•  

    pokaż komentarz

    Biskup, pałac i prywatny kościół - czyli jak Newsweek puścił fake’a, który łyknęło pół internetu.

    Nie pałac - tylko budynek po byłej szkole, w którym są gabinety rehabilitacyjne Caritas, nie prywatny kościół tylko ogólnodostępny zbudowany 30 lat temu przez mieszkańców, a "posiadłość" to dom, dwa domki letniskowe z zabudowaniami gospodarczymi.

    TL;DR;
    Newsweek pisze ( http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/palac-i-prywatny-kosciol-tak-wyglada-posiadlosc-arcybiskupa-slawoja-leszka-glodzia,artykuly,427526,1.html ) :

    Pałac i prywatny kościół - tak wygląda posiadłość arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia
    Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź szykuje się do emerytury w rodzinnej wsi Bobrówka. Czeka tam na niego dwudziestohektarowa posiadłość z pałacem. Sama ziemia jest warta około miliona złotych. Budynki i ich wyposażenie nawet dwa, trzy razy tye.

    Tylko znajduje się potem ktoś kto ma chwilę wolną na sprawdzenie i okazuje się, że:

    - "pałac" jest budynkiem po byłej szkole, w którym urządzono Ośrodek opiekuńczo - rehabilitacyjny i warsztat terapii zajęciowej Caritas Archidiecezji Białostockiej

    - "prywatny" kościół był wybudowany w czynie prawie 30 lat temu społecznym i jest ogólnodostępny i mieści się kilkaset metrów od ośrodka Caritas

    - “posiadłość” ma mieć 21 ha (ziemi rolnej kupowanej przez rodzinę bohatera arty w latach 90) - ale ośrodek Caritas ma ok 1 ha, zabudowania “letniskowe” - 1,3 ha reszta to grunty orne.

    - Lokalni mieszkańcy są zatrudniani do drobnych zleceń (hurr durr, wyzyskujo)

    - Do letniej rezydencji dobrodzieja obcym trudno trafić - z tym, że budynek, który pokazano jako “pałac” mieści się w centrum wsi, przy jedynej drodze. Na mapach google'a można zobaczyć tutaj: https://goo.gl/maps/Fx6yMFgdLm62

    - letnia rezydencja to dom, dwa domki letniskowe i budynki gospodarcze ogrodzone płotem z płyt betonowych - też widoczne na mapach Street View.

    •  

      pokaż komentarz

      Newsweek wpadł na trop “afery”. Jest biskup, są ogromne pieniądze, kłopoty ludności, przepych… i nadzieja, że nikt z czytelników nie sprawdzi faktów. W przeciwnym wypadku cała narracja jak krew w piach, a przecież kliknięcia muszą się zgadzać!

      W opowieści Newsweeka jest wszystko: mała społeczność niechętna dziennikarzom, ogromne pieniądze (1-4 mln zł wg. szacunków), tajemnice, których nie chcą zdradzać mieszkańcy wsi, żeby nie narazić się na ostracyzm, uciskana ludność oraz pałac i prywatny kościół. Krótko mówiąc: “Tylko w Newsweeku” - afera.

      Przejdźmy zatem po artykule i sprawdźmy co się nie zgadza.

      Do letniej rezydencji dobrodzieja obcym trudno trafić. Swoi wiedzą, że wystarczy się trzymać drewnianych krzyży ustawionych wzdłuż wsi, a potem zakręcić przy figurce Jezusa ustawionej na pniu brzozy. Kawałek dalej zaczyna się posiadłość. Dwadzieścia jeden hektarów kupowanych przez arcybiskupa od swoich w latach dziewięćdziesiątych.

      Pokazany na zdjęciach w artykule budynek to “Ośrodek opiekuńczo - rehabilitacyjny i warsztat terapii zajęciowej Caritas Archidiecezji Białostockiej”. Budynek po byłej szkole został kupiony za 60 000 zł w 2006 roku ( http://www.wspolczesna.pl/magazyn/art/5590087,arcybiskup-z-bobrowki,id,t.html ).

      Po remoncie, w 2008 roku otwarto tam gabinety rehabilitacyjne. Jak pisała Gazeta Wyborcza: Ale oprócz tej świątyni jest jeszcze centrum terapii zajęciowej, z którego korzystają dzieci i osoby niepełnosprawne. Całość włączona jest w działalność Caritas, z rehabilitacją i nowoczesnym oprzyrządowaniem. Korzystają z niego mieszkańcy trzech powiatów. ( http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/1,35241,20547665,bobrowka-swieto-w-rodzinnej-parafii-abp-slawoja-leszka-glodzia.html )

      Posiadłość” - to nie to co pokazano na zdjęciach tylko dom, dwa domki letniskowe i zabudowania gospodarcze trzy kilometry dalej. Reszta to grunty orne wykorzystywane przez rodzinę bohatera artykułu. Choć i on sam pomaga w żniwach. Jak donosił TVN24: Dla mieszkańców Bobrówki, wizyta abp. Głódzia podczas żniw to chleb powszedni. A to dlatego, że metropolita co roku przyjeżdża do swojej rodzinnej miejscowości na urlop. I zawsze spędza go aktywnie, biorąc udział w żniwach. ( https://www.tvn24.pl/pomorze,42/bobrowka-abp-glodz-na-kombajnie,763418.html )

    •  

      pokaż komentarz

      Sama ziemia jest warta około miliona złotych.
      Ceny ziemi rolnej niesamowicie wzrosły od lat 90. To co dziś jest warte kilkaset tys zł można było kupić za 10 000 zł -100 000 zł. Na dodatek inne źródła sugerują, że ta ziemia należy do rodziny bohatera artykułu.

      W latach 90. na skutek złej koniunktury w rolnictwie praktycznie nie było chętnych na zakup ziemi. W 1992 roku grunty z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa można było kupić za bezcen - po 500 pln za hektar. (Mirosław Przychodzień - Rynek ziemi rolnej przed i po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. str. 12)

    •  

      pokaż komentarz

      Rocznicę 25-lecia obchodził jedynie wiejski kościół pomocniczy, o którego budowę wystarał się sam Sławoj Leszek, jeszcze jako pracownik Watykanu. Zbudowali go swoi w czynie społecznym.
      Zrobili to dla siebie, ale także po to, żeby dobrodziej nie musiał jeździć na sumę pięć kilometrów dalej, do kościoła parafialnego.

      To “prywatny” kościół biskupa zbudowali mieszkańcy wsi, ale jest parafialny i wszyscy z niego korzystają?

      Do kościoła w Bobrówce na niedzielne msze musi za to przyjeżdżać proboszcz. I kilkuset wiernych z parafii.

      Jest, jest i uciskana ludność! Z okolicznych wsi MUSZĄ przyjechać. Zapewne nie mają po drodze lub bliżej. Są po prostu zmuszeni ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      Dobra, dobra @nie_daje_rady, ale oni przecież nie są tacy głupi, to się nadaje pod sąd przecież. Pewnie tak, tylko tu z pomocą przychodzi “anonimowy informator”, który pałacem nazywa budynek, w którym są gabinety rehabilitacyjne. Jak napisano w artykule “w razie czego, w sądzie wyprę się wszystkiego”. I cyk, problemu nie ma - przecież my tylko zacytowaliśmy obywatela!

      Coś jeszcze się nie zgadza?

      Budynki i ich wyposażenie (są warte) nawet dwa, trzy razy tyle. O tym, jak jest za murem, może powiedzieć kilku swoich.

      Po pierwsze, to nie mur, tylko płot z płyt betonowych, częściowo ażurowych przez które można zajrzeć do środka. Z resztą widoczne na Street View. Nie trzeba być “swoim”, żeby zobaczyć przez ażurowy płot.
      Swoją drogą, cała Bobrówka jest na mapach Google’a. Widać wszystko jak na dłoni.

      Część ziemi, z drzewami i paśnikami, jest ogrodzona siatką. Widać przez nią pasące się daniele. Po drugiej stronie za niskim płotem stoją dwa drewniane domy, pomalowane na czerwono i zielono. Obok widać budynki gospodarcze, w których arcybiskup hoduje owce. Kawałek dalej jest tylko mur, a na nim gipsowe figurki jeleni i lwów lubiane przez arcybiskupa i kopiowane przez swoich w ich własnych obejściach. Za nimi kolejnych sześć czy pięć domów schowanych w zieleni.

      To co pokazali jest budynkiem w centrum wsi, z ładnym kutym płotem, żadnych figurek, co jest nie tak?

      Może chodzi o to, że nie pasowałoby do narracji o pałacu, prywatnym kościele i przepychu, może. Zobaczmy więc jak rzeczywiście wygląda “letnia rezydencja”. Trochę inaczej niż w Newsweeku pokazali, ale tylko trochę…
      Jakoś ten przepych uciekł z obrazka.

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: potezny_palac_glodzia.png

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_daje_rady: Beczunia, mój przyjaciel pochodzi z tej właśnie Bobrówki, byłem tam wielokrotnie i jeśli chodzi o figurki etc. to na początku wsi jest domek jakiegoś nawiedzonego staruszka który ma figurkę, jakąś tablicę radia maryja i fotkę kaczyńskiego na oknie nalepioną :d
      Ale zdecydowanie nie należy to do posiadłości biskupa :P

      źródło: Capture.PNG

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_daje_rady: Lubię słuchać kaszlu pelikanów o poranku. Wykop.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Sama ziemia jest warta około miliona złotych.
      Ceny ziemi rolnej niesamowicie wzrosły od lat 90. To co dziś jest warte kilkaset tys zł można było kupić za 10 000 zł -100 000 zł. Na dodatek inne źródła sugerują, że ta ziemia należy do rodziny bohatera artykułu.

      @nie_daje_rady: w jaki sposób fakt zakupu za cenę kilkukrotnie mniejszą wpływa na wartość nieruchomości w czasach obecnych?
      To raz.
      Po drugie, jaką wtedy siłę nabywaczą miała złotówka? Mówisz o latach 90- kiedy szalała hiperinflacja- wtedy za 10000 to mogłeś sobie kupić, ale dwie bułki, a nie hektar gruntu. Dobra, żeby nie było że się czepiam. Przeliczmy 10k na pieniądze sprzed dominacji. Odpowiednik obecnych stu milionów był wart dzisiejszemu milionowi.
      No i po trzecie.
      "Inne źródła sugerują"1 po kiego grzyba wpierdzielasz inne źródła do tekstu demaskującego Newsweeka?
      Podsumowując- kiedyś tez nie każdego było stać na grunty- nawet orne, a porównywanie dzisiejszych cen, bez uwzględnienienia siły nabywczej pieniądza w danym okresie, do tych sprzed 30 lat to już jawna manipulacja, która przełknie co najwyższej sześciolatek, lub widz wiadomości z tvp.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrzysiekEire:

      w jaki sposób fakt zakupu za cenę kilkukrotnie mniejszą wpływa na wartość nieruchomości w czasach obecnych?

      W taki sposób, że nie trzeba było wydawać miliona, żeby mieć nieruchomość, która po trzydziestu latach jest warta milion.

      10000 to mogłeś sobie kupić, ale dwie bułki, a nie hektar gruntu. Dobra, żeby nie było że się czepiam. Przeliczmy 10k na pieniądze sprzed dominacji.
      Ceny w tamtym opracowaniu są przeliczone na wartości po denominacji.

      "Inne źródła sugerują"1 po kiego grzyba wpierdzielasz inne źródła do tekstu demaskującego Newsweeka?
      Taki jest zwyczaj, że informacje weryfikuje się w wielu źródłach

    •  

      pokaż komentarz

      @KrzysiekEire:

      w jaki sposób fakt zakupu za cenę kilkukrotnie mniejszą wpływa na wartość nieruchomości w czasach obecnych?

      W taki sposób, że nie trzeba było wydawać miliona, żeby mieć nieruchomość, która po trzydziestu latach jest warta milion.

      @nie_daje_rady: trzeba było wydać odpowiednik obecnego miliona aby kupić ziemię o wartości (w tamtym okresie) 10k.
      Czyli trzeba było mieć odpowiednik dzisiejszego miliona, aby dokonać takiego zakupu.
      Czego nie rozumiesz? Prosty mechanik to pojął, a ty masz z tym problem?

      Mówisz o zwyczaju weryfikowania w innych źródłach. Dziwne, zwyczajowo się podaje te źródła. A tu? Ani śladu, ani słychu.
      Mało tego, tutaj nie ma żadnej przesłanki do weryfikacji czegoś, co nie miało miejsca- Newsweek przecież nie zasugerował, że ziemia należy do rodziny, to po cholerę nawrzucałeś plotek cholera wie skąd? Co chciałeś w ten sposób zweryfikować? Skup się na artykule który komentujesz.
      Żadnych konkretów, same bajki- byle tylko kościół wybielić.

    •  

      pokaż komentarz

      trzeba było wydać odpowiednik obecnego miliona aby kupić ziemię o wartości (w tamtym okresie) 10k.

      @KrzysiekEire: Ceny ziemi rosły zdecydowanie szybciej niż inflacja, szczególnie po 2000 roku.

      Dziwne, zwyczajowo się podaje te źródła. A tu? Ani śladu, ani słychu.

      Podałem źródła dość szczegółowo w postaci linków.

      Żadnych konkretów, same bajki- byle tylko kościół wybielić.

      aa.. to tu Ciebie boli :-)

    •  

      pokaż komentarz

      trzeba było wydać odpowiednik obecnego miliona aby kupić ziemię o wartości (w tamtym okresie) 10k.

      @KrzysiekEire: Ceny ziemi rosły zdecydowanie szybciej niż inflacja, szczególnie po 2000

      @nie_daje_rady: nie wszędzie i nie każdego gruntu. W dalszym ciągu nie zmienia to faktu, że 10000 w roku 1990 było odpowiednikiem dzisiejszego miliona, jeżeli wziąć sile nabywacza pieniądza (a wypadałoby) w danym okresie pod uwagę.
      To wszystko spekulacje nie poparte żadnymi liczbami- w dalszym ciągu należy pamiętać, ze nie każdego było stać w tamtych czasach na zakup hektarów ziemii.

      Gdzie te linki powiadasz? I jaka maja one konkretnie wartość w odniesieniu do tego, co było w Newsweeku?
      To mnie boli. Wykopowy manipulator manipulujący randomowymi plotkami

    •  

      pokaż komentarz

      @KrzysiekEire:

      W dalszym ciągu nie zmienia to faktu, że 10000 w roku 1990 było odpowiednikiem dzisiejszego miliona, jeżeli wziąć sile nabywacza pieniądza (a wypadałoby) w danym okresie pod uwagę.

      To ja poproszę źródło tej informacji.

      To wszystko spekulacje nie poparte żadnymi liczbami

      Tutaj umieściłem grafikę, która pokazuje zmiany cen ziemi rolnej ( bo o niej mowa ) w funkcji czasu. Wystarczy spojrzeć: Zmiany cen ziemi rolnej w latach 1992-2014

      Gdzie te linki powiadasz? I jaka maja one konkretnie wartość w odniesieniu do tego, co było w Newsweeku?
      Tutaj było wklejone źródło: Zmiany cen ziemi rolnej w latach 1992-2014

      Jeśli je przeoczyłeś to załączam jeszcze raz:

      Mirosław Przychodzień - Rynek ziemi rolnej przed i po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. str. 12

      Tu masz linka do tego dokumentu: dokument

  •  

    pokaż komentarz

    Artykuł w wersji paiperowej zaczyna się tak:

    Obcych w Bobrówce wyczują na kilometr. Wystarczy, że zajadą do sklepu prowadzonego przez bratanka arcybiskupa, a już po wsi idzie wieść, że są. Przyjechali szkodzić.

    Jak myślicie, czy po tym artykule mieszkańcy znów polubią dziennikarzy?

    Szczególne pozdrowienia dla ekipy Pikio.pl, która twórczo rozwinęła fake’a od Newsweeka i z szacunków 2-4 mln zł w nieruchomościach zrobiła 4 mln zł oszczędności :D

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziox: najśmieszniejsze jest to, że newsweek nie próbuje robić wody z mózgu swoim ideologicznym przeciwnikom tylko własnym czytelnikom - ludziom o liberalnych poglądach. Co ciekawe, ci ludzie nie czują się z tego powodu wykorzystani. Mało tego. Płacą za to żeby ktoś ich wprowadzał w błąd i potem ten bzdury powielają robiąc z siebie pośmiewisko. Zabawne jest to, że ta sama grupa osób, lży odbiorców propagandy TVP, a są dokładnie takimi samymi bałwanami. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Podkreślić należy, że media w Polsce również mają swoje poglądy polityczne i to nie dziwi. Ale różnica pomiędzy stronniczym ukazywaniem jakiegoś działania np. rządu a preparowaniem całkowicie zmyślonych informacji jest taka, że ta pierwsza choć może nie etyczna, opiera się na jakichś faktach (rząd uchwalił ustawę X, która jest zła/dobra) a ta druga jest zwykłym ordynarnym goebbelsowskim kłamstwem. I tym czymś jest wspominany w znalezisku artykuł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marian_Koniuszko: praktycznie wszystkie media są dzisiaj nastawione na betonowanie bazy stałych klientów. To naprawdę nie jest jakieś zjawisko wychodzące poza ramy normalności. Również nie ma mediów, które nie podjęły się kłamstwa.

  •  

    pokaż komentarz

    Przez kilka lat obracałem się w środowisku kleru pomorskiego i ogolnie północy (jestem świecki ziom). Głódź to ch*j jakich mało. Nie szanuje ludzi, wszystko musi mieć najdroższe (koniaki, perfumy, ciuchy). On nie szanuje księży, przyjeżdża na parafie jak mafia, żeby zgarniać hajs do ,,skarbca". Kilka lat temu zamawiał 100 obrazów (większość to papieże, ale też jego własne podobizny. W wolnych chwilach wyjazdy do Bobrówki do prywatnej chaty na polowania i libacje... Na objęcie stanowiska po Abp Gocłowskim przysłali Głódzia na Pomorze z Warszawy. Chemi między nim, a reszta środowiska nigdy nie było...

  •  

    pokaż komentarz

    "Biskup, pałac i prywatny kościół - czyli jak Newsweek puścił fake’a, który łyknęło pół internetu."

    no to afera!

    GIF

    źródło: wykop.pl (2.29MB)