•  

    pokaż komentarz

    To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.
    ~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalsta

  •  

    pokaż komentarz

    jak bym to na własne oczy zobaczył to bym się sturlał ze śmiechu tym asfaltem z włosienicy aż pod sam parking XD

  •  

    pokaż komentarz

    Niedoj@$!nie umysłowe społeczeństwa wciąż zaskakuje.

  •  

    pokaż komentarz

    Byłem dziś w dolinie Kościeliska, lód masakryczny, zrezygnowaliśmy z żoną ze Smerczynakiego stawu żeby wrócić za dnia bo ślisko jak jasna cholera. Dotarliśmy o 15:30 na parking mijając osoby które jeszcze szły w tamtą stronę z dzieciakami. To jest łatwa trasa ale ten lód to koszmar. Parę dni temu byliśmy także na Morskim Oku, śnieg był świeży więc było ok. Ale mimo wszystko ślisko. Oczywiście ludzie w abibasach o 15 w połowie drogi do oka to normalka. Takich gamoni to powinni hłostać po gołej rzyci. k@!@a pierwszy raz w górach byłem ale caly czas w głowie - lepiej wrócić za dnia, jeśli jestem Januszem górskim. Ale cholera te góry wciągają troszkę połaziliśmy i wracamy tu w przyszłym roku lepiej przygotowani na konkretniejsze trasy.