•  

    pokaż komentarz

    Z tego co się rozglądałem, to częściej jest tak, że cenę podaje sprzedawca - a na rynku pracy sprzedawcą jest pracownik. Stąd wydaje mi się, że rozsądnym miejscem na podanie wysokości zarobków byłoby CV.
    Ale po przemyśleniu stwierdzam, że to nie jest ogólna reguła, bo np. w rolnictwie cenę wyznacza skup.
    Ktoś widzi jakąś ogólną regułę, która mówi, kto ma podać cenę i dlaczego akurat zatrudniający?

    •  

      pokaż komentarz

      Ktoś może wskazać co jest nie tak z moim komentarzem?

    •  

      pokaż komentarz

      @severson: cenę powinien podać ten kto ma więcej informacji.

      Fabryka wie za ile wyprodukowała i drożej sprzedaje hurtowni/sklepowi, który wie za ile kupił, dorzuca swoje i podaje cenę końcową. Widzą też jaki jest popyt.

      Skup jako większy lepiej policzy ilość danego surowca na rynku i wyceni przez to jego wartość.

      Pracodawca wie ile zysku przynosi mu stanowisko, jak bardzo jest potrzebne i co dokładnie się robi, i jak długo szuka pracownika.

      Pracownik najwyżej poda ile zarabiał lub życzeniowo ile by chciał. Jeszcze może liczyć odzew na jego zgłoszenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @wkto: No właśnie też nie do końca, bo na Olx można kupić "nie wiem co to" za 50zł i tu też jest w zasadzie zgoda, że wycena to problem sprzedającego.
      Co do wysokości zarobków w CV to nie widzę powodu, żeby tak nie robić, a widzę powód, żeby tak robić. Nie wiem czy ma to jakieś złe strony, których nie widzę, czy nikt na to nie wpadł po prostu.

      Tak samo np. rozkminiałem dlaczego pracę trzeba zmienić nagle, a nie np. na początek przenieść ze starej do nowej jeden dzień tygodnia i jednocześnie wdrażać się w nowej i zamykać sprawy w starej. Zaczynasz coś ogarniać, to dokładasz drugi dzień i trzeci itd. W starej pracy nowy człowiek też nie musi nagle stać się wszechwiedzący, tylko może na początek zostawić trudniejsze zadania komuś, kto się zna.

      W każdym razie miło mi, że znalazł się ktoś, kto umie pisać i ma coś do napisania :)

    •  

      pokaż komentarz

      @severson: znalezione rupiecie niewiadomego pochodzenia, to jest dobry przykład. Sprzedając coś takiego cenę daje się losową z opcją negocjacji. Zakłada się, że żadna strona nie wie ile to warte i jakie jest zainteresowanie, więc sprzedający rzuca niewiążącą propozycję. Wtedy przyjdzie cwaniak, który zna wartość i z chęcią kupi po zaniżonej cenie - żeby się przed tym chronić wystawia się aukcję. Czyli tu to kupujący podają cenę, informacją po ich stronie jest liczba chętnych i może kilku którzy znają wartość.

      Więc podobnie z pracownikiem, nie wie ile jest warta jego praca i jakie jest zapotrzebowanie, może tylko próbować strzelać. Jak da za mało, to minusem jest cwaniak, który bez słowa za tyle zatrudni, choć bez problemu dałby więcej. Jak już pracownik musiałby podać cenę, to lepiej by założył profil i patrzył ile ofert mu wyślą (forma aukcji).

  •  

    pokaż komentarz

    Dlaczego ten artykuł ma tak dużo plusów? Zaraz wyprzedzi go: "Polacy chcą być bogaci"?

  •  

    pokaż komentarz

    Zaoszczędźcie sobie wstydu i zostawcie tak jak jest dx

  •  

    pokaż komentarz

    Aha.
    Czyli jeżeli na przykład chciałbym kupić w sklepie pół kilo boczku albo geje do roweru, to ja powinienem zaoferować cenę?

  •  
    m....u via Android

    -3

    pokaż komentarz

    Janusze go nienawidzą!