•  

    pokaż komentarz

    Motywacja jest dla dzieci, dyscyplina jest dla dorosłych.
    Już tylko za to wykop. To nie jest jedno pokolenia, które uległo czarowi motywacji i wzajemnego poklepywania się po głowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r i smyrania po jajkach. Kołczingowe brednie to rak jakich mało.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaganiec_oswiaty: Smutna prawda - no pain, no gain. Czy katolicy mają jakieś powiedzenia lub naukę w tym temacie?

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r: No church, no bless. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r: ... a co mają do tego wszystkiego katolicy?

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r: Tak, jest jedna nauka, ale nie tylko katolicka; huknij się w łeb na otrzeźwienie, przestań dawać pieniądze oszustom za coś, czego nigdy ci nie dadzą , przypomnij sobie co o życiu mówiła ci babcia z dziadkiem oraz rodzice i zacznij w końcu samodzielnie myśleć(nie bierz tego osobiście do siebie) :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Holesmaker: Nie wszyscy mają ojca/matkę (np. zmarli). A nawet jak mają - po ich nauce czasami prędzej depresji się nabawi. Tak samo z babciami, które z nudów rozpętują afery i dramaty.
      Są tacy, którzy chętnie przyjmą przewodnictwo innych z wiarą, że to im da sukces i szczęście. Bo boją się porażki lub nie potrafią samodzielnie swego celu wybrać (z dziesiątków powodów).
      @kaganiec_oswiaty: Religię przytoczyłem nie bez kozery. KK swymi dogmatami i zasadami obiecywał przestrzegającym ich ludziom życie godne, moralne i spełnienie.
      Odnoszę wrażenie, że ludzi zrażeni zachowaniem kapłanów i medialną nagonka szukają zastępstwa. Stąd duchowi uzdrowiciele, bioenergoterapeuci, szarlatani, niezwykła popularność biegania (aż do zniszczonych kolan), 'zdrowego odżywiania' i coachów.

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r: Uważasz, że gdyby w 100% ludzie przestrzegali zasad, których naucza KK , to świat byłby zły? Ja myślę że nie. Problem jest w tym, że ludzie nie mają ochoty walczyć z pokusami, nie słuchają, nie chce im się, nie zastanawiają się nad swoim życiem, tylko mkną na zatracenie. Nie omija to również samych księży. Jednostki silne nie potrzebują żadnych trenerów, tylko drogowskazów i same znajdą drogę. Tym słabym, tak naprawdę nigdy jej się nie chciało szukać. Drogowskazy są w każdej religii.

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r: Fundamentem rozwoju osobistego Katolików jest przypowieść o talentach. Ale nie w wersji, którą wypaczył PRL wywierający naciski na Kościół - czyli gdzie Talenty oznaczają dokładnie wszystko prócz wartości materialnych - ale w interpretacji wcześniejszej, wg której Chrześcijanin ma obowiązek wykorzystać i pomnażać na chwalę Boga wszystko, co mu ofiarowano, z czym się urodził, co w sobie odkrył, co odziedziczył.

    •  
      H....r

      +19

      pokaż komentarz

      @T4ng10r:

      Czy katolicy mają jakieś powiedzenia lub naukę w tym temacie?
      Abp. Hlond ujął to tak:
      "(…) etyka katolicka nie jest etyką sprzeciwiającą się człowiekowi, poniżającą go lub pomijającą jego istotę. To nie etyka, która by nie uwzględniała jego prawdy życiowej i realnych warunków, zapominała o jego ciele i organizmie, kłóciła się z jego duszą i psychologią. Przeciwnie! Etyka katolicka to etyka prawdziwego, żywego, całego człowieka. Każe mu być człowiekiem tam, gdzie go postawiła stwórcza wola Opatrzności. Każe mu być gospodarzem własnej duszy, gospodarzem swego ciała, gospodarzem siebie. Sprowadzając do jedności moralnej wszystkie odruchy ludzkie i harmonizując całość człowieczą, etyka katolicka jest naprawdę człowieczą orientacją życiową. Uszlachetnia nie tylko zewnętrzne władze ludzkie, ale daje człowiekowi panowanie nad sobą, wewnętrzną wolność i odpowiedzialność za siebie. Uczłowiecza człowieka."

    •  

      pokaż komentarz

      @Hastur: Wspaniale, ładne i wysokie słowa. A praktyka? Przestrzeganie np. 10 przykazań może wzbudzić frustrację kiedy jest (wewnętrznym) przymusem. Jak KK proponuje przekształcić ten nakaz w coś naturalnego? Jakie ćwiczenia, działania, praktyki oferuje jako ćwiczenia prowadzące do tego celu?
      Po dłuższej praktyce zazen widzę u siebie zmiany w wyniku których przestrzeganie w/w staje się naturalne, spontaniczne, znika potrzeba egoizmu.
      A z KK pamiętam tylko presję na mechaniczne, rytualne modlitwy (klepanie) oraz cotygodniowe msze.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaganiec_oswiaty: No właśnie nic nie maja do powiedzenia bo modły o powodzenie to jeszcze gorzej od kolczingu

    •  

      pokaż komentarz

      Motywacja jest dla dzieci, dyscyplina jest dla dorosłych.

      Już tylko za to wykop. To nie jest jedno pokolenia, które uległo czarowi motywacji i wzajemnego poklepywania się po głowie.

      @T4ng10r: Przypomnę to Twojemu szefowi jak będziesz prosić o podwyżkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Belzebub: na swój sposób trochę masz rację, bo motywacja podwyżką działa krótkotrwale

    •  

      pokaż komentarz

      @alex-fortune: no tak dlatego trzeba dostawać ją co roku.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak ktoś dobrze pracuje to powinien obligatoryjnie dostawać co roku albo co pół roku podwyżkę. No ale wiadomo niektórzy motywują "mam na twoje miejsce 10 Ukraińców albo 5 studentow"

    •  

      pokaż komentarz

      @T4ng10r: Pytanie czy doradców jakichkolwiek należałoby w ogóle skreślić ? Myślę , że nie, jeśli potrafisz znaleźć balans pomiędzy tym co myślisz sam, a tym co daje informacja zwrotna z zewnątrz czy to na twój temat czy na temat problemu jaki próbujesz rozwiązać. Bo moim zdaniem nie liczenie się zdaniem innych to pójście w drugą skrajność co też jest błędem

    •  
      H....r

      +3

      pokaż komentarz

      @T4ng10r:
      Czy pytasz o to, jak w Kościele można pracować nad swoim sumieniem, rozumem, duchem?
      Życie sakramentalne (którego podstawą jest - "medytacyjny" - rachunek sumienia), adoracja Najświętszego Sakramentu, pielgrzymki, rekolekcje, posty w tym Wielki, dni skupienia, modlitwa codzienna samemu i/lub z rodziną, wspólnoty modlitewne, wspólnoty parafialne, instytuty świeckie, różaniec, jałmużna, krucjaty modlitewne wyzwolenia z nałogów, duchowość ignacjańska, czy zwykła pobożna lektura, rozważania, uczciwa praca, działalność publiczna, śpiew nawet i inne formy sztuki... Długo by wymieniać, form duchowości katolickiej jest multum i kształtowały się przez wieki.
      Zauważ przy tym, proszę, że zaangażowanie w modlitwę, czy inną praktykę duchową jest kwestią nastawienia człowieka, i można równie dobrze "klepać" modlitwę, co "siedzieć po turecku" bez większego sensu. Obserwator z zewnątrz nie jest w stanie wniknąć w szczerość modlitwy, czy w skupienie medytującego. Może co najwyżej coś tam przypuszczać, zwykle krzywdząco, typu: stary moher bezrozumnie klepie paciorki, mody gupi poleciał na egzotykę i udaje buddę...

      Natomiast jeśli pytasz o to, czy człowiek w Kościele może, pod wpływem jakichś praktyk, wyzwolić się z grzechu już tu na Ziemi (czyli osiągnąć rodzaj "oświecenia"), to odpowiedź jest raczej negatywna, zbliżony stan jest dostępny może niektórym świętym pod koniec życia. Dekalog opisuje człowieka i jego stan, nie tylko go reguluje.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak KK proponuje przekształcić ten nakaz w coś naturalnego? Jakie ćwiczenia, działania, praktyki oferuje jako ćwiczenia prowadzące do tego celu?

      @T4ng10r: zależy od kościoła, niektóre są zaprawdę wujowe pod tym względem inne, zwłaszcza prowadzone przez jakiś zakon oferują chętnym spotkania i przeróżne grupy tematyczne gdzie o różnych takich rzeczach się rozmawia, coś organizuje itd. proste. To, że ty chodziłeś do wujowego kościoła (tak samo jak z resztą ja) to nie znaczy, że żaden nic nie oferuje, trzeba tylko poza samą mszą się czymś zainteresować. Poza tym człowiek ma wolną wolę, jak nie chce przestrzegać przykazań sam siebie to nikt go nie zmusi, dobry duchowy może co najwyżej wskazać drogę, a czy pójdziesz twoja sprawa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hastur: W zen otrzymuje praktykę i słowa nauki od nauczyciela. Cała praca jest po mojej stronie. Wysiedziane godziny, obserwacje, etc. Nikt za mnie nic nie robi, nikt mnie do niczego nie zmusza. Gwoli jasności - mówię o zen, bo go doświadczam. To jest coś co mi 'pasuje'. Wam może odpowiadać coś innego.
      Coachowie generalnie oferują takie wsparcie i wskazują kierunek. Być może robią to co w większości otrzymalibyśmy od interesujących się choć odrobinę nami rodziców czy przyjaciół. Jest jeszcze własne sumienie i zasady, które kształtuję każdego dnia.
      W KK specjalnie nie uczestniczyłem. Doświadczenia dzieciństwa odbieram raczej jako formowanie wedle wzorca, straszenie, zakuwanie, wbijanie do głowy. I do tego młodzieńcza energia i bunt.
      Rekolekcje, spotkania, grupy modlitewne. Trafiłem nawet na ciekawe praktyki pod hasłem medytacja chrześcijańska (modlitwa Jezusowa). Ale w tym wszystkim brakło ... dyscypliny? Przestrzeni gdzie zostaję sam i sam przeżywam? Bez poganiania, bez presji, bez oceny z zewnątrz?
      @sokotra: Wskazywać drogę to wielu wskazuje. Problem z metodą wędrówki. Jak widać jest ich wiele, dlaczego jednak (analogia do szkoły i równania do średniej wedle jednego wzorca) na co dzień otrzymuje raptem jedną. Sorry, ale 'otwórz serce' jest tak enigmatyczne, że pomijam go niemal odruchowo.
      Tak, sam nie szukałem i nie próbowałem aktywnie.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś też mocno w tym siedziałem. Kupowalem taka gazetę coaching i tam był bardzo ciekawy artykuł o ludziach którzy popadli w nałóg czytania o zmianie, rozwoju czytają i czytają i nic z tym nie robią. Tak dzięki temu artykułowi przestałem czytać oglądać i kupować coaching :)

    Ale cześć rzeczy warto przeczytać i mieć w głowie np. Coveya itp

    •  

      pokaż komentarz

      @olderoc: Niestety głupcy projektują winę za swoje własne mechanizmy ucieczkowe (nie wdroży w życie pierwszej książki/szkolenia, tylko sięga po kolejną i kolejną) na całą dziedzinę. Tak jakbyś obżerał się tonami dietetycznego żarcia, i narzekał że nie działa bo tyjesz.

      Tymczasem największy vlog o rozwoju osobistym na polskim YT regularnie powtarza, że to samodyscyplina a nie motywacja jest najlepszym znanym narzędziem rozwoju osobistego + ma swój kluczowy kurs oparty własnie o trening samodyscypliny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Augustusmp Oczywiście tym bardziej że słowo coaching zostało zepsute przez ludzi pokroju cołcza Majka i nie ma. Nic wspólnego z prawdziwym coachingem.

    •  

      pokaż komentarz

      @olderoc kto Ci ukradł marzenia? Gdzie jest twój helikopter?

    •  

      pokaż komentarz

      Tymczasem największy vlog o rozwoju osobistym na polskim YT regularnie powtarza, że to samodyscyplina a nie motywacja jest najlepszym znanym narzędziem rozwoju osobistego + ma swój kluczowy kurs oparty własnie o trening samodyscypliny.

      @Augustusmp: podrzucisz nazwę kanału? wiem, że można znaleźć metodą prób i błędów, ale nie chciałbym ryzykować, że szukając można nieopatrznie wdepnąć, poślizgnąć i utarzać się w bredniach kołczingowych

    •  

      pokaż komentarz

      @ppawel: Jestem tam redaktorem (nie założycielem) więc nie jestem bezstronny. Zresztą sam ocenisz.

      Wyszukaj na Youtube "Rozwojowiec". Ma na tę chwilę niecałe 227k subskrybentów, kiedy dla porównania gość pozycjonujący się jeszcze niedawno na rzekomo "najbardziej znanego kołcza w Polsce" - Grzesiak, ma 137 i pół tysiąca. Wyżej wspominany Kołcz Majk - niecałe 50 000. Co nam pokazuje, że ludzie nie tyle "nabierają się" na rozwój osobisty* co szukają lepszych źródeł i przy nich zostają jak już znajdą. Gdyby nie to - vlogi szarlatanów miałyby dużo większe wzięcie, zasięgi i ilości widzów niż źródła rzetelne.

      *kto inny napsiałby "kołczing"/"coaching" ale to błąd rzeczowy. Jak już mamy nazywać dziedzinę, to rozwój osobisty/osobowy ma sens.

    •  

      pokaż komentarz

      @bylembordo: Ten o którym wspomniałem pod pierwszym z komentarzy.

  •  

    pokaż komentarz

    Problem nie polega w kałczingu i motywacji tylko w przekonaniu ludzi, że siedząc i klikając w komputer całymi dniami zmienią swoje życie. A prawda jest taka, że trzeba wyjść do ludzi i pobiegać. Wtedy jak renkoł odjął. j?%%ć falubaz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Ludzie łapią się na coaching głównie z dwóch powodów. Pierwszy bazuje na zwykłej naiwności i nieznajomości realiów, jest nim święte przekonanie że dobry coaching załatwi wszystko, a bramy sukcesu otworzą się same nawet jeśli nie będzie się posiadało wiedzy czy umiejętności do osiągnięcia konkretnego celu. Drugi bazuje na brakach wewnętrznych, to są ludzie którzy posiadają wiedzę i umiejętności, ale mimo wszystko nie odnoszą sukcesu lub nie potrafią zabrać się do rzeczy. Przyczyna leżeć może w braku miękkich umiejętności, problemach emocjonalnych wyniesionych z dzieciństwa, doświadczeniach które wkodowały się w pamięć i teraz blokują wykonanie postanowień, działających jak zwykły sabotaż.

    Ci drudzy mają gorzej, coaching chwilowo tuszuje ów problem ładując ich pewnością siebie i wiarą, która niestety nie ma oparcia na solidnych fundamentach jakimi jest praca nad sobą. Widząc chwilową skuteczność łapią się na haczyk tracąc lata na coś co praktycznie nic nie zmienia. W takich sytuacjach bardziej potrzebny jest psycholog albo dobry przyjaciel który autentycznie pomoże uwierzyć w siebie, pokonać trudności i ruszyć do przodu. Coaching tego nie załatwi, jest jak słona woda dla spragnionego. Dobry coach powinien na samym początku uświadomić co autentycznie oferuje, a czego nie potrafi zmienić.

    •  

      pokaż komentarz

      Drugi bazuje na brakach wewnętrznych, to są ludzie którzy posiadają wiedzę i umiejętności, ale mimo wszystko nie odnoszą sukcesu lub nie potrafią zabrać się do rzeczy. Przyczyna leżeć może w braku miękkich umiejętności, problemach emocjonalnych wyniesionych z dzieciństwa, doświadczeniach które wkodowały się w pamięć i teraz blokują wykonanie postanowień, działających jak zwykły sabotaż.

      @Anna_ dzieki wlasnie sie dowiedzualem ze mialem braki wewnetrzne i problemy emocjonalne. Opowiem Ci moja wersje to moze uzupelni twoja wersje dwoch punktów. Osobiscie bezposrednio nie korzystalem z kołczow bo mam do nich ambiwalenty stosunek ale przeczytalem kilka ksiazek w tematy okolo kolczowe. Skorzystalem z nich dlatego ze bylem w dolku psychicznym i finansowym albo odwrotnie bo sie wzajemnie te dolki nakrecaly. Mialem jakies tam kwalifikacje ale ciezko mi bylo sie z nimi znalezc na rynku pracy. Mysle ze do kołczow czasem trafiaja ludzie ktorzy szukaja kogos lagodniejszego od psychologa czy psychiatry. Jest dla nich miejsce na rynku. Mam kolezanke szklanke wzietego kolcza i psycholozke. Ona zawsze lubila wczodzic pytaniami do glowy ale taz odczuwalem ze sama miala lekkie problemy emocjonalne. Mowi sie ze wielu psychologow ma problemy psychiczne ktorzy leczac siebie pewnego dnia stwierdzili ze skoro siebie "potrafia" leczyc to beda to robic z innymi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: teraz takie czasy, ludzie trochę oszaleli na tym punkcie. Kilkuletnie dzieci już trzeba zapisać na 50 kursów, bo przecież nie można zmarnować ich rozwoju. Na pewno nie pójdą do publicznej szkoły, bo to wstyd i marnowanie talentu, tylko prywatna szkoła, gdzie pani daje chmurki i słoneczka zamiast ocen i nie ma wywiadówek, żeby dziecka nie stresować.

      A potem taki dzieciak wchodzi w dorosłe życie i zdaje sobie sprawę, że w sumie nie jest taki wspaniały. I co teraz? Aaa! to na pewno wina złego pokierowania, ale trener rozwoju osobistego na pewno w tym pomoże! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Mowi sie ze wielu psychologow ma problemy psychiczne ktorzy leczac siebie pewnego dnia stwierdzili ze skoro siebie "potrafia" leczyc to beda to robic z innymi.

      @ameliniummm: Ma to sens, bo osobie nie znającej problemów psychicznych „z pierwszej ręki” będzie bardzo ciężko zrozumieć, na czym tak naprawdę polega problem. Stąd zresztą popularność recepty na bieganie i wyjście do ludzi jako panaceum na wszelkie problemy z psychiką. Osobiście czułbym się swobodniej i bezpieczniej rozmawiając ze specjalistami, którzy sami zmierzyli się (lub wciąż mierzą) z tymi problemami, niż z kimś, kto zna to tylko jako regułki wykute z podręcznika.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont ja z kolei juz wiedzac jak to dziala w kazdym psychologu widze osobe potrzebujaca pomocy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). To jest cos jak spelnienie dwoch warunków naraz.... Szukasz pomocy u osoby szukajacej pomocy. Ona po przepytaniu Ciebie stwierdza ze ma jednak lepsze problemy a Ty sie wygadales i jest ci lepiej dzieki temu.( ͡° ʖ̯ ͡°) win win

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: wypowiem sie, bo w rodzinie mam psychologa, a sam korzystam z psychoterapii:
      • psycholog uczy sie 5 lat, nie moze prowadzic psychoterapii. Moze zrobic wywiad, pomoc w naglej sytuacji kryzysowej (mowie o zajeciach podobnych do terapii)
      • psychoterapeuta po 5 latach studiow robi 4 lata szkoly psychoterapeutycznej i tam sie uczy schematow czy jak to nazwac. Kazdy psychoterapeuta spotyka sie z supervisorem, czyli z doswiadczonym terapeuta. I to robia zazwyczaj przez cala praktyke.

      Kazdy ma jakies wyrobione przez dziecinstwo przekonania, ale dopoki Ci nie przeszkadzaja, to nie sa problemy :)

    •  

      pokaż komentarz

      Mysle ze do kołczow czasem trafiaja ludzie ktorzy szukaja kogos lagodniejszego od psychologa czy psychiatry. Jest dla nich miejsce na rynku. Mam kolezanke szklanke wzietego kolcza i psycholozke.

      @ameliniummm: Pewnie, jeśli ktoś jest coachem z prawdziwego zdarzenia, potrafi wskazać odpowiednie procesy, otworzyć oczy i dzięki temu doprowadzić do konstruktywnej zmiany, to jak najbardziej jestem za. Powyżej odnosiłam się do coachów prowadzących zajęcia grupowe i w większości motywacyjne, które w dłuższym czasie nic nie zmieniają. Coach czy psycholog, myślę że po prostu trzeba trafić na odpowiedniego człowieka, to że ktoś ma papier z renomowanej uczelni też nie oznacza od razu że nadaje się do swojego zawodu. Z coachami jest ten problem że nie jest to zawód regulowany, więc można trafić na osobę która zrobi więcej złego niż dobrego, z psychologami jest podobnie, ale ci przynajmniej mają świadomość czego nie powinni robić i prawnie są zobowiązani do prowadzenia sesji zgodnie z wymogami zawodu.

    •  

      pokaż komentarz

      Osobiście czułbym się swobodniej i bezpieczniej rozmawiając ze specjalistami, którzy sami zmierzyli się (lub wciąż mierzą) z tymi problemami, niż z kimś, kto zna to tylko jako regułki wykute z podręcznika.

      @Vielokont: Z jednej strony masz rację, z drugiej uważam że jeżeli ktoś nie przepracował swoich problemów to nie będzie potrafił skutecznie pomóc innej osobie, a zdarza się że ludzie decydują się na ten zawód ze względu na własną potrzebę terapii. Przykładowo psycholog może być utwierdzony w przekonaniu że rodziców należy szanować choćby nie wiem co (dochodzą tu wartości katolickie) i zamiast zasugerować klientowi izolację od naprawdę toksycznego rodzica, to będzie go zachęcał do pozostania w relacji przekonany że robi słusznie, zgodnie z przyjętymi normami moralnymi. Posłuszeństwo rodzicom jest zazwyczaj głęboko zakodowane i psycholog który sam trwa w niekorzystnej relacji z własnymi rodzicami, nie będzie potrafił wskazać innego wyjścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Zgadzam się całkowicie, być może po prostu nie wyraziłem swojego zdania wystarczająco jasno. Powinienem był położyć większy nacisk na pozytywny aspekt mierzenia się ze swoim problemem przez terapeutę/psychologa. Tak, żeby rzeczywiście miał otwarty umysł i był w stanie ogarnąć rzecz z wielu stron.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: Tak by było najlepiej, tylko jak takie rzeczy sprawdzić? Chyba nie ma takiej możliwości, wszystko wychodzi w trakcie sesji.

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: nawet jeśli masz problemy emocjonalne to co z tego? Co w tym złego? Każdy jakieś ma, niektórzy trochę lepiej tuszują. Właśnie tą reakcja pokazujesz kolejny powód powodzenia coachingowych szarlatanów -- ludzie utożsamiają pójście do psychologa z byciem psychopatą. Samo pójście to dla wielu niebieskich już totalna przegrana, afirmacja porażki.

      Ogarnijmy się. Przyznanie się przed sobą do takich problemów i szukanie pomocy wymaga o wiele więcej odwagi niż duszenie tego w sobie albo kupienia kursu powodzenia życiowego u Grzesiaka...

      A z tym że psycholodzy sami maja problemy... Część pewnie ma, jak każdy, mechanikowi też się czasem psuje samochód. Ale uznanie że z tego powodu niewarto z nimi współpracować to naiwna wiara w uliczną mądrostkę.

    •  

      pokaż komentarz

      A z tym że psycholodzy sami maja problemy... Część pewnie ma, jak każdy, mechanikowi też się czasem psuje samochód. Ale uznanie że z tego powodu niewarto z nimi współpracować to naiwna wiara w uliczną mądrostkę.

      @bobsonjones no logika to sie nie popisales, porownanie do mechanika jest arcyciekawe. Nie chodzi o to ze komus sie popsulo auto tylko o to jak nauczyl sie je naprawiać i pytanie czy udalo sie naprawic i czy wspawano nowy element czy uzyto 5 kilo szpachli. Akuratnio porownanie naprawy maszyny do czlowieka tez jest karkolomne. To czy ktos jest dobrym specjalista nie da sie zdefiniowac w jaki spisob do tego doszedl. Znam jedna osobe ktora stala sie psychologiem uprzednio wykazując niezidentyfikowane problemy emocjonalne. Nie wartosciuje tego bo moze jest i swietnym psychologiem ale ... Jest takie stare powiedzenie. Szewc w podartych butach chodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: no weź mnie nie załamuj, wiem że to było luźne porównanie a Ty coś nagle o jakichś szpachlach. Nie neguję mechanizmu zgodnie z którym ludzie z problemami w okresie liceum decydują się studiować psychologię aby rozwiązać własne problemy, sam też znam przykłady (subiektywnie oceniając...); dążę do tego, abyś nie odrzucał od razu całego dorobku nauki jaka jest psychologia bo masz dowód anegdotyczny że są również niekompetentni psychologowie.

    •  

      pokaż komentarz

      ...); dążę do tego, abyś nie odrzucał od razu całego dorobku nauki jaka jest psychologia bo masz dowód anegdotyczny że są również niekompetentni psychologowie.

      @bobsonjones nie wiem gdzie cos takiego wyczytales w moich wypowiedziach ale ok. Nie odrzucam, pocztalem troche tych dzieł, dziela jak kazde inne. Jak komus pomaga to super! Jesli komus pomaga homeopatia albo placebo to tez super! Jaki dowod anegdotyczny? To juz nie mozna przykladow z zycia swojego podawac? No sorry... To lepiej sie podpierać wikipedia czy tytulem profesorskim tak? Ja czasem mam tak ze czytam rozne ciekawostki i zwykle patrze na nie przez palce. Po czym zyjac sobie obserwuje rzeczywistość i porownuje do wczesnej przeczytanych rewelacji i wiesz co? Tak sie ucze rzeczywistości ktora mnie otacza.. Jesli uwazasz ze tak nie mozna robic no to trudno rozejdzmy się w pokoju.