•  

    pokaż komentarz

    7,1 brutto to zamożność? za tyle to da się dopiero normalnie żyć

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: Da się normalnie żyć, ale komu?, tak jak mi jednej osobie na gospodarstwie domowym to się zgodzę w zupełności bo mam podobne pieniądze. Temat do dyskusji jest naprawdę trudny i sporny. Ty napiszesz, że 5k netto to dużo a ja, że nie i oboje będziemy mieli rację, zależy jak na to patrzymy. Jestem sam mam 5k swoje mieszkanie, bez kredytu to dobra, 5 tysięcy to nie mało, można się poczuć zamożny a raczej normalnie żyć bez większych jednorazowych wydatków, ale płacąc już kredyty na mieszkanie+ opłaty, mając samochód czy inny kredyt konsumencki to nie jest już tak różowo nawet dla jednej osoby, ale dalej da się godziwie żyć. Po drugiej stronie monitora załóżmy, że siedzi mój znajomy z pracy i napisze ci, że jesteś idiotą bo on ledwo ma od 10 do 10 mimo, że z żoną zarabiają około 7k miesięcznie a co dopiero 5k, jak za to żyć?

      Dlaczego powie ci, że 5k to mało, kredyt na mieszkanie, kredyt na remont, dwa samochody, dzieci w wieku szkolnym, opłaty (czynsz, media) benzyna do samochodu inne wydatki coś co domu, coś dla dzieci, ubrania, coś dla siebie, żony, zwykłe zakupy i masa nieprzewidzianych wydatków i nagle kasa znika przed wypłata okazuje się, że nie ma prawie nic na koncie, albo zostaję parę stówek, to za zaoszczędzi idzie na wakacje, które też dla 4 osobowej rodziny wcale nie są tanie.

      Teraz tam dalej siedzi samotna matka, która marzy o 5k na miesiąc dla siebie i horej córki bo sama ma 2k netto i żyje i myśli jakie to bogactwo mając 5 tysięcy dla siebie i córki, ale ona nie wie, że jak gotuje tylko w domu jeszcze u rodziców, nie chodzi na jakąkolwiek rozrywkę, większość rzeczy musi sobie odmawiać, nie ma samochodu, wakacje tygodniowe to już luksus, knajpa, kino, lepsze ubrania nie z butików gdzie za sweter da 10 zł, wydatki na zmiany w domu, popsuty sprzęt, nowy telefon. To nagle sobie uświadomi, że zmieniając trochę swoje życie te 5 tysięcy, które było marzeniem o zamożności wcale nie jest wielką kwotą.

      Na to spogląda, tylko z zażenowaniem kobieta z 2 dzieci i mężem i myśli mając 2 tysiące na czysto na miesiąc tyle bym miała, ale po opłatach zostaje 1200 zł i cały miesiąc przed nimi bo żyją już tak lata. Tylko nie powie, że nigdzie nie była po za domem, wakacje to nie luksus, ale już nie realne marzenia, dania tak dobierane by były jak najtańsze, zupa 4 razy w tygodniu, kurczak najlepsze mięso i to tylko w święta itp

      Na samym końcu tej kolejki stoi i śmieje się facet
      buhahaha 5 tysięcy netto i zamożny? Mój leasing na samochód + dwa obiady z rodziną to prawie 5 tysięcy a gdzie inne wydatki.

      @ojsak: Naprawdę obojętnie co napiszesz będziesz miał tak samo racje, jak tak samo będziesz kłamać, każdy ma różną sytuację i dla jednego to majątek i będzie się starał udowodnić dlaczego, a drugi cię wyśmieje i też ci się będzie starać udowodnić dlaczego, oczywiści oboje będą mieli racje, przez pryzmat swojego życia i doświadczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Dlatego powinna być ustalona jaka to jest kwota na normalne życie, żeby każdy mógł sobie porównać niezależnie w jakim kraju mieszka, adekwatnie do cen na rynku. Normalne życie dla rodziny z dwójką dzieci, czyli przy pracy obydwojga rodziców powinno być ich stać na:
      - opłacenie kredytu na mieszkanie minimum 5 pokojowe (prawidłowo liczy się pokoi tyle co osób + 1 pokój dodatkowy), plus spłata tego kredytu w maksymalnie 10 lat
      - zdrowe żywienie, a nie najtańsze produkty
      - w każdym tygodniu rozrywka, wyjście do kina / muzeum / gdziekolwiek z całą rodziną
      - dwa razy w tygodniu wyjście do restauracji całą rodziną
      - dwa samochody, nie oszczędzanie na paliwie
      - na bieżąco kupowane ubrania dobrej jakości, wszelkie potrzebne leki
      - opłaty za hobby czy kursy dla dzieciaków
      - raz w roku długie wakacje rodzinne plus kilka krótszych wyjazdów
      - odłożenie co miesiąc kwoty na czarną godzinę, żeby po jakimś czasie w razie czego cała rodzina mogła przez rok utrzymać się bez zarabiania
      - rozwój własny czy inne zainteresowania do realizacji po pracy
      - odłożenie pewnej kwoty na czas kiedy dzieciaki pójdą na studia i zapewnienie im lżejszego startu przez dofinansowanie mieszkania

      Wtedy możemy mówić że to jest normalne życie, a nie wegetacja przed telewizorem, bo na nic innego nie stać, wszystko powyżej wydatków na liście można nazwać zamożnością. Koszty mieszkań będą się różnić między miastami i to można uwzględnić. To teraz można sobie policzyć ile taka rodzina potrzebowałaby na te wszystkie normalne wydatki. A za mówienie że ktoś jest zamożny przy 7,1k brutto powinno się dać plaskacza, u nas po prostu ludzie żyją w skrajnie nieprzychylnych warunkach i nawet nie zdają sobie sprawy co tak naprawdę jest normą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Zgodzę się te punkty są świetne i są najbardziej ok jeśli mamy się uznać za zamożnych ludzi, ale mam jedno "ale" i to naprawdę duże. W jaki sposób określić taką kwotę jaka jest potrzebna na w/w punkty, masz jakiś pomysł?
      Tak z ciekawości wszedłem na olx sprawdzając ceny mieszkań 4 pokoi i większych
      Tam gdzie mieszkam Bytom 5 pokoi 156 m 120 tysięcy https://www.otodom.pl/oferta/duze-mieszkanie-5-pokojowe-w-scislym-centrum-ID3sLGU.html?utm_source=refferals&utm_medium=traffic_exchange&utm_campaign=OLX_nieruchomosci_ad#gallery[8]
      Warszawa 120 metrów jeden milion, 1000000 zł https://www.olx.pl/oferta/mieszkanie-120-m2-4-pok-warszawa-mokotow-grupy-ak-polnoc-bezposred-CID3-IDoPkxO.html#171fc35d30

      Na umeblowanie nie ma co zbytnio patrzeć bo za 300 tysięcy, albo i mniej tak bym tą kamienice w Bytomiu odnowił, że ta z Warszawy się chowa.
      Można się czepiać o dużo punktów np hobby, ja załóżmy lubię się wspinać za ściankę zapłacę 150 zł na miesiąc czasem gdzieś pojadę zrobić to na świeżym powietrzu , ale ktoś inny lubi np: samoloty, polatać to już idzie w setkach zł. Nawet można być "piwniczakiem" a zbierać figurki za które, też się płaci nie rzadko po parę stówek.
      Masz jakiś pomysł jak określić taką kwotę, bo potrzeby ludzi są inne to co dla innych jest tanie dla mnie nie wyobrażalnie drogie.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Też się nad tym zastanawiałam, pod kątem cen mieszkań można zrobić podział w zależności czy mieszka się w dużym mieście, stolicy, w średnim mieście, na wsi, uwzględniając średnie ceny mieszkań w rejonie i odpowiadające im różnice w płacach. Odnośnie hobby czy wydatków typu rozrywka to dobrze by było wypisać wszystkie możliwe pomysły razem z cenami oraz podzielić je na grupy. Taka wspinaczka spokojnie wpisze się w standardowe hobby, ale latanie to bym powiedziała że to wyższa półka wchodząca pod zamożność, tak jak posiadanie żaglówki czy luksusowego auta. Inna opcja to wyznaczyć procentową wartość wobec całej pozostałej kwoty która wyznaczałaby ogólną średnią. Restauracje można uwzględniać te średniej klasy, nie luksusowe ale też nie mcdonalds etc..

      Niedawno przeglądałam temat i szukałam informacji definiujących klasę średnią, były podane tylko ogólne kwoty ale nigdzie nie znalazłam wyszczególnienia, a uważam że bardzo by się to przydało żeby opracować taki wskaźnik. Mógłby być zastosowany w każdym kraju i przykładowo 1.0 odpowiadałby takim właśnie normalnym wymaganiom, a wszystko co poniżej byłoby już uznane za życie w warunkach deficytowych. Myślę że to wszystko jest do policzenia. To mogłoby co niektórym otworzyć oczy na to jak faktycznie żyje się w naszym kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: pełna zgoda, wszystko jest kwestią względną, ale 7100 zł (czyli de facto 5000 na rękę) z pewnością nie można uznać za kwotę wystarczającą do określenia kogoś jako zamożnego. Tak jak mówisz kredyt na mieszkanie, samochód, jakieś proste rozrywki, wakacje raz do roku i tyle. A co w przypadku niespodziewanych wydatków? Mimo wszystko mając takie pieniądze można dość łatwo stracić płynność finansową (o ile nie posiada się większych oszczędności).
      Odnoszenie się do ludzi którzy mają wyraźnie mniej - po prostu Polska to nadal dość biedny kraj i patrzenie przez pryzmat większości nie daje właściwego obrazu.
      Wygląda na to, że KPMG zwyczajnie wrzuciło do tego wora wszystkich którzy już się nie łapią do I progu podatkowego i nazwało ich zamożnymi bo jest to tylko milion ludzi w skali kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Bardzo dobre założenia, nawet się nie spodziewałem, że tak łatwo można po policzyć ( miałem w głowie jakąś punktacje, ale z drugiej strony znowu kto to będzie ustalał i jak będzie na to patrzył obiektywnie), takie opracowanie pewnie by było bardzo czasochłonne i musiał by brać pod uwagę wiele zmiennych, które i tak by było trzeba rozbijać na mniejsze a na samym końcu okaże się, że nie znajdujemy naszego punktu. Dwa razy teraz:
      -Teraz czepiam się na siłę, ale jeśli idzie o rozwinięcie tematu, punktów np: żywność, można zrobić kategorię, mięso:
      -pytanie jakie?
      - wołowe, ok nie ma problemu, tylko jakie wołowe i z czego
      -antrykot można kupić za 30 zł kg, albo 50 zł kg a nawet 100 zł kg w zwykłym sklepie
      Tak samo ryby kupisz, kilo za 10 zł a kupisz za 120 zł, jedna ryba ta sama może kosztować 60zł w innym sklepie 160 zł kg.
      Tak jak wspomniałem to już jest się czepianie, ale da się to zrobić, tylko, żeby obliczyć taki ranking w miarę normalnie to są setki punktów z podpunktami, które mają swoje podpunkty, chyba, że bierzemy daną grupę i obliczamy średnią

      Drugie teraz, normalnie wejdę ci w dupę i powiem, że od dawna nie czytałem na wykopie dobrych, logicznych komentarzy od kobiety.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Haha, nie no tu w ogóle jest mało kobiet, może to dlatego.

      A wracając, można opracować standardowy koszyk żywieniowy sugerując się zalecaniami spożycia kalorycznego, białka etc. i zrobić średnią. Makrelę z łososiem, kurczaka z wołowiną, masło z margaryną, jasne jak wejdzie się w detale to tego jest ogrom, a trzeba jeszcze wziąć pod uwagę czy ktoś gotuje samemu, czy w większości kupuje gotowce, nie jest to jednak jakoś masakrycznie trudne do zrobienia.

      Średnia z grupy może być dobrym pomysłem, ale jeśli weźmiemy pod uwagę że większość osób w kraju w sumie bieduje, to dane mogą być zaniżone. Ja wydaję ponad 500zł na jedzenie nie odmawiając sobie zbytnio choć kalorycznie jest to mniej niż norma, ale to jest w miarę zdrowe jedzenie bez słodyczy i z dużą ilością świeżyzny. Nie wliczam w to jedzenia na mieście czy zamawianego, więc to mała kwota nie jest. Jakby ktoś jeszcze lubił wypić kawę na mieście, doliczył ciastka czy słone przekąski to byłoby kolejne 100zł. Ewentualnie można ściągnąć takie dane z bogatszych krajów gdzie ludziom nie brakuje, porównać ceny produktów i byłyby już wytyczne. W sumie to ciekawa sprawa, może któregoś dnia złoży się te dane w excelu, zrobi szeroką ankietę choćby tu na wykopie i później będzie co wciskać do gardła politykom jak zaczną bredzić o zamożności.

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: Ile ludzi tyle stylów życia, zarabiam sporo ponad ten poziom zamożności i żywię się za jakieś 400zł mc bo jestem do tego przyzwyczajony od dziecka, oszczędnie gotuję, nigdy nie wyrzucam jedzenia, ale zdarza mi się wyjść do restauracji albo pubu i wydać 200zł w jeden wieczór.

    •  

      pokaż komentarz

      Da się normalnie żyć, ale komu?

      @dendi9: często im człowiek więcej zarabia tym więcej wydaje i zawsze mu mało. Masz zupełną rację. Są osoby, które ile by nie zarabiały to wszystko przepuszczą i się jeszcze zapożyczą bo chciałby wszystko mieć jak dziecko przed wystawą z zabawkami. Dla mnie 5k netto to byłyby już poważne pieniądze w porównaniu do tego co mam teraz a nie uważam, że dziaduję. Tyle że jeden uważa, że dziaduje bo nie stać go na Porsche i wakacje w Australii a dla drugiego jakieś średnie auto z salonu to już jest coś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_ Życie niestety nie jest takie piękne.

    •  

      pokaż komentarz

      7,1 brutto to zamożność? za tyle to da się dopiero normalnie żyć

      @ojsak co to znaczy normalnie? Jak ktoś nie ma nowego samochodu z salonu to żyje nienormalne?

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Ten Twój długi wywód...smutne ale prawdziwe!

    •  

      pokaż komentarz

      - opłacenie kredytu na mieszkanie minimum 5 pokojowe (prawidłowo liczy się pokoi tyle co osób + 1 pokój dodatkowy), plus spłata tego kredytu w maksymalnie 10 lat

      @Anna_: nie jestem pewny, czy to jest spełnione dla np. statystycznego mieszkańca krajów zachodnich

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: dobry komentarz, ale trochę ciężko było by aż takie normy ustalić. 2 auta np. Dla mnie bezsens. Zbędny wydatek. Zwłaszcza gdy mieszkasz do 5km od pracy i jest komunikacja publiczna. Hobby podobnie. Oczywiście można, by próbować kategoryzacji danych zainteresowań. Ja jednak wolałbym mniej kategorii: mieszkanie, leki, studia, czarna godzina, wakacje, w jakiejś normie podstawy dobrego bytu i... 6h dzień pracy. Chce ekstra wakacje, czy droższe hobby robie nadgodziny do 8h. Ludzie są różni dlatego trzeba było by ustalić standard. Normę godna dla wszystkich i dopiero od niej dać możliwość dorobienia do drogiego hobby, wyjazdu czy innych rzeczy 'premium' bo niestety pieniądze to liczny które możesz mnożyć i dodawać. Czas tylko tracimy. Często by dać sobie jakiś standard kosztem rodziny czy zdrowia oddajemy czas za kilka zł więcej nie by bawić się ale by przeżyć... I to jest chore ze system nas do tego zmusza.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Ja pracuję jako młody nauczyciel, do 2000 netto to jeszcze kilka lat robienia awansów, ale nie narzekam. Nie prowadzę może całkiem komfortowego życia, bo jednak z pieniędzmi się liczę, ale też nie mogę powiedzieć, żeby czegoś mi brakowało. Starcza mi na wynajem kawalerki, tanie zjedzenie na mieście od czasu do czasu, a jeszcze kilkaset złotych zaoszczędzę i jestem w stanie (także z trzynastek i dodatków świątecznych) też dokonywać większych wydatków (wymienić komputer, telefon itd.). Może mnie to nie frustruje, bo z takimi wypłatami liczyłem się jeszcze przed studiami, a sam nie mam dużych potrzeb.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9 swiete slowa. Sam mam 2k w jednej pracy, dorabiam, zeby przezyc i dla mnie 5k byloby zlapaniem Pana Boga za nogi. Tylko smhtno mi sie robi, gdy pomysle, jaki interes zyciowy zrobilem idac na 2 kierunki studiow...

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: Ty i @dendi9 nie możecie się we dwóch dogadać ile to jest dużo kasy, a komentowany wpis jest o porównaniu płacy w dwoch krajach dwóch różnych walutach... nie wiem w ogóle na cholere takie teksty i po co to jest na głównej.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Teraz do tego dodać kolesia, który na sekundę tyle zarabia. Mamy 1% spełeczeństwa, które mają ponad 50% wszystkich pieniędzy. Dysproporcja jest porażająca. Nawet milioner jest żebrakiem w porównaniu do topki.

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: to ja nie widziałem ze jestem zamożny xD to jaki jest następny próg ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonuss: No widzisz mi jest sobie ciężko wyobrazić życie bez dwóch aut, da się ale to katorga i wieczne spiny.

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: a czy w swoich wywodach uwzględniłeś to, że w obecnych czasach kobiety też pracują i potrafią zarobić konkretne pieniądze? 5k na utrzymanie rodziny to mało, ale 10k?

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: punkt widzenia zależy od punktu patrzenia :)
      Do tych wymienianych kolejek możemy doliczyć też inne kraje. W Polsce nawet "biedny" koleś ma telefon, który robiła grupka Azjatów za kilka dolarów tygodniowo, albo nawet za darmo.
      Trochę odbiegam od tematu, ale żyjemy w świecie, gdzie ludzie jedzą tylko kaszę żeby nie ranić zwierzątek, a przy produkcji ich ubrań i sprzętu elektronicznego zginęło kilka osób.
      Pracuję w Polsce, ale jeżdżę nieco po świecie ze względu na pracę. Widzę nieraz jak mój odpowiednik za granicą ma 1/4 moich obowiązków, 1/2 moich umiejętności i 10/1 moich zarobków. Ale widzę też kraje na dalekim wschodzie, gdzie ludzie żyją w piętrowych budach z dykty grożących zawaleniem, bez żadnych warunków sanitarnych.
      Ha! I nawet nie wiem jakie z tego wyciągnąć wnioski. Nie powinniśmy się zatrzymywać, bo inni mają gorzej ani marudzić, bo inni mają lepiej. Świat taki jest.
      Trzeba zap***lać i starać się poprawić swoją i kraju sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      Po drugiej stronie monitora załóżmy, że siedzi mój znajomy z pracy i napisze ci, że jesteś idiotą bo on ledwo ma od 10 do 10 mimo, że z żoną zarabiają około 7k miesięcznie a co dopiero 5k, jak za to żyć?

      @dendi9: ale zarabiaja po 7k czyli w sumie 14k czy 7k w sumie? bo artykul to raczej bylo o zarobkach na osobe

      to tez oczywiscie zalezy czy maja dzieci, ale 14k to juz nie jest tak zle przeciez

    •  

      pokaż komentarz

      @Swistaq612: Cudne. Zgadzam się w pełni. Tego nie da się porównać. Poza tym zawszę będzie można żałować, że nie jesteśmy członkami saudyjskiej rodziny królewskiej.

      Weźcie zarobki typowego Anglika .. i kupcie za nie mieszkanie lub co gorsza dom dla 4-osobowej rodziny. Owszem, prostsze płace są lepiej płatne, ale jakiej części by nie porównywać, to zawsze będzie tylko wycinek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: jestes po dwoch kierunkach studiow i 2k wyciagasz? czy jeszcze sie uczysz?

    •  

      pokaż komentarz

      @adamcuber obrona na jednym jeszcze mi tylko zostala

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens: Podoba mi się Twoje nastawienie do życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: a ok, czyli jeszcze troche czasu zajmuja studia i nie sa skonczone :)

      wydawalo mi sie, ze jestes juz po dwoch skonczonych i mimo tego 2k co by bylo malo

      powodzenia z obrona :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Bardzo dobry komentarz, w pełni się zgadzam. Od siebie dodam tylko to, że apetyt rośnie w miarę jedzenia ale - parafrazując - zdecydowana większość osób ma trudność z określeniem poziomu swojej sytości.

    •  

      pokaż komentarz

      dwa razy w tygodniu wyjście do restauracji całą rodziną

      @Anna_: o k%!$a! To już bogactwo. To nic innego bym nie robił, tylko szukał restauracji i co w nich zjeść.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: głowa do góry! Przynajmniej możesz teraz w nicku umieścić:"Einstein" ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @tenZparagwaju w szkole mi tak miwili, ze wszystko wiem. Teraz niestety z perspektywy czasu stwierdzam, ze bycie robolem byloby jakies latwiejsze - nikt niczego specjalnego od ciebie nie wymaga, kasa lepsza, 16 i fajrant, a nie darmowe nadhodziby, roboty wszedzie pelno. Moj znajomy mechanik samochodowy kupil teraz dom bez kredytu.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: święta racja, dla mnie kiedyś 4 tysiaki wypłaty to był majątek, a teraz mimo że mieszkam sam, dzieci brak to ciężko mi cokolwiek zaoszczędzić. Apetyt rośnie w miarę jedzenia

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: święta racja, dla mnie kiedyś 4 tysiaki wypłaty to był majątek, a teraz mimo że mieszkam sam, dzieci brak to ciężko mi cokolwiek zaoszczędzić. Imprezy, dziewczynki i kasa leci. Apetyt rośnie w miarę jedzenia

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: mówmy netto co kogo obchodzi ten kawałek który trafia do czarnej zus dziury

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak A tyle było bulu dupy "suwerena" że za 10k brutto to da się fajnie żyć ale na prowincji.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego powinna być ustalona jaka to jest kwota na normalne życie

      @Anna_: jeśli mówisz to w kontekście zarobków to pamiętaj, że twoja praca musi być więcej warta niż koszty twojej pracy (a pensja brutto to nie wszystkie koszty jakie ponosi pracodawca)

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Zarówno Ty, jak i @dendi9 popełniacie dość potężny błąd w myśleniu, mówiąc o jakiejś nieistniejącej "normie" i "normalnym poziomie życia". Argument, że "Polska jest wciąż dość biednym krajem" zdaje się wskazywać, że za "normę" uznajecie najbogatsze i najbardziej rozwinięte kraje Europy Zachodniej. Brawo, jeśli czołówka to "norma", to gratuluję logiki.
      Zarobki i oczekiwania od życia - a w konsekwencji ocena jego poziomu - to rzecz tak względna i relatywna, że o normie nie może być mowy. Jedyną sensowną próbą oceny, kto jest zamożny, a kto bogaty, jest to, co zostało zrobione w statystyce będącej przedmiotem wykopu - ocena względem reszty populacji w danym rejonie / społeczeństwie. To, że jej efekt nie zgadza się z Twoim rozumieniem słowa "zamożny" - a nie ma w tym nic złego, z moim rozumieniem tego słowa też się nie zgadza - nie oznacza, że od razu trzeba rozdawać "plaskacze". Przydługi wywód @dendi9 na dość oczywisty temat się kłania - dla jednego 10 tysięcy to majątek, dla innego budżet na Sylwestra z żoną.
      Proponuję odpuścić sobie wiarę w jakieś "normalne", czy "godne" warunki życia. To niebezpieczne myślenie, zazwyczaj rodzi się z niego postawa roszczeniowa - niech mi ktoś płaci tyle, żebym mógł "normalnie" żyć. Prawda jest taka, jak mówił Frank Underwood w "House of Cards" - "You are entitled to nothing". Najbardziej od Ciebie zależy, czy będziesz zamożna, biedna, czy nawet bogata, a także sama możesz uznać, co to dla Ciebie oznacza. Jakieś obliczania i ustalenia, co jest "normą" nie mają najmniejszego sensu, powtórzę jeszcze raz, prawda pozostaje ta sama: ile sobie zarobisz, wywalczysz, wydrapiesz, na ile Cię stać - tyle Ci przysługuje.
      A jeśli interesuje Was statystyka, polecam zerknąć na publikowane raz na dwa lata całościowe sprawozdania GUS o zarobkach i poszukać nie średniej, a dominanty. Może wtedy się klapki otworzą, i przestaniecie bajdurzyć o "ledwie normalnym życiu" za 7k w kraju, gdzie mnóstwo ludzi utrzymuje rodzinę za mniejszy budżet.

    •  

      pokaż komentarz

      @Swistaq612: w fabryce w kantonie obecnie minimalna to 4500rmb netto na miesiąc po zapewnieniu im przez pracodawcę mieszkania i wyżywienia. Ok praca 6 dni w tygodniu po 9 godzin i brak emerytur ale w Polsce też się zostaje po godzibach i nie będzie emerytur. Wszystko oprócz mieszkań w tej samej cenie albo tańsze niż w Polsce. Informacje z pierwszej ręki z wielu źródeł. Nawet dziś o tym rozmawiałem, wczoraj też. Tyle na temat azjatów za kilka dolarów. Ale zawsze można próbować się dowartościować że 2000 pln netto na miesiąc to nie jest mało bo przecież Chińczycy robią za miskę ryżu. Największe zniewolenie jest obecnie w Europie wschodniej i nie ma chyba narodu bardziej dającego się wyzyskiwać niż Polacy. I zamiast coś tym robić to się pocieszają że inni mają gorzej. Kiedy ja 4 razy dostałem podwyżkę, kolega z pracy na tym stanowisku dostał ją raz bo jest ciapą i nie potrafi walczyć o swoje. Gdybym jej nie dostał, zaczalbym szukać nowej pracy. A wynajmuje mieszkanie i nie mam nikogo kto by mi pomógł tak że mógłbym gdzieś mieszkać za darmo. Każdy normalny człowiek mówi - zrobię to lepiej jak mnie zatrudnisz. U nas się często mówi - zrobię to taniej. Przecież to jest żałosne. Ale zabory i wojny w których zabijali niepokornych albo emigrowali zrobiły swoje.

    •  

      pokaż komentarz

      @ComeToPeel: Trochę odwrotnie mnie zrozumiałeś. Nie dowartościowuję się. Po prostu mówię co widzę. Akceptuję świat jaki jest, ale co do naszych zarobków uważam wręcz przeciwnie - nie powinniśmy ich akceptować tylko przeć do przodu, nie patrząc na wschody ani zachody.
      Bardzo popieram podwyżki i zmienianie pracy! Jak się jest specjalistą, to można mówić "dawaj hajs albo rzucam kwitem" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Co do bogatych Azjatów, którzy mają mieszkania i tonę kasy - to zdjęcie zrobiłem 2 tygodnie temu na Filipinach, czyli takim miejscu gdzie jest tania siła robocza dla zachodnich firm - brzmi znajomo? Ale se żyją skubańcy w willach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: praca robola do 16 i fajrant, zwlaszcza w budownictwie - XDDDDDDDDD
      i mechanik moze pracowal u kogos jeszcze ze na dom uzbieral, ile ma lat, 50 czy 60? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      4-5 tys netto na etacie mechanika (na umowie mniej) to sa wyzyny, wiekszosc tyra za polowe tego bo maja takie a nie inne umiejetnosci (wymieniacze), wiecej to tylko wlasna dzialalnosc z dobra renoma

    •  

      pokaż komentarz

      @Swistaq612: kanton wygląda podobnie z powodów kosztów życia i nigdzie nie pisałem o filipinach które są inne. Chiny są ogromne i prowincja nadal jest biedna ale w kantonie teraz zarabia się już więcej niż w Polsce wschodniej na jakimkolwiek etacie. Rozumiem teraz o co ci chodziło nie pomyślałem że chodziło ci o filipiny. Kolegę zacząłem olewać kiedy po tym jal mu znalazłem fajną pracę za dwa razy tyle co miał (zaczął mi wybrzydzać). I o taką postawę mi chodziło. Warszawiaka mieszkającego z rodzicami który mógł zrobić ze swoim życiem wszystko i w każdej chwili może zacząć je zmieniać ale jest pipą i nią pozostanie z własnego wyboru.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: jeżeli myślisz że przeciętny robotnik zarabia więcej niż ty jako pracownik "umysłowy" to mam złą wiadomość. Jesteś zły w tym co robisz, dajesz się wyzyskiwać albo twoja praca jest bezużyteczna z punktu widzenia lokalnej społeczności. Znajdź dobrze płatną niszę w której się odnajdziesz i to rób.

    •  

      pokaż komentarz

      @ComeToPeel wlasnie wyniki mam jedne z lepszych w biurze, ale u konkurencji placa podobnie malo (czasem nawet mniej).

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9
      Przestań być takim materialistą... ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubaeinstein: a jak Ci powiem że jestem najlepszy biurze fabryki kaset VHS? Oczekiwalbyś dużych zarobków? Potwierdzasz to co myślę że pracujesz w administracji publicznej albo w czymś co sprzedaje produkt schyłkowy, ewentualnie coś na co jest nadprodukcja i na rynku rywalizuje się kosztami. Jeśli koszty produkcji są wyżyłowane jedyna przewaga może być z niskich pensji pracowników. Pomyśl gdzie są dobre pieniądze w okolicy, realnie nie programista 15k w ustrzykach dolnych i to rób.

    •  

      pokaż komentarz

      @ojsak: Jak na polskie warunki 7,1 brutto to coś. Nie porownujmy się do zachodu przecież. Oni wielu lat komuny na karkach nie mieli, tylko za to plan Marshalla, budowanie kapitalistycznych, przedsiębiorczych potęg.
      Polska należy do świata zachodniego. Naszym wzorem są kraje na zachód od nas i dlatego uważamy że Polska to bieda, ale połowa jak nie wiecej państw na świecie z roznych kontynentów wiele by dała aby się z nami zamienić albo wymienić. Trzeba docenić to co mamy i dziękować że mamy możliwość skorzystania z gościnności światowych potęg aby jeszcze lepiej sobie układać życie, ale startu nie mamy tragicznego. Mamy wszystkie możliwości. Dziekan mnie ostatnio na politologii uświadomił.

    •  

      pokaż komentarz

      @fury: Typowo polskie myślenie, nie patrzeć na bogatsze kraje jako wzór tylko najlepiej porównywać się do gównianych lepianek w Afryce i całować po rękach że ma się co jeść i że nie kapie z sufitu. Tu nie chodzi o postawę roszczeniową tylko o zdanie sobie sprawy jak normalne życie powinno wyglądać, bo zap@$@!$@anie 30 lat na kredyt i przez całe życie odmawianie sobie wielu rzeczy normalne nie jest. Ale po ilości minusów przy moim wpisie z listą widzę że jednak większość lubi swoją mentalność niewolnika.
      Może dla innych to jest normalne bo są już tak skundleni że będą się cieszyć jak dostaną ochłapy. Człowiek powinien dążyć do polepszenia swojego bytu, powinien być istotą wolną, a nie pracującą jak niewolnik okradany przez państwo i banki z ponad połowy tego co wypracuje. Może dla ciebie Polska to jest eldorado, ale każdy kto był w nieco lepszych krajach widzi jakie u nas jest ludzkie skundlenie. Ja roszczeniowa nie jestem, do wszystkiego doszłam sama i nawet powodzi mi się całkiem nieźle, ale widzę jak żyje się innym i jak wiele tracą w porównaniu z krajami gdzie żyje się w miarę normalnie. Jasne jak ktoś nic nie umie i oczekuje kokosów to jest to wtedy roszczeniowość, ale ktoś kto ma już specjalizację i dalej go na nic nie stać mimo że wyciska siódme poty to jest nic więcej tylko wyzysk. Średnia, dominanta, mediana w Polsce to dalej są ochłapy. Wychodzi jednak na to że ludzie są zadowoleni z tego stanu rzeczy. No to powodzenia w gryzieniu tynku ze ściany.
      Jeszcze ten komentarz z House of Cards, gościa który szedł po trupach i którego obchodzi tylko własny tyłek. No faktycznie, dobrze się na nim wzorować... gratuluję niewolnik klaszcze swojemu panu.

    •  

      pokaż komentarz

      @fury: Tak szczerze, to nie "najbardziej zależy od Ciebie".

      Najbardziej istotnym czynnikiem jest nasze pochodzenie, czyli rodzina w jakiej się wychowaliśmy. Ona buduje fundamenty naszego charakteru, daje też zalążek drugiego istotnego czynnika - towarzystwa. Nasze otoczenie nas kształtuje, daje też pewne możliwości. Obracając się wśród bananowej młodzieży wyrabiasz znajomości, których nie będziesz mieć kumplując się z dzieciakami robotników. Ale żyjemy w XXI wieku więc punkt trzeci - Ty i Twoje działania też ma moc kreacji rzeczywistości. Ale nie jest tak, że wszystko zależy od nas.

      Mamy wpływ na nasz status, ale zarówno bogactwo, jak i bieda (nie tylko ekonomiczna, też umysłowa) są dziedziczne.
      Oczywiście zgadzam się z: "prawda pozostaje ta sama: ile sobie zarobisz, wywalczysz, wydrapiesz, na ile Cię stać - tyle Ci przysługuje."

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonuss: Nie każdy mieszka 5km od pracy, a tłuczenie się z siatkami czy dzieciakami po autobusach w wieku lat 40 to nie jest nic co bym uznała za normalne, może to kwestia osobistych preferencji, ale według mnie rodzina z dziećmi gdzie pracuje obydwoje rodziców powinna mieć dwa samochody. Raz że jest to wygoda, a dwa chyba najważniejsze oszczędność czasu. 8h w pracy, po 1,5-2h stracone w autobusach, a jeszcze zakupy, ile czasu rodzice będą mogli spędzić ze swoimi dziećmi? O hobby pisałam w miarę normalnym, jak basen, siłownia, kupno książek czy muzyki, jak ktoś chce żaglówkę to wiadomo że jest to już powyżej normy. Płace w Polsce jednak są niskie nawet te z wyższej półki i jak ktoś ma kredyt na mieszkanie, samochód, dzieci to nie zostaje dużo pieniędzy, a to są warunki które dopiero zagwarantują że dzieci będą się rodzić, będą rosnąć w rodzinach z mentalnością dostatku i spokoju o byt, warunki gdzie ludzie będą się rozwijać zamiast wegetować i że kraj będzie szedł do przodu. Trochę przykro że moja wypowiedź dostała tyle minusów, nie wiem jak mam to interpretować, chyba po prostu ludzie nie chcą normy i lubią się cisnąć i szarpać o każdy grosz.

    •  

      pokaż komentarz

      nie jestem pewny, czy to jest spełnione dla np. statystycznego mieszkańca krajów zachodnich

      @Sus3k: Kredyt akurat nie jest, dla większości, ale powinniśmy zadać sobie pytanie jak powinno być. Czy faktycznie lichwiarska banksterka musi tyle ciągnąć od ludzi. Według mnie nie jest normalne że przez praktycznie całe swoje życie w pracy trzeba spłacać dach nad głową, a kwota kredytu ostatecznie wynosi ponad 150%. Tymczasem depozyty w bankach są na marnym 1% w skali rocznej, co i tak zeżre inflacja. To że się do tego przyzwyczailiśmy nie znaczy, że tak powinno być, tak samo jak nie jest normalne że większość krajów jest zadłużonych i że każdy z nas każdego dnia dorzuca się do tej studni bez dna, bo dług ciągle rośnie. Islandia banki pogoniła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: To co opisujesz, to atrybuty właśnie ludzi zamożnych, a nie normalne życie. Jeśli stać cię na utrzymanie dzieci, samochodów, dużego mieszkania i wszystkich atrakcji, które opisujesz, a które są niedostępne dla 80% ludzkości, to jesteś zamożna. Piszesz o rozwoju po pracy, realizowaniu hobby itd. Ok, ale większość ludzi, gdyby dać im milion złotych, roztrwoni go, o czym świadczą historie zwycięzców loterii (są statystyki). Żyjemy w takich czasach, że każdy by chciał być zamożny i uważa, że ma do tego prawo. Tak nie jest, trzeba się postarać, budować majątki pokoleniami, żeby coś się zmieniło. Samo danie dużych pieniędzy za zwykłą pracę, którą może wykonać dobrze zaprogramowany robot jest drogą donikąd. Buduje tylko przekonanie, że "się należy", bo ktoś się człowiekiem urodził.

    •  

      pokaż komentarz

      warunki które dopiero zagwarantują że dzieci będą się rodzić, będą rosnąć w rodzinach z mentalnością dostatku i spokoju o byt

      @Anna_: I błąd. Znasz to powiedzenie dotyczące biznesu, że ojciec buduje, syn rozwija, a wnuk trwoni?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Rozumiem Twój punkt widzenia, ale uważam go jednak za utopię. Historia pokazuje, że na luksusy jakie dana epoka oferowała, mogło sobie pozwolić zawsze niewielu. Zdecydowana większość cieszyła się, jeśli miała dach nad głową, michę z żarciem i nikt nie zabraniał im pić i chędożyć. Taka jest i dziś zdecydowana większość społeczeństwa. Do popołudnia praca, po pracy obiad, dziennik TV, film i spać. W sobotę wódeczka ze szwagrem na imieninach u cioci. Jeśli teraz ci ludzie dostaną środki na to jak mówisz normalne życie, nie zmieni się nic, poza wielkością mieszkania, calami telewizora i tym, że obiad zjedzą w restauracji, a wódkę kupią z wyższej półki. Wg mnie, nie nastąpi żadna zmiana jakościowa, bo ta zależy nie od pieniędzy tylko od psychiki. Ja po prostu nie wierzę w większość ludzkości, tylko właśnie w jej mniejszość. To co piszesz, jednak odrobinę zaprzecza jakiejś ewolucji, doborowi naturalnemu. Kto ma się bogacić, ten się będzie bogacił, a kto nie umie, po prostu coś tam z życia weźmie i pewnego dnia umrze. Dlaczego więc miałby kosztami obarczać tych, którzy coś więcej wnoszą? Dla mnie to bez sensu, bo nawet, jeśli by tak zrobić jak mówisz, to ta część społeczeństwa i tak po jakimś czasie zostanie pariasami dla tych, którzy mają więcej i szklany sufit się po prostu podwyższy. Wzbudzi to takie same emocje jak dzisiaj; statek kosmiczny lub własna planetoida, to niezbędne minimum normalnego życia... a na tej planetoidzie łoją wódę i oglądają starwarsy.

    •  

      pokaż komentarz

      @niemamhumoru: Wychodzisz z całkiem innego punktu widzenia niż moje. Mówisz o tendencjach jakim ulegają ludzie, a przynajmniej większość z nich. Ja mówię o tym jakie minimum powinno być normą, aby zapewnić jako taki komfort życia większości osób w rozwiniętym społeczeństwie. Jeśli ludzi nie stać na odchowanie dwójki dzieci w komfortowych warunkach, to takie społeczeństwo będzie się wyludniać i będzie trwało w życiu od wypłaty do wypłaty. Nie twierdzę żeby dawać ludziom coś za darmo, ale każdego kto pracuje na pełen etat powinno być stać na zapewnienie sobie godnych warunków do życia. Nieważne czy to jest manager w korpo czy prosty robotnik, społeczeństwo potrzebuje również tych prostych robotników, czy im się nie należy godne życie? Tak jest z tego co kojarzę w Norwegii, nawet sprzątacz ma tam godną płacę i normalnie wszyscy go szanują.

      Tu nie chodzi też o obarczanie kosztami innych ludzi, ale o przyjrzenie się temu że bardzo dużo pieniędzy jest nam zabieranych, a nie dostajemy wiele w zamian. Ponad pół roku pracujemy na podatki, jaka to jest kwota ostatecznie tego nikt chyba nie jest w stanie policzyć. Po drodze te pieniądze są przewalane, bo najłatwiej się dysponuje nie swoimi funduszami. Teoria że kto ma się bogacić ten się wzbogaci miałaby rację bytu ale w społeczeństwie które nie rzuca wszędzie kłód pod nogi, jak przykładowo w UK. U nas jest jak z MLMem, wmawianie ludziom że jak tylko się postarają to osiągną wszystko, tymczasem jest to możliwe dla małego grona szczęśliwców, a reszta po prostu przegra bo system tak jak kasyno jest statystycznie ustawiony pod zysk właściciela, a nie grających.
      A to co zrobią ludzie z większym komfortem życia to już ich sprawa, ja właśnie nie rozumiem takiego myślenia jak twoje: ludziom nie należy się godne życie bo i tak "prawdopodobnie" wszystko przewalą, faktycznie lepiej żyć w biedzie, cisnąć się w małych mieszkaniach i dać się kroić pasożytom z rządu. Lepiej być pariasem który nie musi się martwić o każdą złotówkę z typowymi problemami pierwszego świata, niż stresować się całe życie o to co włoży się do garnka.

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens: Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że nie masz komfortowego życia i jeszcze musi parę lat upłynąć zanim zwiększysz zarobek, ale jak dobrze rozumiem nie masz nawet 2k na rękę a po awansach liczysz, że osiągniesz 2 tysiące netto, dla mnie osobiści to porażka, nawet jak jesteś sam. Powiedz szczerze wynajem kawalerki + media + karta do telefonu ile płacisz za to miesięcznie? jeszcze coś odłożysz jak piszesz, to proszę powiedz za ile ty żyjesz przez cały miesiąc? a i jeszcze czasem coś taniego zjesz na mieście. Jak chcesz mi napisać, że za 250-300 zł to proszę cię nie pisz nawet bo znam kobietę, której tyle zostaje co miesiąc po opłatach i wiem jak żyje, wiem jak wygląda jej mieszkanie, wiem bo sam robię jej dość duże, ale podstawowe zakupy co miesiąc.

      @adamcuber Nie wspólny zarobek, 2 kredyty, 2 samochody, 2 dzieci w wieku szkolnym i nie ma szału naprawdę, ja idę do pracy w święta, kiedy chcę, albo spodziewam się większych wydatków i robię góra 2 w miesiącu, kolega chce czy nie chce robi 5-6 bo musi, ja przerobię tylko dni robocze np: 21 bo jest ciepło, wolę iść na grila bo prawie 30 stopni, słoneczko świeci, on idzie do pracy bo kasa się musi zgadzać. Ja pojechałem w góry to w karczmie kupowałem mięso z sarny, dzika, a kolega mówił jak był na wakacjach i kupował kotlet z ananasem, ten sam zarobek, on z żoną ma większy i to dużo a jednak życie na innym poziomie mamy, ze względy na podstawowe wydatki.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Masz rację, ale jest jedna zasada do której mało kto się stosuje bo w Polsce się tego nie uczy dzieci. Żyjemy poniżej naszych możliwości finansowych - tak żeby co miesiąc odkładać i jeszcze żeby zostało na nieprzewidziane wydatki. Nie ma takich? Odkładamy więcej na konto. Ludzie mieszkają w mieście i mają po dwa samochody, spłacają kredyt itp. Dla mnie to jest niepojęte. Ktoś powie, mamy odkładać pieniądze i nie możemy sobie pozwolić na mały luksus. Większość na wykopie krytykuje, że rząd co roku uchwala budżet większy niż wpływy podatkowe. Rozumiem, że ktoś zarabia najniższą krajową i może nie mieć z czego odłożyć. Ale ktoś kto zarabia 3500/4000 zł netto z małżonką (wspólnie) mogą coś z tym zrobić. Pogódźcie się ludzie z tym że nie każdy będzie w stanie w swoim życiu kupić mieszkanie/samochód i zrobić wielu innych rzeczy. Wiem że na zachodzie jest nieco lepiej, ale nikt nikomu nie broni wyjechać. Każdy podejmuje decyzje i ponosi za nie odpowiedzialność.

    •  

      pokaż komentarz

      @szukaj: ja musiał bym z tobą porozmawiać i wyjaśnić parę złożonych treści, to nie wyjaśni komentarz na wykopie. Ja osobiście mam + 4k co miesiąc mam swoje mieszka, prawie bez kredytu ( razem zostało 1100 zł ) i powiedz mi co ja mam zrobić z tymi pieniędzmi? Nie da się ich sensownie zagospodarować jak chcesz żyć normalnie tzn. opłaty, samochód, jedzenia na mieście, zwykłe zakupy, potrzeby. Naprawdę zostaje nie wiele z małą kwotą nie zrobisz nic po za oszczędzaniem na koncie. Teraz miałem 3,7 k i ci niby tyle mogę odłożyć, zagospodarować, ale listopad to ciężki miesiąc opłaty, oc samochód, rata kredytu 500 zł ( jeszcze 3 razy), zaliczka na święta 200 zł itp razem 1800 zł. Zostaje mi 1900 zł naprawdę to tak dużo dla jednej osoby? a co dopiero mówić o 2 i jeszcze o logicznym zagospodarowaniu pieniędzy. Tam mogę nawet połowę odłożyć, ale nie mam sobie zamiaru na nic żałować

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Jeśli chodzi o komfort, to doprecyzuję, żebyśmy się dobrze rozumieli. Na studiach od życia oczekiwałem tego, żeby po studiach móc wynająć pokój i mieć na przeżycie oraz większe rzadsze wydatki. W sumie te oczekiwania spełniłem, więc czuję się w pewnym znaczeniu komfortowo. Pełnego komfortu nie mam, bo chętniej jadałbym na mieście częściej, nie byłoby mi żal pieniędzy na nową kurtkę itd. Nie jest więc tak, że chodzę sfrustrowany swoją sytuacją, bo pewnie bym ją zmienił. Choć jeśli mam być całkiem szczery, to czasami myślę, czyby nie zmienić w życiu priorytetów i zarabiać więcej (bo więcej to można nawet w magazynie zarobić), ale - jak to dobrze napisałem i chyba poświadczyłeś swoim przykładem - zawsze można poczuć, że się zarabia za mało. Chyba więc wolę mieć na to wywalone, skupiać się na czym innym. Wydaje mi się też, że trochę dramatyzujesz, tzn. patrzysz ze swojego wysokiego poziomu życia. Moja sytuacja nie jest jednostkowa - podobnie żyje kupa ludzi z branży edukacji, kultury i nauki, z tym że wielu albo mieszka z rodzicami, albo z partnerem, co jest znacznie lepszą ekonomicznie sytuacją.

      Co do moich miesięcznych wydatków wyglądają mniej więcej następująco:
      - wynajem kawalerki w małym mieście - 750 zł
      - rachunki (poza sezonem grzewczym) - ok. 100 zł
      - zakupy (Biedronka albo Lidl) - 200-220 zł
      - telefon (na trzy miesiące doładowuję za 50 zł) - 17 zł
      - gotówka (czyli wypłata z bankomatu na drobne wydatki, w tym jedzenie na mieście) - 100 zł
      Razem: ok. 1200 zł

      Do powyższego rachunku dodać muszę, że zabieram z domu sporo "słoików", więc przeważnie koszt obiadu mam zredukowany do ryżu/kaszy/makaronu/ziemniaków. Kawalerka ma standard dobry, nie jest to PRL, nie są też nowoczesne cuda - powiedzmy, że wygląd ma jak z początku tysiąclecia.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja wydaję ponad 500zł na jedzenie nie odmawiając sobie zbytnio choć kalorycznie jest to mniej niż norma, ale to jest w miarę zdrowe jedzenie bez słodyczy i z dużą ilością świeżyzny.

      @Anna_: mistrzu ucz mnie, bo ja odżywiam się zdrowo i kupuje produkty wysokiej jakości w dużym mieście, wydaje jakieś 1200 zł na jedzenie miesięcznie. Staram się zmieścić w przedziale do 40 zł dziennie. Wydaje się to dużo, ale rano kupię jogurt z musli, taki fajny robiony lokalnie z bajerami - 7 zł, czasami coś zamówię na obiad, to jest kolejne 16-20 zł, no i zostaje kolacja, w ciągu dnia jakieś własnoręcznie robione kanapki z masłem i dobra wędliną albo małe przekąski i mamy już 40 zł na dzień. Kiedy robię obiad sam, to wychodzi podobnie, bo kupię kurczaka ekologicznego, który tani nie jest, albo wołowinę.

      Jeśli Ty wydajesz 500 zł na miesiąc, to w jaki sposób starcza ci 17zł na dzień? gdybyś kupiła taki jogurt jaki kupuję ja, to zostałoby Ci 10 złotych na obiad kolację i przekąski. Ja rozumiem że można za to przeżyć, bo jogurt z musli to już zamożność, ale Ty pisałaś o zdrowej żywności, czyli to jest premium żarcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aqqktotam: Nie kupuję praktycznie żadnych gotowców, większość przyrządzam samodzielnie, pewnie tu jest największa różnica. W gotowcach jest pełno cukru, konserwantów, polepszaczy, soi, kukurydzy, staram się unikać takich rzeczy. Jem dużo warzyw, czasem jakieś owoce, z białka ryby, z mięs w mojej okolicy nie można kupić eko więc kupuję te bez gmo i antybiotyków o ile są dostępne, jajka zawsze eko, do tego orzechy, słonecznik, tłuszcze jak masło czy oleje. Jeśli jednak miałabym kupować mięso eko to byłoby następne 200zł, z zamówionymi obiadami kolejne 100zł, z gotowcami czy przekąskami następne 100. Ja bardzo chętnie bym kupowała gotowe dania tylko przy moim odżywianiu nie ma gdzie tego zamawiać. Warzyw eko nie kupuję, kupowałam jakiś czas temu ale niestety często bywają skapcniałe, w smaku się nie różnią i nie bardzo ufam że zawinięte w folię z napisem eko faktycznie takie są, myślę że markety robią na tym duże wałki.

      Jeśli chodzi o ilość kalorii to jem poniżej zalecanej normy (co wiele osób też mówi że jak się odstawi chleby, makarony itp. to spada zapotrzebowanie kaloryczne), ale głodna nie chodzę. Jakby to przeliczyć na faceta, dodać te eko i obiady z zamówień czy na mieście, to myślę że wyszłoby jak u ciebie koło 1200.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: no bo ludzie maja słaba zdolność patrzenia z innej perspektywy. Np dwa auta jako alternatywa dla autobusu i siatek jest sensowna i tak każdy powinien mieć możliwość by było go stać na jeden samochód dobrej klasy lub dwa średniej. I mi to uzmyslowilas bo ja patrzę z perspektywy nie ojca a kawalera po 25rz. A minusy może też dlatego ze ludzie widząc ścianę tekstu mszcza się za to ze zmuszasz ich do wysiłku intelektualnego a oni nie lubią myśleć :D

    •  

      pokaż komentarz

      Warzyw eko nie kupuję, kupowałam jakiś czas temu ale niestety często bywają skapcniałe, w smaku się nie różnią i nie bardzo ufam że zawinięte w folię z napisem eko faktycznie takie są, myślę że markety robią na tym duże wałki.

      @Anna_: potwierdzam mam takie same spostrzeżenia, warzywa kupuję zwykle w Piotr i Paweł i smakują oraz wyglądają lepiej niż eko. To samo jest ze świeżymi owocami czy produktami takimi jak orzechy. Ale już owoce suszone, czy rodzynki, śliwki, morele, figi itp. lepsze eko, bo bez siarki, suszone na słońcu inaczej wyglądają i smakują. Masło też nie musi być eko, bo czasami lokalny wytwórca ma świetne masło, co widać i czuć, ale nie ma certyfikatu eko, bo to kosztuje, przy małej produkcji się nie opłaca.

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens: Czyli praktycznie idziesz do pracy, wracasz, jesz w domu to co przywiozłeś od mamy,taty, czasem coś dokupisz w biedronce za parę zł dziennie. Niech będzie 220 zł na miesiąc tak jak pisałeś to daje 7 zł dziennie, czyli kupujesz zapewne najbardziej potrzebujące produkty. Dla mnie przyzwyczaiłeś się do życia w biedzie i to dość głębokiej. Dla ciebie jest ok bo niczego innego w życiu nie zaznałeś. Teraz pomyśl sobie o tym, że masz zatankować w miesiącu za 200 zł do tego dojdzie opłata za 500 zł za samochód i już jesteś posrany, ale oczywiści nie masz samochodu bo świetne połączenie do pracy jest, wiele osób tak mówi, że auto nie potrzebne bo nic innego nie zna. Raz w swoim samochodzie i światopogląd się zmienia. Pewnie nie wiesz jak to jest iść w weekend do knajpy i z lepszym alkoholem i jedzeniem zostawić 150- 200 zł za jedną noc bo to w końcu całe zakupy w biedronce na miesiąc. W biedronce kupisz za 7 zł napój energetyczny, bułki, owoce, i nie wiem co jeszcze chrupki i 7 zł nie ma. Nie wiesz jak smakuje dobry kawałek ryby czy stek bo to cena na 4 dni. Zapewne napiszesz, że ci to nie potrzebne i będziesz się bronić bo masz wszystko na co dzień, ale jedząc najgorsze ścierwo. Ja mam nadzieję, że nie będziesz zarabiać w przyszłości 2k ale 3 tysiące i zobaczysz jak w głębokiej dupie byłeś, jesteś teraz.Same kino 40 zł osoba, ale pewni to bzdura bo w środę zapłacisz 12 zł a popcorn i cola to zło, jak coś zabierzesz z domu, koncert bilet to 35 zł ( 5 dni zakupów w biedronce według ciebie) i co nie idziesz bo drogo.
      Znam ludzi co ledwo wiążą koniec z końcem żyjąc za minimum i oczywiści wszystko jest ok, ale to biedne życie z niczym, byle pojeść i do jutra. Najważniejsze nie chcę ci nic udowodnić, ale mam nadzieję, że twoje życie się zmieni

      @Aqqktotam: @Anna_: Obydwoje macie rację, Aqqktotam piszesz o jogurcie za 7 zł ok da się, ja czasem kupuje gotowe bułki do pracy od 3,8 zł do 5 zł (2,3) W miesiącu wychodzi drogo a to tylko bułki na "rano". Anna pisze, że gotuje w domu i np kupując cała kurę mamy korpus do zupy a na drugi dzień skrzydełka, udka i ziemniaki, parę złotych wychodzi a człowiek najedzony. Czasami jestem głodny to zrobię sobie same piersi z kurczaka, 0,5 kg ciężko zjeść a to od 5,5 zł do 8 zł w zależności od sklepu. Da się zjeść tanio i dobrze (tanio cena może być różna), ale różnica polega głównie czy w domu gotujemy czy kupujemy gotowe przetworzone. Ja też wydaję ponad 1000 zł na jedzenie, dlatego, że głównie jadę na gotowym, a jak już gotuję to potrafię wrzucić do gara sarnę za 130 zł kg co i tak nie wychodzi drogo.

    •  

      pokaż komentarz

      Czasami jestem głodny to zrobię sobie same piersi z kurczaka, 0,5 kg ciężko zjeść a to od 5,5 zł do 8 zł w zależności od sklepu. Da się zjeść tanio i dobrze (tanio cena może być różna), ale różnica polega głównie czy w domu gotujemy czy kupujemy gotowe przetworzone.

      @dendi9: Nie wiem gdzie kupujesz dobrego kurczaka tak tanio, kupowałem kiedyś w Piotr i Paweł filety były rozmiaru indyka, koloru niemal czerwonego i konsystencji galarety, a od ekspedientki dowiedziałem się, że jak trochę poleżą to śmierdzą. I rzeczywiście ze śmietnika potrafiły śmierdzieć na drugi dzień jak zwłoki. Teraz kupuje tylko ekologicznego i tez nie zawsze jest idealny, ale jest normalny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonuss: Haha nieźle, ale chyba nie o to poszło, mój przedmówca napisał więcej i nie ma minusów :) A odnośnie samochodów to chyba wszystko zależy od indywidualnej sytuacji i co komu pasuje, ważne by w razie potrzeby było stać na sprawne i bezpieczne auto czy dwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aqqktotam: Myślę że to wszystko zależy na jakiej glebie to było chowane, jeśli gleba jest uboga to mimo uprawy eko dalej będzie smakować jak wióry. Oglądałam wywiad z ogrodnikiem który opracował prostą metodę użyźniania gleby i jego warzywa czy owoce smakują genialnie, a przynajmniej tak mówią wszyscy którzy go odwiedzają, gość jest dość sławny. Jego ziemia ma nawet po kilka razy więcej minerałów niż standardowa i ludzie wciągają tam zieleninę ze smakiem, a kury jak dostaną odpady z ogrodu to dosłownie szał jak na promocji :D
      Odnośnie suszonych to robię tak samo, jak mnie najdzie to ususzę sama, warto choćby dla zapachu jaki się roznosi po mieszkaniu. Masło też można zrobić samemu robotem kuchennym, tylko że to wszystko zajmuje czas. Masz szczęście że znasz lokalnego wytwórcę, takie masełko musi być pyszne.

    •  

      pokaż komentarz

      Da się zjeść tanio i dobrze (tanio cena może być różna), ale różnica polega głównie czy w domu gotujemy czy kupujemy gotowe przetworzone. Ja też wydaję ponad 1000 zł na jedzenie, dlatego, że głównie jadę na gotowym, a jak już gotuję to potrafię wrzucić do gara sarnę za 130 zł kg co i tak nie wychodzi drogo.

      @dendi9: Ja gotuję większość sama i nawet lubię, ale jeśli trzeba to robić codziennie to często mi się odechciewa. Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy po prostu nie zlecić komuś gotowania wybranych potraw. Taki catering tylko indywidualny i nie przez firmę, a prywatną osobę która chce sobie dorobić. Byłoby super mieć ulubione potrawy ugotowane ze smakiem, domowe pieczone chleby czy dżemy, wszystko świeże bez konserwantów. Tak samo można zrobić biały ser, masło, czekoladę, lody, sosy. Zdrowe jedzenie, bez straty czasu na zakupy, krojenie czy zmywanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz szczęście że znasz lokalnego wytwórcę, takie masełko musi być pyszne.

      @Anna_: Szczerze mówiąc to jest ich sporo jeśli poszukać, przynajmniej w dużym mieście można znaleźć. Teraz kupuje takie masło http://korbik.pl/jomla/index.php/produkty/produkty-4 a wcześniej Masło sławskie blok http://www.zpsih.com.pl/index.html niestety sklep w którym kupowałem (Organic Farma) przestał je sprowadzać, bo wprowadzili własne masło, a szkoda bo to było najlepsze masło jakie jadłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aqqktotam: Społem, jest drogo, ale naprawdę mają dobre wędliny, pierś z kurczaka to najtańsza rzecz jaką mają 16 zł/kg, przy promocji 13-14 zł, a kupowałem też w Kauflandzie kiedyś w promocji za 11 zł/kg, zjadłem od razu i też było ok.

      @Anna_: To jest własnie kwestia dlaczego jadę na gotowcach w większości, dla samego siebie jakoś ciężko gotować jeszcze zrobić zwykłą pierś z kurczaka w całości, ponacinaną i przyprawioną, albo rybę to ok 20-25 minut i mamy obiad razem z "dodatkiem", ten czas jest całkowicie do przyjęcia dla mnie, ale jak chcę coś lepszego np: żeberka to robi się problem z czasem przygotowania (2,5-3h) a świeże jest zawsze lepsze niż odgrzewane i wiele dobrych potraw tak ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanzanit: Wszystko racja. Jakby nie było, geografia też ma znaczenie, zawsze mi to rozwala łeb - taka Anna urodzi się w Polsce i uważa, że ludzie żyją w skrajnie nieprzychylnych warunkach, bo "odmawianie sobie rzeczy" czy kupno mieszkania na kredyt jest nienormalne, taki Santiago urodzi się w faweli i nie dożyje 5 roku życia przez infekcję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Hmm. Dość mocno mnie zirytowałaś zarzucając mi mentalność niewolnika i nazywając zwykłe logiczne myślenie "typowo polskim". Mam na to alergię, podobnie jak na osoby, które są mniej więcej w 1/3 tak bystre, jak im się wydaje (o dziwo, zazwyczaj to panie). Postaram się jednak nie wypowiadać się w zbyt antagonistycznym tonie.
      Dostajesz minusy, bo bredzisz. Nie bardzo umiem to prościej wytłumaczyć, ale spróbuję. Uważasz najbogatsze państwa świata za normę - to jest robienie k... z logiki. Zarzucasz mi, że porównuję się do afrykańskich lepianek z gówna - co Ty ćpiesz cudnego? W odróżnieniu od Ciebie widzę pełen obraz, że są kraje, gdzie żyje się gorzej, są takie, gdzie żyje się lepiej. Polska jest zdecydowanie w górnej "połówce".
      Masz ponadprzeciętne oczekiwania od życia, godne życie dla Ciebie oznacza więcej niż dla "typowo po polsku myślących" osób? Super, gratulacje, tylko to nie oznacza, że standard, który Ty uważasz za zwyczajny, jest normą. Skąd, na Boga, takie z d... stwierdzenia, że odmawianie sobie rzeczy i spłacanie mieszkania przez lata jest nienormalne? Znam mnóstwo ludzi na różnym poziomie materialnym, i ani jedna z tych osób nie ma komfortu, by sobie niczego nie odmawiać. Jeden odmówi sobie nowych spodni za 300 zł, inny zrezygnuje z nowego auta za 300 tys. i zadowoli się takim za 150. Jak świat światem ludzie musieli liczyć się z pieniędzmi, oszczędzać, ciężko pracować i zaciskać pasa, by zdobyć własne lokum - teraz przychodzi Anna, stwierdza autorytatywnie, że "to raczej normalne nie jest", i dziwi się, że jej nie rozumieją.
      Underwooda się doczepiłaś, że "szedł po trupach do celu". Kij z nim, ważny jest przekaz: zasługujesz na tyle, na ile zapracujesz! Nie ma żadnej"normy", która Ci przysługuje! Piszesz, że sama doszłaś do obecnego poziomu życia - pięknie. Zauważ, że żadna "norma" Ci w tym nie pomogła, raczej chciałaś od niej uciec, i wywalczyłaś sobie więcej. Zrobiłaś to zatem tak, jak Underwood przykazał - nie roszcząc sobie nic od nikogo. Proponuję tak trzymać, a ustalanie abstrakcyjnych norm zostawić w spokoju.

    •  

      pokaż komentarz

      @fury: Nie, smutne jest to że niektórzy ludzie zaakceptowali swoją niedolę, czyli przyzwyczaili się do niej i uznają że jest w porządku spłacać kredyt przez większość swojego życia i zastanawiać się czy stać ich na trochę lepsze mięso niż ładowane wypełniaczami parówy. Tym bardziej smutne w Polsce, gdzie naprawdę wielu się nie przelewa, smutne że napisanie o szybkiej spłacie kredytu i posiadaniu finansów na podstawowe potrzeby łączy się z negatywną odpowiedzią. To nazywam mentalnością niewolnika. Jako naród niczego nam nie brakuje, pracujemy może nawet ciężej niż inne narody, a dostajemy cztery razy mniej - przez złe decyzje polityczne i rozbieranie gospodarki krajowej na części. Jeśli robimy to samo albo i więcej co inni, to dlaczego mamy dostawać za to mniej? Dlaczego władze niczego tak naprawdę nie zmieniają tylko utrzymują status quo preferując zagraniczne biznesy nad rodzime?

      Moim celem nie było wymyślenie jakiejś utopijnej normy, ale wskazanie co powinno być normą w rozwiniętym świecie i co powinniśmy uznawać za normalność, do czego dążyć. Taka norma jest mniej więcej utrzymana w krajach zachodnich jak UK, Niemcy, Francja, z pominięciem kwestii kredytowej bo tu niestety banki będą się trzymać do końca. Inne różnice, proszę bardzo: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Koszt-kredytu-hipotecznego-w-Polsce-a-w-USA-2426445.html więc jeśli ktoś dobrowolnie decyduje się płacić dwa razy więcej niż inni, to jest się głupcem i z uśmiechem pozwala się okradać. Jeśli społeczeństwo przystaje na obecny stan rzeczy, na łupienie w podatkach, łupienie przez banki na kredytach i jeszcze uznaje że to przecież normalne, to nigdy nic się nie zmieni i będzie łupane z czasem jeszcze bardziej. Dasz palec to wezmą całą rękę. Kilkadziesiąt lat temu nie było podatku dochodowego, nie było vatu, okradanie społeczeństwa postępuje.

      Dla ciebie może jest normalne że ponad 50% czasu w roku pracujemy na podatki, dla mnie nie jest i nigdy nie będzie. Jeszcze dałoby się to przełknąć przy dobrej służbie zdrowia i proobywatelskim podejściu polityków, policji czy sądów jak jest w niektórych krajach, coś za coś. Jeśli uważasz że w Polsce ludzie są zamożni i trzymamy normę jeśli chodzi o finanse, to twoje prawo. Jeśli uważasz że mieszkanie w 30m2 klitkach całymi rodzinami, spłacanie kredytu do emerytury, siedzenie przed tv bo nie stać na kino i popcorn jest normą, to twoje prawo. Ja uważam że powinniśmy mierzyć wyżej, tak samo uważam że jako ludzie nieważne jaką pracę wykonujemy to zasługujemy na godne życie, a nie tyranie od rana do nocy z ciągle rosnącym długiem, bo to jest właśnie niewolnictwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Słuchaj. Można zarabiać i 10k zł miesięcznie i powiedzieć: Kurde, jem w restauracji tylko trzy razy w tygodniu, wziąłem kredyt na mieszkanie za 1 mln zł, mam dwa auta do spłacenia (jednym jeżdżę w mieście, drugim w trasy), mam kosztowne hobby - jeżdżę w wyścigach samochodowych. Jak tu mieć żonę i dzieci?
      Prawda jest taka, że nikt Cię nie zmuszał do brania kredytu - jeśli mnie nie stać i nie mogę odłożyć komfortowo kasy - to nie stać mnie na kredyt. O jedzeniu na mieście już nawet nie będę wspominał, bo dlaczego masz jeść na mieście. Niektórzy wynieśli takie nawyki z domu. Ja nigdy praktycznie nie jadałem na mieście. Zwyczajnie szkoda było mi tak marnotrawić pieniądze. Nie jestem sknerą, ale wydaję pieniądze roztropnie. Powiesz, że nie masz czasu na gotowanie? Po pierwsze nie trzeba gotować wyszukanych posiłków, a po drugie nie trzeba gotować żeby zjeść. I nie mówię tu o sytuacji, że ktoś zarabia minimalną i musi wynająć pokój i dochodzi do sytuacji, że on się zastanawia czy ma kupić chleb czy iść do dentysty. Jeść na mieście możesz, ale nie narzekaj, że brakuje Ci pieniędzy. Większość takich problemów to problemy w głowie. Bo ja chcę to i to. Tak zachowują się dzieci - one nie mają pojęcia o pieniądzach i nudzą rodzicom: kup mi to. To rodzic musi patrzeć trzeźwo na sytuację i zadecydować. Wiem, że w Polsce wiele rzeczy jest zbyt drogich i że nie zarabiamy tyle co na zachodzie. Ale czy wy myślicie, że każdy na zachodzie żyje na takim samym poziomie? Musimy zmieniać to co możemy, a resztę trzeba zaakceptować i dostosować się, a nie żyć od pierwszego do pierwszego. Tak, życie jest trudne i nie każdy ma i będzie na swoim. Nie każdy będzie woził się samochodem. Nie każdy będzie trwonił czas na głupoty bo pracuje mało i zarabia dużo. Świat nie jest czarno-biały. Trzeba wyrobić w sobie dobre nawyki. Tak jak myjesz codziennie zęby dla zdrowia, tak trzeba nauczyć się gospodarować pieniędzmi dla bezpieczeństwa finansowego. Niewielu pewnie jest dla których mycie zębów jest przyjemnością, albo nie chcieliby tego nie robić, ale to robią bo wiedzą że to jest dobre dla nich. Dlaczego ma tak nie być w innych aspektach życia?

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Mam wrażenie, że sprowadzasz szczęście człowieka do zarobków i prawdopodobnie Twoim największym priorytetem są właśnie pieniądze czy standard życia. Prawdopodobnie nigdy nie osiągniesz satysfakcji z zarabianych pieniędzy, bo gdzieś tam w głowie będziesz miał ludzi zarabiających kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Być może nawet czujesz brak, że nie możesz zostawić w restauracji 1000 zł, tak jak ja nie raczej nie mogę sobie pozwolić na te 150 zł za kolację. I tak, nie potrzebuję tego oraz większości tych rzeczy, które wymieniłeś, i nie ważne jak to uzasadnisz. Przywykłem do biedy? OK, właściwie to można tak powiedzieć, choć określiłbym to raczej skromnym życiem (którego nie ukrywam), bo bieda ma dla mnie cięższe znaczenie, ale dla kogoś zarabiającego 4 razy więcej faktycznie ta granica może być wyżej. Pani Bieńkowska, jak może pamiętasz, nawet za 6 tys. by nie pracowała. Ale rozumiem Cię, bo gdybym przez kilka miesięcy zarabiał znacznie lepiej, "zaadaptowałbym się" do bogatszego życia i powrót do starego byłby pewnie trudny. Z drugiej strony znam ludzi w wieku 30+ zarabiających po kilka tysięcy, którzy ciągle jeszcze są za biedni na dziecko, a niedługo to już będą na nie za starzy. Mimo wszystko jeśli masz te siedem tysięcy i ciągle niewiele Ci zostaje, to z mojej perspektywy powinieneś zoptymalizować wydatki i może zacząć oszczędzać zamiast brać kredyty, które potem ciążą Ci w budżecie.

      Dla mnie to nie pieniądze były i są priorytetem, ale raczej czas wolny i swoboda, których jako nauczyciel mam sporo. Według mnie nie dostrzegasz albo lekceważysz (posłużę się ekonomicznym terminem) koszt alternatywny przeciętnej dobrze płatnej pracy. Dostajesz dużo kasy, ale pewnie tracisz spokój w pracy, brak presji, brak terminów, krótszy dzień pracy, mniejszą odpowiedzialność, mniej stresu itd. Ja wolę mieć mniej, ale więcej czasu, żeby się tym cieszyć. Wolę być nauczycielem, który po 4 godzinach w szkole przychodzi do domu i ma 9 godzin na zabawę czy rozwój zainteresowań, niż lekarzem czy adwokatem osiwiałym w wieku 30 lat, który ma w domu kino domowe z projektorem, trzy konsole, basen, ale nie bardzo ma czas, żeby się tym nacieszyć, a na czytanie książki to w ogóle czasu mu szkoda. Kwestia priorytetów, równie dobrze biznesmen z Warszawy może nigdy nie być tak szczęśliwy jak rolnik po trzech ciężkich dniach żniw otwierający piwo pod gwiaździstym niebem.

    •  

      pokaż komentarz

      @lunaexoriens: @szukaj: nauczycieli się.czytac z zrozumieniem

    •  

      pokaż komentarz

      @dendi9: Bardzo dobrze rozumiem co czytam i dodatkowo wyciągam z tego wnioski. Ba nie tylko z tego co czytam, ale z tego co obserwuję. Tobie za to radzę nauczyć się pisać gramatycznie i zgodnie z zasadami polskiej ortografii. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @szukaj: Poświecę te parę minut i napiszę w skrócie( przepraszam za błędy, ale trochę pijany jestem). Temat jest o ludziach zamożny i kwocie 5 k netto na miesiąc. Ja rozpisałem sytuację z perspektywy paru ludzi tzn ktoś ma 5k netto i ma dobrze innym ma 3k i myśli, że jak bym miał mieć 5k to jestem bogaty i tak dalej,.. a ty mi piszesz o kredycie na mieszkanie, że jak mnie nie stać to nie kupuj, nie bierz kredytu, piszesz, że narzekam, że nie mam pieniędzy, żeby jeść na mieści. Cały kontekst sytuacji pisze o tym, kiedy możemy się uważać za osobę majętną. Anna wymieniła jakieś tam punkty, kiedy możemy się uważać za osobę zamożną z którymi się zgadzam. Pod tobą pisał lunaexoriens, że woli nie mieć kasy, ale czas dla siebie. Ok ma czas, ale według tematu jest biedakiem, niecałe 2 k na miesiąc, ty możesz nie jeść na mieście mimo, że cię stać, ale to nie określa czy jesteś bogaty, czy nie, pisz co chcesz, ale bogactwo określa ilość $ na koncie, w akcjach czy ziemia a nie ilość mięsa w lodówce czy własne preferencje. To, że ktoś ma kasę na dom za 500 k sportowy samochód, i jedzenie 3 razy na mieście, ale tego nie robi to nie znaczy, że jest biedny, ma takie usposobienie i tyle, ale jest majętny bo go by było na to stać.
      Szczęśliwy nie oznacza bogaty i odwrotnie.

      Napisał bym więcej bo mam dość czasu, ale ty nie masz, tyle czasu by to zrozumieć.
      P.s Mieszkanie kupiłem za gotówkę i remontowałem, za gotówkę bez kredytu, mam te 5k na miesiąc, jem na mieście, ale i tak nie jestem zamożny z mojego punktu widzenia i nie chodzi tu o kolacje za 1000 zł.

    • więcej komentarzy(76)

  •  

    pokaż komentarz

    No, ale przeciez u nas koszty życia są znacznie tańsze ..., a nie czekaj...

  •  

    pokaż komentarz

    Moim osobistym zdaniem, nie trzeba patrzeć na liczbę "zamożnych" tylko trwale dążyć do poprawy polskiej gospodarki, aby odczuli to wszyscy przy wypłatach. I nie do tego aby zwiększać równomiernie inflacje i mówić że wiecej sie zarabia bo jest większa wypłata, tylko w realnym przeliczeniu na jakieś produkty.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja jebe, w amerykańskiej "korporacji" na CNC i mam 2100 na rękę po 3 latach doświadczenia. Ch?? chyba wracam na studia. Albo bankomat ojebe. Przegryw w chuj. Dobrze, że za rok z sp!%?!$#am z Łodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @KosmicznyKocur:
      no ja mialem 2200 na reke jako programista/operator na szczescie ucieklem z kraju ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @KosmicznyKocur: po prostu taki kraj... Wg ostatnich informacji z GUS na temat zarobków w Polsce, dowiedziałem się, że należę do grupy ~3% najlepiej zarabiających osób w kraju... Jednak np. na nowego mercedesa z salonu moge popatrzeć tylko przez szybę :) Jestem ciekaw jak sytuacja ma się w takiej grupie ludzi w UK czy w Niemczech...

    •  

      pokaż komentarz

      @kill0l ha! Dokładnie... nie dość że człowiek dowiaduje się że jest bogaczem - niemalże polskim Rockefellerem, to jego bogactwo już tak kłuje w oczy państwo, że jak dostanie z dodatkowej pracy kilka tys. Złotych (na którą spędza czas po godzinach) to musi płacić 32% podatek dochodowy. Jeszcze chwila i z 88 tys. Brutto rocznie dowiem się że jestem gerardem depardieu... i wpieprzam bułkę z kawiorem na śniadanie. Co prawda jeżdże już nowym Mercedesem, tylko że jest na kilkadziesiąt osób i zatrzymuje się na wszystkich przystankach ZTM ( ͡€ ͜ʖ ͡€)

    •  

      pokaż komentarz

      @WindomEarle: Spokojnie, zebyś nie był za bardzo rozrzutny i nie poczuł się jednak jak Rockefeller zniesiono limity na ZUS :) Chociaż w sumie, podobno tak na prawdę limity zniesiono po to aby czlonkowie zarządów spółek Skarbu Państwa po jednej kadencji rządu mieli zapewnione emerytury over 5k... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem ciekaw jak sytuacja ma się w takiej grupie ludzi w UK czy w Niemczech...

      @kill0l: Tak sobie wrzuciłem jakieś wyszukiwanie do Google i wcale to tak różowo nie wygląda.

      https://www.england.pl/aktualnosci/finanse-gospodarka/news.html?n=3311

      Po prostu Polacy patrzą na Wielką Brytanię przez pryzmat miast, gdzie emigrują a wiadomo, że emigruje się do miejsc bogatszych, gdzie łatwiej o pracę itd. Tak samo teraz Ukraińcy przyjeżdżają do Polski do dużych miast i patrzą na nasz kraj z punktu widzenia Gdańska, Warszawy czy innego Wrocławia. I my przyjeżdżając do Londynu, Manchesteru czy Edynburga zawsze mamy "zazdro" ale w mniejszych miastach już Brytyjczycy żyją całkiem przeciętnie i jak wynika z linku, który wrzuciłem czasami nawet gorzej niż Polacy.

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: Mam tego świadomość... Znaczy ogólnie poziom życia, że względu chociażby na siłę funta jest łatwiejszy. Mówię tutaj o produktach, które wszędzie w Europie mają ceny mniej więcej 1 do 1. Przykładem tego mogą być ciuchy z sieciówek, elektronika, samochody.
      Mam przykład z życia wzięty. Mam rodzinę w Kanadzie. Myślę, że łapią się do klasy średnie - zarobki pewnie na poziomie średniej krajowej, może troche poniżej. Nikt z nich nie ma żadnej super pracy, w sumie można stwierdzić że większość tego co robią to praca fizyczna - także nie ma co oczewać, że nalężą do zacnego grona osób z dochodami 15k :) Jednak mimo to stać ich na to żeby mieć dom, dwa samochodowy, kilka razy (2-3) do roku polecieć na wakacje na Kube lub do Meksyku. Oczywiście dom i samochody są w kredycie ale z tego co zarabiają spokojnie stać ich na spłaty. Dodatkowo nie zauważyłem żeby np w sklepach wybierali najtańsze produkty. Dodatkowo średnio co 3-4 lata remontują sobie jakąś cześć domu i to nie z powodu, że np. stara lazienka się już sypała tylko dlatego, że chcą sobie coś zmienić - bo mają taką zachcianke. Dodatkowo oczywiście mają fundusze na jakieś dodatkowe aktywności - kino, silownia, czesem wyjscie do restauracji itp.

      Teraz pytanie ile rodzin w PL, których zarobki kształtują się na poziomie 6-7k na rękę na dom może sobie pozwolić na takie życie? Zakładam, że niestety niewiele...

    •  

      pokaż komentarz

      @kill0l: Ja po swoich "obserwacjach" mam taką teorię, że tam właśnie takie "zwykłe, przeciętne" życie jest dużo łatwiejsze niż u nas. A nie ma się co oszukiwać - większość ludzi nie ma większej potrzeby. I to jest zdecydowana różnica - u nas dużo więcej ludzi musi "kombinować" jak żyć a tam dużo łatwiej osiągnąć poziom, gdzie nie trzeba liczyć każdego pensa i korzystać z "providentów" i podobnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: Właśnie to jest ten ból. Niby mamy Europę ale do europejskich pensji jeszcze nam dużo brakuje... Nawet patrząc na niektóre korpo... w Szwajcarii stażysta zarabia tyle, że u nas przechodziłby w połowie roku w drugi próg podatkowy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @impedancja_impedancji W poprzedniej firmie byłem: Operatorem cnc, ustawiczem maszyny, Programistom Cam, Magazynierem, Koordynatorem projektów, Technikiem od poprawy rysunków w dxf. Stały kontakt przez nr prywatny z wybitnymi project menagerami. Praca na 5 maszynach, 3 zmiany, Kasa 2k na rękę xD Nie to że się żale, ale takie realia klasy robotniczej. Trzeba założyć coś swojego, albo robić strimy dla wykopu.

    •  

      pokaż komentarz

      Przykładem tego mogą być ciuchy z sieciówek, elektronika, samochody.

      @kill0l:
      Dokładnie, można przyjechać do UK bez bagażu i w takim Primarku za 200-300 zł uzupełnić całą garderobę na dwa tygodnie. Przykładowo ich tshirty za 2,5, bluzy za 5 czy jeansy za 7-10 funtów nie odbiegają jakościowo od tego co u nas wisi w H&M czy innym reserved za odpowiednio 35, 100 i 150 złotych. Z elektroniką podobnie - np ostatnio kupiłem w sieciówce z używanymi grami BF1 na PS4 za 15 funtów z gwarancją, kiedy w Polsce najtańsze oferty na allegro to 90 zł od jakiegoś sebka bez komentarzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @KosmicznyKocur Łódź to bardzo fajne miasto jeżeli jest się tutaj programistą /IT. Jest tanie a zarobki seniora czy leada po 12-16k na rękę pozwalają na bycie królem życia. Niestety to chyba jedyna branża w tym smutnym jak p#%@a mieście, gdzie płacą godnie.

    •  

      pokaż komentarz

      ja mialem 2200 na reke jako programista

      @impedancja_impedancji: W sumie dobrze, że uciekłeś. Takich fachowców średnio nam potrzeba :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd
      Km Ty jesteś żeby to oceniać ?
      Moim zdaniem każdy jest potrzebny niezależnie od tego jaką prace wykonuje i każdy powinien mieć prawo do tego żeby pracować za godne pieniądze czyli takie które pozwalają na pokrycie podstawowych potrzeb + małe oszczędności.

    •  

      pokaż komentarz

      Moim zdaniem każdy jest potrzebny niezależnie od tego jaką prace wykonuje i każdy powinien mieć prawo do tego żeby pracować za godne pieniądze czyli takie które pozwalają na pokrycie podstawowych potrzeb + małe oszczędności.

      @impedancja_impedancji: Przecież ja wcale tego nie podważam. Tylko mnie trochę bawi, że piszesz, że "wyjeżdżasz, bo nie chcesz pracować za 2200 jako programista" ( ͡° ͜ʖ ͡°) W Polsce nawet na 4-tym roku studiów programiści pracują za 5tys, a parę lat po studiach po 15k PLN i serio mało kto ma ochotę wyjeżdżać, nawet zarabiać 25k za granicą :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd
      Gdybyś doczytał uważniej to byś wiedział że w Polsce nie pracowałem jako programista z branży IT tylko programista CNC z branży przemysłowej !

    •  

      pokaż komentarz

      @KosmicznyKocur: Zapraszam na Śląsk - z ustawianiem i sporadycznymi programami z pulpitu stówę więcej dostaniesz (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @kill0l: Ok ale myślisz że ludzie w Zachodniej Europie lepiej zarabiający nie płacą wyższych podatków? Płacą.

    •  

      pokaż komentarz

      @lifeisbattlefield: Niemcy - kwota wolna od podatku 8354€.
      Polska - Osoby zarabiające powyżej 11 tys. zł, ale mniej niż 85 tys. 528 zł mogą korzystać z kwoty wolnej w wysokości 3091 zł (w praktyce oznacza to pomniejszenie podatku o 556 zł 02 gr). Dla podatników o dochodach powyżej 85 tys. 528 zł kwota wolna znowu spada - do zera przy dochodzie powyżej 127 tys. zł. Osobom zarabiającym więcej nie przysługuje kwota wolna od podatku w ogóle.
      Zarobki w Niemczech są dużo lepsze, czasem kilkukrotnie większe, a stopa podatku dla osob dobrze zarabiających wynosi 42%. Także w stosunku do przysłowiowego Kowalskiego, Niemiec z klasy średniej ma lepiej.

    • więcej komentarzy(10)

  •  

    pokaż komentarz

    "Pod względem wartości PKB na mieszkańca – według CIA – wyprzedzają nas na razie wszystkie kraje tzw. “starej Unii” z wyjątkiem Grecji. Jeśli zaś chodzi o nowych członków, lepsi są Estończycy, Litwini, Słowacy, Słoweńcy, Czesi i Cypryjczycy."

    Czyli, kurva, wszyscy :D

    A w zasadzie to :/

1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 następna