•  

    pokaż komentarz

    Dziwne że mama tego chłopaka zgodziła się na powiązanie konta z grą i auto transakcje. Z tym brakiem informacji o płatnych elementach byłbym w stanie uwierzyć, patrząc na ostatnie wyczyny firmy EA

  •  

    pokaż komentarz

    Pewnie kase zwrocą. A młody nieźle głupa wali : D

    •  

      pokaż komentarz

      @matowoszary: Raczej na zwrot kasy bym nie liczył.

    •  

      pokaż komentarz

      Raczej na zwrot kasy bym nie liczył.

      @leo68: Mi pieniądze kiedyś zwrócono za mikrotransakcje na Clash Royal czy coś w tym stylu.

    •  

      pokaż komentarz

      @leo68: Miałem podpiętą kartę do konta google bo coś tam kiedyś dzieciakowi instalowałem płatnego. No i potem grał a ja nawet nie wiedziałem, że obciąża mi kartę. Traf chciał, że akurat włączyłem sobie powiadamianie SMS przy transakcjach na karcie i jeb! patrzę jakieś dziwne transakcję. Wchodzę na konto google a tam 1500 zł w ciągu tygodnia. No to zaraz zacząłem nawalać maile do firmy (to była sobota!), wytłumaczyłem całą sytuację, pogadaliśmy, przesłałem listę transakcji, którą chciałbym cofnąć i... po kilku dniach miałem zwrot na kartę. Serio. Jedyną "konsekwencją" było to, że młodemu skasowali konto w grze, do którego dokupił sobie różne rzeczy ale to akurat oczywiste.

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: bali sie chargebacku z tytulu nieautoryzowanego uzycia karty ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: No to miałeś mega szczęście. Parę lat temu współpracowałem z pewnym gamedev studiem robiącym gry free2play na androida i w dość podobnej sytuacji zwrotu nie było (Kobieta z Australii, też podpięła kartę pod telefon i jej dziecko nakupowało sobie różnych rzeczy za ponad 300$.) Dodatkowo nawet jakby firma chciała to i tak nie miała jak jej kasy oddać. Płatności idą przez googla, który zabiera 30% i resztę odsyła developerowi. Developer nie ma żadnych danych o karcie czy koncie bankowym gracza. Gdy skontaktowali się z googlem w tej sprawie odpowiedź była w stylu: jeśli nie był to błąd systemu, towar był dostarczony a płatność dokonana to nie ma możliwości zwrotu. Jeśli nawet firma uparła się jej tą kasę oddać poza googlem to byliby stratni ponad 30% kwoty (30% bierze google plus koszty transferu -pewnie z 10-20$) plus dużo zabaw księgowych. Tak, że naprawdę miałeś dużo szczęścia i z pewnością developer dopłacił Ci ze swoich za akcję Twojego młodego.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, że naprawdę miałeś dużo szczęścia i z pewnością developer dopłacił Ci ze swoich za akcję Twojego młodego.

      @leo68: Nie wiem, jak to wyglądało od "technicznej" strony ale dla mnie najważniejsze było to, że fizycznie otrzymałem całą kasę. Faktem jest, że początkowo nie wierzyłem, że cokolwiek wskóram, ale z każdym mailem, widząc że nie jestem olewany moja nadzieja rosła i wszystko szczęśliwie się zakończyło :)

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: Nie wiem jak za granicą, ale w polsce osoba nieletnia nie ma zdolości do czynności prawnych. Zatem w takich sytuacjach warto walczyć z daną firmą by oddała środki, z prostego powodu - dana osoba nie mogła zawrzeć z nimi wiążącej umowy kupna-sprzedaży. Pamiętam jak jakiś czas temu dzieciak u mnie w sklepie kupił od nawalenia paczek z kartami piłkarzy, dużo dzieci to robi, więc nikt na sklepie się tym nie przejmował (tym bardziej iż jest to towar przeznaczony dla dzieci). Po kilku godzinach zgłosił się facet że dzieciak mu z portfela kase ukradł i za to sobie kupił, i chce je zwrócić. Szybki kontakt z działem prawnym, każą oddać, i tak się stało, przy czym my dostaliśmy setki kart piłkarskich już odpakowanych, więc byliśmy pare stów w plecy...

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: Szczęśliwie trafiłeś na Supercell - dev studio, które ma dziesiątki (może nawet setki) milionów graczy i przykładają bardzo dużą wagę do swojego wizerunku i stać ich na ponadstandardowe działania. Dla nich taki zwrot (i nawet dołożenie ze swoich) nie stanowił jakiegoś dużego problemu. Pewnie z ich perspektywy takie sytuacje zdarzają się stosunkowo rzadko. Z mniejszym studiem, balansującym na krawędzi opłacalności pewnie byłoby dużo trudniej. Mam nadzieję, że w ramach wdzięczności chwalisz ich gdzie się da:) Tak z ciekawości: kaska wróciła Ci na kartę, z której była pobierana czy podałeś im konto bankowe i zrobili Ci normalny przelew poza googlem? Jak dawno temu ta akcja się wydarzyła?

    •  

      pokaż komentarz

      @leo68: na kartę wróciło a było to jakieś 1,5 roku temu.
      No i oczywiście, że chwałę - nawet tutaj piszę to już chyba trzeci raz ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @krootki: Chwalenie - Super:) Zwrot: to musiało się coś zmienić w polityce googla albo duże dev studia mają w tam większe możliwości. W opisywanym przeze mnie przypadku nie było możliwości zwrotu na kartę bez zgody googla.

    •  

      pokaż komentarz

      Raczej na zwrot kasy bym nie liczył.

      @leo68: nie mają wyboru muszą zwrócić kasę, jeśli by tego nie zrobili zrobił by to operator karty i jeszcze obciążył ich kosztami.

      Wystarczy jeden telefon do banku i wypowiedzieć magiczne zdanie:

      Ktoś posłużył się danymi z mojej z karty do dokonania nieautoryzowanej płatności, proszę o chargeback operacji która nie była przez mnie autoryzowana.

      Gdy skontaktowali się z googlem w tej sprawie odpowiedź była w stylu: jeśli nie był to błąd systemu, towar był dostarczony a płatność dokonana to nie ma możliwości zwrotu.
      Towar nie był dostarczony posiadaczowi karty ponieważ on niczego nie kupował.

      jakby firma chciała to i tak nie miała jak jej kasy oddać. Płatności idą przez googla, który zabiera 30% i resztę odsyła developerowi. Developer nie ma żadnych danych o karci
      Jeśli szło przez pośrednika to firma oddaje kasę pośrednikowi a pośrednik właścicielowi karty (łącznie z własną prowizją którą również pobrał od niewłaściwej osoby).

      Warto wiedzieć, jeśli firma nie odda kasy po dobroci to pośrednik musi oddać posiadaczowi karty ze swoich całą sumę a dopiero potem ścigać firmę o te 70% które jej przekazał.

      Chargeback idzie dopiero w momencie gdy pośrednik odmówi oddania kasy po dobroci - i to z jego konta. Banku nie obchodzi co dalej działo się z pieniędzmi, jeśli akceptantem płatności było w tym przypadku google to z jego konta bank ściągnie pieniądze i jego obciąży dodatkowymi kosztami.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: Hmm, ekspertem w temacie kart i chargebacków nie jestem. Wiem tylko, że w opisywanym przeze mnie wypadku kobieta nie zastosowała takiej opcji i żadnego zwrotu nie było. Towar został dostarczony na urządzenie, które było jej własnością i karta na tym urządzeniu była przez nią autoryzowana. Może trudno jej było udowodnić, że jej tablet używało jej dziecko i to ono dokonywało zakupów a nie ona.
      Poza tym wydaje mi się, że muszą być tu jakieś obostrzenia. Chyba nie wystarczy powiedzieć magicznej formułki i wszystko jest cacy, bo jeśli by tak było to nikt nie płacił by za żadne rzeczy w grach. Każdy mógłby sobie kupić co potrzebuje, potem zadzwonić do operatora karty, wypowiedzieć magiczną formułkę i kaska wraca a rzeczy zostają lub zostały dawno skonsumowane (np. dodatkowa energia w grze).
      Pisząc to, nie twierdzę, że nie masz racji. Przy zakupie "twardych" towarów czy usług pewnie to tak działa jak piszesz ale też nie wydaje mi się, że ta zasada działa w każdym przypadku a w szczególności produktów wirtualnych. Pewnie trzeba by się dokładnie wczytać w umowę google, appla czy sony.

    •  

      pokaż komentarz

      ekspertem w temacie kart i chargebacków nie jestem.
      @leo68: to widać.

      karta na tym urządzeniu była przez nią autoryzowana.
      Kart się nie autoryzuje w żaden sposób bo karta to jest coś co się posiada a nie coś co się wykonuje.

      Autoryzuje się płatności (każdą z osobna).

      Można je autoryzować na 2 sposoby:

      1 Własnoręcznym podpisem
      2 Poprzez podanie PINu (zgodność PINu sprawdza bank)

      Można też dokonać płatności bez autoryzacji - o ile sprzedawca się na to zgodzi, ponieważ taka operacja bez autoryzacji odbywa się na jego ryzyko. Jeśli właściciel karty powie, że to nie on płacił będzie trzeba mu zwrócić kasę.

      Podpis odpada bo nie mamy tu fizycznego towaru którego odbiór można pokwitować.

      Jeśli dziecko płacąc podało poprawny PIN no to rodzic ma problem, na 99% nie dostanie kasy z powrotem (chyba ze weźmie dobrego prawnika który wykaże, że rodzic dochował należytej staranności przy utrzymaniu pinu w tajemnicy a zawiodły zabezpieczenia banku).

      Jednak raczej tak nie było, bo z tego co mi wiadomo to google o PIN się nie pyta, przyjmuje wszytko na wiarę a gdy coś pójdzie nie tak to oddaje kasę.
      Wbrew pozorom takie podejście im się bardziej opłaca. Sprawdzanie PINu to duży problem, jeśli się nie ma fizycznego terminalna. Poza tym nie wszystkie karty posiadają PIN w Ameryce niektórzy nadal korzystają z starodawnych krart bez chipa - uniemożliwienie im płatności to utrata klientów.
      Podobno zostaje jeszcze kwestia psychologiczna (przynajmniej tak twierdzi amazon), że gdy pytać klienta o pin albo cvc albo o coś jeszcze innego to klient który dokonał zakupu pod wpływem impulsu może się jeszcze rozmyślić.
      Z drugiej strony co traci google jeśli ktoś powie to nie byłem ja, ktoś inny zapłacił moją kartą?

      Nic nie traci - oddaje kasę i tyle. Żadnego fizycznego towaru klientowi nie wysłało, a wirtualny przedmiot zawsze można skasować i nic się nie stało (gdyby wysłało coś materialnego był by adres osoby która odebrała i podpis - można by ją ścigać albo wykazać, że podpisał się właściciel).

      Każdy mógłby sobie kupić co potrzebuje, potem zadzwonić do operatora karty, wypowiedzieć magiczną formułkę i kaska wraca a rzeczy zostają lub zostały dawno skonsumowane (np. dodatkowa energia w grze).
      Rzeczy można skasować. Przecież nie istnieją na prawdę, ich wytworzenie nic nie kosztowało.
      Skonsumowana wirtualna energia - nic nie szkodzi, jej wytworzenie też nic nie kosztowało. Co więcej graczowi który grał za cudze pieniądze można zablokować konto i już sobie więcej nie pogra póki nie ureguluje rachunku swoimi pieniędzmi.

      Kolejna ciekawostka której pewnie nie znałeś - za procedurę chargebank płaci sklep niezależnie od tego czy była wszczęta słusznie czy nie, to opłata za samo to, że operator karty i bank bank musi zatrudniać ludzi do obsługi reklamacji. Przy tanich rzeczach ta opłata może być nawet wyższa niż kwota jakiej zwrotu domagał się klient. Jeśli ktoś robi problemy z dobrowolnym zwrotem i klient zrobi chargeback to dopiero wtedy jest do tyłu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: od kiedy to podaje się PIN przy płatnościach internetowych?

    •  

      pokaż komentarz

      @jankes83: ja w niektórych serwisach ( tych mniejszych najczęściej muszę autoryzować dodatkowo przez bank ) może o to chodziło rozmówcy.
      Orgin tego nie robi starczą dane karty i tyle ( podobnie zresztą jak steam )

    •  

      pokaż komentarz

      @Aeny: to się nazywa autoryzacja 3D-secure i tam się PINU nie podaje, tylko normalne dane logowania. PIN podajesz w terminalu płatniczym i bankomacie. A to o czym mówi @mnlf to prawdopodobnie kod CVV/CVC/CID, który z PINem nie ma nic wspólnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @LocaJohny: Ale zaraz uwierzyliście po prostu człowiekowi na gębę, że ten dzieciak ukradł mu pieniądze, bez sprawdzenia, bez wzywania policji? Jeśli tak gratuluje frajerstwa, podaj nazwę firmy, wynajmę jakiegoś dzieciaka, poszukam jakiś rzadkich kart a resztę zwrócę, bo policzyliście czy wszystko się zgadza, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @matowoszary: Nie ma to jak domagac sie pieniedzy od Sony jeali EA jest producentem fify :D

    •  

      pokaż komentarz

      @leo68: @krootki: ja dzis dostalem info na maila o zakupie na 350zl przez dzieciaka. Random click, wiadomo. Oddali kase od razu po zgloszeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: Z ciekawości zerknąłem w stare maile i w tamtym przypadku zachodził drugi przez Ciebie opisany przypadek. Była autoryzacja płatności przez tą kobietę za drobny przedmiot za $1 (podała kod na odwrocie karty kredytowej). Z tym, że wtedy, gdy autoryzowało się płatność to autoryzacja była ważna przez jakiś czas (chyba godzina, w apple w chyba nawet 2 godziny) i w tym czasie inne płatności przechodziły bez potrzeby ponownych autoryzacji. Było to opisane w umowie akceptowanej przez użytkownika w czasie podpinania karty i dlatego Google wypiął się na zwrot. Córka potem w ciągu czasu ważności autoryzacji nakupiła jeszcze trochę rzeczy i tak się uzbierała kwota.

      @ofczy: Opisywany przeze mnie przypadek miał miejsce z 4 lata temu. Możliwe, że teraz już inaczej.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli nawet firma uparła się jej tą kasę oddać poza googlem to byliby stratni ponad 30% kwoty (30% bierze google plus koszty transferu -pewnie z 10-20$) plus dużo zabaw księgowych. T

      @leo68: Nie wiem na jakich zasadach wygląda księgowość w innych krajach, ale w Polsce to byłaby kwestia tak prosta, że większość sensownych programów księgowych by to obsłużyła ze schematu i księgowy jeśli cokolwiek by zrobił, to by tylko zwrócił uwagę że trzeba zarchiwizować dokumentację reklamacji. W razie pytań przy kontroli pokazujesz korespondencję i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @leo68: @krootki: Zadne szczęście. Akurat mobilnie transakcje łatwo cofnąć.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankes83: zwykle nie podaje się ponieważ ciężko jest dosięgnąć terminala na odległość (da się to zrobić zdalnie ale to problem) a nie można go podać PINu przez internet innej osobie aby wpisała na nas.

      to się nazywa autoryzacja 3D-secure i

      @jankes83: to jest jeszcze co innego, naprawdę dobre rozwiązanie ale stosują to tylko nieliczne banki.

      prawdopodobnie kod CVV/CVC/CID,
      Sprawdzenie CVC niewiele daje sprzedawcy, bo jeśli ktoś ukradnie kartę to ukradnie ją razem z wydrukowanym na niej CVC i nadal nie wiadomo czy karta nie jest kradziona.

      To służy tylko do zabezpieczenia prze nieuczciwym sprzedawcą który chciał by wykorzystać dane do płatności swojego klienta gdy sam zrobi zakupy w innym sklepie. Kodu CVC nie wolno sklepom internetowym zapamiętywać, mogą je tylko kontrolować, więc teoretycznie pracownik sklepu albo ktoś kto wykradnie dane płatności CVC dostać nie powinien.
      No ale kto powstrzyma nieuczciwego sprzedawcę przez złamaniem zakazu i zapamiętaniem CVC?

      Poza tym sprawdzanie CVC nie jest obowiązkowe i wiele sklepów tego nie robi (chociażby wspomniany już amazon)

      płatność to autoryzacja była ważna przez jakiś czas

      @leo68: autoryzuje się konkretną płatność, jeśli w ciągu godziny będzie 10 płatności to każdą trzeba autoryzować osobno.

      w tym czasie inne płatności przechodziły bez potrzeby ponownych autoryzacji.
      To już idzie na ryzyko sprzedawcy. Jeśli uznał, że prawdopodobieństwo kradzieży karty w ciągu godziny jest niewielkie i można dalsze rzeczy sprzedawać na wiarę to jego sprawa. Jeśli coś będzie nie tak to będzie musiał oddać kasę.

      Było to opisane w umowie akceptowanej przez użytkownika w czasie podpinania karty
      Umowa jest tylko jedna, zawierana z bankiem i nie można jej zmienić poprzez umówienie się z osobą trzecią.

    •  

      pokaż komentarz

      @matowoszary: EA? Zwrocic kase? Serio, EA? (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli nie był to błąd systemu, towar był dostarczony a płatność dokonana to nie ma możliwości zwrotu

      @leo68: nie prawda, może w zamierzchłych czasach tak było, ale od kiedy ja pamietam to w Google play jest 48h na zwrot kasy. Kupujemy aplikacje, nie podoba nam się, cofamy zakup i kasa wraca. Ale też tyczy sie to IAPów, jak jakiś szkrab nam zakupi diamenty w grze to możemy dostać zwrot kasy ale też możemy dostać bana bo jeśli np zazyczymy sobie zwrotu kasy za diamenty które zostały już wydane i developer gry nie będzie mógł nam ich zdjąć z konta to będzie musiał takie konto zbanować żeby nie dać się rżnąć graczom.

    •  

      pokaż komentarz

      @LocaJohny: Drobne sprostowanie, w Polsce osoba między 13 a 18 rokiem życia posiada zdolność do czynności prawnych, mogą zawierać zawierać umowy należące do „umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego” i mogą tez dowolnie rozporządzać swoim zarobkiem. Inaczej osoba niepełnoletnie nie mogłaby kupić, w zasadzie, niczego zgodnie z prawem. Podejrzewam, ze w przypadku kart, zwłaszcza jak wyszła z tego konkretna kwota łatwo byłoby stwierdzić, ze nie była to drobna sprawa życia codziennego, dlatego dział prawny kazał zwrócić kasę

    •  

      pokaż komentarz

      @Anealisse: Jak już chcemy się czepiać, to ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. I rzeczywiście może zawierać umowy życia powszechnego, przy czym przepis jest ten tak nie ostry, że można by było pewnie pod niego podciągnąć większość droższych zakupów.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, jasne... gra sobie po cichu transferuje kasę nie trzeba nawet kodu CCV wpisywać i nic potwierdzać. Ot zaczynasz mecz i kasa po cichu znika z konta :D

    Bo to niby na wykopie siedzą sami debile co nigdy za nic nie płacili kartą w internecie. Oczywiście typowe jęczenie, że "złe EA" i biedny młody idiota który nie dość, że wydał wypłatę matki na bzdury to jeszcze ją okłamuje że nic nie wiedział.

    I w ten sposób wychowuje się kolejne pokolenie nieodpowiedzialnych, mentalnych ameb.

  •  

    pokaż komentarz

    Okey, podsumowująć: user Pho3niX który ma już bana za multikonto dodaje tylko arty ze swojej strony.
    Historia wygląda też na dziwną, wyssaną z palca.
    1. Nie ma mowy kim jest matka, skąd jest, ile zarabia, ile przewaliła.
    2. Jak może być w grze podpięta automatycznie karta? Kupuje się nową gre i jest w niej od razu podpięta karta bez wiedzy właściciela? No chyba śnisz...
    3. ŻADNYCH informacji o tym, że jakieś punkty czy pierdoły są płatne?
    4. Nie może chodzić do szkoły, nie wychodzi z łóżka... - tja...
    5. Skoro faktycznie nie było informacji, że jakiś element jest płatny, to mogli ubiegać się o zwrot u operatora karty.
    Ogólnie wygląda jak historia która została wymyślona i ma zaciągnąć nas na stronę... Była podobna historia ale była już rok temu i opowiadała jak gówniak wydał pieniądze z karty ojca i narobił długów na kilka tysiaków.

    Dla mnie i tak wszystko co z ithardware.pl zasługuje na ZAKOP za spam i pisanie głupot.

    •  

      pokaż komentarz

      @chomik3: Jak może być w grze podpięta automatycznie karta?

      Ja mam kartę podpiętą pod Orgin oraz Steam -> nie muszę już nic wklepywać klikam dodaj środki i dodaje od razu z karty.

      Ale reszta to pewnie bajka.

    •  

      pokaż komentarz

      @chomik3: 5. Na 100% była informacja. Np. tutaj masz zdjęcie prosto z gry:

      źródło: i.ytimg.com

    •  

      pokaż komentarz

      @chomik3: sluchalem tej babki trzy dni temu w radio (96fm) na 'zywo', wiec story nie zmyslona. kupila karta debetowa gre przez neta, karta automatycznie podpieta, syn kupowal jakies tam punkty i niby nie bylo info ze za kase...tak tlumaczyla. gra na ps. i tu...jak by kupowala kredytowa to moze kase by odzyskala (misieczne zarobki, a sie cieszyla na swieta bo wkoncu po dlugim czasie dostala prace na full time), ponoc (ludzie ktorzy dwonili do radia tak twierdzili) microsoft nie robi za duzych problemow przy zwrocie kasy. pomijajac fakt ze czternastolatek raczej wiedzial ze za kase (chyba ze debil) to pleta taka zeby gry kupowac przez neta placac kredytowka, paypalem, czytac regulamin i zastrzegac....a i jeszcze kontrola rodzicielska wlaczona.

  •  

    pokaż komentarz

    Chyba raczej matka opróżniła swoje konto dając dostęp 14-letniemu synowi do karty...