•  

    pokaż komentarz

    Dwie Minuty Nienawiści? Znowu mamy 1984?

  •  

    pokaż komentarz

    Ewidentnie chodzi im o wzniecanie negatywnych nastrojów i o napuszczanie na siebie nawzajem. Klasyka sztuki wojny. Czarni vs Biali. Kobiety vs Mężczyźni. Islam vs Chrześcijanie. Nie ważne kto ma racje i prawda się nie liczy bo chodzi tylko o to żeby był chaos.

    źródło: subvert.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @FairyMax: bośmy się dali jak kretyni zepchnąć do defensywy to mamy. trzeba to całe towarzystwo batem zapędzić tam gdzie jest ich miejsce a nie przyznawać im jakieś "prawa człowieka". to tak jakby małpom przyznawać i "słuchać" tego co mają "do powiedzenia".

    •  

      pokaż komentarz

      @mg75: Rozwiązaniem jest pokój, a nie więcej wojny.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbbbb: ale czasem trzeba wojny aby mógł nastać pokój.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbbbb: stare porzekadło głosi, że jeśli chcesz pokoju to szykuj się na wojne ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @mg75:

      bośmy się dali jak kretyni zepchnąć do defensywy to mamy. trzeba to całe towarzystwo batem zapędzić tam gdzie jest ich miejsce a nie przyznawać im jakieś "prawa człowieka". to tak jakby małpom przyznawać i "słuchać" tego co mają "do powiedzenia".

      Pogonić to trzeba marksistów kulturowych. O wojny rasowe im właśnie chodzi. Chcą wszystkich dzielić i napuszczać na siebie. Walczyć z marksizmem trzeba współpracując z innymi ludźmi, a nie szukać z nimi konfliktów.

      źródło: 1917.net.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @bbbbb: stare porzekadło głosi, że jeśli chcesz pokoju to szykuj się na wojne ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @rossoneri: W tym przysłowiu chodzi o to, że jeśli jesteśmy przygotowani na wojnę, jeśli mamy armię, broń, itd., jest znacznie mniejsza szansa, że ktoś nas zaatakuje. Jeśli nie jesteśmy przygotowani, jesteśmy łatwym celem i zwiększamy prawdopodobieństwo wojny.
      Nie chodzi o to, że jeśli chcemy pokoju, powinniśmy wywołać wojnę. Jaki to w ogóle miałoby sens? Chcesz pokoju, więc wywołaj wojnę? I co, do każdej wojny dostaniesz jeden pokój w gratisie?

    •  

      pokaż komentarz

      @bbbbb: ale czasem trzeba wojny aby mógł nastać pokój.

      @erwinkapiszka: Ale wojna jest przeciwieństwem pokoju. To tak jak napisać, "Czasem trzeba, żeby nie było pokoju, żeby był pokój."

      źródło: pbs.twimg.com

    •  

      pokaż komentarz

      @bbbbb: myślisz że pokojowe rozwiązanie jest możliwe z ludźmi których od lat nastawiano roszczeniowo, którzy widząc pracującego białego twierdzą że kasę ma nie z pracy tylko z "white privilege"? do tego media jeszcze podsycają konflikt często zwyczajnie kłamiąc; jeśli obie strony byłyby rozsądne dałoby się porozumieć - ale cała ta intryga polega właśnie na tym żeby nie uruchamiać mózgu tylko uczucia; dlatego lewactwo "walcząc z rasizmem" stosuje rasistowskie taktyki, walczy z nietolerancją wprowadzając nietolerancję - bo mają zj%$@ne definicje tych pojęć... dlaczego u nas wprowadza się pojęcie "sprawiedliwości społecznej"?

      przede wszystkim trzeba zapamiętać sobie ludzi którzy wpływają na nastroje (szczególnie kłamiąc i manipulując materiałami) - bo to oni będą pośrednio (albo i bezpośrednio) odpowiedzialni za to co się będzie działo

    •  

      pokaż komentarz

      @mg75: To by było przegięcie w drugą stronę. Albo się dzielimy i jest biały i czarny i dyskryminacje itp. Albo od razu uznajemy że wszyscy są równi i nie pierniczymy, że "nie dostałem pracy bo jestem czarny" :/

    •  

      pokaż komentarz

      Walczyć z marksizmem trzeba współpracując z innymi ludźmi, a nie szukać z nimi konfliktów.

      @bbbbb:
      @KTreu:
      @oydamoydam: ale ci "inni ludzie" to są właśnie owi, jak to ich nazywasz "marksiści". jak ja mam z nimi "współpracować"? biały człowiek zdominował świat bo był najinteligentniejszy, najsilniejszy i najbardziej pracowity. po drodze się ucywilizował i chciał zadbać o tych, których kiedyś eksploatował i jedyne do czego doprowadził to eskalacja ich żądań do tego stopnia że wręcz domagają się naszej likwidacji. więc albo ich weźmiemy z powrotem za mordę albo zostaniemy zlikwidowani. nie widzę innej możliwości.
      ja też bym chciał pokoju, spokoju i współpracy. jestem nawet skłonny pójść na pewne ustępstwa w ramach pomocy dla tych ludzi żeby wyrwać ich z patologii tylko nie widzę takiej możliwości. jeżeli nienawiść i pogarda dla białego człowieka jest domeną nie tylko murzyńskich gett ale nawet uniwersytetów to jak ta "współpraca" i "pokój" miały by wyglądać? oni w nas kamieniem a my w nich chlebem, jak to mówiło się w czasach mojego dzieciństwa?
      wydaje mi się to obecnie taką samą utopią jak było kiedyś. jednak ludzka natura zmienia się bardzo wolno.

    •  

      pokaż komentarz

      @mg75:

      Mam wrażenie, że masz bardzo czarno-biały pogląd na całą sprawę. Albo pozwalać im na wszystko, albo z nimi walczyć. Jasne, że nie możemy im pozwolić wejść nam na głowy. Trzeba ich karać za przestępstwa, nie dawać specjalnych przywilejów, nie dawać pieniędzy, jeśli na nie nie zapracują, a jeśli te zasady im nie odpowiadają, to niech wracają do siebie.
      Z drugiej strony krzewienie stereotypów, że wszyscy czarni/żółci/eskimosi są źli nie pomaga ani trochę. To tylko rozdmucha konflikt jeszcze bardziej. Poczują się zaszczuci i zrobią się bardziej agresywni, lewaki zaczną się nad nimi jeszcze bardziej litować i w końcu będziemy mieć Francję w całej Europie.

      trzeba to całe towarzystwo batem zapędzić tam gdzie jest ich miejsce a nie przyznawać im jakieś "prawa człowieka". to tak jakby małpom przyznawać i "słuchać" tego co mają "do powiedzenia".

      To jest właśnie przykład złej postawy. Nie chodzi o to, żeby nie dawać im praw człowieka. Właśnie trzeba im je dać, to są w końcu ludzie. Chodzi o to, żeby nie dawać im statusu świętych krów tak jak robią to teraz, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jesteśmy niemili i krzywo się popatrzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbbbb: no tak trochę przekoloryzowałem po prostu. natomiast uważam, że trzeba skończyć z wszelkimi przywilejami, z jakimikolwiek udogodnieniami i z jakąkolwiek pomocą bo to jak się okazuje tylko to towarzystwo rozzuchwala.
      piszesz że "Poczują się zaszczuci i zrobią się bardziej agresywni". jak to "bardziej" ma wyglądać skoro obecnie domagają się naszej śmierci:

      Ontologically speaking, white death will mean liberation for all … accept this death as the first step toward defining yourself as something other than the oppressor.

      czego jeszcze "bardziej" mogą żądać skoro teraz żądają naszej śmierci? posługują się często argumentacją czerpiącą z czasów niewolnictwa po to żeby żądać od nas żebyśmy sami stali się ich niewolnikami. ja chciałbym widzieć nadzieję na porozumienie i współpracę ale gdzie mam ją zobaczyć? jak czytając te słowa mam nie uznać że "albo my ich, albo oni nas"?
      jednym słowem - żadnego ciapatego imigranta jeżeli nie chcemy mieć niedługo takich artykułów, demonstracji, poglądów u siebie. a ja k??%a nie chcę. chcę spokojnie żyć w spokojnym kraju a nie prowadzić wojnę z ludźmi którym sam pozwoliłem się w swoim sąsiedztwie osiedlić. mieliśmy już tutaj krzyżaków i więcej nie potrzeba :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mg75:

      To jest tak samo jak w klasycznym marksizmie, gdzie Marks zestawił naprzeciw siebie dwie klasy kapitalistów "wyzyskiwaczy" i robotników "wykorzystywanych". Dla marksistów posługujących się marksistowską dialektyką konflikt pomiędzy tymi dwoma klasami istnieje i jest immanentny, nierozwiązalny bez likwidacji klasy "wyzyskiwaczy".

      Dla normalnego człowieka kierującego się zdrowym rozsądkiem oraz wyznającego ewolucyjne idee takiego konfliktu nie ma i nigdy nie było. Społeczności ludzkie bowiem działają na zasadzie rynkowej gry gdzie wygranymi są wszyscy.

      To jak na takim klasycznym targu, wszyscy robią interesy, jedni sprzedają swoją pracę inni kupują. Następuje wymiana dóbr regulowana prawami popytu i podaży. Każdy jest wygranym.

      Marksiści to tacy złodzieje i szarlatani, którzy chcieliby uczestniczyć w owej wymianie, ale nie potrafią albo nie chcą w normalny sposób wytworzyć czegokolwiek cennego. Napuszczają wiec jednych ludzi na drugich licząc na konflikt, który pozwoli im siebie umieścić w roli przywódców rewolucji oraz rozdzielających dobra zabrane wyzyskiwaczom.

      Wygrać z nimi można w najprostszy sposób trzeba to po prostu kopnąć ich w dupę. Niech wezmą się do uczciwej roboty, albo niech zdechają z głodu. Bez marksistów konflikt przestaje istnieć. To jak ugaszenie źródła ognia, pożar wygasa.

    •  

      pokaż komentarz

      Niech wezmą się do uczciwej roboty, albo niech zdechają z głodu. Bez marksistów konflikt przestaje istnieć. To jak ugaszenie źródła ognia, pożar wygasa.

      @oydamoydam: ale się nie biorą. okupują uniwersytety, nadają ton debacie publicznej, kształtują prawo i światopogląd i każdego kto sprzeciwia się chorym przywilejom rasowym czarnych czy jakichś "mniejszości" nazywają "faszystą" a jak widać z tego artykułu ich apetyty rosną w miarę jedzenia i teraz domagają się naszej śmierci.
      zobacz ten artykuł, w jego świetle to co piszesz wygląda jak typowe chowanie głowy w piasek w nadziei że sprawa się sama rozwiąże.
      ale niestety terror rozzuchwalonych "obrońców praw mniejszości" zatacza coraz szersze kręgi.
      mówisz o człowieku "kierującym się zdrowym rozsądkiem" a zobacz jak ten "zdrowy rozsądek" wygląda w zachodnich społeczeństwach. tam społeczeństwo tak zostało spacyfikowane że nawet po serii gwałtów i zamachów boi się upomnieć nawet o własne bezpieczeństwo bo każdego kto się ośmieli upomnieć i nazwać problem określa się mianem "faszysty".
      jeżeli my się nie upomnimy teraz, gdy ten "zdrowy rozsądek" jest jeszcze w ludziach zdrowy to za kilkanaście, może kilkadziesiąt lat będzie tutaj tak samo.

    •  

      pokaż komentarz

      @mg75: Pewnie niestety w końcu potrzebna będzie jednak kolejna krucjata, albo inaczej kontrrewolucja i wsadzenie rozpasanej komuny znów w klatki. Wszystko już było.

      Katastrofa militarna chłopskich rewolucjonistów w 1525 roku była przez radykałów rozmaicie interpretowana. Garść z nich nie złożyła broni i poszukiwała szansy rewolucyjnego przejęcia władzy w jakimkolwiek miejscu. Pod hasłami apokaliptycznymi w 1533 roku próbował przejąć władzę w Strasburgu znany nam już Melchior Hoffman – utrzymujący, że jest „drugim Eliaszem” – ale jego zwolennicy zostali rozpędzeni przez gwardię miejską. Rok później anabaptyści próbowali wywołać rewolucję w Amsterdamie. Równie bezskutecznie[1].

      Poważniejszą próbą była dopiero Komuna Münsterska (1534-35), gdy grupa radykałów, kierowana przez Holendrów Jana Matthysa (piekarz podający się za reinkarnację proroka Henocha) i Jana z Leydy, częściowo w wyniku wyborów municypalnych, częściowo zaś zbrojnie, przejęła władzę nad miastem Münster w północno-wschodnich Niemczech. Johannes Beukels został burmistrzem miasta, które wypowiedziało posłuszeństwo władzy miejscowego biskupa, będącego tutaj zarazem panem feudalnym.

      Radykałowie münsterscy byli przekonani, że oto zbliża się Dzień Sądu i otrzymają wsparcie ekstraordynaryjne, cudowne, iż otworzą się Niebiosa i sam Chrystus wesprze rodzące się na ziemi Królestwo Boże. Mimo że fanatycy odparli dwa szturmy, to w końcu wojska lokalnego biskupa zdobyły miasto. Jan Mattys zginął w czasie walk, a Jan z Leydy został ujęty. Po stłumieniu buntu schwytanych przywódców przez pół roku obwożono triumfalnie po okolicznych wsiach i miasteczkach w żelaznej klatce, a następnie wykonano na nich wyrok śmierci[2].

      Komuna Münsterska jest ciekawa z racji zrealizowanego w niej radykalnego projektu teologiczno-politycznego. Fanatycy mieli tutaj okazję wprowadzić swoisty porządek apokaliptyczno-komunistyczny, prowadząc eksperyment na miasteczku liczącym ok. 5000 mieszkańców. Wprowadzono następujące rewolucyjne reformy: 1/ wypędzono z miasta wszystkich katolików i luteran; 2/ uznano wyłącznie symboliczny charakter Eucharystii; 3/ ochrzczono powtórnie wszystkich mieszczan; 4/ ogłoszono, że w mieście rozpocznie się koniec świata i tylko ci, którzy znajdują się za jego murami mogą być pewni zbawienia; 5/ splądrowano własność kościelną i zamożnych mieszczan; 6/ zniesiono własność prywatną i instytucję pieniądza, pozwalając warunkowo użytkować rzeczy znajdujące się w domach; 7/ zakazano zamykania drzwi, aby wszyscy mieszkańcy znajdowali się pod kontrolą, nakazano nawet wspólne spożywanie pokarmów przy zbiorowych stołach; 8/ połączono władze miejsce z prorocko-duchownymi w rękach burmistrza; 9/ wprowadzono karę śmierci za „bluźnierstwo”, czyli negację anabaptyzmu oraz za prywatne objawienia (bez autoryzacji władz); 10/ wprowadzono karę śmierci za defetyzm, plotkowanie na temat władz miejskich i sprzeciwianie się im, w wyniku czego w mieście zapanował prawdziwy terror; 11/ ustanowiono obligatoryjną poligamię, nakazując niezamężnym kobietom poślubić pierwszego przypadkowo spotkanego na ulicy mężczyznę.

      Uwieńczeniem tego religijno-politycznego szaleństwa była proklamacja burmistrza Johannesa Beukelsa (Jana z Lejdy), że jako prorok będzie odtąd królem Münsteru jako Nowego Syjonu, gdzie lada moment ustanowione zostanie Królestwo Boże na Ziemi w wyniku powrotu Chrystusa w świat doczesny. Nowy władca został namaszczony na monarchę, dostał złote jabłko, zorganizował sobie dwór i co drugi dzień wygłaszał kazania-mowy tronowe.

      Jan z Lejdy przybrał tytuł króla anabaptystów, ustanowił dwór i przebogaty ceremoniał. Ogłosił nową konstytucję, powołał w mieście radę dwunastu starszych, sam został jej rzecznikiem, czyli zarządzającym. Mianował się Johannem der Gerechte (Janem Sprawiedliwym) i König in Stuhl Davids (Królem na tronie Dawida). W mieście propagowano poligamię, sam miał siedemnaście żon, a w zasadzie szesnaście, bo królową wymieniano osobno, była nią Divara z Haarlemu, wdowa po Janie Matthijsie. Jedna z żon Elizabeth Wandscharer otrzymawszy pozwolenie opuściła miasto, co skończyło się dla niej tragicznie, została pochwycona i publicznie ścięta. Zachęcając do wielożeństwa wpadano w skrajność, bo jak wytłumaczyć karanie śmiercią za cudzołóstwo i rozpustę?

      Wprowadzono swoisty kult jednostki, czyli burmistrza-proroka. Ludność poddawana była radykalnej indoktrynacji i licznym psycho-manipulacjom, mającym na celu jej totalne sfanatyzowanie. Na opozycjonistach wobec tej sekciarskiej teokracji publicznie wykonywano karę śmierci, a Beukels profanował zwłoki pomordowanych, depcząc i skacząc po nich na oczach ludności miasta[3].

      Rzeź sekciarzy po zdobyciu Münsteru i obwożenie ich przed egzekucją w żelaznych klatkach po wsiach i miasteczkach dało założony skutek. Emocje apokaliptyczne, raz rozpalone do czerwoności i brutalnie zgaszone, nigdy już nie zapaliły się powtórnie. W Holandii i w północnych Niemczech anabaptyści przemyśleli raz jeszcze swoje poglądy i wyciągnęli wnioski z katastrofy polityczno-militarnej Komuny Münsterskiej. Ich nowy duchowy przywódca Menno Simons, którego brat zginął najprawdopodobniej w jednym z szaleńczych powstań anabaptystycznych, założył nowy ruch, który odrzucił przemoc, rewolucję i wszelką chęć sprawowania władzy politycznej[4]. Ruch ten, od jego imienia, nazwano mennonitami. Istnieje po dziś dzień: to amerykańscy amisze i kościoły baptystów.

      http://podhaleregion.pl/index.php/spoleczenstwo/165-magazyn/19054-klatki-ka%C5%BAni-z-wie%C5%BCy-ko%C5%9Bcio%C5%82a-w-m%C3%BCnster
      https://konserwatyzm.pl/komuna-muensterska-1534-35/
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Komunizm_chrze%C5%9Bcija%C5%84ski

    •  

      pokaż komentarz

      Ale wojna jest przeciwieństwem pokoju. To tak jak napisać, "Czasem trzeba, żeby nie było pokoju, żeby był pokój."

      @bbbbb: to chyba nie pamiętasz co odpowiadało radio erewań na pytanie kiedy będzie kolejna wojna. otóż kolejnej wojny nie będzie ale nastanie taka "walka o pokój" ze kamień na kamieniu nie pozostanie.

  •  

    pokaż komentarz

    Dobry tekst, nawet niebiały spostrzega jak zdeformowana została rzeczywistość.
    Niestety spirala została już tak nakręcona, że pozytywne rozwiązanie wydaje się nie być już osiągalne. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    “Your DNA is an abomination.” The opinion columnist opens by saying he has only met a dozen white people in his life that he would consider “decent.” The opinion columnist wrote: “Ontologically speaking, white death will mean liberation for all … accept this death as the first step toward defining yourself as something other than the oppressor.” He goes on to conclude: “Until then, remember this – I hate you because you shouldn’t exist. You are both the dominant apparatus on the planet and the void in which all other cultures, upon meeting you, die.”