•  

    pokaż komentarz

    Teraz tylko 10 zł za miesiąc prenumeraty Wyborczej

    Wklei ktoś całość?

    •  

      pokaż komentarz

      @eich: Dziwne, u mnie działa (nano adblocker+ nano defender + decentraleyes + disconnect, nie wiem które z nich pomogło)

      Policja zaczęła zabierać prawa jazdy i dowody rejestracyjne kierowcom, którzy za drobne kolizje nie chcą przyjmować mandatów, tylko wolą, żeby sąd rozstrzygnął ich przypadek. Co gorsza, mają do tego prawo!
      Sprawą zainteresowała nas Czytelniczka. Wiesz o czymś ważnym lub ciekawym? Poinformuj nas! Wyślij e-mail (redakcja@krakow.agora.pl) lub wiadomość na Facebooku, zadzwoń (12 62 95 231).

      Przypadek pani Ireny jest typowy. W połowie stycznia na skrzyżowaniu w Krakowie doszło do kolizji z jej udziałem. – Nikomu nic się nie stało, skończyło się na zarysowaniu dwóch samochodów. Wezwaliśmy policję – opowiada pani Irena. – Policjant chciał dać mi mandat – 250 zł. Nie zgodziłam się, bo nie czułam się winna zaistniałej sytuacji. Co prawda wyjeżdżałam z podporządkowanej ulicy, ale to kierowca drugiego auta przekroczył ciągłą linię – dodaje.

      O negocjacjach nie było mowy
      Jak opowiada pani Irena, policjant doradzał jej, żeby jednak wzięła mandat, bo to sposób na szybkie załatwienie sprawy dla wszystkich, ale ona kategorycznie odmawiała. W tej sytuacji funkcjonariusz drogówki odesłał ją do auta. Po chwili wrócił, oznajmiając, że odbiera jej prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu. – To był dla mnie szok, ale o żadnych negocjacjach nie było już mowy – opowiada.

      – Napisałam skargę na działania drogówki, bo przecież nie jestem jakimś piratem drogowym, którego trzeba aż tak dolegliwie karać – mówi pani Irena. Czeka na jej rozpatrzenie. Do tego czasu została bez możliwości przemieszczania się, bo sąd postanowił podtrzymać decyzję policji o zatrzymaniu jej prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego.

      Barbara Szczerba, oficer prasowy komendy miejskiej policji w Krakowie odmówiła informacji w tej sprawie, tłumacząc, że policja nie udziela takich informacji o prywatnych osobach i informując jednocześnie o drodze odwoławczej, z której rodzina już zresztą skorzystała.

      Zgodnie z prawem
      Nasi informatorzy z policji tłumaczą, że funkcjonariusz postąpił zgodnie z prawem. Kodeks drogowy nawet w przypadku kolizji daje takie możliwości. Tyle że jest to fakultatywny model postępowania: policjant może zabrać dokumenty, ale wcale nie musi tego robić. Wszystko zależy tak naprawdę od jego dobrej woli.

      Ten najwyraźniej chciał. Podobnie jak wielu innych w całym kraju. – Ten wątek przewija się w wielu skargach do rzecznika praw obywatela. Sprawa jest trudna. Skarżący mówią o presji na zapłacenie mandatu – gdy mówią, że wolą drogę sądową, tracą prawo jazdy i dowód rejestracyjny – słyszymy od pracowników biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

      Policja wykorzystuje przepisy, żeby ułatwić sobie życie, może z nich korzystać nawet przy błahych przewinieniach i nadal działa w granicach swoich uprawnień. Tłumaczy przy tym, że skoro sprawa i tak idzie do sądu, to ten przecież zasądzi zwrot dokumentów. Ale ile czasu minie, zanim zapadnie wyrok, nikt nie wie. Wielu ludziom brak auta ogromnie komplikuje życie, i to na wiele miesięcy.

      Nie zapłacisz? Zatrzymają cię na lotnisku
      Pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatela poinformowali nas, że w tej sprawie będą interweniować na policji o zmianę tych praktyk, albowiem generują zbędne utrudnienia dla obywatela. A gdyby to nie pomogło, wystąpią o zmianę prawa tak, by w przypadku niegroźnych kolizji precyzowało, w jakich okolicznościach wolno policji zatrzymywać dokumenty.

      Choć z mandatami też trzeba uważać, bo za niezapłacony na czas można trafić do aresztu. W ubiegłym roku taki los spotkał panią Annę, która chciała polecieć do Singapuru. Została zatrzymana na lotnisku w Warszawie przez Straż Graniczną podczas kontroli paszportowej. Nie zapłaciła stu złotych, a przez areszt spóźniła się na samolot. Musiała kupić kolejny bilet.

      Z kolei mieszkaniec Krakowa też za niezapłacony mandat podczas kontroli drogowej został skuty i odwieziony na komendę. Władze tłumaczą, że postępują zgodnie z zastrzeżeniami, jakie są w bazie danych, a po wpłaceniu zaległości – wypuszczają.

      Sprawą zainteresowała nas Czytelniczka. Wiesz o czymś ważnym lub ciekawym? Poinformuj nas! Wyślij e-mail (redakcja@krakow.agora.pl) lub wiadomość na Facebooku, zadzwoń (12 62 95 231).

  •  

    pokaż komentarz

    Ok ale w końcu za co, bo pierwsze słyszę...? Jeżeli auto sprawne, z kierowcą wszystko ok to jakim prawem lub w jakim celu odbierane są uprawnienia i dowód??

  •  

    pokaż komentarz

    GownoPrawda - omijać szerokim łukiem

  •  

    pokaż komentarz

    Bo wielu policjantów to wredne kłamliwe leniwe kur****. Boją się dodatkowej pracy i złośliwie naduzywaja
    prawa

  •  
    l.........t via Android

    +2

    pokaż komentarz

    Oczywiście w artykule nie podano podstawy prawnej. Czy ktoś wie, na jaki przepis powołuje się policja?