•  

    pokaż komentarz

    Katastrofalnego obrazu dopełnia stosunek społeczeństwa do chorych psychicznie. Tu mamy prawdziwe perpetuum mobile. Choroby psychiczne często stają się tematem tabu, a sami chorzy ze swoimi problemami są lekceważeni przez najbliższych. W skrajnych przypadkach bywają też skazywani na ostracyzm. O ile choremu na nowotwór nikt nie powie “weź się w garść!”, to osobom, które doświadczają chorób psychicznych na własnym ciele i umyśle, skłonni jesteśmy powtarzać frazesy o tym, by przestały jojczeć, “każdemu jest ciężko, weź przestań…

    Codziennie doświadczam januszostwa rodziny i znajomych w tej kwestii ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: to ludzie komuny. To komunizm jest prawdziwą chorobą psychiczną , którą Polska powinna masowo leczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr_Gray: To ludzie debile
      Na wykopie jest masa jaunszy psychologi

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: Jedna rada od osoby która wychodzi z przegrywu i ciężkiej depresji:

      Jeżeli te osoby nie potrafią okazać Ci wsparcia to wyp###%#$ ich ze swojego życia.
      Nie warto na nich tracić czasu, serio, nie ważne czy to rodzice, dziadkowie czy siostra albo brat.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero dokładnie ta sama sytuacja. Najgorsze jest to, że przed nimi nie ma ucieczki, najbliższa rodzinę, nic nie słucha co mówię, latami ciągle powtarzają te same rzeczy. "Wystarczy wyjść, pobiegać i dostaniesz apetytu!", mam jadłowstręt od kilkunastu lat, biegałem, ćwiczyłem itp i wiem, że na mnie działa to odwrotnie. k?$!a większość życia ważyłem 50 kg i wy mi k?$!a dalej mówicie idź pobiegaj? Ciągle narzekają, że ja to marnuje sobie życie, że tylko siedzę i nic nie robię i może bym w końcu wyszedł do ludzi. Jak k?$!a głupim trzeba być, żeby się nie domyślić, że może coś jest nie tak.
      I jak mam się odciąć od rodziców i rodzeństwa? Zapraszają mnie na drogie wakacje, niby fajnie, się za każdym razem i tak myślę o tym, żeby już się z nimi nigdy więcej nie spotkać. Dostanę po nich dom w spadku, chociaż tyle, bo nie wiem co ze mną na starość będzie, jak nie mam dobrej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @michaml9995 a zrobiłeś to sam? Uciąłeś najbliższa rodzinę?

    •  

      pokaż komentarz

      Codziennie doświadczam januszostwa rodziny i znajomych w tej kwestii ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      @MagnitudeZero: i tak i nie, bo dużo ludzi sobie wymyśla te choroby zamiast je faktycznie diagnozować u specjalistów, a te psychiczne najłatwiej przez co faktyczne przypadki są marginalizowane.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero:
      ""Katastrofalnego obrazu dopełnia stosunek społeczeństwa do chorych psychicznie. Tu mamy prawdziwe perpetuum mobile. Choroby psychiczne często stają się tematem tabu, a sami chorzy ze swoimi problemami są lekceważeni przez najbliższych. W skrajnych przypadkach bywają też skazywani na ostracyzm. O ile choremu na nowotwór nikt nie powie “weź się w garść!”, to osobom, które doświadczają chorób psychicznych na własnym ciele i umyśle, skłonni jesteśmy powtarzać frazesy o tym, by przestały jojczeć, “każdemu jest ciężko, weź przestań…"

      Codziennie doświadczam januszostwa rodziny i znajomych w tej kwestii ( ͡° ʖ̯ ͡°)"

      Nie przejmuj się takim gadaniem, po prostu weź się w garść ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @michaml9995 no to opisz jak to wyglądało i jak się skończyło. I czy nie boisz się, że za jakiś czas rodzice zażądają od ciebie alimentów.

      @eduu pracuję, sam się utrzymuję. Spotykam się z nimi i jeżdżę na wakacje, bo nie mogę się zdecydować, żeby ich odciąć. Szczególnie, że sam brak wsparcia od dzieciństwa, to chyba nie jest taki jednoznaczny powód do odejścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: @Mr_Gray: @MrocznaKapibara: @srogie_ciasteczko: @SpokojnyPan: @eduu: @Keliopis:

      Jeszcze taka jedna rada, doszło do mnie stwierdzenie że "Prawdziwa kobieta powinna uskrzydlać swojego mężczyznę", i dochodzę do wniosku że tak samo powinno być z rodziną, znajomymi, otoczeniem.

      Oczywiście nie znaczy to że np. ktoś jest chujem i porzuca rodzinę bo nie popiera go w swoich poj@%?nych pomysłach.
      Ale powinno to działać na zasadzie symbiozy, pomagamy sobie nawzajem, jesteśmy dla siebie w trudnych chwilach, zawsze znajdziemy dla siebie czas, tolerujemy swoje wady, staramy się rozmawiać o nich i napędzamy siebie nawzajem żeby być ciągle lepszymi. Tak to widzę.
      W kwestii rodziny rzuca się często hasło "no ale matka/ojciec cię wychowali, powinieneś im się odpłacić", jak najbardziej to prawda, ale nie kiedy ktoś mnie dołuje, gnębi i powoduje że po rozmowie z nim mam ochotę rzucić się pod auto!.
      Nie rozumiem również takiego "a bo my kurła cię wychowaliśmy i nam się należy!"
      To wy podjeliście decyzje o dziecku, z tym się wiąże odpowiedzialność wychowania go w odpowiedni sposób.
      Taki sad fact z mojego życia, moja matka okazała się toksyczną manipulatorką, całe nasze rodzeństwo nie utrzymuje z nią kontaktu, miała mieszkanie, w miarę stabilne życie i sama sobie wszystko zniszczyła, i do dziś dzieci niewdzięczne, życie ją napiętnowało, wszyscy wokół źle jej życzą... Stąd moje stanowisko w tej sprawie. Nie było łatwo uciąć kontakt z rodzicielką ale każdy zdroworozsądkowy człowiek na naszym miejscu by to zrobił.
      Trzeba być w życiu czasem egoistą, niestety. Szkoda życia na toksycznych ludzi. Nie ważne kto to jest, partnerka, matka, ojciec, czy rodzeństwo.
      Zdrowie psychiczne to najlepsza rzecz na świecie.

      Pozdrawiam Mireczki

    •  

      pokaż komentarz

      @srogie_ciasteczko: Serio mam się bać alimentów? na jakiej podstawie mają je zasądzić? Jeżeli moja matka by mnie pozwała to by tak została zniszczona w sądzie że nawet grosza nie dostanie. Parę sytuacji by się przytoczyło z przeszłości moich sióstr jak i mojej. Pozwać my byśmy ją mogli o maltretowanie i niszczenie psychiki.

    •  
      kuchwale

      -1

      pokaż komentarz

      @michaml9995: a może warto z nimi porozmawiać i spróbować pokazać swój problem zeby zrozumieli? wyrzucanie ludzi (szczególnie najbliższych) nie jest dobre, robi sie tak w ostateczności jak nie pomogą ani rozmowy ani nic innego.

    •  

      pokaż komentarz

      "Prawdziwa kobieta powinna uskrzydlać swojego mężczyznę"

      @michaml9995: Bzdura a co do reszty to tak nie warto zajmować się toksycznymi ludźmi

    •  

      pokaż komentarz

      @kuchwale: Na priv moge ci opisać z bliższa sytuację jeżeli chcesz, nie trzymam kontaktu jedynie z matką, może za parę lat się odezwe ale na ten moment... Nie chcę.

    •  

      pokaż komentarz

      @srogie_ciasteczko: Zeznania 4 osób vs pozew jednej o alimenty.
      Jest parę faktów które spokojnie można przytoczyć.
      Poza tym, niech tylko spróbuje mnie pozwać o alimenty, będzie się działo na sali sądowej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @MrocznaKapibara: Czemu tak uważasz? Stwierdzenie lekko jednostronne ale całkiem prawdziwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrocznaKapibara: co w tym bzdurnego? Czy nie między innymi po to jest związek, żeby się nawzajem wspierać i inspirować?

    •  

      pokaż komentarz

      @michaml9995: @zarowka12: Nie lubie jednostronnych stwierdzeń bo one utrafiają głupie przekonania u prostych ludzi i szufladkują

      Dlatego np nie lubie komedii romantycznych bo drażnią mnie smutne bogate i spełnione zawodowo kobiety XD
      Które robią się szczęśliwe gdy porzucają prace i zostają żonami

      Ale z resztą się zgadzam

    •  

      pokaż komentarz

      @MrocznaKapibara: To stwierdzenie odnosi się raczej do podejścia kobiety do mężczyzny, dużo się mówi o tym że kobiety to chuje i niszczą psychicznie swoich facetów. Tu chodzi o odwrócenie tematu. Żeby kobieta wspierała faceta a nie go niszczyła. Rozumiesz o co chodzi?

    •  
      kuchwale

      0

      pokaż komentarz

      @michaml9995: mówię ogólnie, do ludzi którzy jeszcze tego nie zrobili.
      nie musisz pisać, sam ostatnio czuję sie tragicznie, pewnie twija historia ttlko by mnie dobila

    •  

      pokaż komentarz

      @kuchwale: owszem, zdrowia psychicznego w taki razie życzę

    •  

      pokaż komentarz

      @MrocznaKapibara:
      Mówisz, że tacy ludzie to debile. Teraz to jest taka popularna obelga, ale kiedyś to była prawilna nazwa upośledzenia umysłowego, czyli... też choroby. Dziwić się, że ludzie, którzy sami są chorzy nie potrafią pomóc innym chorym?

      Chociaż dziś to przenośnia. Tak na prawdę myśląc czy pisząc "debile" mamy na myśli piramidalną IGNORANCJĘ. I ktoś dobrze napisał, że to efekt komuny. Tyle że ludzie, na których się skupia nasza złość to też ofiary komuny. System ich tak a nie inaczej ogłupił i oni zbierają za to baty cały czas.

      Bo dajmy na to ktoś tam ma nieprzyjemny kontakt z idiotą raz na jakiś czas. A taki idiota musi się z efektami swojej ignorancji męczyć dzień w dzień. A weź spróbuj takiemu pomóc - on nie chce, bo nawet nie wie, że coś z nim jest nie tak. Przez całe życie mu wbijali do głowy głupoty, a teraz jak ktoś mówi "jak jest" to jest szok i niedowierzanie, z przewagą niedowierzania.

      A tak na marginesie - dlaczego rozgraniczam ignorancję od głupoty. Ignorancja jest na szczęście "uleczalna", a głupota chyba niestety nie. Ignorantów mamy szansę chociaż próbować edukować, z prawdziwym debilem niestety słabo.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: polacy-janusze mają przeświadczenie że kiedyś kurła chorób psychicznych nie było tera jakieś wymyślajo

    •  

      pokaż komentarz

      @SpokojnyPan: Wybranie się do specjalisty w przypadku takich osób to też bardzo często ciężkie wyzwanie. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry podoba mi się to co napisałeś. To sporo tłumaczy. Szkoda że tyle ofiar komuny miało dzieci. Ale to wszystko to naprawdę smutna prawda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr_Gray:" ludzie komuny" tobie nie grożą choroby umysłowe bo maksymalnie zredukowałeś narząd mogący im ulec. Świat jest prosty - za zło odpowiada komuna i jej ludzie a dobro to ty. Niezwykle bezpieczna i podnosząca na duchu konstrukcja.

    •  

      pokaż komentarz

      @andrzej-wozniak: chcesz powiedziec że komuna przyniosła za sobą postęp i bogactwo? Aha i pamietaj ze chiny to kraj ostrego kapitalizmu

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: Dokładnie, w Polsce świadomość depresji to jest jakiś dramat. Zrozumieć cie może tylko ten który też to przeszedł. Najgorsze, że dotyczy to często też lekarzy których poziom jest katastrofalny.

    •  

      pokaż komentarz

      Wybranie się do specjalisty w przypadku takich osób to też bardzo często ciężkie wyzwanie. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo.
      @HAL__9000: jestem. Jednakże też jestem świadom, ze dużo osób przez naczytanie się gówna w internecie pierze sobie mózgi z własnej woli... Zamiast się przełamać i pójść do lekarza.

    •  

      pokaż komentarz

      @renegatt:
      A jak myślisz, alkoholizm też? A to bardzo podobna choroba. Chyba, że osoba która przeszła depresje może łatwiej zrozumieć alkoholika.

      Piję do tego, że być może nie musisz sam mieć raka, żeby zrozumieć kogoś kto ma. Znaczy się dobra, nigdy nie zrozumiesz do końca jak ten ktoś się czuje. Tzn empatia rzadko bywa pełna, pełna empatia byłaby chyba kolejną chorobą psychiczną.

      Ale można ludzi NAUCZYĆ i UŚWIADOMIĆ odnośnie chorób psychicznych. Wg mnie alkoholizm też się zalicza do chorób psychicznych. Niby fizyczne uzależnienie od alkoholu, ale stan w którym alkoholik już nie umrze z braku alkoholu (czyli powiedzmy przełamane pełne fizyczne uzależnienie) - jest bardzo daleki od wyleczenia.

      Ludzie nie muszą wiedzieć, co alkoholik czuje. Wystarczy, żeby wiedzieli, że on już dawno wódki dla przyjemności nie pije. To już dawno nie jest jego wybór, nie pije bo chce, tylko pije bo musi, tak jak każdy inny człowiek musi jeść, pić i się wypróżniać. A może bardziej, bo z kolei niektórzy mają upośledzone mechanizmy łaknienia i mogliby się dobrowolnie zagłodzić na śmierć. Są i takie przypadki. I ich też trzeba zrozumieć.

      Jest różnica pomiędzy "nie chce mi się" a "nie mogę". Różnica pomiędzy leniem a osobą z depresją. Leniowi zwykle potrzeba tylko więcej motywacji, żeby coś zrobić. Leń nie chce posprzątać pokoju bo nie widzi takiej potrzeby. Osoba z depresją może widzieć taką potrzebę, ale jest niezdolna do podjęcia działania. Jak to wytłumaczyć osobie, która nigdy tego nie doświadczyła? Prosto - chyba większość ludzi doświadczyła przynajmniej raz w życiu stanu totalnego wyczerpania albo niewyspania. Zdrowy człowiek czasami jest zbyt zmęczony, żeby coś zrobić. No chyba każdy tak miał, a jak nie miał, to niech spróbuje nie spać 3 czy 4 doby bez drzemek i wtedy niech się weźmie do roboty i zobaczy jak łatwo jest. Nie trzeba chyba doświadczać tego na własnej skórze, żeby wiedzieć, że wykonanie pracy wtedy będzie niemożliwe. I tak właśnie czują się osoby z depresją. Tak ja się czułem (w różnych przypadkach: depresji, braku snu, grypy).

      W przypadku wyczerpania pomoże wyspanie się. W przypadku depresji nie.

      Dalej weźmy taką schizofrenię. Czy tak trudno wyobrazić sobie, że nagle jakby człowiekowi ktoś zamontował miniaturowe radyjko w głowie, które stale coś gada? Jesteś normalnym człowiekiem, ale słyszysz głosy, które mówią bezpośrednio do ciebie, różne paskudne rzeczy, przykładowo krytykują, wyśmiewają, próbują zmusić do zrobienia czegoś co nie chcesz zrobić. Schizofrenii nie miałem, ale potrafię sobie wyobrazić sobie jak się czuje taki człowiek.

      Bardzo mi pomógł w tym film "Piękny umysł". Scena w której Nash pytał studenta, czy też widzi tego drugiego gościa po prostu mówi więcej niż tysiąc słów. I daje do myślenia. Bo ten student, który "też go widzi" - on też może być halucynacją. Przypadek Nasha to pięknie pokazywał: jego halucynacje składały się na paranoję - czyli cały złożony pogląd na sytuację, gdzie poszczególne elementy do siebie doskonale pasują. Czytałem, że urojenia paranoików bywają doskonale logicznie wewnętrznie spójne. Ludzie myślą, że paranoik (osoba ze schizofrenią paranoidalną) to idiota, tymczasem ten człowiek myśli logicznie i jego umysł jest ostry jak brzytwa. Niestety dane wejściowe dla myślenia wpadają z zakłóceniami, rzeczywistość pomieszana jest z halucynacjami. Tylko idiota, a raczej jak pisałem - ignorant - będzie patrzył z jakąś pogardą na takiego schizofrenika. To nie żaden wariat czy głupek. To mądry człowiek cierpiący na straszną chorobę. Przy okazji - swojego czasu pokutował taki mit, że schizofrenicy są niebezpieczni dla otoczenia. Może troszeczkę, jak babcia z demencją, co może zapomnieć zakręcić gaz w kuchence. Ale najbardziej niebezpieczni są dla siebie samych, bo choroba ta jest tak wredna, że ludzie często popełniają samobójstwa.

      Tia, wierzchołek góry lodowej. Ile chorób więcej można by tak ignorantom jeszcze tłumaczyć. Ale nie tylko można, ale i trzeba to robić. Są jeszcze nerwice natręctw, cała masa stanów lękowych, PTSD i diabli wiedzą co jeszcze. Wszystkie te rzeczy są cholernie poważne i wszystkie pchają ludzi do samobójstw. Żaden człowiek nie zabija się dla kaprysu. Żeby targnąć się na swoje życie człowiek musi być śmiertelnie poważnie chory. Dobra, może część ludzi jest aż tak patologicznie głupia, żeby się zabić z głupoty. Ale to są tak rzadkie wyjątki, że w ogóle szkoda gadać. Jak już, tak może dziać się z młodzieżą podczas tzw. "głupiego wieku". Ale im też możemy pomóc. "Głupi wiek" mija sam. Inne przyczyny skłonności samobójczych są albo całkowicie wyleczalne, albo chociażby "zaleczalne" - że człowiek może funkcjonować z chorobą jak bierze leki, a czasem nawet i bez.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Czesto widzac gdzies twoj komentarz mysle sobie: "ale madry gosc!" Tak tylko pisze, bez podtekstow;)

    •  

      pokaż komentarz

      Ale można ludzi NAUCZYĆ i UŚWIADOMIĆ odnośnie chorób psychicznych.

      @pies_harry: Dupa tam. Januszom i Grażynom, nic nie da się wytłumaczyć. Oni i tak wiedzą swoje i będą się tego kurczowo trzymać. Wiem, bo próbowałem i odniosłem sromotną porażkę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeszcze taka jedna rada, doszło do mnie stwierdzenie że "Prawdziwa kobieta powinna uskrzydlać swojego mężczyznę", i dochodzę do wniosku że tak samo powinno być z rodziną, znajomymi, otoczeniem.

      Oczywiście nie znaczy to że np. ktoś jest chujem i porzuca rodzinę bo nie popiera go w swoich poj!$#nych pomysłach.
      Ale powinno to działać na zasadzie symbiozy, pomagamy sobie nawzajem, jesteśmy dla siebie w trudnych chwilach, zawsze znajdziemy dla siebie czas, tolerujemy swoje wady, staramy się rozmawiać o nich i napędzamy siebie nawzajem żeby być ciągle lepszymi. Tak to widzę.
      W kwestii rodziny rzuca się często hasło "no ale matka/ojciec cię wychowali, powinieneś im się odpłacić", jak najbardziej to prawda, ale nie kiedy ktoś mnie dołuje, gnębi i powoduje że po rozmowie z nim mam ochotę rzucić się pod auto!.
      Nie rozumiem również takiego "a bo my kurła cię wychowaliśmy i nam się należy!"
      To wy podjeliście decyzje o dziecku, z tym się wiąże odpowiedzialność wychowania go w odpowiedni sposób.


      @michaml9995: Podpisuje się. Niestety dzieci wychowywane przez toksycznych rodziców muszą dopiero rozumieć jakie błędy zostały popełnione i być mądrzejsze. I mamy wybór, albo dalej tkwić w tym wzorcu i na siłę budować relacje z rodzicami, którzy nie chcą iść do przodu w poglądach, zachowaniu (ktoś się musi dostosować), albo ukrócić to i zacząć nowy wzorzec, na nowych, lepszych warunkach. Uzdrowić się.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: Dziękuje, zgadzam się z tym co napisałeś, nie ma po co na siłę pchać się w relacje z rodzicami.

  •  

    pokaż komentarz

    Sami sobie jesteśmy winni takiego stanu rzeczy. Jako społeczeństwo.
    Jak zwrócisz komuś na cokolwiek uwagę to spotkasz się tylko z wyzwiskami. Zwrócisz uwagę że ktoś rzuca peta na chodnik to Cię zwyzywa. Ludzie są względem siebie tak wrodzy że to przechodzi ludzkie pojęcie. My się odruchowo od małego uczymy nie interesować innymi. Powierzchowne gadki "hej, co tam u Ciebie?" i tyle.

    Z rodziną też jest tragedia. Każdy obiadek, czy spotkanie to jest gadanie o bzdurach, o polityce, piłce nożnej, co tam w pracy, kiedy awans, kiedy dzieci, kiedy coś tam. Nikt nigdy nie zapyta nawet czego Ty byś chciał i czy jesteś szczęśliwy, albo o czym marzysz. Nawet pomarzyć nie można bo rzucisz lekkim żartem "rzuciłbym to korpo i budował łódki gdzieś na karaibach", to Cię zaraz wyśmieją bo trzeba kredyt na dom spłacać. To rodzice, stary system. Brat? Brat to lubi zgrywać cwaniaka i jak cokolwiek mu powiesz od serca to powie że jesteś cipą.

    Jeśli nie można liczyć na moralne wsparcie najbliższej rodziny, to na kogo? Znajomych? Zapomnij, oni mają swoje problemy. Partnerkę? Poleci do innego, bardziej "stabilnego" bo żadnej lasce nie chce się użerać z gościem z problemami.

    Smutne, ale dla mnie i dla wielu osób jedyną odpowiedzią jest właśnie "weź się w garść", bo na nikogo nie można liczyć. Jednym się udaje, innym nie. Mi się na szczęście udało jakoś wyprostować swoje życie, nie wiem jakim cudem. Miałem chyba po prostu bardzo dużo szczęścia w nieszczęściu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth dzięki. Nie ma jeszcze środka tygodnia a ja juz czuję potrzebę odreagować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth: Zgadzam się. Według mnie powinniśmy bardzo zainwestować w rozwój świadomości społecznej, zmiany mentalności.
      Tak jak terapia ma przywracać nam spokój i równowagę, z drugiej strony jest niezdrowe społeczeństwo, z uśrednioną wizją, presją, brakiem poszanowania dla indywidualności. Tak jakby jeden czy drugi miał interes w tym, by wszyscy znaleźli się po środku krzywej gaussa, rozkładu "normalnego". Problem polega na tym, że to statystyka określa normę i tu pytanie, co było pierwsze, jajko czy kura? Norma ewoluowała, pewne zachowania dziś nie są już uważane za odchylenie od niej.
      Ja rozumiem że są ludzie z poważnymi chorobami układu nerwowego, mózgu itp. Jednak wciąż uważam, że bardzo wiele chorób wynika z życia w niezdrowym otoczeniu, gdzie higienę psychiczną ciężko utrzymać bez pomocy specjalistów.
      Wystarczy poj%$%na rodzinka, poj%$%na żona, słabszy człowiek lub z cechami charakteru rzadziej występującymi i już pojawia się ostracyzm, odrzucenie, brak zrozumienia, tematy tabu. Nikt nie wysłucha, nie zrozumie, bo to wymagałoby wysiłku od drugiej osoby. Łatwiej jest użyć agresji, czy chociażby muru, ignorancji wobec drugiego człowieka.
      Wszyscy się obserwują, porównują, zakładają maski. Nie każdy jest zdolny do dostrzeżenia prawdy o życiu, takiej własnej, prawdziwie wewnętrznej, spójnej i niezależnej od tego co robią i myślą inni. To wymaga sporo odwagi i wysiłku a i w to łatwo zwątpić w kontaktach z wieloma ludźmi, czy chociażby z najbliższymi teoretycznie, czyli rodzicami.

      Może kontekst jaki poruszam jest bardziej psychologiczny niż psychiatryczny, ale sądzę że w złym środowisku, u wielu ludzi mogą się uaktywniać pewne tendencje, np do depresji czy wielu innych zaburzeń.
      Zakładamy że jeśli ktoś jest "zdrowy" na zewnątrz, to że nie cierpi, nie widzi, nie ma wrażliwości, nie przeżywa.
      Często widać po alkoholu, jak wielu z nas ma problemy i tylko alkohol daje ulgę, bo pomaga się otworzyć, wyżalić często obcej osobie, ująć bez większych hamulców to czo na co dzień siedzi nam w głowie, co próbujemy zagłuszać.

      Kolejna sprawa to właśnie opresja wobec mężczyzn, by nie okazywali uczuć i emocji. A potem zdziwienie, że faceci sięgają po alkohol, przemoc i inne ryzykowne zachowania, często takie na krawędzi prawa czy moralności. Widzimy kobiety, które rezygnują z życia emocjonalnego, wrażliwe do tego stopnia że aż zaczynają się stawać chłodne i obojętne, ulegają presji, spychając prawdziwe pragnienie bliskości i miłości do podświadomości, deklarując że "od dziś, seks bez zobowiązań, bez związku, bez zaangażowania". Ludzie się oddalają od siebie a te braki próbują nadrabiać kreacją wizerunku.
      To prowadzi do ogromnych strat w kontekście społecznym. Obniża poczucie pewności i szczęścia jednostek jakie to społeczeństwo tworzą.

      Świadome dziecko, które uczone jest samodzielnego myślenia, wprowadzane jest w tematykę psychologiczną, czy inną pobudzającą nie do posłuszeństwa, ale podważania, szukania odpowiedzi na własną rękę, to później świadomy, dobry i silny rodzic, partner do związków.
      Prawdziwe wartości, nie wypaczone przez kościół, ale związane z mądrością, oczytaniem, krytycyzmem i logiką, ugruntowane, osadzone w słusznej, zdrowej moralności, uniwersalnej, to według mnie klucz.
      Narzucać powinniśmy minimum ideologiczno-etyczne, natomiast powinniśmy uczyć dzieci samodzielności nie w sensie materialnym, ale właśnie samodzielności w sensie emocjonalnym, tak by potrafiły zadbać o swój rozwój wedle własnego przekonania, ale z poszanowaniem prostych przecież i uniwersalnych w wielu kulturach zasad życia społecznego.
      Tu można podeprzeć się przecież filozofią chrześcijańską, czy choćby buddyjską, czy inną, która w swym ogólnym przekazie mówi o nieczynieniu krzywdy innym "graczom" ;)
      Problem społeczeństwa, może szczególnie polskiego polega na tym, że my boimy się różnorodnego świata, ale nie etnicznie, tylko różnorodnego, bo akceptującego taki styl życia, jakiego ktoś pragnie. Mamy lewaków i katoli, lewicę i prawicę... Świetnie wyznaczamy skrajności poprzez te nurty, a zdrowie leży tam gdzie jest środek pomiędzy tego typu ideologiami czy systemami. Nie powinniśmy się polaryzować, tylko umieć zrozumieć szerszy kontekst, że te skrajności są emanacją naturalnej areny, na której rozgrywa się nasze życie.

      Chcesz brać kredyt, mieć samochód, mieszkanie i mieć fajną dupę/super samca alfa, ok. Twój wybór. Każdy wybór bez pełnej świadomości jest obarczony błędem. Nie każdy wpisuje się w uśrednioną narrację, pod każdym względem, związaną z każdym możliwym zachowaniem, predyspozycjami czy to seksualnymi czy intelektualnymi, czy takim lub innym temperamentem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth: cd...

      Najwięcej jednak szkody wyrządza wiara w jakiś uniwersalny i unormowany Złoty Środek, wiara w Świętego Graala, który uczyni nasze życie idealnym. Czegoś takiego nie ma.
      Człowiek szczęśliwy to taki, który miał odwagę szukać swojego własnego złotego środka w sobie, a nie na zewnątrz, jako wypadkowej wszelkich możliwych ludzkich charakterów czy postępowań, przekonań...
      Jeśli z czymś sobie nie radzisz, psycholog nie pokaże rozwiązania, tylko drogę jaką ewentualnie możesz podjąć. Jednak już inny psycholog, może wskazać na nieco inną drogę, bardziej wpasowaną w to kim jesteś. Psychologia również nie jest w żaden sposób obiektywna, tak jak nie jest obiektywnym uśredniony obraz jaki wyłania się statystycznie w ujęciu społecznym.
      To Ty szukasz własnej drogi. Rodzina, przyjaciele, ukochana osoba, mają Ci w tym pomagać a nie narzucać swoją własną. Inaczej to nigdy nie jest miłość i od takich osób należy się zawsze uwalniać...

      Czerp wiedzę z książek, z różnych źródeł, poznawaj ludzi, spieraj się z nimi, trzymaj się tych którzy trwają, nie płącz za tymi którzy odchodzą, lub których postanawiasz zostawić. Nie płacz zbyt długo...
      Inwestuj w rozwój, potencjał poznawczy, nie daj się wtłaczać w formy. Nawet jeśli jesteś introwertykiem, kiedy widzisz więcej i głębiej, nie daj sobie wmówić że jesteś dziwny/dziwna. To jest skarb, którego nikt nie ma prawa Ci zabrać.
      Nie zawsze rodzice potrafią być autorytetem, twórz więc swój własny autorytet, nie udawaj, bądź szczery z sobą i na zewnątrz: W pracy, w związku w kontaktach z innymi osobami. Wyrażaj otwarcie emocje, myśli i nie bój się że zostaniesz sklasyfikowaną osobą, odrzuconą, zdradzoną... p!#@%@@ to. Liczysz się Ty i jeśli postępujesz dobrze, w zgodzie ze swoimi uczuciami, nie krzywdzisz innych, podchodzisz ze szczerymi zamiarami, to nigdy nie popełnisz błędu jako pierwszy/a. Popełnisz błąd dając sobie narzucić czyjąś wizję, która Cię rani, kiedy nie wierzysz w to, że to co Twoje jest święte!!!

      Świętość jest w nas a'priori. Nie potrzeba do tego zewnętrznego boga. Potrzeba tylko naszego uporu, pasji, działań poznawczych, również ryzyka, tak w pracy jak i w kontaktach z ludźmi, w decyzjach jakie podejmujemy.
      Porażka to naturalny proces, często pojawiające się zdarzenie, które nas czegoś uczy a nie przekreśla nas jako ludzi.

      Życie jest śmieszne, często absurdalne. Każdy to przyzna tak naprawdę. W imię czego zatem wyrządzamy sobie krzywdę, lub pozwalamy by ktoś nam ją wyrządzał?
      Według mnie tylko przez to, że nie uczy się nas, jak patrzeć z różnych perspektyw na ten sam problem. Częściej wybieramy wpojony, utarty szlak, np. przez rodziców.
      Ludzi którzy sobie zdają z takich rzeczy sprawę nie jest jakoś szczególnie dużo. Większość żyje bezmyślnie, mając podane coś na tacy. Starają się dołożyć cegiełkę do "normy" ale zupełnie nie potrafią spojrzeć na siebie, jak na ludzi zupełnie spoza tej normy wyjętych. A to jest jedyna myśl która jest twórcza, w kontekście naszego, szeroko pojętego człowieczeństwa.
      Za taką myślą ukryta jest prawdziwa bliskość, empatia, szacunek do drugiej osoby, miłość własna i odwzajemniona.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kargaroth: napisałeś samą prawdę ale to dlatego bo na tych ziemiach mieszka gorszy typ człowieka, źli ludzie, diabły ludzkie które lubią zgrywać wiecznie poszkodowanych i oszukanych a tak naprawdę sami są wcieleniem podłości i gnojstwa. Nigdy nic dobrego od ludzi z Polski nic mnie nie spotkało. Nie zakładam, że całe społeczeństwo takie jest na pewno nie. Natomiast ja poznawałem od małego (pochodząc z normalnej i wykształconej rodziny) wśród rówieśników, złodziei, sadystów, zwyrodnialców, oszustów, bandytów, zimne suki, którzy odzywali się zawsze jak coś chcieli, bezduszne potwory. Mam może radykalny pogląd ale nienawidzę tego społeczeństwa, żyje tu ale na pewno wyjadę to kwestia czasu. Nienawidzę z pasja tego społeczeństwa gdyż wąska grupka wartościowych ludzi, kochających Polskę, ludzi z wartościami, ambicjami... jest tutaj zahukanych przez to podłe i odrażająco cuchnące plebsem społeczeństwo przygłupów, prymitywów i oszustów. Nienawiść!:)

    •  

      pokaż komentarz

      Świętość jest w nas a'priori.

      @Syntax: he ?

      źródło: i1.memy.pl

    •  
      DonVincento

      +3

      pokaż komentarz

      @miesozercy_pod_noz:

      Nigdy nic dobrego od ludzi z Polski nic mnie nie spotkało.

      Same here. Też szczerze nienawidzę polskiego społeczeństwa. Kraj wiecznej cebuli.

    •  

      pokaż komentarz

      Smutne, ale dla mnie i dla wielu osób jedyną odpowiedzią jest właśnie "weź się w garść", bo na nikogo nie można liczyć.

      @Kargaroth: Na tym to niestety polega. Teksty w stylu "weź się w garść" "musisz się sam ogarnąć" w ogromie nie są wcale takimi radami w stylu nieskuteczne, ale szczere choć bazujące na złych przekonaniach czy niewiedzy złożoności problemu, a typową ucieczką innych od pomocy takiej osoby. Wszystkie tego typu "rady" to normalnie ściąganie z siebie odpowiedzialności czy zwyczajnie chęci pomocy. To taka uniwersalna wymówka żeby się zwyczajnie odciąć od osoby która właśnie potrzebuje wsparcia i pomocy. Człowiek w momencie staje się "psychiczny", więc wszyscy chcą się od niego odciąć, a "weź się w garść" to idealna wymówka na to żeby go zostawić i nie mieć jakichkolwiek wyrzutów bo przecież "to on musiał sam, a jak mu się nie udało to dobrze że w porę odszedłem".

  •  

    pokaż komentarz

    Weźcie się w garść, wyjdźcie do ludzi, pobiegać, na basen ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Już sam widok tego szpitala przyprawia o ciarki. Gdy pierwszy raz wkraczałam na jego teren, czułam się tak, jakbym wnikała do świata wykreowanego przez Edgara Allana Poe. Neogotyckie gmaszysko z czerwonej cegły odcinało się ostrymi krawędziami od sunących nisko, wieczornych, jesiennych chmur. Gołe kikuty drzew pozbawionych liści wyciągały szpony gałęzi ku niebu. No pięknie, gdybym była w nawrocie swojej depresji, usiadłabym na ławeczce i mimo panującego na dworze mrozu, napawałabym się tym widokiem, pozwalając mrokowi całkowicie zawładnąć moimi myślami. I tak bym sobie tkwiła. Na szczęście nie tym razem, teraz jestem tu z konkretnym zadaniem. Dostarczam aprowizację dla bliskiej osoby. To, co się dzieje w środku budzi sprzeciw. Jak?! Jak osoby, które mają problem ze sobą, swoim mózgiem, emocjami, życiem, wszechświatem i całą resztą, mają dojść do siebie w takim miejscu? Nie chodzi o opiekę. Przemęczony, zdziesiątkowany personel robi, co może w tych spartańskich warunkach, a protest pacjentów odmawiających jedzenia na kolację chleba z makaronem to akurat najmniejszy problem.

  •  
    DonVincento

    +35

    pokaż komentarz

    Wiecie kto za to opowiada? WY POLACZKI. Wy, co nienawidzicie każdego kto ośmiela się żyć inaczej w tym cebulandzie, kto choć odrobinę wystawia nos ponad Waszą żałosną, robaczaną egzystencję. Wy co za 200 zł podwyżki w pracy podp@%%#$$ibyście do szefa własną matkę. Za awans utopilibyście w łyżce każdego, byle tylko nie miał lepiej do Was. Ambitnych, z wizją, z pasjami i celami, z planami na ciekawe życie ciągnięcie tylko na dół. Byle tylko zgnoić, byle wyrównać do waszego bylejakiego, prostackiego szeregu. Tfu, po stokroć tfu. Debilne, zacofane społeczeństwo o zerowej świadomości politycznej, ekonomicznej, obywatelskiej, oszukiwane przez władze którą za każdym razem wybierają tą samą już nie wiem ile razy. Nie wyciągające wniosków. Aż się cisną na usta słowa Stonogi o Was. p@%%#$$eni, ekonomiczni niewolnicy, z "nieusuwalną" komuną w głowach.

    Przykro mi to pisać - nie wykończą Was Żydzi, Niemcy, Ruskie, UE, czy inni okupanci, unicestwicie się sami nawzajem, zalejecie zawiścią, jadem, zaściankowością, cebulą i czosnkiem.Wykończy Was Wasze polactwo, wasze prostactwo, januszostwo i to że tak gardzicie sobą nawzajem, że nie ma między Wami żadnej solidarności jako naród, że zagranicą Polak Polakowi... Polakiem. Nie dorośliście do posiadania własnego państwa, do obywatelskiej demokracji. Jesteście czymś na wzór plemienia, żyjącym zamiast w państwie w pełnym sensie tego słowa, to w buszu, w mentalnym lesie. Sami stworzyliście to piekło.

    Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą.”

    Otto von Bismarck.

    •  

      pokaż komentarz

      @DonVincento: a) Mam sąsiada schizofrenika. Inni sąsiedzi pilnują żeby nie działa mu się krzywda. Dbają o to żeby był informowany o wszelkich zmianach w prawie, które go dotyczą. Pomagają mu prowadzić gospodarstwo domowe. Trwa to z tego co wiem już od kilkunastu lat. b) Mój syn ma w szkole fantastycznych nauczycieli. Szanuję ich i im ufam. Na uśmiech odpowiadają uśmiechem a mój Młody ich uwielbia. c) Zdarzyło mi się ostatnio jeździć komunikacją miejską (Warszawa) z Młodym. Młode osoby proponowały mi ustąpienie swojego miejsca żebym mógł usiąść z dzieckiem na kolanach. Raz odstąpienie miejsca zaproponowała starsza pani lvl 70+. d) Za granicę jeżdżę w celach turystycznych. Polacy, których tam spotkałem zachowywali się lepiej niż inni turyści i dużo lepiej niż lokalsi. f) Moje okna wychodzą na park. 80% osób, które spaceruje tam ze zwierzakami sprząta po nich. Mogę tak wymieniać bez końca. Myślę, że przebywasz w złym towarzystwie i to ono powoduje, iż masz zły obraz rodaków. A musisz pamiętać, że otoczenie także wpływa na higienę psychiczną. g) punktu e nie było. h) dzisiaj w Lidlu koleś odchodząc od kasy powiedział "do widzenia" do kasjerki i dodał "życzę państwu miłego dnia" do pozostałych ludzi w kolejce ( ͡° ͜ʖ ͡°) i) mam kolesia w pracy, który zrezygnował z awansu żeby rozwijać się w kierunku jaki lubi proponując na swoje miejsce innego kolegę

    •  
      DonVincento

      -2

      pokaż komentarz

      @geringxes: Raczej przebywałem. Mamy zalety jako naród, oczywiście, ale wady, dla mnie nieakceptowalne przeważają. Jesteśmy społeczeństwem wybitnie emocjonalnym, zrywowym, na siłę ekstrawertycznym i przez to narzucającym się, po prostu głupim. Na szczęście, pokolenie komuny powoli odchodzi w niebyt.

    •  

      pokaż komentarz

      zalejecie zawiścią, jadem, zaściankowością

      @DonVincento: piszesz jakbyś był ponad tym. Z twojej wypowiedzi leje się zawiść, jad i zaściankowość. Oprócz tego brak szacunku i mizantropia. Pożyjesz trochę dłużej to zobaczysz jak cię życie wyrucha i zrewidujesz poglądy. Nie miej co do tego złudzeń.

      źródło: youtu.be

    •  
      DonVincento

      +1

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0: Wystarczająco wiele razy te poglądy rewidowałem. Szanować można za konkretne postawy, a nie za sam fakt bycia. Celowo tak ułożyłem wypowiedź i tak, a nie inaczej dobrałem słowa, w nieco agresywny sposób. Fajnie się to czyta, co nie? Widzisz sam ten ton, prawda? Przełóż to teraz na mentalność Polaków, ich nastawienie do drugiej osoby, do odmiennych poglądów, sposobów na życie, "niezwykłych" w ich kodeksie zachowań. Bo ja się z tym stykałem często.

    •  

      pokaż komentarz

      @DonVincento: Napisałeś "Szanować można za konkretne postawy, a nie za sam fakt bycia." ale wygląda na to że masz żal do Polaków za sam "fakt bycia". W moim mniemaniu to pewna hipokryzja. Pojeździj trochę po świecie to zobaczysz jak piękne miejsca z folderów reklamowych wyglądają naprawdę oraz jak lokalsi traktują siebie nawzajem. Polskie ulice i osiedla się zmieniają na lepsze a razem z nimi mentalność mieszkańców. Polacy nie są głupim narodem. Jesteśmy pracowici i inteligentni. A Ty powinieneś poszukać zalet zamiast wad społeczeństwa, w którym żyjesz a Twoje własne otoczenie stanie się lepsze. Po co celowo układasz wypowiedź w agresywnym tonie? Poprawiłeś swój albo czyjś nastrój w ten sposób?

    •  

      pokaż komentarz

      @DonVincento: Sama prawda, ja teraz powysyłałem trochę CV poza Polskę, ale niestety Polacy już tam są, w sumie to ta zaraza po całym świecie się już rozjechała. Sama myśl jednak, że [może] wyjadę z tego bagna jakoś mnie uspokaja.