•  

    pokaż komentarz

    Ale to jakaś nowość jest? Kilka lat temu zdawałem i mimo błędu "eliminującego" jeździłem do końca czasu przeznaczonego na egzamin.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr: widocznie to nie był błąd eliminujący od razu, tylko tak Ci się wydawało.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr zależy chyba od egzaminatora, nie wiem jakie są przepisy, ale mi też powiedział po powrocie że oblalem bo tu i tu "wymyśliłem" pierwszeństwo przy zmianie pasa

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr zależy chyba od egzaminatora, nie wiem jakie są przepisy, ale mi też powiedział po powrocie że oblalem bo tu i tu "wymyśliłem" pierwszeństwo przy zmianie pasa

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr: Są błędy "małe" i "duże", jedne eliminują od razu, te drugie nie. Egzaminator ma błędy za które musiał uwalić, oraz te za które mógł. Przykładowo mnie upomniał i dał szansę gdy uznał że niepoprawnie używam kierunkowskazów czy skręciłem zbyt dużym łukiem. Chociaż za te kierunkowskazy mógł mnie uwalić bo wcześneij raz wspomniał żebym dobrze sygnalizował manewry i rozglądał się. Mi sie wydawało żep oprawiłem, a dla niego było za mało. Jakby był prawdziwym chujem to byśmy skończyli jazdę. Znam historie że pozwalał np przejechać kilka skrzyżowan na mało ruchliwej ulicy zanim uwaliłza brak rozglądania isę i gotowości na ustąpienie pierwszeństwa. Natomiast np za brak zatrzmania na warunkowej strzałce (sygnalziator S2) chyba nie może być żadnej rozmowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr:
      Nowość to rzecz względna. 16 lat temu jak zdawałem, to uwalali za byle co i natychmiast wywalali z auta. Mnie uwalili tyle razy na placu, że sobie dałem spokój na dłużej. A ciekawostka, bo OSK ich wewnętrzny zdałem i mówili, że na luzie mogę podchodzić, zero problemów. Inna rzecz, że oni mnie nie nauczyli po placu jeździć lamusy jedne. 15 lat później jak mnie dobrze nauczyli, to nie dość, że w ogóle się placu nie bałem, to jeszcze na parkingach się wszędzie wciskam, przodem, tyłem, bokiem bez problemu. Chociaż na egzaminie nie było parkowania.

      Wiele lat później było dokładnie odwrotnie: wewnętrzny egzamin poszedł tak, że "lepiej mam się modlić", bo będzie cud jak zdam. I zdałem za 1 razem, jeszcze warunkowo dobry egzaminator darował jeden błąd, jak rozpocząłem próbę zmiany pasa będąc wyprzedzanym, bo przerwałem manewr zanim ktokolwiek na drodze i sam egzaminator musiał zareagować. No, wtedy to się szykowałem, że będzie za chwilę "proszę wysiąść z pojazdu", ale nie. Skręć w prawo, skręć w lewo. Jedziemy, jedziemy, to sobie myślę - kurde, zdałem czy co?! ;) Zdałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr: no właśnie ja myślałem (i chyba słyszałem bądź kiedyś czytałem) że tak właśnie jest. Zdający zapłacił za egzamin i po poważnym błędzie (jak to mówicie "eliminującym") nadal mógł kontynuować jazdę. Ja zdawałem trzy razy i za trzecim razem mi wyszło. Egzaminator mi powiedział na koniec, że najlepiej to to nie było, ale zdałem ;) Ale przy wcześniejszych kazał wracać do WORDu i ja nie protestowałem, bo egzamin był takim stresem że trudno by mi było ogarnąć się do dalszej jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @mm_st: Ja po dyskwalifikujacym bledzie zapytalem, czy mozemy jechac dalej i nie bylo problemu (innym razem nie wyjechalem z placu - jakies nerwy mnie zlapaly i glupie bledy zrobilem i sama egzaminatorka proponowala mimo wszystko wyjazd na miasto) :)

    •  

      pokaż komentarz

      Znam historie że pozwalał np przejechać kilka skrzyżowan na mało ruchliwej ulicy zanim uwaliłza brak rozglądania isę i gotowości na ustąpienie pierwszeństwa.

      @pyciak666: Jakie to subiektywne... gotowość do ustąpienia pierwszeństwa. Nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle jest oceniane, bo niby w jaki sposób i według jakich kryteriów ktoś ma to stwierdzić?

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr: Jak wyglądal ten błąd eliminujący?

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr: Cóż ja skręciłem w lewo zamiast zawrócić. I ostatecznie zdałem xd

    •  

      pokaż komentarz

      @Erehr Ja na egzaminie prawie przejechałem pieszą na pasach jadąc z zawrotną prędkością ~25km/h egzaminator z miejsca po hamulcach, przesiadka, i jedziemy do WORD'U :)

    •  

      pokaż komentarz

      Ale to jakaś nowość jest?

      @Erehr: Nie, k%$!a, to normalka, że po jednym błędzie dalej się zdaje, wiesz? :/

    •  

      pokaż komentarz

      @JogoFruit: OK źle się wyraziłem :) chodziło o to że dziewczyna się nie rozglądała, więc jakby coś jechało to najprawdopodobniej wymusiłaby pierwszeństwo. Pewnie poprawny termin to "zachowanie szczególnej ostrożności" ale wolałem użyć "swojszego" określenia. Nie została uwalona za nieusątpienie pierwszeństwa bo miała za dużo szczęścia mimo bodajże sześciu szans. Po prostu egzaminator mówił "ma Pani błąd", tak jak powinien.

  •  

    pokaż komentarz

    Pamietam ze przy znakach na kursie zaczely sie problemy, a dalej to juz naprawde nie mialem pojecia o czym do cholery na tych lekcjach p$%%#%%a. k?$#a jakies pierszenstwa, skrzyzowania dupiksy, swiatla k?$#a sp$@@%?$ac z tym gownem co mnie to k?$#a obchodzi

  •  

    pokaż komentarz

    Jak 25 lat temu zdawałem na prawo jazdy to było tak:
    1. najpierw egzamin z przepisów wewnętrzny na kursie - wymagana 100% poprawność,
    2. po zdanym egzaminie wewnętrznych dopiero do samochodu i nauka jazdy i plac manewrowy - sumarycznie 20 godzin,
    3. na egzaminie państwowym pisemnym można było mieć 3 błędy - ja miałem 0 - oczywiście były mózgi które zdawały po kilka razy i miały średnio 50% błędów.
    4, plac manewrowy w sekwencji: jazda do przodu na wprost, jazda do przodu po łuku, jazda do tyłu po łuku, jazda do tyłu na wprost, parkowanie przodem 45 stopni, wyjazd 45 stopni, parkowanie równoległe, wjazd przodem do garażu 90 stopni, wyjazd z garażu 90 stopni tyłem w drugą stronę, zawracanie na ulicy na 3 skręty, cofanie do pozycji początkowej - każdy manewr można powtórzyć 1 raz,
    5. wyjazd na miasto - zatrzymanie się na podjeździe pod górkę i ruszenie z ręcznego i jazda po mieście w zależność jak się trafiło z godziną to w dużym ruchu lub nie - ok. 50-60min.
    I to wszystko w czasach gdzie wielu młodych kierowców samochodem jeździło tylko na kursie 20 godzin i bez problemu się zdawało.

    Dzisiaj to podobno trzeba wskazać palcem samochód i jest problem.
    Nie rozumiem, że w czasach gdzie motoryzacja jest bardziej dostępna jak dzisiaj dla młodego człowieka, kiedy mamy dostęp do informacji na temat przepisów w internecie z ich interpretacją i wszystko wyłożone "jak krowie na rowie" takie są problemy.
    Przepisy 25 lat temu wcale nie były bardziej złożone i trudne jak dzisiaj, tak naprawdę dużo się nie zmieniło, kilka znaków może doszło. Na egzaminie kiedyś także były głupkowate pytania typu gdzie jest silniki itp.
    Nie wiem czy młodzi kursanci są tacy roszczeniowy czy co tzn. "płacę to wymagam" - zapłaciłem więc nic nie muszę robić.
    Przecież jazda samochodem to nie lot w kosmos i nauczenie się przepisów ruchu drogowego jest łatwiejsze niż zdanie matury.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: Po co właściwie jest ten post? Miałeś 20h, teraz jest 30 czyli trudniej, miałeś banalny test teoretyczny, teraz jest o wiele trudniejszy. Nie próbuj mówić że nie, bo zdawałem w 2012/13 kiedy wchodziły nowe i wszyscy mówili że jest dużo gorszy. Plac manewrowy i jazda po mieście niewiele się zmieniła. "Bez problemu się zdawało" ke? Jeśli zdawałeś po reformach z 1997 to zapewniam cię że było mnóstwo oblanych egzaminów, a nie żadne "bez problemu". Pare lat wcześniej, i za komuny, bardzo łatwo zdawało się prawko, często można to było robić w małych miasteczkach.
      "Dzisiaj to podobno trzeba wskazać palcem samochód i jest problem" Co k#@!a XD
      Od kilku lat jest coraz CIĘŻEJ zdać prawo jazdy, doszła eko jazda, trudniejszy teoretyczny itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cierniostwor: Teoretyczny trudniejszy? xD. Ja za 1 razem zdałem z max ilością punktów. Trzeba być inwalidą by mieć problem z tak banalną teorią.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: A mój ojciec 25 lat temu dostał prawko za to, że egzaminator w trakcie jazdy poprosił go żeby wyskoczył do sklepu i kupił mu najdroższą wódkę. No rzeczywiście kiedyś to było ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: Nie mam pojęcia czemu Ciebie zminusowali, ale zgodze się z Tobą.
      Większa część młodzieży jest obecnie ograniczona umysłowo, widać to chociażby po niektórych wpisach na wykopie.
      Także zaraz zobaczysz pod tym wpisem. Uderzysz w stół a nożyce się odezwą ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Dzisiaj to podobno trzeba wskazać palcem samochód i jest problem.

      @sebasan: co xD

      Żeby mówić że 25 lat temu nie było łatwiej to trzeba być ułomnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @von_Bekon: argument w chuj

      @Cierniostwor Masz teraz o 10 godzin więcej na naukę jazdy i to jest gorzej?, banalny test - przepisy pozmieniały się tylko w części i to merytorycznie ale nie zmieniły się - ok. 160 stron ustawy o ruchu drogowym - nie rozśmieszaj mnie. Do Uprawnień budowlanych masz ok 5 tys pytań, i podstawowe ustawy i rozporządzenia zajmują w formacie A4 dwustronnie drobnym drukiem ok. 1200 stron. Jak masz problem z nauką to wyślij mi CV, potrzebujemy ludzi na budowie do kopania rowów - łopatę chyba ogarniesz???

      @franzie Może Twój Tata nie powiedział Tobie, że 5-10 minut wcześniej coś odp##@!%?ił podczas egzaminu i po prostu egzaminator powiedział, że kup mi flachę i będzie OK, nie oceniam, mogła być i taka przyczyna. Patologia niestety była jest i będzie - można i tak https://www.youtube.com/watch?v=8LaaGuDHzSo, aby wyeliminować patologie wprowadzono monitoring samochodów egzaminacyjnych.

      @popelek Jak za kilka lat będzie wystarczało powiedzieć "samochód" i tak znajdą się zdolni co obleją i będą winić cały świat.

      @MWittmann Wiem jak to brzmi ale to prawda. Na egzaminie teoretycznym była grupa 10 osób w sali. 2 osoby w tym ja zdawały 1 raz. Reszta 8 osób to osoby, które podchodziły do egzaminu teoretycznego min. 3 i 4 razy. Zdało 5 osób. Jak wyszedłem i poinformowałem, że miałem 100% poprawnych odpowiedzi to wielkie zdziwienie - ja się bardziej dziwiłem tym co nie zdali. Na placu manewrowym z tej piątki, która zdała teorię oblano 2. Więc z 10 przystępując do egzaminu zdało 3 osoby plac i ta 3 także dopiero po placu wyjechała na miasto i cała 3 zaliczyła jazdę po mieście. Na placu manewrowym trzeba było objechać wszystkie manewry jakie napisałem. Rożnica mogła być tylko taka że plac mógł być odbiciem lustrzanym.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan:
      Dziś masz dużo większy ruch na polskich drogach.

      I egzamin można oblać, serio. Niektóre pytania na teorii są "głupie". Najgłupsze te, które z jazdą czy użytkowaniem dróg nie mają nic wspólnego. Czasami można się zagapić tak samo jak na drodze. Czyli nie zauważyć jakiegoś słabo widocznego detalu na zdjęciu czy filmie.

      Bardzo dobrze, że to jest na egzaminie z teorii. Przez to nie jest on taki całkowicie teoretyczny. Widzisz oznakowanie tak jak w rzeczywistości, a nie na symbolicznych mapkach, bo na obrazkach możesz potrafić prawidłowo stosować przepisy, a w przypadku obrazu z kamery się gubić.

      Co do praktycznego: oblejesz plac jak Cię nie nauczą manewrować na placu. To jest możliwe, poprzednia szkoła jazdy to byli idioci. Nie nauczyli mnie nawet ustawiać prawidłowo lusterek. Zamiast patrzeć w lusterka idioci kazali mi patrzeć do tyłu. Precyzja (zwłaszcza dla nowicjusza) kompletnie niewystarczająca. Z resztą, w źle ustawionych lusterkach też nie było za dużo widać. Na ostatniej szkole zaczęli od ustawiania lusterek, zanim ruszyliśmy pierwszy raz. Efekt - szok, jak mogłem to kiedyś oblać, przecież to takie proste?! Z nudów (bo było za łatwo) próbowałem wykręcać najlepsze czasy na placu ;)

      Kiedyś na praktycznym było parkowanie tyłem i bokiem. Nie wolno było wjeżdżać na 2 razy co jest IDIOTYZMEM. Za pierwszym razem wjeżdża się na wyczucie jak już się jeździ, dla kursanta to naprawdę przesada. Po zaparkowaniu wysiadał typ i jak było troszkę krzywo (ale w granicach linii) mówił "proszę wysiąść z pojazdu". Tak mnie oblewali kilka razy. Bo troszkę nierówno, za blisko lewej, za blisko prawej. Kurde, patrząc jak ludzie parkują czy podjeżdżają na stacje benzynowe - większość kierowców z prawkiem tego nie potrafi dobrze.

      No a na mieście... Temat rzeka. Generalnie w ruchu ulicznym, szczególnie w godzinach szczytu w miastach - jest nerwówa. Ludzie prawka mają, a dosłownie CO CHWILA ktoś robi jakiś głupi manewr, za który by oblał egzamin. A przecież ludzie jeżdżą latami a i tak im się pierdzieli co jakiś czas. I nie przesadzajmy, większość błędów kierowców przechodzi bez żadnych konsekwencji. No co najwyżej nerwy. Ktoś zatrąbi. Ale każdy się nauczy w końcu. Chyba.

      Piję do tego, że cholernie łatwo popełnić głupi błąd na mieście nawet jak dobrze jeździsz i masz prawko, a co dopiero w warunkach okropnego stresu na egzaminie w dodatku mając praktycznie żadną praktykę.

      Wg mnie nie powinni się czepiać drobnych błędów, tylko takich poważnych, że egzaminator powiedzmy musiał wcisnąć hamulec za delikwenta, bo by tamten przydzwonił czy pieszego potrącił.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: Kurła kiedyś to było kurła, za Komuny kurła było lepij.... Kwi Kwi Kwi Kwi

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: kiedys nie bylo tyle aut co teraz, wiec bylo latwiej

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: do kopania rowów wymagasz wysłania CV?
      To nie dziwne, że brakuje ludzi ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  
      boryss

      +32

      pokaż komentarz

      KIEDYŚ TO BYŁO, NIE TO CO TERAZ, JAK MASZ PROBLEM Z NAUKĄ TO WYŚLIJ MI CV, POTRZEBUJEMY LUDZI NA BUDOWĘ DO KOPANIA ROWÓW, HEHEHEHEEHEHEHE, W LATACH 60 WYPEŁNIAŁEM TEST NA KARTCE PAPIERU CZARNYM DŁUGOPISEM, NIE TO CO TERAZ, DZIECIAKI PRZYJDO, KOMPUTRY IM WSZYSTKO POKAŻĄ, A PRAKTYKA????? PRZECIEŻ WIDAĆ JAK ONI JEŻDŻOM, JA TO NAWET PO LITRZE WÓDKI LEPIEJ PARKUJE, PJOTER, NIE RÓB TEGO PRAWA JAZDY, OJCIEC CIE BEDZIE WOZIL HEHEHE

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: typie to mieliście zdawalność na poziomie 30% i Ty krytykujesz dzisiejszych przystępujących do egzaminu? XD

    •  

      pokaż komentarz

      @Lech1990 wiesz czemu go zminusowali? Bo wykopki to młodzież, która w większości nie ma jeszcze prawa jazdy więc jak im ktoś opisał jak to było kiedyś to dla nich to kosmos, obecnie społeczeństwo które wchodzi w dorosłe życie jest tak tępe, że kilkanaście lat egzaminu nie będzie bo tłuki i tak nie zdadzą

    •  

      pokaż komentarz

      @Cierniostwor: Trudno mi powiedzieć, czy faktycznie jest trudniej w tej samej kategorii, ale jeśli chodzi o różne, to nie zauważyłem zmian.

      Zdawałem, A i B w 2001r, jakoś trudno nie było, choć przyznam, że sporo jeździłem wcześniej "komarkiem", traktorem jak i autem, pewnie temu zdałem za pierwszym podejściem.

      W 2009r robiłem C, praktycznie nie było żadnej różnicy, też pierwsze podejście.

      W 2010r C+E podobnie jak wcześniej, pierwszy strzał. Nie zauważyłem żadnej różnicy w trudności, no może po za tym, że było ciepłej niż na walentynki 2001r kiedy dorobiłem się odmrozen palców od jazdy motorem.

      Musze dodać, że zdawałem w Krośnie, które, przynajmniej wtedy, było znane z rozsądnego podejścia do zdających.
      Umiesz jeździć, zdajesz
      Nie umiesz, też zdajesz, ale ponownie.

    •  

      pokaż komentarz

      Piję do tego, że cholernie łatwo popełnić głupi błąd na mieście nawet jak dobrze jeździsz i masz prawko,

      @pies_harry eeeeee tam, dramatyzujesz.

    •  

      pokaż komentarz

      Co do praktycznego: oblejesz plac jak Cię nie nauczą manewrować na placu. To jest możliwe, poprzednia szkoła jazdy to byli idioci. Nie nauczyli mnie nawet ustawiać prawidłowo lusterek. Zamiast patrzeć w lusterka idioci kazali mi patrzeć do tyłu. Precyzja (zwłaszcza dla nowicjusza) kompletnie niewystarczająca. Z resztą, w źle ustawionych lusterkach też nie było za dużo widać. Na ostatniej szkole zaczęli od ustawiania lusterek, zanim ruszyliśmy pierwszy raz. Efekt - szok, jak mogłem to kiedyś oblać, przecież to takie proste?! Z nudów (bo było za łatwo) próbowałem wykręcać najlepsze czasy na placu ;)

      @pies_harry: zależy od egzaminatora. upierdliwy egzaminator każe ci ustawić lusterka całkiem do tyłu, że w ogóle linii nie widzisz i/lub ciebie uwalić za niepatrzenie przez tylną szybę (bo tak "oficjalnie" powinno się to zadanie wykonywać)

    •  

      pokaż komentarz

      @franzie: moj zdał podobnie, musial ale odwieźć narabanego egzaminatora pod dom

    •  

      pokaż komentarz

      @haxx Bo w sumie kurrrna- jeśli nie jezdzisz dostawczakiem czy gruzem z zasłoniętą tylną szybą, to po co się męczyć na lusterkach jak wystarczy się odwrócić...

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: ja tam przez tylną szybę niewiele widzę, zresztą sterowanie jest wtedy "odwrócone". tym bardziej, że oczywiście trzeba mieć zawsze obie ręce na kierownicy

    •  

      pokaż komentarz

      @lomppl1: mój poszedł do wojska i trafił do jednostki gdzie było zapotrzebowanie na kierowców. Prawka wydawali "tymczasowe" do zakończenia służby ale wystarczyło postawić flaszkę i dostawałes prawko na wszystkie kategorie na stałe. Nikt ich nie egzaminowal, nie uczył. Ot przyszedł dowódca, dał kluczyki i rzucił tekst "jesteś kierowcą to teraz prowadź".

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: 25 lat temu jadąc przez centrum miasta minąłeś 25 samochodów przez tą godzinę, dziś mijasz tysiąc. A o rondach to tylko z opowiadań pewnie słyszałeś :p

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: dziś jest większy ruch - masz rację, jednocześnie mamy statystycznie wg policji mniej wypadków komunikacyjnych niż mieliśmy w latach 80 tych i 90 tych więc wg tego jest teraz bezpieczniej i łatwiej się poruszać po drogach niż kiedyś.
      Pytanie, które mogą wydawać się durne i nie związane z tematem podobnie jak na testach psychologicznych mają za zadanie sprawdzić czy potrafisz trzeźwo myśleć podczas stresujących sytuacjach aby móc jasno ocenić sytuację.
      Każdy egzamin jaki by nie był jest w większym lub mniejszym stopniu stresujący. Niestety ja to widzę tak, że tzw młode pokolenie, od którego wcale nie jestem tak bardzo starszy nie zostało dostatecznie przygotowane do życia. Znajdując się w sytuacji stresowej łatwiej wpadają w panikę, obrażają się, jednocześnie nie potrafią analizować sytuacji. W jeździe samochodem nie może być sytuacji że strzelę focha na środku skrzyżowania lub gdzieś indziej gdyż może to stwarzać zagrożenie dla innych użytkowników ruchu.

      @Stefan_Niesiolowski_cie_widzi Nie karze tobie pisać durnych listów motywacyjnych tylko chcę CV gdzie są podstawowe dane teleadresowe, twoje wykształcenie, doświadczenie czyli informacje podstawowe dla pracodawcy podczas rekrutacji pracowników więc nie wiem o co Tobie chodzi ???

      @humojek TYPIARO - 30% skuteczności miał grupa w której zdawałem egzamin w państwowym ośrodku szkolenia, zlepek ludzi z województwa, widać że wtedy tez było trochę tłuków. Gość, u którego uczestniczyłem w kursie na prawo jazdy miał skuteczność zdawalność swoich kursantów na teorii i praktyce powyżej 96%

      @haxx Cofanie samochodem jest łatwiejsze i skuteczniejsze gdy patrzysz się przez tylną szybę a lusterka tylko służą do korekty - dotyczy tylko osobówek.
      Spróbuj takiej starej metody nawet jeżeli masz ograniczoną widoczność:
      lewa dłoń na kierownice na godz 12, prawa ręka na oparcie - za zagłówek prawego fotela. W takiej pozycji bez problemy obrócisz tulów i głowę do tyły i głowę będziesz miał w osi symetrii samochodu. Ruszasz i jedziesz a kierownicę skręcasz w kierunku w który chcesz jechać. Przez takie ustawienie jesteś w osi pojazdu, symetrycznie widzisz drogę za tobą. Bez problemu możesz ocenić i utrzymać samochód w osi drogi. W boczne lusterka spoglądasz tylko dla korekty gdy droga jaka się cofasz jest wąska i nie chcesz zawadzić nigdzie lusterkiem. Poćwicz i zobaczysz jakie to łatwe i skuteczne. Naprawdę nie rozumiem jaki debil wymyślił aby w osobówkach gdzie w 90% aut osobowych nie ma problemu z widocznością do tyłu wymuszać na ludziach cofania na boczne lusterka trzymając pozycje jak do jazdy na wprost??? Dodatkowo patrząc przez tylna szybę łatwiej ocenić odległość do przeszkody bo przecież lusterka nie odzwierciedlają obrazu 1:1

      @Muka_ Tytułem wstępu: Mieliśmy w rodzinie samochód ale ani razu go nie prowadziłem nawet po parkingu. Samodzielna jazda rodzinnym autem jako kierowca była jak zacząłem praktyczną naukę na kursie. Moja pierwsza jazda samochodem na kursie wyglądała tak: Wyreguluj siedzenie, pasy, lusterka. Tu masz biegi - litera H - sekwencja 1 2 3 4. Wsteczny włączasz tak ale na razie nie potrzebny. Od lewej sprzęgło, hamulec i gaz. Wciśnij sprzęgło, odpal, jedynka i jedziemy na drugi koniec miasta bo muszę video od naprawy odebrać - godzina 15.00 piętek. Dzisiejsza roszczeniowa młodzież zawału by dostała. Zmroziło mnie ale ch!! bo przecież przyszedłem prawo jazdy zrobić. no to heja i do przodu.

      @lenamilena Nie wiem w jakiej metropolii Ty mieszkasz ale w Poznaniu w latach 90-tych było bardzo dużo samochodów - co prawda głównie maluchy, duże fiaty i polonezy ale jednak.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan:

      Niestety ja to widzę tak, że tzw młode pokolenie, od którego wcale nie jestem tak bardzo starszy nie zostało dostatecznie przygotowane do życia.

      Myślę, że reprezentujemy chyba to samo pokolenie. I nie wiem czy nie mylisz przygotowania do życia z przygotowaniem do przeżycia na Marsie ;)

      Perfekcjonizm nie sprawdza się zawsze. Czasami zamiast sprawdzają się rzeczy prostsze, które działają.
      Z resztą, starsze pokolenie również nie było perfekcyjne.

      W dzisiejszym życiu gubi się. Jak wszyscy.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan: jeżeli naprawdę nie wiesz, to wyjaśniam o co mi chodzi:
      Rozumiem, że na pewnym etapie (kariery itp.) można stracić kontakt z szarą rzeczywistością. Więc informuję (ponieważ ja ten kontakt z realnym życiem mam ciagle), że te najcięższe i słabo płatne prace wykonują tylko tacy ludzie, którzy już nie mają żadnego wyboru: starzy menele, złodziejaszki w przerwach pomiędzy odsiadkami, może czasem też ludzie ociężali umysłowo. Krótko mówiąc: zbiór ludzi nie posiadających doświadczenia w pisaniu CV, nie mających konta mailowego, nawet nie zawsze potrafiących poprawnie pisać.
      Biorąc pod uwagę te REALIA, twierdzę, że twoje oczekiwanie na CV w tej konkretnej sprawie jest bardzo niepoważne. I tylko tyle mam do powiedzenia- nie odnoszę się do pozostałej części twojej wypowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @DzonySiara: Zgodzę się z Tobą.
      I tak jak wyżej pisałem, wystarczyło napisać jedną wiadomość i zobacz jaka burza, jak to kwiat polskiej pogimnajalnej młodzieży się odezwał. Większość w gimnazjum podpisać się nie umiało, lecz niemiec szukając pracowników do dojenia byków takiej umiejętności od nich nie wymagał. Teraz skubnęli trochę ojrasów i naglę inteligencja wyrosła.

    •  

      pokaż komentarz

      @TeddyBeers: tak jest wszędzie - statystyki zdawalności są ogólnodostępne i +/- takie same w całym kraju,
      Też zdawałem w Krośnie A,B jeszcze na ZDZ "papierowe" testy w 2001 za pierwszym, później C - 2009 za pierwszym i D w Nowym Sączu na dwa razy - chyba łatwiej się tam jeździ niż w Krośnie ale głupi błąd na mieście i poprawka, ale żalu nie miałem do nikogo. Może dla tego że potrafię jeździć i wiem że zawaliłem? Biadolą zazwyczaj Ci, którzy pojęcia nie mają o jeździe, więc nie zdają sobie sprawy co źle zrobili ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Cofanie samochodem jest łatwiejsze i skuteczniejsze gdy patrzysz się przez tylną szybę a lusterka tylko służą do korekty - dotyczy tylko osobówek.
      Spróbuj takiej starej metody nawet jeżeli masz ograniczoną widoczność:
      lewa dłoń na kierownice na godz 12, prawa ręka na oparcie - za zagłówek prawego fotela


      @sebasan: zgadzam się w życiu, ale na egzaminie trzeba trzymać kierownicę oburącz, żeby "w każdej chwili móc zareagować"

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Mi nie chodzi o perfekcjonizm bo on zabija wg mnie nasze postrzeganie świata, nasz sposób myślenia może nawet kreatywność tak modne określenie w dzisiejszych czasach. Jest on potrzebny oczywiście ale tylko w działaniach które mają osiągnąć konkretny zero-jedynkowy wynik np w naukach technicznych gdzie dla otrzymania konkretnego wyniku musimy mieć konkretne założenia, dane wejściowe. Z wszelakich mediów docierają do nas przekazy aby być takim i takim, tak się zachowywać, tak ubierać, tak myśleć jednocześnie nie ma przekazu aby być odpowiedzialnym za swoje postępowanie w każdym aspekcie życia. Ludziom coś nie wychodzi nawet jakaś pierdoła i zaczynają się sami dołować bo nie pasują do ogólnego wzorca narzucanego przez media. Więc chcąc się podbudować zaczynają niestety obwiniać wszystkich dookoła. I tworzą się później takie ruchy jak "socjal justice".

      @Stefan_Niesiolowski_cie_widzi Nie bujam w chmurach na poziomie prezesów i urzędników z Brukseli. Stąpam twardo po ziemi. Dla mnie 2+2=4 ZAWSZE! Widzę, że dalej nie ogarniasz tematu.

      @haxx Tak jak pisałem wg mnie ten sposób jaki jest wymagany to jest niedobre, chociaż domyślam się dlaczego zrezygnowali z nauki sposobu jaki przedstawiłem na rzecz tego który obowiązuje obecnie, widzę w tym logikę ale jednak mam swoje zdanie - przy okazji używam obu metod przy cofaniu ale w zależności gdzie i jakich warunkach cofam. Sposób obecny wymagają od wielu lat. Ludzie zdają, Wymogu nie zmieniają. Jazda samochodem to nie jest coś niemożliwego do opanowania. Jeżeli jest 30 godzin na naukę jazdy praktyczna to poświecić 2-3 godz więcej na to aby poćwiczyć. Zawiązanie sznurowadła w dzieciństwie także wydawało się rzeczą niemożliwą i bardzo trudną.

    •  

      pokaż komentarz

      @sebasan:
      Co do odpowiedzialności za własne życie, w mediach słyszałem jak (tylko) jeden facet o tym wspominał, pan dr Jordan Peterson. W jednym medium - Internecie.

      Ale generalnie tego nie nauczysz. Tego się każdy uczy sam. Odwrotnie, można komuś przeszkodzić w nauce. Najgorzej przeszkadza robienie z człowieka tępego narzędzia za pomocą miliona zakazów, nakazów i procedur. Odebranie mu możliwości samodzielnych decyzji, również: uczenia się na własnych błędach, bo to bardzo ważne i każdy tego potrzebuje.

      Żyjemy w świecie i kulturze prewencji. Wszystko (z wyjątkami) jest profilaktycznie zabronione, żeby było całkowicie bezpiecznie i człowiek nie mógł popełnić błędu. I żeby przypadkiem nie był za coś odpowiedzialny.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Nie ma niestety wielu ludzi którzy otwarcie mówią aby brać odpowiedzialność za swoje czyny ponieważ jest to niemodne i niezgodne z utopijną wizją kontrolowanego społeczeństwa.
      Ale przecież taki moralny obowiązek mają rodzice aby nauczyć potomków jak postępować. Oczywiście w różnych warstwach społecznych to będzie różnie wyglądało i niestety dzięki całej otoczce medialnej jak pokolenie rodziców zaniedba ten obowiązek to wnuki już będą "stracone" niezależnie od warstwy społecznej ich rodziców.
      Po prostu dookoła mamy urabianie ludzi do społeczeństwa jak w filmie "Idiokracja", niby komedia ale zamienia się powoli w dokument.
      Wpaja się ludziom, że to Państwo o nich zadba i wie najlepiej co jest dobre, oni nie muszą się o nic martwić. Mają najlepiej pozostać bezwolną i bezrefleksyjną masą. Prawda jest taka, że rzeczywiście Państwo (jako system) zadba ale o siebie. Czy kiedyś było lepiej czy gorzej - było inaczej. Czy w przyszłości będzie lepiej czy gorzej - będzie inaczej.
      Na pewno jakoś to będzie :)

  •  

    pokaż komentarz

    Skandal!!! Co ten PiS odpier...
    A, nie. Sorry...
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja na drodze jednokierunkowej nie jechałem środkiem tylko prawa strona 2 razy i oblałem . Egzaminator pozwolił mi dokończyć egzamin