•  

    pokaż komentarz

    Wow, dokumenty w takim stanie po tylu latach w bagnie...

  •  

    pokaż komentarz

    Fajne znalezisko, bagno super konserwuje. Może ktoś mi wytłumaczyć o co chodzi z tą datą urodzenia na zdjęciu poniżej.

    Jeszcze raz widok na medale oraz dokument niejakiego Nadieruchina (może poległy kolega Lazarowa?). Zwróćcie uwagę na datę urodzenia

    źródło: img.sadistic.pl

  •  

    pokaż komentarz

    W Rosji jest bardzo dużo niepochowanych ciał żołnierzy z 2WŚ. Są fundacje które zajmują się ich pochówkiem ale to kropla w morzu potrzeb.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec: Jest na ten temat jakieś opracowanie? Dużo niepochowanych czyli pozostawionych w lasach bez zakopania w ziemi? Bardzo interesujący temat a nie wiem jak tego szukać.

    •  

      pokaż komentarz

      @rewolwer: poszukaj na YouTube filmików rosyjskich poszukiwaczy artefaktów z drugiej wojny. Oprócz broni i odznak wykopuja masę ludzkich szczątków zarówno radzieckich jak i niemieckich

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec: Przed mistrzostwami swiata czytalem w jakims reportazu o Wolgogradzie, ze rocznie wykopuja tam okolo 1000 cial zolnierzy poleglych w bitwie o Stalingrad.

    •  

      pokaż komentarz

      @rewolwer: 19-częściowy rosyjski dokument o poszukiwaniach w okolicach kotła diemiańskiego. Rzeczy typu stos czaszek czy szkielet pod ściółką to nic niezwykłego tam. Oczywiście w większości wypadków o czymś takim jak nieśmiertelnik przy szczątkach można pomarzyć, szczególnie w wypadku szczątków radzieckich żołnierzy.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Jest na ten temat jakieś opracowanie? Dużo niepochowanych czyli pozostawionych w lasach bez zakopania w ziemi? Bardzo interesujący temat a nie wiem jak tego szukać.

      @rewolwer: Czytałem o tym dobrych kilka lat temu w książce lub czasopiśmie i teraz piszę z pamięci. Mowa jest o kilku milionach niepochowanych ciał. Tak jak żołnierz padł tak leży do dziś i tylko matka ziemia tuli go do snu. Wielu w ogromnych lasach wokół Moskwy.

    •  

      pokaż komentarz

      @rewolwer: Armia Czerwona nie pochowała do dziś 4 mln swych poległych w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Anatolij Skworcow sam "podnosi" i chowa poległych w podmoskiewskim lesie. Do dziś pochował już 4 tys. żołnierzy

      Skworcow nie będzie dziś świętował. Pojedzie do lasu, by - jak mówi - "podnosić" żołnierzy poległych tam w dużej bitwie w grudniu 1941 r. Jak oblicza, w rejonie podmoskiewskich Kremionek trzeba jeszcze "podnieść" 6 tys. chłopców. Niepochowani polegli to jedna z najbardziej wstydliwych kart Armii Radzieckiej, do dziś skrzętnie ukrywana lub po prostu zapomniana.

      Skworcow weźmie dziś z sobą, jak zawsze, prawie dwumetrową stalową pikę zakończoną małą nakrętką. - Wbijam ją w miejscach, gdzie jest jakiś dołek, ślad po leju albo okopie. Tam, gdzie w piasku zgniły ludzkie zwłoki, zostaje kilka centymetrów pulchnej ziemi. Tępo zakończona pika przez takie miejsce przechodzi lekko, bez oporu. I tam trzeba kopać - tłumaczy Anatolij.

      Ten 50-letni cieśla szuka poległych w bitwie pod Kremionkami od kilku dekad. Zaczął chodzić bobrować po lasach w poszukiwaniu broni, amunicji i pamiątek. Ale wszędzie natykał się na czaszki, ludzkie kości. - W grudniu 1941 r. Armia Czerwona zatrzymała tu idące na Moskwę oddziały niemieckie. Wtedy była straszna zima - opowiada. - Mróz do minus 40 stopni, ogromne śniegi. Pod Moskwą ginęły całe dywizje. Ludność cywilna uciekła, zabitych nikt nie chował.

      W niektórych miejscach ci, co przeżyli, zbierali trupy i wrzucali do lejów czy okopów. Jeśli mieli czas, zwłoki przykrywali gałęziami. W wielu miejscach polegli zostali tam, gdzie zginęli. - Zgnili na ziemi, do dziś wszędzie pod ściółką można znaleźć ludzkie szczątki - mówi Skworcow. - Kiedy jeszcze jako chłopak chodziłem do lasu, żal mi się zrobiło tych żołnierzy. Nam przecież powtarzali w szkole hasło "Niczego i nikogo nie zapomnimy ". A oni tak, na ziemi, bez mogił. Pierwszego człowieka pochowałem, kiedy jeszcze nie miałem dziesięciu lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @rewolwer:
      - Mieliście 60 lat pokoju, dlaczego ich nie pochowaliście? - pytam Wiktora Litowkina, niezależnego eksperta wojskowego w Moskwie. - Były przecież czasy Stalina, Chruszczowa, Breżniewa, było potężne imperium i wielomilionowa armia chlubiąca się zwycięstwem nad Niemcami. Dlaczego nikt nie pozbierał tych kości?

      Litowkin nie ukrywa złości: - Bo w naszej armii człowiek nigdy się nie liczył i do dziś się nie liczy! Może zgnić pod płotem i nikt się o niego nie zatroszczy! Mijają kolejne huczne rocznice, przez plac Czerwony maszerują kolejne defilady, dowódcy dekorują się medalami, a 30 km od Kremla leżą po lasach ludzkie szczątki.

      - To wstyd i hańba - przyznaje historyk Jurij Afanasjew. - Ale to nie tylko wynik niedbałości czy lekceważenia jednostki ludzkiej. Stalin celowo pozostawił niepochowane setki tysięcy poległych pod Moskwą, Nowgorodem Wielkim, Sankt Petersburgiem czy Smoleńskiem. Starał się ukryć prawdziwą cenę, jaką zapłacił nasz naród za to zwycięstwo.

      Stalin powiedział tuż po wojnie, że ZSRR stracił w niej 7 mln ludzi. - Gdyby po wojnie zbierano zwłoki z pól bitewnych, szybko okazałoby się, że to bezczelne łgarstwo - mówi Afanasjew. - Dopiero Chruszczow, który zdemaskował Stalina, powiedział o 20 mln ofiar. Dziś oficjalnie mówi się u nas o 27 mln zabitych, ale są historycy, którzy obliczają, że wojna w rzeczywistości pochłonęła ponad 40 mln obywateli Związku Radzieckiego.

      Skworcow dostał oficjalną zgodę na poszukiwanie szczątków żołnierzy dopiero pod koniec lat 80.: - W 1988 r. z kolegami założyliśmy oddział poszukiwaczy Pamiat. Jeździmy po lasach za własne pieniądze, a kiedy nazbieramy dość ludzkich kości, władze za darmo dają nam trumny.

      Pamiat przez 17 lat odnalazła i pochowała 4 tys. żołnierzy Armii Czerwonej. Ale w okolicy Kremionek w grudniu 1941 r. zginęło 10 tys. Rosjan, trzeba więc jeszcze odszukać szczątki 6 tys. żołnierzy - całą dywizję.

      - Skąd wiecie, że ci, których chowacie, to Rosjanie, a nie Niemcy? - Z tym nie ma problemu - odpowiada Anatolij. - Niemcy mają metalowe żetony identyfikacyjne. Przy nich jest zawsze mnóstwo rzeczy, nożyki, latarki, zapalniczki, okucia butów, puszki. A nasi nie mają przy sobie nic, rzadko który szedł do walki w butach, większość miała walonki. Tylko raz przy naszym żołnierzu znalazłem małą puszkę konserw. I nasi nie mieli metalowych żetonów, tylko plastikowe pojemniczki, w których powinna być kartka z nazwiskiem żołnierza i jego domowym adresem. Ale tych kartek z reguły w pojemnikach nie ma. Z tych 4 tys., których "podnieśliśmy", zidentyfikowaliśmy tylko 96.

      Minister obrony Rosji Siergiej Iwanow w wywiadzie dla "Rossijskiej Gaziety" przyznał, że do dziś nie pochowano "nieco mniej niż 4 mln" żołnierzy Armii Czerwonej zabitych w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Dodał jednak z dumą, że w ostatnich latach udało się odszukać i pochować szczątki 47 tys. poległych.

      - Generałowie przypominają sobie o poległych przed rocznicami i wtedy dużo obiecują. A potem zapominają. I sumienie ich nie gryzie - uważa Ludmiła Aleksiejewa, znana działaczka demokratyczna. - Mój ojciec zginął w 1942 r. pod Rusą, gdzie Niemcy wybili całą naszą II Armię, bo Stalin dał jej obłąkany rozkaz przebicia się do oblężonego Leningradu. I kości tych ludzi do dziś walają się na ziemi. Jak mogę, wspomagam ochotników, którzy szukają szczątków żołnierzy w tamtych lasach. Daję im pieniądze, bo wiem, że jeśli nie oni, to nikt nigdy nie znajdzie mojego ojca.

    •  

      pokaż komentarz

      @rewolwer: ogromna część Rosji to niezamieszkała dzicz, więc tak - nawet w czasie durnej przechadzki po lesie możesz się natknąć na szczątki żołnierzy czy zardzewiałe resztki sprzętu.

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo stary news, nic ciekawego. Bagno zawsze dobrze konserwuje i jeszcze wiele lat temu wydobyli zdobyczny T-34 w oznaczeniach wehrmachtu i jeszcze inne czołgi w stanie idealnym, razem z załogą.

  •  

    pokaż komentarz

    Myślałem, że w miniaturce to jakieś stockowe zdjęcie a to ten koleś, może jeszcze z tego wyjdzie.