•  

    pokaż komentarz

    "profesjonalny" Gówno a nie profesjonalny. Żeby czujnik miał jakiekolwiek prawo bytu to musi być po pierwsze - kontrolowana temperatura/wilgotność mierzonego powietrza, po drugie musi być skalibrowany (chociażby jednopunktowo). Czujniki pyłu, na których opierają się te wszystkie projekty krążące po sieci (a nawet komercyjne rozwiązania) mają z reguły offsety rzędu 200-500% pomiędzy sztukami nawet z tej samej serii produkcyjnej. Piszę z doświadczenia, bo na codzień z takimi właśnie czujnikami pracuję. Trafiają się sztuki, które w 'clean roomie' wskazują 0-1ug/m3 a zdarzają się takie, które z marszu wskazują 20 a nawet 50ug/m3!.

    •  

      pokaż komentarz

      "profesjonalny" Gówno a nie profesjonalny.

      @Bilut: i nie ma homologacji... Ok, zatem jaki czujnik polecasz?
      Co przykładowo z PMS5003 ?

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: tutaj raczej chodzi o metodę pomiaru, konkretnie używanie lasera na powietrzu w otoczeniu czujnika - takie czujniki zwyczajnie reagują na wszystko co wisi w powietrzu, nie zajmuje się majsterkowaniem ale czujniki z jakimi miałem styczność ragowały na smażony na patelnii obiad jak również pracujący nawilżacz powietrza.

      Można mieć różne zdanie o stacjach pomiaru powietrza GIOŚ/WIOŚ ale z tego co wiem, przynajmniej części z nich, próbki powietrza są odpowiednio przygotowywane przed określeniem stężeń substancji z danej godziny - dużo bardziej wiarygodne niż czujki laserowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Wszystkie PMSy, z jakimi miałem styczność, miały takie problemy jak opisałem wyżej. Z kolei czujniki impulsowe (które podają wartośc zapylenia wypełnieniem PWM sygnału wyjściowego) mają bardzo trudną do określenia korelację pomiędzy pyłem a PWM'em. Tzn - bez kalibrowania takiego czujnika w kilku punktach, względem pomiaru referencyjnego, nie masz szans określić realnego zapylenia sensownie.

      Ogólnie rzecz biorąc, takie czujniki typu PMS i ten w artykule, można używać tylko żeby badać relatywne zmiany zapylenia. Układy takie mają w miarę jednorodną charakterystykę pomiaru. Tj możesz mierzyć różnice pomiędzy pomiarami. I jeżeli taka wartość zwiększy się dwukrotnie to możesz zakładać, że dwukrotnie zwiększyło się zapylenie. Ale nie wiesz jaki jest offset startowy i nachylenie krzywej kalibracji - więc nie znasz realnej wartości tego zapylenia.

      @tornax: Co do GIOŚ/WIOŚ - Są w sumie dwie metody pomiaru. Jedna to najbardziej dokładny pomiar referencyjny. Tj fizyczne badanie masy osadu zebranego na filtrach - raz na tydzień zdaje się. Z tego można ekstrapolować długoterminowe zapylenie bardzo dokładnie (aczkolwiek z dużym opóźnieniem). Druga - tańsze konstrukcje, które opierają się o poprawnie skalibrowane moduły. Mają kontrolowany tor poboru powietrza (ogrzewanie + stały i wymuszony obieg powietrza). Ogrzewanie jest niesamowicie ważne w zimie, przy niskich/ujemnych temperaturach i przy walce z wilgotnością. A kontrola przepływu powietrza jest po to, żeby pomiar można było odnieść zawsze do tej samej objętości powietrza - czyli wyeliminować jedną z niewiadomych przy określaniu zapylenia. Nie muszę chyba mówić, że 'obieg' powietrza w czujnikach takich jak np PMS5/7/A003 może zakłócić byle podmuch wiatru - czy nawet przejście człowieka obok. I wtedy pomiar jest przekłamany.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie muszę chyba mówić, że 'obieg' powietrza w czujnikach takich jak np PMS5/7/A003 może zakłócić byle podmuch wiatru - czy nawet przejście człowieka obok. I wtedy pomiar jest przekłamany.

      @Bilut: Jednak jest to tylko zakłócenie chwilowe a monitorować można dłuży okres czasu i wyciągać średnią np. godzinową. Tak by było ok?

      Ogólnie rzecz biorąc, takie czujniki typu PMS i ten w artykule, można używać tylko żeby badać relatywne zmiany zapylenia. Układy takie mają w miarę jednorodną charakterystykę pomiaru. Tj możesz mierzyć różnice pomiędzy pomiarami.

      Zatem wystarczy wykalibrować? W amatorskich warunkach może wystarczy udać się w okolice "instytucjonalnej" stacji pomiarowej i dokonać własnego odczytu?

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: Tych zakłóceń będziesz miał pełno, więc i średnia będzie przekłamana - ale na pewno mniej niż pojedyncze pomiary. Co do kalibracji - to tak nie działa. Żeby kalibrować względem innego urządzenia - to pobór powietrza musi być w tym samym miejscu. Ogólnie chodzi o to, że możesz dokonywać pomiaru w 2 różnych miejscach różniących się np tylko o 1m wysokości i będziesz tam miał zupełnie inne wskazania (zwłaszcza jak blisko jest droga, zmiany mogą sięgać kilkuset procent). Pył jest pomiarem, który potrafi się zmieniać bardzo dynamicznie - dlatego kalibracja musi to brać pod uwagę i trzeba odpowiednie poprawki wprowadzać. Ale nic nie zastąpi bezpośredniego zmniejszenia wpływu czynników 3cich (w postaci korzystania z np tego samego wlotu powietrza).

      Ogólnie rzecz biorąc pomiar pyłu to temat wbrew pozorom bardzo skomplikowany. Nie bez kozery czujniki uzyskują status 'dobrych' już w momencie kiedy ich niepewność pomiarowa względem metod referencyjnych wynosi 100% ;] Jest pełno niuansów, na które trzeba zwracać uwagę - czy to przy samym pomiarze - czy też później przy obróbce wyników (np warunki atmosferyczne). Jakby nie patrzeć, wszystkie amatorskie, czy nawet półamatorskie konstrukcje, nadają się de facto tylko do mierzenia relatywnych zmian zawartości pyłów. I wcale nie twierdzę, że to jest złe. Mierząc pył nawet beznadziejnym czujnikiem można odkryć ciekawe trendy (np dobowe/tygodniowe). Ale nie można ich przekładać bezpośrednio na dosłowną zawartość pyłu w powietrzu.

      Powiem tak - nie ma nic do amatorskich konstrukcji - wręcz przeciwnie, bardzo fajnie, że się ludzie za to biorą. Ale drażni mnie niezmiernie terminologia jakiej się używa odnośnie tych czujników i brak wiedzy autorów, a może nie tyle wiedzy co zdrowego rozsądku. Ew może być to po prostu ignorancja i celowe pomijanie problemów, na które nie maja odpowiedzi w swoim projekcie :)

    •  

      pokaż komentarz

      Tych zakłóceń będziesz miał pełno, więc i średnia będzie przekłamana - ale na pewno mniej niż pojedyncze pomiary.

      @Bilut: ok...

      Żeby kalibrować względem innego urządzenia - to pobór powietrza musi być w tym samym miejscu.

      @Bilut: Jest to jasne z tym, że pytanie czy wykonalne. To był tylko taki pomysł.

      Ogólnie chodzi o to, że możesz dokonywać pomiaru w 2 różnych miejscach różniących się np tylko o 1m wysokości i będziesz tam miał zupełnie inne wskazania

      @Bilut: Zastanawiam się zatem nad sensem istnienia stacji pomiarowych jako jednostek.

      Zasadniczo jako zwykłego człowieka nie interesuje mnie ile tam po przecinku jest gramów pyłu w metrze sześciennym powietrza a jedynie czy powietrze jest:
      - czyste,
      - dopuszczalne,
      - niezdrowe,
      - mamy poziom alarmowy,
      - skażenie.
      Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niedaleko czujnika może być komin i pomiar w kontekście miasta jest oderwany od rzeczywistości. Dlatego wydaje mi się, że pojedyncze czujniki w zastosowaniu o jakim mówię nie mają sensu.
      Rozumiem, że jedynie spora sieć i dużo uśrednionych odczytów może dać obraz o jakości powietrza na danym obszarze. A z uwagi na ich "błędy pomiaru" należy brać pod uwagę nie same wskazania a ich "charakterystykę".

    •  

      pokaż komentarz

      Jest to jasne z tym, że pytanie czy wykonalne.

      Tak, jak najbardziej - na tym polega procedura udowadniania, że dany czujnik (nowy typ) może być uznany za miarodajny względem referencyjnego. Z tego co wiem duże znaczenie ma tez to, jak taki czujnik zachowa się w zimie - bo w lecie dużo łatwiej uzyskać zgodność pomiarów ze względu na lepsze temperatury i łatwą do uzyskania niską wilgotność.

      Co do stacji pomiarowych - jakiś tam sens mają. Zależy jeszcze jak się je umiejscowi. Ale jak miejscówka jest zupełnie oderwana od rzeczywistości to i ich wyniki nie mają realnego znaczenia. Z tego co pamiętam, zdarzały się stacje pomiarowe w tak beznadziejnych miejscach, że za ich pomocą można było policzyć przejeżdżające samochody :) Kuriozum to też na przykład stacje umieszczone w zagłębieniach terenu w mieście. Wiadomo, że w takim miejscu zanieczyszczeń będzie dużo więcej - a wyniki są ekstrapolowane na całe miasto ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Bilut: co sądzisz o tym? czy możliwe, że Niemcy maja zupełnie inna narzedzia i medody powimiarowe, czy faktycznie różnica w stezeniach benzoapirenu w odleglosci 2 km moga byc aż tak różne?

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @badtek: Jak to w życiu bywa - to zależy.

      5 krotna różnica stężeń benzoapirenu - lokalnie - mogłaby wystąpić jak najbardziej. Uśredniona na cały rok - raczej nie. Natomiast sporo zależy od tego jak te stacje są usytuowane. Pisałem o tym nie raz - że stanowisko stacji ma kluczową rolę. Z drugiej strony jak patrzę na mapy satelitarne - to usytuowanie jest dosyć podobne. Z jednej strony parę km i jest otwarta, zielona przestrzeń, z drugiej miasto. I oba są na ziemi - tzn w budce stacji. Z drugiej strony stacja niemiecka jest obok otwartej drogi - a w Polsce - obok drogi zabudowanej z 2 stron budynkami - więc bardzo możliwe, że jest tam dużo większe stężenie szczytowe (bo korki). Pytanie - jak bardzo pomiary z tych stacji odzwierciedlają faktyczny stan powietrza na całym obszarze. I tu dochodzimy do sedna. Czemu Zgorzelec ma miernik blisko centrum, a Gorlitz na zadupiu? Każde miasto, powiat, gmina - może sobie wybrać takie lokalizacje mierników, aby uzyskać pożądane przez siebie wyniki. Wnioski - możesz wyciągnąć sobie sam ( ͡° ͜ʖ ͡°) I dlatego tak mnie wk!##iają chwytliwe nagłówki o smogu/pm10/etc. Wszystkie te dane trzeba brać z ogromną dozą zdroworozsądkowego myślenia. A przede wszystkim, mając na uwadze kto, jakie ma interesy w takim, a nie innym raporcie o stanie powietrza.

      Moim zdaniem jest tak, że kwestie środowiskowe są na zachodzie wałkowane dużo dłużej niż w Polsce - więc tam - jest to wiedza (miejscówka stacji) dosyć oczywista - i już od dawna przestało im się opłacać stawiać stacje w lokalizacjach, które mogłyby zgłosić negatywne parametry. To kalkulacja czysto ekonomiczna. W Polsce natomiast jesteśmy jeszcze w fazie, w której wszyscy chcą 'coś pomierzyć' tzn wykazać, że jest źle - bo za to płynie kasa (np z EU) na rozwój systemu. Ponadto - zakładając foliową czapeczkę (ale tez niezupełnie...) - można podejrzewać ordynarne fałszowanie danych z powodów finansowych. Ludzie są co raz bardziej świadomi - i nie wykluczałbym - że niedługo raporty jakości powietrza będą kartą przetargową w wakacyjnych kurortach. Tylko patrzeć, jak zaczną tam stawiać stacje pomiarowe w lesie (znając życie już by się takie kwiatki znalazło we Francji, Hiszpanii, etc).

      Co do rozwiązania sytuacji - fałszowania danych się nie obejdzie - bo jak ktoś ma taki cel, to to wewnętrznie zrobi. Albo bezpośrednio na serwerze bazodanowym, albo niebezpośrednio przez manipulacje parametrami kalibracji urządzenia. Tutaj tak naprawdę jedynym rozwiązaniem jest podwójny system pomiaru - administracyjny i społeczny. Kwestie miejsc pomiaru można jak najbardziej obejść. Trzeba inwestować w sieci czujników niskokosztowych (żeby np obsadzić 20-40 miejsc) i w modelowanie matematyczne. Niestety jest to bardzo skomplikowana kwestia, bo zarówno uzyskanie akceptowalnych czujników benzoapirenu (pm10 są DUŻO prostsze), jak i modeli rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń, de facto jest w fazie badań. Zespół, w którym pracuję, aktualnie próbuje takie rozwiązania opracować - ale obstawiam, że nawet jak nam się uda, to sporo wody w Wiśle upłynie zanim trafią one na szerszy rynek. No i druga kwestia - po co taki Gorlitz miałby inwestować w sieć nowych czujników - skoro jest tam świetne powietrze i są na to papiery :) Przecież to absolutnie nikomu w administracji się nie opłaca. Ani ze względów ekonomicznych, ani ze względów wizerunkowych.

      P.S.: Swoją drogą to podziwiam, że znalazłeś mój wpis sprzed prawie 2 lat :)

    •  

      pokaż komentarz

      P.S.: Swoją drogą to podziwiam, że znalazłeś mój wpis sprzed prawie 2 lat :)

      @Bilut: ktoś tam dziś wspominał Twój komntarz.
      Jeśli prawdą jest to co mówisz, że lokalnie 5-krotna różnica benzoapirenu jest możliwe w odległości 2 km - to by obalało cały mit, że podkrakowskie gminy trują Kraków...
      Ale ja dotarłem do odczytów tych danych i np w Wigilię 24.12.2017 roku steżenie benzoapirenu w Goerlitz było na poziomie zero, a 25.12.2017 2 km dlaej w zgorzelcu było to 5ng/m3. A norma jest 1ng/m3. Co jest dla mnie jeszcze dziwne, to, że większość niemieckich stacji ma roczne średnie stężenia na poziomie 0,5 ng/m3 - a odczyty na takim poziomie się w zasadzie nigdy nie zdarzają w Nowym Targu - nawet w środku lata są ponad norme!
      ...

    •  

      pokaż komentarz

      to by obalało cały mit, że podkrakowskie gminy trują Kraków...

      @badtek: nie do końca. Jak masz kółko benzoapirenu, a w środku pusto - to nieważne jak wieje wiatr - coś do środka wpadnie :) Ale rzeczywiście dotykasz sedna. Gradient stężeń może być bardzo wysoki i nie ma tutaj specjalnych reguł. W jednym miejscu może się coś kisić w kotlince, czy nawet na zjeździe do garażu, a kilkadziesiąt metrów dalej może być czyste powietrze.

      A co do Wigilii i tej konkretnej miejscówki - no to to jest zima - zanieczyszczenia poszły w dół i się usytuowały pomiędzy blokami, do tego był na pewno większy ruch - a w Gorlitz przewiało je na lotnisko. Zwróć uwagę, że stacja niemiecka nie ma wokół żadnej wysokiej zabudowy - co najwyżej jednorodzinną. Więc nawet jak się tam coś zbiera, to jest zaraz przewiewane dalej. Nic się nie kisi - jak ma to miejsce w centrum.

      Wiesz mi się marzy sensowny system pomiarów, który byłby zajebiście responsywny i dynamiczny - ale dopóki nie zrobimy czujników na setkach dronów, które mogłyby śledzić na żywo przebieg smugi zanieczyszczeń, to czegoś takiego nie będzie. Ale powoli, małymi kroczkami, kto wie co się zrobi za 10 lat ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Razem wychodzi 622.74 zł brutto (z dodatkowych czujników można zrezygnować – wtedy wyjdzie ok. 500 zł).

    @artur-portal czyś ty chłopie oszalał?! Kto normalny kupuje takie rzeczy w TME albo na Botland?!
    W Chinach są po 50 złotych...

  •  

    pokaż komentarz

    To teraz poproszę wersję na ATMege o identycznej czułości z dodatkowymi czujnikami, wyświetlaczem graficznym, połączeniem z internetem i może hmmm widgetem na telefon z budżetem powiedzmy... 300zł w wersji otwartej! Tak, jestem złośliwy jak ktoś mówi o optymalizacji kosztów (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      pokaż komentarz

      @DanBK: Czułość nie ma nic do rzeczy względem użytego proca, bo za mierzenie odpowiada czujnik, który wyrzuca info RSem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bilut: Dokładnie! I gdzie tu optymalizacja kosztów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @DanBK: BTW - szczerze mówiąc to takie cudo można by zrobić na jakimś ARMowym devboardzie z ekranem LCD. Wypasione devboardy z ekranem to koszt około 400zł. Tanie - 80zł (sprawdzałem w TME). Dodaj do tego zwykły czujnik za 20-30zł i masz rozwiązanie o takiej samej czułości/dokładności jak w artykule. Co więcej - jakbyś chciał zrobić rozwiązanie wieloczujnikowe - to do devboarda bez problemu podłączysz kilka czujników RS i cała masę czujników impulsowych. Więc koszt 'platformy' jest pojedynczy i możesz ją rozbudować do woli (w granicach rozsądku). Całość zasilasz albo przez devboarda (o ile jego ograniczenie zasilania pozwoli) - a jak nie to podłączasz najzwyklejszy zasilacz zewnętrzny 5v pod odpowiednie piny.

      Ostatnia kwestia to soft. No ale to już oddzielny temat. Z mojej perspektywy napisanie podstawowej obsługi czegoś takiego byłoby banalne - bo w tym siedzę zawodowo. Ale pewnie jakiś amator/zapaleniec musiałby troszkę posiedzieć, żeby taki program zrobić i go odpowiednio zoptymalizować pod kątem ciągłości pomiarów.

  •  

    pokaż komentarz

    To Wipy to jest przestrzał w potrzebach. Pythona zaprzęgać to takich rzeczy, i to za ponad 100zł?
    Najlepszym modułem obecnie, moim zdaniem, jest nowszy moduł ESP8266 tj. ESP07-S
    Ma wyjście na zewnętrzną antenę.
    ESP-07S - 2$
    Antena WiFi - 0,66$

    Ew. jak ktoś chce czekać do lipca to od Particle wychodzą moduły WIFI / GPRS / LTE z grupy MESH.
    Moduł ARGON za 15$, 19$ po okresie promocyjnym.
    W cenie masz dostęp do chmury danych łącznie z aktualizacją programu na module online przez chmurę.
    Klikasz upload i wszystkie moduły podłączone do chmury się aktualizują.
    https://www.particle.io/mesh/

    Jak masz jednego ARGONa możesz dokupić XENONy za 9$ w promocji i te XENONy korzystają z ARGONa do wysyłania danych. Taka sieć lokalna rozsiana. Wyliczyli, że jeden ARGON uciągnie ~50 XENONów.
    Moduły gadają ze sobą, i przesyłają dane to dalszego punktu aż w końcu trafi na moduł WIFI/LTE i wypuszcza na zewnątrz.
    Padnie 1 element to moduł przekaże dane za pomocą innego obok.
    Ale to w rozsądnych odległościach.

    źródło: Zrzut ekranu z 2018-02-27 09-11-37.png

  •  

    pokaż komentarz

    600 zł za czujnik, chyba kolego na głowę upadłeś.