•  

    pokaż komentarz

    Przetłumaczony artykuł translatorem z Rosyjskiego na Polski:

    Pszczelarz z USA Wallace Lazerwood kupił trzy kolonie pszczół (około 18 000 owadów), zapakował pudła do ciężarówki i pojechał do Waynesville w Północnej Karolinie. Po drodze mężczyzna zatrzymał się na lunch, a żeby owady nie cierpiały z powodu palącego słońca, przeniósł pojemniki z bagażnika do wnętrza samochodu. Po powrocie odkrył, że około 3000 pszczół wydostało się z pudeł i zalało całą wolną przestrzeń. Nie chciał wypuścić ich na wolność bo za każdy z pojemników zapłacił 165 dolarów i planował otrzymać zysk z pasieki. Więc ostrożnie oczyścił miejsce w kabinie, gdzie mógł usiąść, i poprowadził samochód, otoczony tysiącami buczących owadów. W tej sytuacji musiał przejechać około 65 km. Wallace wyjaśnia swoje szczęście tym że pszczoły go uwielbiają: według niego, w swojej pasiece nie używa płaszcza ochronnego w 99% przypadków.

    •  

      pokaż komentarz

      @lubie-sernik: Gość zwyczajnie nie cyka a ich królowa jest bezpieczna. Pszczoły atakują jak czują u człowieka adrenalinę(zdenerwowanie, złość ten sam hormon) , silnie zapachy (perfumy, mydło, szampony, chińszczyzna, gumy, ropa benzyna itd), albo jak beszczelnie pcha łapę do gniazda i zgniecie choć jedną robotnicę (obrona rodziny . Też zawsze robiłem bez opakowania i obywało się czasem nawet bez dymienia (dym uspokaja pszczoły) zawsze umyty szarym mydłem choć były 2 rodziny które cięły bez powodu i nie było przebacz . Raz jak wyskoczyłem w rękawicach "wampirkach" po jakimś gmeraniu w garażu , po tej wizycie z rąk wyjąłem 23 żądła i 5 z okolic oczu pomimo że zrobiłem taktyczny odwrót.

    •  

      pokaż komentarz

      @heam: Jak już jedna użądli to pozostałe dostają p??@!#?ca i atakują.

    •  

      pokaż komentarz

      @heam

      dym uspokaja pszczoły

      Słucham?
      Pszczoły mają zakodowane, dym= pożar (a pożar = ewakuacja) więc nie ma szans że dym je uspokaja.

      Może jeszcze powiesz że odymiasz przy miodobraniu?

    •  

      pokaż komentarz

      @skater_skully @heam: Chyba nie tyle co uspokaja tylko one myślą że las płonie i zabierają się za wpieprzanie miodu żeby nie przepadło. Tak kiedyś słyszałem i ma to sens.

    •  

      pokaż komentarz

      @heam: On je przewoził czy mu sie wpierdzieliły do auta? Ja bym pitange zrobił z auta. Ale zatrzym sie jak nie ma gdzie :D Jakbym ze strachu baka puscił to albo by uciekły albo padły wszystkie :)
      Ps znasz sie na szerszeniach? Lata mi takie ogromne cos pod oknem czesto ma około 5 cm. Az mie trzepie ze strachu... Dom jednorodzinny nigdzie na drzewie nic nie widze ...

    •  

      pokaż komentarz

      @zeus_pl: Pszczoły po pierwsze przed dymem uciekają, po drugie napełniają wole miodem. Pszczoła mająca pełne wole nie atakuje.
      Mówi się ze dym gasi agresję, co nie jest do końca precyzyjne. Dym zapobiega agresji o ile pszczoła ma czym napełnić wole. Jeśli pszczoły się wkurzą to dym już nic nie pomoże. Wtedy jedyna metoda to sztuczny deszcz czyli spryskiwanie wodą, też po prawdzie nie całkiem skuteczna.
      W pszczelarstwie dymu używa się na dwa sposoby. Odymia się pszczoły agresywne, żeby nie atakowały. Trzeba to zrobić umiejętnie, bo jak już się poderwą do ataku to przepadło. Aplikuje się wtedy dużo dymu, nawet z daleka z wiatrem.
      Dym przydaje się też żeby zwyczajnie przegonić pszczoły z jakiegoś miejsca które trzeba obejrzeć albo żeby nie gnieść owadów przy manipulowaniu ramkami czy ulem. Jeśli jest silna rodzina to pszczoły dosłownie wylewają się z ula. Dym bardzo ułatwia opanowanie sytuacji. Stosuje się wtedy minimalne ilości dymu, tylko tyleż żeby pszczoły się odsunęły te parę centymetrów.

    •  

      pokaż komentarz

      @jkrzyz: Mądrego to i miło posłuchać, dzięki ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda, że nie zamknął tego kubka z napojem, kilka pszczół się zabulba na śmierc (╯︵╰,)
    Nie może też zabraknąć:

    źródło: i.imgur.com

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedys przewozilismy pszczoly jak pracowalem w firmie kurierskiej. W takich specjalnych pojemnikach. No i pewnego razu wydostaly sie z pojmnika. Pech chcial ze chlopak mial paczke w kabinie. Szesc go ugryzlo. Wjechal do rowu rozbil auto. Od tej pory przestalismy wozic pszczółki.

  •  

    pokaż komentarz

    Oglądając przypomniał mi się kawał:
    Jedzie facet ciężarówką, zatrzymuje się i bierze autostopowicza. Jadą razem 90 km/h potem 80, 70, 50, 40 i po chwili prawie w ogóle. Zatrzymują się, kierowca bierze pałkę, napieprza po całej plandece. Wsiada i jedzie. Znów jadą elegancko 90, jednak po chwili zaczynają zwalniać a silnik ledwo ciągnie. Kolejne zatrzymanie, pałka, plandeka, jadą znów 90. Po paru takich cyklach, autostopowicz zdziwiony pyta kierowcę :
    - Dlaczego zwalniamy, potem Pan wychodzi, napieprza pałka po całym aucie, wsiada i znów jedziemy normalnie i tak cały czas?
    - Panieee... Wiozę 10ton pszczół a auto uciągnie tylko 5, no to napieprzam pałką po aucie bo nie ma wyjścia... Połowa musi latać.

  •  

    pokaż komentarz

    Niesamowite. Ja bym dostał zapaści, albo spanikowałbym gdybym miał chociaż jedną pszczołę w samochodzie...