesie produkcję do Bangladeszu. Stąd stałe ciśnienie na cięcia kosztem wszystkiego. Nic się nie liczy:klient, pracownik, marka, jakość. Byle prezes dostał kolejną sutą premię, a właściciel i rada nadzorcza puścili nosem bąbelki ze złota.

      Piłeczkę podbijają robotnicy, którzy zwabieni benefitami i snami o rozwoju zwolnili się z Januszexu, gdzie mieli 2500, a okazało się, że w świecie brytyjskego lean management mają porównywalnie 2900 i ni chuchu dalej. Ale co krwi napsują reszcie, to ich. Podbijają młodzi marzący o zostaniu kimś i oczywiście jedyne, co im w tym przeszkadza, to jutrzejsze kolokwium, ale dziś napiszą co myślą o komunistycznym i roszczeniowym podejściu rodaków. Bardzo podbijają Janusze z Januszexu wściekli, że wczoraj pół załogi olało robotę (ciekawe czemu?), nie ma komu skończyć u klienta, a tu się ktoś wyżala, że podwyżki nie dostał, (darmozjad jeden). Piszą młodzi królowie życia na pierwszej posadzie w korpo, którym jeszcze się wydaje, że karta multisportu i służbowy nocleg w Hiltonie stawia ich ponad Kowalskim z działu kadr, który ma łysinę i narzeka na hemoroidy.
      Ludzie, którzy odnieśli sukces nie podbijają bliźnim piłeczek w wykopach o zarobkach czy bezrobociu. O ile w ogóle mają czas i im się nudzi to napiszą o filmie, księżycu czy pośmieszkują o kotach.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m w samo sedno, gdzie pracowałaś wcześniej? Jaka branża?

    •  

      pokaż komentarz

      @Perdition: Te najpopularniejsze przeleciałam (trochę dyskusyjne kto tu kogo przeleciał). Najlepiej się chyba czułam w automotive, bo tam było najśmieszniej ;)

      Wracając do nakręcania sobie śruby przez rodaków. Właśnie obserwuję dwa zakłady w małej mieścinie. W jednej gruchnęło, że w tej drugiej każdy dostał po pięćset podwyżki. Po prostu w grajdole wszyscy się znają, ale żaden nie odpuści,żeby drugiemu nie zepsuć humoru. No to się cała załoga spieniła na takie dysproporcje i hur dur dalej robić strajka! Tyle, że z tymi podwyżkami to było tak, jak z doniesieniami radia Erewań. Nie pięćset, a dwieście i nie wszyscy, a najstarsi i tylko na CNC. O tym już usłużny kolega koledze nie wspomniał. Ale ci z drugiego zakładu wściekli i nie odpuszczą. No to przyjechał właściciel (już nieźle zorientowany, co i jak z tymi podwyżkami w drugim zakładzie) i negocjuje ze związkami. Wszyscy dostali dwieście do podstawy (doobry pan ;). Ale pracownicy, że nic z tego, nie odstąpią póki nie dostaną pięćset, bo przecież oni nie są gorsi od tamtych (oni w przeciwieństwie do właściciela mają dużo gorszy wywiad i ciągle wierzą w ściemnianie o pięciu stówkach).
      Jak nie odstąpią to przyjedzie dużo ciężarówek i przewiozą cały kram do Rumunii. Ja to wiem, bo już to przeżyłam, a ci pracownicy jeszcze nie. Niektórzy tam są w wieku 50+ i kto ich gdzieś przyjmie? Nawet ci na CNC będą musieli się zwlec albo 150 km dalej za tę samą stawkę (wszędzie są te same stawki), albo za granicę (też za tę sama stawkę, tylko w przeliczeniu). No super: zbudowałeś gdzieś dom, masz rodzinę i jedź w Polskę albo za granice, bo w pobliżu twojego domu robota jest tylko w Biedronce (ona tam zawsze jest). No i tak się kończy podjudzanie Polaka przez Polaka.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: najlepszy komentarz na Wykopie w tym roku.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: w samo sedno, dokładnie, celnie. Brawo.

      źródło: reactionface.net

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m wow to jest takie celne podsumowanie polskich internetow że lepiej się nie da, winszuje

    •  

      pokaż komentarz

      @MiniHoneybee: Dzisiaj Biedronka ma 3000 sklepów o będzie miała jeszcze więcej i będzie dalej ten rynek przejmować, więc siłą rzeczy ludzie są zmuszeni do pracy u kogoś bo ciężko jest konkurować na rynku właśnie z Biedronkami czy Lidlami prowadząc swoją działalność. To samo tyczy się innych branż np obuwnicza. Było tysiące rodzinnych sklepów w całym kraju a dzisiaj praktycznie 1 wielki gracz zajmuje miejsce tych wielu betonując dostęp do rynku - dlatego jest taka presja ze strony pracowników bo skoro rynek tak się układa i ktoś zgarnia cała śmietankę odnotowując coraz wyższe zyski to będzie chociaż presja na pensje..

    •  

      pokaż komentarz

      @luki201: Pewnie tak to wygląda gdy czyjaś cała wizja rozwoju i "ambicja" to próba wyłudzenia jakiegoś ochłapu...

      Jak ktoś się łapie na te socjalistyczne brednie że będzie lepiej jak sobie od "bogacza" coś wystrajkuje albo wyżebrze - to generalnie już przegrał życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: a ja sie ciesze, ze jest taka presja, czy na wykopie, czy w mediach. to mobilizuje rodakow do pojscia po podwyzke, zmiane prace, wyjazd czy podniesienie kwalifikacji. jak bedziemy wszyscy siedziec cicho, to nic sie nie zmieni. widocznie to dziala, skoro juz nawet ukraincy gardza praca w biedronce, a na wykopie co 5 post to narzekanie na pracodawce i pojscie po podwyzke. i dobrze. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      No i tak się kończy podjudzanie Polaka przez Polaka.

      @jadwiga-m: Skoro tyle już "przeleciałaś" różnych branż, zapewne poznałaś różnych ludzi to napisz mi proszę czy uważasz że ta podła mentalność kiedyś zniknie? Wydawało mi się kiedyś że muszą pewni starsi zwyczajnie umrzeć ale patrząc na nowe młodsze pokolenia zastanawiam się kto był gorszy bo ci młodsi wykształcili całą gamę innych paskudnych cech.

    •  

      pokaż komentarz

      W międzynarodowej korporacji z branży automotive(ogromny kapitał $$$ i ludzi) zarabia się mniej jak w sklepie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @PapaSar: Jak to pięknie brzmi XD A tak naprawdę: montażysta na linii produkcji. Dobre korpo p!@?#%?olo.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: To wszystko o czym piszesz mam miejsce wśród starych pokoleń pamiętających poprzedni ustrój. To jest naturalne ze ludzie zawsze będą niezadowoleni ze swoich zarobków i będą chcieli więcej. To tak samo jak z bicepsem.

      Naprawdę w Polsce nie jest złe i przestańcie już p?!??%@ic. Młode małżeństwo pracujące w biedronce ma 5k dochodu na rękę. Jest to zdolność kredytowa pozwalająca wziąć jedno mieszkanie sobie a drugie na wynajem w mieście wojewódzkim. I to wszystko dostajesz z ulicy bez kwalifikacji. Ile wy byście chcieli zarabiać ?

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m też robię na cnc. Udało im się wywalczyć podwyżkę? Zarabiają podobnie jak u nas 3000 +?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K: Oto jest pytanie! Mogę co najwyżej odpowiedzieć coś z moich ostatnich obserwacji kilku rodzin z małego miasteczka. Wyobraź sobie małżeństwo rocznik '70. Roczniki gierkowskie dojrzewały w czasach przemiany od wielkiego "hulaj dusza piekła nie ma" aż po ciężki kryzys i katastrofalne bezrobocie. Pierwsze prace i początki kariery zaczynali w czasach, gdy panował kult yuppies, kult szczurzej rywalizacji, szybkich pieniędzy, cwaniactwa i epatowania sukcesem. Przyzwyczaili się, że nieważne, jak bardzo lichwiarski jest kredyt, i tak trzeba go wyszarpnąć, żeby on kupił bajerancką furę, a ona najdroższe ciuchy, żeby pokazać reszcie, że są ponad plebs. Kult "get dress for success". Nieważne, że cie nie stać, nieważne, że w tych ciuchach idziesz pracować na kasie, ale jak ludzie widzą drogi ciuch, to cię szanują. Tacy podbijali piłeczkę sobie nawzajem od najwcześniejszej młodości i tego nie zaprzestaną. Czyli rocznik 70 zawsze będzie szczuł innych.
      Przychodzi koniec wieku i zaczyna do nich docierać, że ich koledzy z klasy (z którymi rywalizują) zaczynają jeden po drugim wyjeżdżać na tak zwane exporty (proste prace w Norwegii, Holandii i Niemczech) i wracają z najnowszymi ajfonami, tabletami, wypasionymi krowiakami (Audi) i budują domy. W miasteczku jak widać wypasioną (za niską jak na polne drogi okolicznych wiosek) Audicę, to od razu wiadomo, że za kierownicą siedzi Żaneta, której mąż jest na exporcie. Ona mogłaby nawet nie pracować i zając się dziećmi, ale nie ma mowy. Ona też musi pokazać, jaka jest zaradna, bo kto nie przynosi dochodu, ten nie istnieje, więc oprócz pracy na kasie dobiera fuchy w ubezpieczeniach, chwilówkach, sprząta po domach. W domu jej nie ma.
      No i teraz zobaczmy ich dzieci '90. Od gówniaka wychowane przez nieobecnych rodziców. Eurosieroty. Do tego w kulcie rywalizacji z rówieśnikami-Eurosierotami wypasionym ajfonem, tabletem. Ich marzenie to być jak tatuś i zarobić na szybka furę. Oni wiedzą, skąd się bierze luksus, bo tatuś na miesięcznej przepustce z robót wprawdzie wręczy każdemu nową zabawkę, ale da solidnie popalić całej rodzinie darmozjadów i nędzarzy. On przecież zarabia kupę kasy, a oni to jakaś nędza i banda nieudaczników. I pasożyty moralne. Żona obrywa (jej dorabianie wobec jego ojro się ma jak cebula do trufli). Dziadkowie obrywają (nędza). Młodzież obrywa (darmozjady).
      Czyli rocznik 90ty z tego klimatu też wyjeżdża albo stara się zarobić jak najszybszą kasę. I koniecznie musi się odegrać na całym świecie za szykany znoszone od tatusia. Czyli udaje Rockefellera i dokręca śrubę innym.
      Tatuś na exporcie robi to, co każdy samotny facet na exporcie: znajduje nową dupe albo zaczyna chlać. Synek na exoprcie idzie dokładnie w jego ślady. Po nim zostają dzieciaki. Karyna w domu kombinuje, jak tu wyżebrać 500+ (ukryć dochód małżonka), a ten ćpa w Holandii bo go stać. I dokręca śrubę reszcie kolegów. Reszta, jak reszta: nie wyjechali, ale szlag ich trafia, że tamten ma, a on tu tyra za miskę ryżu w gówno-robocie. I w tym gorzkim poczuciu upodlenia próbuje rywalizować z kimkolwiek. Dopieprza więc koledze z klasy, który po technikum zamiast jak on: do fabryki poszedł na polibudę i teraz jeździ byle czym. Wielki pan inżynier z dupy. A on to właśnie pokazałw banku wyciąg z konta (3500 brutto do kilku lat) i zapodaje BMW.
      Oczywiście sypią się rozwody (Żanety i ich córki Karyny od dawna mają bolca na boku, więc zakładają sprawy o pobicie przez pijanego/naćpanego małżonka na przepustce z exportu).
      Tu pojawia się nowy motyw zatruwania powietrza, czyli ogłaszanie każdemu, kto chce słuchać, że "kobiety to zuo". Ogólnie do dopieprzania rodakom w sprawie zarobków dochodzi dopieprzanie kobietom.
      Patrzę na rocznik 2010. I robi mi się dziwnie. Czy oni się ogarną, jak dorosną i popatrzą na to wszystko? Czy zaczną ćpać zanim zaczną pracować? Czy może będą rywalizować jak tatusiowie, a potem w zgorzknieniu i odwecie będą dopieprzać reszcie świata. Nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Perdition: 200 dostali. 500 nie dostaną, a jak nie odpuszczą, to zakład poleci na Rumunię (oni jeszcze o tym nie wiedzą). Tak, stawki są takie jak wszędzie w małych miastach.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m
      Mam nadzieję że moje pytanie nie będzie natręctwem dla Ciebie. Zakładam że pracujesz w biurze? Nie wnikam jaka to firma, bo to w sumie bez znaczenia wszystkie są do siebie podobne. Jakie zarobki mniej więcej masz? Nie musisz oczywiście odpowiadać na to pytanie. Widząc za oknami, mijając na halach produkcyjnych czy w okolicach działu kadr dostojnie ubrane osoby z biur zawsze nasuwało mi się to samo pytanie, czy to na pokaz czy naprawdę im się tak powodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Perdition: Teraz to w dziurze,a nie w biurze xD Rzuciłam to i wyjechałam w Bieszczady (prowadzę życie trapera dorabiającego w pobliskim miasteczku (straszne gówno, ale "co zrobisz Grażynko"). Teraz w koncernach produkuje się już tylko moja przystojniejsza połowa.

      Zarobki. Zależy, czy jesteś pracownikiem centrali, zakładu, czy najmują Cię przez agencję. Centrala to zazwyczaj ziomkowie z kraju pochodzenia firmy. Ich trzaśniecie drzwiami kosztuje więcej, niż miesięczna pensja Polaka. Zakład natomiast zatrudnia jak kołchoz: wszyscy są równi. Wybijają się tylko managerowie (a i to nie wszyscy i nie wszędzie, ale to inna bajka). Czasem zakłady to stare pokomunistyczne molochy kupione przez zagraniczny kapitał razem z załogą. Tam bytują jeszcze leśne dziadki (najczęściej starzy związkowcy) z pensjami rzeczywiście wyższymi niż reszta.
      A dostojne garnitury biurowe? Jak widzisz takiego, to znaczy, że tak lubi, a nie, że na tyle mu starcza. Kołchoz to kołchoz: wszyscy tyle samo. Poza tym biura to straszne kurniki. Jak główna kwoka (czy kogucik) nadaje ton, to reszta boi się zagdakać w innej tonacji. Czasem widuje się jeden dział ubrany jak na przybycie Królowej Elżbiety, bo głównodowodzący jest konserwatystą, a w innym biurze wszystkie są ubrane jak z cyrku, bo akurat tam główna kwoka ma tendencje a'la Jacyków. Nie. Biura są zdecydowanie nie dla mnie i to nie była moja bajka, chociaż miałam biuro XD
      No a agencje to agencje. Niby coś płacą, ale podaj mi nazwę pracodawcy. I to pół biedy, jak tylko nazwy nikt nie kojarzy. Gorzej, jak po kilku miesiącach pracy nikt (nawet Policja) nie kojarzy adresu, numeru telefonu i nazwiska właściciela.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: A i jest jeszcze coś takiego jak "centrala" w Warszawie. Niektóre koncerny to mają. I tego nie należy mylić z centralą w kraju pochodzenia firmy. Różnica miedzy zarobkami ludzi z "centrali" w Warszawie, a z zakładu w Oślej Łączce jest taka, jak między kosztami dojazdu spod Warszawy do Warszawy, a kosztami dojazdu spod Oślej Łączki do Oślej Łączki.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Sporo z tego co napisałaś jest prawdą ale teraz dochodzą nowe osoby które nie musza emigrować bo sobie świetnie radzą w kraju i nie mam na myśli tylko ludzi którzy mają chciane na rynku pracy wykształcenie czy specjalne umiejętności. Mieszkam w Polsce B i wzrost dobrobytu jest zauważalny, ludzie potrafią dobrze zarobić na miejscu a jednak sporo z nich nadal posiada takie zachowania jak wymienieni przez Ciebie "exporci" Nawet wczoraj u fryzjera, bylo pare osób w kolejce, paru młodszych chłopaków z początku całkiem wporządku sięwydawali ale jak zaczęły się gadki ( u tego fryzjera panuje kameralna "towarzyska" atmosfera ) to kolesie zaczęli cwaniakować i chwalić się takimi bzdurami że uszy mi więdly ze wstydu bo takie głupoty gadali a hajs się u nich zgadzał, mają spoko działalność itd. I tego dziadostwa jest od cholery. W drugą stronę też spotykam bardzo dziwne zachowania. Znam sporo bardzo zarobionych osób i część z nich wygląda jak menele, bez zębów, stare passserati które jakimś cudem jest dopuszczone do ruchu a koleś notowany na liście najbogatszych mieszkańców miasta, inny gościu wywalił parę lat temu kilka milionów złotych na grunty w mieście a tak ściskał hajs że sam przyjeżdzał popołudniu i sprzątał śmieci z placu :0 Wiem że jest taka tendencja u zamożnych ludzi żeby nie świecić hajsem ale takie akcje to jest jakaś paranoja.
      Z innej strony u młodych ludzi, studentów ( tu akurat znam tylko z opowieści sytuacje od swoich znajomych ) na uniwerku są akcje typu "nie dam ci notatek, nie powiem co trzeba było zrobić, wogóle to dej mnie spokój" ponieważ jak mi wspominają znajomi, jest wyścig szczurów i ludzie uważają że jak ktoś odpadnie to będzie mniejsza konkurencja na rynku pracy. Masakra jakaś, za moich czasów studiowanie to była sama towarzyska przyjemność.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K: Myślę, że szczurzenie, konkurowanie i podbijanie piłeczek wynika z charakteru i wychowania, a nie z rzeczywistej sytuacji materialnej danej osoby. W sumie, to od kiedy widać ten względny dobrobyt w Polsce B? Nawet jedno pokolenie nie minęło. Mało jest w Polsce rodzin, które z pokolenia na pokolenie przekazują sobie fortuny i je rozwijają albo przegrywają w karty. Większość ludzi tutaj to jednopokoleniowi dorobkiewicze. I tylko to dorobkiewiczostwo przekazują dzieciom, a dzieci wnukom.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie zarobi, bo dają tylko 3/4 etatu, zresztą pewnie obwarują te podwyżki dziesięcioma gwiazdkami z drobnym drukiem. To tylko PR-owski lans stonki.

  •  

    pokaż komentarz

    Przez 13 lat swojej edukacji (studiów nie będę liczył) spotkałem powiedzmy że pięciu dobrych nauczycieli. Ze złą obsługą w biedronce spotykam się rzadziej niż raz do roku :)

1 2 3 4 5 6 7 ... 13 14 następna