•  

    pokaż komentarz

    Wyrwali jej kolczyki z uszu, obcięli włosy, zmasakrowali twarz. Wyprowadzili ją przez główne wejście w barze, widziało to mnóstwo osób. Ci ludzie poszli potem spać, zostawili ją.
    Iwona Cygan została zamordowana 13 sierpnia 1998 roku. Znaleziona na wałach wiślanych w Szczucinie koło Tarnowa, miała rany tłuczone głowy i twarzy, dwukrotne złamanie żuchwy. Zmarła w wyniku uduszenia drucianą pętlą.
    Przez 18 lat lokalna policja i prokuratura nie były w stanie wskazać winnych tej zbrodni. Śledztwo było na zmianę wznawiane i umarzane. Gdy w 2011 roku Archiwum X było blisko rozwiązania sprawy, zostało od niej odsunięte decyzją Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

    W styczniu 2016 roku opublikowaliśmy w „Dużym Formacie” reportaż „Zabójstwo 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina. Mordercy od lat są nietykalni”. Kilka miesięcy po opublikowaniu tekstu śledztwo zostało przeniesione z Tarnowa do wydziału Prokuratury Krajowej w Krakowie. Archiwum X wróciło do pracy. Na początku stycznia 2017 roku w areszcie było już trzech policjantów i podejrzany o współsprawstwo Józef K.
    W ciągu kolejnych miesięcy zatrzymana została koleżanka Iwony Renata G.-D. i 12 kolejnych funkcjonariuszy.
    W maju 2017 roku podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Paweł K. został przywieziony z Austrii do Polski. 1 grudnia 2017 roku Prokuratura Krajowa wysłała do rzeszowskiego sądu akt oskarżenia. Nieoczekiwanie w zeszły czwartek sąd zwrócił go prokuraturze do uzupełnienia.

    13 sierpnia wieczorem nad miasteczko nadciągała burza. Około ósmej do Iwony Cygan zadzwoniła jej najlepsza przyjaciółka Renata. Poprosiła o pilne spotkanie.
    Iwona była sympatyczną 17-latką, raczej nieśmiałą i ostrożną w nawiązywaniu kontaktów. Uczyła się w liceum w Dąbrowie Tarnowskiej. Starsza siostra Aneta pamięta, że Iwona nie chciała iść na spotkanie z Renatą, jakby coś przeczuwała. Powiedziała nawet, że już nie ufa Renacie. Że przyjaciółka ma dziwne towarzystwo i ją oszukuje. Chciała tę znajomość skończyć.
    Jednak uległa. Dziewczyny poszły do Zajazdu Leśnego, miejscowej knajpy należącej do szczucińskiej firmy Tankpol. Przesiedziały tam godzinę z dwoma kolegami. – Kiedy ja tam wchodziłam, Iwona właśnie wychodziła – opowiada Aneta. – Pomachała mi i powiedziała, że idzie do domu.
    Ale do domu nigdy nie dotarła. Razem z Renatą poszły na rynek w Szczucinie. Burza była coraz bliżej, zaczęło grzmieć. Ciemne chmury nadciągały nad miasto. Renata zeznała potem, że rozstały się pod kościołem i każda poszła do swojego domu. Dziś już wiemy, że to nieprawda, a przyjaciółka Iwony oskarżona jest o wielokrotne składanie fałszywych zeznań.
    Z aktualnych ustaleń Prokuratury Krajowej wynika, że dziewczyny przez prawie godzinę krążyły wokół rynku, jakby na kogoś czekały. Kilka minut po 22 zatrzymał się przy nich z piskiem opon biały polonez. Kierował nim Paweł K., pseudonim „Młody Klapa”. W środku siedzieli jego ojciec – Józef K., pseudonim „Stary Klapa”, i Robert K., pseudonim „Trabant”. Renata z Iwoną wsiadły do auta. Widziało to wielu świadków, między innymi pijący wódkę na plantach koło kościoła: Tadeusz Drab, Krzysztof B. i Jerzy B.
    Kilka metrów od poloneza stał policyjny radiowóz, w którym siedzieli Leszek W. i Grzegorz J. – funkcjonariusze szczucińskiego komisariatu.
    Zaczęło się błyskać. Tadeusz Drab, widząc nadciągającą ulewę, poprosił policjantów o podwiezienie do domu. Radiowóz ruszył za polonezem. Oba samochody jechały w kierunku wałów na Wiśle w Łęce Szczucińskiej. Tam policjanci wysadzili Draba koło jego domu. Potem, jak twierdzą, wrócili do patrolowania miasta.
    Polonez z Iwoną pojechał do znajdującego się nad Wisłą hangaru Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do dziś nie wiemy, co się w nim działo.

    •  

      pokaż komentarz

      Austriacy” przyjeżdżają
      Kim była dziewczyna, która wyciągnęła tego wieczoru swoją przyjaciółkę na śmierć? Renata była równolatką Iwony, pojawiła się w jej życiu pod koniec podstawówki. – Iwona oszalała na jej punkcie – opowiada Gosia, młodsza siostra Iwony. – Ta Renata chodziła do liceum w Zakopanem, jak wracała do domu, Iwona po nią nawet na przystanek wychodziła.
      – Często siedziały razem w pokoju, mówiła do Iwonki: „Ale z ciebie laska!” – dodaje Mieczysław Cygan, ojciec Iwony.
      Mama jej mówiła: „Iwona, to nie jest koleżanka dla ciebie”. Ale ona: „Oj, mamciu, jest fajna”. Renata obracała się w towarzystwie osób dużo starszych, byli wśród nich też koledzy jej starszej siostry Baśki pracujący w Wiedniu. – Jak przyjeżdżali do Szczucina, to była wielka impreza – opowiada Gosia. – Byli bogaci, kupowali wszystkim różne rzeczy. Iwona mówiła już wtedy, że to towarzystwo jej się nie podoba.
      Jednym z „Austriaków” był Paweł K., kierowca białego poloneza. Pracował w Grecji, potem w Austrii, na czarno, na budowie. Jego kolega Ryszard L. zeznał potem, że „Młody Klapa” był maniakiem seksualnym. Razem jeździli do ulubionego lokalu do Tarnowa na prostytutki.
      W połowie sierpnia Paweł K. przyjechał do Szczucina ze swoją dziewczyną Amandą na wesele brata kolegi Andrzeja N. Rozbijał się po miasteczku białym polonezem, pił, imprezował, podrywał dziewczyny.

      Kwity na wszystkich

      Ojciec Pawła K., pseudonim „Stary Klapa”, był ratownikiem WOPR, organizował polowania, miał w miasteczku układy ze wszystkimi.
      – Z Józefem K. to się znałem, jak jeszcze kawalerem był – opowiada dziś ojciec Iwony Cygan. – Grał po weselach, zabawach. Nawet na weselu u siostry mojej żony.
      W młodości pracowali razem w Spółdzielni Kółek Rolniczych. Córka Józefa Agata kolegowała się z Iwoną. – A on mi później zamordował dziecko – mówi Mieczysław Cygan. – Swojej córki koleżankę.
      W 1998 roku Józef K. opiekował się jednym z hangarów nad Wisłą, w którym WOPR trzymało motorówki i sprzęt ratowniczy. W hangarach często odbywały się zamknięte imprezy. – Tam spotykała się śmietanka towarzyska, lepiej sytuowani ludzie – opowiada policjant, który pracował wtedy w szczucińskim komisariacie.
      Były wójt Szczucina Bolesław Łączyński z trudem przypomina sobie tamte spotkania: – Ja tam byłem raz albo dwa razy. Raz „Stary Klapa” mnie na łódkę zaprosił – mówi dzisiaj.
      – Przyjeżdżali posłowie SLD – dodaje mieszkaniec Szczucina, wtedy blisko tego towarzystwa. – Bawili się ze „Starym Klapą”. Przyjeżdżali na Tankpol, potem gościł ich WOPR. Tylko wybrane osoby tam mogły bywać.
      Tankpol to teraz duży gracz w branży paliwowej i transportowej należący do lokalnego biznesmena Romana Mosio i jego wspólników. W latach 90. firma rozkręcała działalność i, jak twierdzą świadkowie, jej właścicielowi zależało na dobrych stosunkach z wysoko postawionymi politykami. Gdy w 2002 roku szef Tankpolu został zatrzymany przez CBŚ pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą w tzw. aferze paliwowej, wniosek o jego zwolnienie z aresztu złożył między innymi były wójt Bolesław Łączyński i proboszcz szczuciński Józef Przybycień.
      W 2011 roku szefa Tankpolu skazano na karę więzienia w zawieszeniu, ostatecznie, w 2016 roku, we wznowionym po apelacji procesie został uniewinniony.
      – Jak zginęła Iwunia, to było bardzo głośno, że tam przyjeżdża elita i bawi się – opowiada Mieczysław Cygan. – Policja, politycy, elita miejscowa z Tarnowa, z Dąbrowy. Tam się odbywały libacje.
      – W Szczucinie była to wiedza powszechna – potwierdza mecenas Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny Cyganów. – Natomiast co do uczestników, charakteru i przebiegu spotkań jest to zagadnienie objęte tajemnicą śledztwa.
      To właśnie na tych imprezach Józef K., „Stary Klapa”, miał na wszystkich gromadzić haki. Podobno miał kwity na polityków, policjantów, prokuratorów, sędziów, lekarzy, a nawet na miejscowego proboszcza.
      Aneta, siostra Iwony, jest dziś oskarżycielem posiłkowym w sprawie, od początku prowadzi też własne śledztwo. Na podstawie informacji zebranych od świadków tamtych zdarzeń mówi: – To była sieć zależności, haków, być może kompromitujących zdjęć, może filmów.
      Józef K. często mawiał, że ma takie układy, że nikt go nie ruszy. Pił z Andrzejem Ł., ps. „Jabłuszko”, policjantem z Komendy Powiatowej w Dąbrowie Tarnowskiej. Świetnie znał się też z naczelnikiem wydziału kryminalnego tej komendy Bogusławem P. Odwiedzał go często w pracy.

    •  
      w....m via Android

      -631

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Narkotyki i sprzęt dla policji

      W polonezie, który zabrał Iwonę z rynku, był też Robert K., właściciel baru U Trabanta. To on na początku lat 90. wraz z innymi lokalnymi biznesmenami sponsorował zakup sprzętu dla lokalnej policji. Akcja była prowadzona z inicjatywy Urzędu Gminy w Szczucinie. – Policja była wtedy bardzo niedoinwestowana. Mogło się tak zdarzyć, że sprzęt finansowali prywatni przedsiębiorcy – potwierdza były wójt Bolesław Łączyński.
      Wszystko wskazuje na to, że prócz prowadzenia popularnej knajpy Robert K. miał też inne biznesy. Prokuratura Krajowa ustaliła, że w wydzielonym pomieszczeniu lokalu Roberta K. nagrywane były filmy pornograficzne z udziałem młodych dziewczyn wcześniej odurzanych alkoholem i narkotykami. Nagrania te wysyłano potem do Austrii. „Trabant” miał czerpać z tego zyski.
      W jego lokalu miał też odbywać się handel narkotykami.
      Jeden ze świadków opowiada: – Robert K. miał wujka. Ten wujek – już nie żyje – raz opowiadał, że Robert K. wziął go do Lublina. I mówi: „Pójdziesz pod tę klatkę schodową, tam będzie stał gościu. Dasz mu paczuszkę, a on ci 100 tysięcy złotych wypłaci”. No i tak było. Dał mu ten gościu te 100 tysięcy. To były narkotyki.
      Gosia, siostra Iwony, chodziła z synem „Trabanta” do klasy. – Kuba przychodził do Małgosi się pobawić. Przyprowadzała go do nas żona „Trabanta” albo on sam – opowiada Mieczysław Cygan. – Iwona odprowadzała Kubę pod wieczór do ich domu. A później „Trabant” ją mordował. Ja nie mogę sobie tego wytłumaczyć…
      Rok po zabójstwie Iwony Robert K. zamknął bar. Zmarł kilka lat temu.
      – Jego syn Kuba mówił nam, że tata się bardzo sprawą interesuje, że zbiera materiały, gazety, nagrywa programy – dodaje Gosia. – Te wyrzuty sumienia doprowadziły do tego, że Robert K. się zapił na śmierć.

      Ciosy kastetem

      Ale wróćmy do 13 sierpnia 1998 roku. Przed północą policyjny radiowóz stoi przed barem U Trabanta. Policjanci Leszek W. i Grzegorz J. widzą, jak przed lokal podjeżdżają dwa samochody – audi i polonez. Z poloneza wysiadają „Stary Klapa”, „Młody Klapa”, „Trabant”, Renata i Iwona. Razem wchodzą do baru.
      W wakacyjny wieczór U Trabanta bawiło się kilkadziesiąt osób. Przy barze stała dziewczyna Pawła – Amanda, żona „Trabanta” i jeszcze jedna barmanka. Na zewnątrz szalała burza, lało jak z cebra.
      Jak dziś wynika z ustaleń Prokuratury Krajowej, w wydzielonym pomieszczeniu, tym samym, w którym były kręcone filmy pornograficzne, Paweł K. próbował zgwałcić Iwonę. Gdy dziewczyna się opierała, jego ojciec „Stary Klapa” i „Trabant” chwycili ją za ręce, a Paweł zaczął zadawać jej z dużą siłą ciosy narzędziem twardym i tępym typu kastet, „powodując obrażenia ciała w postaci ran tłuczonych, w tym rany głowy skutkującej chwilową utratą przytomności”. Iwona upadła na ziemię. – Później ją kopali po całym ciele – mówi Aneta, siostra Iwony.
      Wyrwali jej kolczyki z uszu, obcięli włosy, zmasakrowali twarz.
      Aneta: – Jest to dla nas coś niepojętego, nieprawdopodobnego: wyprowadzili Iwonę przez główne wejście, widziało to mnóstwo osób. Ci ludzie poszli potem spać, zostawili ją.
      Jak twierdzi Prokuratura Krajowa, wszystkie osoby, które tamtego wieczoru bawiły się w barze U Trabanta, są dziś zidentyfikowane z imienia i nazwiska.
      Żadna z nich przez następne 19 lat nie przyszła do Cyganów i nie opowiedziała, co tam się stało. Nie zrobiła tego też „najlepsza przyjaciółka” Iwony Renata.
      Chwilę po północy policjanci w radiowozie widzą, że z lokalu wychodzi kilka osób, między innymi Paweł K., a także Józef K. i Robert K., którzy prowadzą „pod pachę” skatowaną Iwonę. Funkcjonariusze nie reagują, żaden z nich nie wysiada z samochodu, żeby pomóc dziewczynie. Sprawcy pakują Iwonę na tylne siedzenie poloneza, po czym odjeżdżają.

    •  

      pokaż komentarz

      – Leszek W. mógł to dziecko uratować – mówi dziś Mieczysław Cygan.

      Dlaczego radiowóz policyjny stał w nocy przed barem U Trabanta? Dlaczego policjanci nie reagowali, gdy widzieli wyprowadzaną Iwonę? Czy już wcześniej chronili przestępczy układ panujący w Szczucinie?
      Za polonezem rusza audi należące do Ryszarda L., kolegi „Młodego Klapy”, tego samego, z którym jeździł na prostytutki. Za samochodami rusza radiowóz. Ale jak twierdzi funkcjonariusz Leszek W., na jednym ze skrzyżowań polonez pojechał w kierunku mostu na Wiśle i hangarów WOPR, a radiowóz skręcił za audi do domu Ryszarda L.
      Dlaczego policjanci nie pojechali za pobitą dziewczyną? Czy Leszek W. mówi prawdę?
      Aneta kilka lat temu dotarła do świadka, który twierdził, że w noc zabójstwa policyjne radiowozy stały na wiślanym wale. – Leżał na łóżku, już był wtedy chyba chory. Powiedział, że wie, kim jestem, bo jestem podobna do Iwony. Rozpłakał się i powiedział, że wtedy na wale były dwa radiowozy policyjne. Więc nawet jeśli ktoś to wszystko widział, to nie miał komu zgłosić.
      Na pytanie, czy lokalna policja była na wiślanym wale w tamtą sierpniową noc 1998 roku, mecenas Ireneusz Wilk odpowiada: – Zagadnienie objęte tajemnicą śledztwa.
      – Naczelnika wydziału kryminalnego Bogusława P. nie było następnego dnia na miejscu zabójstwa – zdradza były policjant szczucińskiego komisariatu. – To zastanawiające. Ale po co miał być, jak może był wcześniej?
      Bogusław P., szef wydziału kryminalnego w Dąbrowie Tarnowskiej, były funkcjonariusz SB, jest dzisiaj w areszcie. Prokuratura ustaliła, że to na jego polecenie niszczono dowody w śledztwie. To on miał wysłać do rodziny Cyganów policjanta, aby odebrał ubrania Iwony, które dziewczyna miała na sobie w dniu zabójstwa. Ubrań tych nigdy później nie odnaleziono. To również na jego polecenie inny policjant z Dąbrowy Tarnowskiej, Paweł W., miał zamienić zabezpieczone na miejscu zbrodni włosy.
      Prywatnie Bogusław P. to szwagier Leszka W.
      Wielu świadków zeznaje, że w sprawę zamieszany jest też inny policjant z dąbrowskiej komendy, Andrzej Ł., pseudonim „Jabłuszko”. – Podejrzewam, że on mi dziecka nie zamordował, tylko doradzał, jak kręcić – mówi Mieczysław Cygan. – Że go przywieźli na miejsce zbrodni, jak zamordowali Iwonę, mówił im, co z tym zrobić.
      Andrzej Ł. był wtedy członkiem zarządu tarnowskiego WOPR, miał klucz do hangarów. Rok po zabójstwie wyjechał z rodziną do Stanów. Dzwonił potem do Szczucina, wypytywał ludzi, co się dzieje w śledztwie. Do Polski przyjechał znowu w 2009 roku, chciał zostać na dłużej. Jednak po przesłuchaniu w Archiwum X i badaniu wariografem spakował walizki i następnego dnia wrócił do Stanów. Dziś prawdopodobnie jest świadkiem incognito.

      Uduszona drutem

      Późnym wieczorem 13 sierpnia Aneta wraca do domu. Jest pewna, że siostra śpi w swoim pokoju. Matka słyszy zamykające się drzwi wejściowe i jest przekonana, że wróciła Iwona.
      Tymczasem pobitą dziewczynę przez kolejne dwie godziny sprawcy wożą po mieście. Przed drugą w nocy docierają na wał przy Wiśle, około 200 metrów od hangarów WOPR. Tutaj Iwona próbuje uciekać. Znowu zostaje pobita. Traci przytomność. Wtedy, jak wynika z ustaleń Prokuratury Krajowej, Paweł K. bierze metalowy drut i mocno zakręca na szyi dziewczyny. Jego ojciec Józef K. i Robert K. „Trabant” mu w tym pomagają.
      Jak potem wykazała sekcja zwłok, Iwona umarła uduszona zadzierzgniętym na szyi drutem i krwią spływającą z licznych obrażeń twarzy. Po zabójstwie sprawcy ściągają do kolan spodnie dziewczyny pozorując gwałt.
      Całą sytuację obserwuje z wału Tadeusz Drab, który zobaczył światła samochodów i wyszedł z domu sprawdzić, co się dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak:

      O wpół do siódmej rano matka idzie do pokoju młodszej córki. Iwony nie ma w łóżku. Budzi męża i starszą córkę. Aneta dzwoni do Renaty, ale odbiera jej siostra Baśka i mówi, że Renata jest w Busku na kursie na prawo jazdy. Aneta z ojcem jadą więc do Buska-Zdroju. Znajdują Renatę na placu manewrowym.

      – Zapytałam ją, co się mogło stać, gdyż Iwony nie było w domu – opowiada Aneta. – Renata kompletnie się tym nie zdziwiła. Powiedziała, że ona teraz nie może z nami wrócić, nie może z nami rozmawiać, bo ma jazdę. Wsiadła do auta i jeździła w kółko po placu. Trwało to może z 15 minut. Mój tata się zdenerwował, poszedł po nią i powiedział, że wraca z nami do Szczucina.
      – Ona się tak dziwnie zachowywała – dodaje dziś Mieczysław Cygan. – Tak jakby o wszystkim wiedziała.
      – Wina Renaty G. w przyczynieniu się do zabójstwa Iwony jest o wiele większa, niźliby wynikało to ze stawianych jej w akcie oskarżenia zarzutów – potwierdza Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny Cyganów. – W naszej ocenie Renata wiedziała, co planują sprawcy w stosunku do Iwony. Była świadoma następstw, które spotkały jej koleżankę, a przynajmniej się na nie godziła.
      Cyganowie przywieźli Renatę do domu, po czym przed dziewiątą ojciec Iwony pojechał na policję. Leszek W. i Grzegorz J. rano powinni byli skończyć dyżur, ale z jakiegoś powodu pracowali dalej.

      – Ledwiem otwarł drzwi na posterunek, już W. wyleciał do mnie – opowiada ojciec Iwony. – Mówię mu, że mi córka nie wróciła do domu. A on mówi: „Ja znałem Iwonę, bo chodzi z moją córką do klasy, i była u nas w domu”. Nawet byłem zadowolony, że zna Iwonę, myślałem, że pomoże szukać.
      Mieczysław Cygan przywiózł Leszka W. do swojego domu. – Jak zobaczył Renatę, powiedział, że musi z nią porozmawiać – przypomina sobie Aneta. – Wyprosił nas z domu. Zamknął się z Renatą w pokoju Iwony. Po jakimś czasie wyszedł i powiedział, że Renata nic nie wie i że Iwona na pewno wróci.
      – Dzisiaj prawie przekonany jestem, że powiedział jej, co ma mówić – twierdzi Mieczysław Cygan.
      – Leszek W., kiedy był u nas o dziewiątej rano, doskonale wiedział, że Iwona nie żyje – dodaje Aneta. – Przyszedł i wmawiał nam, że nic się nie stało, że nastolatki uciekają z domu.

      Psy idą za zającem

      Według materiałów policyjnych ojciec zgłosił zaginięcie córki około godziny 13. Zapewne w ten sposób chciano ukryć fakt, że szczucińska policja nie prowadziła żadnej akcji poszukiwawczej.
      Około godziny 13 mieszkaniec Łęki Szczucińskiej Stanisław Dziodzio szedł na pastwisko nad Wisłę. – Zwykle wcześniej wyprowadzałem krówkę, ale wtenczas po burzy było błoto, to nie chciałem – opowiada rolnik. – Przy tej ścieżce te zwłoki leżały. Obnażona była, spodnie w dole, wszystko na wierzchu. Krótko ostrzyżona, ja myślałem na początku, że to jakiś mężczyzna. Buciki ani nie ubrudzone błotem, ani nic, a to było po deszczu. Spodnie też były czyste. Leżała twarzą do ziemi. Prościutko ułożona, nogi ściśnięte. Człowiek w konwulsjach to przecież różne pozycje by przyjmował.
      Stanisław Dziodzio zadzwonił na policję. Na wał nad Wisłą przyjechali znów Grzegorz J. i Leszek W.
      Robert Cygan, kuzyn Iwony, o tym, że znaleźli na wale martwą dziewczynę, dowiedział się jako pierwszy z rodziny.
      – Przyjechałem górą, koroną wału, zleciałem na dół – opowiada dziś. – Tam był Leszek W. i radiowóz. Chciałem dobiec do niej. On mówi: „Nie, nie, zostań. To jest na pewno ona, ja wiem, że to jest ona, bo chodziła z moją córką do szkoły. Nie chodź tam”. Ja do końca nie mogłem uwierzyć, że to jest Iwonka. Była tak zmasakrowana, że nie mogłem jej poznać.
      Przyjechali policjanci z Dąbrowy Tarnowskiej z psami. Mimo opadów w nocy psy złapały ślad. – Ale prokurator Kumorowski zdecydował, że te psy idą za zającem – opowiada Robert Cygan. – To pamiętam jak dziś: żeby je odwołać, że to nie jest ten trop.
      Naprzeciwko hangaru WOPR, pod namiotem, wypoczywała rodzina z Kielc. Pytam, czy ich przesłuchano, czy wzięli ich zeznania – opowiada Robert Cygan. – Kumorowski wysłał Grześka J. Powiedział, że nic nie słyszeli, nic nie widzieli. Podobno J. spisał ich dane.
      Ale rodzina Cyganów nigdy nie natknęła się w aktach na notatkę służbową z tego rozpytania.

      Już pozamiatane

      Z wałów szybko zabrano zwłoki Iwony, na miejscu nikt nie został, teren nie został zabezpieczony. Robert Cygan pojechał do komisariatu w Szczucinie. – Wujka Mietka nie wpuścili wtedy na posterunek – opowiada. – Nie chcieli z nim rozmawiać, siedział na schodach. Nikt mu nie chciał nawet drzwi otworzyć. Wszedłem, zrobiłem tam rozróbę: „Co wy robicie? Dlaczego tam nie ma nikogo? Cokolwiek mogło tam gdzieś zostać, wszystko będzie już pozamiatane”. Dopiero wtedy się okazało, że dało się ściągnąć jeszcze ludzi i zaczęli szukać.

    •  

      pokaż komentarz

      Ostatecznie na miejscu zdarzenia zabezpieczono szereg dowodów, m.in. połamane drewniane sztachety, rozbitą butelkę po winie i włókna koloru biskupiego. Włókna te pojawią się jeszcze w naszej historii.
      Następnego dnia po zabójstwie w knajpie U Trabanta zaczął się remont. Oficjalnie „przerabiano bary”. Na zewnątrz lokalu, przy grillu, siedzieli m.in. Paweł K., Amanda T. i „Trabant” z żoną. Jak zeznają świadkowie, do baru przyjechało trzech policjantów z Dąbrowy Tarnowskiej w cywilnych ubraniach, którzy rozpytywali o zabójstwo Iwony. Pomagali im policjanci ze Szczucina. Dlaczego funkcjonariusze przyjechali akurat do baru U Trabanta? Dlaczego przepytywali Pawła K. i Roberta K.?
      – Na drugi dzień policjanci wiedzieli już, kto dokonał tej zbrodni – mówi Aneta, siostra Iwony. – Ich zadaniem było tworzyć fałszywe dowody, a usuwać prawdziwe oraz chronić prawdziwych morderców.
      Pewnie dlatego notatek służbowych z rozpytań w barze U Trabanta Cyganowie nigdy nie widzieli w aktach sprawy.

      Białe martensy

      W piątek po zabójstwie Paweł K., „Młody Klapa”, pojechał z kolegą, Sławomirem N., do Tarnowa po nowe buty. W sobotę poszli na huczne wesele brata Sławka, Andrzeja. Bawiło się tam prawie sto osób, w tym prawie wszyscy dziś oskarżeni o udział w zabójstwie. Paweł K. wystąpił w marynarce koloru biskupiego, prawdopodobnie tej samej, której włókna zabezpieczono na miejscu zabójstwa.
      Kilka dni później był pogrzeb Iwony. Najmłodsza córka Cyganów, Gosia, miała wtedy 10 lat. Właśnie wróciła z kolonii. – Mama z tatą stali w bramie, ubrani na ciemno. Wzięli mnie na ręce, zaczęli płakać. Weszłam do domu, była prawie cała rodzina. Mama powiedziała, że jakiś zły człowiek zrobił coś Iwonce. A ja zaczęłam krzyczeć: „Ale żyje? Ale żyje?”. Mama mówi: „Tak, żyje”. I wtedy babcia powiedziała, że nie, nie żyje, że umarła.
      Na pogrzeb Iwony przyszły tysiące ludzi, głównie młodzież. Koledzy nieśli trumnę kilka kilometrów ze Szczucina do Rataj, gdzie została pochowana.
      Gosia pamięta tamten dzień niczym scenę z horroru. – Przyjechała trumna z Iwoną. Ktoś ją otworzył. Zobaczyłam Iwonę. Pamiętam, że wielką, ogromną twarz miała całą siną, była cała zszyta, miała białą suknię, białe martensy. Ale twarz… Często zamykam oczy i widzę tę twarz…
      16 sierpnia córka Józefa K., „Starego Klapy”, Agata poszła na swoją pierwszą pielgrzymkę do Częstochowy. Potem jej ojciec często przychodził do Cyganów. – Wypytywał, mówił, że on sam to śledztwo będzie prowadził – opowiada Aneta.
      – Wiedzieliśmy od początku, że to „Klapa” – dodaje Mieczysław Cygan. – Ale żona do końca mówiła: „Tak bym chciała, żeby to nie on zamordował mi dziecko. Bo co taki potwór chciałby od takiej marnej istoty?”.

      Nie ma sprawy

      Na początku policja przyjęła hipotezę, że Iwonę zabili sataniści.
      – Poszliśmy z żoną na posterunek, to musiało być zaraz po śmierci Iwuni – opowiada ojciec. – Bogusław P. mało nas nie wyrzucił. Tak się darł nad nami, krzyczał, że była satanistką, żeśmy jej krzyża nie zrobili, że to nasza wina, że zginęła. Chciał nas wystraszyć, żebyśmy mu tam nie chodzili po korytarzach.
      To ten sam Bogusław P., aresztowany dziś naczelnik wydziału kryminalnego w Dąbrowie Tarnowskiej, którego często na komendzie odwiedzał „Stary Klapa”.
      Dzień po zabójstwie funkcjonariusz Leszek W. przywiózł świadka morderstwa, Tadeusza Draba, do sklepu swojej żony w sąsiedniej wsi. Postawił mu trzy piwa, po czym razem z Grzegorzem J. wzięli go do radiowozu i wypytali szczegółowo, co widział w noc zabójstwa na wale. Z rozmowy tej policjanci nie sporządzili żadnej notatki służbowej. Przez kilka następnych miesięcy Drab utrzymywał, że na wale nic nie widział.
      – Ludzie nie byli „zadaniowani” do tego, że trzeba ten temat drążyć – zdradza były szczuciński policjant. – To było na zasadzie, że nie ma sprawy, nie istnieje ta historia. Nie było odpraw, narad, spotkań, zadań, że mamy dążyć do tego, żeby ta sprawa wyszła. To jest dla mnie szokujące do dziś.
      Ale w papierach coś musiało się znaleźć. Prokurator Włodzimierz Kumorowski przesłuchał 250 świadków, z których większość nie wniosła nic do sprawy. Typowano kolejnych podejrzanych. W styczniu 1999 roku komendant komisariatu w Szczucinie Maciej Cz. wystąpił w programie „997”. Mówił, że zabójstwa mógł dokonać adorator, którego względy Iwona odrzuciła. W związku z tą hipotezą policja poszukiwała młodego mężczyzny o jasnych włosach, z kolczykiem w uchu.

    •  

      pokaż komentarz

      – Cz. zaczął tworzyć wyimaginowane, nieprawdziwe postacie – mówi Aneta.
      Prokuratura Krajowa ustaliła, że podczas późniejszych oględzin przedmiotów zabezpieczonych na miejscu zbrodni Maciej Cz. miał wyprostować pętlę z drutu, którym zamordowano Iwonę. Mogło to spowodować zatarcie znajdujących się na niej śladów.
      O zabójstwo Iwony był też podejrzewany kuzyn Robert Cygan. – Ja byłem niewygodny, bo się o wszystko upominałem – mówi. – Chodziłem i pytałem, kogo przesłuchują, co mają.
      – Żona często mówiła, jak poszła do Dąbrowy na posterunek: „Mietek, ja czuję, jak mi się śmieją za plecami” – mówi Mieczysław Cygan. – Dziś wiem, że to była prawda.
      W efekcie policyjnych i prokuratorskich zaniedbań zaraz po zabójstwie nie przeszukano ani hangarów WOPR, ani baru U Trabanta. Nie zabezpieczono ważnych dowodów lub je zniszczono. Nie włączono też do materiałów śledztwa żadnych notatek obciążających osoby, które dzisiaj są oskarżone w tej sprawie.
      Pierwszy prokurator, który prowadził śledztwo, Włodzimierz Kumorowski, w 2014 roku awansował na stanowisko zastępcy prokuratora okręgowego w Tarnowie. Postępowanie dyscyplinarne w stosunku do prokuratorów można wszcząć do trzech lat od popełnienia czynu. Kumorowski w dalszym ciągu widnieje na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Tarnowie jako zastępca prokuratora okręgowego, odpowiedzialny dodatkowo za nadzór.

      Wabik

      W tym samym programie „997” w 1999 roku ogłoszono, że dla osoby, która przyczyni się do ujęcia sprawcy, wójt Bolesław Łączyński przy wsparciu lokalnego przedsiębiorcy ufundował nagrodę 20 tysięcy złotych.
      Dziś Łączyński zdradza: – To był pan Roman Mosio, firma Tankpol.
      Dlaczego Roman Mosio chciał ufundować taką nagrodę?
      – Dyskutowało się wtedy, że musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej tego bandytę ukarać – mówi były wójt.
      Pieniądze nigdy nie wpłynęły jednak na konto gminy. – Mam wrażenie, że to był wabik na kogoś, kto mógłby jeszcze coś wiedzieć – podejrzewa Aneta.
      Jeśli tak było, to wabik spełnił swoją funkcję. Program „997” obejrzał w knajpie Tadeusz Drab, który nagle przypomniał sobie, co widział na wałach. Podobno chwalił się, że zgarnie tę nagrodę, bo wie, kto zabił Iwonę. Dzień po emisji programu przepadł bez wieści.
      – Mówią, że Sławomir N. był widziany z Drabem w knajpie U Trabanta zaraz przed jego zniknięciem – mówi Aneta.
      Sławomir N. to kolega Pawła K., z którym kupowali buty przed weselem brata.
      Kilka miesięcy później, w maju 1999 roku, zwłoki Draba w stanie rozkładu znaleziono w Wiśle. Prokuratura w Dąbrowie Tarnowskiej uznała, że to samobójstwo, i po dwóch miesiącach umorzyła postępowanie.
      – Nie bali się niczego, robili, co chcieli, ginęli ludzie, ginęły dowody. Musieli mieć na to realne przyzwolenie – podsumowuje Aneta.

      Seryjny samobójca

      Co mogło być motywem zabójstwa Iwony? Bo w to, że była nim nieudana próba gwałtu, chyba nikt nie wierzy. Gwałt mógł mieć na celu złamanie Iwony, zastraszenie, zmuszenie do czegoś. Tylko do czego?
      W sprawie pojawia się wątek handlu kobietami. Prokuratura Krajowa znalazła dowody na to, że Paweł K. i jego ojciec organizowali wyjazdy młodych dziewczyn do pracy w Austrii przy sprzątaniu domów. Z aktu oskarżenia wynika, że niektóre z tych dziewczyn były sprzedawane do domów publicznych.
      Kilku świadków zeznaje, że Iwona miała wyjechać do Austrii razem z siostrą Renaty Barbarą G. Barbara mieszkała już wcześniej w Wiedniu, pracowała w knajpie. Do jej najbliższych znajomych należeli bracia Wiktor i Ryszard K. ze Szczucina. Wiktor K. wynajmował w wiedeńskiej kamienicy mieszkania Polakom. Zdaniem świadków praca dla obu dziewczyn była już załatwiona, wystarczyło tylko nakłonić Iwonę.
      Być może Iwona na początku zgodziła się na wyjazd. Nie domyślała się jeszcze, do czego jest w Austrii przeznaczona.
      – Rzuciła hasło, że chciałaby wyjechać z Renatą – przypomina sobie Aneta. – Nie było pozwolenia ze strony naszej mamy i Iwona przestała pytać.
      Mimo to paszport dziewczyny zaginął. – Mam podejrzenia, że Iwona została sprzedana – dodaje dziś siostra. – Ktoś wpłacił pieniądze, więc musiała być wywieziona.
      Inna hipoteza zakłada, że tamtego wieczoru Iwona miała być w hangarze komuś „wystawiona”. – Ktoś tam był z „Warszawki” i dziewczyna miała być jako towar – zdradza były szczuciński policjant. – Może koleżanka miała za to coś obiecane?
      Niewykluczone, że obie hipotezy są prawdziwe. Być może przed wywiezieniem Iwony do Austrii Paweł K. chciał nagrać pornograficzny film z jej udziałem. W dodatku Iwona mogła zbyt dobrze poznać sekrety szczucińskiego „układu”. Gdy chciała się wycofać, stała się zagrożeniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @whitem: Dobrze robi. Nie każdy chce w wybiórczą wchodzić, poza tym te ciule płatny tekst mają. Dzięki temu, że wrzucił tekst artykułu w komentarzach to kto chce, ten przeczyta. Sugeruję cofnąć minusy.

    •  

      pokaż komentarz

      Na forum internetowym pod jednym z artykułów o sprawie ukazał się wpis: „Komu wystawiono Iwonę tamtej nocy? Kto był w hangarze? Kogo chronili policjanci, pilnujący z radiowozu, aby nikt nie przeszkodził w zabawie? Właściciela podrzędnej speluny i jego ochroniarza? Na zlecenie kogo K. woził dziewczyny? Przecież nie sobie na budowę? Kogo nadal boi się K., skoro milcząc – bierze sprawę na klatę? Wyciągnijcie to od niego, zanim dopadnie go seryjny samobójca”.
      – Myślę, że motyw zabójstwa był o wiele bardziej skomplikowany – mówi Aneta. – Układ, który chronił morderców, nie kończył się na tych policjantach i na prokuratorach, ale o wiele wyżej.

      Miażdżyca po szczucińsku

      Po umorzeniu postępowania w 1999 roku przez wiele lat w sprawie prawie nic się nie działo. Śmierć Tadeusza Draba zamknęła wszystkim usta. Ludzie nie ufali lokalnej policji i prokuraturze.
      Ruch zrobił się dopiero w 2009 roku, gdy śledztwo rozpoczęło Archiwum X. Policjanci z Krakowa zaczęli szukać świadków, gromadzić dowody. Jednak gdy byli już blisko rozwiązania sprawy, odsunięto ich od śledztwa i prokurator Dorota Filipek-Marek z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie 29 czerwca 2012 r. znowu umorzyła postępowanie. Potem nastąpiło w Szczucinie kilka niewyjaśnionych śmierci.
      W szczucińskim komisariacie pracował policjant Andrzej J.
      Mieczysław Cygan wspomina: – Podjeżdża pod nasz dom wóz policyjny, jeden z policjantów daje nam jakieś zawiadomienie i mówi: „Bardzo bym chciał, żeby ta sprawa wyszła. Bardzo bym chciał”. I zaraz zginął.
      Andrzej J. popełnił samobójstwo 30 lipca 2012 roku. O 5 rano, mimo że nie miał dyżuru, przyszedł do szczucińskiego komisariatu i strzelił sobie ze służbowej broni w głowę. Osierocił trzy córki. Przyczyną samobójstwa, według naczelnika kryminalnych z Dąbrowy Tarnowskiej Bogusława P., były kłopoty osobiste policjanta.
      W odstępie dwóch lat zginęli też dwaj mężczyźni, którzy twierdzili, że wiedzą, kto zabił Iwonę.
      24 sierpnia 2014 roku Marek Kapel wracał z baru U Macha do domu. Wypił dwa piwa i setkę wódki. Następnego dnia został znaleziony w pozycji klęczącej, z głową przygniecioną dwoma 50-kilogramowymi żelbetonowymi przęsłami ogrodzenia.
      Po dwóch miesiącach Prokuratura w Dąbrowie Tarnowskiej umorzyła śledztwo, nie dopatrując się w jego śmierci udziału osób trzecich.
      – W Archiwum X nam powiedzieli, że była na nim wykonana egzekucja – mówi dziś Zofia Kapel, matka Marka. A świadkowie dodają, że w pobliżu miejsca śmierci jej syna stały w nocy dwa radiowozy z policjantami aresztowanymi później w sprawie Iwony.
      Kolejny mężczyzna, Wojciech Sołtys, zaginął 13 października 2016 roku. Jego ciało znaleziono po prawie miesiącu w stanie rozkładu w trudno dostępnym miejscu na brzegu Wisły. Doszczętnie spalony samochód stał kilkaset metrów dalej, tablica rejestracyjna leżała oderwana.
      – Podobno miał ze „Starym Klapą” zatarg o Iwonę – mówi Mieczysław Cygan. – Miał mu mówić: „Czemuś ty to dziecko zamordował?”.
      Prokuratura w Dąbrowie Tarnowskiej ustaliła, że Wojciech Sołtys zmarł w wyniku ostrej niewydolności krążenia na tle miażdżycowym. Na forum pod artykułem o tej sprawie ktoś napisał: „Jakaś nowa odmiana miażdżycy, pali samochody, wyrywa tablice i uśmierca kierowcę. Miażdżyca po szczucińsku”.
      – Tak się dzieje tu ze wszystkimi – komentuje Józef Sołtys, brat Wojciecha. – Nie wolno się słowem odezwać. A on mówił, że dużo wie, choć właściwie nic nie wiedział. Od policji słyszałem, że się gdzieś ze „Starym Klapą” kłócili. Tu zginęła masa osób.
      – Jak ustalono, również zgony Marka K. i Wojciecha S. były powiązane ze sprawą zabójstwa Iwony Cygan i aktualnie są one przedmiotem odrębnego postępowania – potwierdza prokurator Piotr Krupiński z Prokuratury Krajowej, który nadzoruje te śledztwa.

      W 2014 roku Robert Cygan, kuzyn Iwony, znalazł swojego kilkunastoletniego syna Darka powieszonego w piwnicy własnego domu. Prokuratura w Dąbrowie Tarnowskiej prowadziła postępowanie o doprowadzenie go namową lub przez udzielenie pomocy do targnięcia się na własne życie, ale umorzyła śledztwo.
      Robert Cygan dobrze znał rodzinę Józefa K., „Starego Klapy”. – Nieraz się zrobiło ognisko czy grilla, wypiło wódkę – opowiada. – On mnie zna od dziecka, ja jego syna też znałem od dziecka. Mój syn kolegował się z „Trabanta” synem. Może Darek coś usłyszał, może coś się dowiedział, gdy był u nich w domu. Nie wiem.
      – Wiem, że się pokłócili i Darek powiedział synowi „Trabanta”, że jest synem mordercy – mówi ojciec Iwony.
      – Badane są też inne przypadki śmierci osób, które mają związek ze sprawą zabójstwa Iwony Cygan – mówi Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny. – Dotyczy to kilku przypadków. Ich wyjaśnienie może rzucić nowe światło na wiele nieznanych aspektów sprawy.

    •  

      pokaż komentarz

      Parasol ochronny

      Gdy w 2016 roku sprawę przejęła Prokuratura Krajowa i do pracy wróciło krakowskie Archiwum X, śledztwo kolejny raz nabrało rozpędu. Przeszukano pomieszczenia, w których był bar U Trabanta, rozkuto ściany w poszukiwaniu śladów pobicia Iwony. Przeprowadzono eksperyment na rynku mający na celu zrekonstruowanie ostatnich godzin z życia Iwony. Ludzie zobaczyli, że ich zeznania nie trafiają do kosza albo w ręce bandytów, i zaczęli mówić.
      Dziś w areszcie przebywa 13 policjantów ze Szczucina i Dąbrowy Tarnowskiej, w tym wieloletni komendant komisariatu w Szczucinie Maciej Cz. Prywatnie jest on bratem sędzi Sądu Rejonowego w Tarnowie, szwagrem sędziego i przewodniczącego wydziału cywilnego w tym samym sądzie, a także bratem prokurator Prokuratury Rejonowej w Tarnowie.
      Inny z policjantów, Waldemar G., to kuzyn obecnego burmistrza Szczucina Andrzeja Gorzkowicza. Aresztowany jest także były komendant z Dąbrowy Tarnowskiej Andrzej K. i były naczelnik wydziału kryminalnego z Dąbrowy Tarnowskiej Bogusław P. Jak informuje Prokuratura Krajowa, policjanci są oskarżeni o „niedopełnianie obowiązków służbowych, przekraczanie uprawnień, manipulację rzeczowym materiałem dowodowym i celowym działaniem zmierzającym do utrudnienia prowadzonego w tej sprawie postępowania przygotowawczego w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej przez sprawców zabójstwa Iwony Cygan”.
      Leszek W., zapewne w zamian za współpracę z Prokuraturą Krajową, otrzymał już łagodny wyrok – 11 miesięcy w zawieszeniu i grzywnę za niedopełnienie obowiązków służbowych i utrudnianie postępowania. Jakiś czas temu opuścił areszt. Aktualnie wycofuje się ze wszystkich zeznań i twierdzi, że prokurator mu coś dosypał do napoju podczas przesłuchania.

      Eksperyment procesowy w sprawie śmierci 17-letniej Iwony C.

      W grudniu 2016 roku Paweł K. przyjechał do Polski na święta z żoną i dwójką dzieci. Prawdopodobnie ostrzeżony drugiego dnia świąt spakował się i pośpiesznie wrócił do Wiednia, gdzie od lat oficjalnie prowadził firmę zajmującą się sprzątaniem. Pod koniec grudnia Prokuratura Krajowa wydała za nim list gończy i europejski nakaz aresztowania. W styczniu 2017 roku „Młody Klapa” został zatrzymany przez austriacki oddział antyterrorystyczny Cobra. W maju wojskowym samolotem przetransportowano go do Polski.
      – Kiedyś byłam w Zajeździe i doszedł do mnie ten „Klapa” – opowiada Gosia. – Położył mi ręce na ramionach i powiedział: „Nie patrz na mnie tak, jakbym był mordercą. Rozumiesz? Nie patrz się tak na mnie”. Ja mówię: „Czy jakby pan wiedział, kto zabił moją siostrę, toby mi pan powiedział?”. On mówi: „Przysięgam ci na życie moich dzieci, że ja twojej siostry nie zabiłem”.
      1 grudnia 2017 roku Paweł K. został oskarżony o zabójstwo Iwony Cygan ze szczególnym okrucieństwem.
      W sylwestra 2016 roku zatrzymano też jego ojca, Józefa K., jest oskarżony o współsprawstwo zabójstwa. Listem gończym była poszukiwana Renata G.-D., która od kilku lat mieszkała w Wielkiej Brytanii. „Najlepsza przyjaciółka Iwony” została zatrzymana przez policję, gdy tylko wysiadła z samolotu w Balicach.
      – Jestem przekonany, że oni myślą, że jeszcze wyjdą – mówi Mieczysław Cygan. – Mieli tak silne powiązania, ten parasol ochronny, że chyba trudno im uwierzyć, że to już koniec. Że się im już zawalił ten parasol.
      Oskarżonych o zabójstwo mężczyzn oraz policjantów bronią najlepsi adwokaci – jednym z obrońców Pawła K. jest prof. Piotr Kruszyński, obrońcą Renaty G.-D. – były poseł SLD i wiceminister spraw wewnętrznych w latach 1990-92, mecenas Jan Widacki.
      Przez wiele miesięcy Sąd Okręgowy w Tarnowie nie chciał się wyłączyć ze sprawy, mimo istotnych powiązań rodzinnych tarnowskich sędziów z jednym z oskarżonych policjantów. Zrobił to dopiero po apelu rodziny, która zagroziła, że nie weźmie udziału w procesie, jeśli sprawa będzie sądzona w Tarnowie.

    •  

      pokaż komentarz

      – Niemal od początku postępowania w aktach sprawy pojawiały się nazwiska polityków wskazywane przez osoby znajdujące się w kręgu zainteresowań organów ścigania – mówi mecenas Ireneusz Wilk. – W tamtym czasie obowiązkiem organów ścigania było zweryfikowanie ich rzeczywistej roli w sprawie. Zaniechania w tym zakresie, a zwłaszcza brak weryfikacji procesowej, oceniamy jako istotne uchybienie.
      Dziś rodzina uważa, że w dalszym ciągu ktoś próbuje wpływać na sprawę. Wystosowała apel: „Przez wiele lat w walce o prawdę i sprawiedliwość byliśmy osamotnieni. Drzwi adwokatów były dla nas zamknięte – powtarzano nam, że za sprawcami stoją takie siły, że nigdy nie poznamy prawdy, nigdy winni tej okrutnej zbrodni nie zostaną ukarani. Do tej pory nie wiemy, co było przyczyną wyciszania sprawy przez tyle lat, odsuwania policjantów z grupy Archiwum X, próby wywierania nacisku na naszego pełnomocnika mecenasa Ireneusza Wilka, odrzucania naszych wniosków. Kto za tym wszystkim stoi? Potrzebne jest zweryfikowanie i ujawnienie nazwisk polityków, którzy przewijają się w naszej sprawie. W sprawie śmierci Iwony zatrzymano 17 osób, wyjaśniane są dodatkowo zgony trzech osób, a być może jeszcze dwóch innych. Podejrzewamy, że jest to wierzchołek góry lodowej. Czekają nas kolejne lata walki. Tylko ten skład z Panem Prokuratorem Piotrem Krupińskim na czele doprowadzi do sukcesu”.

      Kto zapewniał sprawcom zabójstwa parasol ochronny przez 19 lat – ma to wyjaśnić wciąż toczące się postępowanie Prokuratury Krajowej.

      Dane niektórych osób w tekście zostały zmienione

      Kontakt z autorką reportażu: gora.m@onet.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @gieroj777: po to jest abonament żeby mogły powstawać takie dobre artykuły, za darmo to można dostać najwyżej cebulę

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @BatNaPOUBeckiZad: wolę żeby z abonamentu od zainteresowanych niż z mojej kieszeni z podatku

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak:
      wiem, że tylko przekleiłeś tekst, ale zakładam, że go czytałeś dokładnie - brak tu jeszcze informacji o dwóch grupach osób, które nie są aresztowane:
      - przewijają się jacyś politycy - pytanie o kim mowa?
      - sędziowie, prokuratorzy - nie wiem jak wyglądały dowody, ale jeżeli policjanci są świadkami, że dziewczyna z kimś odjeżdża i później nie ma to dalszego ciągu to niestety Sąd i Prokuratura są umoczone aż po same uszy.

    •  

      pokaż komentarz

      niech biorą kasę z ogłoszeń rządowych, tak jak do tej pory.

      @BatNaPOUBeckiZad: To se ne wrati ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @new_micra: Przypuszczam, że autorka nie mogła napisać nic więcej, oprócz kilku pytań i sugestii, bo po prostu brak na coś więcej dowodów, a materia jest bardzo delikatna prawnie. My możemy jedynie pozostać z domysłami, np. kim byli wtedy prominentni politycy z tamtego terenu czy elita policyjno prokuratorsko sądownicza. Jedno jest pewne, myślę, że nie tylko dla mnie, że na ławie oskarżonych zabrakło jeszcze wiele, wiele osób. Co gorsza, obawiam się, że im się upiecze. I tu mam ochotę naprawdę kląć, bo chyba tyko tak można już zareagować na poczucie bezradności. I aż serce mi się kraje, kiedy pomyślę ile musiała wycierpieć w zderzeniu z rozmiarami i okolicznościami tej tragedii rodzina i jednocześnie podziwiam ją, że tej bezradności się nie dała.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: ja też nie mogę ścierpieć myśli, że doszło do takiej grandy i właściwie oni wszyscy czują się bezkarni - przykład to ten wychodzący z aresztu funkcjonariusz, który jest na tyle bezczelny, że zamiast przynajmniej siedzieć cicho doprowadzi jeszcze do odszkodowania za niesłuszne aresztowanie i straty moralne.

      Co innego, gdy przestępstwa dopuszcza się kryminalista lub zwykły obywatel, a co innego, gdy organy posiadające władzę pomagają mu bez mrugnięcia okiem. Skoro byli w stanie sterować grupą dochodzeniowo-śledczą to tak jak w przypadku Amber Gold - ktoś bardzo wysoko musiał pomagać. Środowisko prawników nie wyrzuca ze swoich szeregów osób odpowiedzialnych za tę zbrodnię, policjanci kryją swoich - nie wiem jak bym się zachował na miejscu tej rodziny.

      "Układ Zamknięty" pokazuje podobny klan znajomych królika gdzie na szczęście nie dochodzi do zbrodni fizycznej, ale w sferze prawnej jak najbardziej. Znam podobny przypadek - kolega mojego taty - miał prawie sytuację jak w "Układzie Zamkniętym" i dokładnie takie samo kpienie z prawa i powinności Państwa. Wyrok w Strasburgu dalej nie był wystarczający dla naszych służb, by zwrócić pieniądze na konta i wypłacić odsetki plus odszkodowanie.

      Po tym, co się dzieje w sprawie Amber Gold i innych nie wierzę w ukaranie kogokolwiek lub ktoś w "najlepszym" wypadku popełni samobójstwo w celi albo szef więzienia pójdzie i zamorduje osadzonego. System jest przeżarty.

    •  

      pokaż komentarz

      @whitem się nie udzielaj, jeśli nie masz nic ciekawego do napisania

    •  

      pokaż komentarz

      @BatNaPOUBeckiZad:
      Czy nawet do historii o morderstwie dziewczyny muszą się wpieprzać pisowskie trolle?

    •  

      pokaż komentarz

      po to jest abonament żeby mogły powstawać takie dobre artykuły, za darmo to można dostać najwyżej cebulę

      @Bonanzaa: Widzisz, mam inne zdanie:
      Co roku kupuję obornik na działkę. Bo chcę i cały worek jest mi potrzebny- rozrzucam jak leci. Jeśli miałbym kupić worek gówna, żeby z niego kilka skwarek wybrać to już za taki zakup podziękuję. Porównanie celowe i raczej trafne...a teraz czekam na minusy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @new_micra: Strasznie ciężki temat. Z jednej strony ewidentny przykład degeneracji sytemu, z drugiej trzeba mieć świadomość, ze systemów idealnych nie ma i że jednak choć trochę ten system zadziałał i w końcu dopadł drani. Z jednej strony trzeba uczciwie pogratulować nowej ekipie z Prokuratury Krajowej, która przetrzepała tą lokalną sitwę, a może też osobiście Zbigniewowi Ziobrze (którego politycznie nie cierpię), jeśli stoi za pogonieniem prokuratury do roboty. Z drugiej nie można nie dostrzegać, że obecne zmiany, które forsuje PiS strasznie upolityczniają system, czyli tworzą środowisko w którym takie sitwy, jak z historii Iwony będą mogły znowu powstawać, trwać, działać i się coraz bardziej degenerować.
      Także trudno być w tych kwestiach optymistą.

    •  
      z..............n

      +6

      pokaż komentarz

      @new_micra: Miejmy nadzieję, że wątki te wątki nie zostały opisane z powodu utajnienia śledztwa, ale wiadomo czyją matką nadzieja jest.
      Rzygać się chce czytając takie rzeczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @gieroj777: a wiem, to tak jak ci co mówią że jeżdżą na gapę bo tramwaje nie jeżdżą wg rozkładu i miejsca siedzące zajęte, inaczej by kupowali bilety a tak mogą jeździć za darmo( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Widzisz, mam inne zdanie:
      Co roku kupuję obornik na działkę. Bo chcę i cały worek jest mi potrzebny- rozrzucam jak leci. Jeśli miałbym kupić worek gówna, żeby z niego kilka skwarek wybrać to już za taki zakup podziękuję.


      @gieroj777: Co ?

    •  

      pokaż komentarz

      obecne zmiany, które forsuje PiS strasznie upolityczniają system, czyli tworzą środowisko w którym takie sitwy, jak z historii Iwony będą mogły znowu powstawać, trwać, działać i się coraz bardziej degenerować.

      @Takiseprzecietniak: bardzo trafne spostrzeżenie

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Biorąc pod uwagę, że tam była ta kamera i nagrywane filmy porno wcześniej to może nagranie filmu z maltretowania było motywem zbrodni, taki towar dla jakichś wysoko postawionych zwyroli? Może przy samym morderstwie był też ktoś taki obecny jako widz?

    •  

      pokaż komentarz

      @jast: To nie byłoby takie dziwne, ale możemy się tylko domyślać, co tam się działo. Może któryś z tych bandziorów pęknie, ale ciężko na to liczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      jednak choć trochę ten system zadziałał i w końcu dopadł drani

      @Takiseprzecietniak: o której sprawie piszesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @xetrov: Nie wszyscy, ale niektórzy z nich jednak zostali w końcu złapani:

      "W grudniu 2016 roku Paweł K. przyjechał do Polski na święta z żoną i dwójką dzieci. Prawdopodobnie ostrzeżony drugiego dnia świąt spakował się i pośpiesznie wrócił do Wiednia, gdzie od lat oficjalnie prowadził firmę zajmującą się sprzątaniem. Pod koniec grudnia Prokuratura Krajowa wydała za nim list gończy i europejski nakaz aresztowania. W styczniu 2017 roku „Młody Klapa” został zatrzymany przez austriacki oddział antyterrorystyczny Cobra. W maju wojskowym samolotem przetransportowano go do Polski."

      "1 grudnia 2017 roku Paweł K. został oskarżony o zabójstwo Iwony Cygan ze szczególnym okrucieństwem.
      W sylwestra 2016 roku zatrzymano też jego ojca, Józefa K., jest oskarżony o współsprawstwo zabójstwa. Listem gończym była poszukiwana Renata G.-D., która od kilku lat mieszkała w Wielkiej Brytanii. „Najlepsza przyjaciółka Iwony” została zatrzymana przez policję, gdy tylko wysiadła z samolotu w Balicach."

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: no tak, czytałem to przed chwilą, myślałem, że piszesz o kimś poważniejszym, zleceniodawcy czy kimś tego typu. Tutaj tak naprawdę nadal nie doszło do skazania (a niezbadane są wyroki sądów), dodatkowo zatrzymanie po tylu latach ledwo paru płotek dowodzi tylko jak nieskuteczny jest ten system.

      Oczywiście jest to więcej niż nic, ale to trochę jak z tym skazywaniem starych Niemców za zbrodnie wojenne sprzed 70 lat. No można, tylko to już ma ledwo symboliczny wymiar, w spokoju przeżyli sobie całe swoje życie, spłodzili i ustawili dzieci, a takie symbole mają tylko uspokoić sumienia skazujących że jednak coś zrobili.

      No chyba że wiesz coś o czym nie możesz pisać publicznie i dzieje się jednak coś więcej, nie miałbym nic przeciwko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      obecne zmiany, które forsuje PiS strasznie upolityczniają system, czyli tworzą środowisko w którym takie sitwy, jak z historii Iwony będą mogły znowu powstawać, trwać, działać i się coraz bardziej degenerować.

      @kyloe: znowu? a co sie zmienilo, usunieto tych którzy tworzyli i tworza te sitwy?
      skazano wyrzucono z zawodu ludzi w to zamieszanych? nie
      wiec przypinasz PIS, ze moze zrobic to co jest obecnie, nie spotkala ich kara, nikt ich z tego nie rozliczyl.
      odwróc to w druga strone, PIS wie jak skorumpowany jest system, dlatego mu nie ufa i chce go jak najbardziej kontrolowac

    •  

      pokaż komentarz

      @xetrov: Mnie też wkurza, że wielu, pewnie większości ludzi zaangażowanych w matactwa i ukręcania łba sprawie, włos z głowy nie spadnie. Mnie się jednak wydaje, że tego typu historie zdarzają się w każdym kraju, także w tych gdzie system jest lepszy, a i tak tam też wielu winnych ucieka przed sprawiedliwością czy choć jej namiastką, szczególnie jeśli są politykami czy innymi vipami. Taki jest ten cholerny świat. Niestety, nie sądzę, żeby dało się go szybko i radykalnie zmienić, choć próbować trzeba.

    •  

      pokaż komentarz

      @gieroj777 No rzeczywiscie, ciule - ogromny, bardzo dobrze napisany tekst ale nie wchodzcie, bo Wyborcza i platny. To ku*wa nie czytajcie jak Wyborcza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Bylem tam na rybach w dzien kiedy ja znalezli,to byla jakas farsa nie sledztwo wszyscy przekraczali ta policyjna tasme chodzili gdzie chcieli niszczyli slady,eh tylko tej dziewczyny szkoda

    •  
      u..........k

      +4

      pokaż komentarz

      @gieroj777: Ciule mają płatny tekst i janusze płaczą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szaku69: Okazało się, że to była zamierzona farsa. Do końca życia powinni niebo w kratkę oglądać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Tam w tym Szczucinie to byla(jest) gruba patologia i uklady.

    •  

      pokaż komentarz

      @greven: Dlatego bardzo dobrze zrobił, że wkleił tekst artykułu- tym bardziej, że istotnie świetny jest. A teraz pomyśl, o ile mniej osób by go przeczytało, gdyby tego nie zrobił? Większość artykułów w Wyborczej aż ocieka od stronniczej polityki a takie teksty to rodzynki, więc się nie dziw że można mieć awersję do tego tytułu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonanzaa: to na zasadzie że w SS bywali i dobrzy Niemcy.
      No bywali ale to nie znaczy, że cała organizacja nie zasługuje na potepienie :)
      niech to padnie w cholerę, dobry dziennikarz i tak znajdzie robotę, reszta nikogo nie obchodzi :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonanzaa minusujo bo wyborcza zla i niedobra, kij ze artykul sobrze nalisany i rzetelny. Ech, co za lby xD.

      W SUMIE DOBRE TO ALE BIE BEDZIEMY GNOJOM NABIJAC WYSWIETLEN I PIENIAZKOW NIECH GINA XD

      Esencja wypoku, esencja polskości xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Szaku69: Ostatnio dodawałem tekst o "plantatorze truskawek" spod Kielc, facecie odpowiadającym za co najmniej 18 morderstw (a są uzasadnione podejrzenia że nawet dużo więcej), tam też była niezła lokalna patola. Poczytaj, reportaż robi wrażenie: https://www.wykop.pl/link/4094805/czy-to-najwiekszy-zabojca-w-powojennej-historii-polski/

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Temat znam bo ja z Ck według mnie ich najgorsza zbrodnia to zabójstwo trójki Ruskich w Cedzynie.
      A co do Szczucina to tam zawsze byly problemyi z miejscowymi dziadek zawszemi mowil jak przechodzilem przez most "uważaj bocie ktos do wody moze wrzucić "

    •  

      pokaż komentarz

      @Szaku69: Strach pomyśleć, ile takich historii nigdy szerzej nie wypłynęło na jaw.

    •  

      pokaż komentarz

      znowu? a co sie zmienilo, usunieto tych którzy tworzyli i tworza te sitwy? skazano wyrzucono z zawodu ludzi w to zamieszanych? nie wiec przypinasz PIS, ze moze zrobic to co jest obecnie, nie spotkala ich kara, nikt ich z tego nie rozliczyl. odwróc to w druga strone, PIS wie jak skorumpowany jest system, dlatego mu nie ufa i chce go jak najbardziej kontrolowac

      @mobilisinmobile: Obecny model sprawowania władzy tylko utrwala lokalne sitwy i układy które z definicji działają na szkodę przeciętnego obywatela.

      Jedyne co będą musieli zrobić ci, którzy te układy tworzą, to podporządkować się nowej władzy i odpalać należną działkę. Jeśli myślisz, że cokolwiek z PiSowskiej demagogii jest realnym odzwierciedleniem ich intencji to jesteś bardzo naiwny.

    •  

      pokaż komentarz

      @kyloe: tak, ale ty nie rozumiesz tj logiki, zasiedziałe k%?%y będą musiały podzielić sie wpływami z nowymi k%?%ami, to zawsze osłabia układy.
      jak z przetargami, pamietam kiedys jak w przychodni medycznej w której pracowalem w 2005 roku, przyszedl ludzik z jednego z ministerstw, chcieli byc obslugiwani przez ta przychodnie, na pytanie szefa, no ze nie wie czy wygraja, ludzik z ministerstwa, ze smiechem na ustach stwierdzil, ze tak napisza przetarg ze napewno wygraja, to byla oczywista oczywistosc, zero zarzenowania, ot tak to juz jest.
      Przyszedl PIS zacza swoje szopki, tak wlasciwie nic nei zrobil, ale juz towarzystwo zaczelo sie czaic, juz zaówazaylo ze lepiej nie narazac sie robiac jakies durne walki.
      Ja widze poprawe dzieki PIS.
      no a obecny system prawny w Polsce mam w takiej pogardzie, ze jego rozwalka przez PIS, mnie smieszy niestety nie ma za czym plakac. No i wiesz co bedziemy mieli teraz sadownictwo budowane pod okiem opini publicznej,
      czyz to nie wspaniale.

    •  

      pokaż komentarz

      @mobilisinmobile:

      Zgodnie z doktryną PiS, docelowo cały aparat państwowy ma być jedną wielką sitwą więc tak średnio bym powiedział

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: moze lepiej wrzucic tez ich wszystkich nazwiska skoro i tak wiadomo o kogo chodzi...

    •  

      pokaż komentarz

      @Theczarek: no tak, kradnę z półek w sklepie ale nie lubię sprzedawcy więc jestem rozgrzeszony

    •  

      pokaż komentarz

      @tomjar: Tyle, że ja ich nie znam, oprócz tego Pawła Kopacza.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak nie wiem co trzeba mieć w jednej głowie, żeby nap?%%?#@ac kobietę kastetem, bo nie chce Ci dać.
      Fajnie się rucha kobietę, która nie ma na ciebie ochoty? Nie kumam tego.

    •  

      pokaż komentarz

      @kyloe @Takiseprzecietniak A dotychczas co to było??? To nie była sitwa? Nie robili co chcieli? Nie bądź hipokrytą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szaku69 A ja jestem z tej drugiej strony Wisły i u nas też tak się mówiło o Kabanowie ;) i jeszcze że dobry bimber można tam kupić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonanzaa: raczej trzymając się chorej analogii którą sam stworzyłem ( ͡° ͜ʖ ͡°) to jak ukraść temu dobremu Niemcowi z SS pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      A dotychczas co to było??? To nie była sitwa? Nie robili co chcieli? Nie bądź hipokrytą.

      @adachoo: Odpowiedziałem już wcześniej - obecny sposób sprawowania władzy i promowanie "miernych ale wiernych" oraz tzw. "gamoni" czyli ludzi którzy wszystko zawdzięczają partii, utrwala i wzmacnia istnienie i funkcjonowanie sitw i układów zamiast dążyć do ich likwidacji

    •  

      pokaż komentarz

      @Theczarek: w ss pracowali naziści, w tamtych czasach okupowali terytorium niemieckie

    •  

      pokaż komentarz

      @kyloe: czyli PiS niczego nie zmienia, obecne elity robpoprostu zasiedziałe gamonie. Za 10-15 lat to oni będą udawać profesjonalistów i urzywac twoich argumentów jak następni będą ich zmieniac

    •  

      pokaż komentarz

      @Bonanzaa: bez sensu się z Tobą o to wykłucać, zostawię tylko to:

      KTO NIE PAMIĘTA HISTORII SKAZANY JEST NA JEJ PONOWNE PRZEŻYCIE" - George Santayana

      także trzeba patrzeć co tam nowego ten podatny na manipulacje naród owładnęło, bo że mają do tego tendencję to nie trzeba nikogo przekonywać. I znowu kombinują z mniejszościami, a to już jest sygnałem znaczącym. za ok 10 lat okaże się, że winą za zapaść gospodarczą jakiś wypchnięty przez naród lider obarczy muzułmanów. że tak będzie - nie wątpię, trzeba im więc już teraz dokładnie patrzeć na ręce, bo pewnie cechy dziedziczy się po przodkach a najmocniej w co 2 pokoleniu, którego czas właśnie nadchodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Btw, wystarczy zmienić useragenta na GoogleBot i ma się dostęp do GazWyborczej.

    •  

      pokaż komentarz

      @MachiavelliTan: Niekoniecznie. To nie na wszystkie artykuły działa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: no, ale trzeba bronić sądów i prokuratur w tym kraju ( ͡º ͜ʖ͡º) przecież w tej chwili mamy ukraińską szkołę prokuratury i sądownictwa

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: pewnie niektórzy Ci wysoko się wywiną, ale jeśli uda się udowodnić winę osobom z wymiaru sprawiedliwości (prokuratura, policja, sąd) to daj Boże maksymalny wymiar kary bez zawiasów. Nie ma gorszej kreatury niż sprzedajny policjant

    • więcej komentarzy(59)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie lubię Wyborczej za polityczne skrzywienie. Ale cieszę się, że są jeszcze w Polsce redakcje, które wykładają kasę na dziennikarstwo śledcze. Łatwiej pisać o celebrytach i komentować politykę, trudniej zebrać fakty i napisać artykuł, który pokazuje lokalny układ i winnych śmierci tej dziewczyny. Dlatego wyrazy uznania - i dla redakcji, i dla autora. Dobrze, że mordercy po tylu latach nie pozostaną bezkarni. Poukładali sobie życie, pewnie próbowali zapomnieć, a tu taka niespodzianka. Niech gniją w pierdlu, i umierają długo, w samotności i cierpieniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin: Gwoli ścisłości autorką reportażu jest Monika Góra, a to do niej kontakt gora.m@onet.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Dzięki, warto do niej napisać. Niech widzi, że jej praca nie trafiła w próżnię.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin: Pewnie, że tak. Musiała włożyć w ten artykuł mnóstwo pracy. Z bardzo dobrym efektem.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin: Właściwie tylko w Wyborczej pojawiają się jeszcze takie treści. Wszystkie inne gazety mają tylko skrzywienie polityczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: Czasem jeszcze Polityka potrafi coś ciekawego wrzucić. Ale poza tym masz rację - niestety. Wiele lat temu Gazeta Polska, gdy jeszcze kierował nią Wierzbicki, a nie politykier Sakiewicz, miała serię ciekawych dochodzeń politycznych - powiązania ze służbami, postkomunistyczne układy biznesowe itd. Raczej rzetelne, bez sekciarstwa. No ale to było kiedyś.
      Dzisiaj - przyznaję to ze smutkiem - porządny reportaż, nie tylko śledczy, znajdziemy w zasadzie wyłącznie w Wyborczej. Szkoda, bo polska szkoła reportażu to przed laty było naprawdę coś.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin: @Takiseprzecietniak: @iosnin: @Takiseprzecietniak: @Altar: @iosnin:
      Artykuł zajebisty. Tylko nikt nie chce za to płacić. My na przykład przeczytaliśmy go w pirackiej wersji na wykopie.( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Tadeusz Drab, widząc nadciągającą ulewę, poprosił policjantów o podwiezienie do domu. Radiowóz ruszył za polonezem. Oba samochody jechały w kierunku wałów na Wiśle w Łęce Szczucińskiej. Tam policjanci wysadzili Draba koło jego domu. Potem, jak twierdzą, wrócili do patrolowania miasta.

      @iosnin: no a czasy tez ciekawe. Kto dzis pijacy wodke na rynku poprosilby policjantow o podwiezienie do domu...

    •  

      pokaż komentarz

      @keneth_: Pisz za siebie :) Ja zapłaciłem za dostęp.

      źródło: paywall.png

    •  

      pokaż komentarz

      @keneth_: Ja też mam premium ( ͡° ͜ʖ ͡°) a po za tym, to sądzę, że to jest raczej promocja i autorki, i firmy. W dodatku to ocieplanie wizerunku na wykopie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak
      @iosnin szacun za artykuł, ale te wiadomości są już dostępne długi czas. Nie wiem ile musiała się natrudzić autorka, za co szacun. Ale nie napisała tutaj nic nowego w sprawie, która znana jest jakiś czas i było o niej już wiele artykułów i felietonów.

    •  

      pokaż komentarz

      @opalony: Całkiem możliwe, ale ja właściwie dopiero pierwszy raz czytam o tej sprawie, a po za tym zebranie do kupy tak solidnej porcji materiału, przeprowadzenie rozmów z ludźmi zaangażowanych w tę sprawę, napisanie przejrzystego artykułu itp. jednak wymaga sporo pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @opalony: Zapewne tak. Ale to trochę jak z duplikatami na Wypoku - ktoś wie, dobrze zna temat i zakopie, ale ktoś inny widzi pierwszy raz i przeczyta z zainteresowaniem.
      Masz rację, że autorka nie odkryła niczego nowego, ale zebrała rozproszone fakty i uporządkowała je. Dopiero tak przedstawione układają się we wstrząsającą historię.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak Niczym to się nie różni od pracy, która wykonało już wielu innych wcześniej. Dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby to zostało napisane na podstawie tamtych wcześniejszych prac, ale mimo wszystko szacun, za poruszenie tego tematu.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin ogólnie, to mieszkam blisko tej miejscowości, dlatego może wiem na bieżąco co się dzieje. Ogólnie to nie wiem czy opisała tutaj ta kobieta, ale mieli robić ekshumacje jednego policjanta, który rzekomo sam sobie strzelił w głowę na służbie w Szczucinie.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin: Jak ich będą bronić tacy adwokaci to wątpię.

      Jan Widacki

      W 1996 podjął praktykę adwokacką. W latach 90. bronił m.in. mężczyzny o pseudonimie Inkasent, oskarżanego o wielokrotne zabójstwo, która to sprawa zakończyła się wyrokiem uniewinniającym. Występował także jako pełnomocnik procesowy Romana Kluski. Był też obrońcą Mirosława Danielaka (pseud. Malizna). Bronił funkcjonariusza SB skazanego za matactwa w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa. W procesie lustracyjnym bronił Henryka Karkoszę. Był reprezentantem Jana Kulczyka przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen.

      W lipcu 2007 prokurator z prokuratury w Białymstoku wniósł do Sądu Rejonowego dla Pragi-Południe w Warszawie akt oskarżenia przeciw Janowi Widackiemu, zarzucając mu że jako adwokat Malizny, powołując się na wpływy w gangu pruszkowskim oraz w strukturach władzy, nakłaniał świadków do składania fałszywych zeznań i wynosił z więzienia grypsy innego aresztowanego m.in. w sprawie zabójstwa jednego z przywódców gangu pruszkowskiego Andrzeja Kolikowskiego (pseud. Pershing). Drugi zarzut dotyczył rzekomego zastraszania Marka Dochnala, by ten w swoich zeznaniach ukrywał informacje obciążające Jana Kulczyka, którego przedstawicielem procesowym był Jan Widacki. Zdaniem oskarżonego zarzut prokuratora został oparty na pomówieniu zabójcy odbywającego karę 25 lat pozbawienia wolności, który został zainspirowany przez obrońcę drugiej strony[7]. W maju 2011 Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie w pierwszej instancji uniewinnił Jana Widackiego od popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów. Wyrok ten uprawomocnił się, nie będąc skarżonym przez prokuratora[8].

    •  

      pokaż komentarz

      to jest raczej promocja i autorki, i firmy.

      @Takiseprzecietniak: Gratulacje za błyskotliwe uzasadnienie złodziejstwa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pawel-niczyporek: Witaj w klubie przestępców, bo też nim jesteś, jako że masz wiedzę o przestępstwie i jeszcze nie pobiegłeś, gdzie trzeba ( ͡° ͜ʖ ͡°) W dodatku tracisz na tym 12.50 zł. I to bez podatku ( ͡° ͜ʖ ͡°) I tu muszę ci przyznać, że jesteś potencjalnie lepszy ode mnie, bo popełniając swoje przestępstwo rezygnujesz z potencjalnego zarobku, a ja na swoim wprawdzie też nie zarabiam, ale i nie tracę potencjalnego kapusiowego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Witaj w klubie przestępców, bo też nim jesteś, jako że masz wiedzę o przestępstwie i jeszcze nie pobiegłeś, gdzie trzeba

      @Takiseprzecietniak: Coraz ładniej. Najpierw błyskotliwe uzasadnienie złodziejstwa, a później oczernienie kogoś, kto zwrócił na to uwagę. Daleko zajdziesz z takimi życiowymi talentami. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pawel-niczyporek: Już zaszedłem, na wykop, szkoda, że tego nie doceniasz ( ͡° ͜ʖ ͡°) I nie ma tu żadnego oczernienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Na pewno dalej zajdziesz z takimi umiejętnościami odsuwania od siebie złych opinii. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Oczernianie jest - polegało na tym, że osobę, która zwraca uwagę na złodziejstwo nazywa się przestępcą.

    •  

      pokaż komentarz

      @ono6767: > > Jak ich będą bronić tacy adwokaci to wątpię.

      Jan Widacki

      W 1996 podjął praktykę adwokacką. W latach 90. bronił m.in. mężczyzny o pseudonimie Inkasent, oskarżanego o wielokrotne zabójstwo, która to sprawa zakończyła się wyrokiem uniewinniającym. Występował także jako pełnomocnik procesowy Romana Kluski. Był też obrońcą Mirosława Danielaka (pseud. Malizna). Bronił funkcjonariusza SB skazanego za matactwa w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa. W procesie lustracyjnym bronił Henryka Karkoszę. Był reprezentantem Jana Kulczyka przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen.

      W lipcu 2007 prokurator z prokuratury w Białymstoku wniósł do Sądu Rejonowego dla Pragi-Południe w Warszawie akt oskarżenia przeciw Janowi Widackiemu, zarzucając mu że jako adwokat Malizny, powołując się na wpływy w gangu pruszkowskim oraz w strukturach władzy, nakłaniał świadków do składania fałszywych zeznań i wynosił z więzienia grypsy innego aresztowanego m.in. w sprawie zabójstwa jednego z przywódców gangu pruszkowskiego Andrzeja Kolikowskiego (pseud. Pershing). Drugi zarzut dotyczył rzekomego zastraszania Marka Dochnala, by ten w swoich zeznaniach ukrywał informacje obciążające Jana Kulczyka, którego przedstawicielem procesowym był Jan Widacki. Zdaniem oskarżonego zarzut prokuratora został oparty na pomówieniu zabójcy odbywającego karę 25 lat pozbawienia wolności, który został zainspirowany przez obrońcę drugiej strony[7]. W maju 2011 Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie w pierwszej instancji uniewinnił Jana Widackiego od popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów. Wyrok ten uprawomocnił się, nie będąc skarżonym przez prokuratora[8].

      Musiało być grubo skoro do obrony jakiejś karyny biorą taką "tuzę" adwokatury. Musiał być w tą sprawę zamieszany ktoś wysoko ustawiony. Przerażająca jest ta sieć powiązań.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: @ono6767: @loginu_brak: Nawet najwięksi sceptycy w sprawie Iwony Cygan, którzy podważają zamieszanie wysoko postawionych osób, muszą przyznać, że:

      Oskarżonych o zabójstwo mężczyzn oraz policjantów bronią najlepsi adwokaci – jednym z obrońców Pawła K. jest prof. Piotr Kruszyński, obrońcą Renaty G.-D. – były poseł SLD i wiceminister spraw wewnętrznych w latach 1990-92, mecenas Jan Widacki.

      udział takich prawników jest dowodem na wsparcie "z góry". Ludzie pokroju Pawła K. czy Renaty G. nie mają możliwości zaangażowania adwokatów takiej klasy.

      Jestem bardzo ciekawy czy opinia publiczna pozna kiedyś nazwiska osób, do których prowadzą tropy w tej sprawie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bezczelnie: Bardzo wątpliwe. Gdyby na serio i profesjonalnie zabrali się za to zaraz po zbrodni, to pewnie byłyby duże szanse poznać wszystkich, którzy zamieszani byli nie tylko w nią samą, ale i te lewe interesy, korupcję czy orgiobale dla swojaków. Parę szybkich fortun, karier w polityce i na urzędach szybko mogłoby zaliczyć upadek. Ale dziś trzeba by już chyba cudu, żebyśmy w ogóle te nazwiska poznali, bo o jakichś konkretnych karach to już całkiem nie ma mowy - przedawnienia, stan zdrowia, inni umarli, jeszcze inni poprzekazywali majątki itp. itd.

    • więcej komentarzy(13)

  •  

    pokaż komentarz

    Qrwa... nie idzie tego czytać... ja p@#@!!$ę

  •  

    pokaż komentarz

    Magazyn 997 z 14 stycznia 1999 r.

    w 12:30 występuje kom. Maciej Cz., obecnie zatrzymany w sprawie morderstwa Iwony Cygan.

    Z innych faktów tej historii. Matka Iwony Cygan - Pani Czesława była tak zaangażowana w sprawę wyjaśnienia śmierci swojej córki, że 5 dni po kolejnym umorzeniu śledztwa - stanęło jej serce i zmarła.

    źródło: youtube.com

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna