•  

    pokaż komentarz

    Forbes 2/2010: "W listopadzie 2009 OECD opublikowało szacunki deficytów strukturalnych sektora finansów publicznych, będących podstawową miarą stabilności polityki fiskalnej, ponieważ uwzględniają czynniki jednorazowe i fazę cyklu koniunkturalnego. Z 26 badanych państw Polska jest na czwartym miejscu od końca. Większe deficyty strukturalne mają tylko USA, Wielka Brytania i Irlandia, czyli kraje anglosaskie, w które jednocześnie uderzył potężny kryzys bankowy i kryzys sektora nieruchomości. Być może jeszcze Grecja będzie gorsza od Polski, bo w momencie pisania raportu OECD nowe kłamstwa greckie na temat budżetu nie były znane. To proszę mi powiedzieć, jak można mamić obywateli dyrdymałami na temat oszczędnego państwa, gdy RZĄD DOPROWADZIŁ DO JEDNEGO Z NAJWIĘKSZYCH NA ŚWIECIE DEFICYTÓW STRUKTURALNYCH W FINANSACH PUBLICZNYCH, i to w sytuacji, gdy w Polsce nie było żadnego poważnego kryzysu."

  •  

    pokaż komentarz

    http://buttonwood.economist.com/content/gdc - tutaj mapa calego swiata z dlugiem publicznym. W sumie to zle wypadamy

  •  

    pokaż komentarz

    Ma początek taki mały rant. Nie lubię takich tekstów. Autor sensacyjnie wali tymi miliardami po oczach nie podając w ogóle skąd wziął dane. No i mam taki wybór: albo uwierzyć w te dane i liczby, albo usiąść do komputera, wykazać się jakimś google-fu, dowiedzieć się skąd autor wziął dane, sprawdzić czy te liczby są prawdziwe i czy czasem nie są wyjęte po prostu z dupy. Naprawdę fajnie by było, gdyby autorzy piszący teksty ekonomiczne, podwali linki do raportów i badań, na podstawie których formułują wnioski na temat rzeczywistości.

    Przechodząc do samego artykułu. Kilka moich uwag:
    1. Trudno się nie zgodzić co wniosków. Trzeba ograniczać zadłużenie. Z drugiej strony skąd wziąć pieniądze na rozbudowę np. infrastruktury drogowej skoro od kilkunastu lat państwo wydaje więcej niż ma wpływów. Szkoda, że autor nie napisał komu konkretnie zabrać i jakie to będzie mieć konsekwencje.

    2. Nie jestem ekonomistą i chyba nie mam kompetencji żeby wypowiadać się w tym temacie. Dlatego od razu może podam linki do autora, który wydaje się być kompetentny w temacie, a na pewno jest bardziej kompetentny ode mnie:
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/04/29/dlug-publiczny-a-dlug-publiczny-netto/
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/02/21/%E2%80%98prawdziwy%E2%80%99-dlug-polski-208-czy-1550-pkb/
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/04/06/nierownowaga-budzetowa-polski-1550-czy-9/
    Po przeczytaniu postów z powyższych linków wygląda na to, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak przedstawia to autor ze strony nczas.home.pl.

    3. Autor artykułu wyraża się bardzo nieprecyzyjnie. Cytat z tego artykułu "...niż odważy się na jakiekolwiek cięcia w swojej administracji – pochłaniającej, przypomnijmy, 150 miliardów złotych rocznie." Autor tego artykułu nie podaje, co właściwie rozumie pod pojęciem administracji. Chodzi mu o płace zatrudnionych urzędników? Jeśli tak, to według najnowszych danych urzędników w Polsce jest ok. 600 tys. Dzieląc te 150 miliardów przez 600 tys. wyjdzie kwota ~` ćwierć miliona złotych rocznie na jednego urzędnika. To daje ~ 21 000 zł miesięcznie na zatrudnionego w administracji. Jakoś trudno mi w to uwierzyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak krytykujecie te zadłuzanie ale zobaczcie z jaką reakcją spotykają się oferty cięcia wydatków poprzez likwidacje róznych przywilejów itp, chciałbym zobaczyć ilu wykopowiczów popierało by reformy w liberalnym duchu kiedy zabrali by przywileje emerytalne np. Ich ojcom. Ja osobiscie jestem za reformami w liberalną stronę, ale nie za dużo odrazu bo może dojśc (jak znam nas polaków) do jakiś potężnych zamieszek a kto na tym korzysta to chyba mówić nie musze.

  •  

    pokaż komentarz

    zapomniano tylko wspomniec o tym ze to sie dzialo w kryzysie, a partia opozycyjna (ktorej klakierzy pewnie to wykopali) oraz Maz Stanu Lech 'ty malpo w czerwonym' Kaczynski, proponowala wlasnie rozwiazywanie problemow finansowych poprzez jeszcze wieksze zwiekszanie bezsensownych wydatkow (zwiekszanie zadluzenia). gdybny ich wtedy posluchac to by dopiero bylo nieciekawie...