•  

    pokaż komentarz

    Ta cała wyprawa począwszy na ratowaniu Mackiewicza i Revol, złamanej ręce, halucynacjach Urubko, teraz tej samotnej wyprawie nie wspominając o tym że to ostatni 8-tysiecznik, to scenariusz na świetny film

  •  

    pokaż komentarz

    Ej ale to jest w zasadzie fajny temat na film kryminalny. Jest ekipa, na wysokości jakieś halucynacje, kłócą się, ktoś kogoś przypadnkiem zabija. Ale reszta podejmuje pakt milczenia i wymyśla historię o tym, że ofiara tak na prawdę podjęła próbę wejścia na szczyt samodzielnie, ale niestety facet przepadł bo warunki pogodowe. Ciała nie znaleziono, a nikt nie wejdzie i tak by szukać. Ekipa podejmuje tymczasem udany atak na szczyt. Wchodzą, schodzą, Stają sie bohaterami mediów. Tylko, któryś przez przypadek zachował filmik z całej akcji nagrany potajemnie telefonem. Ale to co było dalej to już opowieść na kolejny mroźny wieczór...

    Albo jeszcze inaczej. Facet zdobywa samodzielnie szczyt, ale schodząc natrafia na wkurzoną ale zdeterminowaną ekipę. Ta w ataku szału zrzuca go ze skały. Zdobywają K2 zimą, tzn. 1. marca, ale dla nich to nadal zima. Świadków brak. Nikt nie żałuje samodzielnego szaleńca, ale każdy docenia poświęcenie. Ekipa urządza symboliczny pogrzeb na Górze Żar w asyście mediów. Reżyseria Patryk Vega.

  •  

    pokaż komentarz

    Niezły psychol. Gdyby wchodził sam i na własne konto, to spoko, niech robi co chce. Ale przecież jest częścią większej wyprawy, ma nad sobą kierownictwo i wokół siebie towarzyszy. To jest praca zespołowa i teamwork? Zachował się jak kutas.

  •  

    pokaż komentarz

    bezsensowna decyzja podyktowana idiotycznymi przekonaniami odnośnie długości kalendarzowej zimy. szans na wejście to on nie ma specjalnie dużych. wiatr od 40 do 70km/h na 8000 https://www.mountain-forecast.com/peaks/K2/forecasts/8000

    chce zawłaszczyć sobie cały sukces zapominając, że jest częścią dużej wyprawy a zdecydowana większość pracy została wykonana przez jego kolegów.

  •  

    pokaż komentarz

    W tym całym pseudo-alpinizmie himalajskim nie chodzi o sport i emocje. Chodzi o to, by być pierwszym tu, czy tam, zima lub latem. Ci ludzie są skrajnymi egoistami i liczy sie dla nich tylko pierwsze wejscie, a nie sport. A w domu rodziny miesiacami drżą ze strachu czy żyje, czy nie. Słabi są co?