•  

    pokaż komentarz

    Teraz to i może ojcowie mają odrobinę lepiej, ale za "moich czasów" to mieli przesrane. Po rozwodzie opiekę nade mną dostała mama, u taty spędzałam co drugi weekend. Raz pojechaliśmy do rodziny do innego miasta i spóźniliśmy się na ostatni powrotny autobus, co skutkowało nie odstawieniem mnie do mamy na odpowiednią godzinę. Karą dla ojca (i ogromną dla mnie) było zabranie nam następnego wspólnego weekendu. Miałam z 6 czy 7 lat, ojciec nie miał nic do gadania. Smutne.

Dodany przez:

avatar OlgierdStopa dołączył
21 wykopali 0 zakopali <1 tys. wyświetleń
Advertisement