•  

    pokaż komentarz

    Programiści 30k ( ͡€ ͜ʖ ͡€)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pabick: Poczekaj aż dojdzie tutaj szlak jedwabny z zaimportowanymi chińskimi informatykami. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: bedzie chcial to przytnie wydawanie wiz H1B i po krzyku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: akurat chinscy informatycy nie zarabiaja gorzej niz polscy

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: Tak, tak... ci wszyscy biedni, sowieccy idioci. Bardzo mi tego gatunku żal... Jedni czekają na ukraińskich lekarzy, inni na robota z nieba, ale nie wiedziałem, że jest też grupa oczekująca darmowego informatyka. Marksizm do reszty zaorał mózg, nie ma to jak sobie znaleźć wymówkę żeby nic nie robić i gnić :)

      Amerykanskich informatyków z doliny krzemowej już zastąpują chińczykami.
      Ale zarzut jest taki, że te firmy korzystają z H1B żeby sobie sprowadzać kiepskich klepaczy kodu i testerów, oczywiście hołota jak zwykle wyje bo gówno umie... no ale "gdyby nie ten chiński informatyk"... wiesz, nieroby z UK gdyby nie ten wstrętny Polak to też poszłyby do roboty... dopóki by się nie dowiedzieli że tam nie dają zasiłków :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pabick:
      Nowa magiczna bariera ( ͡° ͜ʖ ͡°).
      Ale w czasach rzadow pis pieniadz szybko traci na wartosci jak zdaje sie na poczatku lat 90, jednego dnia brales wyplate a nastepnego ze te pieniadze nie mozna bylo paczki zapelek kupic, wiec niedlugo i 60k na nikim nie bedzie robilo wrazenia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: siedzi za mna w robocie jeden, w Polsce. Spoko koles, nie robi sa jakas miseczke ryzu jak wam sie wydaje. 2000zl na reke w fabryce w jego rejonie to bieda i wstyd. Ilu wykopkow ma mniej :)))

    •  

      pokaż komentarz

      @MiniHoneybee: Tak bo zasiłki masz ogromne na poziomie Szwecji w USA.

      pokaż spoiler Chyba że jesteś czarny.

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: to ten sam poziom co hindusi?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pabick: Wynagrodzenia rosną jak kurs bitcoina ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Nowa magiczna bariera ( ͡° ͜ʖ ͡°).
      Ale w czasach rzadow pis pieniadz szybko traci na wartosci jak zdaje sie na poczatku lat 90, jednego dnia brales wyplate a nastepnego ze te pieniadze nie mozna bylo paczki zapelek kupic, wiec niedlugo i 60k na nikim nie bedzie robilo wrazenia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


      @twar: Serio? A możesz ten spadek wartości pokazać na jakimś wykresie? Bo mniemam że nie chodzi ci o dewaluację złotówki w stosunku do innych walut (co by już zupełnie było bez sensu w tym kontekście), tylko o inflację - czyli raczej wzrost cen? No to niestety ale dane są inne. Rząd PiS rządzi od 2015. Inflacja za 2015 wyniosła -0,9% (czyli deflacja), za 2016 -0,6% (podobnie deflacja), za 2017 nie ma jeszcze danych, ale nie sądzę żeby twoje przewidywania co do inflacji uprawniały do stwierdzenia ża "60 000 wypłaty nie będzie na nikim robiło wrażenia".
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Inflacja_w_Polsce

    •  

      pokaż komentarz

      @pan_welniak: będzie wydawał wizy H1Z1 ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: trochę to zajmie. Rząd USA zakłada, że w 2020 roku, 5% miejsc programistów pracujących w USA będą stanowiły osoby zza granicy. Korporacje, które zatrudniają pokaźną liczbę programistów, nie przestawią się od tak w rok czy dwa na przerzucenie wszystkich miejsc pracy do tańszych krajów.

      Do tego w USA czy Europie zachodniej programiści zarabiają kilka razy więcej niż u nas, więc polskie oferty pracy raczej nie będą konkurencyjne na skalę światową. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie, że to polscy programiści (mający fantastyczną opinię na świecie) będą tymi zajmującymi miejsca pracy na zachodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pytlar: dokładnie. W kantonie minimum to 2500 pln netto jako robotnik w fabryce przy gwarancji darmowego noclegu i wyżywienia na koszt pracodawcy. Znajomy chinczyk mówił że świeżo po studiach programista w aliexpress jest w stanie wyciągnąć 10 tysięcy złotych jest takie ssanie na informatyków. Info odnośnie zarobków w fabrykach mam potwierdzone z pierwszej ręki z wielu źródeł, co do programistów może prawda może nie. W Polsce też mówi się różne rzeczy o zarobkach informatyków na start a podobno idą w dół ze wzrostem konkurencji. Z drugiej strony gdzieś hindusi pracują w warszawie ledwo mówiąc po angielsku więc jest zapotrzebowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pabick: Znam takiego (konkretnie 100k$ rocznie), pracuje zdalnie w Polsce. Daleko mi do takich umiejętności, ale jest to możliwe. Ponoć górny limit zarobków w pracy jako osoba która coś koduje to około 250k$ więc prawdziwym limitem jest #programista80k.

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: Chiński informatyk zarabia podobnie do polskiego informatyka. Nawet w samych Chinach pensja 10k zl dla inżyniera z 2 letnim doświadczeniem nie jest rzadkością.
      To tylko w Polsce mamy takie wyobrażenie o Chinach.
      A prawda jest taka, ze to teraz my jesteśmy kitajcami.

    •  

      pokaż komentarz

      @cygar: jako programista 15k (wiem, wstyd się przyznac bo nawet w wawie daja już >20k netto) byłem kiedyś na integracji z bankowym systemem w Shanghaiu i chińscy programiści zarabiali prawie dwa razy tyle co ja, a dużo soba nie reprezetowali wiec nie czuję się zagrożony ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @ComeToPeel: trzeba też zaznaczyć, że koszty życia w największych aglomeracjach Chin są wyższe niż w Polsce i że Aliexpress pewnie płaci lepiej niż średnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: w kantonie wyżywienie nie jest droższe niż w Polsce, na pewno nie w warszawiw. Ale co do kosztów mieszkań to się zgadzam. Mówiono mi tak astronomiczne kwoty za m2 że nie wierzyłem ale wwiezowcach w kantonie kupuje się wykonczone mieszkania. Chinka nie mogla uwierzyć że w warszawie można kupić mieszkanie za 7 tysiecy netto za m2. Bilet na metro kosztuje jakieś 3-4 złote więc bym powiedział że lokalne koszty są podobne poza mieszkaniami w kantonie. I masz rację ali można porównać do google ale chinczyk mówił że biorą kogokolwiek na douczenie świeżo ze studiów takie mają braki. Ale to mógł mi wykręcać.

    •  

      pokaż komentarz

      to ten sam poziom co hindusi?

      @aaqq: Miałem kiedyś sąsiada Hindusa, informatyk na stanowisku managera(w bardzo dużym korpo). Poprosiłem go żeby sformatował mi lapka bo zgubiłem gdzieś płytę, a kompów nie ogarniam i z pendriva bym nie umiał. Okazało się, że on też nie potrafi, rozkręcił obudowę, wyjął bios'a i tak mi go sformatował. Później o tym mówiłem znajomemu co ogarnia mniej więcej kompy i powiedział, że c@?@$wy informatyk.

    • więcej komentarzy(10)

  •  

    pokaż komentarz

    Ta i wszystkie podane brutto, czyli z 10k robi się 7k

  •  

    pokaż komentarz

    Swoją drogą Nofluffjobs.com to najlepszy serwis z ogłoszeniami IT jaki znam.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze. Niech zarabiają dużo ku zawiści niewykształconych Januszów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @VanGogh: Ale wiesz, że do bycia programistą nie trzeba tytułów naukowych? ( ͡- ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler Znam nawet kilku dobrych, co studiów nie zaczęli.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: studia a wykształcenie to dwie różne rzeczy. Znasz jakichś dobrych którzy jednak poświęcili ileś tam pracy i energii aby być w tym miejscu gdzie są? Ja nie znam.

    •  

      pokaż komentarz

      studia a wykształcenie to dwie różne rzeczy.

      W praktyce tak, z winy studentów. Mało który coś sam czyta, robi projekty, rozwija się.
      Zwykle to jest ślizganie się od egzaminu do egzaminu.

      Znasz jakichś dobrych którzy jednak poświęcili ileś tam pracy i energii aby być w tym miejscu gdzie są? Ja nie znam.

      @Sus3k: Nie rozumiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ja znam osoby, które uczyły się same, ich wiedza nie jest poparta papierami z uczelni a projektami i dobrym kodem.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie rozumiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @defoxe: fakt, mój błąd, coś poplątałem w pisaniu - miało być "jakichś dobrych którzy nie poświęcili..."

      Generalnie taki miał być właśnie sens - znam wielu którzy uczyli się sami i są świetni, a znam takich co "byli na studiach" i się nie nadają do niczego (aktualnie, nigdy nic straconego). Ważne jest to, że właśnie musieli zostać wykształceni tak naprawdę własnym nakładem sił, obojętnie czy na studiach czy poza.

    •  

      pokaż komentarz

      musieli zostać wykształceni tak naprawdę własnym nakładem sił, obojętnie czy na studiach czy poza.

      @Sus3k: I o to chodzi. Mam wrażenie, że akurat w tym zawodzie rola studiów jest mocno przeceniana przez niektórych. Same studia z nikogo chyba programisty nie zrobiły. Wskazówki może i dały ale trzeba coś więcej. Natomiast gdy ktoś daje z siebie dużo, to można się zastanawiać, czy studia mu są potrzebne.
      Oczywiście mówimy tu cały czas o programistach a nie lekarzach ( ͡- ͜ʖ ͡°)
      Wielu twierdzi "idź na studia, zdobądź wykształcenie, bądź kimś" a to nie zawsze tak działa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jest takie coś, że łączy się wykształcenie i studia, że wykształcenie to jakiś tytuł...
      Brakuje jakoś określenia na tych "samouków" - samowykształconych ( ͡- ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: co nie zmienia faktu, że trzeba się przynajmniej samemu wykształcić, no bo jak to inaczej nazwać?

    •  

      pokaż komentarz

      @ortofosforan: Ale nie trzeba mieć tytułu naukowego i to jest najważniejsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Same studia z nikogo programisty nie zrobią, ale jak się trafi dobra kadra, to poszerzą horyzonty. Zanim poszedłem na studia, miałem podejście "a po co mi to, przecież umiem klepać CRUDa i co trzeba praktycznego to się dalej w pracy nauczę, szukając samemu, a na studiach się będę nudził, bo będzie za prosto jak już tyle umiem".
      Poszedłem zaocznie, jednocześnie praca, wyszło, że wcale tak prosto nie jest, dużo idzie się dowiedzieć (jeżeli ktoś się chce uczyć, a nie tylko prześlizgnąć), a tempo, intensywność, powodują, że trzeba się nauczyć łapania wszystkiego w locie i sprawnego rozwiązywania problemów.

      Do typowych zadań, na niezbyt ambitnym stanowisku, spokojnie sobie poradzimy bez studiów, ale jak ktoś ma ambicje i jakieś już doświadczenie w programowaniu, to osobiście polecam studia na dobrej uczelnii, bo dają dobrego boosta do rozwoju i można nauczyć się tematów, za które ciężko byłoby się samemu totalnie od zera zabrać.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Dlatego śmieszne jest to liczenie ileż to informatyków 'produkujemy' rocznie. Ze mną kierunek zaczęło 115 człowieka, teraz (dekadę później) w IT zostało może 15, max. 20 osób.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Pytanie "dobrych" z czyjego punktu widzenia. Z mojego doświadczenie ktoś kto bierze się za programowanie a nie zadał sobie trudno skończenia studiów (nie koniecznie musi to być zaraz inżynieria oprogramowanie, może być jakiś kierunek pokrewny) to tylko amator. Mniej lub bardziej utalentowany ale zawsze amator. Poszedłbyś do adwokata który nie skończył prawa? Poszedłbyś do lekarza który nie skończył medycyny?

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: twoje myslenie jest po prostu proste i stereotypowe, duzo osob jest takich jak ty ktorzy nie moga sie pogodzic z tym ze w IT niekoniecznie trzeba miec tytul naukowy i porownuja to do zawodow takich jak prawnik, lekarz

      z tego sie wyrasta ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @dajmiereparacjemamchorynarod: Jesteś w błędzie i sam myślisz stereotypowo. Mnie nic nie boli z tego tyłu czy ktoś uprawia zawód mając papier czy nie. Konkurencji też się obawiać nie muszę. Ale mam lata doświadczenia i mam za sobą kilka rekrutacji, mam za sobą poprawianie kodu po amatorach, i nie jedno widziałem. Masę rzeczy nie nauczysz się jako amator. Po prostu wydają się zbędne, są nieciekawe, albo ich nie zauważysz. Na studiach jest pewna metodologia nauczania i po prostu człowiek jest zmuszony tego się nauczyć. A później zaczniesz zajmować się projektami i odkrywasz jakie to istotne. Amator zabiera się za programowanie i często nie wie nawet o ich istnieniu. Jak się dowie to też albo uzna za zbędne albo i zgłębi temat ale stare nawyki pozostają. Wiesz z iloma amatorami się spotkałem którzy projektowali relacyjną bazę danych pod aplikacje a nawet nie wiedzieli co to 3NF? Jaka efektywna baza im wyszła to można sobie wyobrazić. A aplikacja oparta na takiej bazie już sama w sobie jest nieefektywna.

      Jak pisałem ja z tego powodu nie cierpię. Cierpią klienci. Dostają wadliwy produkt. Czasem na pierwszy rzut oka działający poprawnie ale z czasem coś wychodzi i robi się dramat. Często aplikacje te nie są "otwarte" i ich rozwój staje się albo bardzo kosztowny albo wręcz niemożliwy.
      I tak to wygląda. Nie chodzi tu wcale o jakiś ból dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Co za różnica, czy nazwiesz takowego amatorem, czy nie - jemu hajs się zgadza :P

    •  

      pokaż komentarz

      Co za różnica, czy nazwiesz takowego amatorem, czy nie - jemu hajs się zgadza :P

      @Emkacf: Masz rację. Ale ja akurat wcale nie uważam hajs za coś najważniejszego. Oczywiście sam też za darmo nie robię ale lubię dobrze wykonaną robotę. Irytuje mnie jak mi ktoś prawie z płaczem przylatuje, zaczynam analizować kod i mnie szlag trafia na taką fuszerkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Wiesz, generalnie robotę powinno się wykonywać najlepiej, jak na dany moment potrafisz. Ja raczej uważam się za klepacza, bo przy frontendzie nie ma jakichś szczególnie skomplikowanych przypadków w porównaniu do np. jakiegoś programisty pracującego przy AI lub językach niskopoziomowych, ale lubię to robić i od zawsze ciągnęło mnie w tym kierunku, więc cieszę się, że mogę zarabiać dobre pieniądze robiąc coś, co mi się podoba, a czy ktoś nazwie mnie amatorem, bo nie skończyłam studiów, czy nie, to mnie nie obchodzi :D

      A słaby kod to też wina procesów w firmie/projekcie... ja np. obecnie jestem jedynym frontem w projekcie i nie mam żadnego seniora nad sobą, do którego mogłabym się zwrócić po code review, a zmieniłam akurat technologię i na pewno jest dużo rzeczy do poprawy z perspektywy kodu, ale co mam zrobić w takiej sytuacji - robię najlepiej, jak na tą chwilę umiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emkacf: Ja raczej miałem na myśli bardziej złożone programowanie. Problem jak widać leży też w definicji "programista". Wybacz, nie chcę Cię urazić ale w Twojej pracy błędy nie są tak krytyczne i są dość łatwe do poprawienia. A jeśli trzymasz się zasad to nawet i inny frondendowiec bez problemu przejmie Twój kod. Właśnie, amatorzy też często nie myślą o tym, że nie są ostatnimi na ziemi i programują bez zasad. Często sami się później w tym kodzie odnaleźć nie mogą.
      Nie wątpię, że swoją pracę wykonujesz dobrze i pewnie studia nie są Ci do tego potrzebne. Ale wierz mi, jeśli chcesz się rozwijać, pójść dalej to warto abyś je zaczęła. Zwłaszcza, że stać Cię na to.

    •  

      pokaż komentarz

      Poszedłbyś do adwokata który nie skończył prawa? Poszedłbyś do lekarza który nie skończył medycyny?

      @LOST_CONTROL: Trochę bzdury piszesz. Nie można zostać lekarzem, czy adwokatem bez skończenia studiów i bez otrzymania uprawnień. Jest lista zawodów które wymagają ich otrzymania, programista takim zawodem nie jest.
      Czy przykładowo aktorem filmowym można zostać tylko po ukończeniu szkoły filmowej? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Byłam na studiach, wytrzymałam dwa lata i podziękuję. Nie mam parcia na bycie uber programistą, ani nie mam parcia na "bardziej krytyczne" rzeczy, bo potem tylko człowiek się stresuje. Mam wrażenie, że faceci zawsze strasznie serio traktują programowanie, jak już się wciągną staje się to dla nich całym życiem i stąd też jest opinia, że kobiety są w tym gorsze. Ja po prostu pracuję sobie i lubię to, co robię, ale mam też inne hobby, na które lubię poświęcać wolny czas, więc nie jestem typem, który będzie 24/7 siedział i programował w wolnej chwili. Traktuję to raczej jako przyjemne źródło zarobku, które jest jednocześnie moim zainteresowaniem.

      P.S. Nie wiem, czemu stwierdzenie o tych błędach miało by mnie urazić ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: O k!%#a kolejny elitarny "programista". (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Ano właśnie. Wiem że nie jest a myślę, że powinien być. I to nie dla dobra programistów a dla dobra ich klientów. Skończyłaby się też patologia polegająca na wygrywaniu przetargów przez rodzinę i przyjaciół królika gdzie pod ten przetarg zakłada firmę ktoś kto kompletnie nie ma o branży pojęcia, zatrudnia po taniości również programistów tylko z nazwy, kasę zgarnia potężną a systemy powstają latami, nigdy nie działają jak trzeba, a do tego są często nawet niefunkcjonalne. Widziałem kilka takich systemów w instytucjach państwowych. Koszmar. Szmelc za grube pieniądze, nasze, podatników pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Tylko nie unikniesz tego nawet i po studiach. Mam znajomych kończących polibudę i wypowiadają się raczej dość negatywnie o studiach i stanie ich wiedzy. Koleżanka pisząca inżynierkę (nota bene jakaś aplikacja internetowa prosta, robiona w 3 osoby) nie wiedziała, jak zrobić obsługę formularza kontaktu i pobieranie danych z serwera, żeby je na froncie wyświetlać... nawet nie wiedziała, co to endpoint, a to są rzeczy, których można się przecież w pół dnia nauczyć bazując na stack overflow.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emkacf: Co do "staje się ich całym życiem" to nie chodzi o płeć. Raczej chodzi i pewien rodzaj szaleństwa i brak alternatywnego sposobu spędzana czasu:) Ale to nie norma. Jestem już dwadzieścia lat w zawodzie i jakoś programowanie nie jest treścią mego życia:) Nocek nie zarywam. Wolny czas mieć też muszę.
      Co do błędów to po prostu nie chciałem abyś odczytała to tak, że deprymuję Twoją pracę.
      Jeśli chodzi o stres to wszystko zależy od tego jak się w tym zawodzie ustawisz. Jak odpowiednio to stresu nie ma. Jak nie rzucasz się na kęs którego nie będzie szans przełknąć to wszystko jest ok.

    •  

      pokaż komentarz

      Ano właśnie. Wiem że nie jest a myślę, że powinien być. I to nie dla dobra programistów a dla dobra ich klientów.

      @LOST_CONTROL: Kończyłeś studia informatyczne? Wiesz jaki jest poziom programowania?
      Zapewniam cię, że studia nie zrobią z ciebie programisty.

      pokaż spoiler I piszę to z perspektywy kilku uczelni.


      Widziałem kilka takich systemów w instytucjach państwowych. Koszmar. Szmelc za grube pieniądze, nasze, podatników pieniądze.

      Jeśli myślimy o tej samej firmie, to tam akurat pracuje wielu "dyplomowanych" programistów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      I nie jest to firma krzaczek, a przetargi były, są i pewnie będą ustawiane...

      pokaż spoiler Natomiast opinia o firmie jest różna, że tak powiem ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Emkacf: Jak ktoś nie chce się czegoś nauczyć to i studia mu nie pomogą. Nie twierdzę inaczej. Tam też trzeba wykazać pewne zaangażowanie. Nie wiem, może teraz jest inaczej, może to kwestia uczelni. Na pewno nie miałem na myśli, że skończenie studiów automatycznie robi z człowieka programistę.
      Jednak nie wiem czy bym z własnej woli zagłębiał się w temacie metod numerycznych przykładowo, w całej tej teorii, a przydaje mi się to do teraz. Również cała teoria relacyjnych baz danych to nuda a się przydaje. Inżynieria oprogramowania to już rozumie się samo przez się, matematyka - cały wór świetnych metod i sposobu myślenia jaki nie sposób nie docenić w całym zawodowym życiu programisty.

    •  

      pokaż komentarz



      @defoxe: Tak kończyłem inżynierię oprogramowania na politechnice. Programowania tam nie jest zbyt wiele. Programowaliśmy w C++. Poziom był po prostu taki aby poznać język i podstawowe metody programowania. Wiadomo, że tam nie będą uczyć wszystkiego. Zresztą jeden z moich profesorów mawiał że nauczyć się języka programowania to może nawet małpa. Programista ma rozwiązywać problemy. Język to tylko narzędzie. Jak młotek. Ile można uczyć o samym młotku? Uczy się tego jak tym młotkiem można zrobić coś użytecznego.
      Co do firmy o której ja myślę że Ty myślisz że ja myślę:) to akurat trzeba by napisać więcej niż tylko kogo teraz aktualnie zatrudnia, z akcentem na aktualnie, ale to już nie dyskusja na wypok. Ale myślałem też o innych firmach.

    •  

      pokaż komentarz

      resztą jeden z moich profesorów mawiał że nauczyć się języka programowania to może nawet małpa. Programista ma rozwiązywać problemy. Język to tylko narzędzie. Jak młotek. Ile można uczyć o samym młotku? Uczy się tego jak tym młotkiem można zrobić coś użytecznego.

      @LOST_CONTROL: To narzędzie jest trochę bardziej złożone niż młotek i sporo można o nim uczyć, by poprawnie rozwiązać problem. Sam trochę tu podważasz sens "uczelni". ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Nawiasem, od kiedy uczelnia uczy myślenia? Wielu "programistów" nigdy na studiach nie wpadło na to, by coś zrobić samemu od siebie... Jakiś projekt, taki by ułatwić sobie życie i poćwiczyć.
      A ty o myśleniu analitycznym piszesz... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      kończyłem inżynierię oprogramowania na politechnice. Programowania tam nie jest zbyt wiele.

      To bardzo źle... Co to za architekt, co nigdy młotka w ręku nie miał i na budowie nie był. Potem powstają pieprzoty.
      By coś projektować trzeba zgłębić materiał w którym się projektuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Jest znacznie większa szansa, że bez studiów będziesz miał braki jako informatyk. Tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Po dwóch latach studiowania mogę powiedzieć tyle, że uważam, że technikum inf. dało mi więcej pod kątem programowania, niż studia, ponieważ mocno katowaliśmy algorytmikę i sprawdziany pisało się na papierze (bzdura, ale pomogło mi to na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej do porzadnej pracy, więc jednak mniejsza bzdura, niż sądziłam). Na studiach bardzo irytował mnie fakt, że jest mało przedmiotów programistycznych, a dużo zapchajdziur, na które marnowałam swój czas, a był on cenny, bo pracowałam już zawodowo, a studiowałam zaocznie, czyli traciłam weekendy.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Wnoszę że albo źle mnie zrozumiałeś albo nie wiesz w ogóle o czym piszę. Programowania nie jest wiele ponieważ na studiach nie będziesz tworzył aplikacji. To robisz już będąc w zawodzie i tak zdobywasz doświadczenie. Na studiach mają nauczyć jak to robić a nie kazać to robić. Co do języka to Ty już piszesz w rozumieniu co z nim można zrobić a ja miałem na myśli samą jego znajomość. Analogicznie można się nauczyć portugalskiego i ograniczyć się do prostej komunikacji albo pisać epickie poematy. W jednym i drugim znasz składnię języka, gramatykę, itd. ale robisz całkiem różne rzeczy pod względem złożoności.
      I nie jest źle jak napisałeś. Jak ktoś idzie na architekturę to każą mu na studiach stawiać domy? Projektowanie aplikacji to osobny proces na podstawie którego dokonuje się implementacji (czyli programowania). Mam wrażenie, że wielu nie wie jak wglądają studia informatyczne a się wypowiada lub poległo na nich i teraz twardo będą upierać się przy tym że one nic nie dają. Nie dają jeśli nie potrafi się wykorzystać zdobytej tam wiedzy i martwi się tylko o to aby zaliczyć przedmiot i zapomnieć o nim.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emkacf: Pytanie co uważasz za tą zapchaj dziurę. U mnie jedyny przedmiot jaki mógłbym uznać za zbędny to dwa semestry ekonomii. Choć i nie do końca ponieważ dokładnie to była ekonomika przedsiębiorstw a przecież potencjalnie każdy z nas mógł prowadzić firmę. Zresztą w moim wypadku tak się stało. No też trochę nudził mnie jeden semestr z praw autorskich ale trudno się upierać nad tym, że jest był on zbędny. Co poniektórym to nawet by się przydała taka powtórka co rok:) A reszta? Matematyka, podstawy programowania, systemy zarządzania baz danych, inżynieria oprogramowania, grafika komputerowa, podstawy elektroniki, trudno to chyba uznać za balast dla przyszłego programisty.
      Zresztą idąc dalej to żadna wiedza nie jest zbędna. Ja ogromnie się cieszę jak przy realizowanych projektach przy okazji poszerzam swoją wiedzę w innych dziedzinach. Przykładowo OZE, nawet mi się to przydało prywatnie.
      Może to też kwestia jak ów programista podchodzi do wiedzy. Jeśli się skupia na swoich 15k i widzi tylko kod to też bida z nędzą z niego a nie profesjonalista.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Ja np. miałam obowiązkowe zajęcia z prawa i wszystko było by ok, gdyby były to zajęcia, jak u ciebie, z prawa autorskiego, ale to były wszystkie dziedziny prawa, więc totalnie stracony czas, a wykłady te trwały po 3-4h i z każdego prawa były potem kolosy. Rzucili nam też jakieś materiałoznawstwo, gdzie gościu opowiadał o rzeczach 1000000x bardziej skomplikowanych niż kiedykolwiek przerabialiśmy na jakiejkolwiek fizyce, a mieliśmy z tego tylko 3x ćwiczenia, więc niemożliwym było, żebyśmy mogli cokolwiek po takich zajęciach umieć i rozwiązać, więc skończyło się na jakimś zaliczeniu copy-paste na kilka stron, ale zajęcia trwały od 19 do 21, więc znowu stracony wieczór. Były przedmioty pozornie bardziej potrzebne, ale źle prowadzone np. przytoczona przez ciebie inżynieria oprogramowania była u mnie opisówką, która nawet nie przypominała żadnej dokumentacji jedyne co dobre to potem liznęliśmy tam procesów biznesowych. Grafikę komputerową też uważam za zbędną, bo gdybym chciała mieć grafikę, to poszła bym na grafikę i nie uważam, że rysowanie desek z gradientem w autocadzie jest czymś, co wymagało tracenia czasu na zajęcia, bo równie dobrze nauczyła bym się tego samego w 4x krótszym czasie, czytając tutoriale w internecie. Podobały mi się zajęcia z baz danych, bo robiliśmy fajne rzeczy, a prowadzący był praktykiem, pracującym w PKP informatyka, na pierwszej uczelni podobała mi się Java, bo też ogarnięty facet prowadził, fajne były też zajęcia z VHDL. Oczywiście nawet nie wspominam o tym, że wykłady były totalnie nudne i nic nie wnosiły do mojego życia oprócz zmarnowanego czasu...

      Ja generalnie jestem dość ciężkim przypadkiem, bo interesuję się wieloma rzeczami, ale nie lubię być przymuszona do takiego trybu szkolnego tylko raczej wolę nabywać wiedzę we własnym zakresie wtedy, kiedy mam ochotę i wenę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emkacf: Oj, to zdecydowanie albo czasy się zmieniły na uczelniach albo moja polibuda taka wybitna była. Wykłady mieliśmy z profesorami w danej dziedzinie lub co najmniej doktorami. Wspomnianą przez Ciebie inżynierię oprogramowania miałem z facetem który jakiś czas wykładał na MIT. Samym UML zamęczał nas dwa semestry a ten przedmiot mieliśmy przez semestrów sześć. Grafika komputerowa u nas polegała na uczeniu o algorytmach jej tworzenia a nie jak to napisałaś walnięciu gradientu:) Sama teoria, nawet ćwiczeń z tego nie mieliśmy bo i po co. A VHDL to mieliśmy z takim fajnym rosyjskim profesorem. Zajebisty starszy pan. Ponieważ znam rosyjski to lubiłem sobie po wykładzie z nim pogadać. Opowiedział mi co swego czasu robił w Murmańsku:) Oczywiście za komuny. Oj, to doświadczenia z studiów widzę mamy różne. Prawdę mówiąc jedyny przedmiot który pomnę teraz jako nudny to te dwa semestry z ekonomiką przedsiębiorstw.
      Szkoda, że jak wynika z Twojego postu poszło to wszystko w złą stronę.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: No ja na polibudzie nie studiowałam, ale moi znajomi o polibudzie (Gdańskiej) się jakoś szczególnie pozytywnie nie wypowiadają

    •  

      pokaż komentarz

      No ja na polibudzie nie studiowałam, ale moi znajomi o polibudzie (Gdańskiej) się jakoś szczególnie pozytywnie nie wypowiadają

      @Emkacf: Ach widzisz. Niech zgadnę? Uniwerek albo co gorsze jakaś prywatna szkoła? Uniwerek to zawsze jakoś tak dziwnie kształcił programistów jakby poematy mieli pisać a nie oprogramowane. Natomiast z prywatnymi z jakimi miałem styczność (na szczęście nie jako student) to kasę brać to owszem ale kadrę dydaktyczną zatrudnić z prawdziwego zdarzenia to zapomnij. Kurde nawet mi samemu, małemu skromnemu żuczkowi, kiedyś jedna taka prywatna szkoła zaproponowała wykłady z C++. No to sobie mogę wyobrazić jakich oni ludzi łapią z partyzanta aby innych uczyli. Zdecydowane tylko politechnika ma moim zdaniem sens. Gdzie jakiś mgr to co najwyżej może ćwiczenia prowadzić z jakąś grupą.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: O patrzcie jaki profesjonalista, skończył Politechnikę, powtarzam POLITECHNIKE, a nie jakiś uniwerek. Jeżeli oceniasz ludzi po tym czy skończyli jakieś studia to gówno widziałeś i gowno wiesz. :) Nie studia robią z ludzi dobrych programistów. Większość najlepszych, których poznałem to pasjonaci, często bez studiów albo z odbebnionymi na samych trojach.

    •  

      pokaż komentarz

      @yggdrasil: Po prostu mam takie doświadczenia i nie wiem czemu tak się sadzisz. Mam za sobą kilka rekrutacji i z rękawa też tego nie sypię. A Ty mądralo ilu ludzi weryfikowałeś na stanowisko programisty? I nie wiem jaki znasz tam programistów. Może to z Twojej perspektywy mistrzowie kodu. Jeśli chodzi o POLITECHNIKĘ jak się tak tego czepiłeś to nawet w tej dyskusji wyszło jak to wygląda w praktyce i ja różnie podchodzą do przedmiotów i kadry dydaktycznej. A bycie pasjonatem nie przeszkadza w zdobyciu porządnego wykształcenia. Jednocześnie chyba zostało Ci tyle inteligencji aby zrozumieć że nikt tu nie twierdzi że wystarczy skończyć studia, nawet najlepsze, aby zostać programistą. Jasne, że nie. Mam przykład znajomych którzy TYLKO skończyli i wylądowali w jakiś sklepach komputerowych albo na budowie w Irlandii. Jednak nie zdobycie porządnego wykształcenia zawsze gdzieś wyjdzie i zajedzie amatorką. I tyle w temacie.

    • więcej komentarzy(27)

  •  

    pokaż komentarz

    Taka prawda. Ludzie w IT mają teraz jak paczki w maśle. Trzeba korzystać bo to nie będzie trwało wiecznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @canto: jest it i it, zarabiaja dobrze ci z doswiadczeniem, juniorowi ciezko znalezc prace, wymagania sie zwiekszyly

    •  

      pokaż komentarz

      @canto: będzie trwało i będzie narastać. Przewidziałem to 20 lat temu kiedy wybierałem zawód.

    •  

      pokaż komentarz

      @Creamfields Tak samo mówiono o ekonomii w latach 90.

    •  

      pokaż komentarz

      @Herubin: Nie ma tu żadnych podobieństw. Jeżeli tak mówiono to nie wiem na jakiej podstawie.

    •  

      pokaż komentarz

      Trzeba korzystać bo to nie będzie trwało wiecznie.

      @canto: Masz rację, informatyzacja jest w odwrocie i niedługo powrócimy do telegrafu i maszyn do pisania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Creamfields: i przeżyłeś z 3 bańki tzn .comów i było ciężko wtedy jak kończył się hype choćby końcówka lat 90 czy okolice 2008

    •  

      pokaż komentarz

      @bi-tek: Prowadzić biznes może było ciężko. Mnie jako programistę te bańki nie dotknęły w najmniejszym stopniu. Popyt na moje usługi rośnie w (co najmniej) stałym tempie. Zawsze i niezmiennie.

    •  

      pokaż komentarz

      Trzeba korzystać bo to nie będzie trwało wiecznie.

      @canto: No jak na moje to za naszego życia końca tego raczej nie zobaczymy. Zapotrzebowanie na usługi informatyczne nie dość, że nie maleje - to nadal rośnie i to bardzo szybko. Informacja jest wszędzie i dotyczy wszystkiego, systemy informatyczne są więc przydatne wszędzie i do wszystkiego.

      Kiedyś robiło się takie rzeczy bardziej hardwarowo na dedykowanych układach scalonych - teraz bierze się po prostu procek, podpina gotowe moduły i rzeźbi na nim co ma robić. Mało kto się bawi w projektowanie dedykowanych czipów, bo kosztuje to jeszcze więcej niż oprogramowanie gotowca i w dodatku jest kompletnie nieelastyczne - czipy trzeba produkować etc etc. A tak wsadzasz jakiegoś ARMa, podpinasz do niego co tam tylko chcesz aby obsługiwał, oprogramowujesz to odpowiednio i masz to w dupie.

      I tutaj mówię o urządzeniach codziennego użytku w postaci pralek, lodówek czy masy innego gówna które jest obecnie wyposażone w minikomputer. Do tego dodaj strony internetowe i aplikacje na smartfony, desktopy etc. Ludzie są leniwi i lubią jak komputer robi za nich różne rzeczy - nic dziwnego zresztą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Creamfields Na podstawie takiej że przekonywano ludzi, że gospodarka rynkowa potrzebować będzie coraz więcej osób mających wiedzę o ekonomii i finansach co wcale nie było takie bezpodstawne patrząc, że ciągły rozwój rynku finansowego przez lata generował coraz większy popyt na pracowników z taką wiedzą.

      Problem jednak był taki, że nie zauważono tego że po komunie nie było ludzi w branży a więc nie było także osób w wieku przedemerytalnym co skutkowało tym, że mimo wzrostu popytu rosła ciągle także podaż przez brak wycofywania się starych pracowników z rynku.

      Nie zwracano także uwagi na to że każda nowa branża w początkowym okresie generuje dużo miejsc pracy jednak z czasem krzepnie i jej popyt co prawda może się zwiększać jednak podaż nowych pracowników wciąż jest duża.

      Nie zwracano także uwagi na to że postęp technologiczny co prawda początkowo zwiększa zatrudnienie w danej branży ponieważ efekt dodatkowego popytu na jej usługi z powodu obniżek cen wywołanych automatyzacją jest większy niż sam wzrost wydajności jednak w pewnym momencie gdy rynek dojrzewa to wydajność zaczyna rosnąć szybciej niż popyt.

      Te same czynniki będą występować w IT. Rynek co prawda wciąż będzie rósł ale wcale nie musi to równać się z zwiększonym zatrudnieniem na nim. Zresztą już teraz pojawia się nadpodaż juniorów i nie jest wykluczone że z czasem nie przeniesie się to wyżej. Oczywiście absurdem byłoby mówienie że IT nie ma przyszłości jednak eldorado dla informatyków wszelkiej maści w pewnym momencie się zakończy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Herubin: a głupoty gadasz. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Poczytaj sobie
      https://koziolekweb.pl/2017/12/05/koniec-eldorado-iii/
      bardzo fajnie opisuje to o czym mówisz. Często się slyszy, że zawód programisty przeminie tak jak górnik, prawnik, finansista. Koziołek fajnie opisuje czemu nie można przewidywać przyszłości zawodu programisty na podstawie tych zawodów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Herubin: no w sumie tak ale jednak w programowaniu ludzie programuja i tworza oprogramowanie gdzie to oprogramowanie potrzebuje czesto utrzymania/wdrozenia itp. im bardziej aplikacja sie rozrasta to tym czesciej potrzebuje wiecej ludzi do jej utrzymania + wiadomo ze trzeba pisac nowe aplikacje/funkcjonalnosci programisci tworza sobie sami miejsca pracy + wszedzie teraz sa jakies aplikacje i systemy w ekonomi czy finansach jest w sumie tylko jakies utrzymanie nie ma tworzenia nowych rzeczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Herubin: z resztą tak jak @haszimo mówi. Widzę jak to wygląda u mnie w pracy - im większy mamy projekt tym więcej czasu zajmuje jakieś, teoretycznie małe, wdrążenie. Głupia zmiana layoutu na bardziej intuicyjny (chociażby nawet upgrade bootstrapa) to lekko licząc miesiąc dla zespołu 4-6 osobowego.

    • więcej komentarzy(2)