•  

    pokaż komentarz

    System w zasadzie jest stosowany na całym świecie, z tym, że różna jest "nagroda". W Polsce i na zachodzie publikowanie jest niezbędne do awansu i utrzymania się na uczelni. Bezpośrednia premia nie jest w zasadzie tak odległym pomysłem.
    Jeśli dotyczą tylko kilku topowych magazynów to są ciekawostką, by obejmowały całą naukę kraju muszą być obejmować więcej pism.

    Problem jest taki, że presja na publikacje prowadzi do publikowania byle czego. Są statystyki wg. których 50% prac nie jest czytanych przez nikogo. 82% nie jest przez nikogo cytowana. Innymi słowy, jeśli oceniasz naukowców po ilości opublikowanych artykułów to dostajesz dużo niezbyt wartościowych artykułów.

    •  

      pokaż komentarz

      @matips: A wysokie premie za publikowanie w Nature czy Science powodują, że promowane jest "podrasowanie" prac.

    •  

      pokaż komentarz

      @matips: a nie stosuje nikt rankingu cytowań? Kiedyś czytałem, że na tym wzorował się Brin z google. Wtedy ktoś musi czytać...

    •  

      pokaż komentarz

      @to_po_prostu_ja: Nie wiem jak na zachodzie, ale w Polsce nie ma bonusu żadnego za indeks cytowań czy indeks H poza staraniem się o grant z NCN

    •  

      pokaż komentarz

      @O_V_C: Dzięki za info. Szkoda. Może jeszcze ktoś wrzuci, jak to wygląda w bardziej rozwiniętych krajach niż PL. Coś czuję, że mamy tu kilku wykopków w różnych ośrodkach na szerokim świecie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @matips: jest zasadnicza różnica między kasą do ręki, a ułatwieniem w startowaniu po granty i utrzymaniem się na uczelni. Nie chcę sobie wyobrażać co się musi dziać w grupie badawczej, gdzie dużo ludzi pracowało na jeden artykuł, co ma potencjał na publikację w Nature/Science. Skoro pierwszy autor dostaje 50 000 dolarów to tam dosłownie idzie walka na noże o kolejność na publikacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @O_V_C: Pośrednio są bonusy. "Pośrednio", bo na uczelniach otrzymujesz nagrody za publikowanie w znaczących pismach (o wysokim Impact Factor). Z kolei ważniejsze pisma nie przyjmują artykułów, które się "nie sprzedadzą", żeby nie popsuć sobie statystyk. Teoretycznie więc publikując wysoko zapewniasz swoją jednostkę, że Twój artykuł będzie czytany i cytowany. Indeks H z kolei przydaje się przy szukaniu pracy i awansach.

      Swoją drogą nie wyobrażam sobie nagród za cytowania - one rosną w czasie. Chcesz nagrodę po 10 cytowań jednej pracy? 100 w ogóle? Jak dostaniesz nagrodę za 20 cytowań jednej pracy, to gdy po dwóch latach będzie miała 50 to druga nagroda za ten sam papier? No i najważniejsze - jak Ci kolega, nawet z innego ośrodka, podbija cytowania (unikniesz autocytowań, które Scopus wyłapuje przecież) w swoich papierach to masz full profit Patologię Wzajemnej Adoracji jak w banku. Osobiście wolę tak, jak jest (choć wolałbym wyższe nagrody za wysokie IF ofkoz).

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubek_Grogu: To, że publikujesz w czasopiśmie z wysokim współczynnikiem impact factor przekłada się "tylko" na punkty które musisz zdobyć. Możesz mieć świetną publikację z listy A za 50 ptk w tak wąskiej lub tak mało popularnej dziedzinie, że ilość cytowań będzie mniejsza niż 10ptk czasopismo i artykuł o gender studies - szczególnie jeśli masz już jakiś tytuł naukowy wtedy twój indeks może mocno wystrzelić. I wielu na tym skorzystało i są specjalistami od ludzi czujących się krzesłem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @O_V_C: Są w Twojej dziedzinie pisma z jakimkolwiek IF wyceniane przez Ministerstwo na zaledwie 10 pkt.? Cytowań papierów spoza filadelfijskiej się nie liczy.

      Wracając: punktacja MNiSW opiera się niejako na IF (oczywiście mówię o liście A). Duży IF = spodziewana wysoka ilość cytowań. Ba, w najważniejszych (wspomniane 50 pkt) pismach cytowania masz zapewnione chociażby przez dyskusję z Twoimi tezami (w Nature pierwsze cytowania możesz przez to mieć w dniu publikacji).

      To IF jest pierwotnym wskaźnikiem jakości pracy, a H naukowca. Spróbuj bez tego się choćby "habnąć".

    •  

      pokaż komentarz

      @th3ta:

      Nie chcę sobie wyobrażać co się musi dziać w grupie badawczej, gdzie dużo ludzi pracowało na jeden artykuł, co ma potencjał na publikację w Nature/Science. Skoro pierwszy autor dostaje 50 000 dolarów to tam dosłownie idzie walka na noże o kolejność na publikacji.

      Takimi idiotami nie są, żeby nie przewidzieć tej sytuacji - akurat w tym przypadku płacą nie tylko pierwszemu.

      Among 25 exceptional policies, universities award cash to non-first authors whose papers were published in particular prestigious journals (e.g., Nature, Science).

    •  

      pokaż komentarz

      @jeden_na_dziesiec: To jest mniejszość, 118/168 ma politykę tylko pierwszego autora.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sierkovitz: prestiż Science i Nature powoduje, że ludzie marzą o publikacji tam nawet gdyby nie mieli za to dostać żadnej premii. To są czasopisma na tym poziomie, że zdają sobie sprawę z chęci podrasowywania prac i i maja na tyle rozgarniętych recenzentów, że są w stanie w większości przypadków to wyłapać.

    •  

      pokaż komentarz

      @UltimaThule: No nie za bardzo. Znaczy część się wyłapało ale pozostaje pytanie - czy ci najlepsi w oszukiwaniu są do wyłapania. Poza tym tu chodzi o coś innego. Nauka nie płąci kokosó - głodem nie przymierasz ale inne zawody są znacznie lepiej płatne przy tych samych kompetencjach. To stanowi swojego rodzaju filtr - osoby ukierunkowane na kasę idą gdzie indziej - w nauce zostają ideowcy, więc trochę mniejsza szansa na oszukiwanie - jeżeli nauka staje się jednym z lepiej płatnych zawodów - zacznie ściągać osoby zainteresowane karierą a nie nauką.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sierkovitz: z drugiej strony jeśli chcesz zająć się rzeczami,z którymi Twojej katedrze/instytutowi jest nie po drodze, to zostaje Ci stypendium niższe niż minimalna krajowa na rękę lub nic (jeśli się nie załapiesz), za które musisz przeżyć 3-4 lata jeśli się wyrobisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @didijo: I tu tkwi błąd konstrukcyjny. System powinien być skonstruowany tak, że masz stabilne wynagrodzenie i niewielki bonus a nie wielki bonus i niewielkie wynagrodzenie. U nas za artykuł w Nature (oczywiście szanse na karierę rosną) to co najwyżej postawisz sam piwo znajomym w pubie w piątek. Bonusu nie ma. Za to dostaniesz bonus za pójście do szkoły żeby opowiedzieć dzieciom o swojej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sierkovitz: mały, czy duży - jeśli stypendia przyznawane są komisyjnie, według mniej lub bardziej zdefiniowanego "widzimisie" to tym bardziej w takiej sytuacji jest trudno. Po drugiej stronie są jeszcze firmy, które kuszą nie tylko 10x większym wynagrodzeniem (licząc wypkowe 15k) ale też nowszymi technologiami, brakiem betonu, szanowaniem ludzi, pracy i możliwością rozwoju, a nie dłubaniem w 8051 po raz setny. Niestety 3 uczelnie tak przeszedłem, na jednej robię doktorat i nigdzie się to nie różni, niezależnie od tego czy jesteś doktorantem czy pracownikiem. Z resztą - pracownicy chyba nie mają lepiej jeśli chodzi o kasę. Do tego wypadałoby się jeszcze doszkolić z technologi, na co czasu i motywacji (pieniędzy) zwykle nie ma i zostaje taki skansen informatyków napędzających samych siebie.

      Możliwe, że w innych dziedzinach niż informatyka jest lepiej, głównie z powodu mniejszych rozbieżności w płacach na uczelni i poza nią.

  •  

    pokaż komentarz

    Trochę siedzę w dziedzinie, którą podchwycili chińczycy - wielu artykułów nie da się czytać, bardzo często badania mocno odtwórcze nie wnoszące nic ciekawego, słabo umiejscowione w literaturze, mnóstwo jakichś dziwnych metodologii, dane wydaję się momentami dziwne. Generalnie jak rozmawiam z kierownikiem grantu o jakimś artykule, który znajdujemy, dotyczy naszego zagadnienia i jest z Chin to raczej na razie nie traktuje się ich specjalnie poważnie. Widać, że tam jest dużo kasy włożone, ale problem jest z warsztatem, chociaż najprawdopodobniej za kilka lat pewnie zaczną ogarniać pewne rzeczy. Już nie mówiąc o tym, że tam są ewidentne p-hackingi, nieraportowania zmiennych, które się układają pod założenia etc.

  •  

    pokaż komentarz

    No to kto zgadnie. Ile artykułów naukowych z polskich uczelni pojawiło się w ostatnim dziesięcioleciu w Natura i Science?

  •  

    pokaż komentarz

    Tyle raz słyszałem o tych magazynach ale nigdy nie widziałem żeby można było to kupić. Gdzie się to kupuje i jak to się stało, że akurat te magazyny są takie prestiżowe?

    •  

      pokaż komentarz

      @jast: Nie tylko w Toruniu, chyba wszędzie można dostać finansową nagrodę rektora. Niestety kryteria punktowe wciąż bywają tak skonstruowane, że osoba mająca masę konferencyjnego badziewia (często powielającego w nieskończoność to samo w różnej formie) może wyprzedzić tę, która ma o wiele lepsze jakościowo publikacje, tyle że mało. Dalej, dochodzi kwestia podziału środków na nagrody między poszczególne wydziały.
      Innymi słowy, możesz się narobić, naczekać na akceptację i publikację (w tych lepszych czasopismach czas od nadesłania do ukazania bywa liczony w latach) i grosza za to nie zobaczyć. Więc motywacja do stawiania na jakość zamiast ilości jest raczej słaba.

    •  

      pokaż komentarz

      @jeden_na_dziesiec: No na UMK jest wg punktacji z listy ministerialnej, jakaś kasa jest dopiero po przekroczeniu 35 pkt od publikacji a tyle raczej ciężko wyciągnąć za pokonferencyjną