•  
    S..........c

    +226

    pokaż komentarz

    Każdy kto miał z nim zajęcia nie powinien być zaskoczony xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Szarlejowiec: Nie miał własnych publikacji, tylko zawsze był dopisany do publikacji brata lub ojca. xD

    •  
      l............u

      +43

      pokaż komentarz

      @Szarlejowiec: napiszesz coś więcej? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @lubie-tiramisu: W dużym skrócie:
      On miał ze mną laboratoria z Aparatury Automatyzacji i Podstaw Automatyki. Wejściówka zawsze wyglądała tak samo i można tam było pisać, co się chce. Wykresy to była jakaś kpina, bo mogłeś narysować co chcesz i on to przepuszczał. Miałeś jakiś problem na laborkach? Wychodził i nie wracał. Ewentualnie szedł coś sprawdzić i wracał już nie pamiętając o niczym.
      Kolokwia sprawdzał na zasadzie, że każdy miał 4 albo 4.5 z zaznaczeniem, że im dłużej sprawdza, tym lepsze będą oceny. Niektóre kolokwia sprawdzali za niego inni prowadzący, bo on nie miał wiedzy o tym, co tam trzeba zrobić.
      Ja czytając informację przed labkami miałem większą wiedzę niż on.

    •  

      pokaż komentarz

      @kptant: Na #agh to nawet miałem Panią Profesor (!) która napisała książkę niemal przepisując specyfikacje produktów zagranicznych producentów xD

    •  

      pokaż komentarz

      @kptant: Tak wygladaja te elitarne polibudy w tym kraju, pod które większość ludzi tu się tak brandzluje? Jasna pałka

    •  

      pokaż komentarz

      matyzacji i Podstaw Automatyki. Wejściówka zawsze wyglądała tak samo i można tam było pisać, co się chce. Wykresy to była jakaś kp

      @tomasz_uchciok: POLSCY INZYNIEROWIE ZNOWU NAJLEPSI W EUROPIE/NA SWIECIE :D

    •  

      pokaż komentarz

      Nie miał własnych publikacji, tylko zawsze był dopisany do publikacji brata lub ojca. xD
      @kptant: Zupełnie jak pierwszy pasierb Antosia, Edek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kptant: U nas była jeszcze lepsza akcja. Znajomi upomnieli się o wyższą ocenę i udowodnili mu, że mieli rację na kolokwium i facet stwierdził, że "nie może im podwyższyć oceny, bo za dużo osób miałoby piątki".
      Po laboratoriach zawsze sprawdzał sprawozdania i patrzył tylko ile w nich jest napisane. Koledzy pisali więc kilka sprośnych/humorystycznych zdań i robili copy-paste wiele razy (btw u pani profesor recenzentki doktoratu to też przechodziło).

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wygladaja te elitarne polibudy w tym kraju, pod które większość ludzi tu się tak brandzluje? Jasna pałka

      @tomasz_uchciok: Nie generalizuj. To jest patologia i została udupiona - gościu nie dostał doktoratu - oprócz kilku przydupasów wszyscy zagłosowali przeciwko temu doktoratowi. Obrona obroną ale tytuł nadaje Rada Wydziału. Po to jest upierdliwa, wieloetapowa procedura żeby wyeliminować próbę takich przekrętów, nawet jeżeli wiele osób jest w to zaangażowanych...

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: zauważ, że gdyby nie powodowany prawdopodobnie osobistymi przyczynami protest brata, doktorat najprawdopodobniej zostałby przyznany

    •  

      pokaż komentarz

      zauważ, że gdyby nie powodowany prawdopodobnie osobistymi przyczynami protest brata, doktorat najprawdopodobniej zostałby przyznany

      @Saganeczek: Tak, najprawdopodobniej masz rację. Ale właśnie po to obrony prac doktorskich są publiczne. Dlatego wcześniej wystawia się je do wglądu w bibliotece, żeby każdy mógł przeczytać i zgłosić zastrzeżenia.

      Zauważ, że tutaj ewidentnie w zmowie był brat, ojciec i prawdopodobnie recenzenci, zwłaszcza że byli Ci sami. Recenzentów dość prosto można wprowadzić w błąd ale promotor powinien jednak się czegoś domyśleć... tyle że był nim Tadeusiewicz, który olewa wszystko z góry na dół...

      I pomimo tak zgrabnie uszytej intrygi nie wyszło. Według mnie są z tego dwa wnioski:
      1) Tak jak we wszystkich zawodach i instytucjach są szuje, oszuści, intryganci i zwyczajnie nieuczciwi ludzie - dziwi Cię to?
      2) System obrony doktoratów w tym przypadku się sprawdził. Pewno w innych przypadkach się nie sprawdziła ale nigdy nie będzie miał 100% skuteczności, żadne procedury nie mają takiej skuteczności.

      W ostatnich kilku latach uczelnie wdrożyły elektroniczne systemy antyplagiatowe. Przed obroną inżynierki/magisterki (nie wiem czy doktoratu również) trzeba taką pracę przepuścić przez system a na końcu podpisuje się pod tym promotor. Te systemy różnie działają ale generalnie działają i jest to działu dużego kalibru, tam się promotor podpisuje i można go udupić jakby poświadczył nieprawdę i on o tym wie...

      Więc ja jednak będę obstawał przy swoim. To była patalogia i ją udupili. I bardzo dobrze! Z drugiej strony rodzina Głowaczy nadal pracuje na AGH. Coś było mega nie halo w tym całym procesie doktoryzowania a AGH nie wyciągnęło żądnych formalnych konsekwencji. To martwi :-/

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty:

      oprócz kilku przydupasów wszyscy zagłosowali przeciwko temu doktoratowi

      ale dopiero jak się sprawa rypła i nie dało się już tego zamieść pod dywan. Na początku szli przecież w zaparte:

      Komisja Doktorska jednogłośnie ośmioma głosami przyjęła obronę oraz wniosek o wystąpienie do Rady Wydziału o nadanie stopnia doktora i sześcioma głosami, przy dwóch sprzeciwach, zawnioskowała także o wyróżnienie rozprawy doktorskiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: nie rozumiesz, to nie działa tak, jest jakaś wielka zmowa i że oni się w kuluarach dogadują. To są sieci znajomości sięgające czasem nawet pokoleń wstecz.I co, syn kolegi, którego znasz od 30 lat się broni to mu będziesz dosrywać? Biorąc pod uwagę, że facet ma poważne problemy zdrowotne (http://krakow.dlastudenta.pl/studia/artykul/Bohaterscy_studenci_AGH_uratowali_profesora_przed_smiercia,117812.html) i możliwe że wasi rodzice też pracowali razem na uczelni i wam obojgu pomagali w karierze?

      To nie jest zmowa, ci ludzie po prostu wolą się w takich sytuacjach nie odzywać i nic nie widzieć "bo po co sobie robić problemy". 15 minut wstydu, odpowiedzialność rozmyta a później kto będzie pamiętał, życie toczy się dalej i można robić własne badania.
      Oczywiście recenzenci, jako że już wyrazili swoje zdanie, nie mogą przyznać się do błędu i będą powtarzali swoje mimo, że widzą prawdę.

      Ta intryga nie była zgrabnie uszyta. Była tragicznie ustawiona a mimo to miała ogromne szanse na sukces. Zdecydowało chyba tylko to, że decyzja była podejmowana przez duzo większe gremuim wychodzące poza katedrę i niemające związku ze sprawą.

    •  

      pokaż komentarz

      ale dopiero jak się sprawa rypła i nie dało się już tego zamieść pod dywan. Na początku szli przecież w zaparte:

      @dante87: No ale się rypła i było to możliwe pomimo (złej) woli wielu osób zaangażownych w ten proceder.

      Komisja na egzaminie dr nie nadaje tytułu a jedynie rekomenduje Radzie Wydziału ocenę. Właśnie po to, żeby utrudnić "ustawki".

      RW głosuje nad tym czy nadać tytuł. W RW są osoby z wydziału/katedry (wszyscy z habiltacją i wyżej plus inni reprezentanci). Tam część ludzi zna sytuację doktoranta więc w dyskusji mogli by podnieść te same zarzuty i sprawa została by odłożona do rozpatrzenia. Tutaj już nie było potrzeby bo argumenty (informacja o plagiacie) wypłynęły wcześniej i zostały dobrze udokumentowane.

    •  

      pokaż komentarz

      To nie jest zmowa, ci ludzie po prostu wolą się w takich sytuacjach nie odzywać i nic nie widzieć "bo po co sobie robić problemy". 15 minut wstydu, odpowiedzialność rozmyta a później kto będzie pamiętał, życie toczy się dalej i można robić własne badania.

      @Saganeczek: Według mnie to jednak była niezła intryga. Jest tak jak mówisz... kolega koledze, pracowali przez 20 lat razem, klepnie jakiś papierek czy przymknie oko, ale były Rektor nie będzie firmował ewidentnego plagiatu - za to jest kryminał jak ktoś się uprze!

      I właśnie wybranie Tadka na promotora było mistrzowskim posunięciem bo wiadomo, że gościu ma autorytet a z drugiej strony nie zajmuje się swoimi doktorantami więc przeoczy szwindel.

      A z odpowiedzialnością to nie jest tak prosto. Jest dość dobrze określona i poważna. Podpisujesz się pod różnymi dokumentami i jak Ci udowodnią że kłamałeś w takiej sprawie, mataczyłeś i dopuszczałeś do plagiatu pracy doktorskiej to jest przestępstwo umyślne. Jak cię skażą to z automatu wylatujesz z uczelni bo pracownicy nie mogą być skazani za przestępstwa umyślne.

    •  

      pokaż komentarz

      @kptant nosz kurw@ a ja pierwszy i drugi stopień skończyłem na uczelni w środku rankingu i zawsze koledzy z krakowskich uczelni śmiali się ze mnie - do momentu aż dostałem się na studia dr z maksymalna notą jako jedyny na rekrutacji (liczył się ustny z prezentacji na podstawie pracy i pytania z wiedzy teoretycznej, głównie kwantowa i teoria ciała stałego). Jak na laborach koleżanka nie widziała jak złożyć układ do ściągnięcia charakterystyki to prowadzący wywalił za drzwi z tekstem, że studia to samodzielna nauka. Na kwantowej 90% nie dostało zaliczenia na ustnym w pierwszym terminie, a na mechanice teoretycznej kolega lapał indeks bo prowadzący powiedział, że 3 zadania zrobione perfekt na 5 to za mało na zaliczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kptant jak połowa uczonych w tym kraju. Najlepsza akcja to kiedy studenci piszą referaty na konferencje i się cwaniak podłącza.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty Te systemy o których mówisz są tak dziurawe, że wystarczy postawić przecinek albo kropkę w innym miejscu i on już nie uzna tego jako taka sama praca. Więc co mówię, sprawdzałem z ciekawości na przykładzie swojej obrony.

    •  

      pokaż komentarz

      Te systemy o których mówisz są tak dziurawe, że wystarczy postawić przecinek albo kropkę w innym miejscu i on już nie uzna tego jako taka sama praca. Więc co mówię, sprawdzałem z ciekawości na przykładzie swojej obrony.

      @Zawistny_gaznik: To nie jest tak jak piszesz. Te systemy da się oszukać, one porównują tekst a nie kontekst, więc jak poczarujesz z tekstem to da się je oszukać. Dla przykładu AGHowy OSA (Otwarty System Antyplagiatowy) źle rozpoznaje ligatury przez co latexowy dokument wygenerowany do PDFa jest mocno "unikalny".

      Ale system podaje ile przeczytał wyrazów, sprawdza proste formy obfuskacji a przede wszystkim na końcu takiego raportu podpisuje się promotor i to on podkłada głowę.

    •  

      pokaż komentarz

      @kptant: Tak wygladaja te elitarne polibudy w tym kraju, pod które większość ludzi tu się tak brandzluje? Jasna pałka

      @tomasz_uchciok: Co innego polibuda w wiekszym miescie a co innego waty czy agh

    •  
      w............y

      -1

      pokaż komentarz

      @WarszafskiWaz: a mi przystawiali pistolet do glowy i jak nie wyprowadzilem e=mc2 to lamali palce mlotkiem, za to potem wszystko spiewajaco zdawalem... teraz troche tylko dupa boli bo za 9/10 perfekt zadan ruchali w dupe

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty Z drugiej strony rodzina Głowaczy nadal pracuje na AGH.

      No ten co zgłosił to powinien premie dostać xd

    •  
      s....a

      +1

      pokaż komentarz

      @kptant: Podobna sprawa na wydziale GGiOS i sprawa pewnej doktorantki, ktora gowna umiala ale miala towarzyskie kontakty z owczesnym dziekanem i kierownikiem katedry a zdolni doktoranci trzymani krotko. Patologia.

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież na tej katedrze to połowa chyba skopiowala doktoraty (sądząc po poziomie inteligencji... ) warto sie przyjrzec takze Magdalenie Szymczyk, wykladowcy informatyki, ktorej tłumaczą informatyke studenci na 1 roku, bo nie potrafi programu na 5 linijek napisac xD juz tak dobrze szło wreczanie tytułów znajomym, że myśleli że Glowacza też przepchną... Za bardzo sie rozpedzili. MAFIA I tyle.

  •  

    pokaż komentarz

    Dawno tak długiego tekstu tak spokojnie nie przeczytałem, bardzo dobrze napisana niecodzienna historia.
    Pamiętam jak pisząc głupią inżynierkę nas straszyli plagiatem, a tutaj koleś skopiował ponad 25% pracy....

  •  

    pokaż komentarz

    Z przykrością muszę powiedzieć, że poziom naukowy na polskich uczelniach mocno zmalał. Co prawda mam wiedzę o obronach prac doktorskich na jednej z łódzkich uczelni, ale jak widać (i jak zresztą słyszę niekiedy od kolegów z innych uczelni) problem dotyka też uczelni wszelakich w całym kraju.

    Wyraźne plagiaty zaczynają być normą, ale najgorsze jest to, że nawet te autorskie prace są po prostu.... bardzo słabe. Ostatnio byłem na obronie pracy doktorskiej, na której wybuchła spora afera. Nie dość, że praca była zwyczajnie bardzo słaba, zero odwołań do obcojęzycznej literatury, poziom raczej magisterki aniżeli poważnej rozprawy naukowej, to jeszcze kompletny brak wiedzy na temat dziedziny, w której chciał się specjalizować niedoszły doktorat.

    Problem jest taki, że kolejne słabe, bardzo przeciętne prace są przepychane dalej i ostatecznie kończą się nadaniem stopnia doktora.

    Nie wróżę dobrej przyszłości polskim uczelniom wyższym w najbliższych latach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi: Moim zdaniem problemem jest sama konieczność pisania jakieś pracy. Po co to? Przecież nikt tego nie przeczyta (poza komisją) a jak już to wykorzysta jako jakieś tam źródło do napisania własnej.

      To oczywiste, że skoro istnieje jakiś odgórny mus to większość prac będzie bez sensu, to samo jest z pracami inżynierskimi czy magisterskimi.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryzon_c: Mylisz się z tym, że nikt tego nie przeczyta.

      Doktorat jest po to, by pchać naukę w konkretnej dziedzinie do przodu. Co to za naukowiec, który tego nie zrobił? Setki takich prac doktorskich a następnie habilitacyjnych pomagają rozwijać się konkretnym dziedzinom.

      Głupotą jest porównywać magisterkę czy pracę inżynierską do pracy doktorskiej. Magisterka czy praca inżynierska to zwykłe rozprawki naukowe, które najczęściej opisują coś, co już znamy. Doktoraty i habilitacje mają pchać naukę dalej, pokazywać nowe problemy, wyjaśniać wątpliwości, proponować zmiany, do czego jest oczywiście potrzebny odpowiedni wybór metody badawczej i odpowiednia analiza.

      Nierzadko doktoraty są publikowane w formach monografii, na które powołują się kolejni naukowcy i studenci.

      W jaki sposób chciałbyś nadawać komuś tak wysoki stopień naukowy? Na oko? Czy po znajomości?

    •  
      s....t

      +32

      pokaż komentarz

      @gryzon_c: Sam pomysł pracy nie jest zły, tylko że w Polsce (nie wiem jak w innych krajach), jest to robione na odp%#!?%# się i bezmyślnie. Promotor ma często wyj%%$ne, nie ma czasu, musisz się prosić, żeby łaskawie poświęcił czas, za który dostaje dodatkowy hajs. Albo na temat pracy da ci jakiś odtwórczy temat, który przerobiło X studentów przed tobą, albo jak chcesz coś autorskiego, to bujaj się sam, bo on nie ma takiej wiedzy. Sama praca, to też kilkadziesiąt stron zbędnego lania wody, bo "ma to umieć przeczytać i zrozumieć ktoś, kto się na tym nie zna" xD Jedyne co ci daje ta praca, to umiejętność zmieniania szyku wyrazów w zdaniach, żeby nie wyszedł plagiat.

    •  

      pokaż komentarz

      Zastosowane rozwiązania są typowe i nie stanowią elementu nowatorskiego w pracach doktorskich, ani nie mogą być traktowane jako istotne osiągnięcia projektowe.
      @Pooodi: Opinia eksperta nt. plagiatu i oryginału.

    •  

      pokaż komentarz

      @sil3nt: Promotor robi to na odp?$$?%@ bo dostaje po 500 zł miesięcznie za doktoranta. Znam jednego profesora, który ciągnie hajs na doktorantach, ciągle każe im poprawiać pierwszy rozdział, potem na ostatnim roku organizuje spotkanie dopiero pod koniec września, by poinformować, że "no zatrzymał się pan na pierwszym rozdziale, musimy przerwać współpracę".

      A kasa się zgadza.

      W ogóle polska nauka naprawdę leży, pozycje naszych uczelni w rankingach światowych są w pełni uzasadnione a będzie jeszcze gorzej.

      Pomijam już, że według mnie system boloński raczej hamuje rozwój nauki niż pcha ją do przodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi:

      Doktorat jest po to, by pchać naukę w konkretnej dziedzinie do przodu.
      W teorii a raczej na papierze. Nie mówię, że jest tak w każdym przypadku, ale doktorat to teraz kolejny papierek do zaliczenia z kategorii zbierz je wszystkie.

      W jaki sposób chciałbyś nadawać komuś tak wysoki stopień naukowy? Na oko? Czy po znajomości?
      Najlepiej za dorobek naukowy, w sensie za publikacje w prestiżowych czasopismach naukowych. Tak żeby mieć pewność że ktoś to będzie czytał i dla kogoś będzie to użyteczne. W praktyce oznaczałoby to, że doktorów w ogóle by nie było raczej i w sumie dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @gryzon_c: Jednak uważam, że powinno być tak jak jest teraz. Wymogi są surowe i w pewnym sensie są barierą przed kolesiostwem.

      Żeby dostać się na studia doktoranckie, to musisz mieć określoną liczbę punktów, którą pozyskujesz właśnie poprzez publikacje naukowe. Do tego musisz jeszcze przedstawić rozprawę doktorską, a potem habilitacją.

      Ale uwierz mi - takie rozprawy doktorskie są czytane i cytowane w kolejnych pracach nawet przez profesorów.

      Oczywiście o ile są dobre, bo w ostatnim czasie mamy po prostu przeciętność tych prac i spokojnie znaczna większość autorów na mojej uczelni nie powinna dostać tego stopnia naukowego, ale cóż - komisja nie dość, że nie chce zadawać niewygodnych pytań na obronie, to jeszcze pchają te prace do rady wydziału po jednomyślnym głosowaniu, mimo że prywatnie członkowie komisji są rozczarowani poziomem.

      Taki jest obraz przyszłych wykładowców - bylejakość.

      Zapomina się po prostu, że nie każdy musi być doktorem nauk.

      A ludzie pchają się na doktoraty, bo nie dość, że ulgi podatkowe, to jeszcze spory pieniądz na uczelni za 8 godzin zajęć w tygodniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi
      @gryzon_c Jest możliwość obrony doktoratu na podstawie samych publikacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Catttana: a to nie słyszałem o tym i nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi Muszą być chyba 3 publikacje spójne ze sobą (oczywiście z listy filadelfijskiej), a na koniec piszesz krótkie streszczenie. 2 osoby z mojego otoczenia broniły się w ten sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @Catttana: czyli w sumie praca doktorska rozbita na 3 części ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi Tak i dodatkowo możesz nabijać sobie cytowanie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  
      b............k

      +9

      pokaż komentarz

      @Pooodi: system boloński czyli podział na stopnie studiów I, II, III, jest tu najmniej istotny, na wszystkich najlepszych uczelniach świata on funkcjonuje, tak że z takim myśleniem to faktycznie przyszłość Polskiej myśli i szkolnictwa wyższego jest zagrożona

    •  

      pokaż komentarz

      @bydgoskiprusak: no według mnie system boloński tylko pogłębia bylejakość polskich uczelni - zwłaszcza system rekrutacji i robienie z wyższego wykształcenia kawałka papieru toaletowego, co ma przełożenie później na młodych naukowców, którzy studiowali już w tym systemie.

    •  

      pokaż komentarz

      Jednak uważam, że powinno być tak jak jest teraz. Wymogi są surowe i w pewnym sensie są barierą przed kolesiostwem.

      @Pooodi: teraz wymogi są surowe? teraz to właśnie jest banał i kolesiostwo, byle cokolwiek napisać, a potem po znajomości (promotora) zrecenzować i przepchnąć. właśnie zmiana z pracy na "zszywkę" jest dużo mniej uznaniowa. "zszywka" czyli cykl monotematycznych prac w odpowiednio wysoko punktowanych czasopismach jest dużo bardziej obiektywną metodą oceny, nie da się przepchnąć po znajomości prac w czasopismach z IF, publikacja w nich jest dużo bardziej wiarygodnym potwierdzeniem przeprowadzonych badań, ich nowatorstwa i znaczenia niż 100-stronicowy doktorat w który możesz se wpisać co chcesz. przy wymogu bycia pierwszym autorem cykl minimum np 3 prac o sumarycznym IF... powiedzmy minimum 6 to dopiero jest surowa i wymagająca bariera chroniąca przed kolesiostwem.

    •  
      b............k

      +11

      pokaż komentarz

      @Pooodi: powtarzasz populistyczne brednie, system boloński albo jego odpowiednik czyli podział na Studia I, II, III stopnia jest na najlepszych Uniwersytetach świata, Harvard, MIT, Oxford itp. tak trzymajmy przymusowo ludzi na studiach 5 lat albo jeszcze zwiększmy do 8 lat. To raczej polskie kolesiostwo oraz zawody licencjonowane to powodują. Np. żeby być architektem w UK nie trzeba mieć żadnych studiów.

    •  
      b............k

      +6

      pokaż komentarz

      @Pooodi: pewnie jesteś nauczycielem akademickim i chcesz sobie zapewnić większą liczbę studentów, a co za tym idzie godzin pracy

    •  

      pokaż komentarz

      @bydgoskiprusak: ( ͡° ͜ʖ ͡°) nigdy mało floty

    •  
      s....t

      +19

      pokaż komentarz

      @Pooodi:

      Pomijam już, że według mnie system boloński raczej hamuje rozwój nauki niż pcha ją do przodu.

      Akurat system boloński sam w sobie nie jest zły. Życie układa się różnie i niekiedy człowiek musi sobie zrobić dłuższą przerwę niż dziekanka. Jedyne co mam do zarzucenia to to, że masz w takim układzie 2 prace do napisania, przez co nauka leży. Moje pytanie brzmi; PO CHUJ? Praca ma niby uczyć pisać artykuły naukowe (co jest zbędną umiejętnością, jeżeli nie zostajesz na uczelni), więc po co masz robić znowu to samo na magisterce, skoro już musiałeś to ogarnąć na licencjacie? Mało tego, przez takie zj$?$ne podejście, idziesz na magisterkę i zamiast uczyć się poważnych rzeczy, to już od pierwszego roku masz seminaria, pracownie i wszystko ukierunkowane na... pisanie kolejnej pracy. No k#@%a totalny bezsens. Ja miałem na licencjacie zap%@!??%, a na magisterce z 2 dni zajęć, z czego połowa to wspomniane seminaria, a druga połowa to jakieś lajtowe zapychacze, gdzie każda ze stron miała na to wyj$?$ne.

    •  
      d.....s

      +10

      pokaż komentarz

      no według mnie system boloński tylko pogłębia bylejakość polskich uczelni - zwłaszcza system rekrutacji i robienie z wyższego wykształcenia kawałka papieru toaletowego

      @Pooodi: niektórzy potrzebują tego papierka, żeby otrzymać określone uprawnienia do zawodu. Z 95% ludzi nie idzie na studia z zamiarem robienia kariery naukowej - chcą później dobrze zarabiać w komercyjnych firmach. Uniwersytety nie powinny służyć tylko i wyłącznie tworzeniu kadry naukowej - bo to dotyczy znikomego procenta wszystkich studentów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi: pchają bo kadry zaczyna brakować, leśne dziadki nie będą żyć wiecznie. Osobą kwestią pozostaje fakt że uczelnia to budżetówka czyli wiadomo z jakimi zarobkami mamy do czynienie. Jak tu zatrzymać najlepszych szczególnie po uczelniach technicznych jak przemysł na dzień doby daje 2-3 razy więcej?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi: Byłam na obronie doktoratu, w którym doktorant pomylił próbki. Efekt? Wyniki badań przedstawione na wykresach sprzeczne z opisem, język wołający o pomstę do nieba, a praca i tak wychwalana pod niebiosa. Dodam, że osoba ta mimo zatrudnienia na uczelni już podczas pisania doktoratu nie miała ani jednej publikacji i teraz, prawie 2 lata po obronie stan ten jest niezmienny. Można? Jak się ma odpowiednie plecy to jak najbardziej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Catttana: Co do obrony z cyklu publikacji, to każda uczelnia może narzucać własne kryteria, u mnie na wydziale wymagają co najmniej 4 spójnych publikacji z Listy Filadelfijskiej i w każdej musisz być autorem głównym lub korespondencyjnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @sil3nt: Najgorsze w systemie bolońskim jest powtarzanie się przedmiotów z inżynierki na studiach magisterskich, z niewielkim rozszerzeniem. Totalny brak sensu. Pamiętam ze swoich studiów. 1/3 zajęć to była powtórka (ziew), 1/3 czasu to pisanie następnej pracy + seminaria, 1/3 to elementy specjalizacji. Ten zmarnowany czas można by dużo lepiej spożytkować.

      @Pooodi: Dzisiaj jeżeli ktoś się dostał na doktorat, to przy odrobinie samozaparcia go zrobi. Nie ważny jest tu praktycznie potencjał doktoranta (Jeżeli już skończył magisterkę). A przez drenaż mózgu na zachód, bardzo kiepską kadrę akademicką, odstraszające ambitnych ludzi kolesiostwo i w końcu FATALNE warunki finansowe (i ogólnie bezpieczeństwo m.in. zatrudnienia), na doktorat idą bardzo często ci, którzy nie mają perspektyw, lub boją podjąć się życie zawodowe. I koło się zamyka.

    •  

      pokaż komentarz

      Żeby dostać się na studia doktoranckie, to musisz mieć określoną liczbę punktów, którą pozyskujesz właśnie poprzez publikacje naukowe.

      @Pooodi: to ty chyba nie wiesz jak się zostaje autorem takiej publikacji. Czasem wystarczy żebyś się zakręcił w dobrym gronie, napisał ze dwa zdania i już jesteś współautorem. Albo wygrzebią jakiś stary temat, którym kiedyś się zajmowali, dadzą ci do przeanalizowania, ogarnięcia jakoś formy i możesz publikować jako swój. Wiem, bo sam mam kilka takich "publikacji".

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi: przecież publikacje to jakiś niewielki procent punktacji na doktorat. Dodatkowo zawsze może cię ktoś dopisać gdziekolwiek.

      U mnie na uczelni na jednym z wydziałów przyjęli wszystkich chętnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ogau: zabij mnie, ale wydaje mi się, że publikacje są liczone najwyżej, konferencje dalej, za średnią ocen 50 punktów maksymalnie

      Nie wiem w sumie jak to jest teraz

      @adibor: u mnie takie publikacje dotyczące już przeanalizowanego tematu jeszcze są uzasadnione, bo rzeczywistość się cały czas zmienia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Pooodi: Moze 1/1000 doktoratow rzeczywiscie pcha naukę do przodu. W wiekszosci przypadkow nie rozni sie to niczym od rozprawki naukowej.
      Plagiaty są nagminne. Jednego dokora, ktory mnie uczyl 3 razy oblewali z czego 2 razy udowodnili mu plagiat. Ten sam gosc byl najbardziej cięty na ściągających.

      W calej polsce jest moze z 5 naukowcow, ktorych praca naukowa jest warta cokolwiek

      Prof trautman, leszek kaczmarek, matyjaszewski, wieslaw nowiński, skażynskj
      To sa polacy, ktorzy popchneli nauke

    •  

      pokaż komentarz

      @bydgoskiprusak: ale musisz miec odpowiednie kursy oraz lvl, nvq/btec. Czyli uczysz sie przez prace a potem swojemu assesorowi udowadniasz swoja wiedze zdajac egzamin oraz piszac prace/portfolio pod ktorym on sie podpisuje. Oczywiscie mozesz zrobic hnc czy hnd, a to zalezy czym sie zajmujesz i jak wysokie chcesz miec kwalifikacje

    •  

      pokaż komentarz

      u mnie na wydziale wymagają co najmniej 4 spójnych publikacji z Listy Filadelfijskiej i w każdej musisz być autorem głównym lub korespondencyjnym.

      @namietna_kaszanka: bardzo rozsądne wymagania na początku kariery naukowej. po każdym roku pracy papier, co daje 4 w czasie w na jaki przewidziany jest doktorat. jeśli się pracuje i ma wyniki to jest to bez problemu do zrobienia, autor na pierwszego, promotor na ostatniego i wszyscy zadowoleni. zależnie od dziedziny spokojnie można te 0,5IF na początku wypchnąć. dużo bardziej wartościowe niż praca doktorska.

      pewnie jesteś nauczycielem akademickim i chcesz sobie zapewnić większą liczbę studentów, a co za tym idzie godzin pracy

      @bydgoskiprusak: nie generalizuj, ja jestem a całym sercem i rozumem popieram likwidację pisania prac :)

    •  

      pokaż komentarz

      W calej polsce jest moze z 5 naukowcow, ktorych praca naukowa jest warta cokolwiek

      @stefan_banach: nie przesadzaj, nie znam się na innych dziedzinach niż moja (nauki medyczne) ale sam znam co najmniej kilkunastu naukowców którzy mają naprawdę wartościowe i uznane na świecie osiągnięcia i są docenieni (często bardziej za granicą niż w PL).

    •  

      pokaż komentarz

      @kabzior: Też tak uważam, reguły jasno określone i jak najbardziej do spełnienia dla wszystkich trzech dziedzin na wydziale (chemia, technologia chemiczna i inżynieria materiałowa). No i ja też jestem zadowolona, bo odpada mi masa roboty związanej choćby z przerabianiem rysunków, które mam w publikacjach i przepisywania wszystkiego na nowo. Ale jęk jaki podniósł się po uchwaleniu tego zapisu był ogromny, co śmieszne, najwięcej do powiedzenia miały osoby z lat 4-5, które do tej pory nie miały żadnej publikacji i u których zapis ten nic nie zmieniał.

    •  

      pokaż komentarz

      Sam pomysł pracy nie jest zły, tylko że w Polsce (nie wiem jak w innych krajach), jest to robione na odp$@%?#? się i bezmyślnie.

      @sil3nt: ja akurat recenzuję doktoraty i coś takiego zdarza się na całym świecie. Najmocniej to zależy od promotora, mało od uczelni raczej.

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna