•  

    pokaż komentarz

    Tylko takie mleko byłoby droższe i nie tak dostępne.Jest niesamowity popyt to zamykają krowy w auszwitz i nie liczy się jakość tylko ilość .

    •  

      pokaż komentarz

      @Jebanany: Zależy o jaką jakość Ci chodzi, bo jeśli o walory smakowe to zgoda, bo mleko od krowy wypasanej na łące smakuje lepiej lecz ma mniejszą zawartość białka i tłuszczu przez co jej mniej pożądane przez mleczarnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85: Mleko krowy prawidłowo chowanej, hodowanej i odżywionej ma prawidłową zawartość tłuszczu, białka, wapnia i bakterii. Mleko takie, po zbadaniu, jest równie chętnie skupowane przez mleczarnie zarówno od wielkich farm, jak i od rolników indywidualnych. Mleko krowy źle odżywionej, chorej, trzymanej i dojonej w brudzie ma nieodpowiednią zawartość wszystkiego i mleczarnia takiego mleka nie przyjmuje do skupu. Takie mleko trafia na czarny rynek, czyli jest rozprowadzane przez drobnych hodowców bydła bezpośrednio do domów. Taka dystrybucja jest kłopotliwa i czasochłonna ale jest jedynym sposobem na zbycie mleka odrzuconego.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Wybacz ale wcześniej trochę uprosciłem temat by specjalnie się nie rozpisywać. Oczywiście masz rację jednak mleko od krowy z wolnego wybiegu ma mniejszą zawartość białka i tłuszczu że względu na to, że krowa więcej się porusza i traci energię. Krowy zamknięte w oborze mają stały dostęp do TMR i ich dawka pokarmowa jest lepiej zbilansowana.

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85:

      Krowy zamknięte w oborze mają stały dostęp do TMR i ich dawka pokarmowa jest lepiej zbilansowana...

      No i tu dochodzimy do plusów wielkiej, zautomatyzowanej hodowli XD Ustawiasz komputer, ustawiasz krowę i zawsze masz gwarancję stałych dochodów, bo mleczarnia nie cofnie ci mleka. U krowy na wolnym wybiegu nie uzyskach HACCAPowskiej idealnej powtarzalności. Z krowami na wybiegu zawsze jest trudniej, drożej i wszystko traci opłacalność. Dlatego są wsie i całe obszary (jak u mnie), gdzie stada saren widuję kilka razy dziennie, a krowę na pastwisku widziałam ostatnio jedną pół roku temu, bo sąsiad zatęsknił do tego smaku, o którym piszesz i kupił. Ale widocznie już mu się odwidziała robota w oborze, bo dawno krówki nie było. Reszta też woli się nie narobić, iść do sklepu i kupić kartonik.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Ze wszystkim się zgadzam poza twierdzeniem, że na wybiegu jest drożej, bo to zależy od wielkości stada. Mnie np. przy dwudziestu kilku dojnych pastwiskowanych od wiosny do jesieni przy 100% żywieniu z własnej paszy wyprodukowanie litra mleka kosztuje około 80 gr(wliczając dopłaty). Przy zautomatyzowanych oborach koszty są w okolicach 1.3 zł. Oplacalność zależy od ceny mleka, a ta stabilna nie jest. Wujek ma 50 sztuk i też woli pastwiskować, bo taniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85: Opłacalność zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od nastawienia.W mojej wsi jest jeden prawdziwy rolnik. Narobi się jak koń w w westernie, ale daje radę naprawdę nieźle. Reszta woli prowadzić życie chłoporobotnika: ziemi tyle co dla siebie (resztę wydzierżawić temu jednemu), krówka tyle co dla siebie, trochę drobiu dla siebie, koza, króliki. Jeszcze 10 lat temu widywałam tu krowy i mleczarnia odbierała mleko, ale ostatnio wszyscy dali spokój. Chłopi strasznie dużo gadali o nieopłacalności, ale wszyscy wiedzieli, że zlikwidowali interes z mlekiem dlatego, że nie chciało im się dbać o zwierzaki, zamiast mleka mieli śmierdzącą bryje i mleczarnia nie przyjmowała. Trochę się awanturowali, a jak nie dało się na krzyk, to odpuścili sobie tę hodowlę. Nikt im nie umiał przetłumaczyć, że żeby coś wyjąć trzeba najpierw coś włożyć. Ale tu tak jest. Z okolicznych rolników to się śmieją, że nawet jakby państwo rozdawało darmowe zasiłki to im się nie opłaci odebrać. Nastawienie przede wszystkim. Może tez trochę sytuacja ekonomiczna: granica blisko, łatwo zarobić na budowę domu, bmw i wczasy, więc po co się szarpać z obornikiem?

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: żeby rozwinąć hodowlę to na początek musisz mieć co dać im jeść, żeby mieć co dać jeść musisz mieć ziemię, żeby coś zebrać z pola musisz mieć sprzęt

      jeśli jednego z tych elementów nie masz, no to niestety biznes się nie powiedzie, tylko narobisz długów i będziesz tyrać jak niewolnik

      no i do tego ceny mleka, dwa miesiące temu 1.30zł a teraz już 1zł

      a za dwa miesiące może być już 60gr

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85: A liczysz swoje roboczogodziny w tej opłacalności? Jakbym swoją godzinę pracy policzyła za 0 zł, to też by mi się pewne rzeczy zaczęły opłacać...

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: nie wiem skad bierzesz talie info ale to sa bzdury. Mleczarnie biora kazde mleko tylko jest podzielone na klasy i zaleznosci od klasy rolnik dostaje odpowiednia cene za litr

    •  

      pokaż komentarz

      @Through: Biorę takie info z najbliższej mleczarnia, która naszym rolnikom najpierw płaciła najmniej jak się dało, a potem w ogóle nie chciała odbierać mleka, jeśli nie poprawią jakości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Liczyłem w formie uproszczonej czyli po roku działalności sprawdziłem ile mi na koncie przybyło( ͡° ͜ʖ ͡°). Konto mam tylko jedno czyli z tych środków również żyłem, opłacałem rachunki itp i to co zostało jest moim zyskiem. Czyli mój zysk zaczyna się od 80gr za litr, a nie wydaje mi się abym pracował więcej niż 200 h w miesiącu jednak czas pracy na gospodarstwie jest niepoliczalny i porównywanie tego z etatem nie ma większego sensu. Podobnie jak z DG odliczasz koszty it o co zostaje jest zyskiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85: Mniej więcej tak, ale pewne rzeczy warto policzyć. Np. ile godzin coś samemu robisz, ile kosztuje zamówienie tego na gotowo i jak wyjdzie Ci że robisz coś 15 godzin, a kosztuje to u kogoś 200 złotych netto, to chyba nie ma się co p@%!%??ić. Np. czy samemu kwity wypełniać, czy zlecić księgowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @MaddoxX1911: Ok. 1,8 zł mlekpol (podlaskie) daje teraz. Są słabsze okresy ale jak ktoś nie ma długów i nie musi kupować paszy to zawsze ma zysk.

    •  

      pokaż komentarz

      @danio920: przy ilości 50k litrów co drugi dzień?

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85 mleka od krow nie karmianych trawa tylko pasza nie maja omega3 a maja duxo wiecej omega6, co jest bardzo szkodliwe dla baszego organizmu. Jest jeszcze duzo innych rzeczy, poza bialkiem weglem i tluszczem, a niestety nowsze pokolenia fit widza tylko te 3 skladowe we wszystkim...

    •  

      pokaż komentarz

      A liczysz swoje roboczogodziny w tej opłacalności? Jakbym swoją godzinę pracy policzyła za 0 zł, to też by mi się pewne rzeczy zaczęły opłacać

      @Jowanka: Jak @merciless85 zacznie liczyć, ile go kosztowała jego własna roboczogodzina w gospodarstwie, to zaraz dojdzie, że kilka razy wstawał w nocy (np krowa się cieliła) i nie wypłacił sobie dodatku za prace nocną, a powinien. Jeszcze chwila i sobie sam założy związki zawodowe i wtedy to już rzeczywiście zbankrutuje, jak kopalnie.
      Bez przesady. Żaden przedsiębiorca prywatny nie wpada na pomysł liczenia opłacalności przez wyliczanie sobie roboczogodzin, bo zaraz dojdzie do wniosków, jak rolnicy w mojej wiosce: nic się nie opłaca oprócz pracy u Niemca na czarno (żeby 500 plus na każde dziecko było, a nie tylko na pierwsze).

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Ja liczę jako przedsiębiorca prywatny, bo jak mam propozycję, żeby to zamknąć i iść pracować do korpo za 7 czy 8 na rękę, to się trzeba zastanowić co się bardziej opłaca.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: @merciless85: mleczarnia i tak zlewa wszystko do jednego kubła i rozdziela całkowicie mleko na białko, tłuszcz, wodę i wegle. Potem łączy spowrotem według porządanych wartości. Kto widział żeby mleko krowie miało 3,2% albo 2,0% zawartości tłuszczu :p mleko kupne szczególnie UHT jest ch*owe i ma kiepskie walory zarówno smakowe jak i odżywcze. Najlepsze mleko świeżutkie, na serek i kefirek.

    •  

      pokaż komentarz

      @embug: Nasza mleczarnia pobiera próbki, zanim coś "zleje do jednego kubła".

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: no tak to ich obowiązek, ale badają mikrobiologicznie i toksykologicznie mleko no i czy przypadkiem nie jest oszukane rozwodnione, ale podstawowym składem sie nei przejmują. Więcej szczegółów nei pamietam bo higiena mleka nie była moim ulubionym przedmiotem na studiach.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja liczę jako przedsiębiorca prywatny, bo jak mam propozycję, żeby to zamknąć i iść pracować do korpo za 7 czy 8 na rękę, to się trzeba zastanowić co się bardziej opłaca.

      @Jowanka: Zapytałaś rolnika, o to czy doliczył swoje roboczogodziny do opłacalności gospodarstwa, żeby nam się pochwalić, że masz takie drogie propozycje, czy może to wynikało z przekonania, że gość kijem sie ogania od propozycji pracy w korpo za 7 czy 8 tysi na rękę?

    •  

      pokaż komentarz

      @embug: Przecież napisałam jasno, że rolnicy oddawali bryje, a nie mleko. Tam bakterie już własne państwo miały i właśnie zwoływały parlament. Oni o te krowy nie dbali zupełni: źle żywione, trzymane i dojone w brudzie, bo się ich "nie opłacało" myć, karmić i leczyć. Mleczarnia kazała im poprawić jakość mleka (a nie podwyższyć ilość wapnia, czy białka). No ale nie opłacało im się, więc teraz już nie ma krów w okolicy.
      O składzie typu "wapń i witaminy" nic mi nie wiadomo, oprócz tego, że uważam iż od krów z łąki jest nie gorszy niż od krów z obory, o ile się o nie dobrze dba i dobrze karmi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Liczenie to podstawa. Np zrezygnowalem teraz z możliwości dzierżawy nowej łaki, bo taniej wychodzi kupić baloty.
      @embug: Owszem zlewa ale jest doplata do jednostki białka i tłuszczu więc im wyższa ich zawartość tym wyższa cena.
      @danio920: To chyba z premią na swieta liczysz i udziałem, bona agrofoto twierdzą inaczej. Btw jaki to oddział mlekpolu?

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Jak ktoś jest rolnikiem i zarabia mniej niż ludzie w pobliskiej fabryce (znam takich), to tak samo się powinien zastanowić. Dalej sa tacy, co myślą że na 7 hektarach się dorobią.
      Widzisz, kolega @merciless85 liczy zamiast smęcić. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @MaddoxX1911: Jaka mleczarnia płaci teraz 1 zł za litr?

    •  

      pokaż komentarz

      @merciless85: Tak, z udziałem. Na czysto wychodzi 1,58 zł. Oddział Grajewo.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: najblizsza moja mleczarnia bierze wszystko. Deficyt mleka jest tak duzy ze sprowadzaja je nawet ze slowacji. Nie slyszalem o przypadku nie odebrania mleka od producenta.

    •  

      pokaż komentarz

      @Through: Jak mówisz, to wiesz, ale aż mi się wierzyć nie chce, że wzięliby zakażone mleko, bo maja deficyt. Taka zachłannosc się naprawdę może czkawką odbić (i nie tylko czkawką). Może nigdy o czymś takim nie słyszałeś, bo po prostu u was jest dobre mleko?

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Jak ktoś jest rolnikiem i zarabia mniej niż ludzie w pobliskiej fabryce (znam takich), to tak samo się powinien zastanowić. Dalej sa tacy, co myślą że na 7 hektarach się dorobią.
      Widzisz, kolega @merciless85 liczy zamiast smęcić. ;-)


      @Jowanka: Nie wiem, jak u was. U nas jak ktoś jest rolnikiem i zarabia mniej niż ludzie z pobliskiej fabryki, to znaczy, że smęci i liczy roboczogodziny. Większość z takich leni idzie w końcu do tej fabryki albo wyjeżdża za granicę.
      Inni liczą bardzo skrupulatnie i sprawnie, ale zupełnie nie obchodzi ich, czy się narobią i jak długo. Ci zarabiają spokojnie tak, że fabryka ich nie interesuje. Nie ma tez znaczenia liczba hektarów, ale podejście, gospodarność i rozum. Jest tu kilku takich, co z kilku hektarów na glinie i piasku powolutku dorobili się lepiej niż niejeden dyrektor w korpo. I ja im życzę wszystkiego najlepszego, bo to naprawdę bardzo porządni gospodarze i pracowici ludzie.

      Nie znam, ale podejrzewam, że kolega @merciless85 należy właśnie do tej grupy dobrych gospodarzy, którzy się nie boją pracy. Jak go będziesz szarpać o roboczogodziny, to w końcu ci wyliczy, bo przecież to nie trudne, ale jakby policzył nadgodziny, soboty, święta, delegacje i nocki, to się okaże że oboje kombinujecie źle.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: w moim domu rodzinnym był punkt zbiorczy mleka. Generalnie kontrole były regularne ale zapowiedziane. Nie przypominam sobie sytuacji odmowy przyjęcia mleka. tylko że mówimy tu o małych producentach (do 5 krów). Więksi producenci i tak nie mogą sobie pozwolić na gorszej jakości mleko bo jakość równa się pieniądz.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m dziadkowie posiadali mala gospodarke i kilka krow na niej. Wiecie jaki byl absurd? Mieli limit mleka jaki maksymalnie mogli zdac do mleczarni, jesli zdali wiecej to dostawali kare...

    •  

      pokaż komentarz

      @januszjanusz01: Z unijnymi limitami jest tak, że za nie dostaje się kasę, preferencje itd, ale faktycznie, jak się ją już weźmie, to od tej pory czegoś tam nie można. No nie można zjeść ciastka i mieć ciastko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Through: A no to mów od razu, że mieliście normalnie, zadbane zwierzaki, więc się was nikt nie czepiał. Nasi mieli syf w oborach (dalej mają, ale chociaż nie próbują sprzedać mleka). Od cielaka traktowali je koszmarnie Wszystko im się nie opłacało: robota wokół krów - za ciężka. Jak się krowa urodziła albo jak kupili, tak dosypywali słomy i stała we własnych odchodach, aż doszła łbem pod sufit. Porządna pasza - za drogo. Weterynarz wzywany tylko do konających (a i tak za drogo, bo miał swym przybyciem wyleczyć, a skurczybyk-krwiopijca kazał uśpić). Leki odpadają, bo za drogo. No to potem mleka nie idzie sprzedać. Wszystko im było za drogo. Wychodzili chyba z założenia, ze jak kupili krowę, to już naprawdę koniec inwestycji. Ona ma dawać mleko i następne pokolenia krów samoistnie, albo się nie opłaca. I to naprawdę nie wzięło się z biedy (obszar całkiem zamożny) ale z chorobliwej, lokalnej pseudo-oszczędności i wyuczonego narzekania, że wszystko jest za drogo i nic się nie opłaca. No ale oni są z tych, co to zapomnieli, jak się gospodarzy, bo tu już w latach dziewięćdziesiątych powstała zagraniczna fabryka i wszystkie lenie się nauczyły każdy ruch łopatą przekładać na roboczogodzinę robotnika w fabryce. Potem powstawały inne fabryki i to się utrwalało. Zresztą te fabryki też się szybko nauczyły, że tym leniom trzeba śrubować limity i dopiero za ich przekroczenie wypłacały godziwa pensję (wykraczająca poza minimum), bo inaczej strzelali focha i organizowali strajk ("czy się stoi, czy się leży, roboczogodzina się należy").

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko takie mleko byłoby droższe i nie tak dostępne.Jest niesamowity popyt to zamykają krowy w auszwitz i nie liczy się jakość tylko ilość .
      @Jebanany: Pozytywny film o wesołej mućce i musiałeś mi go zepsuć pierwszym komentarzem? Ty nigdy nie byłeś na wsi, prawda? Intensywny opas to tylko przy rasach mięsnych. Mleczne mają dwa sezony pastwiskowe (więcej się nie da). Tak mleko jest liczne, dobrej jakości i relatywnie tanie. Produkcja mleczna w oborze? Nikt tego tak nie robi...

    •  

      pokaż komentarz

      Produkcja mleczna w oborze? Nikt tego tak nie robi...

      @Nicolai: oj i tu się bardzo mylisz. Są produkcje mleczne, gdzie krowy są cały rok w oborze. Są takie, że są na wolnostanowiskowych też ale na pastwisku ich nie ma.

      https://www.agrofoto.pl/forum/topic/74735-krowy-caly-rok-w-oborze/

    •  

      pokaż komentarz

      Ja liczę jako przedsiębiorca prywatny, bo jak mam propozycję, żeby to zamknąć i iść pracować do korpo za 7 czy 8 na rękę

      @Jowanka: Taki offtopic (no dobra, konsekwencje ;) Zapewne mnie znasz i wiesz, że lata pracowałam dla koncernów, zanim uciekłam na wieś. Sądząc po cenie, masz propozycję na tak zwanego "ni-to-specjalistę-ni-to-managera". Uważaj, bo najczęściej na takim stanowisku po jakimś czasie okazuje się, że godziny są nienormowane bardziej niż we własnym biznesie. Oczywiście niby umowa jest i niby na normalne osiem godzin, ale jak się okaże że zapieprzałaś dwanaście na dobę przez miesiąc, to nikogo nie zdziwisz. No nie przeliczysz sobie na takim stanowisku roboczogodziny, choćbyś spuchła. A już ich interes w tym, żebyś za dużo nie zarobiła. Tak wiec rozumiesz.,.. żebyś nie umoczyła ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @jarezz: Trochę zbyt dosłownie wziąłeś moje słowa ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Ale tak, jak najbardziej zdarzają się produkcje mleczne, w których krowy są cały rok pod dachem, ale jak sam widzisz sami zainteresowani mają wątpliwości. Jedni pytają czy to w ogóle ma sens, a drudzy wprawdzie tak robią, ale mają poważne obiekcje. W moich rejonach dosłownie nikt tak nie trzyma krów.

    •  

      pokaż komentarz

      Taka dystrybucja jest kłopotliwa i czasochłonna ale jest jedynym sposobem na zbycie mleka odrzuconego.

      @jadwiga-m: myślę, że nie jedynym. Wszelkie przedsiębiorstwa produkujące slodycze, ciasta i inne produkty, do produkcji ktorych uzywa się mleka. Mysle nawet , ze sa oni glownym rynkiem zbytu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Ja całe życie na wsi ale co ja tam wiem .

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2012: > Wszelkie przedsiębiorstwa produkujące slodycze, ciasta i inne produkty, do produkcji ktorych uzywa się mleka. Mysle nawet , ze sa oni glownym rynkiem zbytu.

      @wtf2012: Oj, to mnie trochę przestraszyłeś. Ale tylko trochę. W sumie słodycze ciasta itp to taka produkcja, że wszystko odbywa się na gorąco. Njgorsze patogeny się ugotują, więc może nas nie zatrują taką "gospodarką"? (łudzę się, ale prawie nie jem słodyczy ;)
      Najbardziej wredna cześć działalności mnie znanych rolników, którzy mieli w mleku za dożo bakterii kałowych, żeby je mleczarnia przyjęła, było jeżdżenie po domach "mieszczuchów" z pobliskiego miasta i wciskanie tzw "śmietan prosto od krowy". Ta śmietana śmierdziała kałem, ale "moi" rolnicy mieli rację mówiąc, że "miastowy głupi wszystko kupi". Kupowali, bo wierzyli, że to ekologiczne i bez konserwantów :/
      To samo robią "moi" rolnicy z mięsem chorych zwierząt, których weterynarz nie przyjął do ubojni. Wiadomo, że cudów nie ma i żeby weterynarz nie przyjął do ubojni zwierzęcia, to naprawdę już musi być za życia rozkładająca się i zaropiała prawie-padlina. I jak wet to odrzuci, to te skurczybyki to zwierzę sami zabijają (dobijają) i upłynniają po łatwowiernych miastowych ,wierzących w ekologię.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja całe życie na wsi ale co ja tam wiem .
      @Jebanany: I naprawdę chcesz mi powiedzieć, że na Twojej wsi nikt nie wypasa krów mlecznych? Ciekawe, bo u mnie proporcje są odwrotne. To jest aż niemożliwe...

    •  

      pokaż komentarz

      Ja całe życie na wsi ale co ja tam wiem

      @Jebanany: Daj jakieś zdjęcie z krowami or din't happend XD

    •  

      pokaż komentarz

      I jak wet to odrzuci, to te skurczybyki to zwierzę sami zabijają (dobijają) i upłynniają po łatwowiernych miastowych ,wierzących w ekologię.

      @jadwiga-m: ja mam delikatny zoladek i wszelką nieswieza i trujaca zywnosc zwracam niedlugo po zjedzeniu dolem lub gora. nigdy tez nie lubilam mleka prosto od krowy, bo śmierdzi oborą. W tym roku sama robiłam masło ze śmietany sklepowej i bylo spoko, a będąc na wsi w kujawsko-pomorskim zamówiłam takowe od gospodyni i niestety bylo niedobre. Ten posmak obory fujj.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Nie no, liczyłam czy mi się opłaca parę lat temu. Teraz już mi się nie opłaca iść do żadnego korpo, bo dochody są takie, że i mam na swoją wypłatę i na zatrudnienie kogoś dobrego, by samemu mieć czasem wolne. :)

      Co do rolnictwa, to ja bardzo popieram. Może źle napisałam, bo miałam dzisiaj c?%#?wy humor i chyba byłam bardzo zgryźliwa, sorry. :) Od zawsze mieszkam na wsi. Rodzice nigdy nie byli rolnikami, ale już na początku lat 90. wybudowali dom na wsi. Nie pod miastem, tylko takiej głębokiej wsi, bo zaraz obok mieli swój zakład.
      Bardzo kibicuję tym, którzy mają jakiś pomysł, modernizują swoje gospodarstwa i sobie nieźle radzą. U wielu budynki, maszyny i porządek już jak u bauera w Niemczech.
      Ciągle jest jednak także wielu, którzy mają mało kiepskiej ziemi, żadnego pomysłu, urabiają się po pachy od świtu do nocy i tak naprawdę gówno z tego mają. Są tacy, co jeżdża do roboty w Niemczech na budowie by dokładać do deficytowego gospodarstwa.
      Dlatego tak pisałam, żeby policzyć czy ta robota na roli się opłaca. Bo czasem może lepiej rzucić to w cholerę. Mają rodzice takiego sąsiada, co ziemię wydzierżawił, wziął dofinansowanie z Unii, jakiś kredyt i stodołę przerobił na stolarnię, ma teraz zakład produkujący meble kuchenne i żyje mu się lepiej, niż jak zbierał lichą pszenicę z 8 hektarów.

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2012: No co tu dużo gadać... mieszkam na wsi, a też masło i śmietanę do zup kupuję w sklepie. Albo produkuję sobie to sama, jak Ty z kupnego mleka. Mięso też kupuję u rzeźnika. Nigdy nie kupiłabym u "znajomego rolnika" mięsa, którego sama nie wybrałam, kiedy jeszcze żyło (wiem, makabra, ale to bezpieczne). Nie mam zbyt delikatnego żołądka, ale po prostu naprawdę za dużo wiem :/

    •  

      pokaż komentarz

      @katom: Pewnie dlatego, że mogą¯\_(ツ)_/¯

  •  

    pokaż komentarz

    Lat temu z 10 pracowałem w firmie, która produkowała jakieś pasze itd. Zajmowałem się tam wszystkim. Co kazali to robiłem. Praca na wakacje. Któregoś dnia wsiadłem na rower i z jakimiś papierami pojechałem odwiedzić pewnego rolnika. Typek okazał się takim typowym, prostym chłopem ale przy tym bardzo fajnym i normalnym. Zgadliśmy się i zaczął mnie oprowadzać po gospodarstwie. Gość w 100 proc. nastawiony na produkcję roślinną a w oborze... jedna krowa. Obora ogarnięta jakby w niej chciał trzymać samochód co najmniej. Facet mówi pokazując na krowę "Ona już długo nie pożyje. Ma swoje lata ale nie mogłem jej sprzedać. To nasza żywicielka. Moje dzieci jadły ser robiony z jej mleka. Ona nas zna, poznaje nas... nie mogłem sprzedać". Idziemy dalej. Za domem małe pastwisko i koń. Chłop wystawia rękę. Koń podchodzi a koleś mówi "Fajny konik prawda? Sąsiad chciał na mięso sprzedać. Odkupiłem. No taki koń panie na mięso? Niech sobie tutaj biega do końca życia". Fenomen. Takiego rolnika nigdy już później nie spotkałem.

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna