•  

    pokaż komentarz

    Jeśli zrobi to Comarch, to system będzie polegał na przesyłaniu dźwięku do backendu, gdzie będzie odsłuchiwał go student-stażysta i przepisywał.

    •  

      pokaż komentarz

      @mag_zbc: Ale takie coś by działało, więc chyba jednak zrobią coś innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @mag_zbc: używałem niektórych aplikacji Comarcha w firmie, muszę przyznać, że gdyby faktycznie coś takiego stosowali to ich programy działałyby szybciej..

    •  

      pokaż komentarz

      @mag_zbc: jak zwykle wygrywa jedna z dwoch duzych firm - dlatego te koszty sa zawsze takie duze i nigdy konca nie widac a realizacja prostego CR w postaci zmiany koloru przycisku na stronie wymaga 5 spotkan i faktura na 30k.

      pewnie zatrudnia studentow zeby dokonywali transkrypcji, ceiekawe czy w przetargu jest mowa ze ma to sie dziac na zywo.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli zrobi to Comarch, to system będzie polegał na przesyłaniu dźwięku do backendu, gdzie będzie odsłuchiwał go student-stażysta i przepisywał.

      @mag_zbc: później konsekwencje na setki lat: zamiast "będziesz żył w celi bracie" to "będziesz żył w celibacie".

    •  

      pokaż komentarz

      jak zwykle wygrywa jedna z dwoch duzych firm -

      @technocratus: Comarch i Asseco, nieskończona liczba studentów stażystów zrobi wszystko ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Comarch!?!?!?! Czy ktoś kiedyś gdzieś używał poprawnie działającej aplikacji tej firmy? Bo jak dla mnie to jest pytanie z tych retorycznych...

    •  

      pokaż komentarz

      @technocratus
      Z tym, że to nie wina tych firm, a wina braku rozeznania i kompletnego braku wiedzy po stronie zamawiających. Pracuje w firmie dla klientów z sektora rządowego i sektora prywatnego. To są dwa zupełnie inne światy. W firmach prywatnych po stronie zamawiającego zawsze jest zespół, który wie czego chce, wie ile to może mniej więcej kosztować i wie jak to przetestować. Jeżeli chodzi o zamówienia publiczne to nie ma nikogo, który ogarniałby o co chodzi i zazwyczaj cały proces spada na wykonawce, włącznie z domyślaniem się o co im tak naprawdę chodzi. Oni nie powiedzą bo nie wiedzą, a my robimy na ślepo i po zakończeniu projektu słyszymy "Zupełnie inaczej sobie to wyobrażaliśmy", no ale wymagania i projekt techniczny podpisany już był, wszystko zgodne z projektem więc lecą CRy i tak w kółko.
      A co do zmiany koloru guzika to trzy przyczyny:
      - Urzędnicy boją się zatwierdzać wszelkiego rodzaju CRy bo zaraz zostaną posądzeni o złe rozporządzanie publicznymi pieniędzmi więc te spotkania to nie wina dostawcy tylko urzędnicy muszą się naradzić i każdy musi wygłosić swoją opinie bo nie znajdzie się nikt kto będzie chciał wziąć pełną odpowiedzialność za zmianę.
      - Często te "drobne" CRy wyglądają tak: "Zmieńcie kolor tego guzika, a jak już będziecie go zmieniać to dodajcie przy okazji pobieranie z zewnętrznej bazy danych sumę wpłat za ostanie 10 lat w przypadku jeżeli użytkownik kliknie w ten guzik jednocześnie wypowiadając słowa "Hokus Pokus"". Kompletny brak zrozumienia i tego co ile trwa i kosztuje.
      - Często zgłoszenia błędów są tak ogólnikowe, że w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Standardem jest dostanie na maila screen z aplikacji z dopiskiem "To nie działa prawidłowo" bez jakiegokolwiek szerszego opisu, czy chociażby wskazania na zrzucie o co k#$$a chodzi. No i siedzisz jak ten debil i szukasz na zrzucie błędu. Oczywiście mógłbyś zadzwonić, ale wiesz, że to będzie droga przez mękę i prędzej sam znajdziesz błąd. Jak już przesiedzisz tak dwie godziny to jednak dzwonisz. Po przekierowaniu przez 10 osób, żeby dojść do osoby która zgłosiła błąd dowiadujesz się, że nie ma błędu tylko ta osoba nie ma żadnej wiedzy na temat tego jak to powinno działać.
      Nie ma żadnej osoby po ich stronie, która filtrowałaby zgłoszenia od szeregowych urzędników i wrzuca do nas wszystko jak leci. Jesteśmy zawaleni błędami, które tak naprawdę nie są błędami i dlatego te rzeczy, które faktycznie są do poprawy trwają tak długo.

    •  

      pokaż komentarz

      @XpedobearX: Prędzej "Każdego specjalistę da się zastąpić nieskończoną liczbą studentów" i "Pracowników dzieli się na samouków i nieuków i obu nie warto szkolić - samouk sam się nauczy, a nieuk niczego się nie nauczy".

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli chodzi o zamówienia publiczne to nie ma nikogo, który ogarniałby o co chodzi i zazwyczaj cały proces spada na wykonawce, włącznie z domyślaniem się o co im tak naprawdę chodzi.
      @Tomek89Tar: To się wrzuca analityka wykonawcy na pół roku do instytucji żeby rozeznał o co chodzi i zbudował fundamenty, jak opis, lista wymagań, specyfikacje itd. Komuś albo nie chce się zrobić dobrze albo nie wie, że się da.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek89Tar:
      Taki jeden ciekawy przykład mi przyszedł do głowy, a nie mogę już edytować.
      W jednym systemie dla jednego z urzędów po roku dostaliśmy błąd "System nie ewidencjonuje petentów, w bazie tylko jeden wpis". Panika na całego, że dane przepadły. Po długich testach nie mogliśmy znaleźć nic co by nagle usunęło wszystko z bazy. Kierownik postanowił pójść do osób, które pracowały z tym systemem.
      Okazało się, że urzędniczki nie wiedziały jak dodać nowego petenta, ale przez rok nie zapytały się bo nie miały czasu. Zamiast tego miały dodanego jednego petenta i cały czas edytowały jego dane jak potrzebowały wydrukować pismo czy rozpocząć jakieś postępowanie. Czaicie? Efekt był taki, że było kilka tysięcy pism i spraw podpiętych do jednego gościa.

    •  

      pokaż komentarz

      @wyestymowany: A kto za to zapłaci? Wykonawca z dobrego serca ma to zrobić? Urzędy chcą po taniości więc mają po taniości. Poza tym nawet jak tak analiza zostanie przeprowadzona to oni podpisują wszystko bo nie chce im się tego czytać i zrozumieć. Dopiero jak będą mieli gotowy produkt to sprawdzają czy to jest tak jak im się wymarzyło.

    •  

      pokaż komentarz

      To się wrzuca analityka wykonawcy na pół roku do instytucji żeby rozeznał o co chodzi i zbudował fundamenty, jak opis, lista wymagań, specyfikacje itd. Komuś albo nie chce się zrobić dobrze albo nie wie, że się da.

      @wyestymowany: to tylko swiadczy o tym że nigdy nie pracowałeś z dużym klientem XD po pierwsze nikt takiego analityka nie wdroży u klienta bo 1. Nikt się nie zna 2. Nikt nie ma czasu. Po drugie procedury po stronie klienta często w ogóle uniemożliwiają wprowadzenie osoby trzeciej. Po trzecie niedobory na rynku są tak wielkie że nie wiem kogo stać na poświęcenie analityka na pół roku XD max to kilkudniowe spotkania i dyskusje

      A przede wszystkim - firmy takie jak Comarch to wykonawcy a nie filantropi. Nikomu nie zależy na tym żeby klientowi zrobić dobrze tylko żeby dobrze zrobić to co zleci. To tak jakbys poszedł do fryzjera i miał pretensje że nie dostałeś kawy i że cię extra nie ogolił XD

    •  

      pokaż komentarz

      @powaznyczlowiek: @Tomek89Tar: ech... no to lecim:
      1. Pół roku - tyle najdłużej trwało przygotowanie podwalin pod projekt wdrożenia, z jakim się spotkałem
      2. Skoro ktoś odebrał to jako "pół roku dzień w dzień u klienta" to współczuję - chodzi o przydzielenie osoby do projektu, których to projektów może mieć w międzyczasie kilka.
      3.

      Po drugie procedury po stronie klienta często w ogóle uniemożliwiają wprowadzenie osoby trzeciej
      Bzdura. Tylko w najwyższych ringach bezpieczeństwa, a i na to są sposoby.
      4.

      to wykonawcy a nie filantropi
      Wykonawcy, ale robót drogowych czytaj jedna rodzinna firma dwa pokolenia potrafi utrzymać z kilkukilometrowego odcinka drogi, bo po co zrobić raz, a dobrze. Przecież nadal można zarabiać.

    •  

      pokaż komentarz

      Skoro ktoś odebrał to jako "pół roku dzień w dzień u klienta" to współczuję - chodzi o przydzielenie osoby do projektu, których to projektów może mieć w międzyczasie kilka.

      @wyestymowany: mam przez to rozumieć, że uważasz że Comarch czy inne Asseco dostaje telefon od urzędu że "robimy" i siada i napie#dala? XD

      Analiza jest standardowym krokiem w każdej firmie programistycznej. Problem nie polega na tym, że nikt nie pomyśli przed implementacją - problem polega na tym, że masz do czynienia z ludźmi którzy nie wiedzą czego chcą, nie rozumieją technologii której by chcieli używać i nie są chętni się tego w międzyczasie nauczyć. Przychodzą nieprzygotowani na spotkania i klepią wszystko co wydaje się brzmieć sensownie żeby dotrzymać terminow. O tym właśnie pisze @Tomek89Tar ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Wykonawcy, ale robót drogowych czytaj jedna rodzinna firma dwa pokolenia potrafi utrzymać z kilkukilometrowego odcinka drogi, bo po co zrobić raz, a dobrze. Przecież nadal można zarabiać.

      @wyestymowany: Nie za bardzo rozumiem, o co Tobie tutaj chodzi.
      Zrozum, że wykonawca bardzo chętnie zarobiłby dodatkowo na analizie biznesowej, ale przetargi są jakie są. Jeżeli w przetargu nie ma analizy biznesowej to co ma zrobić wykonawca? Jak się wybije przed szereg i policzy sobie dodatkowo za analizę to nie wygra przetargu.

      Pomijam fakt, że analiza biznesowa moim zdaniem nie powinna być przeprowadzana przez wykonawce i nie na tak późnym etapie. Analiza powinna być przeprowadzona jeszcze przed przetargiem bo skąd klient ma wiedzieć czego chce i jak ułożyć przetarg bez analizy?
      Wykonawca na podstawie analizy wymagań robi projekt techniczny i go realizuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @wyestymowany: Heheh ... zamówienia publiczne i "analizy". Przykład sprzed kilku lat. Firma, w której pracowałem, tworzyła produkt dla jednego z państwowych podmiotów. W połowie trwania projektu zmieniła się osoba odpowiedzialna zań po stronie zamawiającego. Z "Pani Grażyny" na "Panią Henrykę". Efekt? Hurr, durr - co ta Grażyna Wam naopowiadała, to wszystko działa zupełnie inaczej niż powinno.

      Serio, baba chciała zmieniać większość projektu, w zasadzie w połowie jego trwania i już po udanych odbiorach kilku modułów całości. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Zarrakash: I tak się dziwie, że była jedna osoba odpowiedzialna;D Zazwyczaj zgłaszających zmiany jest pełno, ale nie ma komu wziąć za to odpowiedzialności:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek89Tar: uważaj, bo sobie kuca ubrudzisz spuszczając się nad tym jakie państwowe fe a prywatne wspaniałe.
      Pracowałem dla wielu prywatnych firm od małych po korporacje i zawsze jest identyczny burdel.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheresNoGodButMe:
      Ja przekazuje swoje prywatne doświadczenie w tym zakresie i jak widać nie jestem w tym osamotniony więc coś jest na rzeczy. Ty natomiast próbujesz przeforsować swoją racje obrażaniem.
      Nie napisałem, że w prywatnych firmach jest idealnie, ale różnica jest duża. Przede wszystkim dlatego, że jak w prywatnej firmie zawalisz i wydasz na aplikacje 300 tys. zł, a mogłeś za 100 tys. zł to wylecisz na zbity pysk. W państwówce tak nie do końca bo zwalą wszystko na dostawce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek89Tar: Miałeś do czynienia z bardzo miłymi urzędnikami... Pewnie pracowałeś z osobami niedecyzyjnymi. Ci wyżej oprócz tego, że oczywiście nie znają się to bywają jeszcze chamscy, krzykliwi i uparci. Ci to potrafią zajsć za skórę. Pamiętam rozruba na 3 dni, kierowniczka stwierdziła, że uważa autoryzację po nr telefonu dzwoniączego za wystarczającą. 3 dni kierownicy i amini/inż tłumaczą jej, że nie jest. Temat ciągle powraca. po 3 dniach bezsensownej dyskusji chłopaki wbili się na serwer tel/ko i zadzwonili do niej z nr telefonu jej szefa - pomogło.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kapitan-Planeta: Miałem do czynienia też i z takimi i jest tak jak piszesz. Gówno wiedzą, ale ich rozwiązanie jest najlepsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek89Tar: To fakt, swiadomosc jest slaba jesli chodzi o publicznego zamawiajacego, dlatego ze nie maja odpowiednich kadr,napisanie specyfikacji jest trudne.

      Pondto te firmy jakby chcialy to by pomogly to zrobic po ludzku widzac z ektos sie nie zna, ale one zeruja na tym i dzieki temu urosly.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek89Tar: Masa firm prywatnych też nie ma pojęcia o niczym a baze danych mimo próśb dostarcza w ostatnim miesiącu 4 miesięcznego projektu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mag_zbc w tej chwili tak to sie odbywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @technocratus: Ale wiesz, ze projekt się nie robi żeby był dobry, ale drogi i łatwy do wygrania przez określonych dostawców... Zresztą są specjalne firmy, które zjmują się takim "doradzaniem".

    •  

      pokaż komentarz

      Okazało się, że urzędniczki nie wiedziały jak dodać nowego petenta, ale przez rok nie zapytały się bo nie miały czasu. Zamiast tego miały dodanego jednego petenta i cały czas edytowały jego dane jak potrzebowały wydrukować pismo czy rozpocząć jakieś postępowanie. Czaicie? Efekt był taki, że było kilka tysięcy pism i spraw podpiętych do jednego gościa.

      @Tomek89Tar: jakby sie czepic to to podpada pod paragraf dzielenia sie inofrmacjami niejawnymi (przy zalozeniu, ze petent mial dostep do tych danych - ch$$ wie ile petentow = 1 pass 1 login............)

      pokaż spoiler ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish nie no bez przesady, takie coś wyszłoby dużo szybciej. To był system wewnętrzny.

    •  

      pokaż komentarz

      nie no bez przesady, takie coś wyszłoby dużo szybciej.

      @Tomek89Tar: przeciez dzialalo [tm] jak powinno ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Czyli będzie kolejne gówno za 800 milionów rocznie niekompatybilne z żadnym systemem.

  •  

    pokaż komentarz

    Wszyscy którzy współpracowali z Koszmarchem znają ten strach, co będzie działo się następnego dnia, kiedy wystawiali paczkę z update na wersję produkcyjną. Piekło supportu na II linii.

  •  

    pokaż komentarz

    Rozumiem ze uzyja Speech API od google'a + jakies p%$!@%%y ktore łącznie zajmą pol roku, a cala reszta to koszt
    - 3,500 studentow
    - 150 managerow
    - 30 konsultantow
    - 5 dev seniorow

    To będzie wielki sukces dla obu stron, tak cos czuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Oho, będzie ciekawie skoro Comarch się tym zajmie xD Stażyści aż palą się do pracy.