•  

      pokaż komentarz

      @ebblack: ( ͡° ͜ʖ ͡°) gdy tylko zobaczyłem te „drogie ceny” zrezygnowałem z czytania artykułu.

    •  

      pokaż komentarz

      Osiągnięcie sukcesu na imigracji jest dużo trudniejsze,

      @ebblack: ja zawsze myslalem ze na emigracji jest trudniej

    •  

      pokaż komentarz

      @ebblack: Jest to przeszkodą jeśli nie jesteś od razu milionerem. Nie sądzisz? To tak jak z wyjazdem do Norwegii, będziesz robakował przez pierwsze lata w sklepie spożywczym, nie mówiąc o mieszkaniu, lekarzu, dentyście itd. Najlepszy kraj dla Polaka do imigracji to U.K. wg mnie. Można w U.K ładnie zbudować sobie karierę i po czasie może nam się udać mieć swoje mieszkanie jeśli będziemy odpowiednio zarabiać. Może jeszcze Niemcy ale nie znam dobrze tam sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hometurbator chcesz lecieć do USA robić w sklepie? Plz, nigdy w życiu żadnej wizy poza turystyczna nie dostaniesz z takimi kwalifikacjami. Jeszcze zanim wydrukują wizę w paszporcie musisz im udowodnić że się tam utrzymasz i masz zapewnione zatrudnienie, jeszcze na lotnisku dostaniesz pytania w stylu gdzie będziesz mieszkał, kogo tu znasz, ile masz gotówki przy sobie i na koncie itp. i generalnie w każdym momencie mogą ci pokazać drzwi do samolotu jak im się coś nie spodoba. W zasadzie tylko naukowcy i inżynierowie mają jakieś szanse ale musisz być co najmniej dobry w tym co robisz. Najprościej jest się zakręcić w firmie która ma oddział w USA z nastawieniem na transfer, ale trzeba dobrze trafić bo jeśli pracodawca nas nie zasponsoruje to jesteśmy niewiele lepsi niż ci co siedzą na turystycznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @maxiuu: Czaję, racja, ale tym "spożywczym" chodziło mi o zakupy w nim a nie pracowanie. Do pracy w spożywczym to się nie opłaca nigdzie wyjeżdżać z Polski w tym momencie. Sam Amerykaniec mi kiedyś mówił że w USA to jest fajnie jak jesteś bogaty, jak jesteś biedny albo przeciętniak to słabo jest. Sam wyjechał do UK za chlebem i lepszym życiem. Np. w Polsce będąc Polakiem i będąc przeciętniakiem albo biednym to jeszcze idzie jakoś wytrzymać, przynajmniej nie czujesz się gorszy od innych ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @ebblack: Właśnie xD czy ona jest pewna ze jest w Stanach zjednoczonych?

    •  

      pokaż komentarz

      @Hometurbator byłem w USA przez jakiś czas i nie zauważyłem żeby typowe zakupy były jakoś specjalnie drogie, a zarabiam w złotówkach. Wręcz powiedziałbym, że sporo rzeczy można kupić dużo taniej. No ale też nie mieszkałem w LA albo NYC, tylko Sarasota FL.

    •  
      j.......g via iOS

      +13

      pokaż komentarz

      @Hometurbator: Amerykanin wyjechał do uk za chlebem i lepszym życiem XD ja p!%@@#%e

      źródło: embed.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Hometurbator: w UK kariera? Polacy raczej zaczynają od magazynu, nie każdy jest na to gotów.

    •  
      S........m

      +34

      pokaż komentarz

      @juhcipulg: Znam takie historie gdzie amerykanin wyemigrował do UK ale tylko dlatego że w UK wszystko jest bliżej, w USA wszystko jest daleko. Inna sprawa, też znam historię anglika który wyemigrował do USA bo mu drogie życie w UK przeszkadzało, potem w USA mu przeszkadzały odległości ale z końcem końców wyjechał do Rosji i nawet mu się tam spodobało :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ebblack: Ja na co dzień nie mam możliwości posługiwania się językiem polskim. Z tego mogą wynikać niektóre błędy.

    •  
      t.......................y

      +36

      pokaż komentarz

      @Honeybunney: jak każdy po 3 miesiącach za granicą, zapomina sie języka i akcent sie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @ebblack: Drogie zarobki to i drogie ceny ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @ebblack: Może kocha zakupy i ceny są jej "bliskie"?

    •  

      pokaż komentarz

      @ten_login_jest_juz_zajety: Po kilku latach jak już. :) Tam gdzie mieszkam nie ma znam niestety żadnego Polaka. Mój Polski jest wciąż dobry - dzięki za troskę.Akcent jakoś też mi się nie zmienił. Czasem jednak zdarzają się drobne błędy, bo częściej myślę w języku Włoskim/Angielskim, niż ojczystym.

    •  
      Jowanka

      +1

      pokaż komentarz

      To tak jak z wyjazdem do Norwegii, będziesz robakował przez pierwsze lata w sklepie spożywczym

      @Hometurbator: Zwróć uwagę, że są też ludzie wykształceni, którzy wyjeżdżają do pracy w swoim zawodzie. Nie wszyscy "robakują".

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Tak owszem są tacy specjaliści, biznesmeni, bogaci z domu, czyli wyjechali i od razu zarabiają miliony tak jak Norwedzy, bo średniozamożni Norwedzy rocznie około miliona złotych zarabiają, więc o takich milionerach nie piszemy tutaj, dla nich to nawet w Singapurze na starcie będzie stać na mieszkanie.

    •  
      Jowanka

      +1

      pokaż komentarz

      @Hometurbator: Jacy znowu milionerzy? Wystarczy coś umieć, a nie być cebulakiem nadającym się tylko na kasę do sklepu.

    •  

      pokaż komentarz

      Najlepszy kraj dla Polaka do imigracji to U.K. wg mnie. Można w U.K ładnie zbudować sobie karierę

      @Hometurbator: Jesteś pewien? Co z Brexitem? Mam na myśli start w U.K. po Brexicie.

    •  

      pokaż komentarz

      @boltzmann
      @Hometurbator ale im nie chodzi o sens zdania tylko błąd językowy (i to nie pleonazm).
      Cena może być wysoka, a nie droga. Drogi jest wtedy produkt bądź usługa, za które płacimy.

    •  
      Jowanka

      +22

      pokaż komentarz

      @Hometurbator: No szkoda. Zauważyłam, że wśród tzw. nowej emigracji do różnych państw UE panuje duma z tego powodu, że każdy zaczyna od gównopracy za gównopieniądze. Ludzie bez wykształcenia usiłują wszystkim wmówić że #zagranico wykształcenie z Polski się nigdy nikomu nie przyda i każdy będzie musiał zaczynać od śmieciowej pracy, tak jak oni.
      O tym, że Polacy w całej Europie pracują we wszystkich największych koncernach, biorą udział w badaniach w CERN, w projektowaniu Airbusów, w projektują niemieckie osiedla w których będą mieszkać Niemcy, pracując biurach architektonicznych itd. nie chcą słyszeć, bo im to do uproszczonego obrazu świata nie pasuje.

      Jeżeli gdzieś to słynne "wstawanie z kolan" jest potrzebne, to właśnie w tym - Polacy to nie jest tylko tania siła robocza. Wielu Polaków wykonuje w całej Europie ciekawe, ważne i trudne prace. I często na podstawie wykształcenia z Polski.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: No to przecież o tym pisałem ciągle, ale nie pasuje ci że Polak będzie zarabiał tak jak Norweg (miliony) no sam sobie odpowiadasz na swoje wcześniejsze zaprzeczenia teraz. A i do tego widzę że nawet przez chwilę nie bierzesz pod uwagę tego ze można wyjechać z Polski i mieć swój własny biznes za granicą tylko myślisz żeby pracować u kogoś, praca u kogoś zawsze będzie słaba, ograniczała, w końcu stanie w punkcie i nigdy się nie rozwinie ani człowiek nie ma kontroli i jest zwykłym fizolem, ja tam szanuję takich ludzi jak ja, którzy zaczynali od gimnazjum i UK od parobkowania a skończyli na tym że jest im dobrze dziś w Polsce i mają pieniądze tu i się świetnie z tym czują bo na nikogo nie pracują prócz siebie, ewentualnie zatrudniają innych parobów po studiach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Trochę prawda. Koleżanka musiała tutaj skonczyć kurs fryzjerski,bo tutejsi pracodawcy nie uznawali jej dyplomu z Polski. Oni chyba wiekszości polskich papierow nie uznają.

    •  
      Jowanka

      +1

      pokaż komentarz

      @Hometurbator: Nie zawsze jest tak, jak piszesz. Pozostając przy przykładzie architektów: idąc wcześnie na swoje skazujesz się na robienie przy projektach domków jednorodzinnych i innych małych rzeczy. Jak chcesz brać udział w dużych, ambitnych projektach, to musisz pracować u kogoś, w dużym biurze, ewentualnie później iść na swoje z konkretnym doświadczeniem.
      Tak samo z prawnikami. Jak chcesz robic spadki i rozwody - spoko, zakładaj swoją kancelarię. Chcesz robić przy ciekawszych rzeczach, typu fuzje spółek, to musisz zaczynać u kogoś.

      @bek_proroczy: Nie uznają różnych szkoleń, uprawnień, certyfikatów itd., natomiast studia generalnie uznają. Po to jest cały system boloński i ECTSy by uznawali w całej Europie.

    •  

      pokaż komentarz

      Zauważyłam, że wśród tzw. nowej emigracji do różnych państw UE panuje duma z tego powodu, że każdy zaczyna od gównopracy za gównopieniądze. Ludzie bez wykształcenia usiłują wszystkim wmówić że #zagranico wykształcenie z Polski się nigdy nikomu nie przyda i każdy będzie musiał zaczynać od śmieciowej pracy, tak jak oni.

      @Jowanka: Tu chyba bardziej chodziło o to, że zaczynając od gównopracy i tak można do czegoś dojść, jak się ma chęci. A wielu ludzi zaczyna od gównopracy, bo nie zna na tyle języka, by od razu zacząć od czegoś lepszego. Znam dziewczynę, która zaczynała od skręcania protez, tyle jej kursów porobili, że dzisiaj jest inżynierem jakości w w jakiejś firmie powiązanej z przemysłem lotniczym i zarabia gruby hajs. Dziewczyna, która nawet koło politechniki nie stała.
      Mój kumpel, który stwierdził, że do gówno pracy nie pójdzie, bo jest mgr-inż. to szukał pracy rok. Skończyło się na tym, ze przenieśli się pod Londyn, bo dopiero tam go ktoś zatrudnił. Jeszcze pisali do mnie po referencje, bo nie miał żadnego doświadczenia z UK. No, ale on sobie mógł pozwolić nie pracować przez rok, bo jego różowy jest lekarzem. Angole bardzo niechętnie podchodzą do ludzi bez jakiejkolwiek historii w ich kraju, stąd te gównoprace na początek.
      Znam też gościa co jak pracował w magazynie 10 lat temu, tak dalej tam pracuje i dalej po angielsku to ledwo duka, ale mu to pasuje, bo stać go na nowego passata na kredyt, czy jakiś tam dziwny leasing i na wynajem domu z ogrodem i jakieś wakacje. W Polsce też pracował w gównopracy, ale na nic go nie było stać.

    •  

      pokaż komentarz

      @ten_login_jest_juz_zajety: zauważyłem to mieszkając w Wielkiej Brytanii, sam zapominałem prostych na ogół sformułowań, teraz staram się szlifować polszczyznę bardziej niż podczas życia w Polsce ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zdarza się, że muszę komuś podpowiedzieć słowo po polsku, gdy ktoś coś próbuje powiedzieć, ale nie pamięta/nie chce pamiętać polskiego słowa (np. rachunek za council - gdzie normalnie w Polsce chodzi o potocznie zwany czynsz, chodzi mi o rachunek za mieszkanie do spółdzielni, nie za wynajem właścicielowi)
      A jeśli chodzi o akcent, to śledzikowanie mi wychodzi całkiem nieźle ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ebblack: @GrandL: No prawdę mówiąc to względnie drogie... Nie wiem skąd w Polsce pokutuje mit, że USA to taniocha jest...

    •  

      pokaż komentarz

      @damian336: ( ͡° ͜ʖ ͡°) drogi może być jakiś towar a nie sama cena.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hometurbator: wszedzie jest dobrze jezeli jestes w stanie wynajac kawalerke i zyc za minimalna. W DE jest to normalne.

    •  

      pokaż komentarz

      rachunek za council - gdzie normalnie w Polsce chodzi o potocznie zwany czynsz, chodzi mi o rachunek za mieszkanie do spółdzielni, nie za wynajem właścicielowi

      @tx10: Wiesz, też mnie śmieszą "Polako fabriko" z tekstami typu "ale dzisiaj było bizi" ;) ale z councilem trochę pojechałeś. Jak mieszkasz w domu, to też płacisz council tax i jak sama nazwa wskazuje jest to podatek, który płacisz miastu. Za wywóz śmieci, policję i w większej części benefity ( widzisz następne słowo, którego się raczej w Anglii nie tłumaczy ;) dla darmozjadów, a nie żaden czynsz do spółdzielni.

      Jakby mi ktoś w Anglii zaczął mówi o czynszu, to raczej bym tego z council taxem nie powiązał. Council tax, to coś pomiędzy podatkiem gruntowym, a sam nie wiem czym, ale nie czynszem do spółdzielni, w którym zawiera się opłata za wodę, ogrzewanie, fundusz remontowy itd.

      Council tax nie ma raczej odpowiednika w Polsce, ale jak już się tak upierasz żeby to tłumaczyć, to byłby to raczej podatek miejski, niż czynsz do spółdzielni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Jak to mówią, z jakiego ktos środowiska pochodzi takimi kategoriami myśli. Jeśli dla kogoś praca na magazynie jest ok, żeby tylko "hajs się zgadzał", czyli coś ala bajki o pracownikach z Ukrainy co to sie niby utrzymują za 1,4PLN na dzień to ok, jego sprawa, ale i tak 80% z tych ludzi co wyjechało pracuje za niską pensję nawet w UK (pensja oczywiście rośnie jak ktoś przekroczy granice PL, bo mnozy się x5 i już w porównaiu z polską niską jest 5x wyższa). Normalnie senior specialist z jakiegoś IT może przygarnąc 10kGBP (brutto) i to wcale nie jest jakimś wyczynem, choć dla "ludzi z magazynu" to sa bajki, bo przecież Mietek po 10 latach jako supervisor ma 2.5kGBP. Dobre kilka lat temu jak sie rozglądałem za robotą to bez problemu można było znaleźć pracę dla specjalisty typu 70Ł, czy nawet wiecej za godzinę.

    •  
      Jowanka

      0

      pokaż komentarz

      @Fairplay2016: Może choć dla specjalistów IT UK nie jest dobrym celem emigracji, bo IT znajdzie pracę wszędzie, a UK nie jest jakimś fajnym miejscem do życia. Jako senior specialist z IT wolałabym Australię jakąś albo chociaż Kanadę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jowanka: Nowa Zelandia ? :) W Kanadzie można trafić na część francuskojęzyczną - niby angielski bez problemu przechodzi, ale wszedzie jak słyszysz francuski to jakoś to tak denerwuje, bo oni z natury do Ciebie po francusku będą zaczynali mówić. No i ten klimat gdzie na zewnatrz -30 w zimie to tak jak u nas -2 - całkiem naturalnie.

  •  

    pokaż komentarz

    Powiedzieć, że Stany Zjednoczone są złe, to jak powiedzieć, że wszędzie w Europie jest źle. USA to ogromne państwo, zaś poszczególne stany i miasta są bardzo zróżnicowane pod względem bezpieczeństwa. Bywa nawet tak, że w obrębie jednego stanu zdarza się miasto bardzo bezpieczne i naprawdę straszne. Obecnie przebywam w Austin, które jest miejscem dużo bardziej bezpiecznym niż Lublin, w którym na co dzień mieszkam; co najmniej do drugiej w nocy na ulicach jest dużo ludzi i samochodów. Ale wystarczyło, że pojechałem do Houston i chciałem uciekać - mnóstwo Czarnych, którzy zaczepiają na każdym kroku, syf, kiła i malaria; jeszcze nigdy nie cieszyłem się tak z widoku policjanta. (Ostrzegał mnie zresztą przed tym pewien Latynos, były gangster, opisujący Houston jako "too many blacks"). Dla kontrastu: jeszcze nigdzie nie chodziło mi się tak dobrze w nocy, jak w Nowym Jorku (Dolny Manhattan), gdzie podobno jest tak niebezpiecznie...
    Co do cen: różnie z tym bywa. Mleko i mięso oraz kosmetyki są tańsze. Droższe jest masło, chleb i ogólnie większość artykułów pierwszej potrzeby. Śmiesznie tanie bywają natomiast owoce (1.5 zł za funt bananów to w zimie norma). Podobnie jest z komunikacją miejską, która w dużych miastach (San Antonio, Austin, Dallas, Houston) działa bez zarzutu, a dodatkowo jest tańsza niż w Polsce. (Pomijam fakt, że jako faculty na UT Austin mam darmowe autobusy). Natomiast naprawdę drogie bywają nieruchomości - $2000 miesięczne za wynajem byle domku to standard, całe szczęście w znośnej okolicy.
    Natomiast to, co jest bezcenne to nastawienie ludzi. Coś, co zwie się community jest na ogół absolutnie unikalne. Każdy weekend to lokale zawalone ludźmi albo barbeque dla wszystkich sąsiadów z okolicy. Trzeba trafić na naprawdę parszywe miasto (Las Vegas to chyba dobry przykład, Detroit to pewnie kolejne), żeby tego nie poczuć - i nie docenić. Tak jak powiedziałem, poziom życia w Stanach zależy od miejsca. Są miasta niesamowite, z których człowiek by nie wyjeżdżał i są takie, do których nie chce jechać. Ja osobiście chętnie bym tu został; na myśl o powrocie do Polski - bab pchających się w autobusach i sklepach, Polish faces, szarzyźnie i postsowieckiej nieufności - jakoś gorzej się człowiekowi robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @JackTheDevil90: co to są "Polish faces"? Serio pytam, bo nigdy się z tym określeniem nie spotkałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @SuperHiperBola: Chodzi o standardową twarz Polaka, która nie wyraża żadnych uczuć czy emocji. Mijasz takie codziennie na ulicy. Tu człowiek, który idzie ulicą patrzy na Ciebie, często wita się, nawet jeżeli Cię nie zna. W Polsce jest inaczej - i to podobno zaskakuje przyjezdnych. Są dwa źródła na ten temat: jedno to filmik 10 rzeczy, które zaskoczyło mnie w Polsce; Polish face zajmuje pierwsze miejsce. Drugie to fragment Szczęśliwego Nowego Jorku, gdzie Bogus Linda tłumaczy Zamachowskiemu, czym jest tan "polska morda". Linków nie podam, bo piszę na telefonie; u mnie trzecia w nocy Jeżeli mnie jakiś cumpel nie uprzedzi to zapodam jutro.

    •  

      pokaż komentarz

      @JackTheDevil90: Wiesz, hello co kilka chwil wk#$#ia strasznie. Lepiej nie nawiązywać kontaktu wzrokowego albo mieć mega wk#$#ioną minę, właśnie 'Polish face' bo jakiś random czy to na ulicy czy to w kolejce w sklepie zaraz zacznie się 'kumplować' i p@#@$?!ić i wypytywać skąd jesteś, co tu robisz, czy Ci się podoba itd. Jakbym miał ochotę na rozmowę to bym do talk show się zgłosił.

    •  

      pokaż komentarz

      @JackTheDevil90: Tak tylko odnośnie NY. Jest to najbezpieczniejsze duże miasto w USA, lecz dalej ma złą oponię po latach 60-70-tych, gdzie tam była dzicz. Dziś na Bronksie i Harlemie jest bardzo wielu policjantów na ulicach, przez co przestepczość drastycznie zmalała. Coraz bardziej postępuje gentryfikacja, więc nieruchomości drożeją, co odstrasza biednych. Wymieniono wagony metra na czyste i pilnuje się ich stanu. W metrze jeździ wielu policjantów. Zabroniono "showtime"-ów w wagonach, co zastopowało wymuszenia napiwków za tańce w metrze. Mniej bezpiecznie może być w Brownsville na Brooklynie, ale i tam raczej z dnia na dzień jest coraz lepiej. Zgadzam się w 100%, że USA jest tak bezpieczne, jak miejsce, w które się trafi.

    •  

      pokaż komentarz

      @JackTheDevil90: Jeżeli ktoś nie jest ani smutny, ani szczęśliwy to ma neutralną minę, zwłaszcza kiedy jest zamyślony.

    •  

      pokaż komentarz

      co to są "Polish faces"? Serio pytam, bo nigdy się z tym określeniem nie spotkałem.

      @SuperHiperBola: wpisz w google "polska morda", takie nasze lokalne tlumaczenie.

    •  
      boryss

      +5

      pokaż komentarz

      Lepiej nie nawiązywać kontaktu wzrokowego albo mieć mega wk!%$ioną minę, właśnie 'Polish face' bo jakiś random czy to na ulicy czy to w kolejce w sklepie zaraz zacznie się 'kumplować' i p!$#@#$ić i wypytywać skąd jesteś, co tu robisz, czy Ci się podoba itd. Jakbym miał ochotę na rozmowę to bym do talk show się zgłosił.

      @kontomierz: Twoją wypowiedź można zgłosić do słownika pod hasło "polactwo". Wyjdź, pooddychaj i opal trochę bladą od piwnicy twarz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erk700: mozna by pomyslec, ze Polacy to sami mysliciele :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Erk700: No okej, ale cały czas zawsze i wszędzie? Praktycznie każdy, no chyba, że idzie ze znajomymi?

      Na zachodzie jeżeli zaczniesz wgapiać się w czyjąś twarz i ten ktoś to zauważy to jakoś zareaguje. Czasami się uśmiechnie, czasami ostentacyjnie odwróci głowę czasami, tą reakcję akurat u nas też pewnie znasz, zwięźle powie, żebyś się odpieprzył. Albo zapyta o co chodzi.

      Nie spotkasz się z taką gwałtowną reakcją raz na ruski rok, bo wiadomo, że i u nas całe to spektrum występuję. Tylko tam to jest raczej codzienność i najczęściej będzie to uśmiech, a nie taka typowa apatia.

      Gdy kiedyś zagapiłem się na jedną dziewczynę, bardziej kwestia przemęczenie po pracy i po prostu ją twarz mi wylosowało. Taka szara myszka. Dziewczyna najpierw rozdziawiła usta z zaskoczenia, a potem uśmiechnęła się od ucha do ucha, bo takiego komplementu pewnie dawno (jeżeli w ogóle) nie doświadczyła. W Polsce nigdy podobnej reakcji nie widziałem, zupełnie nie ta ekspresja, zupełnie inne myśli Polakom przy podobnych sytuacjach przychodzą do głowy.

      Zwięźle powiem tak, zupełnie inna skala zjawisk, dopóki się tego faktycznie nie odczuje to ciężko uwierzyć, że niektóre reakcje z amerykańskich filmów nie są nic a nic nie przesadzone chociaż dla nas wyglądają bardzo sztucznie czy nienaturalnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kontomierz: No i to jest właśnie ta inna mentalność, o której mówię. Nie spotkałem się właściwie z jakimś nachalnym podejściem. Na ogół to jest "Hi! ... Where are you from? ... Oh, great". Ale wystarczy, że trzy razy pojawisz się w sklepie, a ludzie już traktują Cię jako miejscowego. (Na przykład mijający Cię na rowerze sprzedawca macha do Ciebie i woła tak, że nie wiesz, czy mu się coś stało, czy chce się przywitać). Jak mówię - mnie to nie przeszkadza, a zarazem podważa trochę to, co pisze Autorka na blogu: że imigrant jest zawsze traktowany jak imigrant.

      @Destr0: Dzięki!

      @Erk700: Wiesz, patrząc na rodaków śmiem wątpić, czy części przypadków "Polish face" to rzeczywiście efekt zamyślenia ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mówiąc bardziej serio: podpisuję się w całości pod tym, co powiedział @DiscoKhan.

      @kinollos: Jechałem metrem kilkanaście razy, głównie na dłuższych trasach, np. Times Square - Bowling Green/Whitehall i na ogół jeszcze się showtime trafia. Co mnie jednak zaskoczyło... Niesamowicie wysoki poziom ludzi, którzy grają i śpiewają w pociągach. Dziwi mnie, że jeszcze nie zgłosili się do jakiegoś Idola albo innego X Factora XD Ale masz absolutną rację: akurat po metrze spodziewałem się czegoś w rodzaju Nocnego pociągu z mięsem, a dostałem... Metro - tak samo bezpieczne, jak w Warszawie czy Budapeszcie. Oczywiście Nowy Jork nieco odstrasza wszędobylskimi rusztowaniami i śmieciami na ulicach, ale - tu też masz rację - wyraźnie wzięto się za przestępczość. To naprawdę fajne, niesamowicie "charakterne" miejsce: jeśli ktoś się waha, czy jechać, podpowiadam - nie zastanawiać się ani chwili.

      Przepraszam, że odpowiadam hurtowo, ale właśnie odpisuję znad kubka z poranną kawą :)

    •  

      pokaż komentarz

      @DiscoKhan @JackTheDevil90:

      A czy to nie jest właśnie tak, że ta ich życzliwość jest wymuszona i sztuczna? W Polsce jak mija cie jakiś szary człowiek na ulicy to wiesz że on jest dla ciebie szarym człowiekiem a ty dla niego. Bez zbędnego owijania w bawełnę. W stanach każdy jest dla ciebie "Oh hello, how are you", a potem się okazuje, że typ ci wbija nóż w plecy?

      Bo nie mówcie, że wszyscy są mili bo są mili.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lorneta_z_meduza: Na ogół Czarni nie są mili - i nie jest to rasizm, tylko fakt. Zwyczajem jest tu na przykład dziękowanie przy wysiadaniu z autobusu (autobusy stają na żądanie) - Czarny zawsze wysiada like a boss, bez słowa. A mówiąc ogólnie: no jasne, że ta uprzejmość jest płytka. Ale lepsza jest płytka uprzejmość niż jej brak w ogóle. Nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby ktoś chciał wbić mi nóż w plecy (no może poza wycieczką do Houston). Wręcz przeciwnie: ludzie są na ogół bardzo uprzejmi w praktycznym wymiarze. Parę przykładów:
      A. Jestem na lotnisku Dulles w Waszyngtonie po kilkunastu godzinach lotu. Niestety, mój lot został odwołany z powodu burzy lodowej. Jestem w obcym mieście, zmęczony ponad ludzkie pojęcie, United dało mi tylko numer do systemu rezerwacji hoteli. Dzwonię z darmowego telefonu, ale nikt nie odbiera. A więc idę do informacji przy karuzelach, a tam trzy panie emerytki. To, ile zaaferowania włożyły żeby znaleźć jak najbliższy hotel po jak najniższej cenie, trudno jest opisać. Co chwila pełne współczucia "Oh, dear...". Ja właściwie tylko stałem i czekałem. Dziesięć minut później miałem hotel, zamówiony shuttle bas w jedną i drugą stronę oraz butelkę wody.
      B. Czekam sobie na przystanku - sam. Widzę, że 42. przecznicy ulica jest zamknięta; czekam przy 40., więc myślę sobie, że autobus wyjedzie 41. Wyjeżdża, ale 39. Kierowca najpierw na mnie trąbi, następnie macha, a potem hardo czeka aż dobiegną. W Polsce już dawno puściłby dymek z rury wydechowej i odjechał.
      C. Uczelnia: tu nie ma, że się czegoś nie da. Potrzebujesz wysłać skan? Już robimy. Nie wiesz, jak coś ogarnąć? Daj, pokażę Ci. Chcesz skan rozdziału książki? Zapisz jaki i wróć za godzinę. (Pomijam fakt, że legitymację studencką wystawia się w piętnaście sekund - przy okienku, gdzie ją odbierasz, masz aparaty, więc nie potrzebujesz zdjęcia).
      Ogólnie nawet jeżeli ta uprzejmość jest płytka, to naprawdę pomaga w codziennym funkcjonowaniu i - przynajmniej w moim przypadku - nie wiąże się z jakąś nieokazywaną sympatią czy nieufnością. Mam zresztą wrażenie, że w swej mentalności Amerykanie są trochę jak zwierciadło: traktują Ciebie tak jak Ty traktujesz ich. A że ja jestem ich krajem i sposobem bycia odrobinę zafascynowany, to wydaje mi się, że i oni życzliwie do mnie podchodzą. A jeżeli ktoś jest roszczeniowym imigrantem? No cóż, w twarz mu tego nie powiedzą, ale rzeczywiście mogą skrywać pokłady niechęci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lorneta_z_meduza: Znaczy ja nie wiem jak jest w Stanach, ja miałem takie wrażenie po pobycie w niewielkim (50k) mieście na południu Holandii.

      To oczywiście zależy. Ale jak ktoś widzi nowego gościa w mieście, ewidentnie ujaranego, po czym z uśmiechem mówi po prostu "dzień dobry" albo "miłego dnia" to co w tym takiego fałszywego? Ktoś ma dobry dzień i akurat chętnie widziałby, żeby wszyscy dookoła też taki mieli. Wiadomo, że im większe miasto, im większa zbiorowość, tym takie zachowania są mniej powszechne. Poza tym ludzi którzy np. słysząc jak mówisz po polsku będą do ciebie otwarcie wrodzy też spotkasz. Wszystko to jest kwestia skali, jednak przeważały te zachowania pozytywne.

      Nie do końca rozumiem co masz na myśli, bo ciężko o metaforyczne wbicie noża w plecy przez obcego człowieka. Zaś nie wmówisz mi, że nie masz jakiejś znajomej/znajomego dla którego nie jesteś fałszywie uprzejmy, bo tego wymaga np. twoja dziewczyna. Albo, bo to jest twój szef czy nawet współpracownik i lepiej nie psuć sobie atmosfery w pracy.

      Ja pisałem raczej o takich zdawkowych znajomościach, zaś jakieś dłuższe przyjaźnie i tym podobne rzeczy to zawsze jest dużo bardziej indywidualna sprawa. Chociaż pewnie zdarzały się sytuacje gdzie ktoś był zdawkowo uprzejmy, a Polak rzucony do innego świata wziął to jako zupełnie co innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @JackTheDevil90: najlepsze polish faces to ja widzę tutaj w USA w kościółku gdzieś w czasie święconki czy innego spędu polaków.

  •  

    pokaż komentarz

    pojechała na wizie turystycznej, bez kwalifikacji, bez zawodu, bez niczego do najdroższego stanu w USA i myślała że zostanie milionerką.

    XD

  •  

    pokaż komentarz

    To nie jest pierwsza osoba która pisze że trupy na ulicach nie tak trudno spotkać. Wojny gangów to codzienność, niemożna mieszkać gdzie się chce gdyż ryzykuje się własnym życiem.
    Niema jak powszechny dostęp do broni. (już za późno aby jej zakazywać)
    Państwo które nic nie robi aby jakoś ucywilizować część czarnych.
    Państwo które ściąga podatki i ma w dupie swoich obywateli.

  •  

    pokaż komentarz

    Stalej wizy nie miala i tyle, wielkie zrezygnowalam, tak jakby miala jakis inny wybor.