•  

    pokaż komentarz

    Z niedowierzaniem spoglądam na sukces i splendor jaki zdobywa Radosław Kotarski, popularyzator wiedzy na portalu youtube oraz medialna twarz banku Millenium. Zewsząd poklepywany po plecach, wzbudzający sympatię młodych Polek, które urzeka swoim uśmiechem i nienaganną polszczyzną, podziwiany przez młodych Polaków za grację i dopasowane garnitury, zaś przez starszych spośród Polaków niejednokrotnie stawiany za wzór młodego człowieka, który doszedł do sukcesu bez układów, bez powiązań. Nic bardziej mylnego. Tak się składa, że chodziłem z Kotarskim do jednej klasy w liceum, więc dobrze wiem jaki z niego skurwiel.

    Kotarski dołączył do nas w 3. klasie liceum. Już na rozpoczęciu roku szkolnego błyszczał swoimi zdolnościami oratorskimi, zjednując sobie serca wychowawczyni oraz klasowych niewiast. Wobec nas, chłopaków, był bardzo chłodny i przywitał się tylko rzymskim pozdrowieniem mówiąc: 'Radek'. Myślałem, że to po prostu nadęty bubek, jednak spokoju nie dawał mi dziwny starszy mężczyzna w skórzanej kurtce i zakazanej facjacie, który podążał za Kotarskim krok w krok z kamerą w ręku. To trochę dziwne, by rodzic odprowadzał dziecko w liceum, lecz gdy pytaliśmy Radka czy to jego ojciec, ten nabierał wody w usta i łypał na nas spode łba. Po paru dniach w klasie odbyły się wybory przewodniczącej oraz przewodniczącego - chłopcy głosowali na chłopaka, a dziewczyny na dziewczynę. Wśród dziewczyn wygrała Dominika, najładniejsza w klasie, pełna uroku i wigoru, na jej widok Kotarski dostawał spazmów. Oczywiście Radek natychmiast zgłosił akces na przewodniczącego, lecz poległ ze mną stosunkiem głosów 14-1. Dzięki temu spędzałem sporo czasu z Dominiką i tak jakoś po tygodniu zaczęliśmy ze sobą chodzić. Widać było, że porażka w klasowym plebiscycie oraz dostanie kosza od Dominiki przybiło Radka, więc zaczął się powoli mścić na mnie oraz na kolegach. Nie minęły 2 tygodnie, a Kotarski został znienawidzony przez męską część klasy.

    Zaczęło się od niepozornych rzeczy - raz usłyszał w szatni po basenie, że nie odrobiliśmy pracy domowej z matematyki, więc szybko się ubrał i wybiegł, a gdy 15 minut później nauczyciel wszedł do klasy to Kotarski niezwłocznie przypomniał o zadanej pracy. Wszyscy dostaliśmy jedynki. Zerknąłem wówczas na twarz Kotarskiego, a ten, rozwalony w krześle w swoim błyszczącym garniturze, patrzył na mnie z perfidnym, ironicznym uśmieszkiem w kącikach ust. Innym razem na zajęciach praktycznych z biologii celowo rozstroił mikroskop, którym mieliśmy podziwiać stułbię płową, a zrobił to tak by cała wina spadła na mnie. I spadła, musiałem odkupić, 249.99 zł w Castoramie.

    Radek dokuczał w sprytny sposób - a to podrzucał do plecaka zgniłego banana, a to niby przypadkowo szturchał łokciem w ciemnym korytarzu, a to rozpuszczał wśród dziewczyn plotki, że ktoś z nas ma mikropenisa. Po kolejnym ekscesie, w którym oskarżono mnie o rzekome podpalenie parapetu w męskiej ubikacji odebrano mi tytuł przewodniczącego, który z dumą przejął Kotarski. Mieliśmy już dość tego mściwego sk@@@iela, lecz Kotarski miał ogromne plecy w pokoju nauczycielskim, a ze szkoły zawsze odbierał go ów 'ojciec' w skórzanej kurtce. Nie mieliśmy pojęcia jakim cudem Kotarski ciągle zajmował 1. miejsca w konkursach, grał główne role w przedstawieniach szkolnych a nawet wymógł na dyrekcji aby podczas studniówki był wodzirejem. Co gorsza, zaczął spędzać sporo czasu z Dominiką, która opowiadała mi jak Kotarski zalecał się do niej sypiąc łacińskimi sentencjami i kupując drogie sygnety rodem z wysp Kokosowych. A nam ciągle dokuczał i uprzykrzał życie. Mijały miesiące, a my kombinowaliśmy jak tu się zaczaić na szykownego Radosława.

    •  

      pokaż komentarz

      Pewnego grudniowego, mroźnego poranka miarka się przebrała. Jak zwykle przed w-f przebieraliśmy się w szatni, a Kotarski tego dnia był jeszcze bardziej zadowolony z siebie i patrzył na każdego z nas z politowaniem. Gdy do szatni wkroczył w-fista Zbigniew, którego dres pamiętał jeszcze powstanie styczniowe, i jak zwykle spytał nas w co chcemy grać to Kotarski wystrzelił jak z procy, że ustaliliśmy iż gramy w piłkę na dworze. Zbigniew przystał na to ochoczo, a nasze gwałtowne protesty, że jest -15 stopni zbył machnięciem ręki i ku uciesze Radka nakazał natychmiastowy wymarsz. Myślałem, że uduszę Kotarskiego za pomocą jego pantofli z Wólczanki. Najlepsze było to, że Kotarski nagle teatralnie kichnął symulując przeziębienie i postanowił zgłosić nieprzygotowanie. W efekcie on mógł wyjść w swoim palcie, zaś my w krótkich spodenkach. Co było dalej, wiadomo - graliśmy na potwornym mrozie w piłkę, a Kotarski zaśmiewał się z nas i jeszcze namówił w-fistę, że przyniesie z automatu gorącą czekoladę. Wzbierała we mnie fala nienawiści, a tego co zaszło w szatni po w-fie nie zapomnę do końca życia.

      Wróciliśmy zziajani i przemarznięci, a razem z nami wszedł Kotarski. Jeszcze na środku boiska ustaliliśmy, że bez względu na to kim jest jego stary to spuszczamy dziś Radkowi wp?$??$?, najwyżej w duecie z ojcem. Jednak gdy tylko drzwi szatni się zamknęły to Kotarski ostatecznie zdjął maskę grzecznego chłopca i wypalił do nas:
      - I co j$$%ne polaczki, podobały wam się te spartańskie warunki? Ja was k$#@a nauczę szacunku do mnie, biedne k$#@y, od dziś będziecie robić co chcę albo doprowadzę do tego, że wyrzucą was ze szkoły.
      Po czym wyjął nóż myśliwski i z pianą na ustach zaczął obrzucać nas wyzwiskami. Zdębiałem. Zawsze wiedziałem, że gość ma nie po kolei w głowie, ale to jak jego twarz była w tamtym momencie podła, pełna nienawiści, wręcz nieludzka.. niesamowity kontrast do tej spokojnej buzi z Polimatów, na którą nabiera dziś Polaków. Nie odezwaliśmy się ani słowem, przytłoczeni tym co widzimy, a Kotarski pluł na nas wymachując nożem, a po kolejnej porcji gróźb wyszedł z szatni i udał się wraz z 'ojcem' do domu.

      Myśleliśmy gorączkowo co zrobić i ustaliliśmy, że Radek zbierze karczemny wp?$??$? następnego ranka na przerwie. Pal licho konsekwencje. Tej nocy długo nie spałem, a gdy zasnąłem to nie mogłem się rano obudzić, przez co zaspałem i w pośpiechu pobiegłem do szkoły. Przed budynkiem była jednak mała gromadka ludzi oraz kamera Polsatu. Zdziwiony podchodzę sprawdzić o co chodzi, a wnet Kotarski wskazał mnie swoim palcem i prosto na mnie ruszył jego 'ojciec' oraz paru innych podejrzanych typów. Starałem się bronić, lecz kamerzysta użył paralizatora. Zostałem doszczętnie pobity i zapakowany do pomarańczowej ciężarówki z logiem słoneczka. Zdziwiło mnie, że wszystko rozegrało się na oczach szkolnych ochroniarzy, którzy ani drgnęli. Zakrwawiony i ranny siedziałem w środku a naprzeciwko mnie siedział 'ojciec', który spytał czy wiem kim jest. Odparłem, że nie, więc przedstawił mi się. Okił Khamidow. Coś mi się te nazwisko kiedyś obiło o uszy, lecz po ciosie w potylicę nie byłem w stanie dokładnie skojarzyć. Mimo potwornego bólu głowy udało mi się jednak zidentyfikować jednego ze współsprawców bijatyki. Z niedowierzaniem poznałem tę twarz nieskalaną myślą, jaką miał nie kto inny jak słynny aktor i showman Misiek Koterski. Palił spokojnie jointa i zerkał co jakiś czas na innego mężczyznę siedzącego z boku. W ciężarówce był też sam Radosław Kotarski, który opowiadał wszystkim jak to dokuczałem mu w szkole i robiłem wszystko by zdyskredytować go w oczach rówieśników i nauczycieli.

      Po dłuższej chwili Kotarski wypalił w moją stronę:
      - Wiesz k$#@o kim są ci ludzie?
      - Nie - odparłem nie do końca zgodnie z prawdą.
      - O tempora, o mores, parszywy chuju. To jest Okił Khamidow, reżyser seriali i show z Polsatu, ten tutaj to Marek Koterski, słynny reżyser filmowy, pewnie kojarzysz 'Dzień Świra' psie, a tamten to jego syn Misiek Koterski. Myślisz, że to przypadkowi dla mnie ludzie? Nic bardziej mylnego. Marek to mój ojciec, Misiek brat, a Okił to stryj. Używając sprytu zmieniłem jedną literkę w nazwisku, aby wyszło, że sam dochodzę do sukcesu, bez pomocy z zewnątrz, bez układów. Tak naprawdę to oni przekupują nauczycieli, dyrekcję, ochroniarzy, abym mógł błyszczeć niczym Syriusz na nocnym niebie. Mam dopiero 19 lat, ale przede mną świetlana przyszłość, zaś przed Tobą mroczna trumna. Zapomnij o Dominice, Okił spreparował już fałszywe nagranie, na którym całujesz się z Klarą. Skończysz w rynsztoku, jak to mawiali Aztekowie. Gestykulował przy tym dokładnie tak jak w materiałach Polimatów. Ton głosu był jednak zimny, cyniczny, srogi. Rodzinne koneksje Kotarskiego zrobiły na mnie wrażenie. I pomyśleć, że kiedyś byłem fanem produkcji Khamidowa oraz filmów Koterskiego, swoich oprawców, katów. W końcu ciężarówka się zatrzymała i nakazali mi wysiąść.

    •  

      pokaż komentarz

      Byliśmy w jakimś lesie, a obok nas wykopany został wielki dół... w którym spoczywało już kilka ciał. Rozpoznałem Maćka, Andrzeja, Bartosza oraz Mateusza - największych klasowych zawadiaków. Gula w gardle rozrosła się olbrzymio, wiedziałem, że to już koniec, zginę młodo zakopany w lesie. Misiek Koterski, z pozoru ciotowaty i niegroźny narkoman, kazał mi się rozebrać i stanąć na krawędzi dołu. Uczyniłem to chlipiąc cichutko i marząc o bezbolesnej śmierci, gdy nagle usłyszałem aksamitny głos:
      - Już dość, Misiek, tego zostawcie. Musimy wracać, bo mam pilne spotkanie z Donaldem.
      Odwróciłem się wstrząśnięty i zauważyłem, że słowa te wypowiedział milczący do tej pory mężczyzna, który siedział obok kierowcy. Odziany był w pozłacaną szatę z wygrawerowanymi inicjałami JK, zaś na głowie miał kapelusz z napisem KULCZYK. Zrozumiałem w mig, że to słynny filantrop, prężny przedsiębiorca, rekin finansjery i dobrodziej narodu polskiego Jan Kulczyk. To on ocalił mi żywot, a cała polsatowska ekipa wraz z gangiem Koterskich bez mrugnięcia okiem usłuchała jego rady i oddaliła się ciężarówką.

      Ubrałem się szybko i uciekłem pieszo jak najdalej od miejsca zbrodni. Szedłem jakieś 5 godzin do domu i wiedziałem, że tylko wstawiennictwo magnata finansowego uratowało mi życie. Nerwowo oczekiwałem na wyrok we własnym domu, bo przecież odkrycie mojego adresu było dla Koterskich dziecinną igraszką. Po paru minutach zadzwonił telefon. Odebrałem spanikowany i wysłuchałem tyrady Kotarskiego, a właściwie Koterskiego, który nakazał mi zmianę szkoły, zabronił kontaktów z Dominiką oraz zabronił wspominania o incydencie pod groźbą kary śmierci. Wiedząc z kim mam do czynienia tak też uczyniłem, a choć przekonanie rodziców o zmianie liceum tuż przed studniówką było niełatwym zadaniem, to jakoś mi się to udało. Dominika ryzykując życie przekazała mi na GG, że w szkole Koterski puścił plotkę, wedle której ja oraz czterech kamratów zostaliśmy wyrzuceni ze szkoły za handel narkotykami na stołówce.

      Po paru tygodniach policja, którą kierował Kulczyk, odnalazła ciała kolegów, którzy mieli zostać zabici w wojnie narkotykowej. Próbne matury Koterski zdał na 100%. Wszystkie. Podobno Kulczyk przesłał mu arkusze egzaminacyjne dzień przed maturami. Dominika relacjonowała mi, że na studniówce Koterski w kupionym konkursie został misterem balu. Po wszystkim próbował zgwałcić Dominikę w ubikacji dla sprzątaczek, a gdy ta zagroziła, że zgłosi to na policję to Radosław zaśmiał jej się w twarz mówiąc, że ma dobre konszachty z kimś kto nadzoruje policję i, że jeśli mu nie ulegnie to spotka ją gorszy los od śmierci. I spotkał. Dominika ciągle mu odmawiała, aż podczas walentynek, na które Koterski zabrał ją na gofry, nagle kazał zamknąć jej oczy, po czym zawołał wynajętego recydywistę, który oblał jej twarz kwasem siarkowym H2SO3. Co było dalej, tego już nie wiem, gdyż Dominika targnęła się na życie w szpitalu i tak oto straciłem ostatnią łączniczkę ze środowiskiem Koterskiego. Mogę tylko przypuszczać jakich forteli i ceregieli użył aby zdobyć popularność na youtube - mając w rodzinie speców od telewizji Marka Koterskiego oraz Okiła Khamidowa nie było to zapewne trudne.

      Pomyślicie, że ta historia to fikcja, że bajdurzę, że szkaluję sympatycznego Radosława Kotarskiego z zazdrości. To jednak prawdziwa historia, a piszę ją ku przestrodze, byście nie wierzyli w sztuczne uśmiechy celebrytów, za fasadą których czają się mafie, służby i loże. Zresztą spytajcie Kotarskiego o jego stosunek do zmarłego niedawno Jana Kulczyka. Nigdy nie usłyszycie z jego ust jakichkolwiek słów krytyki pod adresem swego największego dobrodzieja, na którego zresztą pogrzebie siedział w jednym z pierwszych rzędów. Nic dziwnego, wszak zawdzięcza mu wygodne życie oraz sławę. Tak to już niestety jest, że szuje, kanalie i podłe kreatury dążą po trupach do celu, udając dobrego człowieka i wręcz omamiając Polaków. Kotarski odebrał mi sporo zdrowia, życia, kolegów, dziewczynę oraz wiarę w ludzi. Jednak prawdy mi nie odbierze. Znam prawdziwe oblicze Kotarskiego i nie spocznę póki nie zapoznają się z nim także inni. Gdy zobaczycie go w reklamie banku Millenium to pamiętajcie o szantażach, gwałtach i mordach. Gdy zobaczycie nowy filmik Kotarskiego i ujrzycie te kilkanaście łapek w dół, to wiedzcie, że jedną z nich zostawiłem właśnie ja. Mała vendetta na sk%?@ielu. A Kulczyka szanuję, dobry z niego człowiek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Scorbix16 myslalem ze na koniec dostales paszport polsatu :( zawiodlem sie na Kotarskm.

    •  
      s.........1

      +6

      pokaż komentarz

      @Scorbix16: ale taguj #pasta bo gościu Cię pozwie.

    •  

      pokaż komentarz

      pozew za nietagowanie XDDDDD

      @BloodDeath94: Były bany za plusowanie, teraz czas na pozwy za nietagowanie! xD Wypok wkroczyłby na wyższy lvl!

    •  
      s.........1

      0

      pokaż komentarz

      pozew za nietagowanie XDDDDD

      @BloodDeath94: raczej za pisanie ze śmiertelną powagą takich rzeczy na jego temat.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak widzę tego gościa to nie tylko zaczynam chorować na nerki ale dostaję też od razu raka z przerzutami. Dzieje się to tak szybko, że nie wiem dany przerzut jest pierwotnymi rakowymi zmianami czy jest przerzutem. Skąd ten pokurcz si wziął?????

  •  

    pokaż komentarz

    Do nefrologa kolejki są na kilka miesięcy, więc powodzenia z badaniami profilaktycznymi.

  •  

    pokaż komentarz

    Heh, beniz ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Wyobraziłam sobie jak to wyglądało, kiedy owijał się tymi lampkami choinkowymi :D