...
  •  

    pokaż komentarz

    Co tu fajnego czy nadzwyczajnego?

  •  

    pokaż komentarz

    Rozmowa jak rozmowa. Ja wszystkie (przez kilkanaście lat posiadania prawa jazdy) kontrole jakie miałem wspominam bardzo dobrze, wszyscy policjanci to byli spoko ludzie. Nawet Ci którzy mnie zatrzymywali za prędkość czy za czerwone światło. Zawsze sympatycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozmowa jak rozmowa. Ja wszystkie (przez kilkanaście lat posiadania prawa jazdy) kontrole jakie miałem wspominam bardzo dobrze, wszyscy policjanci to byli spoko ludzie. Nawet Ci którzy mnie zatrzymywali za prędkość czy za czerwone światło. Zawsze sympatycznie.

      @Jokker: Mam podobne doświadczenia. Zawsze miło i na luzie. Jak się podchodzi do nich jak do człowieka to oni też okazują ludzką twarz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jak się podchodzi do nich jak do człowieka to oni też okazują ludzką twarz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @leoha: Ostatnio nawet straż miejska mi nie dała mandatu za znak B36, mimo że wezwanie zostawili na szybie ;) też sympatyczni ludzie;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Zgadzam sie, kontakt z policją nie jest taki zły jak sie z nimi rozmawia jak z ludzmi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Mi się tylko raz trafił uparty, który próbował szukać czegokolwiek, żeby wlepić kwitek- dokumenty, światła, gaśnica, apteczka, trójkąt, wysokość świateł, trzeźwość- jak na złość wszystko w porządku było.
      Reszta zazwyczaj miło, jak luźniejszy dzień to chwila rozmowy zawsze- samochody ciekawe to zazwyczaj podobnie jak na filmiku zapytają co tam siedzi, jak to jedzie, czy napęd na tył i jakim cudem mi nie jest zimno przy -15 i otwartym dachu (i czy na pewno jestem trzeźwy)

    •  

      pokaż komentarz

      @leoha: Mi też nigdy nie zdarzyło się trafić na przysłowiowego "psa" podczas kontroli. Mało tego, jak się jest dla nich miłym to potrafią zamiast zamiast mandatu na 200zł wypisać kwit za zaśmiecanie na 20zł. Nie zawszę, ale się zdarzało ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Mam podobne doświadczenia. Zawsze miło i na luzie. Jak się podchodzi do nich jak do człowieka to oni też okazują ludzką twarz ( ͡° ͜ʖ ͡°

      @leoha: A tak z ciekawości jak się pokazuje "ludzką twarz" w tekście,

      Dzień dobry kontrola radarowa, przekroczył pan prędkość proszę przyszykować prawo jazdy i dowód rejestracyjny... po czym wraca z dokumentami proszę w dniu dzisiejszym nakładam na pana mandat w wysokości ble ble bel. gdzie tu jest miejsce na pokazanie ludzkiej twarzy?...

      dostałem w życiu dziesiątki mandatów i tylko 3x w całym moim życiu spotkałem się z normalnym policjantem.
      A czy któryś mandat sprawił iż jeździłem inaczej niż wcześniej? NIE, a czemu? bo większość ludzi jeździ bezpiecznie, co nie oznacza, że tak jak by to chciał administrator danej drogi i głownie za to są mandaty które bardziej frustrują niż cokolwiek poprawiają bezpieczeństwo.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozmowa jak rozmowa. Ja wszystkie (przez kilkanaście lat posiadania prawa jazdy) kontrole jakie miałem wspominam bardzo dobrze, wszyscy policjanci to byli spoko ludzie. Nawet Ci którzy mnie zatrzymywali za prędkość czy za czerwone światło. Zawsze sympatycznie.

      @Jokker: Mam podobne doświadczenia. Zawsze miło i na luzie. Jak się podchodzi do nich jak do człowieka to oni też okazują ludzką twarz ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      @leoha: właśnie, jak ktoś ma podejście JP POKAŻ MI PAN LEGALIZACJĘ MAM SWOJE PRAWA to nic niezwykłego, że spotyka się z chłodnym podejściem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja parę razy coś niecoś przeskrobałem, pogadaliśmy parę minut i zamiast mandatu było pouczenie i "wie pan że nie ma co się spieszyć, na wjeździe do Krakowa i tak korek"...

    •  

      pokaż komentarz

      Rozmowa jak rozmowa. Ja wszystkie (przez kilkanaście lat posiadania prawa jazdy) kontrole jakie miałem wspominam bardzo dobrze, wszyscy policjanci to byli spoko ludzie. Nawet Ci którzy mnie zatrzymywali za prędkość czy za czerwone światło. Zawsze sympatycznie.

      @Jokker: mam podobne doświadczenia - wiadomo, że jak ktoś ma pecha, to może trafić na debila (w każdej firmie, urzędzie się taki zdarzy).

    •  

      pokaż komentarz

      apteczka

      @Rachey: za brak apteczki nie mógł dać kwita, bo nie ma obowiązku posiadania apteczki

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: a jakim cudem nie jest Ci zimny przy -15 i otwartym dachu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Skoro tak bylo to skad ten nick? Jokker to jakas kpina ? z kogo? No wstydzilbys sie. Ze zadajesz niby retoryczne pytanie do policji a w nicku jokker? no boj sie boga to nie idioci

    •  

      pokaż komentarz

      @leoha: Wiem- co nie znaczy, że nie próbują- "zakaz picia w miejscu publicznym" też nie istnieje.
      @JuneJohn: Jedno, że mi generalnie prawie zawsze jest albo ciepło, albo za ciepło (w lato zdycham) i zimą często łażę w t-shircie i rękawiczkach, a drugie, że w starej mx5 jest mega wydajny nawiew ciepłego powietrza- czapka, żeby nie wiało z góry, nawiew na full i w "kabinie" jest całkiem przyjemnie nawet przy 90km/h

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Bo jak janusz wyjdzie do nich z nich bajera albo z ryjem to nic dziwnego ze kontrola konczy sie dla niego niemilo. Nikt nie chce sie szarpac z jakims dziadem, wiec musza z takim isc na krotko.
      A potem janusze placzo ze jemu niewinnemu 500zl czy ile dali.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: ja spotykałem zawsze takich k@#@ow cweli co ty czuli się lepsi bo są policjantami pluje koorwom w ryj

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: A stawiłeś się? Staw się - ja zignorowałem wezwanie, bo miałem mnóstwo pracy i dostałem ponowne, ostrzejsze w tonie. Przemiła pani z SM powiedziała, że z tytułu Bożego Narodzenia anulują mandat, ale... kary administracyjnej za niestawienie się anulować nie mogą:( Lepiej iść i pogadać, niż olewać.

    •  

      pokaż komentarz

      @fury: Oczywiście, od razu pojechałem wręcz natychmiastowo - żeby właśnie miło załatwić sprawę i tak też się stało:)

    •  

      pokaż komentarz

      @muchar: a co nam się uśmiechać do tych jełopów ?:)

    •  

      pokaż komentarz

      @publiczny2010: też kolekcjonowałem punkty, jednego roku prawie uzbierałem na rower i zdecydowana większość była raczej w miłej atmosferze, mandat poniżej widełek, podziwianie samochodu, jakieś tam luźne gadki na różniste tematy. Ciężko jest z kobietami - na siłę udowadniały swoją wyższość, mają z góry zaplanowaną akcję i wyłamanie się z ich schematu wywoływało upór i focha :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: gaśnicy nie ma prawa sprawdzać bo nie jest strażakiem więc gówno się będzie znał i co śmieszniejsze apteczka nie jest (przynajmniej nie była) obowiązkowa ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadzam sie, kontakt z policją nie jest taki zły jak sie z nimi rozmawia jak z ludzmi.

      @Wolf3D: Mialem kiedyś naprawde zj#%!ny dzień i na zakończenie jeszcze mnie trafili na ograniczeniu, takie gowniane miejsce na trasie ograniczenie tylko po to by wyciagac kasę, jak mnie zatrzymali i pytaja dlaczego jechałem za szybko to powiedziełem, że sie zamyslilem i zapomnialem, że zawsze tam stoją. Pogadałem trochę jak czlowiek z człowiekiem i zamiast kilku stów dostałem pouczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lars33: Gaśnicę może sprawdzić czy masz- jej sprawność już nie.

    •  

      pokaż komentarz

      , mandat poniżej widełek,

      @pan_alternator: problem w tym, ze nie ma żadnych "widełek" to chwyt, żeby tacy jak Ty cieszyli się, że ukradli Ci 200 zamiast 500 no k#@%a promocja, black Friday.

      Wyobraź sobie taką sytuacje idziesz ciemną ulicą gdzie nie powinieneś się zapuszczać, podchodzi do Ciebie złodziej i mówi, kleś dawaj sikora, portfel i telefon, a Ty szmery bajery, że żona, że dzieci i złodziej mówi no dobra fajny gość z Ciebie, a wiesz to moja praca z tego żyje, telefon Ci zostawię, a TY o dzięki dobry złodzieju, masz tu portfel i sikora,życzysz mu miłego dnia i z uśmiechem wracasz do domu.
      Po powrocie opowiadasz żonie jak to było źle, ale wybrnąłeś z tego i jaki ten złodziej jest uczynny gdyż mógł Ci ukraść telefon i tego nie zrobił.

      To jest dokładnie to samo. A powinieneś pomyśleć weź się ciulu do roboty, a policjantowi zatrzymuj tych którzy naprawdę stwarzają zagrożenie. Bo większość ludzi jeździ bezpiecznie, a wypadki są z przeróżnych powodów i także przy małych prędkościach, a mandaty niczego tu nie zmieniają dla ludzi którzy jeżdżących bezpiecznie, ale nie zgodnie z przepisami.

    •  

      pokaż komentarz

      @publiczny2010: ja zwyczajnie nie mam z tym żadnego problemu. Jeżeli świadomie łamię przepisy, liczę się z karą, nigdy nie bajerowałem policjanta.
      Porównanie do dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pan_alternator:

      jeżeli świadomie łamię przepisy, liczę się z karą

      Porównanie wręcz jejden 1:1 nie wiem czego tu nie rozumieć, wystarczy tylko chcieć zrozumieć.

      Czyli jeśli następny minister powie od dzisiaj każdy ma jezdzić volvo bo ma najlepsze oceny w testach bezpieczeństwa,a jak nie to mandat, a on sam jeździ audi. To Ty pochylisz głowę i powiesz "skoro świadomie łamie przepisy..."
      to ty sprzedajesz swój samochód kupujesz volvo? czy jednak się zastanowisz hola hola, a czemu jakiś debil ma mi mówić czym mam jezdzić, ani się nie rozbijam, ani nikomu krzywdy nigdy nie zrobiłem, a ktoś mnie każe, tylko za to bo mam inne spojrzenie na świat. A on sam wyciera sobie mordę bezpieczeństwem, a on i jego koledzy zap#!@@$%ają na złamanie karku i rozbijają średnio co miesiąc.
      Ale to TY płacisz mandaty, a nie ONI chociaż to TY jeździsz bezpiecznie, a nie ONI, mimo to oni mówią Ci jak masz się zachowywać, bo dostaniesz kare, a Ty możesz sobie pokrzyczeć popisać jak ja w internecie o niesprawiedliwości.
      Przepisy są dla poddanych i tak nas traktują, a takie hasełka jak "widełki" "bezpieczeństwo" "ekologia" to są tylko metody manipulacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rachey: no tak ale mówi się, że także ważność gaśnicy ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Niby fajnie, ale policjant mógł się zwracać per Pan.

    •  

      pokaż komentarz

      @mayek: Dlaczego? Widać że prywatnie już z nim rozmawiał, to jaki to problem jak dwóch młodych ludzi rozmawia? Do mnie jakby policjant zaczął mówić "na ty" to ja do niego też "na ty" i jest ok, tak zwykle robię jak ktoś obcy niezależnie od funkcji/wieku mówi do mnie "na ty".

    •  

      pokaż komentarz

      Widać że prywatnie już z nim rozmawiał

      @Jokker: To jak rozmowa jest prywatna to wolno mu do obcej osoby mówić na "Ty"?
      Nie lubię takiego skracania dystansu. Pomimo że rozmowa zeszła na tematy mocno nieformalne, to była to nadal rozmowa dwóch obcych sobie dorosłych osób.

    •  

      pokaż komentarz

      To jak rozmowa jest prywatna to wolno mu do obcej osoby mówić na "Ty"?

      @mayek: Tak. Dlaczego nie? Ja tak wolę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Taki że policjant jest na służbie. On SŁUŻY nam wszystkim w związku z czym powinien na początku rozmowy okazać przynajmniej przeciętny pod względem kultury poziom.

    •  

      pokaż komentarz

      powinien na początku rozmowy okazać przynajmniej przeciętny pod względem kultury poziom.

      @techninja: Na początku rozmowy mówił "na pan". Dopiero jak rozmowa zeszła na prywatne tematy to przeszedł "na ty".

    •  

      pokaż komentarz

      @mayek: Mówienie "per Ty" nie oznacza braku poszanowania drugiej osoby. Oczywiście wszystko zależy od kontekstu rozmowy czy choćby intonacji. A w tym przypadku potraktowałbym to po prostu jako rozmowę 2 pasjonatów motoryzacji a nie rozmowę policjanta z obywatelem.
      Osobiście pracując w handlu zdarza mi się, że klienci przechodzą w trakcie rozmowy na Ty bądź też nawet ją tak zaczynają - nie jest to dla mnie problemem - i wtedy również przechodzę n ty niezależnie od wieku czy też hmmmm "statusu" rózmówcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @mayek: ja nie mam problemu jak ktoś do mnie wali na "ty" mimo iż się nie znamy. Wtedy ja też mówię do niego na ty i nie ma problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie lubię takiego skracania dystansu. Pomimo że rozmowa zeszła na tematy mocno nieformalne, to była to nadal rozmowa dwóch obcych sobie dorosłych osób.

      @mayek: Tutaj mocno się nie zgodzę. Właśnie takiego skracania dystansu nam trzeba w tym smutnym jak p@$#a kraju.
      W każdym innym za granicą, gdzie byś nie pojechał, nikt do nikogo nie 'panuje' tak jak to ma miejsce u nas. Po tym od razu poznają, że człowiek z Polski przyjechał.

    •  

      pokaż komentarz

      @techninja: Przepraszam - czy Pan policjant niekulturalnie zwrócił się do kierowcy pomijają formę tytularną "pan"?
      Nie wydaje mi się. Mam wrażenie, że cała ta dyskusja Ty/Pan to typowe szukanie dziury w całym. Z jednej strony oczekujemy, że urzędnicy państwowi (tak właśnie jak ten policjant na służbie) nie będą "automatami" z szablonem wytyczonym przez obowiązki, nakazy i milion innych bezdusznych obostrzeń... a z drugiej strony, co poniektórych razi wykazanie przez tego własnie człowieka typowo ludzkiej ciekawości.Tym bardziej, po zakończeniu tych działań do których został skierowany w ramach tejże własnie służby.
      Oczekując elastyczności od innych - wychodzi na to, że sam jesteś jak hartowany kawał metalu.

    •  

      pokaż komentarz

      Widać że prywatnie już z nim rozmawiał

      @Jokker: co ty pierdzielisz? To kontrola i rozmowa z funkcjonariuszem Policji a nie gadka u cioci na imienianch. To jest bardzo niemiłe zachowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nomex: Wiesz co, może nawet masz rację. Ale pomyśl o aspekcie choćby psychologicznym. To że na początku rozmowy jesteś nauczyny mówić do kogoś Pan (co nie wyklucza że zaraz przejdziecie na innym poziom) ustawia cię trochę inaczej w stosunku do tej osoby. Tu jest to szczególnie ważne w dobie tylu nadużyć i braku profesjonalizmu ze strony policjantów. Choćby dlatego uczyniłbym z tego zasadę, policjant jako osoba która służy obywatelowi ma być świadom swojej roli i im więcej takich drobnych rzeczy będzie o tym przypominać - tym moim zdaniem lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      W każdym innym za granicą, gdzie byś nie pojechał, nikt do nikogo nie 'panuje' tak jak to ma miejsce u nas.

      @lech1991: wymyślasz. Wszyscy mówią na 'Ty', ale szczególnym jest właśnie przypadek policji, gdzie jest inaczej. Powinien być zachowany dystans - obie strony powinny mówić na 'Pan', ew. dodatkowo po stopniu policjanta (jak ktoś się orientuje).

    •  

      pokaż komentarz

      obie strony powinny mówić na 'Pan', ew. dodatkowo po stopniu policjanta (jak ktoś się orientuje).

      @bachus: Dokładnie, dodajmy do tego jeszcze stopień policjanta, uregulujmy to odpowiednim wpisem w Konstytucji, wprowadźmy obowiązkowy podział czasowy pomiędy dzień dobry/dobry wieczór i do widzenia/dobranoc, a jak ktoś się nie dostosuje to stopnia funkcjonariusza i obecnej godziny to mandat i punkty karne, potem zawiasy, a dla recydywistów brak możliwości wcześniejszego wyjścia za dobre sprawowanie.

      Wtedy na pewno będzie nam się żyło lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @techninja: Owszem - ale, chyba za bardzo przykładamy wagę do konwenansów. Prośba o to żeby pocisnąć gaz też chyba świadczy o tym, że pan funkcjonariusz zakończył realizację swojej kontroli... profesjonalnej - sprawdzić trzeźwość pana kierowcy - zrobił to nie szukając innych - pierdół za które mógłby np. wlepić mandat (a wiadomo że Oni też są pod presją wyników ect, ect). Kurcze no .... po stokroć wolę spotykać na swej drodze takich ludzi, niż sztywnych służbistów, którzy zachowując wszelkie normy i wytyczne wymagane przez kodeks jak i zasady savoir-vivre będą starali się pokazać, kto jest ważniejszy

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: Dokładnie, też jestem tego zdania, a nawet zauważyłem w swoim środowisku, że takie skracanie dystansu wpływa bardzo pozytywnie na relacje międzyludzkie, czy nawet zawodowe, człowiek przede wszystkim nie jest spięty i ograniczony. Ale tak to już u nas jest, że trzeba "panować" mieć smutną pociągłą twarz, bić się w pierś i ważyć każde słowo: "bo jak to tak oni mogo mi na Ty mówić, jak ja jestem WIELKIM PANEM "

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie, dodajmy do tego jeszcze stopień policjanta, uregulujmy to odpowiednim wpisem w Konstytucji, wprowadźmy obowiązkowy podział czasowy pomiędy dzień dobry/dobry wieczór i do widzenia/dobranoc, a jak ktoś się nie dostosuje to stopnia funkcjonariusza i obecnej godziny to mandat i punkty karne, potem zawiasy, a dla recydywistów brak możliwości wcześniejszego wyjścia za dobre sprawowanie.

      @lech1991: nadal nie rozumiesz. Jasne, spotykasz patrol policji i pytasz o drogę, albo o godzinę - tu masz miejsce na 'skracanie dystansu' (jak druga strona będzie też tego chciała). Tu masz jednak egzekwowanie prawa/przepisów - zatrzymanie w celu kontroli. To jest szczególny przypadek - policjant.
      To tak samo, jak w sądzie - nie przechodzisz z sędzią na 'Ty' (sędzia też nie powinien tak do Ciebie się zwracać).

    •  

      pokaż komentarz

      @Inzane: @Nomex: przesadzacie. To nie jest tak że jak ktoś jest kulturalny to już jest sztywny i nie wiadomo co tam się dzieje. W USA można spotkać policjantów którzy są bardzo kulturalni, profesjonalni, zachowują wszystkie procedury a masz wrażenie że właśnie pogadałeś z kumplem.

    •  

      pokaż komentarz

      co ty pierdzielisz? To kontrola i rozmowa z funkcjonariuszem Policji a nie gadka u cioci na imienianch. To jest bardzo niemiłe zachowanie.

      @cacum3: Niemiłe zachowanie? Gość normalnie rozmawia jak facet z facetem, a Ty byś się obraził? Według mnie bardzo spoko gość.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Sa pewne zasady kindersztuby. Lepiej je zachować. Nie obraziłbym się. Po prostu nie wypada. I jest to nieprofesjonalne. Z Policją żartów nie ma. A lubisz jak ktoś obcy dzwoni do Ciebie i mówi - Panie Jokerze, mamy dla pana nowy rewelacyjny...?

    •  

      pokaż komentarz

      @mayek: A tak mnie naszła hipotetyczna sytuacja: Idziecie do urzędu załatwić cokolwiek, urzędniczka (o bardzo przyjemnej dla oka aparycji) podaje Wam dokumenty mówiąc "niech Pan podpisze tu i tu"... a potem nachyla się i mówi: "masz fantastyczną wodę po goleniu - jak ona się nazywa? Chciałabym kupić taką samą dla mojego męża (żeby, nie było), bo to naprawdę cudny zapach" .... i już widzę jak robicie histerię z powodu że ktoś nagle przeszedł na Ty ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Z Policją żartów nie ma. A lubisz jak ktoś obcy dzwoni do Ciebie i mówi - Panie Jokerze, mamy dla pana nowy rewelacyjny...?

      @cacum3: Przez telefon nie wypada. Ale na żywo jak dwie osoby mają wspólne hobby (tutaj dany samochód) to można pogadać "na ty". Przecież nie mówił do niego służbowo "pokaż prawo jazdy", tylko już po kontroli - prywatnie.

    •  

      pokaż komentarz

      "niech Pan podpisze tu i tu"... a potem nachyla się i mówi: "masz fantastyczną wodę po goleniu - jak ona się nazywa? Chciałabym kupić taką samą dla mojego męża (żeby, nie było), bo to naprawdę cudny zapach" .... i już widzę jak robicie histerię z powodu że ktoś nagle przeszedł na Ty ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

      @Nomex: Świetny przykład. Pewnie wielu wykopków by się obraziło. A swoją drogą - ja też do fajnych sprzedawczyń w sklepach mówię "na ty".

    •  

      pokaż komentarz

      tylko już po kontroli - prywatnie.

      @Jokker: Czasem nie wiadomo czy to już po czy nie. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Czasem nie wiadomo czy to już po czy nie. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @cacum3: E tam. Da się wyczuć. A nie raz mnie zatrzymali np.za przekroczenie prędkości. Zawsze rozmowy były sympatyczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Rozumiem Cię. Jednak pewne formalności nie są dla zabawy ale w celu uniknięcia nieporozumień. Jak trafi swój na swego to ok, ale jak nie to dziwne i niemiłe rzeczy mogą się zdarzyć.

    •  

      pokaż komentarz

      Tu nie chodzi o samo skracanie dystansu, tylko o tzw. 'całokształt'. W procesie sądowym używa się formalnego rejestru 'Pan/Pani', bo wynika to niejako z naszego języka. W angielskim, dajmy na to, nie używasz tego w ogóle i nawet żaden szef szefów nie zwróci się do Ciebie w stylu 'Have u Mister just finished the project?' (i uwaga - 'Sir', które w angielskim co prawda istnieje, nie funkcjonuje jako zwrot grzecznościowy, a tytuł (np. szlachecki), co ma swoje pochodzenie z czasów średniowiecznych i nawet jeśli współcześnie użyte, nie stanowi o formalności, a co najwyżej o statusie i/lub przynależności właśnie. To samo z niemieckim - też jest podział na sie/Sie, które Polacy właśnie tłumaczą w mowie na 'Państwo', choć dla Niemców jedynym rozróżnieniem jest zapis (i podobnie jest z 'Frau', które często określa zwykłą kobietę - 'panią', ale nie 'Panią'. I tak dalej, i tak dalej.
      W związku z tym - nie, sądy sądami, formalność dokumentów spisanych formalnością dokumentów spisanych, bo to wynika właśnie z wymogów formalnych. Rozmowa face2face z policjantem (rozmowa, nie wymiana dokumentacji) nie musi odbywać się na tak formalnym poziomie. Nie musi, ale - niestety - u nas w kraju się odbywa. I raczej szybko się to nie zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: no i chyba o to chodzi - wszystko wynika z kontekstu rozmowy, i sposobu w jakim ją prowadzimy - nie ważne czy jest wizyta w sklepie czy nagłe zderzenie z autorytarną z zasady służbą państwową - wszędzie pracują ludzie...
      Ja jestem 40+ (z małym okładem), wychowanym na "starych filmach" - może właśnie do tej pory "cmokam w rączkę" (mimo, że też nie jest to trendy i glamour) ale oburzanie się na kwestię pan/pani/ty - jeżeli naprawdę nic nie wskazuje na to, że ktoś butem moją miłość własną chce traktować - hmmm - to osobiście dla mnie to brak elastyczności.

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: otóż to (+). To forma grzecznościowa - której brak naprawdę - w tym konkretnym przypadku w żaden sposób nie dyskredytuje pana policjanta, ani jako osoby ani jako funkcjonariusza.... bynajmniej w moim odczuciu.

    •  

      pokaż komentarz

      @bachus: Dodam jeszcze (bo już nie mogę edytować posta), że w sądach nie używa się zwrotu "Pan/Pani", a obowiązkowo formy trzecioosobowej - czyli 'świadek', 'oskarżony', etc. Policjant takiego obowiązku nie ma - może, ale nie musi, się tak zwracać. W związku z tym, porównywanie rozmowy z policjantem do rozprawy sądowej ma się nijak.

      @Nomex - zaraz Cię poprawią, że bynajmniej =/= przynajmniej ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: Ale ja do zachowania policjanta nie mam zastrzeżeń. Fajnie że pozwolił sobie na nieco luzu. Jedyne co mi przeszkadza to przejście na "Ty".

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: You got me going. Poziom generalizacji "w każdym innym... nikt nikogo... gdzie byś nie pojechał" już ostrzega, że będzie bzdurnie, bo takie upraszczanie świadczy o mocno ograniczonych horyzontach. Przykłady podane przez Ciebie zdają się raczej potwierdzać, wybacz, że w d... byłeś i g... widziałeś, niż że jesteś światłym kosmopolitą. W Wielkiej Brytanii, w USA również, w sytuacjach formalnych jak najbardziej używa się tytularnie "Sir", zwłaszcza robią to policjanci, do mnie zwrócił się tak szatniarz w muezum, gdy miałem 17 lat i zero zarostu. Wspomniane przez Ciebie "Sie" w niemieckim ma taką samą, identyczną funkcję jak "Pan" w polskim - jest zwrotem grzecznościowym, okazuje szacunek poprzez brak spoufalania się bez zachęty. Jeszcze raz wybacz, że spekuluję na temat Twoich pobytów za granicą lub ich braku, bo nic o Tobie nie wiem, ale zawsze mnie odpala takie mędrkowanie "nigdzie nikt, tylko u nas", jechanie po polskich zwyczajach, "bo tylko tu jest tak smutno, w TYM kraju", buractwo to dla mnie niesamowite. Zasady dobrego wychowania są u nas jasne, a ich stosowanie dobrowolne. Po ich znajomości poznaje się ludzi obytych i kulturalnych. Nie bronię nikomu "tykania", jeśli obie strony mają na to ochotę, natomiast jeśli ktoś nie ma chęci spoufalać się z obcą osobą i skracać dystansu, trzeba to uszanować... humorystycznie kończąc: nie uważam, że naszym chłopakom brakuje luzu, kapujesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: Bzdury. Zwracanie się do kogoś w trzeciej osobie liczby pojedynczej ("Sie") ma dokładnie ten sam sens, co "Pan" w języku polskim. Jest to zwrot grzecznościowy - okazuje szacunek przez zachowanie rezerwy, dystansu. Niemiec również dopiero po pewnym czasie zaproponuje "Vielleicht duzen wir?", a nie będzie do ciebie walił per "du", taki to wesoły, w przeciwieństwie do naszego, narodek. Proponuję się douczyć, a potem wygłaszaś sądy o tym, jak Polacy powinni się zachowywać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokker: Fajnie, że wolisz. Ja też wolę. Wypadałoby jednak pamiętać, że ktoś może nie woleć, zwłaszcza, że zasady są tu jasne. W savoir vivre chodzi o to, by nie uchybić osobom w naszym otoczeniu, ani nie postawić ich w niezręcznej sytuacji. Policjant, który samorzutnie przechodzi na "ty", ryzykuje, że postawi rozmówcę w bardzo niezręcznej sytuacji, zwłaszcza, że występuje z pozycji władzy - trudno wtedy spoufalonemu rozmówcy zaoponować. Nie chodzi tu o tą konkretną sytuację nawet, ale o ogólną zasadę.

    •  

      pokaż komentarz

      @fury: Czepiasz się słówek przez pryzmat generalizacji - nie, nie byłem 'wszędzie', ale w takim razie napiszę inaczej: 'tam, gdzie byłem, było jak mówię', bo również piszę z własnego doświadczenia. Więc w tym sensie u nas jest właśnie dokładnie tak, jak to ironicznie piszesz - 'nigdzie (gdzie ja dotąd byłem), tylko u nas, w TYM kraju, bo tylko tu jest tak smutno'. Swoją drogą, idąc Twoim tokiem myślenia to właściwie nikt nigdy i nigdzie nie może się wypowiedzieć jak faktycznie było, bo przecież "nie był wszędzie" co jest równoznaczne z "w dupie był i gówno widział". Więc daruj sobie komentarze o moim kosmopolityzmie, bo są nie mniej wyssane z palca niż Twoja teoria o moim rzekomym braku wiedzy. Tyle off-topicu.

      Co do angielskiego 'Sir', to zamiast wylewać żółć polecam czytać dokładnie. Nigdzie nie napisałem, że nikt tego nie używa, a zamiast tego wspomniałem, że nie jest to używane na co dzień, tak jak ma to miejsce w Polsce, i nie twierdzę, że nikt nigdy do nikogo się w ten sposób nie zwróci - ale jest to zdecydowana mniejszość i zazwyczaj usłyszysz bezpośrednie, zwykłe 'you'. Na dodatek zaznaczyłem, że etymologia tego słowa jest zgoła odmienna, niż jego obecne zastosowanie - co przykład szatniarza, który przytoczyłeś, zdaje się potwierdzać (no, chyba że ten szatniarz miał jakieś szlachetne korzenie).
      A co do niemieckiego, to po dłuższym namyśle przyznaję, że masz rację, bo Niemcy faktycznie sporo tego 'Sie' używają również i w mowie (choć odnoszę wrażenie, że wciąż jest u nich mniej 'nachalne', niż w u nas w Polsce - ale może to tylko wrażenie osoby 'z zewnątrz').

      Warto też zwrócić uwagę, że w Polsce, niby to formalny i grzecznościowy zwrot 'Pan', czasami (i nierzadko, wbrew pozorom) jest (nad)używany tylko i wyłącznie po to, by ukazać ironię, sakrazm i pogardę względem rozmówcy. I w żadnym innym kraju się z takim czymś nie spotkałem.

      Reasumując, wciąż uważam, że skracanie dystansu jest dobre i wcale nie twierdzę, że ma być robione na siłę, ale sęk w tym, że to właśnie ta nasza mentalność powoduje, że trzeba w ogóle być w tym ostrożnym - bo w wielu innych krajach nikt by się nad tym tak nie rozwodził jak właśnie w Polsce (czego ta dyskusja jest najlepszym, tak swoją drogą, przykładem), tylko po prostu albo powiedział przez 'ty', albo (co zdecydowanie mniej prawdopodobne), przez 'Sir'.

      I wreszcie, co w tym wszystkim najważniejsze - jakiejkolwiek formy by nie użył, to nie czułby urazy, gdyby ktoś wówczas odpowiedział mu przez 'ty'. I dzięki temu życie w takich krajach staje się zdecydowanie prostsze, a zwykłe, codzienne interakcje międzyludzkie - ciekawsze. I dlatego obstaję właśnie za taką formą.

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: Tam wszyscy są na "You"... Rysiek P. approves! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @lech1991: Dziękuję za obszerną i merytoryczną odpowiedź. Wybacz, że dalej będę czepiał się słówek, nic nie poradzę, że użyłeś takich, a nie innych:) "Tam, gdzie byłem, było, jak mówię" to zupełnie co innego, niż "nikt, nigdzie, do nikogo tak nie mówi". Twierdzisz teraz, że "nigdzie nie napisałeś, że nikt tego ("sir") nie używa" - owszem, napisałeś, w swoim poście: "(...)w angielskim nie używasz tego w ogóle" - w ogóle, czyli wcale. Nie wiesz, co piszesz? To nie moja wina, że piszesz co innego, niż masz na myśli, i zrozum, że mnie takie pewniactwo i wszechwiedza drażni. Ja nie twierdzę, że wszyscy używają "sir", bo to słyszałem od paru osób - Ty stwierdziłeś wyżej, że "nikt do nikogo...", bo... nie słyszałeś. Plus moje przewrażliwienie w temacie narzekania na Polskę (można narzekać, ale niech będzie z sensem) i stąd moja reakcja. Pewnie lepiej byśmy się dogadali w rozmowie, gdzie można szybciej skorygować niefortunne czy nieprecyzyjne wypowiedzi.
      Co do dywagacji na temat "wyjątkowości" Polski w kwestii ironii, sarkazmu czy nawet pogardy - doprawdy nie wiem, skąd takie przeświadczenie, że gdzie indziej jest inaczej, rozumiem, że z własnych odczuć, ale te są generalnie mało obiektywne. To, że obcy Niemiec się nie żachnie, gdy pojedziesz mu przez "du" wcale nie znaczy, że nie poczuje zgrzytu - ja bym się nie żachnął, ale zgrzyt bym poczuł. To w ogóle nic nie znaczy, bo Niemiec od razu usłyszy obcy akcent i weźmie poprawkę na to, że mówisz w obcym języku, więc zastosuje inne standardy oceny - to wielce prawdopodobne przynajmniej.
      Ad rem: jasne, że skracanie dystansu ma swoje zalety. Tyle, że podtrzymywanie go też je ma, po prostu inne:) jak z wszystkim niemalże. No. Wesołych Swiąt:-)

    •  

      pokaż komentarz

      @fury: Czekaj, to jeszcze ja dodam jeszcze swoje 'ostatnie słowo' :D

      Twierdzisz teraz, że "nigdzie nie napisałeś, że nikt tego ("sir") nie używa" - owszem, napisałeś, w swoim poście: "(...)w angielskim nie używasz tego w ogóle" - w ogóle, czyli wcale. Nie wiesz, co piszesz?

      Tak, ale zauważ, że to tyczyło się zwrotu "Pan", a nie "Sir", bo ten drugi w swojej wypowiedzi wprowadziłem jedno zdanie później, tłumacząc, skąd się wziął i dlaczego nie jest to to samo. Więc wiem, co piszę :)

      To, że obcy Niemiec się nie żachnie, gdy pojedziesz mu przez "du" wcale nie znaczy, że nie poczuje zgrzytu - ja bym się nie żachnął, ale zgrzyt bym poczuł.

      No widzisz, a ja w analogicznej sytuacji nie miałbym z tym najmniejszego problemu. Zresztą, od małego zawsze byłem wielce zszokowany, gdy mając te -naście lat ktoś powiedział do mnie przez "Pan", bo czułem się staro. I o ile nie oznacza to, że sam nie mówię do obcych per "Pan", to przyznaję, że nie robię tego z kultury, a niejako z 'presji (polskiego) społeczeństwa' i gdybym tylko mógł z tego zrezygnować nie narażając się przy tym na społeczny ostracyzm, to już dawno bym tego nie robił.

      Niemiec od razu usłyszy obcy akcent i weźmie poprawkę na to, że mówisz w obcym języku, więc zastosuje inne standardy oceny - to wielce prawdopodobne przynajmniej.

      100% racji, chyba tylko najgorszy ignorant by nie wziął tego pod uwagę. Ale bardziej chodziło mi o rozmowę dwóch Niemców. Ale tak jak mówię, na temat niemieckiego się sprzeczał nie będę - w przeciwieństwie do angielskiego ( ͡º ͜ʖ͡º) No i skoro już przy tym jestem:

      Ja nie twierdzę, że wszyscy używają "sir", bo to słyszałem od paru osób - Ty stwierdziłeś wyżej, że "nikt do nikogo...", bo... nie słyszałeś.

      Poza w/w wyjaśnieniem, że "nikt do nikogo" tyczyło wyłącznie kwestii "Pan", to nadal uważam, że spokojnie mogę powiedzieć, że 'nikt' - z tego samego względu, dla którego mogę np. powiedzieć, że "w Polsce nikt nie biega nago po ulicy", a to, że czasami gdzieś tam się to zdarzyło, to zwyczajny wyjątek potwierdzający regułę. I tak samo - IMO - jest z "Sir", którego częstotliwość używania jest na tyle marginalna, że wręcz pomijalna i to do tego stopnia, by móc bezpiecznie stwierdzić, że właśnie 'nikt do nikogo' (z małymi wyjątkami).

      jasne, że skracanie dystansu ma swoje zalety. Tyle, że podtrzymywanie go też je ma, po prostu inne

      Tu nie chodzi o wady i zalety, bo wszystko je ma - przykład (z dupy, ale jednak) - zaletą kopnięcia nogą w ścianę będzie to, że upewnisz się, Twój układ nerwowy prawidłowo przewodzi bodźce czuciowe z tej nogi do mózgu, ale za to złamiesz nogę; zaś przewodnictwo nerwowe nogi możesz sprawdzić w mniej drastyczny sposób, ale za to nie będziesz miał okazji poznać wytrzymałości ściany - czy to oznacza, że kopanie w ścianę też jest dobrą opcją, bo ma inne zalety? No, chyba nie do końca. Dążę do tego, że nie chodzi o to, czy wszystko ma swoje zalety, bo wiadomo, że jakiś pozytyw zawsze się znajdzie, ale o to, czy zalety skracania dystansu przewyższają jego wady i vice versa - czy zalety zwiększania dystansu przewyższają jego wady. Moim zdaniem, więcej pozytywów jest z jego skracania, niż zwiększania, a już szczególnie tutaj, w Polsce - w kraju, którego społeczeństwo należy do jednego z najbardziej zamkniętych w sobie spośród innych na świecie. Źródło i jednocześnie rozwinięcie kwestii z Twoich poniższych pytań:

      Przykłady podane przez Ciebie zdają się raczej potwierdzać, wybacz, że w d... byłeś i g... widziałeś

      oraz

      wybacz, że spekuluję na temat Twoich pobytów za granicą lub ich braku, bo nic o Tobie nie wiem

      Wyjazd za granicę nie jest jedyną opcją poznania tamtejszego społeczeństwa - pobyt swoją drogą, ale wystarczy znać ludzi, którzy stamtąd pochodzą, lub osoby, które tam pojechały. A tak się składa, że znam ludzi z Hiszpanii, Turcji, Czech, Słowacji, US, UK, i innych, z czego najwięcej właśnie z Hiszpanii, a na dodatek dobrze znam osobę, która wyjeżdżała tam na Erasmusa, Au Pair i pracowała kilka lat w renomowanym hotelu w okolicach Barcelony. Wszyscy ci ludzie (a szczególnie ci z Hiszpanii) potwierdzają mi jak odmienna jest nasza kultura od ichniej - Hiszpanie (a raczej Hiszpanki) z ulgą stwierdzają, że nie mogą się nadziwić jaki 'spokój' mają na chodniku w Polsce, a wspomniana koleżanka z Polski jeszcze długo po powrocie do kraju przeżywała swój pierwszy wieczorny spacer, gdy idąc wieczorem przez miasto w Hiszpanii została zaczepiona przez pierwszego spotkanego na chodniku Hiszpana i zgarnięta na kawę.
      Reasumując tę kwestię - nie uważam się za podróżnika, za granicą byłem ale nie podróżuje po świecie, a mimo to jakiś tam pogląd mam. I to 'u źródła', więc chyba dość wiarygodny, bo często powtarzany przez innych.

      No, i tak to sobie leci.
      Aaa, oczywiście wzajemnie, wzajemnie! :D

  •  

    pokaż komentarz

    pewnie poszła taka chmura że obydwu policjantów zwiędło