•  

    pokaż komentarz

    Jednak niepokojące są deklaracje aż 2/3 badanych, którzy zaznaczają, że pracują poniżej swoich kwalifikacji.
    ~2/3 Polaków też pracuje poniżej swoich kwalifikacji. To specyfika polskiego przemysłu, który jest podwykonawcą Niemiec, przez co mała część miejsc pracy jest w R&D, czy marketingu w porównaniu do gospodarek na wyższym poziomie rozwoju.

    •  
      S.................................r

      +156

      pokaż komentarz

      @darck: tylko czy z tymi kwalifikacjami nie jest tak, że ktoś może i ma magistra ale na ryku pracy potrzeba inżyniera albo spawacza? Obawiam się, że podobnie jak w Polsce na Ukrainie wykształcenie było chodliwym towarem ale rynek pracy powiedział sprawdzam i zamiast pedagogów, absolwentów administracji, filologii angielskiej i marketingu potrzeba operatorów obrabiarek cnc, księgowych i techników informatyków?

    •  

      pokaż komentarz

      techników informatyków

      @SkarykaturaIizowany_prestidigitator: ;) uśmiałem się do łez ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @zydo_komucho_gej: Bo mam takie wykształcenie i pomimo wielu starań przez kawal czasu to tylko raz widziałem ofertę pracy dla tego stanowiska . Niestety na granicy województwa, to było jakieś 100km od mojego miejsca zamieszkania.

    •  

      pokaż komentarz

      techników informatyków

      ;) uśmiałem się do łez ;)

      @mrq: Gdyby szkoły odpowiednio przygotowywała absolwentów to tacy technicy byliby pożądani. Po co do wymiany tonera w drukarce czy podłączeniu routera u klienta papier inżyniera albo magistra informatyki?

    •  

      pokaż komentarz

      @araneo: Zgadzam się z tym że do wielu spraw nie ma potrzeby zatrudniania magistrów itp. Muszę jednak stanąć w obronie mojej szkoły bo w życiu nie uczęszczałem do lepszej. Żartuje sobie, że gdyby tak mnie uczono od przedszkola to dziś bym miał o wiele lepsze doświadczenie/wykształcenie niż nie jeden doktor "informatyki".

      Problem leży w ekonomii. Każda firma, bez względów mała czy duża, potrzebuje kogoś z wykształceniem technicznym z rodziny IT. Choć by i do "programowania" kasy fiskalnej ;). Tyle że nie ma budżetu na zatrudnienie czy nawet wynajem kogoś. Szukają i łapią po znajomości albo jak nadarzy się okazja.

      Robiłem w różnych firmach na różnych fizycznych i biurowych stanowiskach i jak tylko się wydawało że mam takie a nie inne umiejętności to często zdarzało się że zostawiałem swoją robotę i na chwilę szedłem rozwiązać jakiś problem z "komputerami".

      Najzabawniejsze jest to że kiedyś robiłem krótko jako magazynier w markecie francuskiej marki. Pomimo że mieli support zdalny to jednak ja byłem pierwszy wezwany do niedziałającej drukarki. Niestety nie obyło się bez telefonu do zewnętrznej firmy bo oni sobie założyli ograniczenia administrowania systemem i głupia zmiana portu w ustawieniach wymagała większych uprawnień. I tak robiłem dorywczo na dwóch stanowiskach za minimalna krajową. Polska po prostu. Tu to musisz być murarz, tynkarz, akrobata.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Oni myślą, że Niemcy z buta zatrudnią ich na stanowiskach odpowiadających ich "kwalifikacjom", zdobytym w państwie, gdzie prawo jazdy kupuje się za flaszkę i paczke fajek... xDD
      Ta już to widzę, tak samo jak Polacy do UK przyjechali okazało się, że muszą zdać testy i surowe egzaminy by uzyskać prawo pracy w swoim zawodzie na wyspach.

    •  

      pokaż komentarz

      @araneo: Powiem ci więcej :) zwykli śmiertelnicy nie potrafią albo się wstydzą rozmawiać z supportem za który płacą. I tu nawet przydał by się ktoś pośredni. Potrafiący ludzkim językiem wytłumaczyć klientowi co się stało i co to oznacza a jednocześnie potrafi rozmawiać - zebrać konkretne dane do problemu na miejscu - z serwisem aby rozwiązanie problemu sprawnie szło.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nedkely: w Niemczech większym problemem od papierów jest bariera językowa. Mało kto zna niemiecki poza krajami niemieckojęzycznymi. Czemu zakładasz że wiesz co Ukraińcy myślą? Przecież jeśli w Polsce pracują poniżej swoich kwalifikacji to lepiej pracować za większe pieniądze poniżej kwalifikacji w Niemczech. To i tak jest postęp.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Np u mnie w mieście, to jedno wielkie zagłębie meblarskie, więc montowania. Ludzie po studiach nie mają tu czego szukać jesli chcą pracować w swoich zawodach. Chyba, że jakiś kierunek technologi drewna.
      Prawda jest taka, że narzeka się u nas na drenaż mózgów, ale nie ma kto tym ludziom zapewnić pracy i godnych warunków zatrudnienia.
      Zawsze mnie wkurzało gdy czytałem o tym, że ktoś wyjechał za granicę i odniusł sukces. Nie z powodu tego sukcesu, a bardziej z powodu, że w przeważającej ilości takie osoby u nas nie moga się przebić.
      Zaczynając od mentalności na braku inwestycji w nowe technologie kończąc.
      A smieszy mnie nawoływanie do powrotu ludzi z zagranicy. Do czego ja się pytam. Do pracy za 2,5k na tasmie, albo poniżej swoich kwalifikacji.

    •  
      L.......n

      +2

      pokaż komentarz

      @Nedkely: Jakie zawody w UK masz na mysli?

    •  

      pokaż komentarz

      @mrq: Tutaj masa programtów za 15k to nie czai co to informatyk nawet w średniej firmie.
      To człowiek od założenia tonerów, skonfigurowania LANów, routera, podłączenia rzutnika, usunięcia zacięcia papieru, zmiany czegoś na żywca w bazie, ogarnięcia excella, maila, telefonu służbowego, stacjonarnego i najlepiej jeszcze kontaktów w telefonie i poczcie niedoj?$@nej mózgowo idiotce, która i tak się ma za 4 levele wyżej od ciebie.
      Można tak długo wymieniać. Bardzo niedoceniane stanowisko i przej?$@na robota. Od razu człowiek szybciej wdraża się w obiektowość z wk$?#ienia po kilku latach pracy w takim gównie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pifqo: Słowo klucz to „deklaracje”, kto normalny deklaruje że ma za niskie wykształcenie jak na swoje stanowisko? Wiadomix że każdy jest mądrzejszy niż to co robi i zasługuje na więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: I obecna sytuacja na rynku mogłaby ten problem rozwiązać - presja płacowa i brak pracowników wymusiłby innowacje, by zwiększyć produktywność, a takie innowacje wymagają większych kwalifikacji. Tylko że to wymaga podjęcia ryzyka i inwestycji, więc przedsiębiorcy i rząd poszli na łatwiznę i ściągnęli po prostu tańszych pracowników. W krótszym terminie rozwiązują swój problem, a w dłuższym - kogo to obchodzi? To będzie problem innego rządu.

    •  

      pokaż komentarz

      @SkarykaturaIizowany_prestidigitator licencjatów zarządzania i marketingu nigdy żaden rynek jeszcze nie potrzebował

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo niedoceniane stanowisko i przej!$?na robota

      @pifqo: Jak to sie zwyklo mowic:

      1. Wszystko ogarniete, zadnych awarii, wszysko dziala - po co nam Support, wyrzucanie pieniedzy!
      2. Wszystko lezy, ciagle awarie, wszyscy wkurzeni - po co nam Support, wyrzucanie pieniedzy!!

      Czego bys nie zrobil, zawsze zle ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Można tak długo wymieniać. Bardzo niedoceniane stanowisko i przej$?!na robota.

      @pifqo: Widzę że musiałeś mieć jakieś doświadczenie :) tylu szczegółów nie zna się z teorii :)

      Widzisz jest zainteresowanie a mimo to nie ma podaży na takie stanowiska. Mogło by to świetnie działać (choć pewnie nie ekonomicznie). Powiedzmy mała/średnia firma zatrudnia co zdolniejszych absolwentów zawodowych szkół średnich. Oni się tam mierzą bez większych problemów z zadaniami przed nimi stawianymi dostają te minimum wynagrodzenia. Do emerytury leci, na studia starcza, może jakieś kursy doszkalające też się trafią, pierwszy kontakt z pracą mimo ze przeebany to nie robi różnicy bo chyba każda pierwsza praca taka jest. Mała średnia firma zyskuje bo ma tani (tak mi sie wydaje w porównaniu z pro firmami w tym się specjalizującymi) i codzienny support, może jakieś mniejsze wdrażanie co ciekawszych usprawnień/pomysłów.

      I czemu to tak nie działa? Ja się domyślam ale nie che mi się po raz kolejny pisać o kasie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Widzę że musiałeś mieć jakieś doświadczenie :) tylu szczegółów nie zna się z teorii :)

      @mrq: I tak się powstrzymałem, bo nie chcę się nakręcać xD

    •  

      pokaż komentarz

      I obecna sytuacja na rynku mogłaby ten problem rozwiązać - presja płacowa i brak pracowników wymusiłby innowacje, by zwiększyć produktywność,

      @InsanelyIncredibly: to nie jest takie łatwe, więc najbezpieczniej jeśli plyace rosną proporcjonalnie do PKB. Dużo pracodawców w Polsce inwestuje dużo w innowacje, tylko w Niemczech i jeśli płace wzrosłyby za szybko, to przenieśliby się do tańszych krajów powodując w Polsce stagnację lub kryzys. Na razie Ukraina, Białoruś i Rosja nie za bardzo nadają się żeby zastąpić Polskę jako montownie Niemiec, ale Serbia, Bułgaria, Macedonia, Bośnia i Hercegowina już tak, a płace są tam dwa razy niższe niż w Polsce. Jak się nieco dalej poszuka to Maroko i może Egipt są boisko i tanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @inz-bieda: Dokładnie, jak wszystko działa to szukają drugiej dziury w dupie. Zaczyna się p$#!???ić regularnie to też nasza wina. Doszedłem do wniosku, że niech wszystko działa dłuższy czas, ale raz na 2 miesiące dobrze jest zrobić solidne p$#!???nięcie tzw. blackout wtedy jest względne poszanowanie, jeśli w ogóle tą sytuację można uznać poszanowaniem xD. Choć blackoutów raczej się nie robi, bo więcej z tego problemów niż pożytku, ale zauważyłem, że po awarii jakiejś większej zawsze jest po wygranej bitwie chwilę spokoju psychologicznego.

    •  

      pokaż komentarz

      @peoplearestrange: Czy ja wiem czy panuje tu wieczna beka z FIRu. Często widziałem tu opinie że księgowy to niezły zawód i jeden z pewniejszych kierunków na uczelniach ekonomicznych. Co jest w umie prawdą bo ofert dla księgowych w dużych miastach nie brakuję. Każdy kto ten kierunek skończy i zna język odnajdzie się w jakimś korpo a kto lepszy może spokojnie szukać bardziej ambitnych zajęć. Prawda jest też taka że jako absolwent FIRu księgowości nauczyłem się dopiero w pracy i nie jestem odosobnionym przypadkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo niedoceniane stanowisko i przej$@%na robota. Od razu człowiek szybciej wdraża się w obiektowość z wk?@#ienia po kilku latach pracy w takim gównie.

      @pifqo: tak i wszystko co związane z komputerem masz ogarniać od A do Z, trzeba znać każdy system operacyjny i rozwiązywać problemy od ręki bo inaczej jesteś dupa. Użeranie się z ludźmi którzy od 20 lat siedzą przy kompach a podłączenie myszki przerasta ich zdolności intelektualne i manualne. Aż się wk?@#iłem bo przypomniałem sobie ten zap@?%%%% jako "informatyk" i bogu dzięki teraz spokojnie klikam w konkuter i hajsiwo wpada. Kiedyś po nocach nie spałem bo myślałem o backupach, bazach, aktualizacjach, wdrożeniach, wieczny urlop pod telefonem. Nie wymienisz Grażynie toneru bo masz 1024 innych ważniejszych rzeczy to na drugi dzień leci do kierownika że PRZEZ CAŁY DZIEŃ PRACOWAĆ NIE MOZE BO INFORMATYCY. Do tego stopnia doszło że INFORMATYCY i SYSTEM w 99% przypadków są winni całemu złu.

      Dobra już spokojnie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Benq20 hehe, widać, że wszędzie jest tak samo a człowiek zamiast się rozwijać to ma kontakt z debilami.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: jakich k%$@a kwalifikacji xD to ze się uważają za filozofów i omnibusow to raczej w stylu ferdka kiepskiego ;) jak ktoś ma prawdziwe kwalifikacje to spokojnie je wykorzysta.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Akurat w Polsce język niemiecki bardzo często jest nauczany w szkołach, także podstawowych.

      W każdej ze szkół, do której chodziłem - podstawówce, gimnazjum i liceum - było po kilka klas języka niemieckiego i po kilkoro germanistów/germanistek.

      Język niemiecki zna w Polsce o wiele więcej osób niż np. francuski.
      Nie kojarzę żadnej ze szkół w moim mieście, w której nauczano by francuskiego. Za to niemiecki jest praktycznie w każdej, o której wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Cały rynek pracy tak naprawdę jest spi.erdolony dzięki sld czyli kwasek i miller. To tym troglodytom powinniśmy podziękować smarując gorącą smołą i tarzając w pierzu po czym mocne wpi.erdol dechą od krykieta za skasowanie zawodówek. Dzięki temu mamy potężną grupę debili od księgowości i bankowości oraz turystyki i innych napompowanych gówienek.

    •  

      pokaż komentarz

      @SkarykaturaIizowany_prestidigitator: BARDZO dobrze mowisz. Sam jestem nauczycielem angola z wyksztalcenia, a w Niemczech... No coz. Pracuje za fantastyczne pieniadze ale nie jest to zawod moich marzen.

    •  

      pokaż komentarz

      Oni myślą, że Niemcy z buta zatrudnią ich na stanowiskach odpowiadających

      @Nedkely: Nie sądzę by tak myśleli bo pracuje ich w niemczech sporo i wystarcza im kasa która za pracę bez kwalifikacji wielokrotnie przekracza zarobki w polsce nie mówiąc o ukrainie na stanowiskach wymagających tych kwalifikacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @inz-bieda: Dlatego się robi kontrolowane awarie( ͡° ͜ʖ ͡°) #pdk

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Dobrym pomysłem były u nas tzw. klasy dwujęzyczne, dzięki czemu znacząca ilość uczniów miała szansę być dwujęzyczna i umieć ten np. niemiecki. Fajnie jest znać więcej, niż jeden język, bo angielski dzisiaj to żadne osiągnięcie.
      Szkoda, że większość zapewne nie wykorzystała tej szansy, ale volenti non fit iniuria.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trojden: Polska jest wyjątkowa w Europie pod względem nauczania niemieckiego. Jednak mimo powszechności języka niemieckiego w szkołach mało kto go ogarnia tu.

      @darbarian: nie. Żeby byłoby lepiej musielibyśmy mieć w rządzie wizjonerów pokroju Korei południowej. To raczej niemożliwe. Mamy najlepsza sytuację z kart jakie były nam dane w 1989. Prawie dogoniliśmy dużo bogatsze wtedy Czechy.

      @PrinsFrans: czy ja wiem. Tylko więcej ludzi by wyemigrowało. Myślę że znajomość niemieckiego jest w Polsce na zdrowym poziomie. Język międzynarodowy obecnie to angielski.

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Wyjątkowa? Czyli że w innych krajach, np. Francji, GB, Holandii, krajach skandynawskich, we Włoszech, na Węgrzech, w Czechach czy Hiszpanii nie ma relatywnie tylu germanistów, ilu w Polsce?

    •  

      pokaż komentarz

      @HalTrout O proszę, to nie wiedziałem... Ja jestem po logistyce, a od lat robię w marketingu, bo lepsza kasa i ciekawsze rzeczy. Tylko trzeba się na czymś znać a nie pokazać kwitek z uczelni w postawie roszczeniowej...

      pokaż spoiler Jak w każdej pracy zresztą...

    •  

      pokaż komentarz

      @Trojden: dokładnie. Choć w Danii, Holandii i Słowenii niemiecki jest lepiej znany niż w Polsce. Ale powiedzmy sobie szczerze, że Polska nie stawia wysokiej porzeczki.
      https://commons.m.wikimedia.org/wiki/File:Knowledge_German_EU_map.png

    •  

      pokaż komentarz

      @mrq a może za mało potrafisz? Widzisz, szkoła ma Ci pokazać drogi rozwoju. Byłeś dobry z sieci? To dlaczego nie zaczniesz pracować u lokalnego dostawcy internetu? Zyskasz doświadczenie w branży i poznasz technologię. Umiesz serwisować sprzęt? Praca jako serwisant? Nie ma u Ciebie żadnego serwisu komputerowego?

      Streszczę Ci moją historię: skończyłem jedno z lepszych techników informatycznych na Śląsku, co nie oznacza, ze poziom nauczania był wysoki. Specki z sieci? 5h grania i 1h CISCO. Reszta przedmiotów podobnie. Jednak widzisz, trochę samozaparcia, dokończyłem CISCO (w szkole brakło czasu na ostatni moduł), zapoznałem się z teorią światłowodów oraz sprzętem (YT). Po technikum poszedłem na studia. c##?$we, we Wrocławiu. Informatyka na UWr. 3 miesiące wytrzymałem, bo programowanie było prowadzone na bardzo niskim poziomie. Wyobraź sobie, że idziesz na pierwsze zajęcia z dowolnego języka, którego nie znasz i już na dzień dobry mówią do Ciebie pełnymi zdaniami i wymagają znania semantyki. Rzuciłem to i wróciłem do domu. Poszedłem na bezrobocie i udało mi się trafić na 6 miesięczny staż w lokalnego providera. Przemęczyłem się (płacono mi wtedy jakieś 3zl/h) i dostałem ofertę pracy. Oczywiście, odrzuciłem mówiąc, że etat odpada,bo idę na studia. "Dobra, a co powiesz na przychodzenie w jakiś wolny dzień?". "No dobra". I co? 3k zł na rękę w mieście, gdzie ludzie o takiej wypłacie mogą pomarzyć (prowincja większego miasta). Leci mi już 3 rok doświadczenia, studiuję dziennie informatykę, dorabiam sobie poza wakacjami i mam spokój. Przez wakacje zarobie, pierwszy tydzień października spędzam na wakacjach w Grecji. Do tego, na studiach nauczono mnie Pythona I deep learning i dorabiam sobie jeszcze dodatkowo kodując. Czasem jakieś zlecenie w C# wleci "dla studenta". Cóż. Jeszcze nie skończyłem studiów, a już wystarcza mi na samodzielne utrzymanie. Sporo dokładam do budżetu domowego i stać mnie na życie. W pewnym momencie życia wystarczy się zaprzeć I dążyć za marzeniami i próbować. Chociaż, jeśli miałbym być szczery, to wolałbym iść na mechanika. Odkryłem w sobie nową pasję, jaką jest naprawianie samochodów. Chwilowo bawię się w doprowadzenie do porządku Escorta z 1999 roku. I to wszystko bez studiów. Szczęście? Wątpię. Zapał i samozaparcia? Prędzej.

      Do czego dążę? Wszystko jest w zasięgu rąk, tylko trzeba się rozwijać. Nie można bazować na tym, czego nauczyli w szkole, ale samemu się kształcił. W sieciach masz standardy od lat. Światłowody FTTH są nowością w małych miejscowościach, ale ogarnąć to, to nic trudnego. Lubisz kodzić? Hm.. Tu jest problem, bo to jazda bez trzymanki. Co chwilę powstają nowe technologie, frameworki, języki, urządzenia, które trzeba zakodzić I zrobić to z głową. W programowaniu to, czego nauczysz się dzisiaj, jutro może być nie aktualne.

    •  

      pokaż komentarz

      Po co do wymiany tonera w drukarce czy podłączeniu routera u klienta

      @araneo: Po co do takich czynności w ogóle jakaś specjalistyczna edukacja, każdy przeciętniak powinien to umieć ogarnąć.

    •  

      pokaż komentarz

      2/3 Polaków też pracuje poniżej swoich kwalifikacji. To specyfika polskiego przemysłu, który jest podwykonawcą Niemiec, przez co mała część miejsc pracy jest w R&D

      @darck: o czym ty bredzisz... jakich kwalifikacji. Większość po studiach nie rozumie podstaw, a mają dyplom mgr.
      Skończyć studia to może szympans, byle by powtarzał to co jest w książkach. Ale w R&D potrzebne jest myślenie i zdolność rozwiązywania problemów. A tego na polskich uczelniach nie uświadczysz.

    •  

      pokaż komentarz

      @uspy12: masz plusa za historię.. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @uspy12: Ciekawa historia, dzięki.

      Ciężko mi odpowiedzieć bo nie wiem do którego komentarza się odwołujesz.

      W mojej ulubionej szkole gdzie uczyłem się zawodu może i nic szczególnie nowego mnie nie nauczyli - ugruntowałem dotychczasową wiedzę - ale co ważniejsze pokazali mi podejście jakie należy przyjąć. Czyli nie wiesz czegoś to drążysz temat. Wszelka dokumentacja, helpy, manuale to na porządku dziennym itp. Po szkole i moich dotychczasowych doświadczeniach mogę powiedzieć że jestem równie zawzięty co skuteczny w tym co robię bez względu na to co by to nie było. Albo może im bardziej jestem zawzięty tym bardziej skuteczny? Hymm... ale życie to szkoła charakteru, czyż nie? Lubie mówić, że jeśli mam coś zrobić, to chce zrobić dobrze inaczej szkoda mojego czasu.

      Szkołą było studium policealne więc sama praktyka :) Cały tydzień same ciekawe rzeczy. Np. takie lekcje programowania kilka godzin dziennie (teraz już nie pamiętam ale przez 5 dni w tygodniu może było z 20 godzin) krótki wstęp teoretyczny i reszta praktyka. Bawiłem się świetnie pomimo że musiałem dojeżdżać 30km to nie żałuje ani ani jednego dnia. Gdzie na miejscu do normalnej szkoły miałem 5 minut i problemy ze wstawaniem. Ot, siła motywacji.

      Odwiedziłem studia, ale po tej szkole policealnej no to blado wypadły. Nauka programowania hymm powiedzmy że lepsze wykłady są na YT :) Albo jakiś zagraniczny kurs wideo znanej uczelni. Zrobi się w tydzień i ta sama wiedza ogólna wejdzie.

      Trafiłem nawet do wojska. Batalion łączności więc ktoś tam w WKU pomyślał całkiem rozsądnie. Nawet dobry dowódca mi się trafił bo był też techniczny. I mimo że chciał gdzieś mnie ulokować to usłyszałem że tam co najmniej stopień sierżanta musiałbym mieć i jakieś certyfikaty poufności czy coś. Ale powiem Ci że tam też CISCO się przewija. Pierwsze co zobaczyłem jak wszedłem do takiej stacji dowodzenia (fajny sprzęt ogólnie) to pomarańczowa książka "ćwiczenia cisco cos tam" helionu. Heh ktoś tam się chyba dokształcał ;)

      Co do rozwoju to zgadzam się w 100%. Można i bez studiów. "Ale to tak hobbistycznie tylko?" takie coś kiedyś usłyszałem od jednego rekrutera w UP :) co zabawne na stanowisko magazyniera.

      Osobiście to chciał bym spróbować pracować sam na siebie ale nie przekonuje mnie ten cały gąszcz dziwnych przepisów i biurokracji. Chciał bym robić swoje. Być coraz lepszy może nawet kiedyś móc powiedzieć o sobie specjalista. Płacić rozsądne podatki. Wiedzieć że nie pójdę siedzieć albo popadnę w długi do siódmego pokolenia przez błąd jakiegoś urzędnika. Zobaczymy jak to będzie...

    •  

      pokaż komentarz

      o czym ty bredzisz... jakich kwalifikacji. Większość po studiach nie rozumie podstaw, a mają dyplom mgr.
      Skończyć studia to może szympans, byle by powtarzał to co jest w książkach. Ale w R&D potrzebne jest myślenie i zdolność rozwiązywania problemów


      @szopa123: w Niemczech większy procent ludności pracuje umysłowo niż w Polsce, więc to nie jest tak że w Polsce nie mogłoby być lepiej bo potencjał narodu jest całkowicie wyczerpany. Chyba że chcesz powiedzieć że Polacy są mniej inteligentni od Niemców?

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: Ale tam uczelnie uczą myślenia i rozwiązywania problemów. A nie odtwarzania wiedzy z książek. (przeważnie 20-30 letnich, jak nie starszych). A ty założyłeś (w swojej naiwności), że poziom kształcenia jest identyczny. I na pewno Polacy nie są mniej inteligentni, ale u nas geniusz się 'temperuje'. A tam daje fundusze i pozwala rozwijać skrzydła.

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: przeceniasz znaczenie studiów. Ważniejsze jest doświadczenie z pracy. W Niemczech just więcej ofert pracy dla absolwentów, więc łatwiej te doświadczenie zyskać.

  •  

    pokaż komentarz

    NA miejscu niemieckich koncernów mających montownie w Polsce lobbowałbym aby ich zatrzymać w Polsce-tu im mniej muszą płacić niż u siebie( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Widze że większość wykopków zamiast kierować się logiką to dalej się kieruje niskimi instynktami. Chciałbym zobaczyć co by się stało z polską gospodarką gdyby nagle znikli wszyscy Ukraińcy. Bo Polska jest demograficznie zaorana i by to nadrobić każda kobieta musiałaby mieć teraz co najmniej 4 dzieci. To jebnie. Wolicie importować lud pustyni?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: I niech jebnie. Bo jeśli nie jebnie teraz, to i tak jebnie za jakiś czas. Tylko po co mają się męczyć dwa lub trzy pokolenia, skoro może jedno. A każda chwila przedłużania tej agonii nie przynosi nic lepszego, tylko generuje kolejne śmieci, które kiedyś i tak trzeba będzie przerzuć..

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Brak ludzi na rynku pracy to wynik januszostwa sprzed lat, kiedy dzietność leciała na łeb na szyję, bo nie było pracy, a jak była to na beznadziejnych warunkach. Gdy otworzyły się granice Unii to ogrom osób z wyżu lat 80 spakowało manatki i dosłownie uciekli od biedy i upokorzenia. we własnym kraju. Najbardziej przykre jest jednak to, że nic się nie zmieniło i nadal Polacy będą stąd uciekać, bo pomimo niskiego bezrobocia pensje są i tak o wiele za niskie w porównaniu do produktywności. Udział płac w PKB jest w Polsce na niskim poziomie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Radokop: zawsze mnie fascynuje jak niektórzy potrafią upraszczać złożone problemy. Twoje podejście przypomina mi podejście fundamentalnych brexitowców. Wszystko się zaczyna walić, rząd nie ma pojęcia co robić, a ich jedyny argument to "Just leave. Now"

    •  

      pokaż komentarz

      zawsze mnie fascynuje jak niektórzy potrafią upraszczać złożone problemy.

      @ahoq: A mnie fascynują strusie. Ty naprawdę wierzysz, że podtrzymując ten system, który trwa tu od lat, tylko podmieniając Polaków, którzy wyemigrowali, na Ukraińców, następnie Ukraińców na Filipińczyków, a Flipińczyków na Nepalczyków można coś zmienić?

      W jaki sposób chcesz, robiąc ciągle to samo i w ten sam sposób, uzyskać inny rezultat?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Nie chcę importować ani jednych ani drugich.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: A na co nam wiecej dzieci? Zeby dalej janusze mogli nie rozwijac biznesow i nie przestawiac ich na zwiekszona wydajnosc pracy przez produkcje wysoko przetworzonych dobr? Zeby dalej mogli robic montownie a zysk osiagac wylacznie dzieki niskim kosztom pracy? Japonia ma malo urodzen i jest 4 gospodarka swiata.

    •  

      pokaż komentarz

      @Radokop: żeby cokolwiek się zmieniło na lepsze trzeba zlikwidować biurokrację i socjalizm. I wprowadzić bardziej przyjazne przepisy. Twoje rozwiązanie czyli wyrzucenie milionów pracowników nie sprawi, że sytuacja się poprawi. Kierujesz się niechęcią do imigrantów, a to nie oni odpowiadają za taki stan rzeczy. Zanim tu przyjechali to też był ch!# dupa i kamieni kupa bo problem naszej biedy nie leży w imigrantach ale w naszym przerośniętym i niewydolnym aparacie państwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: A nie - sorry 3. gospodarka swiata. A 2. gospodarka swiata do nie dawna miala polityke jednego dziecka. Zaden z tych krajow nie importuje masowo arabow.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Jak nie będzie rąk do pracy, to będzie mechanizacja. A z tego, czego nie da się zmechanizować trzeba będzie zrezygnować.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak nie będzie rąk do pracy, to będzie mechanizacja. A z tego, czego nie da się zmechanizować trzeba będzie zrezygnować.

      @Elmaak: Ale piwo będzie. Na razie bezalkoholowe, ale to pewnie kwestia czasu.

      "Grupa Żywiec zainwestowała 11 mln zł w linię do produkcji piw bezalkoholowych. Oficjalnie uruchomiono ją wczoraj w Arcyksiążęcym Browarze w Żywcu. Nowa linia jest bezobsługowa. Może produkować piwo 24 godziny na dobę przed siedem dni w tygodniu."

      I żeby nie było: Ukraińców tu na południu pod dostatkiem. Brać, wybierać.

    •  

      pokaż komentarz

      Chciałbym zobaczyć co by się stało z polską gospodarką gdyby nagle znikli wszyscy Ukraińcy.

      @LibertyPrime: Niewykwalifikowany pracownik stanie się droższy. Tyle się stanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @push3k-pro: Co za bzdury. Chyba nie wiesz jakie w Polsce jest bezrobocie.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Wiem jakie jest, bo widziałem z bliska to jak zatrudniani są Ukraińcy, a jak na tych samych stanowiskach Polacy. To nie ma nic wspólnego z bezrobociem.

    •  

      pokaż komentarz

      Widze że większość wykopków zamiast kierować się logiką to dalej się kieruje niskimi instynktami. Chciałbym zobaczyć co by się stało z polską gospodarką gdyby nagle znikli wszyscy Ukraińcy. Bo Polska jest demograficznie zaorana i by to nadrobić każda kobieta musiałaby mieć teraz co najmniej 4 dzieci. To jebnie. Wolicie importować lud pustyni?

      @LibertyPrime: Bo dla wielu jest ważne, że można sie wyżyć i poczuć lepszym od jakichś biedaków.
      A co do demografii to problem dotyczy wielu krajów i trzeba walczyć aby nie być blisko końca tego łańcucha pokarmowego. Niestety nie mamy tu mocnej pozycji i nawet Czesi stoją znacznie wyżej mając wieksze możliwosci sciągania bliskiej kulturowo imigracji i co wiecej podobno znacznie lepszego jej integrowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Ej, ale wiesz, że z 2 000 000 ukraińców w Polsce pracuje jedynie bodajże 410 000? pozostałe ponad półtorej miliona to nieroby siedzące na zasiłkach i żyjące z kradzieży.

    •  

      pokaż komentarz

      @BIBIK: proszę o źródło tych rewelacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @BIBIK: to zeszczę prosze o źródło tych pozostały 1,5 miliona siedzącym na zasiłkach ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Z czegoś się chyba utrzymują, przecież nie jedzą gruzu tylko parówki ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Bo Polska jest demograficznie zaorana i by to nadrobić każda kobieta musiałaby mieć teraz co najmniej 4 dzieci. To jebnie.

      @LibertyPrime: No to niech jebnie, śmiało, jedźmy, nikt nie woła. Na polaków liczby i racjonalna argumentacja nie działają, więc może taki siarczysty plaskacz wymierzony na ryj przez nieubłaganą rzeczywistość w końcu coś zmieni w tym zj$@@nym społeczeństwie, poprzestawia parę trybików w główkach, zmusi do 5 minut zadumy i samorefleksji...

    •  

      pokaż komentarz

      @Radokop: a poza hasłami których wypisywanie nic nie kosztuje za to daje dużo plusów mógłbyś coś więcej i cos bardziej sensownego?

    •  

      pokaż komentarz

      nadal Polacy będą stąd uciekać, bo pomimo niskiego bezrobocia pensje są i tak o wiele za niskie w porównaniu do produktywności. Udział płac w PKB jest w Polsce na niskim poziomie.

      @variss: ciekawy powód do emigracji. Ludzie emigrują jak widzą za granicą dużo lepsze perspektywy i jeśli im w domu źle, a nie z powodu niskiego udziału...

    •  

      pokaż komentarz

      Ty naprawdę wierzysz, że podtrzymując ten system, który trwa tu od lat, tylko podmieniając Polaków, którzy wyemigrowali, na Ukraińców, następnie Ukraińców na Filipińczyków, a Flipińczyków na Nepalczyków można coś zmienić?

      @Radokop: systemy można reformować. Już jedna terapia szokowa z 1990 w twoim życiu ci nie wystarczy?

    •  

      pokaż komentarz

      A na co nam wiecej dzieci? Zeby dalej janusze mogli nie rozwijac biznesow i nie przestawiac ich na zwiekszona wydajnosc pracy przez produkcje wysoko przetworzonych dobr? Zeby dalej mogli robic montownie a zysk osiagac wylacznie dzieki niskim kosztom pracy? Japonia ma malo urodzen i jest 4 gospodarka swiata.

      @Spring_is_coming: powtarzasz mity. Japonia, USA, Niemcy stały się najbogatszymi gospodarkami gdy miały wysoka dzietność. Niemcy były 5 największym krajem na świecie. Teraz są może 15.

      Poza tym efektywność polskiej gospodarki rośnie mimo imigrantów.

      Dzieci są potrzebne w obecnym systemie żeby emerytów utrzymać. Taka umowa społeczna.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak nie będzie rąk do pracy, to będzie mechanizacja. A z tego, czego nie da się zmechanizować trzeba będzie zrezygnować

      @Elmaak: prawda, z tym że jedynie w bardziej rozwiniętych gospodarkach które mają kasę na automatyzację. W Polsce będzie tylko bezrobocie jeśli stanie się to zbyt szybko. Tzn jeśli Niemcy zaczną automatyzować wszystko i produkować tylko u siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      powtarzasz mity. Japonia, USA, Niemcy stały się najbogatszymi gospodarkami gdy miały wysoka dzietność.

      @darck: Masz racje tylko, ze nie. To kiedy sie ci Japonczycy stali tymi potegami? Ich dzietnosc od lat 60tych byla juz niska i spada niewiele bo z 2.1 na 1.4. A ich najlepszy okres wzrostu przypada miedzy 1955-1992: the high increase (1955-1972), the steady increase (1972-1992).

      Co do "umowy" spolecznej to ZUS to zwykla piramida finansowa i grzech pierwordony z ktorym rodza sie obywatele. Nikt tej lewackiej umowy nie zawiera a kazdego dotyczy. Spadajaca dzietnosc jest natuarlnym procesem w bogacacych sie krajach. Zawracanie kijem wisly i marzenia o produkcji dzieci jest zwyczajnie glupie i koniec koncow szkodliwe, bo to sie nie stanie albo w bardzo ograniczonym zakresie. To jest myslenie zyczeniowe za miast praktyczne.

      źródło: jap.PNG

    •  

      pokaż komentarz

      @darck: A tu wykres z Chinami. Jak widac im wieksza potega gospodarcza sie staja tym nizsza maja dzietnosc.

      źródło: chin.PNG

    •  

      pokaż komentarz

      @variss: A realne opodatkowanie dochodu w zaleznosci od osoby oscyluje w granicach 60-70%, i jeszcze sie dziwia wszyscy ze ludzie chca stad spier***ac.

    •  

      pokaż komentarz

      systemy można reformować. Już jedna terapia szokowa z 1990 w twoim życiu ci nie wystarczy?

      @darck: Obaj wiemy, że można. Jednak samo istnienie możliwości zupełnie nic nie znaczy. Znaczenie ma natomiast to, co możemy zaobserwować. A obserwujemy to, że nikt systemu zmieniać nie zamierza, a jedynie próbuje za wszelką cenę przedłużać trwanie istniejącego. Wymienianie jednych grup ludzi na innych przy zachowaniu status quo co do reszty, oprócz tego, że ma przynosić mityczne zyski "Polsce", podczas gdy przynosi realne straty Polakom (emigracja kolejnych roczników, wzrost podatków, nieunikniony wzrost zatrudnienia w urzędach, potencjalne niepokoje społeczne, wzrost ogólnej niepewności i spowodowany nią spadek jakości życia ) nie może przynieść żadnej istotnej zmiany co do kierunku, a więc pozostajemy "na ścieżce i na kursie".

      Terapia szokowa nie budzi we mnie najlepszych wspomnień, ale kolejna wydaje mi się nie do uniknięcia. Tak więc można jedynie starać się wybrać najlepszy z dostępnych złych momentów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Radokop: czemu nie do uniknięcia? Co nagłego się stanie żeby spowodować kryzys?

    •  

      pokaż komentarz

      @Spring_is_coming: masz racje, choć szybki wzrost w tych krajach zaczął się zanim dzietność osiągnęła tak niskie poziomy jak obecnie. Dodatkowo wzrost jest szybszy dzięki rencie demograficznej, czyli fakt, że więcej rodzinom kasy zostaje do wydania bo mają mniej dzieci. Nie działa to na dłuższą metę, bo potem pracującym rodzinom zostaje mniej kasy do wydania przez potrzebę opieki nad dużą liczbą starców na głowę. Jedynie migracja może to zmienić.

      Tak cały obecny system gospodarczy to piramida. Niech się kręci puki żyje.

    •  

      pokaż komentarz

      czemu nie do uniknięcia? Co nagłego się stanie żeby spowodować kryzys?

      @darck: Założenie, że w Polsce musi stać się coś wyjątkowego i nagłego , czego nie widać wyraźnie na horyzoncie, jest błędne i niebezpieczne.

      Trzeba pamiętać, że jesteśmy w procesie. To, że znajdujemy się w obecnej sytuacji jest wynikiem setek kolejnych decyzji z ostatnich 30 lat. Większość z nich, traktowanych z osobna, nie powodowała niczego widowiskowego, ale ich suma daje zauważalny rezultat. To jest jak droga, którą powoli, lecz systematycznie stąpamy w określonym kierunku. Do tego zataczając się czasami od krawężnika do krawężnika. Najpierw, w ciągu kilku lat sprowokowano takimi działaniami proces ucieczki Polaków z Polski. Na tej drodze dobiliśmy do krawężnika, kiedy ówcześni rządzący zachęcali młodych Polaków do wyjazdu z kraju. O tamtym już zapomnieliśmy i odbiliśmy do przeciwnego krawężnika dziś, kiedy stwierdzamy, że brakuje nam młodych Polaków i dlatego potrzebujemy obcych. Nawigujemy tak od ściany do ściany, ale kierunek pozostaje niezmienny. Aby stąpać tą droga korzystamy dziś z mobilności niektórych nacji, ale jednocześnie stajemy się jej zakładnikami, bo, jak widać: jak ochoczo przyjeżdżają, tak ochoczo gotowi są wyjechać, jeśli ktoś stworzy im do tego warunki. Obowiązującą narrację, mówiącą, że przyjmowanie obcych jest korzystne ekonomicznie też można kwestionować w wielu punktach. Pierwszy z brzegu eksperyment myślowy: jeżeli zagraniczna korporacja zatrudnia u nas imigrantów, to korporacja transferuje dochody do siebie, imigranci też wysyłają pieniądze do domów, więc właściwie ile wartości w dłuższym terminie pozostaje w naszym kraju i przynosi korzyść Polakom? Wygląda na to, że, niczym agencja pracy tymczasowej, chcemy żyć z pośrednictwa żywiąc się czymś w rodzaju prowizji. I nadziejami. Tym sposobem my nie musimy nagle wpaść do kotła z wrzątkiem. Ugotujemy się powoli jak ta żaba w kotle, która nie zauważa, że temperatura wody wciąż wzrasta.

      Natomiast coś nagłego rzeczywiście może się stać. Ze strukturą naszego przemysłu, demografią, i urzeczywistniającymi się zmianami w składzie etnicznym, jesteśmy dziś zupełnie uzależnieni od naszych wierzycieli i inwestorów. Tym samym wszelkie ryzyka jakie ich obciążają, obciążają też nas. Nie możemy mieć wątpliwości, że ziszczenie się któregokolwiek z ryzyk po stronie państw wierzycieli i inwestorów (na co nie mamy najmniejszego wpływu), może w każdej chwili pociągnąć za sobą negatywne konsekwencje u nas. Każdy kryzys u siebie będą gasić bez wahania sięgając po aktywa tymczasowo ulokowane w Polsce. Mogliśmy tego posmakować na przykładzie korowodów z Fiatem.

      Ech; więcej jest tego, ale i tak za dużo wyszło mi jak na wpis na Wykopie :)
      Podsumowując: nie uważam, że nie ma żadnych wyjść z sytuacji. Ale nie mam żadnej wiary w to, że istnieje w obecnej Polsce drużyna Tytanów, która mogłaby to przeprowadzić. Tu już nie wystarczy manipulować ekonomią. Konieczne byłoby zupełne przeoranie mentalności i postaw, które nas doprowadziły tu gdzie jesteśmy. A w to nie wierzę zupełnie. Przecież wychowaliśmy już i ukształtowaliśmy w tym duchu przynajmniej jedno całe pokolenie! Większość dzisiejszych generałów musiałaby posypać głowę popiołem, zrezygnować ze splendorów i przyznać się do błędów w dowodzeniu. Trzeba by napisać na nowo i uczciwie całe doktoraty.

      Tymczasem sprawy toczą się w obranym kierunku i w końcu się dotoczą. Gramy w nie swoją grę, na nie swoich warunkach, a nasza krajowa myśl trenerska nie istnieje.
      I tylko cheerliderki robią show, ale one dostają pieniądze niezależnie od wyników na tablicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Radokop: ale gdzie się dotoczą? Tego nie powiedziałeś. IMHO jedyny negatywny scenariusz to stagnacja gospodarcza.

      Sterowanie gospodarką to trochę jak sterowanie statkiem. Trzeba dopasowywać się do możliwości i odpowiednio reagować, ale zawrócić jest bardzo trudno. Polacy emigrowali w tak dużych ilościach, bo różnice w zarobkach były ogromne (teraz są tylko duże) i Polska weszła do UE. Jedyne co mogliśmy zrobić to nie wejść do UE, wtedy na pewno emigracja byłaby mniejsza. Chyba żebyśmy skończyli jak Ukraina bez wsparcia UE - jako biedny kraj emigrantów.

      Teraz dziurę łata się imigrantami nie tylko przez to że dużo wyemigrowało, ale też dlatego że dzietność mamy jedną z najniższych na świecie (patrz wykres wyżej w komentarzach). Albo to albo gospodarka zacznie się zwijać bo 1 pracujący będzie musiał utrzymać 4 emerytów. Nie sądzę że dało się znacząco zwiększyć dzietność. Tak to już jest że bogate kraje przestają rodzić dzieci.

      Jasne że Polska jest zależna przez to że duża część jej przemysłu jest w obcych rękach, ale to jest cena za jeden z najszybszych wzrostów gospodarczych na świecie. Alternatywą do tego uzależnienia byłby wizjonerski, niezależny, silny rząd jak w Korei Południowej. W Polsce na taki niestety nie mieliśmy szans.

      Zagraniczne koncerny zatrudniają obcokrajowców w Polsce i wszyscy transferują zyski z Polski. To są 2 problemy które można rozwiązać. Da się tak kształtować prawo, żeby koncerny zysków nie transferowały, zaś imigranci transferują zarobki, bo są tylko gastarbeiterami. Trzeba zachęcać i umożliwiać im osiedlenie się w Polsce, wtedy przestaną wysyłać pieniądze na wschód. Dużo łatwiej walczyć z tymi problemami jak oni są już w Polsce. Jak ich tu nie ma to nie ma problemu, ale nie ma też zysków.

      Tak więc podsumowując nie wiele możemy zrobić. Sytuacja jest jaka jest i trzeba się dopasowywać jak najlepiej. Na razie to jeszcze działa, bo PKB rośnie ponad 2 x szybciej niż w Niemczech*. Jak przestanie rosnąć szybciej to będzie można pomyśleć co zmienić, aby się dopasować. Ale na razie korzystajmy, bo wzrost PKB, to wzrost dobrobytu. Mimo, że zależny od innych nacji, ale teraz w gospodarce globalnej wszyscy są zależni. Brytyjczycy od łaski UE. Niemcy od Chińczyków i Amerykanów. A co do imigrantów, to możemy jedynie wybierać kto imigruje, albo zapomnieć o wzroście PKB.

      * http://www.wolframalpha.com/input/?i=gdp+per+capita+PPP+Poland+%2F+Germany

  •  

    pokaż komentarz

    Ukraincy wyjada do Niemiec i dogadaja sie tam po polsku, tak pewnie mysla.

  •  

    pokaż komentarz

    Proponuję cały cykl dla hołoty który nauczy ich podstawowych pojęć:
    - 85% ludzi przyznaje że zmieni piekarnię, jeśli znajdzie taką w której chleb jest lepszy i tańszy
    - 81,4% pracowników przyznaje, że zmieniłoby pracę na lżejszą i lepiej płatną
    - 98% ludzi nie czuje się niewolnikiem pracodawcy po podpisaniu umowy
    - Komunizm, feudalizm i wolny rynek. W którym ustroju żyjemy?
    - Historia niewolnictwa, dlaczego nie działa oraz przyczyny zniesienia

    Wiem, że bydło będzie kwiczeć... no ale cóż, pewnie jak mózg nieużywany to tam tryby rdzewieją i pierwsze próby myślenia mogą być bolesne, ale moim zdaniem na prawdę warto :D

    Być może najpierw by wypadało hołocie uzmysłowić, że jak znajdzie robotę w magazynie cebuli w UK to nie ma obowiązku lizać właścicielowi butów i tam zaiwaniać do śmierci. Znaczy, oczywiście jeśli taka wola to można ale nie jest to wymagane..

1 2 3 4 5 6 7 ... 14 15 następna