•  

    pokaż komentarz

    E, tam... Dzieciaki w muzycznych szkołach podstawowych to grają. Co innego nokturny Chopina, które są do zagrania nie dla każdego.

  •  

    pokaż komentarz

    Dajcie już spokój z tą najlepszością. Że pewne utwory przeniknęły do popkultury bardziej niż inne, to fakt i trudno czego innego oczekiwać. Ale skąd to przedziwne przekonanie, że są one w jakiś sposób "najlepsze"? (Cokolwiek miałoby to oznaczać). ¯\_(ツ)_/¯
    To jest tak nieprawdopodobnie rozległa dziedzina, że jakiekolwiek tego rodzaju wyrokowanie skończyć się może najwyżej kłótnią weteranów/wprowadzeniem w błąd nowicjuszy.

    pokaż spoiler A potem ktoś chcący ogarnąć klasykę odpala sobie składankę NAJLEPSZA MUZYKA KLASYCZNA z najbardziej przerzyganymi utworami, jakie świat widział, z taką popklasyką słodką aż mdli. A jak mu się nie spodoba, to odpuszcza. Bo skoro nie spodobała mu się NAJLEPSZA, to przecież ta "gorsza" tym bardziej mu nie podejdzie. Logiczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @akrmzow:
      Jedne z najlepszych według mojej subiektywnej opinii.
      Nie wiem czy utwór przeniknął do popkultury, ale pierwszy raz w życiu usłyszałem go jako plik .mid wieele lat temu i nie wiedziałem czyj to utwór. Jednak bardzo mi się spodobał.
      Długo polowałem żeby go namierzyć, aż się w końcu udało.
      Niezależnie od tego czy jest to utwór popularny czy nie, uważam go za jeden z najlepszych jeśli chodzi o muzykę klasyczną.

      A potem ktoś chcący ogarnąć klasykę odpala sobie składankę NAJLEPSZA MUZYKA KLASYCZNA z najbardziej przerzyganymi utworami, jakie świat widział, z taką popklasyką słodką aż mdli

      I bardzo dobrze, od czegoś trzeba zacząć. Przecież większość ludzi słucha dzisiaj muzyki pop. Jeśli dasz mi na pierwszy ogień coś zbyt ambitnego to nigdy się nie wkręca w temat muzyki klasycznej.

      Bo skoro nie spodobała mu się NAJLEPSZA, to przecież ta "gorsza" tym bardziej mu nie podejdzie.
      Nie NAJLEPSZY tylko jeden z najlepszych. Sugeruje to że jest wiele innych, równie dobrych, albo nawet lepszych.

      Logiczne.

    •  

      pokaż komentarz

      Niezależnie od tego czy jest to utwór popularny czy nie, uważam go za jeden z najlepszych jeśli chodzi o muzykę klasyczną.
      @dendrofag: wiesz co, po prostu im więcej słucham, tym mniej jestem skory do takich sądów. Przed Tobą (jak przed właściwie każdym z nas) jeszcze długa droga. I to nie dlatego, że wybrałeś ten a nie inny utwór, ale że w ogóle miałeś odwagę to zrobić. :P Oczywiście jeśli z tej części Beethovena, którą poznałeś, ten lubisz najbardziej, to Twoje prawo, ja to szanuję.

      pokaż spoiler Tak na marginesie, polecam późne kwartety, jeśli pociąga Cię Bethoven i jeszcze nie miałeś z nimi styczności. :P


      I bardzo dobrze, od czegoś trzeba zacząć. Przecież większość ludzi słucha dzisiaj muzyki pop. Jeśli dasz mi na pierwszy ogień coś zbyt ambitnego to nigdy się nie wkręca w temat muzyki klasycznej.
      Powiem tak.
      1. Nie każdego przyciągnie Vivaldi. Spotkałem człowieka, który twierdził, że właśnie taka przesłodzona, przewałkowana klasyka często polecana początkującym, na lata pokrzyżowała jego głębszy kontakt z tym gatunkiem. Ma to szczególnie zastosowanie w przypadku słuchaczy cięższych gatunków czy jazzu. Jeśli ktoś słucha popu, to wszystko się zgadza.
      2. Powyższe nie byłoby problemem, gdyby nazywać te składanki MUZYKĄ DLA POCZĄTKUJĄCYCH, albo po prostu 2137 godzin muzyki klasycznej. Problem pojawia się tylko, gdy tytuł sugeruje, że składanka jest w jakimś sensie reprezentatywna i wyczerpująca. (Po co gorsze, jak można NAJLEPSZE?)
      3. W spoilerze mojego komentarza piłem właśnie do tych tytułów, nie do Twojego opisu. W ogóle to był komentarz bardziej ogólny niż szczególny, taka obserwacja i przesłanie pokoju. xD Z fartem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @akrmzow:
      No spoko, rozumiem.
      Mi się po prostu ten kawałek bardzo podoba i myślę że jest zwyczajnie dobry.
      Co do Vivaldiego to jest jednym z moich ulubionych klasyków, a 4 pór roku mógłbym słuchać na okrągło.
      Widocznie mój gust jest cienki, ale trudno ;)
      Z fartem.

    •  

      pokaż komentarz

      @dendrofag: oj, jest genialny, ale cały Beethoven jest genialny. I jak to teraz wymierzyć? :P A Vivaldi to był przykład, sam od niego zaczynałem i mam do niego wielki sentyment. Miałem natomiast kumpla hehe metalucha, który oparł się na Rachu i dwudziestowiecznej awangardzie (Sznitke). Słowem, zależy od człeka. :P Z fartem po raz drugi, Mirku.

  •  

    pokaż komentarz

    Nigdy nie rozumiałem tej podniety jaką mieli ludzie z muzyki, dopóki nie zacząłem słuchać klasyki(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

  •  

    pokaż komentarz

    Wiesz co, ja nie wiem czy to faktycznie jest tak, że ten akurat numer czy inne są jakoś bardziej "dla początkujących". To troszkę, jakbyś sugerował, że ten numer jest jakiś "uproszczony" dla "łatwego słuchania".

    Mi takie podejście troszkę zalatuje snobizmem. Wiesz z czym się zgodzę? Z popularnością. Tak, ten numer jest cholernie popularny, właściwie jest kanonem nawet w dzisiejszej popkulturze. Ale wg mnie wcale nie dlatego, że jest "łatwiejszy do słuchania" czy jakiś "prostszy". Dlatego, że jest absolutnie genialny. Jest masa takich utworów, i owszem, genialne utwory Vivaldiego są dobre do zainteresowania kogoś początkującego klasyką nie dlatego, że są proste, ale dlatego, że są dobre.

    A teraz osobista i subiektywna wycieczka: w muzyce, zawsze, od dzieciaka po starego zgreda najbardziej cenię sobie melodię. Wkurza mnie, jak ludzie mówią, że "przesłodzone", że zbyt melodyjne. Zrobić jakieś rytmiczne pitu pitu - to kurczę nawet ja potrafię zagrać czy skomponować, chociaż nie umiem ani grać ani komponować. Tak, "pisałem" kiedyś "kawałki", znaczy się chip-tune-ki. I miałem kiedyś podwórkową kapelę rockową. Ale to dla mnie nie nie jest i nie było prawdziwą muzyką. To była zabawa dla relaksu. Przyjemność była grać, nie słuchać tego ;)

    W każdym razie rewelacyjne melodie można znaleźć w wielu gatunkach muzycznych, od klasyki po techno. Z melodyjnej muzyki to ja najbardziej metal, death-metal, w szczególności Sadist i Necrophagist. Nie wiem czy to byłoby strawne dla początkujących... ciężkostrawne jak już ;) Bo oprócz "cukierkowych" harmonii zderzone z nimi brutalne dysharmonie czy w przypadku Necrophagist - granie pauzami. Czyli "advanced shit" ;)

    I polecam klasyków Jazzu, naprawdę, droga od Armstronga do Zorna nie jest aż tak długa ;) Miesiąc słuchania, bym powiedział ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz co, ja nie wiem czy to faktycznie jest tak, że ten akurat numer czy inne są jakoś bardziej "dla początkujących".

      @pies_harry: Oczywiście że są "utwory dla początkujących", sam z resztą to dalej przyznajesz pisząc:

      Nie wiem czy to byłoby strawne dla początkujących... ciężkostrawne jak już ;) Bo oprócz "cukierkowych" harmonii zderzone z nimi brutalne dysharmonie czy w przypadku Necrophagist - granie pauzami. Czyli "advanced shit" ;)

      Moim zdaniem jak najbardziej niektóre utwory są lepsze dla początkujących, są prostsze w odbiorze, bardziej przystępne - jakkolwiek wolisz to nazwać - choć fakt, zalatuje snobizmem, ale wydaje mi że to prawda, dobrze uzasadniona. I moim zdaniem to też prawda że to jakiego rodzaju muzyka się komuś bardziej spodoba jest zależne od jego inteligencji i szeroko pojętego obycia, wiedzy i tak dalej (choć fakt - to stwierdzenie jeszcze bardziej zalatuje snobizmem).

      Dlaczego coś lubimy? Odpowiedź oczywiście nie jest prosta, jest wiele przyczyn, w pewnym stopniu upodobania są pewnie zależne od prostych wrodzonych biochemicznych mechanizmów (na przykład lubimy seks, czy inne formy bliskiego kontaktu z ludźmi, lubimy czekoladę, dobrze wysmażone mięso, słońce na twarzy, czyste ubrania - wszystko to są rzeczy które bardzo bezpośrednio sprzyjają naszemu przetrwaniu, więc ewolucja uwarunkowała nas do lubienia ich). Jest pewnie sporo innych mechanizmów czy powodów które powodują że coś nam sprawia przyjemność i jednym z nich (też wydaje mi się że dobrze związanym ze zwiększaniem szans na przetrwanie) jest upodobanie do rzeczy które są nam znajome. Lubimy to co znamy - czujemy się lepiej w mieście które dobrze znamy, czy na ulicy którą rozpoznajemy i lubimy muzykę która "brzmi znajomo". Na tej zasadzie działa zmieniająca się moda. Podoba nam się to co się nam dobrze opatrzy. Media bombardują ludzi obrazami modeli w rurkach - i po jakimś czasie okazuje się że dla wielu tych ludzi rurki wyglądają atrakcyjnie, a szerokie spodnie - źle. Bo się na nie napatrzyli - i to na nogach znanych i (mniej lub bardziej słusznie) szanowanych ludzi - co pewnie wzmacnia ten mechanizm.

      Tak samo jest z muzyką. Większości ludzi podobają się utwory które znają, które rozpoznają i zbliżone do nich. Dlatego cała muzyka popularna jest taka sama ( ͡° ͜ʖ ͡°).

      Jeśli puścisz komuś coś zupełnie z innej beczki - najpewniej nie spodoba mu się, dlatego dla fana popu dobrym wstępem do klasyki jest Vivaldi, Beethoven czy Mozart - bo z tym na pewno się osłuchał.

      To nie koniec - lubimy przewidywalność, lubimy schematy które rozumiemy (świadomie albo podświadomie), nawet jeśli nie znamy konkretnego utworu ale jest od podobny, przewidywalny - to go lubimy.

      I dalej - lubimy też odrobinę zaskoczenia (wydaje mi się że jest to też ewolucyjny mechanizm - sprzyja poznawaniu nowych rzeczy i uczeniu się). Ale nie za dużo. Nie lubimy chaosu, lubimy coś co jest znajome, z odrobiną ciekawych niespodzianek. Czyli lubimy jak coś jest przewidywalne - ale nie za bardzo. W przeciwnym przypadku szybko robi się nudne (jeśli jest zbyt przewidywalne) albo brzmi obco i nieprzyjemnie (jeśli zbyt mało). Dlatego jak ktoś nawet lubi Sonatę Księżycową, to nie będzie jej słuchał w kółko przez resztę życia, tylko posłucha trochę innego Beethovena - bo już będzie to dla niego coś znajomego ale delikatnie nowego, interesującego. Z czasem stanie się bardziej znajome, mniej nowe, więc poszuka czegoś dalej. I tak z czasem dojdzie do muzyki klasycznej "dla zaawansowanych" ( ͡° ͜ʖ ͡°).

      No i wreszcie - im bardziej jesteśmy inteligentni*, im bogatsze są nasze życiowe doświadczenia, im więcej różnorakiej muzyki dotąd słuchaliśmy, tym łatwiej nowa muzyka będzie się dla nas stawała "znajoma i nudna", i tym więcej nieoczywistości będziemy potrzebowali żeby podtrzymać zainteresowanie. I oczywiście im więcej słuchaliśmy konkretnego gatunku tym więcej nieoczywistości od niego wymagamy. I tak coś co dla regularnego słuchacza muzyki klasycznej będzie pięknym utworem (na przykład scherza Chopina) - dla młodego Seby będzie brzmiało jak czysty chaos. I odwrotnie, to co Sebie się spodoba (na przykład znane mu z filmów utworki Yanna Tiersena), dla melomana będzie mało interesujące.

      *Nie twierdzę że inteligentnym ludziom nie podobają się rzeczy proste. Podobają się czasem ale albo bardzo szybko nudzą albo udaje im się dostrzec w nich więcej, okazują się wcale nie takie proste.

      Edit - czasem też jest odwrotnie, jeśli jesteśmy z czymś mało obyci to wydaje się to nudne nie dlatego że znamy rządzące tym schematy, tylko dlatego że jeszcze nie wiemy o nich zupełnie nic, nie wiemy na co zwracać uwagę, co w tym w ogóle jest interesującego - coś jak oglądanie sportu zespołowego którego zasad nie znamy.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @himilsbach:
      Trudno gadać o czymś, czego się nie zna. Ja nie pomijam pozostałych elementów. Przykładowo ekscytuję się niszową kapelą, która gra pauzami ;) Wszystkie elementy są ważne, ale melodia to, że tak powiem danie główne. Oczywiście surówki czy aperitify są ważne, dobór wina i co tam jeszcze, deser, ale kurcze - bez dania głównego nie nazwę tego obiadem! To bardzo dobra analogia, szczególnie jeśli teraz przytoczymy stek! ;) No bo co w steku takiego wymyślnego jest? No kawał mięcha, nie ma chyba prostszego dania. A jednak - dobry stek jest dobry i nawet smakosz nim nie pogardzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @himilsbach:

      Ci się jakiś utwór czterogłosowy polifoniczny na chór, np. jakaś kantata Bacha, to która melodia by to była, skoro jest ich tam kilka na raz?

      A nie mogą wszystkie, albo większość? No bo jeśli mniejszość, to cały utwór by mi się nie podobał tylko ze względu na jeden głos.

      I w jaki sposób obalasz steka? Czy kuchnia nie ewoluuje? No ileż można jeść tylko steki? Chodzi o to, że od czasu do czasu każdy (poza wege) wciągnie jakiegoś steka. Dobry stek jest dobry, i... no dobra, tu jest osobista preferencja - ale dla mnie dobry utwór jest dobry niezależnie od gatunku. Może być prosty, może być odpowiednikiem fast-fooda, czasem takie coś na ząb, tzn ucho... ;) I oczywiście, proste się szybko nudzą, szuka się bardziej wymyślnych, ale potem te wymyślne też się przejedzą i znów ma się ochotę na pizzę z piwkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Szukalem tego ziomek, dzieki :*