•  

    pokaż komentarz

    Nie znam się to się wypowiem
    Nie ma co już zgłaszać w szkole czy kuratorium, trzeba spróbować jak z dorosłym. Szpital i obdukcja, zgłoszenie na policje o nękanie i pobicie, a chyba w prokuraturze na dyrektorkę i wychowawczynie o zaniedbanie obowiązków służbowych.

  •  

    pokaż komentarz

    od stycznia tego roku przychodził do Domu z siniakami
    Wszystkie Te sytuacje były zgłaszane wychowawcy oraz dyrektorowi szkoły I Wszystkie były bagatelizowane.

    Jakby mi dziecko od pół roku przychodziło ze szkoły ze śladami pobicia/doznawanej przemocy fizycznej, a zapewne też psychicznej, to bym rozk#%@iła tą szkołę. Tyle czasu i nawet nie wezwali rodziców tych agresorów? Po drugim olaniu sprawy przez dyrektorkę, od razu poszłabym z tym do kuratorium, na policję o przestępstwo zaniechania i do rzecznika praw dziecka. Na co ci rodzice czekają? Na tragedię? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Takich delikwentów-agresorów to się zawiesza w prawach ucznia, a potem wywala ze szkoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @GoSiulKa: nie wierzcie we wszystko co piszą na fejsbuku i internetach. jak już pisałem wcześniej sprawa jest mitami "dokolorowana"

    •  

      pokaż komentarz

      @GoSiulKa: jak byś "rozk#@$iła tę szkołę" za bierność kadry, to możesz być pewna, że zrobiliby z Ciebie wariatkę hańbiącą nieskalane imię szkoły (dziecku też by się oberwało). Szkoły w Polsce to są - z mojego doświadczenia - j@$!ne kołchozy, byle zgadzała się kasa i było jak najmniej "afer".
      Aha, mówimy o poszkodowanym 8-latku (zakładam że dręczyciele niewiele starsi), wywalenie dziecka z podstawówki lub gimnazjum jest mocno "wyboiste" ze względu na rejonizację i przyczyny okołoprawne. Praktycznie niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @GoSiulKa: Miałem podobny problem w gimnazjum. Stałem się elementem uciechy kilku klasowych cwaniaczków, głównie dlatego, że się dobrze uczyłem, oraz że całe wcześniejsze życie byłem uczony, że szykanowanie najlepiej ignorować - oprawcom się znudzi i przestaną. Jak mnie uczyli, tak też robiłem. Niestety problem tylko narastał, wyśmiewanie na forum klasy, szkoły, groźby i wiele poniżających sytuacji... W końcu cieprliwość zaczęła się kończyć. Z jednej strony wiedziałem, że jeśli pójdę na skargę to do wszystkich wyzwisk dołączy, to że jestem konfidentem i że nie potrafię sam załatwiać swoich spraw.

      W końcu frustracja wzięła górę, zacząłem zgłaszać takie sytuacje do nauczycieli, do wychowawcy. O jak złudne były moje nadzieje...

      Rozwiązania wg. wychowawców to rozmowa (ja + agresor) przed wychowawcą plus lipne przeprosiny na forum klasy, a od następnego dnia historia zaczyna się na nowo. Były też nawet jakieś wizyty u pedagoga. Tzn wizyty... umówione były 3, odbyła się jedna, bo pani pedagog akurat nie było.

      Kilka razy miałem ochotę któremuś z nich przyp!#@@%?ić, ale wiedziałem że takie rozwiązanie doprowadziłoby wyłącznie do tego, że stałbym się oprawcą, a oni niewinnymi ofiarami.

      Raz tylko zostali wezwani rodzice jednego z nich, z czego oczywiście nic nie wyniknęło. Sprawa nigdy nie wyszła ponad wychowawcę klasy, mimo że kilkanaście osób zgłaszało, że takie rzeczy mają miejsce. Ja jako dzieciak bałem się rozkręcać gównoburzę, bo i tak miałem dosyć tego tematu. Żaden z nauczycieli nie wpadł na to, by zawiadomić kogoś wyżej, nikt nie zadzwonił nawet do moich rodziców, że dostałem w szatni po WF w mordę. Wszyscy stwierdzili, że skoro ja sam tego wyżej nie zgłaszam, to znaczy że problem nie jest aż tak poważny. Dodam tylko że w szkole był aktywny monitoring "dla podniesienia bezpieczeństwa".

      Znęcanie psychiczne i fizyczne to czasem codzienność w szkole. Szkoda, że zamiast działać w celu wyeliminowania problemu, udaje się na każdym kroku że go nie ma.

      PS. Zanim mirki się przyp!#@@%?ą że to pewnie moja wina bo miałem c$#?%wą osobowość - miałem sporo znajomych, nie robiłem sobie wrogów i ogólnie jestem raczej bezkonfliktową osobą. Nigdy ich do niczego nie prowokowałem, starałem się łagodzić spory. Tak długo jak to było możliwe - nie kablowałem. Nigdy nie nakablowałem w sprawie która nie dotyczyła mnie lub moich bliskich znajomych. Po prostu dobrze się uczyłem, a to przecież chłopakowi nie przystoi. I nie byłem też kujonem - prawie całe dnie spędzałem na dworze, a nie w książkach. Nie chcę tutaj stwierdzać że byłem idealnym człowiekiem, ale nie uważam, bym w którymś momencie zasłużył sobie na takie traktowanie, jak tysiące podobnych do mnie w podobnej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @BartZzaMorza: A ty co rodzic tego szura, że ich tak "bronisz" ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Barteky: nie ma sensu przyjacielu. wykop już wydał wyrok

    •  

      pokaż komentarz

      Jakby mi dziecko od pół roku przychodziło ze szkoły ze śladami pobicia/doznawanej przemocy fizycznej, a zapewne też psychicznej, to bym rozk?%!iła tą szkołę. Tyle czasu i nawet nie wezwali rodziców tych agresorów? Po drugim olaniu sprawy przez dyrektorkę, od razu poszłabym z tym do kuratorium, na policję o przestępstwo zaniechania i do rzecznika praw dziecka. Na co ci rodzice czekają? Na tragedię? ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      Takich delikwentów-agresorów to się zawiesza w prawach ucznia, a potem wywala ze szkoły.


      @GoSiulKa: brawo, oby każdy rodzic tak myślał, wtedy z pewnością taki dyrektorzyna i pedagog za przeproszeniem 2x by się zastanowili zaniedbując swoje obowiązki.

    •  

      pokaż komentarz

      Tyle czasu i nawet nie wezwali rodziców tych agresorów?

      @GoSiulKa: może ich rodzice mieli to w d...? Żeby takie dziecko wysłać na terapię czy coś to trzeba mieć zgodę rodziców. Mojej znajomej kol. za reagowanie na "problemy" ich dziecka (bo ono jest aniołem i jak ktoś w ogóle śmie ich pouczać) ,rodzice donieśli do kuratorium, grozili że bez ich zgody i obecności dziecko nie może spotkać się z pedagogiem, robili inby w dyrekcji, jednym słowem podsumowanie jest takie, że ten nauczyciel ma nauczkę żeby już nigdy nie reagować chyba, że życie czy zdrowie jest b. poważnie zagrożone. Jak rodzice bandziorów nie chcą współpracować to nauczyciel g.. zrobi, może inni rodzice powinni donieść na policję ale najpierw na tamtych rodziców a nie szkołę.

    •  

      pokaż komentarz

      @GoSiulKa: jezeli rak bylo ze nikt nic z tym przez tak dlugi czas nie robil....ja dla dobra mojego dziecka przepisalabym dziecko do innej szkoly.

    •  

      pokaż komentarz

      @BartZzaMorza:

      nie ma sensu przyjacielu. wykop już wydał wyrok

      W tym momencie zacząłeś już w pełni stwarzać wrażenie, że nie masz nic do powiedzenia, a tylko próbujesz ogólnikami oczerniać ofiarę, żeby kryć winnych.
      Gdybyś faktycznie coś wiedział, to logicznym byłoby to napisać, bo jak niby ludzie mają wyrobić sobie inną opinię, skoro znają tylko jedną wersję...

    •  

      pokaż komentarz

      @neo_1995: byłem w podobnej sytuacji w gimnazjum, aż pewnego razu nie wytrzymałem i chłopak który nękał 1/4 szkoły wyłapał potężne działo w ryj, pech chciał że trafiłem w oko i zemdlał, zbiegła się cała szkoła dlatego musiałem się ulotnić z boiska żeby nie doszło do linczu, przyjechała karetka i go zabrali, w związku z tym że miałem dobre oceny i nie sprawiałem kłopotów dyrektora ograniczyła się do "ustnej reprymendy", chłopak nigdzie tego nie zgłosił a ze szpitala wyszedł dzień później, do końca nauki miałem spokój
      jestem ciekaw jak by wyglądała ta sprawa gdy ktoś to zgłosił na policje
      jedno jest pewne, nie żałuje

    •  

      pokaż komentarz

      @neo_1995: Miałem bardzo podobną sytuację, tylko ja miałem w poważaniu co się "powinno" robić. Zacząłem ćwiczyć, polazłem na karate, a później jak tylko któryś się przywalił (bo sam ich w ogóle nie ruszałem jako pierwszy, nie odzywalem sie do nich) to głośno zapraszałem na solówkę. Nie umiałem się za bardzo bić, ale oni byli jeszcze gorsi. Rocznik 90, także było od razu skakanie małp i wjazdy na "honor". Ze 4 razy zapraszałem na solówkę, 2 razy nastukałem typom (od jednej sie jeden typ wykrecił po czym każdy się z niego śmiał, a jedna to w zasadzie z frustracji bo jeden z niewielu kolegow przesadzil jak bylem wk@$!iony, ale to zadna walka, nawet sie nie chcial ze mna bic tylko mi rece trzymal) i miałem spokój. Kolejność walka-kumpel-walka-cykor. Te patusy to j@$!ne zwierzęta, tylko przemoc są w stanie zrozumieć. Choć muszę przyznać, to nie była aż tak głęboka patologia, ot znaleźli sobie kolesia co bez wysiłku dobre oceny zgarnial jak debile sie chwalili jakich to oni wujowych ocen nie mają.

  •  

    pokaż komentarz

    To pewnie "dobra szkoła", bo takie są mistrzami jeżeli chodzi o zamiatanie takich sytuacji pod dywan.

  •  

    pokaż komentarz

    W szkole zawsze w oczach nauczycieli najgorszy jest ten nad którym się znęcają. Coś o tym wiem... ( ͡° ʖ̯ ͡°) Mogłem sobie zgłaszać, mogły nawet widzieć, ale efekt: "Podajcie sobie rękę na zgodę i proszę być spokojnym", "Oj dzieciaki, kiedy wam miną te głupie pomysły", "Uspokoić się i do klasy!" itd. Z czasem wręcz zaczęły mnie dodatkowo udupiać nauczycielki, bo dla nich to JA byłem problemem. Przecież tylko ja się skarżyłem, tylko ja byłem przy różnych awanturach, zawsze gdy jakiś problem to ja... Ba, kilka razy nawet zapłakany przyszedłem na lekcję, to w 50% nauczyciel ignorował, a w 50% kazał mi się "ogarnąć i uspokoić", no bo "ile Ty masz lat, że płaczesz!" (od razu odpowiem: 10).

    Eh, dramat.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: Niestety z połączenia takich sytuacji, powszechnych w każdej chyba szkole na świecie i z łatwego dostępu do broni w USA biorą się wszelacy school shooters. Cały świat ma w dupie bullying i tylko śmieje się/czepia się ofiar.

      Za znęcanie się nad dziećmi inne dzieci powinny ponosić dokładnie takie same kary jak dorośli. Inaczej rośnie patologia uczona od małego, że im wszystko wolno.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: Właśnie też nigdy w moim ośmio- czy dziesięcioletnim rozumie sie nie mieściło jak to jest możliwe, że za coś, za co dorosły by mógł pójść do więzienia, gówniarz z klasy dostawał... uwagę. To budziło we mnie dziecięce poczucie skrajnej niesprawiedliwości i bezsilności. Tzn. nie bezpośrednio, bo mnie się nikt nie czepiał fizycznie (bo byłam największa w klasie, ale z tego samego powodu wyzlośliwiali się słownie), ale nie mogłam zrozumieć czemu jakiś chłysek bije innego chłopaka i nie idzie do więzienia jak dorosły by poszedł.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: Kurła wiem co czujesz, przeszedłem coś w ten deseń, tyle że nie widziałem swego czasu że mogłem sporo rzeczy sam prowokować. Ale rozmowa z pedagogiem... no to teraz twoi oprawcy nie będą spać po nocach xD śmiech na sali... raz mój tata do szkoły przyszedł (wojskowy swoją drogą) bo zostałem pobity to jak u pedagoga siedzieliśmy ja + oprawca + pedagog to było p$@@@%?enie o złych nawykach... poprawie... agresji... rzygać się chciało, w tedy pojawił się ojciec i tak się złożyło że pedagog wyszła na chwilę... ojciec zaczął rozmawiać z oprawcą typowo wojskową konkretną gadką bez p$@@@%?enia się, ło k?!#a jak się z oprawcy cwaniaka momentalnie zrobił taki wystraszony kłębek stresu to Ci mówię... ani się krzywo na mnie nie spojrzał od tego czasu i wgl. mnie unikał. A u pedagoga siedział przynajmniej raz w tygodniu za jakąś inbę to już to gadanie mu się po prostu znudziło

  •  

    pokaż komentarz

    Przed chwilą zadzwoniłem do tej szkoły (mam zamiar trochę podrążyć temat) to odebrała jakaś Pani, stwierdziła że szkoła jest nieczynna a to z pobiciem chłopca to jakieś pomówienia. Jutro chyba zadzwonie jeszcze raz