•  

    pokaż komentarz

    Wykopie bo sam niedługo będę szukał czegoś i aż mnie mdli na myśl o użeraniu się z krętaczami.

  •  

    pokaż komentarz

    Mam auto leasingowane i ma kilka otarć. Nie wiem co z nimi zrobić, bo boję się że jak je zalakieruje, to będę miał problem ze sprzedażą, bo nikt nie uwierzy że to były tylko rysy. Możliwe że w tym przypadku jest podobnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: zrób zdjęcia przed i lakieruj jak chcesz ;) potem zdjęcia pokaż kupującemu i nie kombinuj z historią auta.

    •  

      pokaż komentarz

      @UsZ_: Tak, myślałem o tym, ale jak sobie przypomnę jak sprzedawałem poprzednie auto i ile się nasłuchałem od Januszy wymysłów, to wiem że to tylko zarzewie konfliktów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: no to pozostaje nic nie robić i sprzedać tak jak jest

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: ja mialem drobną szkodę i przed usunięciem z polisy sprawcy zrobiłem zdjęcia. I to pomimo, że lakierowany był zderza więc nie wyszłoby na mierniku. Dosłownie otarcie. Tak więc rób zdjęcia.

      P.S. Za to kupujący może kręcić nosem za serwis bo nie robiłem nic w ASO. Mam mechanika, któremu ufam bardziej niż żonie tylko że on nie ma pieczątki. (╥﹏╥)

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Nikt normalny nie będzie miał za złe, że samochód był lakierowany powtórnie jeśli tego przed nim nie ukryjesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: lakieruj i badz szczery. To tylko otarcia. Ja mialem wgniotki parkingowe to wymienialem panele na nowe i z dopsowaniem koloru to auto wyglada jak nowe a ma pare lat. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @saycool Nikt normalny nie, ale niestety moje doświadczenia w sprzedaży aut nauczyły mnie, że kupujacy nadwyraz często nie są normalni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: Sprzedawałem niedawno dziewięcio letnią Alfę 159 i powiedziałem, że malowane były drzwi po szkodzie parkingowej (mimo, iż zrobione było tak dobrze, że nie było widać). Pierwszy klient odpuścił i nie przyjechał, drugi kupił i jest zadowolony.
      Chłopak który kupił Alfonsa chyba docenił szczerość, bo był wcześniej oglądać zbajerowane sztuki od handlarzy, które okazywały się złomem. Moja tak mu się spodobała, że zbytnio nawet się nie targował.

    •  

      pokaż komentarz

      @UsZ_ zdjecia i faktura za naprawe z lista materialow- majac 2 do wyboru niebity z podejrzeniem przekretu VS udokumentowane malowanie biore udokumentowane. Zawsze we flocie kompletowalismy zdjecia uszkodzen i nie bylo klienta ktory by krecil nosem ... zawsze podziwiali ze nic nie ukrywamy i nikt nawet fury nie bral na diagnostyke przed zakupem

    •  

      pokaż komentarz

      @saycool: Co to są malowane drzwi po jakiejś obcierce na parkingu. Dosłownie nic, a nawet plus, że zamiast jeździć z rysami, posiadacz auta sprawę ogarnął. Ludzie nie wiedzą na co patrzeć, handlarze doskonale o tym wiedzą i jak spawają 3 auta w jedno, nakładają niemalowane błotniki w kolorze i wciskają januszom złom.

    •  

      pokaż komentarz

      @PeaceUN: Mam kolegę blacharza, który kupuje rozbitki i potem sprzedaje naprawione ale pokazuje ludziom fotki z przed wypadków (i te auta się dosyć szybko sprzedają). Chociaż ostatnio kupił Audi A4 B7 na które przewaliło się drzewo i musi wymienić cały dach, więc możliwe, że tutaj historię samochodu zachowa dla siebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @saycool to mam lepsze : kolega blacharz kupil bmw i w aso wyszlo ze jego model powinien miec szyberdach a nie ma :) pewnie juz wiesz co bylo przeszczepiane. Kupil za 15 sprzedal za 15 i za rok na allegro znalazl swoja fure za 4 - powiedzial ze za 4 to moze ja miec jeszcze raz i pojechal ja kupic :)

    •  

      pokaż komentarz

      @PeaceUN: Blacharska incepcja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Właśnie szczególne wałki odchodzą przy BMW czy Audi bo te samochody opłaca się "tuningować" i zawsze chętny kupiec się znajdzie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: ale wiesz ze tak dociekliwy i kombinujący są przeważnie handlarze? Oczywiście też się nie przyzna i będzie zwodził że auto dla żony czy inne pierdoły, oraz starał się wyiskać najdrobniejsze detale, żeby tylko było jak najwięcej argumentów za zbiciem ceny... I na końcu rzuci Ci że może dać 16k zł. - za auto które wystawiłeś za 21 :-D
      I wielu ludzi sprzedaje, bo myślą że jak tu naprawdę jest tyle rzeczy do zrobienia, to będzie im go ciężko sprzedać... A za dwa tygodnie z ciekawości wchodzą na otomoto, a tam ich fura wystawiona przez deLuxAutoKomis, tylko za 24 tysiące, a po zdjęciach widać że z tymi samymi drobnymi usterkami z którymi oni sprzedali, oczywiście z opisu miód malina...
      Także polecam sposób, że jak widzisz że kupujący za bardzo kombinuje to albo mu nie sprzedawaj, albo gdy dojdzie do negocjacji ceny, to podnieś mu cenę z ogłoszenia o 10% :-P

    •  

      pokaż komentarz

      @saycool: nikt normalnie takiego złoma by nie kupił

    •  

      pokaż komentarz

      @HAka Bardzo możliwe. W pamięci utkwił mi najbardziej pacjent, który właśnie cholernie kręcił:
      1. Zadzwonił niedługo po dodaniu ogłoszenia
      2. Chciał negocjować przez telefon przed obejrzeniem auta
      3. Chciał żebym zdjął ogłoszenie, bo on wieczorem bierze auto
      4. Dzwonił co jakiś czas i rzucał argumenty z dupy
      a) ja przyjeżdżam dziś, płacę gotówką, Pan opuści?
      b) O, a te drzwi to malowane były? Na pewno malowane, drzwi ciemniejsze są!
      c) Że drugi komplet opon, to na pewno już zjechane (przejechały z 10k)
      d) Że licznik to bank kręcony, a w dokumentację to on nie wierzy
      Powiedziałem mu w końcu żeby się odwalił, bo ja mu tego auta za takie pieniądze nie sprzedam, to jeszcze kilka razy dzwonił i proponował coraz mniej hajsu xD
      A przy pierwszym telefonie mówił że bierze i żebym ściągał ogloszenie xD
      I też coś parę razy o żonie mówił. Bardzo możliwe że to byl handlarz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Iudex: nie robić, dodać kilka stów do ceny zadowalającej i opuścić klientowi na malowanie otarć

    •  

      pokaż komentarz

      Mam auto leasingowane i ma kilka otarć. Nie wiem co z nimi zrobić, bo boję się że jak je zalakieruje, to będę miał problem ze sprzedażą, bo nikt nie uwierzy że to były tylko rysy. Możliwe że w tym przypadku jest podobnie?

      @Iudex: I tak i nie. Ja też poprawiałem jakieś drobne ryski w czasie użytkowania, ale miałem foty przed i faktury, więc klient nie marudził.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam auto leasingowane i ma kilka otarć. Nie wiem co z nimi zrobić, bo boję się że jak je zalakieruje, to będę miał problem ze sprzedażą, bo nikt nie uwierzy że to były tylko rysy. Możliwe że w tym przypadku jest podobnie?
      @Iudex:
      Ja też mam kilka obtarć, wszystkie parkingowe bez mojej winy (nie było mnie nawet). Przy pierwszych nawet wymieniłem klapę :) Ale potem sobie podarowałem, bo gdybym się tam ze wszystkim bawił, to potem by miało z 5 napraw i masę zarzutów, że coś nie tak. A tak powiem klientowi prawdę, że to uzbierane z 5 lat i albo będzie sobie szukał w idealnym stanie z wyglądu, ale nieznaną historią, albio kupi co widzi i jak mu przeszkadza, to niech sam sobie naprawia te drobne rysy (niestety większości z nich, nie da się wypolerować, bo choć małe, to głębokie).

  •  

    pokaż komentarz

    I tak to wygląda: Polacy jeżdżą szrotami, które na zachód od Odry wywalałoby się na złom

  •  

    pokaż komentarz

    To jest tylko samochod za 70 tys. złotych,

    Sprzedawca odpowiedział zupełnie jakby sprzedawał samochód za 1500zł.
    Nie jest rzeczą niezwykłą, że kilkuletni samochód może być naprawiany. Tylko czemu sprzedawca tyle kłamie?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jest rzeczą niezwykłą, że kilkuletni samochód może być naprawiany. Tylko czemu sprzedawca tyle kłamie?

      @marekpiotr:
      Bo samochód naprawiany jest niesprzedawalny w naszej rzeczywistości.
      Dlatego kłamią.

      90% klientów słysząc o jakichkolwiek naprawach natychmiast rezygnuje i szukają dalej "całkowicie bezwypadkowej igiełeczki".

    •  

      pokaż komentarz

      @hellfirehe: tak jak gość, który wrzucił ten wykop, też zrezygnował bo zderzak malowany

    •  

      pokaż komentarz

      @hellfirehe: Bzdura, kupiłem sam auto bite i przejeździłem nim 13 lat. Co prawda w ogłoszeniu było bezwypadkowe a po przyjechaniu na miejsce i dokładnym obejrzeniu znalazłem robiony prawy przód. Naprawy sięgały prawie 20 cm od przedniego pasa w głąb auta. Wymieniana była maska, przedni pas, zderzak, lampa, prawy błotnik. Zrobione było całkiem dobrze. Podłużnica cała, nie była ruszana.
      Za próbę oszustwa postraszyłem znajomym prokuratorem, ostatecznie wziąłem to auto prawie 13 tyś taniej, Przez 2 lata płaciłem składki na oc na wartość auta wyższą nić cena zakupu i nie żałuję tej decyzji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Co ciekawe po postraszeniu i negocjacjach mieli nawet zdjęcia auta przed naprawą, mogłem dokładnie obejrzeć jak mocno był walnięty.

    •  

      pokaż komentarz

      @houk
      No widzisz, dobrze, że jesteś zadowolony. Niektórzy nie mieli tyle szczęścia, bo np poduszki zamiast wybuchnąć, były w tym momencie sprzedawane na olx, albo zamiast kontrolowanej strefy zgniotu, był kontrolowany rozpad na dwie części...

    •  

      pokaż komentarz

      @losiu20: Nie zrezygnował bo samochód był malowany. Zrezygnował bo sprzedający to kłamca i krętacz. Jeśli oszukuje na tak trywialnej rzeczy jak powłoka lakiernicza to co zataił w innych aspektach?

    •  

      pokaż komentarz

      90% klientów słysząc o jakichkolwiek naprawach natychmiast rezygnuje i szukają dalej "całkowicie bezwypadkowej igiełeczki".

      @hellfirehe: Czasem tak czasem nie. Ja sprzedawałem auto, które było puknięte jeszcze przede mną. Była cała dokumentacja z Toyoty, faktury, itd. W Toyocie go zapewnili, że to zostało naprawione profesjonalnie, na oryginalnych częściach. W końcu nic do tego nie miał i kupił :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @houk: @turbonerd:
      Oczywiście są i tacy którzy kupią i nie będą marudzić.
      Sprzedając swój, prywatny samochód pewnie można poczekać aż się trafi amator i kupi.

      Natomiast gość w komisie nie ma takiego luksusu, dla niego zrezygnować z połowy klientów to przekroczenie granicy między nieźle prosperującym interesem, a bankructwem.
      Zwłaszcza że trzy działki dalej jest inny komis, konkurencji i tam sam igiełki i żadna nigdy nie zarysowana i pan z komisu zaświadcza o tym słowem...

      Rynek jest po prostu patologiczny i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      Rynek jest po prostu patologiczny i tyle.

      @hellfirehe: Cały ten zj?!!ny rynek opiera się na oszustwie sprzedawania czegoś, co nie jest tym, co się kupiło, a nie na uczciwej marży.
      Pracowałem kiedyś przy systemie leasingowym i tam były zaimplementowane kryteria wyceniania wartości rezydualnej auta w zależności od kilku parametrów: Cena katalogow, opcje, wiek, przebieg. Każda naprawa blacharsko-lakiernicza obniżała wycenę o X%. I tak dla przykładu: po 4 latach auto z przebiegiem 40kkm ma wartość mniej więcej 50% nowego, a z przebiegiem 200kkm jakiś 30% nowego.
      I to na tej różnicy Mirki cwaniaki robią biznes, a nie na tym, że on je kupi za 50% nowego, a sprzeda za 55%.

  •  

    pokaż komentarz

    Chyba świadomi jakie gówno sprzedają ukrywają swój prawdziwy adres bo:

    -Adres z ogłoszenia prowadzi do komisu Kamińscy S.C. Modlińska 291 A, który posiada NIP 1251277107 i posiada/ł plac na Modlińskiej 125
    -Numer stacjonarny z ogłoszenia prowadzi do Zawistowski Komis Modlińska 107a gdzie aktualnie znajduje się Mieszalnia Farb

    Jednak nie było problemem ustalenie kilku faktów:
    -Właściciel do 2011 prowadził komis pod adresem 05-230 Kobyłka, ul. 11 Listopada 13B
    -Pod starym adresem komis dalej funkcjonuje tylko pod okiem prawdopodobnie ojca czyli Krzysztowa Zawistowskiego który co ciekawe ma plac również na Modlińskiej ale pod nr 152
    -Od 2011 firma zarejestrowana jest na żonę Kamile Zawistowską na adres Baborowska 5 lok. 50 Warszawa o numerze NIP firmy: 5222605829.

    pokaż spoiler Prowadzenie działalności zostało przepisane na żone Tomasza kilka miesięcy po ujawnieniu przez policję kradzionych aut w komisie na Modlińskiej za którym stała grupa Wołomińska (z okolic którego pochodzi Tomasz)

    -Kolejna ich firma to: https://mt-cars.otomoto.pl Tym razem Modlińska 173

    Reasumując gość prowadzi 3-5 komisów (czy komisy?) na Modlińskiej a ja jestem zjarany ;)

    -Zdjęcie oszusta jest na dole strony https://www.facebook.com/tomasz.zawistowski.90