•  

    pokaż komentarz

    Skąd tyle jadu? Jakie to długie, tragedia. Ile energii trzeba było było poświęcić żeby spłodzić coś takiego.

    Odpuść sobie, świat jest ok.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie taguj tego jako psychologia, skoro w tekście nie ma żadnych merytorycznych odniesień do wiedzy naukowej. To zwyczajna parapsychologia, próba wzięcia tematu na chłopski rozum, okraszona pseudonaukowym językiem oraz absurdalną pewnością, co do słuszności swoich poglądów. Redpillersi są jak feministki, usilnie próbują tworzyć swoją wizję społeczeństwa i relacji międzyludzkich, choć rzadko miewają dowody na poparcie swoich słów, poza dowodami anegdotycznymi.
    Kwik, Kwik - białorycerz, betabankomat - już to słyszałem. Dowodów wciąż brak.

    •  

      pokaż komentarz

      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: Nie znam wszystkich tekstów, które trafiają na tę stronę, ale po przeczytaniu kilku, które trafiły na wykop, mam wrażenie, że sednem redpillersów nie jest głębokie zrozumienie ludzkiej psychiki, ale budowanie grupy wyznawców wokół ideologi złych kobiet oraz na poczuciu zagrożenia. Celem nie jest rozwiązanie rzeczywistych problemów jakie faceci mają z kobietami, a wzajemne utwierdzanie się w swoich przekonaniach, lizanie po jajkach i pielęgnowanie poczucia bycia lepszym od kobiet i racjonalizowanie sobie swoich niepowodzeń w związkach.

      Ja nie piszę, że nie ma materialistek, czy że faceci nie są dyskryminowani np. podczas przydzielania opieki nad dziećmi po rozwodzie. Piszę tylko, że to serwis ideologiczny i przedstawia zdeformowany świat.

    •  

      pokaż komentarz

      @ktomatakiloginjakja: na szczescie to tylko twoje wrazenie, bez podparcia zadnym argumentem przeczącym podanym przekonaniom. nie cytujesz niczego, nie kontrargumentujesz. masz racje z tym ze trzeba budowac poczucie zagrozenia wobec opisywanych, toksycznych kobiet:) jest mnostwo serwisow o draniach, na redpillu o draniach tez sie mowi wiec to nie jest antykobiece. jest duzo stron feministycznych, potrzeba meskiego odpowiednika. nikt sobie tu zadnych niepowodzen nie tlumaczy, to nadal twoje wrazenie. co innego mowic ze kobiety cie nie chcą bo jestes brzydki, co innego mowic ze kobiety cie nie chcą bo jestes oryginalny i masz cechy tak dobre, ze olsniewasz swoim blaskiem kobiety, ze az uciekaja. to by byla hipokryzja i ten sam narcyzm:) ale tak to nie dziala.

    •  

      pokaż komentarz

      @ktomatakiloginjakja: ch... tam lizanie. Chodzi o to by otworzyć ludziom oczy, kiedy właśnie podlegają manipulacji. Dlaczego? Bo większość ludzi nie chwyta kiedy tak nimi ktoś obraca, bo robiono tak z nimi od dziecka. A gdy takiej stereotypowej toksycznej różowej (czyli wcale nie każdej różowej a jednak mniejszości) odbierzesz możliwość manipulacji, twarde STOP, to nagle zobaczysz prawdziwy wulkan furii, złości, przekleństw (czyli następny etap po emocjonalnym płaczu itp) etc. nie poznając że owa osoba taka może być.

      Polecam. Oj wtedy wychodzi prawdziwa Hexa.

      Po drugie to co zostało wielokrotnie powtórzone. Kobietom pozwala się na takie "redpillowe" postawianie sprawy wobec mężczyzn a z kolei facetom się mówi że nie wypada. Czy to skutkuje? Coraz większą podatnością pseudofacetów na manipulację. Bo tak się ich chowa od małego kastrując ich psychicznie od najmłodszych lat. A paradoks polega na tym że tak "ugrzeczniony" do bólu młody chłopak jest kompletnie nieatrakcyjny dla jego rówieśniczek. Młodym i niemłodym trzeba pokazywać jakich pułapek unikać, czego się wystrzegać, kiedy toksycznym znajomościom mówić STOP bo ... sami wtedy zaczną bardziej szanować inne, normalne, dobrze życzące innym osoby, doceniając prawdziwe a nie udawano dobro które płynie z ich szczerego a nie na pokaz serca.

    •  

      pokaż komentarz

      @wardenga
      Nie upieram się przy swoim stwierdzeniu, ale też nie widzę sensu w dyskutowaniu i argumentowaniu i czytaniu wszystkiego. Jak zjesz w restauracji kotleta z ziemniakami i surówką i będą niedobre, to będziesz po kolei zamawiać zamawiać każde danie? Czy po prostu wyjdziesz i znajomym powiesz, że jedzenie było c@%?@we?

    •  

      pokaż komentarz

      Zamykając umysł na istnienie toksycznych manipulacji, związków etc. sami napędzamy koło negatywnych emocji kształtując coraz gorsze pokolenia. By widzieć co dobre a co złe, musimy pokazać i zidentyfikować to zło. Zamykanie oczu na zło nie oznacza że je wyplenimy z naszych kiepskich relacji międzyludzkich.

    •  

      pokaż komentarz

      @xaliemorph: Nie zamykam umysłu na toksyczne związki i manipulację. Takie rzeczy się dzieją. Po prostu ten serwis robi na mnie złe wrażenie. Z resztą, gdybym był zamknięty na taką tematykę, nie wchodziłbym na ten wykop i nie czytałbym tego artykułu (który utwierdził mnie we wcześniejszym przekonaniu o redpillersach).

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @azo69470: ciekawe jak dlugo to powisi. 22:41 gmt-4

    •  

      pokaż komentarz

      @azo69470: już wszyscy wiedzą, że stary cię w dupę zapina, nie musisz się tym co chwila chwalić.

    •  

      pokaż komentarz

      @pan_welniak: rekordzik 04.15 i dalej wisi. Moderacja śpi

    •  

      pokaż komentarz

      @Ciszor: może wieje wiatr odnowy z zachodu i to jest teraz spoko i zgodne z linia partii. Przecież tam jest pokazana „miłość” ;)

    •  

      pokaż komentarz

      to tylko twoje wrazenie,

      @wardenga: nie tylko jego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ciszor: 6:06 nadal rzygam ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ktomatakiloginjakja: chcesz dyskutować z redpillersami? Powodzenia ( ͡° ͜ʖ ͡°) kogoś pewnego swej zajebistosci a szukajacego minusow tylko u plci przeciwnej nie przekonasz do niczego. Zreszta tu nie przekonanie chodzi. Jak kiedys dyskutujac chciałem zacząć od tego, by wymienil swoje doświadczenie z kobietami. Nagle okazalo sie, ze wojownik czerwonej pigulki to zwykly stulejarz. I tak to niestety z redpillersami wyglada - beda twierdzili, ze sa alternatywa do feminizmu i kobiecych portali czyli chca byc tym samym kałem umysłowym tylko w wydaniu meskim...

    •  

      pokaż komentarz

      @pawlowskik7: 6:45 i nadal bez reakcji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pawlowskik7: 7:15 i dalej, niestety, wisi (╯︵╰,)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pan_welniak : 7:16... kawa mi jakoś dzisiaj nie smakuje...

    •  

      pokaż komentarz

      Zamykając umysł na istnienie toksycznych manipulacji, związków etc. sami napędzamy koło negatywnych emocji

      @xaliemorph: Ale sam ten artykuł i cały serwis jest zmanipulowany. Otwórz oczy.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak kiedys dyskutujac chciałem zacząć od tego, by wymienil swoje doświadczenie z kobietami. Nagle okazalo sie, ze wojownik czerwonej pigulki to zwykly stulejarz.

      @PrawdziwyRealista: czyli oceniles cala grupe przez pryzmat jednego bojownika i zalozyles pod to tezę. moze i masz wieksze doswiadczenie od niego, ale iq niewysokie. to tez nie za dobrze swiadczy o kobietach ktore cie wybrały.

      zachowujesz sie jak typowy sebastian ktory ocenia czlowieka przez pryznat sukcesow. ruchasz duzo? jestes cool. nie ruchasz? jestes tępy, niezaleznie od tego jaki content zaoferujesz. niestety brak ci argumentow by podjac dyskusje o tekscie to zjezdzasz na ataki personalne i to nie wiadomo kogo nawet, wymyslonego redpillersa

    •  

      pokaż komentarz

      @wardenga: popatrz ( ͡° ͜ʖ ͡°) ja wysmiewam bezosobową grupe "redpillersow". Ty w drugiej odpowiedzi drugi raz mnie obrazasz :) dlatego nie majac przyjemności na dalsza dyskusje z toba napisze jedynie, ze z moim iq jest wszystko ok. Prowadze wieksza firme, rodzina zdrowa i realizuje sie bedac w sumie calkiem szczesliwym czlowiekiem. :)

      Stulejarze poruszylem, bo watek sfery seksualnej i kwestii zwiazku jest bardzo mocny u redpillersow. A o zwiazkach moge dyskutowac z kims majacym doswiadczenie - tak jak o seksie moge dyskutowac nie z prawiczkiem lecz osoba doswiadczona... Dlatego sfrustrowanym stulejarzom redpillsowym zawsze bede przypominal, ze sa glupi.

  •  

    pokaż komentarz

    Sam mam zdiagnozowaną osobowość narcystyczną oraz syndrom DDA (który jest jeszcze gorszy, zwłaszcza próbując ułożyć sobie związek), przesiedziałem pół roku w klinice psychiatrycznej z napadami paniki i muszę przyznać, że z takim bagażem ciężko wchodzi się w dorosłe życie. Narcyzm to taki chochlik z tyłu głowy, który wciąż Ci wmawia, że jesteś lepszy od innych i dlatego masz prawo nimi manipulować. Nawet mając już tego świadomość i próbując to poskromić, wciąż potrafiłem nieświadomie wykorzystywać naiwność najbliższych. Najlepiej zadziałała na mnie technika otwartości - musiałem wytłumaczyć poszczególnym osobom, że mam taką przypadłość i tendencje do przebiegłego lawirowania w psychicznych gierkach, żeby wyszło na moje, że nie zawsze robię to świadomie i żeby mi to wypominać, kiedy tylko coś takiego zauważysz. Dziś mam 35 lat i chyba mogę powiedzieć, że umiem zagłuszyć tego chochlika. Stałem się ojcem dla dzieci mojej dziewczyny i mocno się pilnuję, żeby nie zaszczepić w nich własnych demonów. No i trzymam chłodny dystans do moich rodziców, bo to oni i ich chore quasi-patologiczne wychowanie doprowadziło mnie do takiego stanu.
    Inna sprawa, że ten półroczny pobyt w klinice wspominam raczej dobrze. Terapie były dla mnie drogą przez mękę, ale poznałem tam ciekawe charaktery ludzkie, jedna dziewczyna wmówiła sobie, że musi mnie codziennie całować, co też czyniła, a na koniec poznałem bardzo zadbanego MILFa, nauczycielkę francuskiego z depresją po rozwodzie, z którym kontynuowaliśmy bliskie stosunki ( ͡° ͜ʖ ͡°) nawet długo po wyjściu z kliniki. Myślałem nawet, żeby zrobić jakieś AMA, ale już kilka podobnych było i sobie odpuściłem.

    •  

      pokaż komentarz

      No i trzymam chłodny dystans do moich rodziców,

      @Felidiusz: To jest chyba najgorszy moment uświadamiający człowiekowi jak został "przygotowany" do życia. Kiedy próbujesz się uwolnić od przesadnej nadopiekuńczości, przeżywasz właściwie to samo piekło co w związku. Ze strony matki zostajesz obwiniony o wszystko, wrzuca się w ciebie całe poczucie winy, wyzwiska od niewdzięczników i tym podobnych i wtedy wiesz, że jednak nie wszystko sp!?!#!!iłeś w życiu sam, tylko to był ten jad sączony od dziecka w drobnej formie przez rodziców. I tu nie chodzi o patlogię jak alkoholizm, ale tę skrajną w drugą stronę, czyli nadopiekuńczość, protekcjonalizm i tym podobne trzymanie dziecka krótko w najgorszy możliwy sposób, czyli pozorami "samej dobroci". I to jest najgorsze, bo to buduje w człowieku od najmłodszego ogromne pokłady poczucia własnej winy - wszyscy wokół ciebie są tacy dobrzy, to dlaczego tak robisz. Wstydź się, to twoja wina, dlaczego robisz nam przykrość i nie robisz tego co ci mówimy (po szkole prosto do domu, nie wychodź z domu wieczorem...).

      Ale jak się to trochę uświadomi to przychodzi taki moment przełomu w życiu. Tym bardziej że tak wielu przy okazji chce ci wmówić że to wszystko i tak twoja wina, a obwinianie rodziców to najprostsza metoda przerzucania winy. Tylko że raz, to znowu ta parapsychologia wmawiająca że wszystko w życiu to twoja wina i masz żyć w ciągłym poczuciu winy, a dwa, to wychodzi na to, że w takim razie rodzice nie mają żadnego wpływu na kształtowanie człowieka i ten wychowuje się sam (bzdrura).

      Szkoda tylko jak ten moment przychodzi późno. Bardzo późno. Jednak nie bez znaczenia jest ten moment buntu w wieku nastu lat, kiedy człowiek stawia jednak pewną granicę między sobą a rodzicami i rozdziela już wtedy powoli to życie, a nie daje sobie wchodzić na głowę ciągle. Ci którzy wtedy mówiąc oględnie "postawią się" rodzicom zwyczajnie później w życiu mają większą pewność co przekłada się właściwie nie tylko an związki ale i pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      I tu nie chodzi o patlogię jak alkoholizm, ale tę skrajną w drugą stronę, czyli nadopiekuńczość, protekcjonalizm i tym podobne trzymanie dziecka krótko w najgorszy możliwy sposób, czyli pozorami "samej dobroci".

      @przemomemoo: Skąd znasz moją teściową? Zafundowała mojej żonie praktycznie wszystkie tego rodzaju atrakcje. Nigdy za nic nie przeprosiła i zawsze miała o wszystko pretensje, oczywiście usprawiedliwiane tak, jakby to jej specjalnie wszyscy robili wszystko na złość, a ona biedna zawsze chce dobrze.

      Z rzeczy stosunkowo świeżych i „niewielkich”: praktycznie każdy prezent na święta był nie tak, jak chciała, o czym nie omieszkała marudzić, choć nigdy przy mnie (być może chciała zachować pozory?) - zawsze sączy ten swój jad tylko w bezpośrednich rozmowach z córką. Na zeszłe imieniny wysłaliśmy jej parę euro w kopercie z życzeniami, która nie dotarła (wiem, to był głupi pomysł, na szczęście kwota nie była duża). Do dziś wypomina, że nie dostała wtedy kartki i pieniędzy. Ostatnio nawet w rozmowie z żoną przeszła już wszelkie granice, sugerując, że nic jej wtedy pewnie nie wysłaliśmy i okłamaliśmy ją. W tym roku dostała zwykłą kartkę, wysłaną poprzez firmę w Polsce, więc adres nadawcy też był polski. Tego samego dnia, gdy dostała tę kartkę, dzwoniła do żony chyba z 6 razy, ostatni raz około północy, żeby ją opieprzyć, że „jak to byliśmy w Polsce i nic nie powiedzieliśmy?!”. Taka sytuacja.

      Z rzeczy nieco cięższego kalibru: do teraz potrafi w nerwach wypominać żonie coś, co zrobiła mając 6 czy tam 7 lat. Przecież to nienormalne, to jest terror psychiczny. Mam wrażenie, że mając do wyboru 2 rodzaje znęcania się: fizyczne i psychiczne, zdecydowanie lepiej jest dostawać od czasu do czasu srogi wpierdziel od rodziców, niż skończyć ze zrytą psychiką. Siniaki leczą się szybko, a od takich rodziców raczej łatwo jest uciec i całkowicie zerwać kontakt, gdy się podrośnie. Z dręczycielami psychicznymi jest znacznie gorzej, bo mimo wszystko, nawet po wyprowadzce i odkryciu, że było się ofiarą przemocy psychicznej, wciąż w głowie pozostają wątpliwości, które taki rodzic bezlitośnie wykorzystuje. Trudniej jest też uzyskać zrozumienie u innych członków rodziny i znajomych, bo przecież „nie było w domu problemów z alkoholem i biciem, było co jeść”, no to wszystko jest w porządku, prawda? Ano nieprawda. Bardzo łatwo jest za to uzyskać łatkę niewdzięcznika i wyrodnego dziecka od ludzi, którzy nie są w stanie zrozumieć z czym wiąże się wychowanie w takim domu (bo mieli wielkie szczęście nie musząc tego doświadczać).

      Mało tego, od żony odwróciła się znaczna część jej rodziny (w tym kuzyni, dla których dziecka zgodziła się zostać matką chrzestną, a teraz przestali odpowiadać nawet w tak neutralnych kwestiach, jak pytania o to, jaki prezent na święta kupić ich dziecku), bo choć znają dobrze jej matkę i wiedzą, jaka z niej jędza, to jednak mają zakodowane w tych pustych łbach, że choćby nie wiadomo co, dziecko nie ma prawa odseparować się od złego rodzica.

      Poświęciłem parę dobrych lat, żeby pomóc żonie ogarnąć tę sytuację i poukładać to w głowie. Najgorsze były momenty, w których zaczynała zachowywać się tak samo, jak matka. Da się na szczęście temu zaradzić, choć kosztem dziesiątek (jeśli nie setek) godzin rozmów i czasem niestety kłótni.

      Dlatego uważam, że te redpillerskie popłuczyny to tylko wynurzenia wygodnickich piwniczaków. Pomijając już formę (beznadziejną, roi się tam od wszelkiego rodzaju błędów), to z ich tekstów wyziera przede wszystkim niesamowity egoizm i właśnie (paradoksalnie) narcyzm: liczę się tylko ja, moja wygoda, a praca nad związkiem i stawianie czoła problemom to coś, co robią pantofle.

      Pracujcie nad sobą i swoimi partnerami poprzez rozmowę i analizę swoich zachowań, a kiedyś może będzie lepiej. Uciekanie od problemów, lenistwo i zwalanie całej winy i odpowiedzialności na wszystkich innych sprawi tylko, że kolejne pokolenia będą musiały pływać w dokładnie takim samym gównie, co my.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam wrażenie, że mając do wyboru 2 rodzaje znęcania się: fizyczne i psychiczne, zdecydowanie lepiej jest dostawać od czasu do czasu srogi wpierdziel od rodziców, niż skończyć ze zrytą psychiką.

      @Vielokont: Jest taki dosyć obrazowy przykład tego psychicznego urabiania dziecka i wzbudzania w nim poczucia winy. Sytuacja wyjścia na obiad do dziadków. Dziecko nie ma ochoty, chce zostać w domu, wtedy tacy rodzice zaczynają rzucać tekstami w stylu "tak możesz nie iść, ale wtedy babci i wszystkim innym będzie przykro więc może lepiej żebyś poszedł to się babcia ucieszy". To są właśnie takie rzeczy które od najmłodszych lat wzbudzają w człowieku poczucie winy i jakiegoś dziwnego poczucia obowiązku że trzeba wszystkim ulegać dla ich dobra żeby nie zrobić komuś przykrości. Człowiek potem całe życie nie myśli o sobie tylko każdą swoją prywatną decyzję dotyczącą jego życia podejmuje rozważając co sobie pomyślą inni i czy ktoś nie poczuje się urażony. Ostatecznie najczęściej kończy się tym, że taki człowiek nie robi nic, tylko po to, żeby inni nie pomyśleli o nim źle czy rodzice nie poczuli się zawiedzeni albo będzie im przykro. Choć tak naprawdę ta decyzja nie ma najmniejszego wpływu na ich życie, za to może wiele zmienić w życiu tego który ma ją podjąć.

      Dużo uczciwsze jest tutaj wobec dziecka stanowcze stwierdzenie "idziesz na obiad do babci i bez dyskusji." Jest to przymus, ale jasno określony i stanowczy bez tego psychicznego terroru sączącego w dziecku jad wiecznego poczucia winy. I nawet jak dostanie się srogi wpierdziel za stawianie się to wciąż jest to na swój sposób jasno określona sytuacja z której dzieciak może wyciągnąć samemu wnioski (np. może czasem lepiej zacisnąć zęby i zrobić coś czego nie lubię, ale mieć potem spokój), ale bez zrytej psychiki na przyszłość.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: To nie są popłuczyny. Ten artykuł bardzo mocno dotyka ogólnie problemu narcyzmu który znam np. sam bardzo dobrze akurat ze strony ojca. Problem w tym że ludzie nie potrafią wyciągnąć tego co dobre i widząc "red pill" mają klapki na oczach i stosują zmasowaną pełną krytykę bez jakiejkolwiek refleksji. Myślą przewodnią artykułu jest patologiczna osobowość i mimo wielu wtrąceń odnośnie kobiet, to właśnie relacja z patologiczną osobowością jest na pierwszym planie, niezależnie od płci omawianych. Ale niektórzy widząc red pill zamykają logikę i krytykują w pełni nawet nie odnosząc się do problemów w artykule.

      Obserwuję tu dziwną rzecz. Mianowicie niesamowitą ALERGIĘ na cokolwiek związane z głosami a'la red pill. Robi to mimo wszystko garstka osób ale ich zacietrzewienie jest nader zastanawiające. Nie wiem co nimi kieruje bo tak naprawdę wszystkie te artykuły serio niosą wiele prawdy. Główny problem z nimi to to że niosą tylko JEDNĄ stronę medalu i nie wolno się nimi zachłystywać bo stanie się dokładnie takimi samymi żenującymi osobowościami o których traktują te artykuły, tylko w wersji męskiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @xaliemorph: Problemy, o których piszesz, a które zostały poruszone w tym artykule, nie umknęły mojej uwadze. Zgadzam się, że są istotne i powinno się o nich mówić. Nie odpowiada mi jednak forma, która stosowana jest na tym blogu. Słabo zredagowane, pełne błędów i powtórzeń, po prostu źle się to czyta. Do tego niepotrzebnie rozwleczone - mam wrażenie, że omawiane zagadnienie można wyłożyć znacznie krócej i zwięźlej. Odchylenie na punkcie obwiniania kobiet za całe zło tego świata (tak, hiperbolizuję) również nie pomaga w odbiorze.

      Chętnie poczytałbym więcej o temacie narcyzmu i toksycznych relacjach z rodzicami w ogóle, ale nie na stronach tego pokroju, gdzie ciekawe wątki mieszają się z odchyleniem światopoglądowym autorów, przez co całość zamienia się właśnie w popłuczyny. Przynajmniej moim zdaniem.

      Alergii na redpill nie mam, bo jest mi ten ruch zupełnie obojętny. Boli mnie jednak czytanie słabych i przeintelektualizowanych tekstów oraz brak krytyki niektórych ich czytelników.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: Z Tobą to się zgadzam, alergię obserwuję u innych a ktoś został za nocny występ (z pewnością multikonto przy okazji) zbanowany.

    •  

      pokaż komentarz

      syndrom DDA

      @Felidiusz: miałem kiedyś dziewczynę z tym syndromem. Nie polecam.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam wrażenie, że mając do wyboru 2 rodzaje znęcania się: fizyczne i psychiczne, zdecydowanie lepiej jest dostawać od czasu do czasu srogi wpierdziel od rodziców, niż skończyć ze zrytą psychiką. Siniaki leczą się szybko, a od takich rodziców raczej łatwo jest uciec i całkowicie zerwać kontakt, gdy się podrośnie. Z dręczycielami psychicznymi jest znacznie gorzej, bo mimo wszystko, nawet po wyprowadzce i odkryciu, że było się ofiarą przemocy psychicznej, wciąż w głowie pozostają wątpliwości, które taki rodzic bezlitośnie wykorzystuje. Trudniej jest też uzyskać zrozumienie u innych członków rodziny i znajomych, bo przecież „nie było w domu problemów z alkoholem i biciem, było co jeść”, no to wszystko jest w porządku, prawda? Ano nieprawda.

      @Vielokont: Chwała Ci człowieku za te smutne słowa. (・へ・)

  •  

    pokaż komentarz

    Jaki ten demotywator jest dobry. Ile razy ja to widziałem, w tak wielu różnych związkach czy ludzi w podobnym wieku, czy dużo starszych czy u młodszych. No sama prawda. Chciałbym wziąć w obronę, że to nieprawda, że to kłamstwo etc. ale po prostu nie potrafię bo zbyt często, nierzadko mimowolnie to widziałem. Ot zwykłe codzienne trudne sprawy w wielu związkach, także ciotek klotek etc.

    źródło: redpillersi.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @sfro: kiedys jej mowiles ze ja kochasz, dzis ze j@@?c szmate. Najwieksze krzywdy robimy sobie sami, lub przynajmniej pozwalamy je sobie robic.

    •  

      pokaż komentarz

      @atteint tak, mówiłem i walczyłem długo, ale nie ma możliwości walczyć ze ścianą i w końcu gdy psychika zaczyna siadać trzeba było podjąć decyzję. Zrezygnowanie z osoby która naprawdę się kocha jest robieniem sobie dużej krzywdy, ale w momencie gdy w grę wchodzi własne zdrowie i osobowość w ekstremalnie dużej bezradności to nie ma wyjścia... Pewne rzeczy wychodzą z ludzi po czasie a każdy ma swoje limity cierpliwości, ja miałem bardzo duże...