•  

    pokaż komentarz

    Powiem wam tak; są na świecie mądre kobiety i są też głupi mężczyźni. Słuchajmy po prostu dobrych i mądrych ludzi nie patrząc na płeć, poza tym warto samemu być dobrym człowiekiem, myśleć samodzielnie i starać się żyć w zgodzie z innymi i nie być pazernym. Bo jeżeli coś nas gubi w życiu to właśnie samolubność, pazerność, mściwość.

    Mi mama mówiła: nie wchodź na murek, bo spadniesz... i dostaniesz jeszcze po dupie. - i spadłem :) i dostałem po dupie, i później już trochę bardziej słuchałem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: Ale nie bez powodu od wieków to mężczyźni rządzą. Kobiety mające władzę też często były tyranami i nie raz dużo gorszymi od facetów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Rządzą bo chcą rządzić... ot różnica :) Nie jestem feministką ale głupota niema płci. Znam kilku kolegów którzy żyją lekkim życiem i robią głupoty i znam kilka takich koleżanek. Inna sprawa że bywają także społeczeństwa w których prym wiedzie kobieta, zwana często matroną :) Italia... Ameryka łacińska... tam mężczyźni są maczo ale często muszą grać pod dyktando żony/matki(u nas często też tak jest ale ciężko się przyznać?!).

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: Oczywiście ale my mówimy o większości a nie o pojedynczych przypadkach. Wy Kobiety bardzo często macie swoje napady histerii-braku logiki i wtedy działacie pod wpływem impulsu.

    •  

      pokaż komentarz

      Słuchajmy po prostu dobrych i mądrych ludzi nie patrząc na płeć,

      @krulwypoku_IgB6: Problem jest w tym, że teraz słucha się ludzi, którzy najgłośniej drą mordę. W czym przoduja np. feministki. Tymczasem inteligentni ludzie często wolą w takiej sytuacji milczeć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Obydwie płcie mają swoje "ataki" i wówczas popełniają błędy. Taka natura ludzka. Nie jest to powód by calą płeć, czy ludzkość, uznać za podrzędną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Ale Kobiety jak mają atak to myślą tylko piskiem i mają zablokowaną możliwość logicznego myślenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Meżczyźni napompowani testosteronem zawsze myślą trzeźwo XD wystarczy tylko że drugi samiec alfa pojawi się na końcu alejki w sklepie a już bujasz się na boki jakbyś niósł arbuzy XD

      pokaż spoiler Jestęęęę niebieskimpaskiem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: Racja, takie wyrażenia jak w tytule tylko świadczą o jego pustocie i robią wiele złego napuszczając jednych na drugich. Mądrych i głupich można znaleźć wszędzie niezależnie od koloru skóry, płci, kraju czy zasobu portfela. Takie nagrania to tylko młyn na wodę dla sfrustrowanych facetów którzy nie potrafią rozróżnić że jeden czy kilka przypadków (lub środowisko w którym się obracają), nie świadczy o całości.

      Wykop jest niby taki postępowy i potrafi dostrzec propagandę, ale sam często wpada w pułapkę gdzie przedstawia się ogół kobiet w wyjątkowo niekorzystnym świetle. Widzą jak czarnych napuszcza się na białych, jak depcze się chrześcijaństwo, ale nie widzą jak podburza się mężczyzn przeciwko kobietom i vice versa.
      Do wykopków których to dotyczy, nie róbcie sobie krzywdy, na tym świecie jest mnóstwo mądrych, dobrych i wspaniałych kobiet, nie pozwólcie żeby jacyś internetowi frustraci z niejasnymi intencjami zaburzyli wam zdrowy rozsądek, a tym samym odsunęli od możliwości spełnienia się w zdrowym i konstruktywnym związku pełnym miłości i zrozumienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: O i znalazł się rozsądny różowy :* szanuję i podziwiam. Aż miło dyskutować.

      Wiele problemów ludzie gotują sobie sami, na silę brnąc w jakieś związki bo np ona jest ładna czy on przystojny... a potem się okazuje że się męczą i w drugą stronę też tak to działa. Później snują jakieś teorie na temat wyższości płci itd. Prawda jest taka że się różnimy i to znacznie (kobiety/mężczyźni) ale żadna strona nie jest lepsza w całym tym rozrachunku. Warto szukać tej drugiej połówki i patrzeć na to co ważne i być gotowym poświęcić się dla niej a nie tylko wymagać.

    •  

      pokaż komentarz

      Meżczyźni napompowani testosteronem zawsze myślą trzeźwo XD

      @krulwypoku_IgB6: Ten mit z testosteronem zaczyna być męczący. Podrzucę tylko wyniki badań na nastolatkach: im wiecej testosteronu, tym mniej agresji fizycznej. Tak. Dokładnie odwrotnie niż głosi idiotyczny stereotyp, który ludzie traktują jak wiedzę objawioną, ale jakby się zatanowili skąd to niby wiedzą, to zapadnie cisza...

      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/8885586/

      Ale Kobiety jak mają atak to myślą tylko piskiem i mają zablokowaną możliwość logicznego myślenia.

      @Klosinski: Musiałbyś to czymś poprzeć, np badaniami. Być może kobiety, wobec łagodniejszego traktowania, liczą na pomoc innych tam, gdzie mężczyźni nauczeni są że muszą sobie radzić sami, bo nikogo ich problem nie obchodzi, ale to jest kwestia do wyuczenia, a nie natury.
      Z drugiej strony masz wiele przykładów, gdzie twoja hipoteza nie sprawdza się. Niektóre kobiety reagują piskiem a niektóre nie. Podobnie mężczyźni różnią się w reakcjach.

      Daj mi badania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Wpisz sobie na YT wypadek lub coś podobnego a sam zobaczysz że żadne badania nie są potrzebne. W 99% wypadków, kiedy faceci rzucają się do działania kobiety stoją i piszczą. Nie to że mam coś przeciw kobietom ale takie po prostu są nasze uwarunkowania genetyczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: To nie jest rzetelna epistemologia... Podobnie można napisać "sprwedź sobie na wikipedii".

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: Bez żartów, musiałby dążyć do jakiejś formy konfrontacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: Dobrze powiedziane, również miło mi czytać takie zdroworozsądkowe podejście.
      Ostatnio brakuje w mediach dobrych wzorców związku jak i rodziny, promuje się szkodliwe wzorce, stąd pewnie to wszystko jeszcze bardziej się nakręca. Niestety wiele osób chłonie takie rzeczy jak gąbka i później patrzą na drugą płeć już z wyrobionej perspektywy, tym samym zniechęcając do siebie naprawdę wartościowe osoby. Jest to przykre, bo potencjalnie na każdego gdzieś czeka ta druga połówka z którą będzie się żyło w pełni szczęścia, tylko do tego trzeba choć odrobinę otwartości, zaufania i wiary w drugiego człowieka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski Hurr durr, kobiety takie zle, chlip chlip.

      pokaż spoiler leczysz swoje kompleksy piszac takie bzdury? xD

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jestem feministką ale głupota niema płci.

      @krulwypoku_IgB6: Wyniki testów IQ wskazują jednak na pewną korelację między inteligencją, a płcią, według nich u mężczyzn można zauważyć tendencję do popadania w skrajności (czyli skrajną głupotę oraz skrajnie wysoki iloraz inteligencji) podczas gdy u kobiet poziom IQ jest nieco bardziej zrównoważony. W dodatku kobiety są o wiele bardziej uległe wobec swoich emocji, skutkiem czego w niektórych sytuacjach niezależnie od wiedzy oraz inteligencji ciężej jest im się kierować rozumem niż mężczyznom.

      źródło: awd.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortalionowy_Rycerz Ale wykresów bez opisanych wartości nie wklejamy, zachowajmy RiGCz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Za_jakie_grzechy: niezależnie od wartości w każdym przedziale znajdziemy reprezentantów zarówno kobiet jak i mężczyzn. Do rządzenia krajem nie potrzeba miliona obywateli ;) Więc po prostu procentowo więcej powinno być facetów, ale nie można odrzucać wszystkich kobiet

    •  

      pokaż komentarz

      @phoos Chyba nie rozumiesz. Popatrz na wykres, powiedzmy na skrajności, konkretnie na najwyższy wynik testu IQ i najniższy. I powiedz mi o ile procent jest więcej mężczyzn lub kobiet, które ten wynik uzyskało. Czy nie potrafisz tego wskazać?

      Wykresy bez wszystkich danych są po prostu merytorycznie dość puste.

    •  

      pokaż komentarz

      @Za_jakie_grzechy: nie wiem ile ale nawet jakbym wiedział, to najwyższe IQ Score nie jest ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym do bycia u władzy.
      Lepiej gdyby osie były opisane, ale nie można mówić, że taki wykres nie przenosi żadnych danych.

    •  

      pokaż komentarz

      Wyniki testów IQ wskazują jednak na pewną korelację między inteligencją, a płcią, według nich u mężczyzn można zauważyć tendencję do popadania w skrajności

      @Ortalionowy_Rycerz: Jakie jest źródło relacji przedstawionych na wykresie, który wkleiłeś?

    •  

      pokaż komentarz

      Ale nie bez powodu od wieków to mężczyźni rządzą.

      @Klosinski: tak tak zaraz będzie, że Hitler i Stalin też były kobietą, rządzą mężczyźni bo zawsze byli silniejsi fizycznie i tłamsili kobiety a po drugie to mężczyzna generalizując ma "we krwi" i w naturze agresję i parcie na rządzenie, wysokie stanowiska i władzę, kobietę (też generalizując oczywiście) z natury do tych rzeczy tak nie ciągnie. Stąd też to gadanie u nas o niższych zarobkach kobiet i zapomnianym fakcie, że wybierają one zwykle mniej płatne zawody i mniej je kręci to parcie po tytuły. Większość władców i zbrodniarzy była i jest mężczyznami, kobiety zwykle na wojnach występują w roli ofiar i wdów. W świece rządzonym przez mężczyzn ludzie się wyrzynali i wyrzynają na potęgę także nie ma się czym chwalić a nikt na razie nie wie co by było gdyby rządziły kobiety, może byłoby jeszcze gorzej albo lepiej, albo tak samo. Patrząc na same osiągnięcia i statystyki kryminalne to fakt jest imo jeden, wśród mężczyzn jest więcej jednostek wybitnych, ale i więcej zbrodniarzy i innych przestępców, wśród kobiet więcej jest jednostek średnich a zdarzają się wybitne i b. złe.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortalionowy_Rycerz: Nie zapominajmy o dostępie do edukacji i normach społecznych które w wielu krajach spychają pod tym względem kobiety na margines. Inna sprawa to parytet za którego sprawą często nawet mniej inteligentne kobiety są postrzegane lepiej niż inteligentniejsi mężczyźni. I tak w wielu krajach rozwiniętych kobieta dostaje dane stanowisko tylko dla tego że jest kobietą, wymaga się od niej mniej itd(bywa i odwrotnie :)). Nie wiem na jakiej "populacji" przeprowadzane były te badania ale zmiennych do rozważenia jest co najmniej kilka. Trudno żeby były tak samo inteligentne jeżeli są albo uprzywilejowane albo od edukacji odsuwane.

      Co do emocji to masz rację, działa to u nich trochę inaczej. Podobno złość i agresja zaślepiają je tak bardzo że pod wpływem tych emocji potrafią posunąć się często dalej niż mężczyźni, trudniej zachować im zimną krew i trzeźwe spojrzenie. Ale tak jak zawsze, ludzie są różni i zapewne bywają jednostki wybitne i pod tym względem.

    •  

      pokaż komentarz

      @phoos Tylko co mnie obchodzi co jest konieczne do rządzenia? Ja nawet słowem nie zacząłem dyskutować o byciu u władzy. Zwróciłem tylko i wyłącznie uwagę na jakość załączonego obrazka. Tyle i aż tyle. Cała reszta to jest już twoja projekcja.

      Nie przenosi żadnych danych. Nawet nie wiesz na dobrą sprawę w jakim przedziale operuje. Teraz hipotetycznie: Skąd wiesz, że wyżej podany wykres zawiera od najniższej wartości wyniku testu IQ do największej, a nie, powiedzmy, np wartości od 80 do 100, może 110? Nie możesz powiedzieć, tak samo jak z tymi procentami. Nie mogąc porównać z żadnymi danymi, nie mając do czego odnieść, jest to wykres bezwartościowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Za_jakie_grzechy: zakładam że jak nie podają danych, to jest to cały wykres. Masz rację trochę to głupota, ale widziałem ten wykres już wiele razy w różnych postaciach, więc jako 'ilustracja' przywołująca pewną zależność jak najbardziej się nadaje ;) Zależne jest w jakim kontekście jest to użyte. Gdyby to było opracowanie naukowe/artykuł/praca magisterska to bym się czepiał, ale jesteśmy gdzie jesteśmy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jestem feministką ale głupota niema płci.

      @krulwypoku_IgB6: Wyjdź, nie zaprzeczaj czegoś co stworzyła natura.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      http://www.mwilliams.info/archive/2011/01/unemployment-technology-iq-and-gender.php

      Co do tabelki którą wstawiłem to przyznam się szczerze że był to pierwszy lepszy obrazek z googla, bo nie chciało mi się jakoś szukać, ale zależność na niej przedstawiona jest jak najbardziej prawdziwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortalionowy_Rycerz: Źródłem podanym w artykule jest wikipedia.

      Nie mogę tego przyjąć za dowód różnic w wariancji iq płci. Widziałem badania, gdzie odchylenia std były istotnie różne i takie, gdzie wyniki tego nie wspierały.

      Peterson twierdzi, że tak jest, ale ja muszę zobaczyć badanie, na satysfakcjonującej, losowej próbie, i najchętniej z baterią testów a nie np. same Raven's matrices, bo jest to jeden rodzaj zadania i badania pokazały, że da się go nauczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Przez to, nie bez powodu też od wieków, wszystkie wojny wywołują mężczyźni, czyż nie? :p

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: @Anna_:
      Nie zrozumieliście niczego z tego filmiku, prawda?
      Mężczyźni stworzyli system dla kobiet, kobiety przejmują system i zaczynają rządzić kierując się innymi wartościami, to prowadzi do słabości, które wykorzystywane są przez inne systemy, gdzie to mężczyzna trzyma pieczę.
      @Sunivia:
      Ale wszystkie te wojny są o kobietę. :P

    •  

      pokaż komentarz

      Wszystkie? chyba tylko Wojna Trojańska :p

    •  

      pokaż komentarz

      Mężczyźni stworzyli system dla kobiet, kobiety przejmują system i zaczynają rządzić kierując się innymi wartościami, to prowadzi do słabości, które wykorzystywane są przez inne systemy, gdzie to mężczyzna trzyma pieczę.

      @aaron2255: To jest mocno ogólnikowe stwierdzenie, może tak się stać, ale nie musi. Wszystko zależy jakie kobiety będą u władzy, bo nie wątpię że i wśród pań znajdzie się sporo takich które potrafią prowadzić wszystko żelazną ręką. Problemem w tym przekazie jest sam tytuł który wprost sugeruje że słuchanie kobiet - wszystkich - przyczyni się do śmierci - wszystkich, co jest już totalnym nagięciem sugerowanego przez ciebie podsumowania i zwykłym mizoginistycznym generalizowaniem nawołującym do nienawiści i braku szacunku wobec kobiet.

    •  

      pokaż komentarz

      @tutkarz Zawsze tak było jest i będzie. Głośnego trzeba uciszyć a cichy to nie przeszkadza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:
      Akurat do śmierci najbardziej przyczyna się choroba przenoszona drogą płciową, którą jest życie.
      Nie zaprzeczam, że wśród obu płci znajdą się jednostki, które u władzy będą sprawować się perfekcyjnie, tudzież wręcz przeciwnie, nie mniej, żyjemy w demokracji, a nie monarchii - tutaj decyduje ogół, a nie królowa, która zaraz obok króla jest drugą najważniejszą osobą w królestwie, zatem zarzucanie mi tego, że moje stwierdzenie jest ogólnikowe, przyczynia się wyłącznie do potwierdzenia mojej racji (w wypadku większości krajów zachodnich).
      Twoje czepianie się tytułu wynika wyłącznie z faktu niezrozumienia przez Ciebie sensu wypowiedzi tego pana z filmiku - słuchanie się kobiet w dziedzinie polityki oznacza samobójstwo cywilizacji stworzonej przez białego człowieka, czyli między innymi nurtu feministycznego, który nie występuje w innych cywilizacjach.
      To Ty naginasz tytuł i wypaczasz jego pierwotne znaczenie, ale można Ci to wybaczyć, jesteś kobietą i nie masz pojęcia o życiu jako mężczyzna, z czego wynika niezrozumienie problemów mężczyzn XXI wieku, które śmiało nazywasz mizoginistycznym generalizowaniem nawołującym do nienawiści i braku szacunku wobec kobiet.

      Stąd Twoje feministyczne generalizowanie nawołujące do "wyjścia z przegrywu i zobaczenia, że nie wszystkie kobiety sa takie same, po prostu źle trafiłeś, biedaczku, mbubu.".
      Nie, to nieprawda - wszystkie są takie same. Mężczyźni też są tacy sami. Tak stworzyła nas natura i różnimy się od siebie nie tylko pod względem cech zewnętrznych. Celowo pomijam aspekt różnic, które wynikają z genetyki i środowiska w jakim wychowują się poszczególne jednostki, bo wiadomym i oczywistym jest to, że każdy jest wyjątkowy na swój sposób, ale rozmowa toczy się opierając się o wspólny fundament charakterów zarówno płci pięknej jak i brzydkiej, a nie o to, że sa różnie odcienie blondu. Fundament ten ma swoje odzwierciedlenie w postaci światopoglądu, również politycznego.

      Nie jest to w żadnym wypadku "nawoływanie do nienawiści wobec kobiet", wręcz przeciwnie.
      Ten pan z filmiku mówi o wzajemnym szacunku mężczyzn wobec mężczyzn. W stylu, panowie, szanujmy się i przestańmy słuchać tego babskiego p%%$!%#enia, bo widzę, że każdemu z nas one wchodzą na głowy.
      W stylu, panowie, te kobiety narobią nam i sobie problemów.
      Władza na kobietę działa jak narkotyki, a chyba nie wolno wpuszczać do centrum handlowego swojego naćpanego kumpla samopas, prawda?

      Czemu feministki nie walczą o parytety w profesji jaką jest prostytucja?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeszcze coś, żebyś nie zrozumiała mnie źle.
      Władza na mężczyznę również działa jak narkotyk, różnica polega na tym, że u mężczyzn tolerancja na daną dawkę jest nieco większa, co za tym idzie, dużo ciężej jest mu po czasie zaspokoić tę potrzebę, a to wiąże się z np. chorymi ambicjami i wizjami świata zjednoczonego pod jednym sztandarem.
      A później przychodzi mama i pierze pościel.
      Ech, ten Adolf...

    •  

      pokaż komentarz

      @aaron2255: Oho, widzę kolejny testosteron który głaszcze się po głowie i wykorzystuje każdą okazję żeby coś sobie udowodnić. Po twojej wypowiedzi widzę że sam jesteś mizoginem i dosłownie ślina ci ścieka z palców jak możesz napisać coś niemiłego o kobietach. Wiesz że to jest niemęskie? Jakby nie patrzeć taka postawa wynika z ewidentnej słabości, silny mężczyzna nie będzie czuł potrzeby ubliżania kobietom czy komukolwiek żeby poczuć się lepiej.

      Nie sil się na pisanie z wielkiej litery, jeśli rzucasz odchodami i zapakowujesz je w ładny papierek to i tak będzie śmierdziało, masz zadatki na psychopatę z takim stylem pisania. I tak, swoją postawą dokładnie udowadniasz to przed czym się bronisz "wyjścia z przegrywu i zobaczenia, że nie wszystkie kobiety są takie same, po prostu źle trafiłeś, biedaczku" i "skoro to napisałaś to sama jesteś feministką", czyli pewnie jakaś babka dała ci kosza, albo nawet kilka i teraz musisz sobie odbić, bo takie postawy nie powstają z niczego. I oczywiście, wszystkie kobiety są takie same czyli złe, wszyscy są źli bo taka jest natura, tory też były złe i tak dalej :D Zamknąłeś się w smutnej bańce. Nie rób sobie tego, nie warto.

      To Ty naginasz tytuł i wypaczasz jego pierwotne znaczenie, ale można Ci to wybaczyć, jesteś kobietą i nie masz pojęcia o życiu jako mężczyzna, z czego wynika niezrozumienie problemów mężczyzn XXI wieku

      Stąd Twoje feministyczne generalizowanie

      W stylu, panowie, szanujmy się i przestańmy słuchać tego babskiego p#%@@!#enia, bo widzę, że każdemu z nas weszły na głowy.

      Masz rację tytuł mówiący że słuchanie kobiet prowadzi do śmierci wcale nie jest mizoginistyczny :D ani generalizujący. W końcu później niby powiedział że chodzi mu o co innego ;) rzekomo. Zaprzeczanie temu jest feminizmem! Dosłownie typowo lewacka logika :D
      A skoro już sprowadzasz się do gadki w stylu gimnazjalnym to stwierdzam że dalsza rozmowa nie ma sensu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:
      Hahaha, nie muszę sobie niczego udowadniać.
      Nie interesuje mnie co jest męskie, a co niemęskie. Znam niejeden przypadek "silnego" mężczyzny, który płakał po tym jak został wystawiony przez kobietę.
      Nie napisałem niczego niemiłego o kobietach. Uważam, że to cudowne stworzenia.
      Psychopatą prawdopodobnie jestem, ale to pewnie wynika z tego, że jestem "słaby".
      Tak, niejednokrotnie dostałem kosza od baby.
      Oczywiście, wszystkie kobiety są takie same. Mężczyźni również są tacy sami. Czy złe?
      Myślę, że to kwestia tego jak postrzega się życie ogółem. Potrafię sobie wyobrazić lepszą rzeczywistość, a ta w której żyję na pewno nie jest definitywnie dobra lub definitywnie zła, nie mniej, jeśli uznałbym kobiety za złe, to także i mężczyzn.
      Tytuł jest "clickbaitowy", ale spełnił swoją rolę i pasuje do kontekstu filmu.

      Jakieś 100 tysięcy lat temu p!?%#@#nąłbym Ci maczugą przez łeb, miał spokój i dymanie. O ile wpierw p!?%#@#nąłbym tą samą maczugą przez łeb temu, który p!?%#@#nął Ci tą maczugą wcześniej i sobie podymał, bo ewentualnie sam zostałbym p!?%#@#nięty maczugą.

      Teraz żyję w cywilizowanym społeczeństwie i jedyne co mogę zrobić żeby nie wyjść bez twarzy z sytuacji bez wyjścia z twarzą to "olać babskie pierdolenie", ale tego nie zrobię, bo nie zależy mi na tym - to tylko śmieszny serwis internetowy.
      Jak postąpiłbym w tzw. "prawdziwym życiu" - to już moja sprawa. ;)

      Zrób coś dla mnie i daruj sobie zachowywanie się jak niezależna kobieta skoro nią nie jesteś.

      PS: Mężczyźni i kobiety nie różnią się od siebie tak bardzo jak mogłoby się wydawać. Oboje wyruchają Cię bez mydła jeśli na to pozwolisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @aaron2255:
      1. Siła czy męstwo to nie jest brak emocji w sytuacji gdzie partnerka zostawia partnera.
      2. Co i jak uważasz to twoja sprawa, zwracam uwagę że dewaluacja kobiet jest niemęska i wynika ze słabości. Tym samym nie deprecjonuję osób które nie są silne, uważam po prostu że szkoda marnować swoją energię na uogólnione zawiści.
      3. Nikt nie jest taki sam. Znowu uogólnianie które niczemu dobremu nie służy. Mam wrażenie że ludzie nie tylko w internecie zamykają się w określonej bańce. A szkoda, ten świat ma niesamowicie dużo do zaoferowania. W ramach eksperymentu zachęcam do nagięcia przekonań i odszukania się w innej bańce, a później w jeszcze innej, i jeszcze w innej. Niektórzy różnią się od reszty tak bardzo że potrafią wywrócić cały światopogląd na nową stronę. Kwestie które tu omawiamy to bzdety w porównaniu z resztą. To jest prawdziwa nagroda.
      4. Tytuł jest destruktywny.
      5. Nie wiem czy jestem niezależną kobietą, określenie tego to mocno skomplikowana sprawa, skąd w ogóle taki wniosek. Też na taką się nie kryguję, zwyczajnie dzielę się swoim zdaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:
      Korekta co do mojej pierwszej wypowiedzi.

      Stąd Twoje feministyczne generalizowanie nawołujące do "wyjścia z przegrywu i zobaczenia, że nie wszystkie kobiety sa takie same, po prostu źle trafiłeś, biedaczku, mbubu."
      Oczywiście chodzi mi o to, że jest to w takim samym stopniu feministyczne generalizowanie, co tytuł jest mizoginistycznym generalizowaniem. Nie jest. Wynika wprost z omawianego tematu.

      1. Więc czym jest to mistyczne męstwo?
      2. Jakiej słabości?
      3. Ma się rozumieć, że nie każdy je, śpi, oddycha i wydala? No tak, znam takich, przedstawiają się na piśmie i podają dwie daty.
      4. To chyba pierwszy przypadek tytułu, który potrafi coś zniszczyć.
      5. To, że możesz wyrażać swoje zdanie oznacza pewien rodzaj niezależności kontrastujący z innymi kulturami (różnych czasów).

      Generalizowanie nie jest złe jeśli jest przeprowadzane w prawidłowy sposób, tj. wedle logiki oraz statystyki.
      Perspektywa również ma znaczenie, podobnie jak to, która grupa społeczna zostaje temu generalizowaniu poddana.

      Jakiś czas temu rozpoczął się pewien trend, który dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn - mowa jest o degradacji wartości społeczeństwa.

      Popatrz na młodzież z instagrama. Traf chciał, że to płeć piękna wiedzie prym w zbieranie lajków, srajków i innych chujków. Swoich lovelasów dobierają uwzględniając poziom atencji jaki te słodkie parszywki, zalizane grzywki, urocze mordki mają.
      Wszystko jest na ładną buźkę, później na pieniążki, a później przychodzi ktoś, kto ma wysrane po całości na ten system, mierzy lufą w łeb i okazuje się, że pan kutasek potrafi jedynie pałę takiemu kozojebcy op$?#%$$ić.
      Dlaczego?
      Żeby się przypodobać kobietom, nasłuchał się babskiego p$?#%$$enia, że to tak bić nie wolno nikogo, że ma być taki, owaki, dostaje mózgosraki i mu się we łbie p$?#%$$i. Bo taki słodki kutasek ma być uroczy i sobie biegać na moje zawołanie, a nie daj boże jak uderzy jakiegoś innego chłopczyka na placu zabaw, bo ten mu dziewczynę podbiera, to pani dyrektor się zesra i zapiszczy, łolaboga!
      I tak system wychowuje cioty dając kobietom pole do popisu. Tak kobiety stają się bardziej męskie niż mężczyźni i vice versa.
      Oczywiście to wszystko promują media, robią drame o byle gówno, etc.
      Rodzina poszła do lamusa. Teraz szkoła wychowuje, telewizja wychowuje, internet wychowuje.
      Zresztą, co ja p$?#%$$ę, idę spać.

      Daleko szukać takiego przykładu? Wystarczy, że do lustra zajrzę. Mało takich jak ja?
      Chociaż, ja to jeszcze krzesłem potrafiłem zap$?#%$$ić jak mnie ktoś wk???ił.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sunivia:
      Wszystkie.
      A po co mi to wszystko jak tylko kobieta do szczęścia potrzebna?

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: właśnie bez sensu. matka zabraniała co chodzić po murku, co było absolutnie niegroźne (stało ci się coś?). jej asekuranctwo tłumiło naturalne chłopięce zachowanie. mi matka zabraniała wbijać gwoździ "bo się uderzysz w paluszek" itp.

      społeczeństwo rządzone przez kobiety przegra ze społeczeństwem rządzonym przez mężczyzn.

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6 ale bzdury wypisujesz. To tak jakby Ci powiedziała nie wychodź z szeregu i nie miej swoich racji bo większość myśli inaczej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sunivia Bo to mężczyźni od wieków rządzą a jak trafiła się kobieta władca to wcale nie była lepsza. Wiesz kto to Caryca Katarzyna, Elżbieta 1 czy Kleopatra?

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra Zobacz na babskie kłótnie o ładniejsze paznokcie albo fajniejsze buty i jeszcze raz zastanów się.

    •  

      pokaż komentarz

      @Onsitorius Pracowałem z kobietami i widziałem jak były wredne,zapisane i zakłamane wobec siebie bez powodu. Każda kobieta pracująca w babskim zespole sama to potwierdzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: kobieta na pewno ci powie, jak być mężczyzną hue

    •  
      D......o

      -1

      pokaż komentarz

      Powiem wam tak; są na świecie mądre kobiety i są też głupi mężczyźni. Słuchajmy po prostu dobrych i mądrych ludzi nie patrząc na płeć, poza tym warto samemu być dobrym człowiekiem, myśleć samodzielnie i starać się żyć w zgodzie z innymi i nie być pazernym. Bo jeżeli coś nas gubi w życiu to właśnie samolubność, pazerność, mściwość.

      @krulwypoku_IgB6: Oczywiście że masz rację, ale widzę że nie obejrzałeś filmu tylko od razu wbijasz z buta, dyktujesz populizmy i zbierasz plusy. Sam dałem plusa, ale chcę coś naprostować.

      Tak jak mówi autor filmu, istnieją zarówno mądre kobiety jak i mądrzy mężczyźni, tak samo jak istnieją idioci obydwu płci. Ale, zdejmując z oczu klapki nałożone nam przez nowoczesny mainstream napędzany feminizmem, MĄDRY CZŁOWIEK (niezależnie od płci) zauważy iż mamy DWIE PŁCIE, które się od siebie BARDZO RÓŻNIĄ. Najważniejsze rzeczy napisałem wielkimi literami.

      W związku z czym, ani kobiety ani mężczyźni nie nadają się do wszystkiego. Mieszając role społeczne doprowadzimy do tragedii, z której po raz kolejny wyjdzie zwycięsko tradycjonalny model społeczeństwa, co możemy obserwować dziś za zachodnią granicą.

      Bardzo często w dzisiejszych czasach zapomina się, że ludzie też są technicznie zwierzętami, a to co nas od nich odróżnia to jakiś odmienny rodzaj świadomości, który pozwolił nam ewoluować. Nagle wszystkie zasady którymi kierował się człowiek przez tysiące lat wyrzucimy do kosza, bo ktoś tak każe. To niestety tak nie działa.

    •  

      pokaż komentarz

      Słuchajmy po prostu dobrych i mądrych ludzi

      @krulwypoku_IgB6: Ale że co? Chcesz wykluczy z demokracji głupców i złoczyńców? No to życzę powodzenia. Ciekawe w jaki sposób to chcesz zrobić. Polecisz od razu Hitlerem czy jakieś półśrodki?

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: No dokładnie tak samo jak setka znawców wykopowych i innych redpillowych mowi jakie sa kobiety i jak myślą ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @tutkarz: Silence is the best reply to a fool.

    •  

      pokaż komentarz

      @aaron2255:
      Prawidłowy tytuł powinien brzmieć "kobiety u władzy mogą nie sprostać rządom sterowanym przez mężczyzn ze względu na brak doświadczenia militarnego" czy coś takiego. Wtedy to by było adekwatne. Teraz jest generalizowane na wszystkie kobiety i jest zwyczajnym dolewaniem oliwy do ognia wszystkim mizogińskim pieniaczom którzy w radości przyklaskują że mogą sobie po kimś pojeździć. Powtarzane jak mantra "women are children" tylko to potwierdza, chłop generalizuje po całości. Inna sprawa to że ludzie u władzy którzy decydują o działaniach militarnych również nie muszę mieć doświadczenia w tej materii, nie wszyscy pokończyli wojsko etc, więc praktycznie niczym się nie różnią od kobiet. A ta która jest już u władzy to już i tak jest twarda sztuka, pomijając element który jest obecnie wszystkim wciskany na siłę przez wspomniany feminizm, ale to znów nie kwestia samych kobiet tylko zaplanowane działanie degradacji społeczeństwa przez promowanie szkodliwych jednostek. Wspomniałam o tym w innym poście tutaj, że chodzi o napuszczenie jednych na drugich.

      Procesy jakie zachodzą obecnie w społeczeństwie są prawdopodobnie sterowane żeby wywołać jak najwięcej napięć, do głosu dopuszcza się jednostki promujące szkodliwe rozwiązania, a później mówi że "wszystkie kobiety takie są". Błąd w logice. To ludzie u władzy decydują które zachowania mają być akceptowane, łącznie z proponowanym modelem wychowania. Nie kobiety są temu winne, ani nie mężczyźni, ogół społeczeństwa jest zwyczajną wypadkową tego wszystkiego. Można powiedzieć że społeczeństwo mięknie i staje się bezbronne, ale jest to wynik propagandy, takim jest łatwiej manipulować. Ostatecznie liczy się to jak samemu w tym wszystkim się odnajduje. Wychodzę z założenia że dojrzała osoba może sama decydować o tym jak się kształtuje, są do tego dzisiaj dostępne narzędzia, można sobie zrobić konkretną operację plastyczną osobowości. Trzeba robić swoje i wziąć odpowiedzialność za siebie, obwinianie społeczeństwa czy kogokolwiek to oddawanie innym władzy nad sobą i rezygnacja z decydowania o samym sobie. Dlatego takie ogólne jeżdżenie po przeciwnej płci nie ma sensu.

      1. Męski czyli zaradny, potrafiący sobie poradzić w różnych sytuacjach, o silnym charakterze, nie dający dmuchać sobie w nos, potrafiący zdobyć to czego chce, obronić co swoje i zapewnić bezpieczeństwo podopiecznym, mający własne zdanie, dojrzały, odpowiedzialny, niezależny, pewny siebie, ale też i naturalny, bez niepotrzebnego zgrywania twardziela, po prostu znający swoją wartość. To tak w wersji full service, nikt nie jest idealny. O męskości nie decyduje wielkość zarobków czy wygląd. Uważam że wrażliwość u mężczyzn nie kłóci się z męskością. Wszystko powyżej to normalne cechy.
      2. Napisałam wcześniej.
      3. Odnosisz się do podobieństwa fizjologicznego, ale twoje argumenty w tej rozmowie trafiają w społeczne psyche. Napisałam to żeby zachęcić do zapoznania się z innymi systemami, rzutowanie cech wąskiej grupy na całość to zwyczajne ograniczanie się do doświadczania niewielkiej części całości, to odbieranie sobie zabawy jaką jest poznawanie całej reszty.
      4. Słowa bywają bardziej zabójcze niż niejedna z broni.
      5. Zdefiniuj niezależność, wcześniej zarzuciłeś mi że zachowuję się jak kobieta niezależna którą według ciebie nie jestem (nie napisałeś dlaczego), teraz piszesz że jestem niezależna ponieważ mam wolność słowa i możliwość wypowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: z zainteresowaniem czytam twoją argumentację. Cieszę się, że odwołujesz się do konkretnych zachowań i przykładów odnoszących się zarówno do historii jak i życia codziennego, świadczy to twoim kompleksowych podejściu do tematu i szerokiej wiedzy. Żeby sprostać tej linii dowodzenia w imieniu swoim jak i wielu kobiet, pozwól, że zacznę od pewnej konstatacji, która - miejmy nadzieję - zawrze w sobie mój szacunek do twojego procesu myślowego jak i objawiającego się między wierszami twojego charakteru: sp%@%@!$aj buraku. ;>>

    •  

      pokaż komentarz

      bywają także społeczeństwa w których prym wiedzie kobieta, zwana często matroną :) Italia... Ameryka łacińska..

      @krulwypoku_IgB6: Mylisz rządzenie państwem z rodziną. To są 2 zupełnie różne rzeczy i prawda jest taka, że właśnie kobiety nie nadają się do rządzenia państwem i wyjątkowe jednostki nie mają tu znaczenia, bo w demokracji rządzi większosc, a nie jednostki.

    •  

      pokaż komentarz

      @krulwypoku_IgB6: Byłam pewna, że pierwszy komentarz jaki przeczytam pod tym znaleziskiem, to coś w stylu, że chłop dobrze gada, polać mu. Albo baby do garów, itp. Zaskoczyłeś mnie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @aaron2255: Prawda jest właśnie taka, że choćby nie wiadomo co i jak mówiono o kobietach czy mężczyznach, jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni. Niestety albo stety, tak ten świat się kręci od zarania dziejów.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz kto to Caryca Katarzyna, Elżbieta 1 czy Kleopatra?

      @Klosinski: Oczywiście. Nie mam zamiaru głaskać kobiet, które zapisały się jako okrutne władczynie, niemniej jakby zrobić zestawienie i tak przeważają mężczyźni ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Ale jak to powiedział klasyk, wojna nie jest kobietą, to mężczyźni wywołują wojny, mężczyźni na wojnach walczą i mężczyźni na wojnach giną. To oni zapisują historię wojen.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Nie ma się nad czym zastanawiać, każda wojna to zło!

    •  

      pokaż komentarz

      @Sunivia: No ale nie o to chodzi. Zastanów się dlaczego ,,przeważają mężczyźni"

    •  

      pokaż komentarz

      Powiem wam tak; są na świecie mądre kobiety i są też głupi mężczyźni. Słuchajmy po prostu dobrych i mądrych ludzi nie patrząc na płeć, poza tym warto samemu być dobrym człowiekiem, myśleć samodzielnie i starać się żyć w zgodzie z innymi i nie być pazernym. Bo jeżeli coś nas gubi w życiu to właśnie samolubność, pazerność, mściwość.

      @krulwypoku_IgB6: Nie rozumiesz czego dotyczy problem. Problem dotyczy podejścia.

      Kiedy rozmawiam z niektórymi ludźmi o biznesie to brzmi to tak, że 90% ludzi założyłoby biznes, ale tak minimum połowa rozmówców jako główny argument przeciw podaje "ryzyko". Cóż, biznes to z definicji "ryzyko" więc nigdy nie założą biznesu.

      Kobiety też z racji na swoją biologię (cóż, nie one musiał umierać w bitwach, czy iść na polowanie) mają inne podejście. Mogą być nawet bardzo mądre i dobre, kiedy będą mówić, żebyś nie szedł na polowanie bo wilki Cię zjedzą... ale fakt jest taki, że to grupy ludzi, które polowały zdołały przeżyć, założyć wioski, miasta, państwa i metodą podboju zdominować innych.

      Teraz stoimy przed wyborem - słuchamy "mądrych i dobrych" czy "skutecznych ale złych, mściwych i żądnych władzy" ?
      Bo ja uważam, że zależnie od faktycznego celu mówiącego, mamy zupełnie inne pojmowanie tematu i inne efekty. Kiedy chciałbym zrobić biznes nie poszedłbym do księdza posłuchać przypowieści. Poszedłbym na konferencję lub spotkanie z "człowiekiem sukcesu".
      Chcąc przetrwać czas głodu czy wojny, nie poszedłbym do "dobrej i mądrej kobiety" tylko gościa który umie przeżyć o tym co znajdzie i walczyć o przetrwanie.

      Tu dochodzi problem z demokracją - większość kobiet ma określone myślenie - np. są bardziej zainteresowane przyjemnościami, nie chcą dążyć [udowodniony fakt psychologiczny] do otwartej konfrontacji z przeciwnikiem. Ba, kobiety w razie otwartej konfrontacji wycofują się i ustępują przeciwnikowi w trosce o własne bezpieczeństwo... wiecznie się cofając zawsze przegrywają.
      Kobiety lepsze są w manipulacji i spiskach, ale prawie nigdy nie atakują otwarcie.

      Jako jednostka w społeczeństwie możesz być spiskowcem, ba możesz odnosić z tego wiele korzyści, ale jako społeczeństwo nie możesz się rozpłynąć. Naród nie może schronić się pośród innych narodów. Naród to wielka, spójna językowo i kulturowo grupa. Kiedy spotykasz drugą (wrogą) grupę albo wymuszasz swoje warunki, albo przyjmujesz ich warunki. Inną opcją jest izolacja (np. granica państw rozdzielająca dwie niekompatybilne ze sobą grupy).

      Też bym wolał, żeby wszyscy się kochali, ale jak ja lubię alkohol i golonkę tak muzułmanie by mnie za to zabili. Albo ja rezygnuję ze swojej wolności osobistej, albo oni ze swojej wolności religijnej. Jedno albo drugie. To się nazywa k#?!a wojna. Kobiety na nią nie pójdą i ich słuchając (demokracja) damy się wyrżnąć i zdominować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ilythiiri: A które to dawne ludy utrzymywały się w zdecydowanej większości z polowań?

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:
      No, czyli piszesz o tym co ja, ale nie widzisz jaką rolę w tym wszystkim pełni (ogół) kobiet.

    •  

      pokaż komentarz

      @aaron2255: No co? Prawdę napisałam, więc zabieraj tego minusa xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Sunivia:
      To nie mój. W sumie, teraz już Twój.
      @Anna_:
      Dodam jeszcze, to mężczyźni rządzą światem, ale kobiety mężczyznami.
      Wasza wola, drogie panie, teraz to od was zależy. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: A możesz nie bawić się w zgadywanki, tylko napisać konkretnie?

      pokaż spoiler Przepraszam, ale dopiero dojrzałam, że odpisałeś.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sunivia ,No ale nie o to chodzi. Zastanów się dlaczego ,,przeważają mężczyźni"
      Dlatego że to my dominujemy w zdecydowanej większości dziedzin życia: nauka, technika, sztuka i właśnie rządy a co za tym idzie także w wojnach. Gdyby zamienić się rolami to kobiety nie byłyby bardziej litościwe od nas. Nie jestem mizoginem czy innym oszołomem to po prostu fakty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: No tak, nie zaprzeczam. Po części wynika to też z tego, że przez wieki, płeć piękna :) była dyskryminowana, mężczyźni swojej dominacji twardo bronili i żeby nie było, nie jestem jakąś sfiksowaną feministką ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Tak już pobocznie napiszę, że to jednak kobiety po ekstremalnie ciężkich przeżyciach, potrafią szybciej , że tak to nazwę, się zregenerować niż mężczyźni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sunivia Tu nie chodzi o żadną dyskryminację tylko o podstawowe prawo natury, że silniejszy dominuje i rządzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: To widać zwłaszcza u pewnej systematycznie wymieniającej się grupie silniejszych i dominujących ludzi rządzących naszym krajem :) `

      pokaż spoiler Kobiety pełnią funkcje opiekunek, zarówno dla dzieci jak i często starszych i często nie da sie tego połączyć z dążeniem do sukcesów i osiągnięć bo zwyczajnie doba ma 24h.`

    •  

      pokaż komentarz

      @dioxyna: Nie dorabiaj czegoś co nie jest prawdą. Takie są nasze odmienne uwarunkowania genetyczne i już. Jak przeciętny facet siedzi w garażu i sam próbuje zreperować auto lub coś innego to jego zona maluje paznokcie albo robi zakupy. To oczywiście nie dotyczy wyjątków bo wyjątki są wszędzie i zdarzają się nawet szczekające koty i miałczące psy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Uwarunkowania genetyczne? Pokażesz mi gdzie o tym mogę poczytać? Z punktu widzenia genetyki?

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: Przecież dokładnie o tym pisałam, genetycznie kobiety pełnią role opiekunek... O robieniu paznokci nic nie ma xD ! drażnię się

    •  

      pokaż komentarz

      @dioxyna: To dobrze, że wyjaśniliśmy sprawę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klosinski: No nie do końca, bo drugorzędne cechy płciowe i tożsamość bardziej wynika z funkcjonowania układu hormonalnego. No i to, że kobiety pełnią inne funkcje nie stanowi, że są gorsze tak jak to przedstawiasz. To tyle :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dioxyna: Nie gorsze a mniej kreatywne. Wy macie inne priorytety a my inne.

    •  

      pokaż komentarz

      @dioxyna: Dobra nie ma co się sprzeczać. Wy macie cipki my ptaszki i już.

  •  

    pokaż komentarz

    Trochę późno, bo radykalne feministki są już wszędzie... Przykładowo na Harvardzie nie wolno być członkiem organizacji studenckiej, w której nie ma kobiet, inaczej są odpowiednie kary, np. nie można pełnić funkcji przywódczych w niczym na uczelni. Takie prześladowania.

    Oczywiście mogą istnieć grupy bez mężczyzn i nie ma żadnych konsekwencji bycia ich... członkiniami.

    O takich wybrykach jak "przemoc ma płeć, i braku reakcji na nie przez RPO, nawet nie wspominam, ani o tym, że jakieś 90% specyficznych dla płci akcji profilaktycznych jest adresowanych do kobiet, ani o tym, że w IT kobiety są uprzywilejowane kosztem mężczyzn, np. dostają dodatkowe punkty za płeć lub de facto oferty staży na wyłączność(!) czy na zasadzie 70% miejsc dla kobiet...

    Jest późno.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: nie jest za pozno, wrecz odwrotnie widzisz to tak jaskrawo, bo sie nie udalo, i sie zaczyna to rozsypywac, dlatego mocniej naciskaja, ale to juz przeszlosc,
      np. generacja Z dzieci kryzysu, która wychowala sie wlasie, w czasie lat 90 i 00, w szczycie rozwodów singli itp
      i wiesz czym sie charakteryzuje
      - pozniejsza inicjacja seksualna
      - marza o stalym partnerze na cale zycie
      - nie cierpia rozwodów.

      zaczela sie wydazac oczywista oczywistosc, dzieci kryzyssu, które jako pierwsze musialy sobie odmawiac w USA, wspieraja konserwatyzm fiskalny, boja sie kredytu, preferuja oszczedzanie
      dzieci kryzysu, wychowane w czasie wojny z terorem... nie ufaja panstwu, chca wolnosci slowa, i mneijszego udzialu panstwa w zyciu
      dzieci wychowane w rozwodzacych sie domach, jak myslisz co jest dla nich najwiekszym zlem? rozwód nieewnosc, wiec co zrobily naturalnie preferuja jednego stalego partnera, mimo ze maja zryte wzorce, to jednak jest ich ideal
      wiec generacja rozwodów spowodowała wzrost znaczenia rodziny, dodatkowo wygrala biologia
      lewica lat 60 preferowala, malo dzieci, wolnosc seksualna aborcja, konserwa kilkoro dzieci
      mija 60 lat jak myslisz jaki jest efekt?
      natury nie oszukasz

    •  

      pokaż komentarz

      Trochę późno, bo radykalne feministki są już wszędzie... Przykładowo na Harvardzie nie wolno być członkiem organizacji studenckiej, w której nie ma kobiet, inaczej są odpowiednie kary, np. nie można pełnić funkcji przywódczych w niczym na uczelni. Takie prześladowania.

      @Falcon: Tyle że nie można mylić ogółu kobiet z jakąś wąską radykalną grupą feministek, która jakimś trafem akurat dostaje najwięcej posłuchu w mediach, na uczelniach czy w rządzie. Problem polega na tym że takie nagrania jak powyższe sprawiają tylko że ludzie później identyfikują wszystkie kobiety z takimi zachowaniami, a o to im właśnie chodzi, skłócić jednych z drugimi. Ja jestem kobietą i patrzę na to wszystko z niechęcią, nie podoba mi się wciskanie wszędzie kobiet na siłę, tworzenie przywilejów kosztem mężczyzn, nie podobają mi się nienawistne akcje wobec mężczyzn tak samo jak podobne akcje wobec kobiet.

      Dlatego nie można dać się temu zwariować. Trzeba pamiętać że obecne feministki czy przypadki szkodliwych baboli na wyższych stanowiskach to przede wszystkim ruch polityczny i celowe działania, które z wolą większości kobiet mają niewiele wspólnego. Jestem pewna że tego typu kanały jak ten wyżej czy serwisy jak redpillersi również nie powstają ze zwykłych zachcianek i są często zwykłą propagandą mającą dalej rozbijać zdrowe podejście do przeciwnej płci, podobnie jak promowanie ruchów homoseksualnych i gender ma działać na niekorzyść heteroseksualnych rodzin.

    •  

      pokaż komentarz

      Tyle że nie można mylić ogółu kobiet z jakąś wąską radykalną grupą feministek

      @Anna_: Sądzę, że na dzień dzisiejszy nie mówimy już o wąskiej grupie. Sam fakt, że zdołała przetrwać tyle dziesięcioleci sugeruje już pewną rozpiętość. Nie traciła też czasu, ruch jest duży i dobrze zorganizowany, obejmuje cały Okcydent i ma wpływy w ważnych instytucjach, narzuca narrację mediom. Całe społeczeństwa wierzą w popularne kłamstwa rozpropagowane przez feministki.

      Te kłamstwa budują nienawiść, tu się z tobą zgodzę. Budzą też reakcję, przynajmniej wspomaganą przez jakieś zaplecze polityczne, ale niekoniecznie sztucznie inicjowaną, bo naturalną reakcją na atak jest kontr-atak. Nie można było spodziewać się niczego innego. Czy redPill jest taki sam, jak feminizm? Tak. Można sobie wzajemnie oddawać bez końca, nazywać to "pozytywną dyskryminacją" i czuć się usprawiedliwionym... po obu stronach.

      W idealnym modelu, jedna ze stron odmawia odwetu raz, co przerywa cykl.

      Pytanie tylko, czy można pozwolić sobie na nie stawianie oporu? Gdzie to zajedzie, gdy feministki będą jedynym aktywnym, zorganizowanym graczem? One nie działają w odwecie, one po prostu regularnie prą naprzód. Już teraz jest niewesoło. Możesz iść do więzienia czy stracić pracę bez dowodów, bez procesu - bo masz złą płeć i któraś cię oskarżyła. A wiele kobiet to popiera, wg. badań. Pewnie w dużej mierze z czystej naiwności, nie nienawiści, ale i tak jest to odpychające. I też ciężko uwierzyć, że nie byłyby w stanie pojąć, że takie metoo może mieć owszem pozytywne aspekty, ale nadal być dla drugiej połowy społeczeństwa bardzo wrogim gestem. Może po prostu celowo przymykają na to oko, bo ich ten problem zwyczajnie nie obchodzi?

      Jakaś reakcja jest potrzebna. Ludzie z podziału do nienawiści przechodzą niepostrzeżenie. Kobiety, pod naciskami przekazów feministycznych, zmieniły się w warstwie zachowań i postaw - tracąc w naszych oczach. Wmówiono im też, że źli mężczyźni je dyskryminują i mają do nas żal. Ludzie z natury bardzo łatwo wierzą, że są poszkodowani - to tyczy się obydwu stron. Bardzo łatwo zaczynają mieć do rzekomych sprawców krzywdy, jakiej doświadczyli żal. Ludzie nie lubią też tych, którzy są nieuczciwie faworyzowani. Znów obydwie strony wierzą, że ta druga "ma lepiej".

      Mówisz, żeby nie mylić kobiet z feministkami - celowo trochę to naciągnąłem, bo tak mi się bardziej podoba :) - super. Ale nie bardzo widzę te kobiety, które nie noszą żadnego żalu wywołanego przez feministki(a często także przez realne problemy dotykające kobiet, ale szczęśliwie rzadziej). Jedyne co widać, to feministki. Jeżeli są kobiety o innych poglądach, to zwykle milczą.

      Cumując: Masz rację, ale dynamika sytuacji jest taka, że to się niestety nie zatrzyma. Nie samo. Gdyby feminizm jakimś cudem został publicznie skonfrontowany z faktami, gdyby te ich kłamstwa rozplątać, razem z redPillem zresztą, bo to zaraz będzie drugi, bliźniaczy twór... może wówczas. Co można praktycznie zrobić? Popularyzować wiedzę? Organizować się? Jak się organizować, by ruch nie przerodził się w drugi feminizm?

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Feminizm ewoluował z ruchu który miał bronić kobiet i walczyć o równość, całkiem słusznie, aż do dzisiejszej postaci która już wchodzi w jawną dyskryminację mężczyzn oraz wcina się tam gdzie ich nikt nie prosił, jak w przypadku dziewczyn z Formuły 1 i narzucania opinii co kobietom wolno, a co nie. To jest agresywna forma dążąca do nierówności. To fanatyczki które można śmiało postawić obok fanatyków religijnych czy politycznych, słowo feminizm już tu nie pasuje.

      Podtrzymam opinię że jest to wąska grupa. Widzimy głównie to co pokażą nam media, ufamy że mówią prawdę, a przecież mogą powiedzieć wszystko łącznie z tym że większość kobiet popiera taką formę feminizmu. To tworzy iluzję że faktycznie tak sprawa ma się w rzeczywistości i że jest to naprawdę liczna grupa osób. Powiedziałabym że jest to dobrze zorganizowana grupa, dobrze opłacana i wynoszona nieustannie na piedestał, przez co odnosi się wrażenie że stanowi większość. Może byłabym skora uwierzyć że to jest zwykła oddolna grupa jeśli ruch ten byłby pojedynczym przypadkiem, ale w ostatnich latach mamy do czynienia z całą plejadą różnych dyskryminacji, tworzenia z powrotem problemów których już nie było, jak dyskryminacja rasowa czy religijna, albo wciskanie wszystkim na siłę gender czy promowanie homoseksualizmu. To nie jest przypadkowe. Tak samo nie jest przypadkowe że wszystkie główne media stawiają takich ludzi na świecznik. Ostatecznie zaczyna to stanowić kanon społeczny, kolejni fanatycy wypływają na wierzch i zaczyna się forma ucisku do którego muszą się dostosowywać kolejne instytucje i firmy.

      To prawda że takie działania wywołują złość i agresję, z czasem ta kula śnieżna się powiększa i dołączają do niej zwykli ludzie których to wszystko irytuje. Równocześnie teraz do głosu dochodzą ludzie którzy wcześniej nie mieli szans na medialny posłuch, jak różne formy patologii na youtubie, czego tu pełno na wykopie, a ludzie ci sami w sobie dążą do wywołania jak największych napięć, kontrowersji i wzajemnej awersji. Czy to wszystko miałoby miejsce w społeczeństwie opartym na zdrowych zasadach i autentycznej równości? Uważam, że nie. Feminazistek nie wpuszczano by na salony, raczej byłyby krytykowane za skrajne poglądy, homoseksualizm byłby akceptowany, ale nie wciskany wszystkim na siłę, gender w ogóle nie miałoby miejsca, nie byłoby też formy dzisiejszego rasizmu, pracę dostawaliby ci najbardziej uzdolnieni, a nie ci o właściwym kolorze skóry.

      Takie decyzje wychodzą od mediów i władz. W takim społeczeństwie patostreamy byłyby zdejmowane z sieci w trybie ekspresowym pod zarzutem propagowania szkodliwych zachowań. Czyli krótko mówiąc, jeśli problem by nie był celowo stworzony, to nie byłoby problemu, bo społeczeństwo i mądre władze rozprawiałyby się z takimi rzeczami już w zarodku. Do głosu dochodziłby głos rozsądku, równe prawa - tak, ale nie sztuczne ustalanie % zatrudnienia, przywileje - tylko te rozsądne jak możliwość urlopu w czasie ciąży i macierzyńskiego / tacierzyńskiego. Dzisiaj ludzie rozsądni jeśli już są wpuszczani do jakiejś stacji telewizyjnej, to są zaszczekiwani przez osoby prowadzące, wciska im się rzeczy których nie powiedzieli, manipuluje, nie pozwala dojść do głosu, wszystko żeby przedstawić sprawę w jedynej słusznej wersji. To jest celowe działanie. Reakcja jest jak najbardziej potrzebna, tu się zgodzę, ale powinna ona być skierowana do mediów i władz które to wszystko propagują, a nie do siebie nawzajem.

    •  
      V..v

      -1

      pokaż komentarz

      @Anna_: Przecież taki redpillers opisuje prawdę. Tak wygląda chora część rzeczywistości która fundują kobiety mężczyznom. Wiadomo nie wszystkie ale jest ich co raz więcej. Wiem to z własnego doświadczenia bo myślałem że takie rzeczy jakie są na redpillers to jakaś chora propaganda, a na własnej skórze się przekonałem jak bardzo się myliłem.

    •  

      pokaż komentarz

      Reakcja jest jak najbardziej potrzebna, tu się zgodzę, ale powinna ona być skierowana do mediów i władz które to wszystko propagują, a nie do siebie nawzajem.

      @Anna_: Jakie działania można realnie podjąć?

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:
      Nie dać się zwariować.
      @Anna_:
      Tu się zgadzam, częściowo, ale zgadzam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Dobre pytanie. Realnie to wszystkim musiałyby się otworzyć oczy żeby nie pozwalali już sobą manipulować z każdej strony. Jeśli nikt by nie wierzył w medialną papkę to musiałoby się coś zmienić, tylko jak to zrobić? Dzisiaj napuszczanie różnych grup na siebie jest w pełni rozkwitu. Ludzie musieliby się ogarnąć żeby zauważać że to ci z góry doprowadzają do takiego stanu, żeby przestali atakować samych siebie. Nie wiem co mogłoby doprowadzić do takiej przemiany i zrozumienia. Osoba która przebiłaby się w mediach i dotarła do szerokiego grona pokazując co jest czym. Opracowując narzędzie które każdemu pozwoliłoby od razu rozpoznać manipulację. Jordan Peterson świetnie się sprawuje nazywając niektóre z takich manipulacji po imieniu, tylko tu trzeba czegoś więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vilv: Wszędzie znajdzie się ludzi o destruktywnych zachowaniach, nawet trzeba o tym pisać, ale: problem takich portali polega na tym że generalizują to na wszystkie kobiety. I świetnie im się to udaje, tu na wykopie co jakiś czas pojawiają się takie artykuły i mamy dosłownie rajdy nienawiści. Bywają wstrętne kobiety, bywają wstrętni mężczyźni, ale wrzucanie wszystkich do jednego worka to czysta głupota. Osoby które w to wierzą nie zdają sobie sprawy że takim podejściem zniechęcają kobiety które naprawdę są wartościowe - żadna rozsądna babka nie wejdzie w związek z facetem który będzie ubliżał kobietom, a przyciągają kobiety dokładnie takie jakich starają się uniknąć - którym nie przeszkadza że ubliża kobietom, ponieważ zazwyczaj kierują się one takimi wartościami jak zasobność portfela czy inne walory, niekoniecznie będące dobrym fundamentem do zbudowania trwałego i szczęśliwego związku.

    •  

      pokaż komentarz

      Dobre pytanie. Realnie to wszystkim musiałyby się otworzyć oczy żeby nie pozwalali już sobą manipulować z każdej strony. Jeśli nikt by nie wierzył w medialną papkę to musiałoby się coś zmienić, tylko jak to zrobić? Dzisiaj napuszczanie różnych grup na siebie jest w pełni rozkwitu. Ludzie musieliby się ogarnąć żeby zauważać że to ci z góry doprowadzają do takiego stanu, żeby przestali atakować samych siebie. Nie wiem co mogłoby doprowadzić do takiej przemiany i zrozumienia. Osoba która przebiłaby się w mediach i dotarła do szerokiego grona pokazując co jest czym. Opracowując narzędzie które każdemu pozwoliłoby od razu rozpoznać manipulację. Jordan Peterson świetnie się sprawuje nazywając niektóre z takich manipulacji po imieniu, tylko tu trzeba czegoś więcej.

      @Anna_: Zasięg wykopu jest nieduży, choć jesteśmy trochę zorganizowani, w chaosie. Najazd na profil "strajku feministek" był dobry ppd względem liczebności uczestników, ale organizacyjnie można to było wykorzystać z lepszą dźwignią. Feministki usunęły komentarze i zapomniały o sprawie, bez konsekwencji. No, może będą ostrożniejsze na przyszłość, bo stworzyły kolejny dowód na hipokryzję swojego ruchu. A w internecie nic nie ginie.

      Ogólna zasada współczesnego PR to zaangażowanie mas. Coś, co mogłby wciągnąć ludzi i pójść w świat samo, własnym życiem. Jakaś forma, de facto, rozrywki.

      Mamy wystarczającą moc w wypoku, by zainicjować taką akcję. Coś jak reakcja łańcuchowa.

      Rzecz powinna być łatwa i przyjazna dla mediów, stanowić dobry materiał na wypełnienie dziur w nowym wydaniu gazety czy dziennika. Przecież nie zrobią wiadomości bez newsów.

      Być może powinna mieć realny bądź częściowo realny charakter. Być może zagadkowy, aby zastanowić zwykłych ludzi i dać mediom incentive, bo mogą wyjasnić coś, co frapuje ich odbiorców.

      Można kontaktować się z newsroomami, podrzucać co ciekawsze tematy, znaleziska, akcje. Im większe zaangażowanie tzw. "internautów" tym ciekawsze dla nich jest nawet takie czysto wirtualne wydarzenie. Np. drastycznie nieprawidłowe dane o płci sprawców przemocy domowej na stronie nowej akcji feministek. Można takie coś w sumie podrzucić.

      Nawet, jeżeli tylko niektóre media to chwycą, nie lewicowe zapewne, to jest to duży sukces i powiększenie grona odbiorców z tysięcy do potencjalnie wręcz milionów.

      Tworzenie rzeczy, które są łatwe do skonsumowania przez media jest kluczem w tym aspekcie.

      Tworzenie akcji, w które łatwo włączyć się zwykłym ludziom jest kluczem w poprzednim.

      Tworzenie sytuacji, gdzie znane osoby mogą odnieść korzyść z poparcia akcji oficjalnie też są bardzo ciekawym wyjściem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Jakbym mógł to dałbym z 20 plusów, tak racjonalnej odpowiedzi dawno tu nie czytałem

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem co mogłoby doprowadzić do takiej przemiany i zrozumienia.

      @Anna_: Ktoś odpowiednio bogaty i wpływowy z chęcią przeciwdziałania obecnym lewicowym ruchom musiałby zacząć prowadzić swoją akcję, dokładnie przeciwną akcjom, które są prowadzone obecnie. Zawsze zaczyna się od pieniędzy, dużych pieniędzy, potem można już wszystko

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Żeby coś takiego przeprowadzić to trzeba się dobrze przygotować jeśli mówimy o jakimś szerszym zakresie. Raczej grupa prowadzona przez jakąś osobę, niż zbiorowość o bliżej nieokreślonym celu i poglądach działająca spontanicznie, choć akurat wykop jest dobrym miejscem startowym żeby przedstawić takie treści większej liczbie osób. W sumie dziwię się że coś takiego jeszcze nie istnieje, patrząc na to co wyprawiają w mediach i jak bardzo to wszystko zmierza w kierunku irracjonalności.

      Ja wierzę w skuteczność trafnych argumentów, opozycji można spokojnie przedstawiać swoje racje opierając się na faktach. Jordan Peterson jest w tym ostatnio mistrzem. Wadą tych wszystkich szalonych aktywistów jest to że nie są racjonalni i grają na emocjach, więc to jest dobry punkt odniesienia, a całość można tak oprawić jak napisałeś. Jednak żeby to miało ręce i nogi to musi pojawić się ogarnięta osoba która to wszystko poprowadzi i będzie działała w wyniku silnej wewnętrznej potrzeby, mająca na celu przywrócenie głosu rozsądku w mediach i zachęcenie ludzi do krytycznego i samodzielnego myślenia. Taka operacja wymaga poświęcenia tematowi dużej ilości czasu. Choć z drugiej strony może to być też grupka myślących podobnie osób, założenie odpowiedniej strony informacyjnej, przedstawianie artykułów, wszystko na wysokim poziomie, pełnej kulturze i profesjonalizmie. Ja sama mam parę pomysłów, ale jeśli już to myślałabym o tym raczej jako uczestnik niż prowadzący. Wszystko jest jednak do zrobienia.

      @kolargolo: Dzięki! A odnośnie bogactwa to nie jestem pewna czy jest to czynnik kluczowy, choć z pewnością ma ogromny wpływ. Internet daje spore możliwości, w jeden dzień informacja może obiec cały świat. Myślę że rozsądek ma spore szanse żeby wygrać z tym całym szaleństwem które nam oferują. To jest, póki internet jest wolny, dlatego już zaczyna się majstrowanie przy jego regulacjach jak w USA.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja wierzę w skuteczność trafnych argumentów, opozycji można spokojnie przedstawiać swoje racje opierając się na faktach. Jordan Peterson jest w tym ostatnio mistrzem.

      @Anna_: Peterson daje radę, to prawda.

      Wadą tych wszystkich szalonych aktywistów jest to że nie są racjonalni i grają na emocjach, więc to jest dobry punkt odniesienia, a całość można tak oprawić jak napisałeś.

      @Anna_: Definitywnie, choć to, co jest ich słabością jest też ich siłą. Nie są skrępowani logiką ani faktami w budowaniu swojej narracji. Są też mistrzami w unikaniu konfrontacji z rzeczywistością, a ludzie mają kłopot z wyłapaniem choćby wymijającego charakteru ich odpowiedzi. Dlatego takie środowiska mają wielką łatwość w trafianiu do mas, podczas gdy racjonalnej stronie potrzebny jest ktoś dość mocny, jak Jordan, aby cokolwiek przepchnąć w obliczu całej masy ograniczeń faktycznych i logicznych rzeczywistości.

      Taka funkcja jednokierunkowa - rzucić lewicowy slogan jest bardzo łatwo, wyprostować go jednak: to wymaga czasu. Być może łatwiej jest coś zdziałać przygotowując własny przekaz, zamiast prostując cudzy. Badania pokazały, że ludzie z trudem radzą sobie z dysonansem poznawczym, i w razie gdy nowa informacja znacząco odbiega od tego, w co dotąd wierzyli, są skłonni ją odrzucić. W mniejszym stopniu są skłonni to uczynić gdy różnica ta jest mała.

      Taka operacja wymaga poświęcenia tematowi dużej ilości czasu. Choć z drugiej strony może to być też grupka myślących podobnie osób, założenie odpowiedniej strony informacyjnej, przedstawianie artykułów, wszystko na wysokim poziomie, pełnej kulturze i profesjonalizmie. Ja sama mam parę pomysłów, ale jeśli już to myślałabym o tym raczej jako uczestnik niż prowadzący. Wszystko jest jednak do zrobienia.

      @Anna_: Myślę, że pewna forma niezobowiązująca, nawet otwartej dyskusji na wypoku, może tag, może zaproszenie całej społeczności do dyskusji(ew. po jakichś wstępnych ustaleniach) może być jakimś wyjściem. Niekoniecznie tradycyjna, mniej lub bardziej scentralizowana organizacja.

      Jest to o tyle łatwe, że są już przynajmniej dwie aktywne osoby udzielające się w ramach #dyskryminacjamezczyzn w tym jedna podejmująca działania komunikacyjne. Naturalnie ten tag jest wąski i z racji otwartego charakteru wykopu, gdy coś wchodzi na główną, pojawia się sporo redpilla, mówiąc kolokwialnie...

      Jeżeli wykop ma rosnąć w anty-feministyczną siłę, to musimy jakoś rozwiązać problem woman-hatingu. Póki co staramy się ich gasić, case by case. Jakieś badania sugerowały, że taka praktyka powinna być skuteczna(w odróżnieniu od tradycyjnych spotkań informacyjnych o dyskryminacji kobiet etc. te wg. badaczy były całkiem nieskuteczne). Przykładowo sugerowano, że optymalnym rozwiązaniem typowych "wracaj do kuchni" jest osoba trzecia dająca znać, że żart się nie udał. Ale to jest leczenie objawów.

      Idealnie byłoby wbudować w ruch jakiś mechanizm samoregulacji i budowania pozytywnych bodźców dla zachowania przyjaznych relacji między ludźmi. Ludzie bardzo naturalnie chwytają wrogość na linii podziałów. W pewnym badaniu już samo podzielenie dzieci na dwa obozy powodowało między nimi wrogość.

      Obecność kobiet w ruchu jest bardzo wskazana. To coś, z czym feministki walczą u siebie - od czasu do czasu oskarżając mężczyzn w swoim ruchu o bycie "najgorszymi predatorami seksualnymi" i oszustami. To samo robi redPill, followerzy sami z siebie tłumaczą "mniej doświadczonym" kolegom, że content-creatorki anty-feministyczne po prostu kłamią aby się przypodobać. Dziwna zbieżność między tymi dwiema grupami haterskimi. Czy wynikająca ko-incydentalnie z natury wrogości i zwykłej potrzeby jej konserwacji? Chyba tak.

      A co naturalnego stałoby po stronie zachowania jakichś cywilizowanych relacji między ludźmi, może nawet więcej niż tylko kulturalnych? Może - podobnie do mechanizmów stosowanych w sektach(także tych noszących już miano religii). Do czego można się odwołać?

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_:

      Piszę o tym wszystkim dlatego, i piszę o tym teraz dlatego, że feminizm też miał wiele ideowych postaci. Ich historie często kończyły się tak, że zostawały z ruchu wykopane za niewystarczający radykalizm. Możesz założyć ruch, sformalizowany, ale poleganie na formalnych relacjach w kwestii zachowania pewnych wartości podstawowych jest niewystarczające. Albo idea ruchu sama pociągnie i utrzyma ludzi w formacji, albo należy się spodziewać, że cały ruch pęknie w najsłabszym punkcie, przy pierwszej okazji, i wykolei się.

      Zwyczaje i tradycje są naturalne. Może gdyby obejmowały jakieś interakcje między obydwiema płciami, wymuszając pewien parytet kadrowy... oh wait... Nie może być możliwości łatwego wykopania kobiet z ruchu. Tutaj zauważ robimy coś bardzo, bardzo podobnego do tego, co zrobił Harvard. Siłowo wprowadzamy dobry pomysł, powodując wynaturzenia. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

      Co można zrobić, by niezarządzany ruch, idąc w świat jak kręgi na tafli wody, szedł w ten świat zachowując pewne pryncypia? Jak upewnić się, że masowy niebieski follower nie znienawidzi różowych?

      Może gdyby np. tradycyjnie i zwyczajowo łączyć postulaty stron i podawać je razem? Zwłaszcza te, które mogłyby mieć przeciwstawny charakter w pewnych zakresach. Np. problem molestowania i problem fałszywych oskarżeń naraz? Może samo nastawanie na racjonalizm i trzymanie się faktów wystarczy? Tu wątpię, ludzie lubią być trochę ofiarami, a ofiara ma oprawcę. Wskazanie wspólnego wroga zatem? Feminizm szkodzi kobietom i mężczyznom! Taki content jest popularny, będzie trzymał ludzi razem, wszak trzeba czuć się konsekwentnym - to naturalna potrzeba - skoro walczy się z feminizmem o kobiety, to znaczy, że się im dobrze życzy, więc nie można ich nienawidzić.

      Powiedz mi, co sądzisz? Co ty byś z tym fantem zrobiła?

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: I tu dochodzimy do konkluzji polegającej na tym, że aby czegokolwiek dokonać wymagana jest właściwie całościowa zmiana sposobu myślenia mas. Masz rację, ludzie nie wyłapują niuansów, kierują się emocjami, mało kto sprawdza podane na tacy informacje, większość idzie za głosem tłumu albo za tym kto najgłośniej krzyczy, a mając już wyrobione opinie trudno im spojrzeć prawdzie w oczy nawet jeśli podsunie im się wszystko pod nos.

      To wynika z faktu że tak naprawdę ludzie nie są szkoleni do samodzielnego myślenia, nawet w ramach intelektualnych wciąż większością kierują odruchy zwierzęce jak podążanie za stadem. To wynika również z lęku przed wykluczeniem, przed zmianą, przed niewygodnymi faktami, często związanych z sobą samym. Uważam że nie ma nic lepszego od sprezentowania nowej postawy która będzie konstruktywna dla każdego, która poda odpowiednie narzędzia, będzie utwierdzała ludzi we własnej autonomii i wolności, tym samym uodparniając ich na manipulację. Nikt nie chce być manipulowany, manipulacja oznacza zagrożenie, stratę, wykorzystanie. Myślę że ludzie potrzebują odpowiedniej dźwigni do zmiany i to właśnie może być to. Pisząc o tym wszystkim nie mam konkretnie na myśli przyjrzenia się konkretnie ruchowi feministek czy redpillersów, ale wszystkim destruktywnym sposobom myślenia które dzisiaj fundują nam media. Czyli przedstawienie sposobu myślenia które uodporni na taki rodzaj manipulacji niezależnie od tematyki.

      Idealnie byłoby wbudować w ruch jakiś mechanizm samoregulacji i budowania pozytywnych bodźców dla zachowania przyjaznych relacji między ludźmi. Ludzie bardzo naturalnie chwytają wrogość na linii podziałów. W pewnym badaniu już samo podzielenie dzieci na dwa obozy powodowało między nimi wrogość.

      Dokładnie, zamiana na podejście win-win i wykazanie że na wrogości tracą wszyscy, ale tu poszłabym dalej bo z takiej postawy może się zrodzić kolejny radykalizm. Dobrze by było opracować wszelkie możliwości rozwoju sytuacji i zawczasu opracować strategie.

      Jeżeli wykop ma rosnąć w anty-feministyczną siłę, to musimy jakoś rozwiązać problem woman-hatingu. Póki co staramy się ich gasić, case by case. Jakieś badania sugerowały, że taka praktyka powinna być skuteczna(w odróżnieniu od tradycyjnych spotkań informacyjnych o dyskryminacji kobiet etc. te wg. badaczy były całkiem nieskuteczne). Przykładowo sugerowano, że optymalnym rozwiązaniem typowych "wracaj do kuchni" jest osoba trzecia dająca znać, że żart się nie udał.

      Niedawno czytałam księżkę omawiającą temat bullying w szkołach, bardzo ciekawie omówiono ten temat. Bully (nie wiem jaki polski odpowiednik byłby lepszy) to nie tylko osoba która atakuje, to w większości osoby które stoją obok i przyglądają się pasywnie, tym samym stanowią oni widownię i tylko wzmacniają atakującego utwierdzając go w racji że dobrze robi. Zachęcano więc do tego by zawsze reagować w takich sytuacjach i uświadamiać że bully źle robi, co ma zniechęcać ich do działań skoro nie mają poklasku u publiczności. Jest takie powiedzenie "aby zło zwyciężyło wystarczy obojętność dobrych ludzi" które uważam za bardzo trafne w tych zjawiskach.
      Tutaj jest podobnie, uważam że takie gaszenie jest równie ważne jak wszystko inne. Trzeba to jednak robić sprytnie, aby z taką opinią się liczono. Problem z woman hating jest bardziej skomplikowany, ponieważ w pewnej mierze wynika z potrzeby dominacji i demonstracji siły u mężczyzn, czynnik czysto biologiczny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      A co naturalnego stałoby po stronie zachowania jakichś cywilizowanych relacji między ludźmi, może nawet więcej niż tylko kulturalnych? Może - podobnie do mechanizmów stosowanych w sektach(także tych noszących już miano religii). Do czego można się odwołać?

      Może potrzeba uznania, jeśli społeczność wykazywałaby aprobatę odpowiednim zachowaniom i dezaprobatę destruktywnym zachowaniom.

      Możesz założyć ruch, sformalizowany, ale poleganie na formalnych relacjach w kwestii zachowania pewnych wartości podstawowych jest niewystarczające. Albo idea ruchu sama pociągnie i utrzyma ludzi w formacji, albo należy się spodziewać, że cały ruch pęknie w najsłabszym punkcie, przy pierwszej okazji, i wykolei się.

      Z mojego doświadczenia wynika że żaden ruch nie pociągnie daleko jeśli nie ma totalnie temu poświęconych ludzi i kiedy nie ma przynajmniej jednej osoby która byłaby w stanie samodzielnie wszystko poprowadzić. Poświęconcych czyli takich którzy podążają za swą ideą bez potrzeby motywacji z zewnątrz, są uparci i nie poddadzą się pod przeciwnościami. Widziałam jak tworzyły się podobne grupki, ale wszystko się rozłaziło zanim się zaczęło jeśli nie było tam lidera, widziałam też grupę gdzie po sformalizowaniu wszystko utonęło w formalnościach i zapomniano czemu to miało służyć :) ale tam znów brakowało ludzi którzy mieli silne parcie na realizację swoich celów.

      Może samo nastawanie na racjonalizm i trzymanie się faktów wystarczy? Tu wątpię, ludzie lubią być trochę ofiarami, a ofiara ma oprawcę. Wskazanie wspólnego wroga zatem? Feminizm szkodzi kobietom i mężczyznom! Taki content jest popularny, będzie trzymał ludzi razem, wszak trzeba czuć się konsekwentnym - to naturalna potrzeba - skoro walczy się z feminizmem o kobiety, to znaczy, że się im dobrze życzy, więc nie można ich nienawidzić.

      Poczucie bycia ofiarą jest wygodne dla osób które zrzucają odpowiedzialność na innych (pomijam tu autentyczne sytuacje jak przemoc etc), to przyznanie się do słabości i oddanie władzy innym. Myślę że nikt tego tak naprawdę nie chce. Każdy chce budzić respekt, mieć kontrolę nad swoim życiem, woli prędzej identyfikować się z silnym oprawcą niż z ofiarą. Oczywiście znajdzie się masa ludzi która będzie grać ofiarę dla własnych korzyści, ale to tak jak z bullying, jeśli ogół na to przyzwala to zjawisko to będzie rosło, a obecnie przyzwala się na to na całego.

      Z natury każdy dąży do ulepszania się i chce się zaprezentować z jak najlepszej strony, to może stanowić solidną dźwignię do pracy nad sobą i do unikania destrukcyjnych zachowań - by nie dać sobą manipulować (dźwignia negatywna), by nie wypaść w oczach ogółu jak osoba podatna czy słaba, by udowodnić że jest się niezależną i samodzielnie myślącą jednostką (dźwignia pozytywna), by pokazać że jest się osobą inteligentną i świadomą swoich wartości, a nie osobą prymitywną stosującą słowne bijatyki i przepychanki. Jeśli zaczęto by kojarzyć destrukcyjne zachowania ze słabością, to w końcu ludzie sami by się zaczęli reflektować. Świadomość że można pozytywnie się przyczynić dla ogółu również jest bardzo stymulująca, jak przykładowo wychwalanie moralnych zachowań które tu na wykopie również cieszą się dużym uznaniem. Padają hasła szanuję, oddaję honor, mnożą się plusiki. Wykazanie wspólnych korzyści i niekorzyści wynikających z danych zachowań tak jak napisałeś równie byłoby tu bardzo ważne. Właściwie to wszystko opiera się na gruntownym zrozumieniu całego zjawiska łącznie z wszystkimi konsekwencjami poszczególnych zachowań.

      To wymaga jednak ładnego opakowania, złączenia tego wszystkiego w całość i odpowiedniego nazwania, by łatwo było taką postawę od razu zidentyfikować. Stworzenie systemu myślowego który dla każdego byłby atrakcyjny, który nadawałby wolność jednostkom zdejmując z nich ciężar ich własnych bolączek, które to właśnie mogą doprowadzać do szkodliwych zachowań. Właściwie jeśli to dobrze zrobić, to byłoby to odpowiednie narzędzie by oprzeć się nie tylko manipulacji, ale i każdej religii, doktrynie, sile politycznej, represji, dając tym samym możliwość dokonania wyboru w każdej z tych dziedzin i - autentyczną wolność. Druga sprawa że obecnie cały świat łącznie z rządami, korporacjami i częścią wyznań dąży do dokładnie odwrotnego efektu, świadome samodzielnie myślące jednostki są dla nich bardzo niepożądanym elementem. Więc to takie rzucenie wyzwania big brotherowi, no ale można takie coś zrobić również na mniejszą skalą, zajmując się poszczególnymi zjawiskami.

    •  

      pokaż komentarz

      Problem z woman hating jest bardziej skomplikowany, ponieważ w pewnej mierze wynika z potrzeby dominacji i demonstracji siły u mężczyzn, czynnik czysto biologiczny.

      @Anna_: Dominacja i agresja to dwa rozdzielne zjawiska. Niekiedy wręcz negatywnie skorelowane, niektóre badania pokazały taką zależność u mężczyzn. Z natury to mężczyźni bardzo kobiety lubią. Gdyby nie feminizm, podejrzewam że byłoby to bardzo widoczne i bardziej bezpośrednie.

      Może potrzeba uznania, jeśli społeczność wykazywałaby aprobatę odpowiednim zachowaniom i dezaprobatę destruktywnym zachowaniom.

      @Anna_: Z pewnością, póki skala jest w naszych rękach. Co gdy skala wzrośnie i siłą rzeczy ruch zdecentralizuje się? Czy da się narzucić system wartości, w którym przypadkowi, nowi adepci będą sami z siebie reagowali uznaniem na postawy, które należy, wg. nas, chwalić? Wydaje się to możliwe o tyle, o ile jesteśmy w stanie narzucić te wartości i zapewnić ich spójność z generalną ideą przewodnią. Najlepiej aby idea przewodnia ruchu pociągała to za sobą w oczywisty sposób.

      Przeciwnik też może być dobrym wyjściem. Gdyby nauczyć lewicę, aby trzymała nas od upadku na prawo a prawicę by pomagała nam trzymać się z dala od lewej... Lewica z przyjemnością wytknie naszym adeptom każdy przejaw nienawiści wobec kogokolwiek. Adepci w tych warunkach będą mieli incentive by udowodnić, że nie nienawidzą.

      Prawica zaś mogłaby nazywać ich lewakami, dzięki czemu czuliby potrzebę wyróżnienia się na tle lewicy - np. zdrowym rozsądkiem, jego brak jest częstym zarzutem wobec lewej strony publiczności.

      Obydwie skrajności same z siebie podejmą ruchy korekcyjne naszych adeptów. To jest dobra wiadomość.

      Poczucie bycia ofiarą jest wygodne dla osób które zrzucają odpowiedzialność na innych (pomijam tu autentyczne sytuacje jak przemoc etc), to przyznanie się do słabości i oddanie władzy innym.

      @Anna_: Ludzie lubią podążać za stadem, lubią gdy ktoś inny bierze odpowiedzialność na siebie. Czy naprawdę wolą to, czy też woleliby budzić respekt i być silni? Pewnie woleliby, ale nie mają tego rodzaju pewności siebie, więc działają bezpiecznie. Ponadto - łatwo można zrzucić winę za własne niepowodzenia na zły świat, który przegrał za nas to, w co graliśmy. Ludzie lubią być niewinni. Naturalnie to zjawisko może osiągnąć bardziej patologiczne rozmiary i prowadzić do bierności, stanowić jej usprawiedliwienie. Świat oczywiście jest zły, i wszyscy są w taki czy inny sposób dyskryminowani za całą masę rzeczy, które nie mają sensu oraz za kilka które sens mają, przynajmniej heurystyczny. Ale to dygresja.

      Oczywiście znajdzie się masa ludzi która będzie grać ofiarę dla własnych korzyści, ale to tak jak z bullying, jeśli ogół na to przyzwala to zjawisko to będzie rosło, a obecnie przyzwala się na to na całego.

      @Anna_: Tutaj lewica jest koncertowo okopana. Będą szaleć, bo na tej podstawie zbudowali swoją fortecę. Masz rację, że przyzwolenie na to publiczne udawanie jest problemem. Gdyby ludzie stali twardo na pozycji "tylko prawda", mielibyśmy znacznie mniejsze przyzwolenie na szaleństwa lewicy. Problem polega na tym, że ludzie nie znają prawdy lub boją się konsekwencji mówienia o niej.

      Lewica narzuciła swoja narrację marksistowską. Narzuca też z łatwością nielogiczne postawy, np. traktowanie gwałtu na równi z dotknięciem czyjegoś kolana, w metoo wszystko jest wymieszane, kara jest taka sama. Jakby uśredniona - rażąco wysoka gdy był to tylko głupi żart z podtekstem czy seks za zgodą stron(sic); rażąco niska gdy(by) był to gwałt.

      Ładnie współczesną lewicę podsumował Frank Herbert w swojej God Emperor of Dune: "rhetorical despotism", "securing your power base", "ruling by guilt", "inevitable hypocrisy", ciekawe skąd wiedział, jak będzie wyglądała... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ludzie boją się lewicy. Boją się, bo jest szalona i zorganizowana. Atakuje, dlatego wolą milczeć, aby nie ponieść konsekwencji. To terror, co do swej istoty. Nie ma nic wspólnego z wolnością słowa, co zresztą lewica współcześnie mówi nawet otwarcie.

      (...)Wykazanie wspólnych korzyści i niekorzyści wynikających z danych zachowań tak jak napisałeś równie byłoby tu bardzo ważne. Właściwie to wszystko opiera się na gruntownym zrozumieniu całego zjawiska łącznie z wszystkimi konsekwencjami poszczególnych zachowań.

      @Anna_: A zatem ruch polegający na stałym dążeniu do zrozumienia rzeczywistości w coraz bardziej obiektywny i rzetelny sposób. Czy to masz na myśli?

    •  

      pokaż komentarz

      Więc to takie rzucenie wyzwania big brotherowi, no ale można takie coś zrobić również na mniejszą skalą, zajmując się poszczególnymi zjawiskami.

      @Anna_: Myślę, że na koniec dnia będziemy działać przede wszystkim w mniejszej skali, zajmując się poszczególnymi problemami, może nie pojedynczo, bo ale parami, naświetlając problemy z dwóch stron(lub więcej). To komplikuje, ale jest to komplikacja potrzebna, bo łatwo jest znacząco pomylić się w rozwiązywaniu problemu, gdy połowę ograniczeń i aspektów pominiemy. Łatwo wówczas wylać dziecko z kąpielą.

      Jedną z małych spraw jest przecież sama epistemologia, to jak ludzie mogą sięgać po wiedzę i stale przybliżać swój model rzeczywistości do tego, jaki efektywnie funkcjonuje.

      A co do samej opozycji ze strony big brotherów - te byty też mają swoją strukturę, opiera się ona na ludziach. Ci ludzie są tacy jak ty czy ja. Czy tym ludziom naprawdę zależy na słabym i głupim społeczeństwie? Czasem myślę, że nawet bardziej korzystne w wielu względach byłoby dla wszystkich społeczeństwo rozsądne. Polityk też miałby łatwiejsze życie, gdyby nie musiał rezygnować z tego, co uważa za słuszne, bo ludzie by tego nie zrozumieli. Działanie całe życie zgodnie z dyktatem naiwnych mas, wymuszony demokracją populizm. Czemu miałoby im na tym zależeć? Tym konkretnym, którzy na tym grają, zupełnie cynicznie, być może tak to sobie tłumaczą - że są takimi manipulatorami i wcale nie robią wszystkiego, co im głupie masy każą. Nie chcą czuć się też trybikami.

      Politycy skorzystaliby na racjonalnym społeczeństwie, osobiście. Mogliby rozwinąć skrzydła i przeprowadzić trudne reformy, zmieniać świat - mieć wpływ na coś wielkiego i realnego.

      Z drugiej strony feminizm też był takim projektem. Miał podnieść ilość rąk do pracy, i podniósł, przynajmniej na krótką metę, bo teraz jest problem z demografią. Imigranci wchodzą na scenę... Nie są to chwalebne projekty. Ale tak - racjonalne społeczeństwo w tych przeszkadza... a może nie? Wszak problem istnieje i trzeba go zaadresować. Rozsądnie jest znaleźć wyjście z sytuacji. Społeczeństwo może być świadomym partnerem w rozwiązywaniu problemu.

      Na ile to jest utopia?

      Notabene: Inteligentna jesteś, fajnie się z tobą dyskutuje. Może ten ruch mógłby tak wyglądać? Wszak zanim się komuś powie co jest prawdą, należy samemu to wpierw ustalić. Debata wynikająca ze szczerej chęci dojścia do prawdy, a nie udowodnienia swoich racji, byłaby dobrym początkiem. Nie przystoi też wymagać od innych czegoś, czego się samemu nie praktykuje. Można by pozbierać ludzi, którzy chcieliby w takiej dyskusji, czy serii dyskusji, brać udział i prowadzić je.

      Jest to wciągające, więc ruch jest zabawą. Ma rdzeń, z założenia ludzi pragnących dążyć do wysupłania faktów z danych. Bariery wejścia są niewielkie, wystarczy włączyć się do dyskusji, rozpocząć własną...

      Formą mogą być znaleziska, ponieważ pozwalają na wielowątkową dyskusję w znanym wszystkim formacie. Siedząc w naszym tagu byłyby chronione przed zgubieniem. W wykopalisku zauważaliby je inni, potencjalnie nowi dyskutanci... adepci.

      Może, może... Na pewno nie należy oczekiwać, że coś się zrodzi bez nakładu pracy i bez realnej jakości. Nawet jeżeli nie wygląda to jak fajerwerki, może zbudować dobrą bazę ludzką. Co myślisz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      Dominacja i agresja to dwa rozdzielne zjawiska. Niekiedy wręcz negatywnie skorelowane, niektóre badania pokazały taką zależność u mężczyzn. Z natury to mężczyźni bardzo kobiety lubią. Gdyby nie feminizm, podejrzewam że byłoby to bardzo widoczne i bardziej bezpośrednie.

      Lubić to na pewno lubią, co nie musi kłócić się z tym że chcą dominować. Mężczyzna był głową rodziny na przestrzeni wielu setek lat, w czasie gdy kobieta nie miała większych praw. Dzisiaj wynika z tego wiele ciekawych zjawisk, przykładowo wielu mężczyzn czuje się niekomfortowo jeśli partnerka zarabia więcej lub gdy utrzymuje rodzinę. Myślę że to jest kwestia genów, mężczyzna był zawsze zdobywcą, kobieta dbała o domowe ognisko. Tyle że to są funkcje biologiczne, zwierzęce, człowiek jest powyżej tego i do tego powinniśmy dążyć, co wiąże się z ewolucją społeczeństwa i istoty ludzkiej jako tako. Tymczasem patriarchat dalej dobrze się trzyma, a poprzez umieszczenie na świeczniku niekompetentnych kobiet jeszcze bardziej się w nim utwierdza.

      Co gdy skala wzrośnie i siłą rzeczy ruch zdecentralizuje się? Czy da się narzucić system wartości, w którym przypadkowi, nowi adepci będą sami z siebie reagowali uznaniem na postawy, które należy, wg. nas, chwalić?

      Racja nie można mieć wpływu na wszystko, prawdopodobnie myśl przewodnia nabierałaby z czasem różnych barw i odcieni, podobnie jak jest z każdym ruchem, religią czy ustrojem. Nie użyłabym słowa narzucić, kwestią jest zachęcić ludzi do tego żeby sami się reflektowali i wprowadzali odpowiednie zmiany, wszekli przymus zawsze tworzy opór. Prędzej obawiałabym się jednak jaka by była reakcja rządzących, którzy pewnie przemaglowaliby to na własną modłę chcąc przejąć, by następnie poprowadzić w odpowiednim kierunku. Jak z grą na giełdzie, każdy element przy odpowiedniej strategii można przełożyć na swoją korzyść. Może za bardzo wybiega w przyszłość, ale uważam że oni mają już opracowane strategie na każdą ewentualność, ja przynajmniej bym tak zrobiła :) to o ile oczywiście wyjdziemy z założenia że to co się dzieje jest sterowane.

      Obydwie skrajności same z siebie podejmą ruchy korekcyjne naszych adeptów. To jest dobra wiadomość.

      To tak jeśli jesteśmy w stanie przewidzieć że akurat takie będą reakcje. Nie plasowałabym tego jako osobowość między lewicą, a prawicą, dlaczego zajmować w ogóle miejsce w odniesieniu do nich? Uważam że podział na lewicę i prawicę czyni wiele złego krojąc niepotrzebnie świat na opozycje i sprawiając wrażenie że tylko to jest dostępne. Dwie opcje to żaden wybór. Miejsce systemu o którym mówimy powinno być poza tym wszystkim, nie lewo, nie prawo, nie środek, ani góra czy dół, po prostu poza. Nie wiem czy to jest możliwe, ale uchroniłoby toprzed uwikłaniem w podpinanie pod jakiś istniejący już system, co znów wprowadzałoby kolejne podziały.

      Dlaczego wybrałeś słowo adept?

      Ludzie lubią podążać za stadem, lubią gdy ktoś inny bierze odpowiedzialność na siebie.

      Masz rację, takie zachowania płyną z wygody, obojętności, czasem niewiary w siebie, myślę jednak że wyrwanie z takiego stanu jest tym bardziej wskazane, jeśli całość ma bazować na świadomych i niezależnych jednostkach. To jest wręcz wymagane. Osoba bierna, obojętna nie będzie tym nawet zainteresowana. Natomiast osoby którym nie podoba się możliwość stania się w tym wszystkim ofiarą będą chciały się z tego wyrwać.

      Lewica narzuciła swoja narrację marksistowską. Narzuca też z łatwością nielogiczne postawy, np. traktowanie gwałtu na równi z dotknięciem czyjegoś kolana, w metoo wszystko jest wymieszane, kara jest taka sama. Jakby uśredniona - rażąco wysoka gdy był to tylko głupi żart z podtekstem czy seks za zgodą stron(sic); rażąco niska gdy(by) był to gwałt.

      Myślę że to po części wynika również ze stanu w jakim społeczeństwo było zanim to się zaczęło. Przez wiele lat wszystko było w porządku, ludzie ufali władzy, czujność zniknęła i społeczeństwo sunęło dalej do przodu wprawione w pęd na bazie zaufania, tym samym nie zauważając sygnałów ostrzegawczych, nie dowierzając. Przecież to niemożliwe, żeby taki proces miał miejsce. W czasie II wojny światowej też wiele osób nie wierzyło w istnienie obozów ani w koszmary które tam czyniono. Żaba wolno się gotuje i nie zauważa że staje się coraz goręcej. A teraz jesteśmy już w miejscu gdzie w krajach jak UK wyrażenie opinii wiąże się z sankcjami jak utrata pracy, areszt czy kara finansowa. Kiedyś nie było tv i siłą rzeczy ludzie bardziej ciągnęło do bezpośredniego kontaktu, obecna sytuacja działa na niekorzyść ogółu. Ludzie teraz są bardzo zaaferowani swoim życiem, rozrywkami, spłacaniem kredytu, telewizją, pracą, są zakleszczeni w wąskich korytarzach pracy-sklepu-domu-rodziny i nawet jeśli im się pewne zjawiska nie podobają to nie mają czasu oponować, nie wiedzą jak. Czym mieliby się kierować? Dlatego też właśnie warto mówić o tym o czym mówimy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      Ładnie współczesną lewicę podsumował Frank Herbert w swojej God Emperor of Dune: "rhetorical despotism", "securing your power base", "ruling by guilt", "inevitable hypocrisy", ciekawe skąd wiedział, jak będzie wyglądała... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Świetny dobór słów. Może pisał z pewną wizją, może z planem, Orwell praktycznie napisał podręcznik. A nowsze wersje możemy zobaczyć w Black Mirror, swoją drogą bardzo niepokojące.

      A zatem ruch polegający na stałym dążeniu do zrozumienia rzeczywistości w coraz bardziej obiektywny i rzetelny sposób. Czy to masz na myśli?

      Dokładnie to. Do zrozumienia oraz do podjęcia działań mających uchronić autonomię jednostki. Teoria i praktyka.

      Myślę, że na koniec dnia będziemy działać przede wszystkim w mniejszej skali, zajmując się poszczególnymi problemami, może nie pojedynczo, bo ale parami, naświetlając problemy z dwóch stron(lub więcej). To komplikuje, ale jest to komplikacja potrzebna, bo łatwo jest znacząco pomylić się w rozwiązywaniu problemu, gdy połowę ograniczeń i aspektów pominiemy. Łatwo wówczas wylać dziecko z kąpielą.

      W pełni się zgodzę. Należy wykonać naświetlenie z każdej możliwej strony, dla każdego argumentu znaleźć kontrargument, aż w pewnym momencie intelekt nie będzie już mógł zaprzeczyć, chyba że się zapętli, ale to z logiką nie będzie już miało nic wspólnego.

      A co do samej opozycji ze strony big brotherów - te byty też mają swoją strukturę, opiera się ona na ludziach. Ci ludzie są tacy jak ty czy ja. Czy tym ludziom naprawdę zależy na słabym i głupim społeczeństwie?

      To jest prawdą jeśli założymy że większość rządzących ma dobre intencje, a w to szczerze wątpię. Scena polityczna i zarządzająca jest drapieżna i przetrwają w niej tylko najsilniejsi, nie ma tam miejsca dla wrażliwych stąd mniejsze szanse na przebicie się polityka o dobrych intencjach (stąd też mniej kobiet na stanowiskach kierowniczych), a jak ma jeszcze ścierać się z grupą która ma swój układ i czerpie z niego korzyści to szanse znacznie maleją. Władza upaja i wypacza. Myślę że jest spora szansa na to że cały ustrój polityczny zachodniego świata jest już jedną wielką szopką, ludzie wierzą w demokrację, a za kulisami rządzący robią co chcą, rządzi pieniądz, korporacje mają coraz większy wpływ na literę prawa, a oficjalnie wszystko przedstawia się w odpowiednim świetle. Myślę że to jest też kluczowa kwestia że ludzie po prostu ufają w to co się im mówi i nie chcą brać innych możliwości pod uwagę, nawet jeśli zaczynają się uciski.

      Notabene: Inteligentna jesteś, fajnie się z tobą dyskutuje. Może ten ruch mógłby tak wyglądać? Wszak zanim się komuś powie co jest prawdą, należy samemu to wpierw ustalić. Debata wynikająca ze szczerej chęci dojścia do prawdy, a nie udowodnienia swoich racji, byłaby dobrym początkiem. Nie przystoi też wymagać od innych czegoś, czego się samemu nie praktykuje. Można by pozbierać ludzi, którzy chcieliby w takiej dyskusji, czy serii dyskusji, brać udział i prowadzić je.

      Dziękuję i wzajemnie! Rozmowa z Tobą jest motywująca i skłania do refleksji, tym lepiej, a temat jest fascynujący. Myślę że istota dojścia do prawdy jest tu kluczowa, powinno to stanowić bazę na której będzie się budowało resztę. Zastanawiam się czy istnieje już podobny nurt filozoficzny lub jakikolwiek inny, który by był temu podobny.

      Formą mogą być znaleziska, ponieważ pozwalają na wielowątkową dyskusję w znanym wszystkim formacie. Siedząc w naszym tagu byłyby chronione przed zgubieniem. W wykopalisku zauważaliby je inni, potencjalnie nowi dyskutanci... adepci. Może, może... Na pewno nie należy oczekiwać, że coś się zrodzi bez nakładu pracy i bez realnej jakości. Nawet jeżeli nie wygląda to jak fajerwerki, może zbudować dobrą bazę ludzką. Co myślisz?

      Wszystko od czegoś się zaczyna. A nawet jeśli nie wyniknie z tego nic dużego, to i tak bilans będzie na plusie. Otagowanie to dobry pomysł, jaką nazwę proponujesz?

    •  

      pokaż komentarz

      Dzisiaj wynika z tego wiele ciekawych zjawisk, przykładowo wielu mężczyzn czuje się niekomfortowo jeśli partnerka zarabia więcej lub gdy utrzymuje rodzinę.

      @Anna_: Co ciekawe kobiety również zgłaszają dyskomfort na tym tle, tj. czują się źle z tym, że zarabiają więcej.

      Myślę że to jest kwestia genów, mężczyzna był zawsze zdobywcą, kobieta dbała o domowe ognisko. Tyle że to są funkcje biologiczne, zwierzęce, człowiek jest powyżej tego i do tego powinniśmy dążyć, co wiąże się z ewolucją społeczeństwa i istoty ludzkiej jako tako. Tymczasem patriarchat dalej dobrze się trzyma, a poprzez umieszczenie na świeczniku niekompetentnych kobiet jeszcze bardziej się w nim utwierdza.

      @Anna_: Wygląda na to, że są pewne predyspozycje naturalne, ale nie jestem pewien, czy to geny zamykają temat, choćby dlatego, że role płciowe bywały różne na przestrzeni wieków i regionów. Są pewne różnice i przy odpowiednich akcentach kulturowych oznaczają one dominację jednej czy drugiej płci - może w ten sposób. Obiektywnie ciężko stwierdzić kto ma dominującą pozycję "z natury". Może probabilistycznie.

      Nie przepadam za terminem "patriarchat", moim zdaniem jest obraźliwy na dwa sposoby. Po pierwsze jako atrybucja winy, po drugie jako - w domyśle - podkreślenie rzekomo uprzywilejowanej pozycji mężczyzn, czego nie obserwuję w rzeczywistości. Trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada. Myślę, że większość ludzi myśli, że druga płeć to musi mieć lekko - wszak nie mamy tego doświadczenia, prawda? Obiektywnie nie da się tego stwierdzić, wiec jest to też spór jałowy. Równie dobrze można to nazwać "matriarchatem", ale zobacz, że to nie brzmi przyjaźnie. Widzimy to podobnie. Wszyscy zmagają się z jakimiś formami dyskryminacji, jeżeli chcemy użyć tego słowa.

      Prędzej obawiałabym się jednak jaka by była reakcja rządzących, którzy pewnie przemaglowaliby to na własną modłę chcąc przejąć, by następnie poprowadzić w odpowiednim kierunku.

      @Anna_: Praktycznie nieuniknione, że takie próby by podjęto jak tylko ruch osiągnąłby zauważalne rozmiary.

      Może za bardzo wybiega w przyszłość, ale uważam że oni mają już opracowane strategie na każdą ewentualność, ja przynajmniej bym tak zrobiła :) to o ile oczywiście wyjdziemy z założenia że to co się dzieje jest sterowane.

      @Anna_: Mogli się spodziewać, że przyjdzie czas na reakcję, w szczególności lewica mogła być gotowa na podjęcie reakcji przez prawicę. Prawie na pewno ta reakcja polegała m.in na nazwaniu ich faszystami :P. To jest chyba uniwersalne, obok rasizmu etc.

      Dwie opcje to żaden wybór. Miejsce systemu o którym mówimy powinno być poza tym wszystkim, nie lewo, nie prawo, nie środek, ani góra czy dół, po prostu poza. Nie wiem czy to jest możliwe, ale uchroniłoby toprzed uwikłaniem w podpinanie pod jakiś istniejący już system, co znów wprowadzałoby kolejne podziały.

      @Anna_: Zgoda. Zwłaszcza przy dynamicznej definicji - a więc dążeniu do wyznawania rzeczywistości, a nie konkretnych dogmatów. Któraś ze stron może mieć w danej kwestii nawet rację, choć częściej prawda leży pomiędzy. Nie należy jednak wykluczać.

      Dlaczego wybrałeś słowo adept?

      @Anna_: Pewnie zaledwie z kontekstu religii, który gdzieś tam się przewinął jako przykład, a słowo zostało. Częściowo pasuje, jeżeli mamy ludzi nauczyć szukania prawdy. Student mogłoby być lepsze, w rozumieniu co bardziej ideowych wykładowców jest to osoba aktywnie poszukująca wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz rację, takie zachowania płyną z wygody, obojętności, czasem niewiary w siebie, myślę jednak że wyrwanie z takiego stanu jest tym bardziej wskazane,

      @Anna_: Wielu być może wystarczy powiedzieć, że mogą coś takiego osiągnąć, bo nikt im wcześniej tego nie powiedział. Jak ktoś jest w trybie owcy, pójdzie za każdym silnym leaderem. Jeżeli silny leader każe mu być samodzielnym, owca przestanie być owcą.

      Władza upaja i wypacza. Myślę że jest spora szansa na to że cały ustrój polityczny zachodniego świata jest już jedną wielką szopką, ludzie wierzą w demokrację(...)

      @Anna_: Gdy obalano Kadafiego, spopularyzowała się nieco jego opinia o ustroju demokratycznym. Mianowicie taka, iż jest to swoiste pressure relief valve. Gdy ludzie są niezadowoleni z poczynań władzy, czują potrzebę zmiany władzy. W modelu nie-demokratycznym odbędzie się to poprzez siłowe obalenie rządu. W demokracji pomysł jest taki, że ludzie mają bezpieczny, łatwy, niewymagający poświęceń sposób na "obalenie" władzy. Już nie są pod ścianą, mają dokąd iść nie stosując przemocy wobec władzy. W systemie dwu-partyjnym jest to szczególnie widoczne. Można przełączyć z jednej na drugą, ale ludziom wystarcza. Czują kontrolę, iluzję kontroli właściwie.

      Demokracja temu zdaje się zawdzięczać swoją stabilność. Można stosować to jako zarzut, jednak z drugiej strony wojna domowa też, sama w sobie, nie należy do zjawisk pożądanych.

      rządzi pieniądz, korporacje mają coraz większy wpływ na literę prawa, a oficjalnie wszystko przedstawia się w odpowiednim świetle.

      @Anna_: Rent seeking, korupcja, lobbing. Później politycy zasiadający na dziwnych pozycjach w firmach, którym się przysłużyli - to istotnie dzieje się na naszych oczach.

      Zastanawiam się czy istnieje już podobny nurt filozoficzny lub jakikolwiek inny, który by był temu podobny.

      @Anna_: Podejrzewam, że tak, spodziewałbym się że nawet niemało podejść stawiało sobie takie cele. Gdybyśmy jednak chcieli nawiązać, to możemy zderzyć się z pewnymi dodatkowymi elementami tamtych ruchów z przeszłości. Np. dogmatami czy wierzeniami. Słowem: niepotrzebnymi elementami, które wykraczają poza nasz zakres zainteresowań a mogłyby zmylić nowych... adeptów :). Może to być jednak źródło inspiracji dla nazewnictwa.

      Wszystko od czegoś się zaczyna. A nawet jeśli nie wyniknie z tego nic dużego, to i tak bilans będzie na plusie. Otagowanie to dobry pomysł, jaką nazwę proponujesz?

      @Anna_: Może coś z dyskusją w nazwie, może coś z prawdą, choć tu nam dużo religijnych skojarzeń dojdzie. Może coś naturalnie i stonowanie brzmiącego? #dyskusjeniepozycyjne #dyskusjebezstronne ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      Co ciekawe kobiety również zgłaszają dyskomfort na tym tle, tj. czują się źle z tym, że zarabiają więcej.

      Co wynika z tego że to mężczyzna miał zapewniać bezpieczeństwo. Sama nie wiem jakbym się z tym czuła, przykładowo 10k/12k to prawie to samo, ale 10k/2k to spora różnica. Coś mi się przypomniało w tym temacie, dygresja na boku: https://www.youtube.com/watch?v=zBcG5tOURuM :)

      A jak Ty się zapatrujesz na tą kwestię?

      Wygląda na to, że są pewne predyspozycje naturalne, ale nie jestem pewien, czy to geny zamykają temat, choćby dlatego, że role płciowe bywały różne na przestrzeni wieków i regionów.

      Najlepsza byłaby opcja złotego środka, każdy mężczyzna i każda kobieta są równi sobie. Obie płci mają walory którymi się uzupełniają. O słowie patriarchat pisałam w odniesieniu do czasów kiedy kobiety nie miały prawa głosu, gdy nie było normą że podejmują pracę albo same wybierają sobie małżonka, rola kobiety była wtedy pomniejszona. Uprzywilejowanie mężczyzn było faktem, czy atrybucja winy, niekoniecznie kojarzę to słowo z zarzucaniem winy, ale faktycznie może tak się kojarzyć.

      Mogli się spodziewać, że przyjdzie czas na reakcję, w szczególności lewica mogła być gotowa na podjęcie reakcji przez prawicę. Prawie na pewno ta reakcja polegała m.in na nazwaniu ich faszystami :P. To jest chyba uniwersalne, obok rasizmu etc.

      Taka klasyczna nowomowa, ale to robienie latawicy z logiki. Tak samo jak nazywanie patriotów faszystami. Największa luka w ich systemie to brak logiki i mylenie terminów.

      Zwłaszcza przy dynamicznej definicji - a więc dążeniu do wyznawania rzeczywistości, a nie konkretnych dogmatów. Któraś ze stron może mieć w danej kwestii nawet rację, choć częściej prawda leży pomiędzy. Nie należy jednak wykluczać.

      Co włączy też i tych potencjalnie zainteresowanych z lewej i z prawej, racja leży tam gdzie jest prawda, a nie po której stronie się stoi. Niech spróbują to przebić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      Pewnie zaledwie z kontekstu religii, który gdzieś tam się przewinął jako przykład, a słowo zostało. Częściowo pasuje, jeżeli mamy ludzi nauczyć szukania prawdy. Student mogłoby być lepsze, w rozumieniu co bardziej ideowych wykładowców jest to osoba aktywnie poszukująca wiedzy.

      Mnie słowo adept kojarzy się z adeptem szkoły magicznej :) Hmm nie wiem czy czułabym się dobrze jako osoba nauczająca w omawianym przez nas kontekście, wolałabym patrzeć na to jak na dzielenie się przemyśleniami czy wiedzą, w obrębie dyskusji jak równy z równym.

      Wielu być może wystarczy powiedzieć, że mogą coś takiego osiągnąć, bo nikt im wcześniej tego nie powiedział.

      Czyli wzmacnianie poczucia wartości przy udzieleniu odpowiednich narzędzi. Tu nam się buduje już cała szkoła ideowo-psychologiczna.

      Można przełączyć z jednej na drugą, ale ludziom wystarcza. Czują kontrolę, iluzję kontroli właściwie.

      W Polsce to jest aż nadto widoczne. Lepszą opcją byłaby demokracja bezpośrednia jak jest w Szwajcarii, z włączeniem obywateli do głosowań nad poszczególnymi zmianami.

      spodziewałbym się że nawet niemało podejść stawiało sobie takie cele.

      No to teraz trzeba tylko zapoznać się z wszystkimi systemami filozoficznymi :D

      Może coś z dyskusją w nazwie, może coś z prawdą, choć tu nam dużo religijnych skojarzeń dojdzie. Może coś naturalnie i stonowanie brzmiącego? #dyskusjeniepozycyjne #dyskusjebezstronne ?

      Myślę że pierwsze może kojarzyć się dwuznacznie, drugie czy nie stanowi formę oksymoronu? Zastanawiam się. Prawda faktycznie może kojarzyć się z jakimś ruchem religijnym. Pomyślę nad swoją propozycją.

    •  

      pokaż komentarz

      A jak Ty się zapatrujesz na tą kwestię?

      @Anna_: Myślę, że społeczeństwo się przyzwyczai. Już teraz wśród osób bezdzietnych kobiety zarabiają przeciętnie więcej. Sytuacja zmienia się naturalnie gdy kobieta zachodzi w ciążę i zajmuje się dziećmi, wówczas ciężar utrzymania rodziny spada na mężczyzn i stąd prawdopodobnie bierze się praca w większym wymiarze czasowym, co przekłada się na wyższe zarobki.

      Z drugiej strony niektórzy podnoszą argument, iż z natury kobiety miałyby mieć tendencję do wiązania się z kimś wyżej w hierarchii społecznej, ale nie wiem na ile to fakty a na ile fantazje redPilla. Wątpię natomiast, by ewolucja w jakikolwiek sposób promowała lustrzaną postawę u mężczyzn - tj. co najmniej obojętne czy kobieta jest bogatsza czy nie. Jeżeli już, to dzieci miały większe szanse przeżyć jeżeli istotnie matka miała jakąś istotną pozycję, dostęp do zasobów. Przynajmniej kilka badań pokazuje, że mężczyźni mają jakąś preferencję wobec kobiet posiadających zasoby, gdy im samym ich brakuje - preferują wówczas większe ilości tłuszczu, który jest sygnałem dostępu do pożywienia. Per analogia spodziewano się takiej samej zależności między statusem mężczyzny a preferowanym przezeń rozmiarem piersi kobiecych. Przynajmniej 2 badania zajęły się tą hipotezą, obydwa ją wsparły. W tym co ciekawe niezależnie od statusu, spodziewamy się, że mężczyzna głodny również wskaże większe piersi, jako idealne, aniżeli mężczyzna syty.

      Możliwe, że u kobiet też występuje podobna zależność. W sumie czemu miałaby nie występować? Czemu pozycja społeczna kobiety nie miałaby wystarczyć, by zapewnić spokojny rozwój dzieciom, skoro pozycja męża wystarczała? Może gdyby z jakichś przyczyn kulturowych kobieta nie wnosiła swojego statusu do związku przez jakiś istotny etap ewolucji, ale wątpię by tak było.

      Reasumując sądzę, że jest to tylko kwestia delikatnej zmiany kulturowej. Być może inaczej będzie u kobiet, ale warto zauważyć, że to jest rzecz wyboru - jeżeli kobieta uzna, że byłaby z tym nieszczęśliwa, to kwestia tego czy pracuje i w jakim wymiarze jest jej decyzją. Niech wybierze to, co woli. Byle tylko nie było to zaledwie ukłonem w stronę arbitralnych uwarunkowań kulturowych. Jest też naturalna kwestia niechęci do pracy - praktycznie każdy człowiek, poza Homo sovieticus, woli czas wolny od pracy, ceteris paribus. To też może zakrzywiać wyniki, jeżeli wybór damy tylko jednej płci.

      Najlepsza byłaby opcja złotego środka, każdy mężczyzna i każda kobieta są równi sobie. Obie płci mają walory którymi się uzupełniają.

      @Anna_: Zgoda. Myślę, że jeśli są jakieś naturalnie umotywowane różnice, które mają sens, to same wejdą w życie, jeżeli pozostawimy rzecz bez regulacji kulturowej. Kulturowe wzorce narzucające pewne postawy zależnie od płci prowadzą do wypaczeń. Każdy człowiek powinien po prostu dostać swoją, czystą kartę i te same opportunities, zamiast mieć narzucone outcomes, czy to wynikające z tradycyjnych ról czy też na siłę równe. Indywidualizm jest spoko.

    •  

      pokaż komentarz

      Uprzywilejowanie mężczyzn było faktem

      @Anna_: Niektórzy podnoszą argument, że niekoniecznie, m.in. dlatego że mężczyzn przymusowo wcielano do armii i wysyłano na wojny, generalnie też musieli wywiązać się z roli kogoś, kto ze wszystkim musi sobie radzić sam, bez wsparcia ze strony społeczeństwa.

      Kobiety żyły w złotej klatce, ale nie tylko one. Obydwie płcie dostawały coś fajnego od społeczeństwa i obydwie dostawały też po głowie. Ludzie mają skłonność wyżej cenić to, czego nie mają; nie doceniać tego, co mają. Bardzo łatwo jest uznać, że to druga strona miała lepiej. Nie co innego jest przyczyną funkcjonowania ruchów oburzonych, jak feministki czy redPill. Trawa u sąsiada jest zieleńsza. To powoduje zawiść, nastawia ludzi przeciw sobie. Warto zauważyć, że nie ma obiektywnej miary cierpienia.

      Naturalnie potrzebne jest wycofywanie rozwiązań, kulturowych i formalnych, które traktują ludzi nierówno przez wzgląd na płeć, bo to są mocne generatory nienawiści. Tutaj feminizm bardzo szkodzi, bo tworzy nowe takie rozwiązania mając chyba nadzieję, że jak się przegnie w drugą stronę, to szybciej dotrzemy do celu... alternatywnie po prostu zależy im na przywilejach i już. Prawdopodobnie w ruchu są obecne obydwie te motywacje równolegle. Tak czy inaczej jest to szkodliwe działanie. Ale to dygresja.

      Myślę, że obydwie strony powinny spróbować zrozumieć sytuację tej drugiej na gruncie porozumienia. To pomogłoby zredukować poczucie "bycia ofiarą" i w konsekwencji zredukować negatywne odczucia. Nie umniejsza to oczywiście w żaden sposób wagi problemów.

      Co włączy też i tych potencjalnie zainteresowanych z lewej i z prawej, racja leży tam gdzie jest prawda, a nie po której stronie się stoi. Niech spróbują to przebić.

      @Anna_: Z nimi jednak będzie trudno, bo jak przekonać ich do szczerej dyskusji, zamiast bronienia swoich pozycji, do czego przywykli? Z drugiej strony jest to problem nieistotny, bo sami też musimy stawić temu czoła tak czy inaczej. Każdy człowiek ma z natury skłonność do zajmowania stanowiska i do bycia konsekwentnym. Tak więc ich obecność żadnego nowego jakościowo problemu nie wprowadzi.

      Mnie słowo adept kojarzy się z adeptem szkoły magicznej :) Hmm nie wiem czy czułabym się dobrze jako osoba nauczająca w omawianym przez nas kontekście, wolałabym patrzeć na to jak na dzielenie się przemyśleniami czy wiedzą, w obrębie dyskusji jak równy z równym.

      @Anna_: Wykopowa szkoła magii :). I tag gotowy. Ale bez obaw, forma wykopu sprzyja płaskiej strukturze hierarchicznej.

      No to teraz trzeba tylko zapoznać się z wszystkimi systemami filozoficznymi :D

      @Anna_: Nierealne, bo w połowie projektu lewacy zakażą czytania książek gdyż dyskryminują one analfabetów.

      Pomyślę nad swoją propozycją.

      @Anna_: Super :).

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      Myślę, że społeczeństwo się przyzwyczai. Już teraz wśród osób bezdzietnych kobiety zarabiają przeciętnie więcej. Z drugiej strony niektórzy podnoszą argument, iż z natury kobiety miałyby mieć tendencję do wiązania się z kimś wyżej w hierarchii społecznej, ale nie wiem na ile to fakty a na ile fantazje redPilla.

      Myślę że większość posiada naturalne odruchy, kierując się po prostu tym co jest bardziej atrakcyjne. Tarcia między płciami występują zresztą na wielu poziomach, to nie tylko kwestia zarobków, przykładowo niektórzy panowie czują się zagrożeni jeśli kobieta jest od nich w czymś lepsza, ma np. większą wiedzę w danym temacie, sama spotkałam się z czymś takim gdzie męskie ego nie pozwalało na przystanie na taki stan rzeczy i następowała zmiana podejścia żeby pokazać kto jest górą. Wiadomo wszystko zależy od osoby, ale jeśli patrzymy na ogół to myślę że jest to dość powszechne zjawisko, prawdopodobnie jakaś składowa napięć między płciami, women i men hating.

      Tutaj często prowadzone są wzburzone dyskusje krytykujące kobiety które kierują się zasobnością portfela, ale zapomina się że mężczyźni kierują się atrybutami fizycznymi partnerek. Takie odruchy mamy wkodowane w naturze, myślę że nie da się do końca od tego uciec. Pytanie jaki wpływ będzie miała zamiana ról, myślę że kobiety o wysokich zarobkach staną się bardziej męskie, mężczyźni którzy podejmują się ról pasywnych czy domowych staną się bardziej kobiecy. Stymulacja środowiskowa ma wpływ na hormony co by znaczyło że z czasem wszystko się wyrówna i typowy podział ról uplasuje się w jakimś złotym środku, dając w efekcie bliżej nieokreśloną bylejakość. Atrakcyjność byłaby przesunięta na jakiś inny plan, od sfery fizycznej i emocjonalnej na mentalną.

      Niezależność finansowa może też prowadzić do odchodzenia od modelu tradycyjnej rodziny, gdzie partnerzy będąc w stanie się wyżywić samodzielnie mogą niechętnie patrzeć na pomysł wiązania się z kimś do końca życia. Właściwie to już się dzieje, kobiety często nie potrzebują mężczyzny żeby się utrzymać, a mężczyźni nie potrzebują stałej partnerki żeby móc realizować się seksualnie, kobiety zresztą też. Ostatecznie może mieć to wpływ na szeroką zmianę zasad na jakich funkcjonuje społeczeństwo.

      Kulturowe wzorce narzucające pewne postawy zależnie od płci prowadzą do wypaczeń. Każdy człowiek powinien po prostu dostać swoją, czystą kartę i te same opportunities, zamiast mieć narzucone outcomes, czy to wynikające z tradycyjnych ról czy też na siłę równe. Indywidualizm jest spoko.

      Tak, pozostawić wszelką możliwość wyboru, bez żadnych presji kulturowych, religijnych czy społecznych. Notabene byłaby to autentyczna tolerancja, gdzie każdy mógłby się spełniać według swojej woli, z tym zastrzeżeniem by nie narzucał jej innym i nie odbierał możliwości jej realizacji innym osobom, o ile nie czynią oni nikomu krzywdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon:

      Niektórzy podnoszą argument, że niekoniecznie, m.in. dlatego że mężczyzn przymusowo wcielano do armii i wysyłano na wojny, generalnie też musieli wywiązać się z roli kogoś, kto ze wszystkim musi sobie radzić sam, bez wsparcia ze strony społeczeństwa.

      Zgodzę się, uprzywilejowanie również niesie ze sobą obowiązki i może blokować wolność wyboru, i jedni i drudzy coś tracą i coś zyskują. Nie rozumiem też tego spięcia i zazdrości że trawa jest u kogoś bardziej zielona. Jeśli czegoś się chce to po prostu trzeba to zacząć realizować, a nie naciskać na resztę żeby sama wyszła naprzeciw i podała wszystko na tacy. Znowu wracamy do ofiary która żąda czegoś pozostając pasywna, mimo że posiada możliwości samodzielnej realizacji celów. Może też o to w tym chodzi? By promować postawę ofiary i tym samym osłabiać społeczeństwo.

      Z nimi jednak będzie trudno, bo jak przekonać ich do szczerej dyskusji, zamiast bronienia swoich pozycji, do czego przywykli? Każdy człowiek ma z natury skłonność do zajmowania stanowiska i do bycia konsekwentnym. Tak więc ich obecność żadnego nowego jakościowo problemu nie wprowadzi.

      Należałoby ustalić model rozmowy i argumentacji, który wykluczałby stosowanie w dyskusji zabiegów nie opierających się na logice czy nie stanowiących logicznej argumentacji lub odwołujących się jedynie do emocji. Myślę że można to wszystko rozpisać, to zapewniłoby ramy do rozsądnej dyskusji.
      Większość przyjmuje to co im się powie bez samodzielnego myślenia, więc jeśli pozostawi się jakość dyskusji bez zmian, to będą tylko dalej bezkarnie zaszczepiali szkodliwe poglądy.

      Wykopowa szkoła magii :). I tag gotowy. Ale bez obaw, forma wykopu sprzyja płaskiej strukturze hierarchicznej.

      Mielibyśmy nalot fanów Harryego Pottera :D choć wykop to raczej nie ten target.

      Nierealne, bo w połowie projektu lewacy zakażą czytania książek gdyż dyskryminują one analfabetów.

      Lepiej im nie podpowiadać ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Tarcia między płciami występują zresztą na wielu poziomach, to nie tylko kwestia zarobków, przykładowo niektórzy panowie czują się zagrożeni jeśli kobieta jest od nich w czymś lepsza, ma np. większą wiedzę w danym temacie, sama spotkałam się z czymś takim gdzie męskie ego nie pozwalało na przystanie na taki stan rzeczy i następowała zmiana podejścia żeby pokazać kto jest górą.

      @Anna_: Podobne objawy dają tu przynajmniej trzy zjawiska. Pierwsze zdaje się być ogólnoludzkie, nie tylko mężczyźni tak mają. Mówimy o kompleksach i/lub o tym, że ktoś czuje się gorszy widząc, że inna osoba - dowolnej płci - jest w jakimś wymiarze przed tą osobą.

      Druga rzecz to to, że istnieje pewna gama stereotypów, które mówią, że mężczyzna powinien się wstydzić, jeżeli kobieta jest odeń lepsza w określonych zagadnieniach, np. prowadzeniu samochodu, walce wręcz etc. Ludzie boją się reakcji społeczeństwa, jeżeli zawiodą i okażą się "gorsi niż baba". Śmiechom nie byłoby końca. Zastanawiam się w tym miejscu, czy istnieje jakaś wewnętrzna motywacja o podobnym zwrocie... Ciężko powiedzieć, ale chyba nie. No może gdyby np. jakaś heurystyka, w którą ktoś wierzy, mówiła, że kobieta ma mniejsze szanse w czymś a i tak się przegra, to wówczas może, ale to jest generalne - jeżeli przegra się z kimkolwiek, kto wg. jakiegoś zinternalizowanego modelu powinien przegrać, to człowiek będzie miał problem jak to przed samym sobą wytłumaczyć.

      Trzecie zjawisko jest podobne do poprzedniego, ale wynika z feministycznej propagandy skierowanej do kobiet. Kobiety dostają sygnał, że muszą być równie dobre lub lepsze od mężczyzn i boją się nie sprostać zadaniu. Agresywnie próbują uzyskać uznanie, często kosztem niebieskich współpracowników, celowo. Wiąże się z tym pewna mentalność powstańca - teraz oto kobiety wyciągają rękę po to, co im się należy. Problem stanowi tu agresja wobec płci przeciwnej, z jaką się to wiąże oraz pomijanie problemu błędów poznawczych - ludzie mają tendencję by przypisywać sobie wiele zasług zespołu. To kończy się tak, że ludzie nie bardzo chcą z nimi współpracować, bo czują się wrogo potraktowani oraz niedocenieni.

      Dwa z trzech problemów da się tu zaatakować. Ten generalny pozostanie. Stereotypy oraz feminizm można jednak usuwać. Otwartym jest pytanie jak. Prawie na pewno nie na siłę, bo to budzi z natury opór. Ludzie bardzo nie lubią, jak chce się im narzucić zmianę zdania, zrobią co trzeba by tym bardziej wierzyć w swoją wersję. Samo to, że ktoś musi przekonywać świat, że nie jest wielbłądem oznacza, że ma coś wielbłądziego do ukrycia, czyż nie? Jeżeli jest to robione tak niezdarnie, jak funkcjonują feministki, sprawa jest wręcz oczywista - po co kobiety mają dodatkowe punkty przy rozpatrywaniu wniosków o staż w IT współfinansowany przez UE? Dlatego, że są równie dobre i poradziłyby sobie bez dostawania punktów za płeć? No nie widzę tu logiki, co gorsza dostają dokładnie tyle dodatkowych punktów co niepełnosprawni. Sukces feminizmu odtrąbiony zgniecioną trąbką.

      Pewnych przemian nie da się przyspieszyć, bo to tylko utwierdzi stan zastany. Są też pewne różnice między płciami i zacieranie ich na siłę niczym dobrym się nie skończy.

      Tutaj często prowadzone są wzburzone dyskusje krytykujące kobiety które kierują się zasobnością portfela, ale zapomina się że mężczyźni kierują się atrybutami fizycznymi partnerek.

      @Anna_: To prawda. Łatwość z jaką człowiek dostrzega źdźbło w oku bliźniego jest fascynująca. Ale co do tego, czym kierują się kobiety, to chyba aż poszukam, czy nie było badania nad mediating wpływem statusu socjo-ekonomicznego kobiety na istotność takiegoż statusu mężczyzny w jej ocenie jego atrakcyjności... U mężczyzn coś takiego obserwowano, jak wspominałem, choć nigdy otwarcie nie mówi się, że mężczyźni lecą na kasę. Naturalnie to najpewniej jest zupełnie nieuświadomione, po prostu mechanizm oceniający atrakcyjność kobiety działa inaczej zależnie od zasobów oceniającego.

      Stymulacja środowiskowa ma wpływ na hormony co by znaczyło że z czasem wszystko się wyrówna i typowy podział ról uplasuje się w jakimś złotym środku, dając w efekcie bliżej nieokreśloną bylejakość.

      @Anna_: Przy założeniu, że akurat taki mechanizm regulacji hormonalnej wystąpi. I nie jest powiedziane, że odbędzie się to bez dziwnych efektów ubocznych, np. spadku dominacji ale wzrostu agresji fizycznej - coś takiego mogłoby wystąpić na skutek spadku poziomu testosteronu, jak sugerują wyniki badań na nastolatkach. T jest błędnie wiązany z agresją, tymczasem wpływa na skłonność do przejawiania postaw dominujących. Agresją fizyczną osoba o silnej pozycji społecznej posługiwać się nie musi, to domena słabych, którzy muszą coś udowodnić; którzy muszą szacunek wymusić przemocą, bo nikt im go sam z siebie nie okaże. W szczególności każdy może sięgnąć po nóż i wymusić namiastkę poważania.

    •  

      pokaż komentarz

      Atrakcyjność byłaby przesunięta na jakiś inny plan, od sfery fizycznej i emocjonalnej na mentalną.

      @Anna_: Myślę, że zanim nadpisze się ewolucyjnie nakreślone preferencje, atrakcyjnością cieszyć się będą wyłamujący się z nowego układu. To silny argument przeciw jego przetrwaniu.

      Niezależność finansowa może też prowadzić do odchodzenia od modelu tradycyjnej rodziny, gdzie partnerzy będąc w stanie się wyżywić samodzielnie mogą niechętnie patrzeć na pomysł wiązania się z kimś do końca życia. Właściwie to już się dzieje, kobiety często nie potrzebują mężczyzny żeby się utrzymać, a mężczyźni nie potrzebują stałej partnerki żeby móc realizować się seksualnie, kobiety zresztą też. Ostatecznie może mieć to wpływ na szeroką zmianę zasad na jakich funkcjonuje społeczeństwo.

      @Anna_: Jest to zmiana na lepsze. Nikt nie chce być bankomatem lub darmową prostytutką. Po co komu związki z desperacji? Jeżeli już dwoje ludzi ma się związać, to lepiej by się naprawdę lubili, jako ludzie; a nie robili to pod presją społeczną czy dla pieniędzy lub seksu.

      Należałoby ustalić model rozmowy i argumentacji, który wykluczałby stosowanie w dyskusji zabiegów nie opierających się na logice czy nie stanowiących logicznej argumentacji lub odwołujących się jedynie do emocji. Myślę że można to wszystko rozpisać, to zapewniłoby ramy do rozsądnej dyskusji.
      Większość przyjmuje to co im się powie bez samodzielnego myślenia, więc jeśli pozostawi się jakość dyskusji bez zmian, to będą tylko dalej bezkarnie zaszczepiali szkodliwe poglądy.


      @Anna_: Pewne zabiegi da się łatwo wyłapać. Łatwo jest w szczególności zepchnąć prymitywne ad personam czy ogólny brak kultury wypowiedzi. Zasadniczo, być może naiwnie, chcę wierzyć, że wystarczy dać jasny sygnał, że dyskusja ma tu na celu staranie się przybliżać do stanu faktycznego, nie zaś "zwycięstwo" lub "porażkę".

      Być może jakimś narzędziem do ćwiczenia tego byłoby celowe podejmowanie obrony poglądów, które są sprzeczne z naszym punktem widzenia. Moglibyśmy zrobić taką akcję, zachęcić ludzi do zamienienia się stronami. Oczywiście nie w ramach głównego tagu, aby nie mieszać tam dyskusji pozycyjnych.

      Wierzę, że ludzie są gotowi do uczciwej debaty, po prostu boją się, że oni wyjdą bez gardy, a inni zaatakują. To ciekawe zagadnienie dla teorii gier. Być może warto w tym kontekście na to spojrzeć: jak sprawić, by każdemu opłacało się grać fair, nawet jeżeli inni zagrają nieuczciwie? Może sama presja społeczna na "oszusta" byłaby wystarczająca. Ale kto rozstrzyga? Większość? Ten, kto przyprowadzi więcej popleczników?

      Jest pewne ryzyko, ale myślę, że wiele osób jest gotowych do rzeczowej i obiektywnej rozmowy.

      Zgodzę się, uprzywilejowanie również niesie ze sobą obowiązki i może blokować wolność wyboru, i jedni i drudzy coś tracą i coś zyskują.

      @Anna_: To prawda. Obydwie płcie zawsze miały swoje role i przywileje z nimi powiązane. Ściśle powiązane - nadane po to, by dana płeć mogła wywiązywać się z narzuconej roli. Złote klatki za które "powinny być wdzięczne".

      Lepiej im nie podpowiadać ;)

      @Anna_: Nie martw się, nigdy tego nie przeczytają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Podobne objawy dają tu przynajmniej trzy zjawiska. Pierwsze zdaje się być ogólnoludzkie, nie tylko mężczyźni tak mają. Mówimy o kompleksach i/lub o tym, że ktoś czuje się gorszy widząc, że inna osoba - dowolnej płci - jest w jakimś wymiarze przed tą osobą (...)

      @Falcon: Remedium na to byłoby budowanie silnego poczucia wartości i zmiana z trybu reakcyjnego na kreacyjny. W przypadku przegranej zamiast pogrążać się w emocjonalnym poczuciu porażki, skierować uwagę na analizę zdarzeń i przyjrzeć się dlaczego do tej przegranej doszło oraz co można zrobić żeby czegoś takiego w przyszłości uniknąć. To jest wartość dodana dzięki czemu i wygrywając i przegrywając coś się zyskuje. Oczywiście emocji by to nie usunęło (choć są już do tego techniki), ale oprawione byłyby już w konstrukt służący wzrostowi, parę motywacyjną do zmiany. Dzisiejszy człowiek jeśli mówimy o emocjonalnej jakości, niczym nie różni się od człowieka sprzed 2000 lat. Obserwuję te same reakcje, tylko w nowym nieco ulepszonym środowisku, co wynika z faktu że jednak niewiele osób pracuje nad sobą (nie lubię tego określenia, ale jest ono dość trafne). To nawet zabawne że poświęcamy dużo czasu na zdobywanie różnych umiejętności, ćwiczymy swoje ciało, ulepszamy otoczenie ale zapominamy o rozwoju podstawy tego kim jesteśmy, samego centrum reakcyjnego które nieświadomie wytycza nam drogę.

      Dodatkowe punkty za płeć czy kolor skóry uwłaczają takim osobom, nie wiem z czego tu się cieszyć. Fakt że trzeba mieć fory aby coś osiągnąć już świadczy że z miejsca jest się gorszym. Podobnie w sytuacji gdzie zatrudniana jest kobieta tylko po to żeby było więcej kobiet w firmie, mimo że są dostępni lepsi od niej, męscy kandydaci. W praktyce niczym się to nie różni od zatrudnienia "za ładną twarz", z deszczu pod rynnę.

      Ale co do tego, czym kierują się kobiety, to chyba aż poszukam, czy nie było badania nad mediating wpływem statusu socjo-ekonomicznego kobiety na istotność takiegoż statusu mężczyzny w jej ocenie jego atrakcyjności

      Myślę że jak najbardziej ma to miejsce. Kobieta o wysokich zarobkach chce mieć partnera który będzie jej godny, będzie jej imponował i dorównywał. To nie tylko wynika z samej atrakcyjności, ale i z przyciągania się podobieństw. Wyższe zarobki czy status oznaczają określony styl życia, nie ma tam przesiadywania godzinami przed telewizorem czy pustych plotek o gwiazdach, łatwiej odnaleźć się z osobą która prowadzi podobny tryb życia.

      Przy założeniu, że akurat taki mechanizm regulacji hormonalnej wystąpi. I nie jest powiedziane, że odbędzie się to bez dziwnych efektów ubocznych, np. spadku dominacji ale wzrostu agresji fizycznej

      Przypomina mi się eksperyment w którym podzielono grupę na więźniów i nadzorców, gdzie uczestnicy grup z automatu dostosowali się do swojej roli. Na TED jest wykład w którym opowiadano jak sama zmiana postawy wpływa na organizm na poziomie biologicznym, reagując na sytuację przybieramy określoną postawę, co ciekawe w drugą stronę też to działa wpływając na emocje. Jest teoria w której mężczyzna wykonujący prace domowe postrzegany jest przez kobiety jako mniej atrakcyjny, nie wiem na ile w tym prawdy. Środowisko ma jednak zdecydowanie duży wpływ na jednostkę. Ciekawiej robi się kiedy przełożymy to na całe narody, gdzie również można zauważyć ogólną charakterystykę. Przykładowo co sama zauważyłam, Polaka bardzo łatwo jest poznać za granicą po oczach i spojrzeniu. Mamy w nim coś takiego... właściwie nie wiem jak to określić. Jest to bardzo charakterystyczne.

    •  

      pokaż komentarz

      Myślę, że zanim nadpisze się ewolucyjnie nakreślone preferencje, atrakcyjnością cieszyć się będą wyłamujący się z nowego układu. To silny argument przeciw jego przetrwaniu.

      @Falcon: Przeciw przetrwaniu, co masz na myśli?

      Jest to zmiana na lepsze. Nikt nie chce być bankomatem lub darmową prostytutką. Po co komu związki z desperacji? Jeżeli już dwoje ludzi ma się związać, to lepiej by się naprawdę lubili, jako ludzie; a nie robili to pod presją społeczną czy dla pieniędzy lub seksu.

      Tu się zgodzę, zastanawiam się tylko czy to nie pójdzie przesadnie w drugą stronę, gdzie krótkotrwałe korzyści, brak konieczności angażowania się czy podejmowania odpowiedzialności za drugą osobę, wygoda płynąca z takiego układu nie doprowadzą do tego że związek stanie się reliktem przeszłości. Może jest to kolejny etap ewolucji, tyle że zyskuje na tym zwykłe spełnianie kaprysów, a odchodzi możliwość realizacji głębszej więzi z drugim człowiekiem, która jakościowo więcej wnosi do życia jednostki.

      Zasadniczo, być może naiwnie, chcę wierzyć, że wystarczy dać jasny sygnał, że dyskusja ma tu na celu staranie się przybliżać do stanu faktycznego, nie zaś "zwycięstwo" lub "porażkę".

      Dokładnie, działanie z wyższego poziomu.

      Być może jakimś narzędziem do ćwiczenia tego byłoby celowe podejmowanie obrony poglądów, które są sprzeczne z naszym punktem widzenia. Moglibyśmy zrobić taką akcję, zachęcić ludzi do zamienienia się stronami.

      Świetny pomysł, przyznam że kilka razy też myślałam o czymś takim, nawet zacieram do tego ręce. Próba? :)

      Być może warto w tym kontekście na to spojrzeć: jak sprawić, by każdemu opłacało się grać fair, nawet jeżeli inni zagrają nieuczciwie? Może sama presja społeczna na "oszusta" byłaby wystarczająca. Ale kto rozstrzyga? Większość? Ten, kto przyprowadzi więcej popleczników?

      Tego właśnie się obawiam że ostatecznie może zwyciężyć subiektywność opinii. Obiektywność to ustalenie jakiegoś złotego środka w odniesieniu do określonych poglądów, jeśli całość jest jednak przesunięta skrajnie w jakąś stronę to nawet obiektywność w wydaniu takiej osoby będzie zaburzona.

      Nie martw się, nigdy tego nie przeczytają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Pewnie i tak mają lepsze-gorsze pomysły :)

    •  

      pokaż komentarz

      Remedium na to byłoby budowanie silnego poczucia wartości i zmiana z trybu reakcyjnego na kreacyjny. W przypadku przegranej zamiast pogrążać się w emocjonalnym poczuciu porażki, skierować uwagę na analizę zdarzeń i przyjrzeć się dlaczego do tej przegranej doszło oraz co można zrobić żeby czegoś takiego w przyszłości uniknąć.

      @Anna_: Były kiedyś badania na dzieciach szkolnych, gdzie część poinstruowano by skupiała się na wynikach, a innych aby skupiali się tylko na dawaniu z siebie wszystkiego. Dzieci, które miały się skupiać na osiąganiu celów gorzej znosiły porażki, łatwiej się zniechęcały. Osiągały też gorsze wyniki.

      Myślę że jak najbardziej ma to miejsce. Kobieta o wysokich zarobkach chce mieć partnera który będzie jej godny, będzie jej imponował i dorównywał. To nie tylko wynika z samej atrakcyjności, ale i z przyciągania się podobieństw. Wyższe zarobki czy status oznaczają określony styl życia, nie ma tam przesiadywania godzinami przed telewizorem czy pustych plotek o gwiazdach, łatwiej odnaleźć się z osobą która prowadzi podobny tryb życia.

      @Anna_: Z pewnością, pytanie ile wie o tym instynkt w swej podświadomej ocenie atrakcyjności. Gdyby kobiety reagowały podobnie do mężczyzn, wraz ze wzrostem ich majętności, majętność potencjalnego partnera traciłaby na znaczeniu.

      Przypomina mi się eksperyment w którym podzielono grupę na więźniów i nadzorców, gdzie uczestnicy grup z automatu dostosowali się do swojej roli. Na TED jest wykład w którym opowiadano jak sama zmiana postawy wpływa na organizm na poziomie biologicznym, reagując na sytuację przybieramy określoną postawę, co ciekawe w drugą stronę też to działa wpływając na emocje. Jest teoria w której mężczyzna wykonujący prace domowe postrzegany jest przez kobiety jako mniej atrakcyjny, nie wiem na ile w tym prawdy. Środowisko ma jednak zdecydowanie duży wpływ na jednostkę.

      @Anna_: Zgoda.

      Przeciw przetrwaniu, co masz na myśli?

      @Anna_: Przeciw przetrwaniu nowego układu ról płciowych, a raczej ich braku. Przy założeniu, że pewne preferencje odnoszące się do tradycyjnych cech płci są utrwalone w instynkcie, i/lub kulturze na tyle, że przynajmniej przez jakiś czas nowego ładu będą dalej wpływać na oceny atrakcyjności: Jeżeli większość przejdzie na nowe normy i obydwie płcie będą się zachowywały tak samo, nijako, to każdy kto się z tego wyłamie i postawi na bycie wręcz do przesady męski/kobieca, może osiągnąć znaczący sukces w relacjach z drugą płcią. Coraz więcej osób może to zauważać, na przykładzie pionierów tej rebelii przeciw nijakości, i nowy układ identycznych ról się posypie.

      Tu się zgodzę, zastanawiam się tylko czy to nie pójdzie przesadnie w drugą stronę, gdzie krótkotrwałe korzyści, brak konieczności angażowania się czy podejmowania odpowiedzialności za drugą osobę, wygoda płynąca z takiego układu nie doprowadzą do tego że związek stanie się reliktem przeszłości.

      @Anna_: Czy dobrze rozumiem, że chodzi ci o sytuację gdzie osoby, które mogłyby zawiązać szczery związek, z powodów innych niż zaspokojenie seksualne czy bezpieczeństwo finansowe, mogłyby mimo wszystko wpaść w spiralę "zabawy" i przeoczyć swoje szanse na udany związek?

      Poza tym aspektem, jestem optymistą. W zasadzie pozostaję nim nadal i przy powyższym - bo może nawet jeszcze łatwiej, bawiąc się, przypadkiem wpaść na człowieka, który przemówi do nas nie tylko w jakichś płytkich aspektach, ale tę osobę polubimy.

      Świetny pomysł, przyznam że kilka razy też myślałam o czymś takim, nawet zacieram do tego ręce. Próba? :)

      @Anna_: No ba! :)

      Dobry będzie temat kontrowersyjny, binarny(za/przeciw np. aborcji) i polityczny(dużo zainteresowanych i silne opinie).

      Rozważam, czy jest sens stosować jakąś progresję, czy możemy od razu wypalić z ciężkiego działa - opinie w niektórych tematach nie są tak silne, jak w innych. Może uczestnikom będzie łatwiej zacząć od czegoś mniej dla nich istotnego.

      A może przeciwnie, może ważny jest mocny temat, który zainteresuje więcej osób? To byłoby jednak trudne :).

      Co myślisz? Jaki temat na pierwszą edycję?

      W kwestii czasu i być może cyklicznego charakteru eventu - wszak ćwiczy się regularnie - może np. uczcimy niedziele wolne od handlu takimi dysputami? Od razu nasuwa się też pierwszy temat.

      Później moglibyśmy wziąć na warsztat feminizm, to byłoby korzystne, bo wiele postulatów i poruszanych problemów jest wartych dostrzeżenia, pomimo iż sam ruch jest bardzo odpychający w swej, częściowo ukrytej a częściowo jawnej, wrogości wobec drugiej płci.

      PiS-PO byłoby na granicy realności, bo 60groszy się samo nie zarobi :P. Ale też fajnie by było.

      Jutro popołudniu? Musimy tylko mieć: tag np. jakieś improwizowane(te najdłużej służą) #zamianastron - jest tam jakiś jeden wpis, ale przejmujemy tag - jest prawie całkiem czysty.

      Tag pod finalne dyskusje, już rzetelne, bez pozycji do wybronienia, cały czas jest osobną, otwartą sprawą. Ale myślę, że zacznijmy od tej zabawy.

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyby kobiety reagowały podobnie do mężczyzn, wraz ze wzrostem ich majętności, majętność potencjalnego partnera traciłaby na znaczeniu.

      @Falcon: Myślę że nie ma bezpośredniej analogii w atrakcyjności u kobiet i u mężczyzn, u obydwu płci jest ona określana czym innym, wraz ze wzrostem majętności pewnie nie zacierają się tutaj te granice. Im sami stanowimy dla siebie większą wartość, tym większe mamy też wymagania od płci przeciwnej. Nie musi to być bezpośrednie podobieństwo jak przykładowo podobnie wysokie zarobki, może to być pozycja w społeczeństwie, inteligencja, cokolwiek ale na wysokim poziomie. Pomijając przypadki gdzie ludzie zakochują się w sobie tak po prostu, ponieważ czują się ze sobą dobrze, niezależnie od okoliczności i tego kim są. Ciekawa jestem jak to statystycznie w rzeczywistosci wygląda.

      Jeżeli większość przejdzie na nowe normy i obydwie płcie będą się zachowywały tak samo, nijako, to każdy kto się z tego wyłamie i postawi na bycie wręcz do przesady męski/kobieca, może osiągnąć znaczący sukces w relacjach z drugą płcią. Coraz więcej osób może to zauważać, na przykładzie pionierów tej rebelii przeciw nijakości, i nowy układ identycznych ról się posypie.

      Czyli wychodzenie z założenia że zmiany kulturowe mają charakter sinusoidalny, skrajność rodzi skrajność, taka przemiana pewnie zajęłaby dużo czasu. Samo odklejenie się od religii i większa swoboda w kontaktach z płcią przeciwną (czy tą samą) zajęło 2000 lat. Pomyślałam że w odniesieniu do tego co dzieje się teraz, za jakiś czas ludzie mogą wrócić do bardziej konserwatywnych zachowań, ciekawa koncepcja. Z drugiej strony nasza ewolucja przyspiesza i takie zmiany mogą zachodzić coraz szybciej, zwłaszcza jeśli są one celowo wprowadzane. Jak widać wystarczy kilka lat żeby zacząć bez pardonu robić ludziom pasztet z logiki.

      Czy dobrze rozumiem, że chodzi ci o sytuację gdzie osoby, które mogłyby zawiązać szczery związek, z powodów innych niż zaspokojenie seksualne czy bezpieczeństwo finansowe, mogłyby mimo wszystko wpaść w spiralę "zabawy" i przeoczyć swoje szanse na udany związek?

      Dokładnie to.

      W zasadzie pozostaję nim nadal i przy powyższym - bo może nawet jeszcze łatwiej, bawiąc się, przypadkiem wpaść na człowieka, który przemówi do nas nie tylko w jakichś płytkich aspektach, ale tę osobę polubimy.

      Zastanawiam się czy to by tak działało. Dzisiaj też są osoby które skupiają się tylko na zapewnieniu sobie przyjemności, jaki jest odsetek osób które w ramach takiej zabawy znalazły sobie partnera/ partnerkę na całe życie, czy nie jest tak że osoby na całe życie szuka się po prostu gdzie indziej.

      Dobry będzie temat kontrowersyjny, binarny(za/przeciw np. aborcji) i polityczny(dużo zainteresowanych i silne opinie).

      Myślę że możemy zacząć od kwestii w której wiemy że oboje mamy takie samo stanowisko. Może feminizm i jakaś konkretna sytuacja, przykładowo niedawna akcja z dziewczynami z Formuły 1? Jest to w miarę lekkie na start.

      Podoba mi się pomysł na niedzielę wolną od handlu. Rządzącym nie spodobałoby się to jak obywatele zdecydowali się wykorzystać ten ustawowo wciśnięty wolny czas :D A ja chciałam dzisiaj zrobić zakupy...

      Tematy polityczne tutaj do solidnej argumentacji trzeba mieć sporą wiedzę, na bieżąco śledzić temat, życie polityków, historię, ja aż tak bardzo w tym nie siedzę, ale możemy też spróbować. O ile mamy tutaj takie samo stanowisko, bo z pewnością są tematy gdzie staniemy po przeciwnej stronie argumentacji :)
      Tag #zamianastron pasuje jak ulał. Myślę jeszcze że warto do takich postów dodawać jakąś notkę że jest to ćwiczenie argumentacji sprzecznej z przekonaniami czy coś takiego, nie chcę żeby kiedyś komuś się pomyliło że jestem feministką.

    •  

      pokaż komentarz

      Myślę że możemy zacząć od kwestii w której wiemy że oboje mamy takie samo stanowisko. Może feminizm i jakaś konkretna sytuacja, przykładowo niedawna akcja z dziewczynami z Formuły 1? Jest to w miarę lekkie na start.

      @Anna_: Brzmi dobrze. Stawiamy to dzisiaj? Ciekawi mnie, czemu zgodność opinii byłaby tu korzystna?

      Podoba mi się pomysł na niedzielę wolną od handlu. Rządzącym nie spodobałoby się to jak obywatele zdecydowali się wykorzystać ten ustawowo wciśnięty wolny czas :D A ja chciałam dzisiaj zrobić zakupy...

      @Anna_: Ja też chciałem...

      Tematy polityczne tutaj do solidnej argumentacji trzeba mieć sporą wiedzę, na bieżąco śledzić temat, życie polityków, historię, ja aż tak bardzo w tym nie siedzę, ale możemy też spróbować.

      @Anna_: Czasami odnoszę wrażenie, że większość uczestników dyskusji politycznych ma raczej płytkie pojęcie o tym, o czym przyszło im dyskutować.

      O ile mamy tutaj takie samo stanowisko, bo z pewnością są tematy gdzie staniemy po przeciwnej stronie argumentacji :)

      @Anna_: Będzie fajnie :).

      Tag #zamianastron pasuje jak ulał. Myślę jeszcze że warto do takich postów dodawać jakąś notkę że jest to ćwiczenie argumentacji sprzecznej z przekonaniami czy coś takiego, nie chcę żeby kiedyś komuś się pomyliło że jestem feministką.

      @Anna_: Absolutnie. Dobry pomysł, trzeba to ludziom zasugerować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anna_: Propozycja treści. Poprawki jak najbardziej mile widziane.

      Typ: Znalezisko tekstowe, hostowane na wypoku.

      Title: Grid girls - #zamianastron

      Summary: Dyskusja, ale inaczej: bronimy poglądów drugiej strony. Proponujemy, by tagować posty #zamianastron, aby nikt nie pomyślał, że to wasze poglądy, np. oglądając wasze profile.

      Content: Organizujemy z @Anna_: serię dyskusji, w których zaproponujemy uczestnikom obronę postulatów strony przeciwnej.
      Obrona stanowisk, z którymi się nie zgadzamy, może być wartościową zabawą, pozwolić na lepsze zrozumienie ludzi o odmiennych poglądach.

      Stąd pomysł, by zamienić się stronami.

      Wybór znaleziska jako formy dla dyskusji jest podyktowany wygodną wielowątkowością.

      Temat na dziś to grid girls. Zapraszamy do dyskusji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Proponuję najpierw zrobić test solo, a raczej duo :) zanim zrobimy z tego większy event znaleziskowy. Ja będę chyba i tak dodawać do każdego postu notkę prostującą, tag z początku rozmowy jak i jej znaczenie może się zapodziać dla postronnej osoby która może to pomylić z trollingiem, myślę jak to można określić by było krótko i jasno. Treść do znaleziska wszystko ok, tylko część Content proponuję zacząć od "Seria dyskusji, w których proponujemy..." jako że nie wchodzę w buty organizatora.

      Ciekawi mnie, czemu zgodność opinii byłaby tu korzystna?

      Zgodność opinii, jeżeli oboje mamy ćwiczyć przeciwne stanowisko we wspólnej dyskusji to musi to być temat gdzie oboje myślimy tak samo, inaczej będzie to zwykła argumentacja dla którejś ze stron.

      Czasami odnoszę wrażenie, że większość uczestników dyskusji politycznych ma raczej płytkie pojęcie o tym, o czym przyszło im dyskutować.

      O nie tylko politycznych, tu na wykopie jest wiele takich dyskusji bazujących na niewielkiej znajomości tematu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: #zamianastron dla niedziel bez handlu też może być ciekawym tematem :D Musiałabym poruszyć prawdziwe czeluści wyobraźni by za tym argumentować :D A może zaczniemy od tego?

    •  

      pokaż komentarz

      Treść do znaleziska wszystko ok, tylko część Content proponuję zacząć od "Seria dyskusji, w których proponujemy..." jako że nie wchodzę w buty organizatora.

      @Anna_: Wypada wspomnieć, bo razem nad tym pracujemy. To niezobowiązujące. Naturalnie zależy od ciebie.

      Zgodność opinii, jeżeli oboje mamy ćwiczyć przeciwne stanowisko we wspólnej dyskusji to musi to być temat gdzie oboje myślimy tak samo, inaczej będzie to zwykła argumentacja dla którejś ze stron.

      @Anna_: A zatem wspólnie opracujemy argumentację dla wsparcia regulacji, dzięki której żadne z nas nie mogło dziś zrobić zakupów. Zgadzam się, że nie będzie łatwo.

      Ale nie rozumiem, czemu fakt wystąpienia "zwykłej argumentacji" miałby być przeszkodą, zwłaszcza że tak czy inaczej każdy jest po przeciwnej stronie, niż w rzeczywistości. Tym lepiej, że druga osoba będzie aktywnie broniła naszych rzeczywistych poglądów.

      O nie tylko politycznych, tu na wykopie jest wiele takich dyskusji bazujących na niewielkiej znajomości tematu.

      @Anna_: To prawda. Mamy nawet "wykopowych ekspertów", którzy z racji tego, że tak się przyjęło, traktowani są jak guru. Jest to ciekawe zjawisko, acz smutne. W rzeczywistości też tak jest, z rozmaitymi pseudo-naukowcami, pseudo-medycyną notably

      Z kwestii formalnych: przenieśmy dyskusję na PW i zaczynamy z tymi niedzielami :).

  •  

    pokaż komentarz

    Problem leży w akceptacji. Nie ma obecnie systemu, który daje mężczyznom akceptacje innych mężczyzn. Kiedyś tą rolę pełniły obszczyżyny, wojsko itp. Teraz faceci szukają akceptacji kobiet i kończy się to jak kończy. Kobiety budują akceptację inaczej. Mają rodziny, przyjaciółki, dalsze "koleżanki" i system po własnej stronie. Faceci często to jednoosobowe armie.

  •  

    pokaż komentarz

    Kolega chciał kupić kryptowaluty w 2012 r. ale narzeczona mu nie pozwoliła. Dzisiaj byłby milionerem, a został zwykłym fizolem.

  •  

    pokaż komentarz

    Pan argumentuje, że skoro kobiety nie mają doświadczenia w wojnach, to nie będą dobre w zajmowaniu się obroną narodową.
    Załóżmy że założenie tego argumentu jest słuszne, to znaczy istnieje w jakimś stopniu pamięć genetyczna, z pewnych istotnych w życiu osobnika sytuacji, przekazywana potomstwu- instynkt.
    Zastanówmy się więc jak wyglądało prowadzenie wojen czy walk plemiennych, rodowych etc. przez 99% historii istnienia człowieka.
    Wyglądało to tak- dwie grupy mężczyzn ze sobą walczyły- wygrywała jedna grupa. Ta grupa zabijała 100% mężczyzn z drugiej grupy, dzieci, starców, kobiety niezdolne do prokreacji, a resztę kobiet gwałcili i niewolili.
    Działo się tak praktycznie za każdym razem.
    Wszyscy mężczyźni, którzy przegrywali wojnę- ginęli i nie przekazali swoich doświadczeń w instynkcie. Natomiast kobiety-tak.
    U mężczyzn doświadczenia wojny w instynkcie przekazała w sumie znacząca mniejszość- zwycięzców ze zwycięzców- i są to doświadczenia pozytywne, przyjemne. Stąd mężczyzna instynktownie lubi wojnę, gry wojenne, chętniej będzie popierał konflikty o byle co i przeceniał swoje szanse w ewentualnym konflikcie.
    Kobieta- przeciwnie, zachowując instynktowne, podświadome wspomnienia kobiet strony przegrywającej, będzie się wojny bała, będzie jej unikała, będzie wybierać koncyliacyjne metody rozwiązywania sporów i będzie ostrożniejsza.

    ERGO jeżeli założenie argumentu tego pana jest prawdziwe, to właśnie kobiety powinny być ministrami obrony narodowej na całym świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: Zgodnie z twoim rozumowaniem to te kobiety które poddawały się bez walki atakującym mężczyznom narobiły najwięcej dzieci, więc ich pierwszym odruchem jest uległość wobec wroga ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Do poddania się bez walki nie trzeba ministerstwa

    •  

      pokaż komentarz

      Kobieta- przeciwnie, zachowując instynktowne, podświadome wspomnienia kobiet strony przegrywającej, będzie się wojny bała, będzie jej unikała, będzie wybierać koncyliacyjne metody rozwiązywania sporów i będzie ostrożniejsza.

      @PC86:
      Raczej zgodnie z twoim przykładem kobieta powinna wybierać mężczyznę silnego, żeby nie musieć martwić się, że w ewentualnym konflikcie przegra i przyjdzie ktoś po nim, kto ją zniewoli. I zaskoczenie - tak się dzieje. xD

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: cały wywód świetny, ale podsumowanie mocno chybione ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jednak zaplusowałem: za ten mądry i celny wstęp.

    •  

      pokaż komentarz

      ERGO jeżeli założenie argumentu tego pana jest prawdziwe, to właśnie kobiety powinny być ministrami obrony narodowej na całym świecie.

      @PC86: Niby tak.

      Tylko że my sobie weżniemy uległą kobietę która będzie stawiać na tchórzowską obronę i ustępstwa.

      A wróg będzie miał twardogłowych prymitywów, którzy poślą nawet na śmierć pierwsze szeregi, bo potem oni wejdą cali na biało i zgarną to co lubią najbardziej. Przykład Armii Czerwonej - ile milionów poszło się j?#?ć, żeby ci na plecach mogli w końcu zaszaleć w orgii grabieży i gwałtu.

      Najlepszą obroną jest atak, albo przynajmniej zdolność do wykonania dewastującego ataku.

      1. Stare dobre si vas pacem, para bellum.
      2. Od 2 połowy XX wieku występujące pod postacią 'nuclear dead hand'.

      Od tamtego czasu USA i Rosja nap$!%##!ają się na cudzym terytorium tzw. proxy war.

      To jest PRAWDZIWY gwarant pokoju.

      Nie jakieś hippisowe p@$%%%!enie o "make love not war".

      Ludzie którzy miłują pokój nie rozumieją że po tym świecie ciągle chodzi pełno prymitywów, za głupich aby rozumieć, że jak pójdą na wojnę to jako mięso armatnie, a nie jako wesoła kompania gwałcicieli i bezkarnych morderców.

      tl;dr
      Syndrom oblężonej twierdzy jest po prostu bezpieczniejszy.