•  

    pokaż komentarz

    to jest tak potworne i tak smutne...;/ Mam głęboką nadzieję że ten wiek i najblizszy czas przyniesie przełom w neurochirurgii , neurologii + genetyce.

  •  

    pokaż komentarz

    Wtedy uświadomił sobie, iż odziedziczył mutację genu po swoim ojcu, który zmarł w wieku zaledwie 36 lat na demencję.

    - wiedz że odziedziczysz po ojcu gen zamieniający Cię w warzywo w wieku ~35 lat
    - zrób sobie dwójkę dzieci które tez odziedziczą po Tobie chorobę

    troche #czlowiekskurwiel, tacy ludzie powinni zrezygnować z potomstwa :|

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: Świadoma eugenika, coś czego powinni się nauczyć inteligentni ludzie.

      Z drugiej strony, ludzie z dobrymi genami, inteligentni, wykształceni, bogaci - powinni mieć jak najwięcej potomstwa.

      To jest ponury żart, że ludzie z dobrymi genami rozmnażają się rzadziej od patologii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: Ale uświadomił to sobie gdy dzieci już były na świecie, to po pierwsze.
      Po drugie, nawet jeśli miałby tę świadomość wcześniej, to w najgorszym wypadku (szanse są 50:50) dziecko przeżyje 30 parę lat w całkowitym zdrowiu. 30 parę lat w całkowitym zdrowiu to nie najgorsze, co może się w życiu wydarzyć.
      A w najlepszym wypadku (szanse 50:50) - nigdy nie zapadnie na Alzheimera.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: Według artykułu dowiedział się dopiero w czwartym miesiącu ciąży partnerki. Swoją drogą - lepsze 30 lat niż nic.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan: Cytujesz, co oznacza, że czytałeś tekst, a jednak wyrywasz coś z kontekstu i wysuwasz bzdurne wnioski.

      Gość nie wiedział, że odziedziczył po ojcu jakieś c?!!$we geny. Uświadomił to sobie dopiero po badaniach we wrześniu, kiedy gówniaki były na świecie. Może śmierć starego w tak młodym wieku i na coś takiego powinna wzbudzić jego podejrzenia, ale bądźmy szczerzy - ludzie nie myślą o swoim zdrowiu jeśli nie jest już naprawdę źle, a co dopiero jeśli chodzi o profilaktykę, o prewencji nawet nie wspominając.

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: @Dolan: dlatego tak bardzo mam nadzieję że CRISPR pozwoli nam edytować zygotę i nawet chorzy ludzi będą mogli mieć zdrowe potomstwo i nie osłabiać rasy ludzkiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolan No to co ma zabić te dzieci bo może umrą za 30 lat? Gdyby dopiero się zastanawiał nad robieniem dzieci to może twoja wypowiedź miałaby sens, ale jak zrobił je nieświadomie no to trudno, już nic nie poradzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: Tego już próbowano. Ci co najgłośniej krzyczeli tak się składa że cierpieli na choroby dziedziczne. Polecam książkę http://lubimyczytac.pl/ksiazka/39060/wojna-przeciw-slabym Mądrość polega również na tym by wyciągać wnioski,

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: żart i nieżart. Społeczeństwo potrzebuje góra 15% inteligentnej elity i dużej liczby pracowników wykwalifikowanych oraz kopaczy rowów.

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: @Dolan: dlatego tak bardzo mam nadzieję że CRISPR pozwoli nam edytować zygotę i nawet chorzy ludzi będą mogli mieć zdrowe potomstwo i nie osłabiać rasy ludzkiej.

      @FLAC: crisp-cas9 rodzi obietnicę, ale też zawiera w sobie definitywny koniec tego co rozumiemy obecnie pod postacią 'Homo sapiens'. To już zupełnie nowa ścieżka ewolucyjna, de facto inteligentny projekt. Najbardziej boję się nieujawnionych 'bugów' w kodzie genetycznym, które mogą zniszczyć ludzkość w perspektywie tysięcy lat.
      Mam nadzieję, że zanim zaczniemy zabawy z modyfikacjami genetycznymi, zrobimy solidną bazę danych genomów (na tyle dużo, aby dało się odtworzyć ludzkość od zera), oraz sprawdzimy czy da się tą bazę danych wczytać, a potem zrobimy wystarczająco dużo kopii dobrze zabezpieczonych na różnych ciałach niebieskich.
      Chyba za dużo sf się naczytałem.

      @lavinka: Będzie coraz mniej pracy, która będzie wymagała coraz wyższych, mentalnych kwalifikacji. Nawet do obsługi robotycznej łopaty potrzeba kogoś wystarczająco kompetentnego i z wystarczająco sprawnym mózgiem.
      Boję się scenariusza, gdzie mniej niż 1% odpowiada za funkcjonowanie całego systemu, a cała reszta albo jest wysłana na przymusowe wakacje, albo wręcz daje jej się 'shitjobs' z których nic faktycznego nie wynika poza marnowaniem czasu i energii ludzi. Mam tu głównie na myśli biurokrację. Solidnie napisany kod da sobie radę w 80% przypadkach. Pozostałe 19.9(9)% można wrzucić w solidnie wytrenowane sieci neuronowe. To co zostanie można traktować jako błąd wliczony w koszta.

      @MirabelkaMirabelska: Naziści obrzydzili ideę eugeniki. Przecież nie trzeba nikogo zabijać. Chorymi można się opiekować i zapewniać im byt. Jedyny warunek - nie mogą się rozmnażać. Spójrz na to znalezisko. Właśnie dlatego ci ludzie nie powinni się rozmnażać. Ale już się rozmnożyli. Rolą społeczności jest zapewnienie im dobrej egzystencji do końca ich krótkiego życia.
      Ale to jest koszt.
      Społeczeństwo powinno dążyć do tego, aby obciążonych genetycznie było coraz mniej, nie coraz więcej.

      W drugą stronę, społeczeństwo powinno dążyć do stworzenia warunków zachęcających ludzi inteligentnych i zaradnych do posiadania jak największej ilości potomstwa - nie na odwrót, finansując biedotę intelektualną i finansową z kapitału wypracowanego przez zaradnych, na których nakładane są coraz wyższe podatki.

      To droga donikąd, nie wycina się zdrowych drzew i nie przerabia na kompost na nawóz dla chorych drzew. W ten sposób las w końcu zdegraduje się, aż pierwszy lepszy stresor w postaci gradacji szkodnika zniszczy las doszczętnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: A jak to się zaczęło? Bo to nie naziści pierwsi rozpowszechnili ideę eugeniki. Nadal zachęcam do lektury książki o której wspomniałam w tej samej dyskusji. Któż to miał by być taki wszechmogący by orzekać komu zabrania się posiadania potomstwa? Kto nad tym by czuwał? Jak zapobiegłbyś nadużyciom? Zabieg taki jest nieodwracalny. Co proponujesz w przypadku niesłusznego poddania kogoś takiej procedurze? Będziemy tak jak kiedyś Szwecja? Czy może tak jak kiedyś USA? Polecam zaznajomić się ze sprawą Carrie Buck. Na jakiej podstawie będziemy zabierać innym prawo do decydowania o sobie? Jaki przypadek nagłośnimy by przeforsować kolejne zmiany? A jeśli dojdzie do pomyłki, co w tedy? Rozumiem że ty już się wysterylizowałeś zapobiegawczo czy też skwapliwie przeanalizowałeś drzewo genealogiczne swojej rodziny tak by mieć pewność że nie zanieczyścisz rasy? Rozumiem też że uważasz że należy podejmować za innych decyzję decudującą o ICH życiu gdyż...no właśnie, gdyż co? Dałbyś radę przekazać w ręcę chirurga swoje dziecko by nie rozprzestrzeniało swoich wadliwych genów, jeśli takie zostałyby mu udowodnione? No i co jeśli medycyna pójdzie do przodu i niektóre z chorób dziedzicznych będą łatwo uleczalne? Łatwo podejmuje się decyzje które nas nie dotyczą.

    •  

      pokaż komentarz

      @MirabelkaMirabelska:

      Któż to miał by być taki wszechmogący by orzekać komu zabrania się posiadania potomstwa?
      Nikt. Ale spłodziłeś to utrzymuj, a nie leć żebrać o pomoc bo masz "chorą córkę".
      Cała pomoc socjalna jest strasznie podatna na nadużycie przez cwane jednostki.
      Tak długo jak mam elementy socjalizmu w Polsce, tak długo sugeruję aby była wprowadzona pewna eugenika.
      Gdyby nie było - cóż, dziecko urodziło ci się poważnie chore, chociaż dobrze wiedziałeś że taki będzie? Przecież dobrze widziałeś na co się pisałeś. Oczekujesz że inni ludzie będą utrzymywać to co zrobiłeś? Gdzie poczucie odpowiedzialności za swoje czyny?

      Eugenika godzi w wolność człowieka, ale ludzie nie zasługują na tą wolność, bo nie są w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność swoich czynów.

      Któż to miał by być taki wszechmogący by orzekać komu zabrania się posiadania potomstwa?
      Zrobiłbym coś mało etycznego. Zacząłbym płacić patologii, obciążonym genetycznie aby się NIE rozmnażali.
      Ale kiedy sobie pomyślę jakie to byłoby skuteczne..

      Jak zapobiegłbyś nadużyciom? Zabieg taki jest nieodwracalny. Co proponujesz w przypadku niesłusznego poddania kogoś takiej procedurze?
      Myślę że źle rozumiemy eugenikę. Ty pewnie masz na myśli sterylizację. Ja mówię o zwykłej ludzkiej woli nie rozmnażania się. Lub wręcz zachęcenie poprzez +500 na bezdzietność.

      Na jakiej podstawie będziemy zabierać innym prawo do decydowania o sobie?
      NIE MOŻEMY.
      Ale wtedy łapy precz od pomocy socjalnej.
      Albo płać proporcjonalnie do kosztów opieki medycznej, skoro masz zamiar sprowadzać więcej cierpienia na ten świat.

      To jest sk#$#ysyństwo żeby zdrowi ludzie płacili takie same składki jak ludzie którzy ewidentnie są chorzy i będą płodzić chorych ludzi.

      Natura nie miałaby litości dla takich, zginęliby na miejscu. Cywilizacja wytworzyła sztuczne warunki, w których powoli przyrasta ilość zdegenerowanych jednostek. Gdzie zmierza nasza cywilizacja?

      Powtarzam - nie dla sterylizacji - wystarczy dać chorym opcje - dostajesz duży hajs do końca życia jeżeli nie będziesz miał potomstwa (a jak jednak sekretnie przekażesz geny, cóż, można to podciągnąć pod kodeks karny) lub, jeżeli chory mówi że chce mieć potomstwo i chce korzystać z opieki socjalnej - spoko - ale płać wyższe składki.

      Wtedy byłoby uczciwie, wolność wyboru zachowana bez przerzucania odpowiedzialności na innych ludzi - coś co uwielbiają socjaliści.

      Rozumiem że ty już się wysterylizowałeś zapobiegawczo czy też skwapliwie przeanalizowałeś drzewo genealogiczne swojej rodziny tak by mieć pewność że nie zanieczyścisz rasy? Rozumiem też że uważasz że należy podejmować za innych decyzję decudującą o ICH życiu gdyż...no właśnie, gdyż co? Dałbyś radę przekazać w ręcę chirurga swoje dziecko by nie rozprzestrzeniało swoich wadliwych genów, jeśli takie zostałyby mu udowodnione? No i co jeśli medycyna pójdzie do przodu i niektóre z chorób dziedzicznych będą łatwo uleczalne? Łatwo podejmuje się decyzje które nas nie dotyczą.
      Jak już mówiłem i mam nadzieję, że dobrze zrozumiałeś, nie jestem za sterylizacją. Jestem za tym, aby tacy ludzie nie obciążali odpowiedzialnością swoimi radosnymi wyborami społeczeństwa.

      Choroby genetyczne nie są równe. Alzheimer w wieku 30 lat to coś rzędy wyżej niż skłonność do otyłości czy cukrzycy.

      Powtórzę ostatni raz.
      Nie chce nikomu zabierać wolności.
      Chcę im zabrać przywilej BRAKU odpowiedzialności - zmusić ich do tego aby wzięli na siebie odpowiedzialność kiedy dobrze wiedzieli że tylko pomnażają cierpienie (nie mówmy tu o ezgotycznych przypadkach, kiedy ktoś nie wiedział że jest nosicielem letalnego genu)

      Podam ci dosyć ciekawy przykład.
      Głuchych rodziców. Są oni totalnie ślepi na to, że ich dzieci mogą być głuche - chociaż zdarzają się słyszące dzieciaki głuchych oboje rodziców.
      To jest jeszcze nie tak źle.
      Problem zaczyna się wtedy, kiedy głusi rodzice nie zgadzają się na zaimplantowane głuchego od urodzenia dzieciaka zanim osiągnie pewien wiek, od którego mózg nie będzie w stanie nauczyć się rozpoznawania dźwięków.

      Innym słowy, tacy rodzice nie dosyć że sprowadzili głuchego dzieciaka, to jeszcze swoim durnym widzimisię (głusi wytworzyli kretyńską "kulturę głuchych" która izoluje ich od integracji z "słyszakami", zwyczajnie na podstawie niechęci) zablokowali mu normalną egzystencję w społeczeństwie - bo ludzie z implantem osiągają mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

      Aparaty słuchowe nie pomagają przy głębokim niedosłuchu, żeby nie było.

      Jestem ostry? Chyba skończyła mi się cierpliwość.

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: ale ogarniasz że to że ktoś ma dany gen nie oznacza że u niego wystąpi choroba? Nadal zostaję przy swoim zdaniu. Sprawa jest bardziej skomplikowana. Mutacje ujawniają się zazwyczaj w starszym wieku i to opieka osób starszych jest najbardziej kosztowna, mylę się? Choroba która jest jedną z najczęstszych to np. cukrzyca i to w większości (mówię o typie II) jest związane ze stylem życia. Osoby które ją dziedziczą, wyrosły zazwyczaj w środowisku które prowadzi styl życia który prowadzi do cukrzycy. Jeśli więc martwisz się o ekonomię służby zdrowia to co z tym fantem? Myślę że lekarze mieliby sporo do powiedzenia na ten temat. Kończąc mam inne niż twoje zdanie na ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      ale ogarniasz że to że ktoś ma dany gen nie oznacza że u niego wystąpi choroba?

      @MirabelkaMirabelska:
      Tak wiem, pisałem o tym powyżej.

      (nie mówmy tu o ezgotycznych przypadkach, kiedy ktoś nie wiedział że jest nosicielem letalnego genu)

      Mutacje ujawniają się zazwyczaj w starszym wieku i to opieka osób starszych jest najbardziej kosztowna, mylę się?
      Tak, ale jeżeli ktoś zachorował w starszym wieku, to żaden problem. Takie jest życie, włożył się w pracy na społeczność i (życzę tego) stworzył sobie lepszą przyszłość, gdzie stać go nawet na drogą opiekę medyczną.
      My mówimy o przypadkach, kiedy produkowane są jednostki które albo od urodzenia, albo od konkretnego wieku (przy świadomości tego) będą niezdolne do życia samodzielnie.
      Aby system dobrze funkcjonował, zdrowych musi być wielokrotnie więcej niż chorych.

      Choroba która jest jedną z najczęstszych to np. cukrzyca i to w większości (mówię o typie II) jest związane ze stylem życia. Osoby które ją dziedziczą, wyrosły zazwyczaj w środowisku które prowadzi styl życia który prowadzi do cukrzycy.
      Polemizowałbym czy jest to choroba, czy ewolucyjne przystosowanie do życia w warunkach niedostatku pożywienia.
      Cóż, selekcja to ślepy mechanizm, kto by przypuszczał że nagle Homo sapiens będzie miał obfitość pożywienia.

      Drugi wazny aspekt - cukrzyca to nie wyrok śmierci. Nawet HIV ostatnio przestaje być wyrokiem śmierci. Chociaż zalecałbym hivowcom aby minimalizowali ryzyko wertykalnego przekazania wirusa potomstwu.
      Pamiętaj że moje słowa są w kontekście śmiertelnych chorób genetycznych, które robią z człowieka trwałego kalekę/warzywo, a nie kogoś, kto będzie musiał zmienić styl życia, dietę czy łykać pigułki.

      Żydzi są znani z ciekawych chorób genetycnych. Czy to powstrzymuje ich przed quasi chowem wsobnym? A skądże. Najwyraźniej inteligencja jest warta więcej, niż jakieś głupie dolegliwości.

      Jeśli więc martwisz się o ekonomię służby zdrowia to co z tym fantem? Myślę że lekarze mieliby sporo do powiedzenia na ten temat.
      Cukrzyca to inny kaliber niż ciężkie choroby genetyczne czy nawet taka zwykła otyłość. Miałem kumpla, który nie był ani chudy ani gruby, żeby było zabawniej, miał matkę lekarza. I dostał cukrzycy. Ale gość ogarnia, musi jedynie dbać o cukier we krwi, poza tym pracuje i płaci solidne podatki, innym słowy, dokłada się do systemu.

      Inny ciekawy aspekt, warty rozpatrzenia, to wysokość składek zdrowotnych uzależniona od tego jak kto dba o system zdrowotny.

      Jeżeli jako młody człowiek, płacę całe (za przeproszeniem) j#??ne 500 zł rocznie za OC na motocykl, a starsi płacą jakieś śmieszne pieniądze (korelacja wiek a podejmowanie ryzyka na drodze), to czemu nie miałoby to funkcjonować w przypadku NFZ?

      Dopóki system zdrowotny jako-tako funkcjonuje, ten temat będzie spychany jako niewygodny.

      Ale w sytuacji krytycznej, na pierwszy ogień pójdą grubasy i ci, którzy jawnie zaniedbują zdrowie i łatwo to udowodnić (bo może być ciężko udowodnić że ktoś pali fajki jak smok czy pije nadmiernie alkohol, a nawet jeżeli Polacy daliby sobie radę z zatajeniem tego).

      Sam jestem minimalistą, pomimo pracoholizmu próbuję dbać o zdrowie i dietę (piję dużo ziół i łykam niektóre suple). Nie mam ochoty chorować, bo po prostu mam coś lepszego do robienia w życiu.
      Dlaczego mam płacić tyle samo co skrajnie nieodpowiedzialny człowiek ? (uwaga : nie mówię o ludziach, którzy nie z swojej winy w młodym wieku potrzebują setek tysięcy na operację ratującą życie - bo mieli pecha w genetycznej loterii).

      Wszystko rozbija się o wolność i odpowiedzialność. Bo aktualnie mamy wolność i zwalanie odpowiedzialności na innych, a nie sprawiedliwą wolność i odpowiedzialność

    •  

      pokaż komentarz

      @TamamShud: Już tak było, starożytny Egipt. Elita to był promil społeczeństwa. Reszta pasała kozy, bo do budowy piramid nie potrzeba było wszystkich. Ale nie przejmujmy się. Dopóki rodzice uczą swoje dzieci niezależnie od szkoły, nie ma się czego obawiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @lavinka: To nie ma sensu.

      Jadąc na tym 'modelu' ludzkość nigdzie nie zajdzie jako gatunek.

      Ten 'model' to zwykłe traktowanie obywateli jako bydła roboczego.

      Jednakże, problem w tym że to bydło robocze przestaje być potrzebne na rzecz automatyzacji różnego typu. O ile programiści wysłali na bezrobocie rzesze, to prawdziwa rewolucja nadejdzie z

      1. upowszechnieniem się sieci neuronowych (pracę straci cała masa analityków biznesowych, kierowców - wszędzie tam gdzie praca wymaga uwzględnienia wielu zmiennych, ale jeszcze nie kreatywnego podejścia do rozwiązywania problemów)

      2. telepresencja, terapeuta z Indii jest gotów wysłuchać twoich żali egzystencjalnych jedynie za 6 zł za godzinę (aktualna najniższa stawka godzinowa dla nauczyciela w 2018 roku - co prawda nauczyciel to nie terapeuta, ale obydwoje nie muszą faktycznie cokolwiek potrafić).
      Rozumiesz, co to oznacza dla i tak już bezrobotnych absolwentów psychologii z Polsce ?

      3. Jeżeli jakimś cudem uda się wytworzyć technologię taniego i masowego tworzenia prostych i w miarę uniwersalnych robotów (roboty są drogie, bo produkuje się je w małych ilościach - brak efektu skali)

      4. Jeżeli w jakiś sposób uda się wytworzyć technologie o powtarzalnym charakterze np. budowanie całego osiedla przez roboty od 0 - cala budowa zautomatyzowana.
      Skąd wtedy zwykłe chłopy-robole będą brać na alkohol? Perspektywa raczej na 10-15-20-25 lat, życie ludzkie jest tańsze od robota, póki co.

      Dobrze.

      Opuściłem temat.

      Chodzi mi o to, że w przyszłości 1% spokojnie da sobie radę z gospodarką światową. Co zrobi reszta? Tym bardziej jeżeli, jak mówisz

      Społeczeństwo potrzebuje góra 15% inteligentnej elity i dużej liczby pracowników wykwalifikowanych oraz kopaczy rowów.

      Społeczeństwo mentalnych kopaczy rowów (do czego zaliczają się wykształceni na większości uczelni wyższych studenci) ani nie będzie miało sensu istnienia, ani nie będzie faktycznie potrzebne aby system działał.

      Dla tego typu ludzi są dwie opcje

      1. Hedonistyczna utopia, gdzie elita funduje kopaczom rowów niekończący się haj.
      2. Dystopia bądź jej brak - bo kopaczy się elita pozbędzie, w końcu Ziemia to takie piękne miejsce, po co nam 10mld ludzi którzy nie potrafią wykorzystać sensownie swojego najpotężniejszego narzędzia - umysłu.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie mogłem się powstrzymać. Spłonę w piekle.
    Smutna historia.

    źródło: wykop.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Moja teściowa z którą mieszkam to ma. Nikomu nie życzę tego co my z żoną przeżywamy. Jest naprawdę czasami ciężko. Ja sobie często z tym nie radzę bo ta choroba wpływa na całą rodzinę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rusonaldo: Do tego domy opieki w Polsce są horrendalnie drogie dla typowo zarabiającej rodziny. Mnie, mieszkającego samego, nie byłoby stać umieścić rodzica w takim ośrodku. Do tego ta stygmatyzacja, szczególnie w małych ośrodkach miejskich/wsiach. Durne Grażyny wyzywają "niewdzięcznych" młodych, którzy się nie chcą opiekować takim chorym, w ogóle nie zdając sobie sprawy jakie to obciążenie.
      Skalkulujcie sobie wszystko, bo szkoda lat, szkoda nerwów i szkoda straconych szans. Lepiej już nie będzie. Jeżeli teściowa miała jakąś nieruchomość to ją po prostu sprzedajcie, opłaćcie jej ośrodek i tyle. Nie pchajcie się w układ, że np. macie mieszkanie za opiekę nad nią. Zwariujecie. Zrozummy się dobrze- jestem za tym, żeby dzieci opiekowały się rodzicamy, zapewniały im godną starość itd., ale nie przy takiej chorobie.
      Także Mirku, nie znam cię, nie wiem dlaczego i na jakich warunkach się zajmujecie, ale przeliczcie sobie wszystko czy naprawdę warto. Gdyby ktoś w rodzinie robił durne wyrzuty, to może przejąć pałeczkę opieki i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rusonaldo: Uważaj na swoją rodzinę, żeby babci nie odbiło i nie zabiła kogoś. Drugi mąż babci miał Alzhaimera i znalazła siekierę pod łóżkiem (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @Rusonaldo: Moja babcia ma Alzheimera, to już chyba 10 lat od diagnozy, a 5 lat jak tylko leży w łóżku. Na szczęście miała piątkę dzieci więc na zmianę się nią opiekują, a dodatkowo pielęgniarka codziennie do niej chodzi na godzinę. Najgorsze są początki choroby, ucieczki z domu, malowanie ścian własną kupą, którą się przed chwilą zrobiło na środku pokoju... Na końcu już jest z górki, babcia ma 90 lat i przy jej genach pewnie dociągnie do setki. Szkoda tylko że przez pryzmat tej choroby zapomina się o wszystkich pozytywnych chwilach z życia babci na rzecz przykrych doświadczeń z czasów opieki nad nią, nikomu tego stanu nie życzę.

    •  

      pokaż komentarz

      @DurzyPszypau: Też miałem babcie z alzheimerem, i do tego klimat wioski. Ale kuzynka dzielnie dała rade, przy okazji opiekując się dziećmi upilnowała i babcie. Nie trzeba było sprzedawać domu. Są też i różne rodzaje tej choroby, moja babcia nigdy nie odwaliła numeru z kupą na ścianie Jedyne co to babki z Radia Maryja przychodziły bo babcia czasami zapominała o denominacji i potrafiły k##!y i 500 zł (2000rok około!) wyciągnąć. Ale wujek (tata kuzynki) pogonił raz, drugi, trzeci i się skończyło.

  •  

    pokaż komentarz

    Najgorsza jest chyba świadomość że z każdą chwilą tracisz kolejne bity pamięci i będzie tylko gorzej.