•  

    pokaż komentarz

    animalsi

    A tym wykolejeńcom o co znowu chodzi?

  •  

    pokaż komentarz

    Oni mają gdzieś te zwierzęta a chodzi im tylko o ciągnięcie kasy z ludzkiej wrażliwości. Tak samo jak pseudo ekolodzy, którzy protestują dopóki im się nie zapłaci.

  •  

    pokaż komentarz

    Czekajcie moment - nawet pały, bez nakazu i o ile nie mają słusznego podejrzenia, że za drzwiami siedzi bandzior z wyrokiem, to mogą się pocałować w dupę, a tutaj jakimś gównoorganizacjom chce się nadać prawo do ładowania się na posesję?
    Co do..

    źródło: i.imgur.com

  •  

    pokaż komentarz

    Ostatnio zakupiłam królika miniaturkę. Dołączyłam do kilku grup na fb. Nawet nie śmiem przyznać się, że kupiłam królika z zoologicznego, bo wszystkich takich zjeżdżają - tylko adopcja, tylko azyle. Jest tam wiele przydatnych informacji i spostrzeżeń, ale niektórym palma odbija. Ostatnio przykład - babka ma dwa króliki, okazuje się, że córka jest uczulona, aż się dusi. Ale co tam córka, przeżyje (miała ok. 10 lat), króliki ważniejsze. Jak jedna dziewczyna zwróciła uwagę, że coś jest nie halo, że królik ważniejszy niż córka, to jak ją wszyscy z ziemią zrównali. Również podejście do pracowników sklepów zoologicznych, których traktują jak najgorsze zło wcielone. Strach cokolwiek powiedzieć, bo zaraz jadą jak po psie.

    •  

      pokaż komentarz

      i. Również podejście do pracowników sklepów zoologicznych, których traktują jak najgorsze zło wcielone.

      @jezioro-dygata: że na tych grupach siedzą p?@#@@#nięte baby to prawda, ale akurat z tym mają racje. sklepy zoologiczne to mordownie. zwierzęta trzymane są w koszmarnych warunkach, często chore osobniki są od razu uśmiercane, stosowany jest chów wsobny. rozumiem że mogłaś tego nie wiedzieć kupując zwierzątko bo dużo osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale na drugi raz zastosuj się do rady i albo adoptuj albo weź z hodowli, będziesz mieć pewność że zwierzę jest zdrowe i było dobrze traktowane.

    •  

      pokaż komentarz

      albo adoptuj albo weź z hodowli

      @LawrenceBDSM: A skąd wiesz jakie zwierze dostaniesz?

      W schroniskach też rozdawali zwierzęta chore, które czasem zdychały kilka dni po odbiorze zwierzaka.
      Do tego azyle i schroniska mają popieprzone warunki. Nie wpuszczę obcego człowieka, żeby mi lustrował dom i czy piesek będzie miał się u mnie dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @robot_: przy adopcji uzgadniasz czy zgadzasz się na coś takiego że ktoś cię potem sprawdza (nawet trzeba podpisać umowę), a często jest tak że wystarczy krótka rozmowa żeby przekazujący zwierzę upewnił się że nie zwierzak nie posłuży jako żywa zabawka dla brajanka i tyle. nie ma tak że komuś się nagle coś up!#@!!!i i cię będzie bez zapowiedzi w domu nachodził. a jeśli chodzi o adopcje to w przypadku małych zwierząt nie ma jako takich "schronisk" tylko po prostu są pasjonaci do których trafiają porzucone osobniki, i taki ktoś dokładnie informuje o tym skąd zwierzę pochodzi i w jakim jest stanie. osobiście wychodzę z założenia że lepiej nie mieć zwierzęcia wcale niż brać go od hodowcy janusza/z zoologa, bo ma mi służyć jako przyjaciel a nie dekoracja/zabawka.

    •  

      pokaż komentarz

      @LawrenceBDSM: o takim gadaniu właśnie mówię. Widziałam królika w witrynie sklepowej, ciasno miał, upał niemożliwy, to się dwa razy nie zastanawiałam, tylko go wzięłam. Zapewniłam mu wszelkie warunki, teraz lata po mieszkaniu jak szalony. Że to mój pierwszy królik, nie znaczy, że nie miałam do czynienia ze zwierzętami. Od małego przebywam wśród psów, kotów, koni, bydła. I wiem, co trzeba, a czego nie można robić ze zwierzętami. Mam znajomych weterynarzy. A to jest jakieś rakowisko, że się mnie atakuje, bo co? Bo zapewniłam lepszy byt zwierzakowi? Nie pojmuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @LawrenceBDSM: I rozumiem słuszność celu, by promować adopcję i nagonkę na sklepy zoologiczne, tak nie rozumiem nagonki na pracowników tych sklepów. To są ludzie, starają się wykonywać sumiennie swoje obowiązki, że nie mają warunków w sklepach, w czym tu wina pracowników szeregowych, którym nie udziela się dobrego przeszkolenia. Bo aż żal czytać, jak ludzie jadą po tych pracownikach. Owszem, są piekielne wyjątki, ale na tych grupach jedzie się równo po wszystkich.

    •  

      pokaż komentarz

      @robot_: @LawrenceBDSM: Ktoś niedawno opisywał, że chciał wziąć pieska ze schroniska do pilnowania obejścia. Przygotował fest ocieplaną budę, pies nie biegałby na łańcuchu, a w ramach ogrodzonej części posesji (większej niż powierzchnia działki pod segment). W schronisku dowiedział się, że idealnie byłoby, gdyby pieska wziął do domu (najlepiej z towarzyszem), karmił szynką, spędzał z nim 3/4 dnia i pozwolił spać we własnym łóżku. No ale skoro psa chce do pilnowania obejścia, to niestety nie wydadzą, bo dla psa "szukają domu", a nie wybiegu... Co miał zrobić gość? Wziął szczeniaka, który zostałby zapewne niebawem wyrzucony gdzieś pod lasem albo utopiony. A pieski w schronisku nadal czekają na "dom".

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant: w niemczech sa fundacje i schroniska, ktorym musisz udowodnic na papierze ze pracujesz max dwie godziny dziennie, zeby zwierzak nie czul sie samotny xD
      tylko fakt, tam nie ma przepelnienia i maja dobre warunki w schronach

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata: Z tą adopcją to w sumie trochę tak jest. Ja oczywiście nic nikomu nie narzucam ale ja zawsze przygarniam jakiego bidaka. W sumie jak sobie kupić przyjaciela? Trochę tak nie bardzo. Ale jak we wszystkim trzeba mieć umiar. Jak ktoś chce sobie kupić w zoologicznym to przecież też spoko bo w tym zeoologu to też zwierzakowi zbyt miło przecież nie jest. Ja to tylko zawsze ale to zawsze potępiam kupowanie z tzw. hodowli. Takich wiesz, chłop wcześniej trzymał prosiaki ale teraz się nie opłaca a to w chlewiku mnoży jakieś pieski i często jeszcze dopuszcza do kazirodztwa.
      A co do dzieci - zwierzę. To po prostu starałbym się rozwiązać problem a nie wywalać zwierzaka.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: trochę mamy inne spojrzenie na relację zwierzę-czlowiek. Dla mnie zwierzę nigdy nie będzie przyjacielem, bo ja za opiekę nic nie chcę od takiego zwierzaka. Zapewniam mu warunki, dbam o zdrowie, bawię się z nim, rozwijam poprzez ćwiczenia, a czy zwierzak mnie polubi czy nie, to od niego zależy, ja go lubię takim jakim jest. Mam psy, które właśnie tacy idioci z psudohodowli wyrzucili w lesie, a które schronisko nie chciało przyjąć, bo było przepełnione, więc byłyby uśpione. Mam koty przybłędy wyrzucane przez ludzi na miastowych rejestracjach w mojej rodzinnej wiosce. W moim domu nawet kury dożywają emerytury. Przechwytujemy psiaki i kociaki od sąsiadów, hehe, za dużo ich mamy, to je utopimy. I kupiłam pierwszy raz królika, bo niemiłosiernie się męczył w sklepie. I wnerwia mnie, że ci wszyscy wielcy animalsi jeżdżą po mnie, bo królika ze sklepu wzięłam. Od małego przez mój dom całe mnóstwo zwierząt się przewinęło, nie trąbię o tym na prawo i lewo. Ale co tam, ci z tych grup wiedzą lepiej, co mam robić.

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata: Myślę, że wcale nie mamy tak innego podejścia:) Pisząc że przyjacielem to nie chodzi mi o to że jak nim się opiekuję to ma już mnie uwielbiać:) Raczej miałem na myśli takie kupowanie za grubą kasę czysto dla snobizmu. Jasne też mi się podobają rasowe koty ale zawsze przygarniam te dachowce. I wolę wydać 3000 na leczenie, co nawet ostatnio miałem przyjemność, niż kupić po prostu. A o zoologu to Ci sam napisałem. Tam te zwierzęta często biedne i wcale się nie dziwię że kupiłaś królika. Ja jak czasem wejdę (choć nie lubię ale moja mnie czasem zaciągnie bo jakiś fajny zajączek albo coś) to aż mam ochotę wszystkie te zwierzęta kupić ale niestety nie mam jak tyle ich trzymać. Zatem tacy co po Tobie jadą za kupno królika to moim zdaniem też zjeby kompletne.
      Ostatecznie ważne jaką dajesz opiekę temu zwierzowi i że nie traktujesz jak zabawkę która się znudzi jak podrośnie albo będzie balastem jak zachoruje.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: czyli stoimy po tej samej stronie barykady, pjonteczka

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata: Jeśli chodzi o sklepy to zakładam, że osobom, które Cię krytykowały chodzi o tworzenie popytu. Ale ci ludzie chyba nigdy nie zrozumieją, że próby edukacji agresją to najgorsza droga, więc doskonale rozumiem, że nie da się ich traktować poważnie. Niemniej jednak na miejsce tego 1, któremu się udało będą 3 kolejne, które mogą nie mieć tyle szczęścia. Dopóki dajemy zarabiać pośrednikom, którzy mają wyj#@?ne na to, że jak sama piszesz zwierzęta "niemiłosiernie się męczą w sklepie" to żaden to dla mnie ratunek bo brak tu szerszej perspektywy. Gdyby za tego nikt nie zapłacił i sklep musiałby ponieść koszty, żeby go leczyć/uśpić albo inaczej się pozbyć to większe prawdopodobieństwo, że kolejne by się nie męczyły...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pinata: proszę Cię, żyjemy w świecie konsumpcji. Ludziom nie chce się bojkotować sieciówek odzieżowych, które, jak wiadomo, tworzą ciuchy w krajach trzeciego świata, nie płacąc godziwie. Nie mają świadomości żywnościowej. No kto kupuje jedzenie u producenta, aby nie nabijać kabzy pośrednikom i wielkim marketom. Zakłamaniem dla mnie jest szkalowanie mnie z powodu królika ze sklepu, podczas gdy inni wybijają się tylko w jednym aspekcie - królik z hodowli. I pytanie, a jedzonko dla królika, to gdzie kupują. Piękna jest idea, o czym mówiłam wcześniej, ale dajcie spokój, nie będę się czuć gorsza, bo królika kupiłam, a nie adoptowałam.

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata: Kompletnie nie rozumiesz. Nie chodzi o bojkot sklepu/sieci/pośrednika, a jego towaru. Jedzonko dla królika nie cierpi na półce, królik w obsranym akwarium tak. Świat konsumpcji nie ma nic do tego.
      Nie ma potrzeby, żebyś czuła się gorsza, ale nie widzę też powodu, dla którego miałabyś czuć się lepsza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pinata: ja lepsza? Ale z jakiej okazji? I owszem, sklepy i króliki to problem kosnumpcjonizmu szeroko pojętego. Jak popyt na króliki, w których klienci sklepów widzą pluszaki. Ludzie chcą żyć łatwo i przyjemnie. A taki królik w ich oczach jest idealny. Przecież gdyby tak nie było, to po kij tyle sklepów z królikami? Ludziom nie chce się iść do schroniska, azylu po zwierzaczka. Jedzonko nie cierpi, ale ludzie, którzy wyrabiają takie jedzenie za psie pieniądze już tak.
      I właśnie takie odnoszenie się, że nie rozumiem mnie denerwuje. Bo niesie mi się kaganek oświecenia, ale samemu widząc tylko jeden aspekt problemu. No dla mnie absurd.

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata: Absurdem jest, że doszukujesz się wielu aspektów problemu tam gdzie ich nie ma. Gdyby wątek dotyczył kupowania produktów, przy produkcji których ktoś jest źle traktowany to Ty napisałabyś "kupiłam bo bluzeczka potargana i nikt by jej nie kupił, a małe żółte dziecko by już nawet miski ryżu nie zobaczyło", a ja bym napisała "spójrz szerzej, jeśli tego nie kupisz to być może warunki życia tego konkretnego się pogorszą, ale 20 innych, których nie zatrudnią w tej firmie tylko w innej mogą się poprawić".
      Nie pomagasz, kierujesz się prymitywnymi emocjami. A to brandzlowanie się nad ilością zwierząt, którym pomogłaś wskazuje właśnie, że czujesz się lepsza i bardziej świadoma od tych, którzy to krytykują.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pinata: ja czuję się sobą, że bardziej świadoma od innych jak najbardziej. Ale dajże spokój, unikam właśnie takich wymian zdań, żeby się niepotrzebnie nie stresować. Po co mi to. Napisałam spostrzeżenie, co mi się nie podoba. A co do zwierząt, czuję się jak najbardziej świadoma, bo od małego z nimi jestem, mam do czynienia z rolnikami, z leśniczymi, weterynarzami, biologami i po prostu śmieszą mnie aktywiści, którzy od wielkiego dzwonu pouczają innych, bo normalny hodowca powie, wytłumaczy, a nie traktuje rygorystycznie - no jak gupku mogłaś nie wiedzieć tego a tamtego. A takie zachowania na tych grupach przeważają

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata: Widzisz, obie nas taka wymiana zdań stresuje bo jedna czuje się bardziej świadoma od drugiej. Po co nam to?
      Dobrej nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @jezioro-dygata:

      Bo zapewniłam lepszy byt zwierzakowi? Nie pojmuję.
      pomyśl. kupujesz zwierzę w zoologu - na jego miejsce wskakuje inne (a może nawet 2 bo zwiększa się popyt), a to że ludzie są p?@$$?%nięci i zamiast wytłumaczyć spokojnie to plują jadem to już inna sprawa

      @projektant_doktorant: no dla mnie historia to trochę kosmos (co nie znaczy że nie wierzę) koleżanka jak pracowała w schronisku to się cieszyli z każdego zabranego pieska bo wiedzieli że nawet u kogoś na łańcuchu będzie miał lepiej niż u nich. chociaż jeśli chodzi o psy rasowe to rzeczywiście zdarza się że stawiane są wymagania wobec przyszłych właścicieli ale to dlatego że zainteresowanie nimi jest spore i można "przebierać"

    •  

      pokaż komentarz

      @LawrenceBDSM: Parę lat temu chciałem wziąć pieska pod adopcję, specjalnie szukałem po schroniskach , no i na kilka podzwoniłem. Po serii pytań odechciało mi się już tej adopcji. 10 tysięcy pytań, pierwsza rozmowa trwała ok. godziny, jak pracuję, czy mam znajomych, czy studiuję, jakie pieski lubię. Ton kobiety był jakbym był wrogiem. Pies miały idealne warunki - pracowałem w domu, mieszkanie z ogródkiem (dodam, że był to mały piesek). Ostatecznie Pani mi nie oddała psa na adopcję, bo jak powiedziała "mam za dużo znajomych, a ona szuka osoby samotnej dla pieska). Więc cóż mi pozostało jak tylko znaleźć psa z ogłoszenia...

  •  

    pokaż komentarz

    Wpis wielbicielki zwierząt z mojego wczorajszego wpisu:

    źródło: wz.jpg