...
  •  

    pokaż komentarz

    Pasta o serwerowni ofc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    W Kauflandzie do którego chodzę na zakupy jest taka pani kasjerka co kasuje tak szybko, że nie nadążam z pakowaniem towaru. Kilka razy próbowałem się z nią scigać ale zawsze przegrywam. Ona wie że gdy towar znajduje się na taśmie to trzeba się go szybko pozbyć żeby klient nie czekał zbyt długo. Ja jestem inny, lubię sobie spokojnie pakować towar do siatek i słuchać rytmicznego pikania skanera. Niestety przy tej pani każde zakupy to wyścig z czasem, nie potrafie ogarnąć tego natłoku rzeczy, gubię się i nie wiem co pakować najpierw. Kilka razy żona mnie karciła że pomidory przuduszone, że z winogron sok tylko został. Nie mogłem tak tego zostawić i postanowiłem trochę popakować. Koledzy myśleli że chodzę na siłownie, bo jak dzwonili:
    - chodź na piwo
    - nie mogę, pakuje teraz.
    Nie wiedzieli że trenuje przed starciem z kasjerką.
    Idę do Kauflandu. Robię zakupy, koszyk pełny, nadeszła godzina zero.
    Ostatni klient przede mną, kasjerka mówi
    - 32 złote.
    Facet daje wyliczone pieniadze i zaraz rozpocznie się wyścig. Reklamówki już otwarte i przygotowane do pakowania zakupów (ile to razy szybka pani wystawiała mnie na pośmiewisko gdy ja walczyłem żeby otworzyć foliową siatkę, a ona już skasowała wszystko), towary ustawione na taśmie od najtwardszych do tych miękkich żeby się nie pogniotły. Także od strony taktycznej byłem przygotowany. Machina ruszyła, nagle zewsząd zacząłem słyszeć pikanie.
    - pik pik pik pik, pipipipipipipi pipipipipi pipipipipipi serie szły jak z karabinu maszynowego. Byłem oszołomiony, zanim zorientowałem się gdzie leży towar, kasjerka wytoczyła największe działo i odpaliła:
    - 45 zlotych 32 grosze.
    Wyglądałem jak Rick Grimes po załatwieniu kijem jego kolegów przez Negana. Nawet puściłem bańkę z nosa.
    Żeby zachować resztki godności i popakowac choć trochę rzeczy mówie:
    - będe placil kartą.
    - zblizeniowo ?
    O nie kochana, tak szybko nie będzie - pomyślałem.
    - na pin
    W tym czasie gdy trwa transakcja ja zdąże spakować trochę rzeczy i przynajmniej częściowo zachowam twarz.
    Po kilku takich porażkach wpadłem w depresje i nie robiłem już zakupow w Kauflandzie. Ogólnie źle znoszę porażki.
    Długo dochodziłem do siebie. W innych sklepach stojąc w kolejce do kasy, napadały mnie ataki paniki i wybuchałem płaczem gdy słyszałem piknięcie skanera. Stało się jasne że muszę zrezygnować z samoobsługowych sklepów. Przez dłuższy okres czasu jezdziłem 3 km do osiedlowego sklepiku z jedną panią ekspedientką. Tam uspokoiłem skołatane nerwy.
    Gdy doszedłem do siebie postanowiłem znów iść do Kauflandu , mają tam dużo towaru, a mieszkam w małym mieście więc taki sklep jest na wagę złota. Nie mogę tak po prostu zrezygnować z takiej wygody. Na początku nie bylo latwo, gdy szybka pani przechodzila przez sklep to chowałem sie za pólkami lub udawalem że czytam skład cukru, nie moglem spojrzec jej w oczy po tylu ilościach upokożeń jakie przez nią przechodziłem. Żona, widziala że dzieje sie ze mną coś nie dobrego i postanowila ze mną porozmawiać o tym problemie. Po godzinach rozmów i zapoznaniu się z sytuacją, rzuciła pomysł
    - a może pójdziemy razem do sklepu i ja pomogę Ci pakować zakupy. Zgodziłem się, to był dobry pomysł, w końcu to moja żona i jakby nie patrzeć, po ślubie jesteśmy jednością.
    I wiecie co ? Przegraliśmy. Żona nie zważyła pomidorów i gdy udała się do wagi ja w tym czasie zostałem rozstrzelany przez kbk AK SKNR. Nawet najbliźsi potrafią zawieść w najważniejszych momentach. Dotarło do mnie że nigdy nie wygram i postanowiłem podać jej ręke i pogratulować. Od tego czasu żyje z szybką panią w zgodzie.
    Teraz gdy w sklepie jest olbrzymia kolejka do kas, wybieram kasę w której zasiada pani szybkoręka. Janusze i Grażyny pchają się do kolejek gdzie na taśmach leży mniej towaru. Nie raz wąsaty Janusz z piskiem butów zajezdzal pod mniejszą kolejkę i z szyderczym uśmiechem patrzy na mnie że udało mu sie wcisnąć przede mną. On jeszcze nie wie że ja szukam pani Superkasjerki. Janusz nie zdązyl wyłożyć czteropaka harnasia, a moje zakupy są skasowane i już płacę wyliczoną gotówką. To jest cena mojej kapitulacji, musze mieć przy sobie wyliczone pieniądze by okazać szacunek Superkasjerce. Opuszczam kasę, jeszcze małe skinięcie głową do kasjerki i mogę wracać do domu.
    #pasta#pasta #coolstory

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria Ja pi*rdoleee!! XD To takie prawdziwe z tym pakowaniem

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: o kuźwa ale to jest dobre, trochę się uhihrałem xd

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria dzięki, zdrowo się uśmiałem, może dlatego że co tydzień jestem bywalcem marketów

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria uśmiałem się nie powiem ale jakiś niedosyt, chyba czekałem na jakąś wisienke na torcie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: Nie ma czegoś takiego jak okres czasu, to pleonazm. Taka mała poprawka. A co do samej pasty to oczywiście plusik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: och... gdzie ten kaufland? Gadaj szybko! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: byłem przed chwilą z mamą w kerfurze na zakupach i zbliżaliśmy się już do kasy, kiedy ta spostrzegła, że zapomniała kupić rękawy do pieczenia. no to mówi do mnie, “dorian, to ty już stań w kolejce, a ja pójdę po te rękawy”. więc ustawiam się w tej kolejce i czekam. bardzo tego nie lubię, bo stresuję się wtedy, że dojdę do kasy, a mama do tego czasu nie wróci. no i stoję tak i stoję, a kolejka idzie coraz dalej. grrr, k?@!a, tyle negatywnych myśli w tak krótkim czasie. no i ostatnia osoba przede mną została już obsłużona, a mamy dalej nie ma. w koszyku dużo zakupów, bo we wtorek przyjeżdża wujek Marek z ciocią Basią, więc postanowiłem zaryzykować i zacząć wykładać już zakupy na taśmę. i tak wykładam, wykładam, pani na kasie pik, pik. mi się już gorąco robi, bo mamy wciąż nie ma, w tle pani cały czas robi pik, pik, a moje serce łup, łup, łup, łup jak głupie nap@%!$$!a. pik, pik, pik, będzie sto dzięwięćdziesiąt siedem złoty i siedemdziesiąt dwa grosze. k?@!a, mamo, gdzie jesteś, kiedy jesteś najbardziej potrzebna. p#@??@# te rękawy, w mikrofali się zrobi. już nie wiedziałem co tej babce powiedzieć, a za mną tłum ludzi zdenerwowanych stał. pani poczeka chwilę, bo mama jeszcze poszła coś kupić, zaraz będzie, obiecuję, proszę się nie gniewać. pociłem się jak szalony, a mamy na horyzoncie wciąż nie było widać. jakaś babka zdenerwowana zaczęła już coś pod nosem mruczeć, czy długo jeszcze i że do kasy to się podchodzi, jak zakupy są k?@!a zrobione. czas dłużył mi się niemiłosiernie, minuta trwała tyle co godzina, mamo wruć. i jest, biegnie mama i pod nosem mamrocze „już jestem, już jestem”. ostatni raz tak się ucieszyłem na jej widok, jak byliśmy na zielonej szkole w bukowinie tatszańskiej i mnie brzucho rozbolało i mnie mama odebrała w połowie wycieczki. pani piknęła na kasie jeszcze te zasrane rękawy do pieczenia i poszliśmy do domu. w domu to tak mamę skszyczałem. powiedziałem, że nie powinna mnie tak już nigdy zostawiać, że naraziła mnie na ogromny stres, co jest bardzo niewskazane przy moim nadciśnieniu tętniczym. a ona mi coś tylko gada, że w tym wieku to ja powinienem być na takie sytuacje przygotowany i np. mieć już swoje pieniądze, żeby zapłacić za zakupy, bo to chyba już najwyższy czas, żeby w końcu pójść do pracy ty k?@!a gnoju. oczywiście nie dociera do niej argument, że mam dopiero 34 lata i jeszcze się swoje w życiu napracuję. młodość jest po to, żeby się z niej cieszyć, a nie żeby zap@%!$$!ać jak wuł i umrzeć przedwcześnie jak babcia Sabina, bo zap@%!$$!ała po dwanaście godzin dziennie.

      rozpisałem się trochę, bo wkurzony jestem strasznie i następnym razem powiem mamie, żeby to ona stanęła w kolejce, kiedy ja będę szukał rękawów. niech zobaczy sobie jakie to jest uczucie.

      #lippaa

    •  

      pokaż komentarz

      @na_rzesach: na podkarpaciu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria, to jest jedna z najlepszych past jakie powstały. Za każdym razem się śmieję mocno.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria geniusz! ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: no ładnie to ująłeś. Mnie też irytowały te wyścigi ale zmieniłem taktykę. Płacę dopiero po spakowaniu całej paszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: długie i ciekawie się czyta, jakbym ja miał opisać też sytuację z Kauflandu ze dwa dni przed świętami, było by też ciekawie i śmiesznie, tylko nie dla mnie...( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotria: Fajnie opisane, no i nieźle się uśmiałam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dragged_Into_The_Grave ej serio, od dziesięciu lat mieszkam w UK i nigdy w życiu coś takiego mi się tu nie zdarzyło. Każdy kasjer cierpliwie czeka, o ile oczywiście sam nie pakuje ci zakupów (kasjerzy pakują zakupy w zasadzie wszędzie, nawet w Tesco czy innych dużych marketach jeśli zechcesz. W mniejszych sklepach jest to wręcz oczywiste). Jakaś paranoja żeby tak dybać na klienta, zamiast pozwolić mu spokojnie zrobić zakupy. No ale jak tam zazwyczaj w biedronce na 5 kas otwarta 1 i to z przerwami, to nic dziwnego w sumie...

    •  

      pokaż komentarz

      Nie ma czegoś takiego jak okres czasu

      @Jackie_Boy: Może być zarowno okres który nie jest czasem, oraz czas który nie jest okresem, więc nie rozumiem tego przyp!%?#%#ania się o "okres czasu". Z kontekstu oczywiście da się wyczytać, o jaki okres chodzi, ale jeżeli ktoś chce podkreślić że chodzi mu własnie o czas to nie widzę powodu dlaczego miałby tego nie robić.

  •  

    pokaż komentarz

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się ch$! zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -naj$$#ny zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione

    •  

      pokaż komentarz

      @netto: -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
      -w obozie pełna mobilizacja
      -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
      -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
      -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
      drogę waszym oddziałom
      -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
      -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
      -ogłuszony padasz na ziemię
      -czujesz, że ktoś cię podnosi
      -to twój skośny przyjaciel
      -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
      -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
      włócznią
      -przejmujesz inicjatywę
      -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
      -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
      -we wsi następuje zmiana dekoracji
      -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
      -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
      -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
      -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
      -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
      -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
      -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
      gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
      -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
      -zyskujesz aprobatę niemców
      -jesteś p@!@#%?onym al capone na tym zadupiu
      -profit
      -sielanka trwa dosyć długo
      Was wollen wir trinken,
      sieben Tage lang.
      Was wollen wir trinken,
      so ein Durst.
      -niestety sytuacja na froncie zmienia się
      -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
      -dostawy spirytusu ustają
      -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
      -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
      -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
      -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
      -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
      -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
      -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
      -wybiegliście na zewnątrz
      -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
      -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
      przepadło
      -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
      -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
      -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
      -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
      -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
      -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
      -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
      -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
      -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
      -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
      -dziś nie było tu drewnianych wychodków
      -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
      -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak j$#!ła gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
      konwencje genewską
      -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
      -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
      -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
      -sybir
      -gułag
      -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
      -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
      -teraz jesteś już pewien
      -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
      -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
      -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
      -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
      -ale to już inna historia

    •  

      pokaż komentarz

      @netto: tej żółtej mordy nie pomyliłbyś z nikim innym
      -pociąg ruszył
      -kałmuk rzucił się przez cały wagon by cię przywitać
      -nadepnął przy tym na głowę pewnego współwięźnia
      -było mu wszystko jedno bowiem nie żył
      -zaczął opowiadać ci swoją historię
      -wycofał się razem z niemcami za odrę
      -niedopałkiem papierosa rzuconym nieopodal magazynu zrównał z ziemią kawał umocnień
      -zanim ktokolwiek zaczął go podejrzewać, porzucił mundur i ruszył na wschód by cię odnaleźć
      -głodny zatrzymał się we wsi
      -okazało się, że jego dawni koledzy po fachu opiekowali się samotnymi kobietami i ich majątkami po tym jak wszyscy mężczyźni tajemniczo zniknęli
      -jego egzotyczna twarz zwróciła na niego uwagę...
      -opowieść skośnego przerwał głośny wystrzał artyleryjski niedaleko pociągu
      -wyjrzałeś przez szczelinę między deskami
      -zobaczyłeś dobrze znane ci miasto powiatowe
      -bohaterska armia czerwona kręciła tam film z wyzwolenia miasta
      -które miało miejsce pół roku temu...
      -kobieta wołająca o pomoc z okna walącej się kamienicy była dość czytelnym znakiem tego, że mieszkańcy nie zostali poinformowani o manewrach
      -żołnierze otworzyli drzwi wagonu celem załadowania kolejnych skazańców
      -siedzący obok ciebie staruszek o szaleńczym wyrazie twarzy podjął próbę desperackiej ucieczki
      -stojący na peronie "sokiści" wybili mu jednak ten pomysł z głowy...
      -ołowiem
      -pociąg ruszył ponownie i w niezręcznej ciszy osiągaliście czwartą gęstość w wyładowanym po brzegi wagonie
      -czekała was długa podróż
      -atmosfera nieco się rozluźniła gdy w czelabińsku wyładowano zwłoki
      -kałmuk musiał pozbierać sobie larwy na zapas
      -długa i męcząca droga dobiegła końca
      -jednak miałeś co do tego mieszane uczucia
      -wygoniono was z wagonu i ustawiono w kolejce do przesłuchania
      -fakt, że odbywało się dopiero na miejscu nie wróżył niczego dobrego
      -człowiek którego właśnie wynoszono zdawał się tego nie rozumieć
      -jego trud już skończon
      -nadeszła twoja kolej
      -postanowiłeś nie utrudniać śledztwa
      -przyznałeś się zanim przeczytali ci zarzuty
      -oficer śledczy zdawał się nie być zadowolony z tego, że chcesz odebrać mu przyjemność z przesłuchania
      -dostałeś podwójny wpierdol
      -następnie przydzielono cię do pracy w lesie
      -podobno latem była całkiem znośna
      -rok temu lato na kołymie wypadało we wtorek
      -odebrałeś swoją racje chleba i poszedłeś do baraku zregenerować siły
      -pryczę jak dawniej dzieliłeś ze skośnym kolegą
      -godzina piąta minut trzydzieści kiedy pobudka zagrała
      -badawczo włożyłeś rękę pod łóżko celem znalezienia butów
      -które ktoś zajebał
      -a ty musiałeś w dziurawych onucach po lesie zapierdalać
      -praca polegała na załadunku i transporcie drewnianych bali
      -po powrocie postanowiłeś rozpocząć śledztwo w sprawie butów
      -był akurat czas posiłku, więc zagadałeś do kucharza
      -ten bez namysłu odesłał cię do żyda, łagrowego lichwiarza
      -żyd lichwiarz, no shit sherlock xD
      -w całym obozie nie było rzeczy, która przynajmniej raz nie została u niego zastawiona
      -zanim odszedłeś opowiedział ci o swojej ostatniej transakcji z lokalnym biznesmenem
      -no wiesz anon ostatnio kupiłem od niego coś nietypowego
      -?
      -ubezpiczenie czy jakoś tak, to taki zakład o duże pieniądze, że coś mi się stanie, w każdym razie tak to zrozumiałem
      -i pamiętaj anon, żeby odzyskać buty musisz dać coś w zamian
      -nie miałeś nic na wymianę, więc nawet nie próbowałeś

    •  

      pokaż komentarz

      @Rience93: -mijały tygodnie, a z nimi przyszły mrozy
      -zdesperowany zdecydowałeś chwycić się brzytwy
      -zgłosić kradzież
      -wymknąłeś się z posiłku i udałeś do kanciapy klawiszy
      -gdy miałeś już chwycić za klamkę ktoś wymierzył ci potężną lepę w potylicę
      -upadłeś twarzą do ziemi
      -jak zaczynasz od kablowania, to wiesz gdzie skończysz?
      -leżałeś w bezruchu
      -dostałeś j#%#nego flashbacka z przeszłości
      -ta lepa...
      -...to może być tylko...
      -...nie to niemożliwe
      -odwróciłeś się i spojrzałeś w oczy brodatego mężczyzny w średnim wieku
      -anon?
      -tata?
      -podniósł cię i zaprowadził do swojego baraku
      -był małomówny jak zwykle
      -dał ci swoje buty i powiedział, że musi już iść
      -zanim odszedł wręczył ci zniszczoną książkę
      -strona tytułowa była wytarta
      -książka zdawała się być czymś w rodzaju tutorialu dla skazańców
      -czytałeś w wolnych chwilach
      -po kilku dołujących rozdziałach natrafiłeś na bardzo ciekawy akapit
      -uświadomił ci, że w obozie też można prowadzić interesy
      -zauważyłeś jak w rogu baraku twój znajomy z pracy w lesie wymienia flaszkę samogonu za złotą obrączkę
      -say no more
      -gdy następnego dnia jechaliście saniami do roboty postanowiłeś zagadać
      -no wiesz kumie słyszałem, że jesteś człowiek interesu
      -spojrzał na ciebie z byka i złapał za szyję
      -komu donosisz, kumie?
      -n-n-n-nikomu, m-m-m-mam małe doświadczenie w tym biznesie, m-m-mogę pomóc
      -zwolnił uścisk
      -nie ufam ci, więc zaczniesz od nadstawiania karku, jak cię złapią to...
      -przejdź do sedna
      -na miejscu będzie czekać wydrążona kłoda ze znakiem
      -jakim?
      -nie odpowiedział, zsuną się z sań i sturlał ze skarpy w wielką zaspę
      -nikt nawet nie drgnął
      -poczułeś się odpowiedzialny by dokończyć jego dzieło xD
      -odnalazłeś kłodę z wyrytą gwiazdą
      -gdy pilnujący cię strażnik był zajęty podpisywaniem się moczem na śniegu wydobyłeś flaszki i schowałeś pod kufajką
      -po robocie przemknąłeś się do baraku i schowałeś trunki pod pościelą
      -teraz trzeba było je spieniężyć
      -kałmuk został twoim pośrednikiem w zdobywaniu klientów
      -latarnia jego intelektu nie świeciła zbyt jasno, wiec nie budził podejrzeń
      -udało ci się spieniężyć pierwszą partię
      -pojawił się pewien problem
      -jak zdobyć kolejną?
      -tym razem musiałeś się wybrać do żyda
      -pracował jako kwatermistrz w magazynie
      -nie zastanawiając się długo wyruszyłeś w delegacje
      -kiedy przekroczyłeś próg powitał cię znajomy głos
      -czego chcesz robaku, odzyskać buty?
      -z cienia wyłonił się znajomy stary rebe z nieco krótszymi jednak pejsami
      -sytuacja zrobiła się już zajebiście dziwna
      -czyżby szekle zza obrazu jego matki złączyły jakoś wasze losy?
      -łączysz wątki
      -nazbyt przyjazne powitanie sugerowało, że nie wiedział o zajściach na waszym zadupiu
      -czyżby ruscy wywieźli go przed przybyciem niemców?
      -sprowadzają mnie interesy
      -zanim do nich przejdziemy musisz odpowiedzieć mi na jedno zajebiście ważne pytanie, co działo się pod moją nieobecność?
      -przełknąłeś ciężko ślinę i zacząłeś palić głupa opowiadając o tym jak z narażeniem życia opiekowałeś się jego córką podczas okupacji
      -rebe przestał bawić się pejsami i zamyślił się
      -w takim razie myślę, że możemy się jakoś dogadać
      -po chwili targowania podjęliście decyzje o współpracy
      -lichwiarz zajmował się zamówieniami, a ty razem z kałmukiem odbiorem i dystrybucją
      -z czasem miałeś tyle pieniędzy żeby opłacać pracowników i samemu nie nadstawiać karku
      -po dwóch miesiącach dostałeś przydział do kuchni
      -pracujesz z poznanym wcześniej kucharzem
      -niewiele mówi o sobie ale raczej nie podejrzewasz go o zdrowy rozsądek
      -wiesz tylko, że jest studentem w władywostoku
      -wasza współpraca nie trwa długo
      -by wypłacić pieniądze z polisy u rebe wylał na siebie wrzątek

    •  

      pokaż komentarz

      @Rience93: -zmarł dwa dni później
      -podpisując cyrograf z diabłem można wygrać, z żydem już nie xD
      -zostajesz nowym szefem kuchni
      -możesz wybrać sobie pomocnika
      -postanawiasz odwdzięczyć się staremu i oszczędzić mu pracy na mrozie
      -on postanawia pomóc ci w prowadzeniu biznesu
      -okazało się, że tajniki destylacji nie są mu obce
      -jego samogon okazuje się tak dobry, że przestajecie importować z zewnątrz
      -wkrótce rebe rozpoczyna eksport poza gułag
      -dniami ojciec pomaga ci w gotowaniu, a ty nocami pomagasz mu przy rozlewaniu cennego trunku
      -nadrabiacie stracone lata
      -pewnej nocy jednak zostajecie nakryci przez klawisza
      -odruchowo wręczasz mu butelkę
      -od teraz pracujecie legalnie płacąc strażnikom płynną daninę
      -wiosną przybywa kolejny transport skazańców
      -w progu baraku staje bosy mężczyzna w podartej koszuli
      -obraz nędzy i rozpaczy
      -to nikt inny jak bardzo dobrze znany ci ruski gieroj
      -podobno znaleziono przy nim butelkę coca-coli i oskarżono o antysowiecką agitacje
      -jako były enkawudzista ma ciężkie życie w obozie
      -gdy głód staje się nie do zniesienia pozbywa się resztek godności i prosi cię o pomoc
      -zatrudniasz go w dystrybucji
      -zostaje pachołkiem kałmuka
      -dwa miesiące później wraz z kolejnym transportem więźniów przybywają niepokojące wieści
      -wszyscy mówią o czystkach, które mają się niedługo odbyć
      -mają dotknąć obcokrajowców i więźniów politycznych
      -postanawiacie działać
      -po zmroku organizujecie naradę
      -spotykacie się całą piątką w magazynie
      -obmyślacie plan ucieczki
      -największym problemem są strażnicy
      -osuszając kolejne butelki wymieniacie się pomysłami
      -kiedy skośny przyjaciel otworzył kolejną flaszkę rozweselacza i już przykładał ją do ust...
      -...ku zdziwieniu innych stary rzucił się na niego i wydarł mu ją
      -po czym spojrzał na zgromadzonych i ciężko dysząc odpowiedział:
      -to metanol
      -po chwili doznaliście olśnienia
      -w przyszły piątek miała nastąpić zmiana załogi w obozie i z tej okazji strażnicy organizowali imprezę pożegnalną
      -wasze zadanie polegało na dostarczeniu odpowiedniej ilości samogonu
      -nadszedł dzień ucieczki
      -dostarczyłeś klawiszom odpowiednią ilość metanolu
      -w służbowym baraku zebrali się niemal wszyscy strażnicy
      -sroga inba zaczęła się w najlepsze
      my nie drogniem w baju
      za stalicu swaju
      nam radnaja maskwa daraga
      unisztożym wraga
      -z czasem śpiewy przycichły
      -po dwóch godzinach nie było słychać już nic
      -teraz czas na was
      -rebe zorganizował transport za zgromadzone przez was pieniądze, a reszta ekipy zdobyła prowiant i narzędzia potrzebne do sforsowania ogrodzenia
      -przed wami był kilkudniowy marsz na wschód do portowego miasta magadan
      -w porcie miał czekać na was kuter
      -zanim do niego dotarliście spotkaliście siedzącego na brzegu oceanu chłopaka pijącego piwo
      -gdy was zauważył wyjął z plecaka pokaźnych rozmiarów kamerę, włączył i zagadał
      -miał na głowie charakterystyczną kanciatą czapkę zdradzającą jego pochodzenie
      -priwiet ja student z polszy, dziełam reportaż o rasiji
      -skierował kamerę na żółtą mordę waszego towarzysza i zaczął mówić coś do kamery
      -spotkałem jakuta, który przyjechał do magadanu ze swoimi kolegami
      -kałmuk bardzo się obraził za nazwanie go jakutem
      -dziwny podróżnik odprowadził was do portu zadając jakieś dziwne pytania
      -pacany ja awtostopem prez rasiju a patom do ameriku, można z wami dalasza na wastok?
      -nie zdradzając swojej polskości wsiadłeś na kuter i odpowiedziałeś, że wy tylko na ryby i że stąd nie pływają statki do ameryki
      -on zrezygnowany stwierdził, że czas wracać do polski
      -odbiliście od brzegu i wyruszyliście w dalszą drogę
      -gdy reszta poszła spać rebe wziął cię na stronę
      -wyciągnął pistolet i wycelował ci w serce
      -myślisz, że nie wiem co zrobiłeś?
      -pociągną za spust
      -rozległ się huk
      -o dziwo żyjesz
      -stary zasłonił cię swoim ciałem i upadł na ciebie
      -zanim rebe wystrzelił kolejny raz rzucił się na niego twój skośnooki przyjaciel
      -wywiązała się walka
      -an-n-n-non, żałuje, że ci niczego nie przekazałem, pozwól więc, że...
      -splunął krwią na ziemię
      -ughhh... zacier jabłkowo-ziemniaczany w proporcjach ...ughhh... 2:1
      -osunął się i wypadł za burtę
      -kałmuk chwile jeszcze walczył z rebe po czym pociągnął go za pejsy i wbił nuż w brzuch
      -upadł na pokład
      -owinęliście go siecią ze sporymi metalowymi obciążnikami i rzuciliście na pożarcie rurkowcom
      -z kajuty wyszedł gieroj obudzony całym zajściem
      -wymierzyłeś mu potężnego luja i stracił przytomność
      -wynieśliście go na brzeg najbliższej wysepki i zostawiliście jedynie flaszkę samogonu oraz pistolet rebe z jedną kulą
      -otarłeś łzy i wróciliście na pokład
      -odpłynęliście ku wschodzącemu słońcu

    •  

      pokaż komentarz

      @netto: Znalazłem błąd w tej paście. „Wszy na twojej głowie zdawały nie jedyna porcja białka na jaka mogłeś liczyć””, chyba powinno być zdawały się być jedyna.

  •  

    pokaż komentarz

    przebudziwszy się pewnego sobotniego poranka, nie wychodząc jeszcze spod kordły, odpaliłem sobie tindera
    przeglądałem dziewczyny. niektóre przesuwałem w lewo, inne w prawo. w końcu natrafiłem na taką, która miała tak radiową urodę, że nie mogąc nadziwić się temu jak bardzo jest brzydka, postanowiłem przysunąć telefon bliżej oczu. leżałem na plecach, telefon przysunąłem nad głowę i jeb - telefon spadł mi na twarz, klasyk. podniosłem telefon z twarzy i widzę, że na ekranie pojawiła się inna dziewczyna. wniosek był prosty - podczas upadku nosem musiałem ją przesunąć, pytanie tylko czy w lewo, czy w prawo. mój dylemat został rozwiany, kiedy następnego dnia dostałem powiadomienie, że tinder znalazł dla mnie parę. Sylwia. jak oglądałem jej zdjęcia to dostałem szmerów serca. chciałem ją odparować, ale nie chciałem jej robić przykrości, bo widziałem, że była aktywna. pewnie by sobie pomyślała, że przyjrzałem się jej bliżej i doszedłem do wniosku, że jest paskudna. miałaby rację, ale chciałem być dla niej miły, więc zostawiłem tę parę.

    napisała. chciałem być miły, więc odpisałem. ciągnęła rozmowę przez trzy godziny, a ja nie chciałem robić jej przykrości, więc z nią cały czas gadałem. tak jak ja lubi sagę i scrabble. zaproponowała spotkanie. chciałem być miły, więc się zgodziłem.

    poszliśmy na pizzę. ona jadła, a ja jadłem i piłem browary. z każdym piwem stawała się odrobinę mniej brzydka, czwarte piwo wycisnęło z niej tyle, ile tylko się dało - osiągnęła wtedy poziom 3/10. spotkanie przebiegło dosyć spokojnie, a po nim od razu napisała do mnie na tinderze. trzeba się znowu spotkać pszystojniaku. zgodziłem się, bo chciałem być miły. zaproponowała, żeby spotkać się u niej, choć mieszka aż w 90km dalej. zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. no po prostu nie chciałem robić jej przykrości, bo widziałem, że podobało się jej na pierwszym spotkaniu. pojechałem do niej. zaparzyła sagi i zaproponowała, żebyśmy zagrali w scrabble. ta tępa c$@% ułożyła słowo "wziąść". ona to tak się wtedy cieszyła. ale punktów dużo, pewnie wygram, bo ty same c@?@!we literki masz. sama wybierała kto ma jakie literki i mi dała c@?@!we, ale zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. "wziąść" to aż 19 punktów, dało jej to dużą przewagę, ale widząc jak się cieszy, nie poinformowałem jej, że to słowo pisze się inaczej (chciałem być dla niej miły). po grze w otworzyła wino i zaczęła się do mnie przymilać. wiadomo jak to się skończyło. nie mogłem jej odmówić, bo pewnie by pomyślała, że jest brzydka i do końca życia miałaby kompleksy, słusznie zresztą, ale ja nie chciałem robić jej przykrości.

    za 15 minut jedziemy do ikei wybierać meble do mieszkania, bo trochę głupio było mi odmówić, jak zapytała, czy zamieszkamy razem. ja to chyba jakieś problemy z asertywnością mam. Sylwia ty brzydka k%@?o nienawidzę cię, a pewnie spędzę z tobą resztę życia.

    also dostałem ostatnio kilka zapytań dlaczego tak rzadko piszę. niestety nie mam czasu. Sylwia ty k%@?o ;/

  •  

    pokaż komentarz

    Wk@$@iają mnie już tacy piwosze-neofici, co to k@$@a całe życie walili harnasie za 1,99 i inne tatry, a teraz nagle koneserzy piw kraftowych.
    Pół biedy, jak ustawiasz się na piwo w plenerze. Teraz każdy monopolowy musi mieć w lodówkach jakieś ciachany palone, kormorany niskosłodzone i inne żywe bezglutenowe, nabierze sobie taki 6 różnych do siatki i zadowolony nie truje dupy. Ale nie daj boże kup sobie piwo jakiegoś większego browaru. Nie mówię to o obiektywnie hujowych harnasiach, żubrach czy innych tyskich, ale normalnych piwkach typu perła czy Łomża, co to przyjemnie obalić latem bez kontemplacji bukietu smakowego. Zaraz się zaczyna:
    - hurrr durrr co ty pijesz, koncernowe siki, j@#%? tekturo, za tyle samo mogłeś mieć ekokraftowy CIEMNY PRZENICZNY LAGER PILS PALONY JASNY PEŁNY z BROWARU KOCZKODAN, mmm, pacz jakie to dobre, wyliżem jeszcze butelke po wypicu!!!!!!!
    Nieważne, że 5 lat temu sami spuszczali się nad „perło export”, bo okazało się, że istnieje poniżej 4 zł coś nie j@#%? żółcią jak harnaś i nie chce się rzygać wypiciu 7.
    Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie ustawienia w jakiejś knajpie. Lokale z wyborem mniejszym niż 15 gatunków piw kratowych albo belgijskich czy niemieckich odpadają. Rzut oka na kartę wystarczy, i już trzoda:
    - o, nie ma południowosakosńskiego stouta 16894 IPA uberchmielone 69 IBU z browaru Himmler, wychodzimy, co mie tu jakimś guwnem pizner urkłel chco otruć! 
    Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich lokali z jedzeniem lądujesz w jakimś speluno pubie z gównomuzyką i wyborem 10 0000 piw o zj?@?nych nazwach typu „atomowy morświn”, „natarcie pszenicy” albo o nazwach na zasadzie „w ch@% długa nazwa procesu technologicznego+nazwa wioski, z której jest browar”
    -pacz, to je zajebisty lokal, to je wybór, mmm, ukraińskie piwo pszeniczne środkowej fermentacji wysokohmielone palone otwartej ekstaktacji w niedomknietej kadzi browaru Jabolon, w schłodzonym kuflu, tak jak mówił Kopyr na blogu, boże, jakie to dobre, mmm…
    I żłopie tą zupę o konsystencji gunwa, co to do niczego nie podobna. To tyle żali na dziś, gorzej jak spotka się dwóch takich januszy koneserów piwa i p$@%!%$o całe spotkanie, ale to już temat na inną opowieć, jak chcecie, to napisze…