•  

    pokaż komentarz

    Idiotyczne i skrajnie nieprofesjonalne zachowanie właściciela hotelu.

  •  

    pokaż komentarz

    Napiszę to jako influencer: ten hotelarz to pała i zupełnie nie umi w influencer marketing. A to właśnie ta gałąź jest i będzie filarem marketingu w następnych latach. Myślę, że to typ hotelarza, któremu gdyby napisać opinię o grzybie w łazience, zrugałby cię i powiedział że grzyb zniknął, jak wyjechałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: idz lepiej zinfluencuj mame zeby kartofle nastawila bo chyba niski poziom cukru na mozg ci sie rzucil

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: i tak, i nie, ponieważ nikt bardziej nie dystrybuuje śmieciowych treści jak właśnie influencerzy, a prawda jest taka, że wiele zasięgów, pomimo że taki Influencer ma tysiące lub setki tysięcy obserwujących/subsrkrybentów/followersów etc. nie świadczy o tym, że jego przekaz będzie wartościowy. Jednakże zgodzę się z Tobą, że influence marketing staje się coraz powszechniejszy i dość szerokim kanałem promocji z tym, że współpraca z jednym influencerem nie przynosi dużych korzyści. Ze swojego doświadczenia wiem, że lepiej współpracować z mikroinfluencerami nawet za kasę (drobną najcześciej) ale daje to lepszy zasięg niż współpraca z jednym. Ponadto, nie każdy - nawet zajebiście popularny - influencer to wartość dodana chociażby w zamian za nocleg w hotelu. Rozchodzi się kwestia o grupę docelową i zaangażowanie tejże grupy w treści publikowane przez Influencerów, a z tym bywa niesamowicie różnie. Przykład: jakiś czas temu nawiązaliśmy współpracę z jedną z modelek/fitness trenerek, która zażyczyła sobie ok. 8k za 2 posty na fb, jeden na Insta i coś tam jeszcze. Gdy poprosiliśmy o statystyki w zakresie zaangażowania jej użytkowników to wypadało słabo - na fb ponad 100k, na insta ponad 200k, dlaczego tak? To proste: fajna dupa i większość obserwujących chce tylko popatrzeć na jej fajne ciało, czasem laski komentują jakieś ból dupne teksty... wartość?! Dla nas żadna bo żaden punkt odniesienia. Wzięliśmy do współpracy 10 mikroinfulencerek, które miały zasięgi po max. 10-20k - koszt ok. 3k za wszystko, a w rzeczywistości w naszej akcji udział wzięło 70k osób i zarobiliśmy ponad 150k :)

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann:

      Nie bardzo rozumiem za co dostajesz minusy. Zaproponowała zwykły barter. Reklamę za pobyt.

      Swój zasięg budowała latami. Co więcej, zasięg ten jest mierzalny. Nie sprzedaje zatem kota w worku, gruszek na wierzbie.

      A jak hotelarza stać wydać kilka mln na budowę budy, a żałuje 10 zł na sprzątaczkę, praczkę w marketing to chyba on więcej traci.

      Traci podwójnie:
      1. Sam się nie zareklamuje.
      2. Da się zareklamować konkurencji.

      A jak mu warunki dealu nie odpowiadają to może kulturalnie powiedzieć, że może kiedyś albo, że teraz nie ma czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @newtonq: Ja wychodzę z założenia, że markę należy najpierw poznać, potem się z nią zaprzyjaźnić, a potem kupować. Żeby ludzie ją poznali, trzeba zrobić zasięg. Nawet nieważne jaki zasięg i jakie będzie zaangażowanie. Od czegoś trzeba zacząć. Jak już zagnieździmy u odbiorców rozpoznawalność marki, to można działać dalej, w celu zbudowania relacji. A potem już z górki. Każda kampania jest inna i często trudno obliczyć efekty i mówić o konwersji, ale ten hotelarz to nadal pała wg mnie. Nawet dla tak niewielkich zasięgów, zrobiłbym wszystko, żeby babeczka była wniebowzięta. Koszt posypania łóżka płatkami róż jest znikomy do potencjalnych korzyści...

      @h4ckthepl4net: Ty też jesteś pała.

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: dobrze juz dobrze , zjedz grzecznie zupke i poczujesz sie lepiej

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: Wszystko wskazuje na to że niestety masz rację. A piszę niestety, bo wolałem jak popyt kreowały reklamy w TV - łatwiej było wtedy je wyłączyć, niż obecnie zgadnąć czy opinia w internecie jest rzetelna czy opłacona ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @yolantarutowicz: minusują, bo napisałem że jestem influencerem, a na wykopie się takich nie lubi

    •  

      pokaż komentarz

      minusują, bo napisałem że jestem influencerem, a na wykopie się takich nie lubi

      @marek-hoffmann: Nie wszyscy dali ci minusa z tylko tego powodu. Ode mnie dostałeś minusa za chlubienie się zawodowym oszukiwaniem ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Swój zasięg budowała latami. Co więcej, zasięg ten jest mierzalny. Nie sprzedaje zatem kota w worku, gruszek na wierzbie.

      @yolantarutowicz: koleś uznał, że jej zasięg jest za mały, że jej target nie reprezentuje jego targetu i tyle, co mu zrobisz?

    •  

      pokaż komentarz

      @yolantarutowicz: Nie zapominaj o fakcie, że pod darmowy pobyt zaraz by chciała podciągnąć jakąś super obsługę VIP, darmowe to, darmowe tamto. Z jednej strony może i stracił potencjalną reklamę, ale z drugiej strony tak naprawdę dałby zareklamować obiekt osobie nieznanej, nie sprawdzonej, która potencjalnie mogłaby powiedzieć "dużo rzeczy na plus, ALE: nie podobało mi się to, tamto, siamto, owamto, tu za wolno, tu za mało" i koniec końców bilans byłby na zero, lub ujemny.

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann sam jesteś pała, gość ma w doopie wasz miałki marketing a wy nie potraficie tego przełknąć bo ciasne rurki na najach blokują logiczne myślenie. Ten wasz pseudo marketing padnie w momencie gdy pejsbuk padnie i ludzie odwróca się od tego. Kiedyś było myspace grono i nk. Teraz to historia. Przyjdzie czas i na fejsa.

    •  

      pokaż komentarz

      @lowrider4you: so true :D Tak było jak zainstalowałem sobie Insta. Pierwsze 3 miesiace tylko dodawałem laski z fajnymi dużymi cyckami ! cycki 24h/7. Po 3 miesiącach zaczołem tym rzygać. Cycki tu cycki tam - niesamowite pustaki które chyba sie k#!$ią za odsłony z tego insta. Wyj!#!łem wszystkie. Teraz mam tylko wartościowy kontent.

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: Jedną dobę jeszcze bym zrozumiała, ale tyle dni na tzw. "krzywy ryj" jeszcze razem z chłopakiem to przegięcie...

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: Większość "dużych" zakupów, jakich dokonałem w ciągu ostatnich lat, dokonałem mniej lub więcej, ale zawsze pod jakimś wpływem influencerów. Przykład: chciałem kupić sobie motocykl, ale średnio się znałem, więc ryłem po jutubie. Trafiłem na film jakiegoś typa z USA. Pokazywał jeden model w taki sposób, że kupił mnie momentalnie. Więc wydałem 36k na motor prawie wyłącznie pod wpływem emocji stworzonych influence marketingiem. I do dziś jestem nim zachwycony. Czy dałem się oszukać? Drugi przykład: tym razem to ja zrobiłem film, w którym pokazuję motocykl. Po filmie piszą do mnie ludzie, że dzięki mnie postanowili spełnić swoje marzenie o dwóch kółkach. Jeden znajomy pod wpływem mojego filmu kupił od razu dwie sztuki tego samego modelu :) Oszukałem ich?

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: WTF. Ryłeś po youtubie? Kupiłeś motor za 36k pod wpływem jakiegoś typa z youtube? <facepalm>

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: Po przeczytaniu tego posta kierowca zatrzymał autobus i wszyscy obejrzeliśmy twój film z motocyklem po czym wspólnie zaczeliśmy bić brawo i ocierać łzy wzruszenia. Teraz stoimy w kolejce pod salonem i czekamy do poniedziałku żeby kupić po 3 motocykle.

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-hoffmann: Tak, oszukałeś i zmanipulowałeś ich, bo twoim celem było wytworzenie w nich potrzeby posiadania tego przedmiotu. Sam zresztą również wielokrotnie padłeś ofiarą manipulacji, do czego bez skrępowania się przyznajesz. Fakt, że decyzje o tak dużych zakupach podejmujesz pod wpływem emocji wywołanych przekazem specjalnie pod to obliczonym, nie mówi o tobie niestety nic dobrego.

      Żeby było jasne: nie kwestionuję tego, że to działa i że trzeba wykazać się specyficznymi umiejętnościami, żeby się tym zajmować. Na pewnym poziomie nie różni się to jednak od wyłapania w mordę od Sebka pod bramą, który ma ochotę na telefon ofiary. Z tym że Sebek wykorzystuje przewagę fizyczną nad ofiarą, a ty i tobie podobni przewagę umysłową. Być może brzmi to trochę absurdalnie, ale naprawdę tak uważam.