•  

    pokaż komentarz

    Mój dziadek (rocznik 1927) kiedyś opowiadał mi jak mieszkał w czasie wojny w małej wsi pod Radomskiem. Ludzie ukrywali tam kilku Żydów. Jak Niemcy ich znaleźli to wieś nie poszła z dymem wyłącznie dlatego, że sołtys, prosty chłop, umiał płynnie mówić po niemiecku. Sąsiednie wsie podobno nie miały tyle szczęścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @rambo9-8wTV: Jako że jestem stamtąd po kądzieli... Można prosić o więcej informacji? Mniejsza o nazwiska...

    •  

      pokaż komentarz

      @rambo9-8wTV: Też jestem ciekawy powiedzmy, że jestem z okolic ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @rambo9-8wTV: Moja babcia (r.1913) uratowała uciekającą z Łodzi żydówkę z dziećmi. Zagadała patrol z psem wyławiający żydów z tłumu. Nie było by w tym nic szczególnego gdyby nie to, że akurat przemycała mięso do miasta xD.
      Nie wiem jakie musiała mieć jaja albo protekcję z góry że pies się bagażem nie zainteresował.

    •  

      pokaż komentarz

      @rambo9-8wTV: wszyscy łącznie z Niemcami twierdzą że obozy były niemieckie i żydów mordowali Niemcy. Tylko Żydzi mają z tym problem. WTF?

    •  

      pokaż komentarz

      @Cynikt: Z tego co pamiętam, dziadek pochodził z Sokolej Góry, gm. Przedbórz. Nie wiem tylko, czy jego historia dotyczyła tej wsi, czy jakiejś sąsiedniej. Według jego opowieści we wsi ukrywano Żydów po różnych ziemiankach stodołach itp. W czasie wojny kwitł handel wymienny ludności z wojskiem i najczęściej dotyczył on żywności oraz innych produktów pierwszej potrzeby. Tamtego pechowego dnia, jakkolwiek brzmi to głupio, również kilku Żydów wyszło pohandlować ze stacjonującym (przejeżdżającym?) oddziałem Wermachtu. Prawdopodobnie głód ich mocno przycisnął bo trudno tutaj znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie. Ale jak to handel z przedstawicielami tej społeczności trochę za bardzo poszedł w stronę mocnego targowania, toteż Niemcy nabrali podejrzeń. Pojawiły się pytania o to skąd macie złoto, pokazać papiery itp. Niemcy zaczęli przetrząsać wieś i w wyniku tej akcji znaleziono pozostałych ukrywających się. Wszystkich znalezionych załadowano na ciężarówkę i gdzieś ich wywieziono. Dziadek nie wspominał nic o rozstrzelaniu ich na miejscu. Próbowałem kilka lat temu samodzielnie znaleźć coś nt. zagłady Żydów w okolicach Przedborza, ale natknąłem się w internecie tylko na jakieś zdawkowe informacje. Mieszkańcom wsi upiekło się tylko dzięki sołtysowi, który płynnie mówił po niemiecku i przekonał oficera Wermachtu. Dziadek wojnę przeżył, ale jako młody chłopak załapał się jeszcze na roboty przymusowe w Reichu. Kiedyś sam mi pokazywał jego legitymację arbeitera, i pamiętam, że w latach 90-tych po rodzinie chwalił się, że dostał odszkodowanie za te roboty. Zmarł w 2001 roku.

  •  
    c......g

    +19

    pokaż komentarz

    kto zakopuje? choćby wykopek z menorą w awatarze - nie nadaje się, podobnie jak dwa inne konta przedstawicieli narodu wybranego, eh

  •  

    pokaż komentarz

    U mojej babci na wsi, soltys byl lizodupem niemcow, wydawal wszystkich jak leci.. Polakow, Zydow itd.. W swoim domu urzadzal popijawy dla niemcow i burdel.

    Los byl jego taki, ze w ktoras noc jak spal po melanzu wrzucili mu granat do domu i sie skonczylo.

  •  

    pokaż komentarz

    I jakoś się nie upominamy o wypłacenia przez Izrael odszkodowań z tego powodu...

  •  
    awepedro

    +5

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora