•  

    pokaż komentarz

    Ciekawe ilu z tych 18 to prawdziwi Niemieccy snajperzy a ilu niewinne ofiary psychozy strachu lub chęci zdobycia broni za wszelką cenę. Pozwolę przytoczyć wspomnienie Zenona Tarasiewicza ps. "Kłos" po tym jak spotkał powstańczy patrol prowadzący starszego człowieka, Polaka z biało czerwoną opaską:

    Podejrzewali, że jest «gołębiarzem». Prowadzony wyjaśniał, że jest takim samym żołnierzem jak oni, i prosił o zwolnienie. Zainteresowany zajściem przedstawiłem się dowódcy patrolu, okazując legitymację i kazałem wyjaśnić sprawę. W odpowiedzi usłyszałem, że nie ma czasu bawić się w śledztwo, że jest przekonany co do słuszności decyzji rozstrzelania pojmanego szpicla. Na mój protest i polecenie, by przekazać delikwenta dowódcy placówki, usłyszałem radę, bym szedł swoją drogą. Dodał przy tym, że puszcza mnie tylko dlatego, iż nie mam broni, a brak czasu nie pozwala sprawdzić, czy i ja nie jestem również podejrzany. W trakcie mojej interwencji patrol kazał pojmanemu stanąć obok gruzów i na skinienie ręki dowódcy oddał serię z trzech pistoletów maszynowych. Usłyszałem krzyk: – Ginę dla Ojczyzny!
    Patrol oddalił się, pozostawiając zwłoki na gruzach. Sprawdziłem – człowiek nie żył, nie miał przy sobie żadnych dokumentów (...). Prześladowało mnie przeświadczenie, że powodem dokonania samosądu mógł być ten nieszczęsny karabin, który wzbogacił uzbrojenie patrolu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec:

      Ciekawe ilu z tych 18 to prawdziwi Niemieccy snajperzy a ilu niewinne ofiary psychozy strachu lub chęci zdobycia broni za wszelką cenę.

      A jak żaden to przeprosisz? Skąd. Na podstawie jednej historyjki, nijak mającej się do działań Antka, próbujesz dezawuować bohaterstwo chłopaka. Paskudne.

      @pomidorowymichal1:
      Skopiowane z Wikipedii link, źródło to 10. Marcin Dziedzic, Michał Wójcik, Teraz'44 historie, Warszawa: Wydawnictwo Wielka Litera, 2015, s. 188

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziki_Odyniec: znając skuteczność powstańców w zadawaniu strat Niemcom byłbym zdziwiony gdyby było wśród nich wiecej jak dwóch.

    •  

      pokaż komentarz

      @abiu: takze zwykla logika podpowiada ze jesli juz to mordowal przypadkowych cywili. Niewyszkolony stulejarz likwiduje 1,5 tuzina zaprawionych w boju snajperow. k!%#a to juz w filmie z holiłudu by było naciagane...

    •  

      pokaż komentarz

      Niewyszkolony stulejarz likwiduje 1,5 tuzina zaprawionych w boju snajperow.

      @kauzyperda: przecież do stłumienia powstania na początku zostały wysłane oddziały rezerwowe i ogólnie największa miernota niemieckiej armii. Dopiero chyba po 2 lub 3 tygodniach się zreflektowali i wysłali normalnych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @kauzyperda patrz w Wietnamie niewyszkoleni stulejarze wygrały z super armią USA

    •  

      pokaż komentarz

      @abiu: Twój link wyraźnie pokazuje, że "gołębiarze" byli wytworem powstańczej paranoi.

    •  

      pokaż komentarz

      @kauzyperda:
      Zaprawieni w boju snajperzy i ósmy dzień PW. Dziękujemy 'ekspertowi' za tak 'wartościową' opinię.
      @jerzy-nowina:
      Czy zawsze musisz kompromitować się? Czy aż tak trudno poszukać i poznać temat?

      "Gołębiarzami" w PW była przeróżna zbieranina doświadczenia i umiejętności. Od kłusowników wciągniętych do jednostek Dirlewangera, przez volksdeutschy, zwykłych żołnierzy Wehrmachtu, po Ukraińców, a nawet grupkę Japończyków.

      O ile na początku powstania ich działania były zaskoczeniem, zabijali z dachów domów, wyższych pięter żołnierzy, a nawet cywili, to już po kilku dniach powstańcy powołali grupy do likwidacji gołębiarzy. Gdy taki strzelał, zdradzał swoją lokalizację, a gdy ta był na terenach zajętych przez Polaków, wysyłano do takich kamienic grupę zajmującą się gołębiarzami, obstawiając możliwości ucieczki. Do tego byli także chłopcy pokroju Antka, zakradający się samodzielnie np. na dachy i zabijający snajperów ze Stena.

      Temat gołębiarzy komentowano na różnych stronach np. link Warto wstawić kilka fragmentów, by kolejni 'eksperci' nie wymyślali bajek.

      St.strz.Wacław Koleński "Duży", Strz.Henryk Majewski "Orzeł", Strz.Jerzy Wądokowski "Kruk" - Drużyna Stefanika - ...

      ...Wraz ze służbami cywilnymi Powstania przeprowadziliśmy akcje poszukiwania "gołębiarzy" na dachach i poddaszach domów przy ul.Siennej i Sosnowej z pozytywnym skutkiem. Tropiliśmy też "gołębiarzy" japońskich, grasujących w rejonie ul.Pańskiej i Mariańskiej. Rekrutowali się oni z domu (czy też domów) przy ul.Pańskiej, gdzie po likwidacji tzw. małego getta zamieszkała przebywająca w Warszawie kolonia japońska. Byli oni sprzymierzeńcami Niemców i w porozumieniu z nimi zorganizowali akcję sabotażową. Część tych skośnookich strzelców wyborowych wyłapano i doprowadzano do dowództwa na Twardą. Mieli oni nogi owinięte grubo szmatami i obwiązane sznurkiem w celu bezszelestnego poruszania się po dachach i strychach. Byli oni specjalnie wyszkoleni i przygotowani przez Niemców do przeprowadzania takich działań. Posiadali specjalne karabiny z lunetą i powodowali dotkliwe straty w ludziach oraz dezorganizowali życie na zapleczu walki. Za te przewinienia spotkał ich sprawiedliwy wyrok...."

      Czy strzelcy wyborowi byli "dobrze zaprawieni, wyszkoleni, itd."?

      Niekoniecznie musieli charakteryzować się tymi wszystkimi cechami.
      Po pierwsze musiałbyś założyć, że byli to ochotnicy. A przecież niekoniecznie. Wyborowy dostał rozkaz przedrzeć się na teren opanowany przez powstańców i musiał sobie radzić, wyboru nie miał.
      Poza tym ostrzał można też było prowadzić z miejsc nieopanowanych przez warszawiaków. W mieście były setki miejsc, które dawały wizurę wgłąb powstańczych rejonów W-wy na paręset metrów. Wtedy wystarczyłyby tylko umiejętności strzeleckie.


      Pamiętam także, opisy dot. polskich strzelców wyborowych w Powstaniu, którzy dzięki predyspozycjom, niemal "z marszu" nabijali swój snajperski licznik. Analogicznie - po przeciwnej stronie również nie brakowało takowych, z głównie myśliwską/kłusowniczą bądź inną przeszłością.
      ...
      Jego bron zas przejal jeden z powstancow.Ten chlopak, o niewielkim praktycznym doswiadczeniu strzeleckim, w krotkim czasie ustrzelil (operowal z pozycji wlasnych, czyli bardziej jako strzelec wyborowy) ok. 1o niemieckich zolnierzy.


      Kolejne komentarze.

      Pewnego razu (piszę z pamięci, kiedyś bodajże na forum MPW ta historia została zamieszczona) Powstańcy wykryli małżeństwo volksdeutschów, którzy ze swojego mieszkania ostrzeliwali ludność cywilną i Powstańców.
      Ciekawa dla tematu historia miała miejsce najprawdopodobniej 23 sierpnia, niedaleko Królewskiej 16. Pewna starsza kobieta chodziła w pobliżu placówki z koszem. Na pytania co robi odpowiadała, że zbiera po piwnicach ziemniaki. Żołnierze z placówki wierzyli jej. W końcu jednak podejrzeń nabrał Stanisław Wawrzyńczyk "Rybitwa", który sam już od jakiegoś czasu szukał jedzenia w piwnicach, ale nie mógł nic znaleźć. Poszedł za kobietą i zobaczył, że jedzenie z kosza wkłada do jakiejś skrytki. Zatrzymał ją i chciał się dowiedzieć, po co to robi. Nie chciała powiedzieć. Wziął więc kilku ludzi na miejsce, obstawili je a następnie do skrytki wrzucili granat. Kiedy ten eksplodował zobaczyli na dachu (poddaszu?) gołębiarza. Skoczył z czwartego piętra. Nie wiadomo czy chciał się ratować, czy świadomie wybrał śmierć, ale zginął na miejscu. Podobno Ukrainiec. Pytanie jak długo kobieta zanosiła mu jedzenie i ilu było podobnych do niego. Jak widać wystarczyła dobra kryjówka i jedna zaufana osoba, aby móc siedzieć w jednym miejscu przez jakiś czas. Ten miał wyjątkowe dobrą pozycję, bo obejmował martwe pole ostrzału z PASTy. Tak więc ci, którzy uciekali tym z PASTy, trafiali pod jego lufę.


      Opisów jest więcej, każdy może wyszukać i poszerzyć samodzielnie wiedzę na temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pouty wygrali? Gdzie? Militarnie? To zobacz chociaż Ofensywę Tet. K**** twoja niewiedza i bzdury, które piszesz są wręcz przysłowiowe...
      Ps Vietcong to nie ta liga co Powstańcy Warszawscy. Ok KEDYW to elita ale reszta to ogarnięci zapałem ale niewyszkoleni ludzie.

    •  

      pokaż komentarz

      zrodlo?

      @pomidorowymichal1: pewnie ruski troll, bo jakoś ta retoryka, żeby z najbardziej ekstremalnych i niejednoznacznych przypadków robić regułę.

    •  

      pokaż komentarz

      @abiu: @abiu:

      "Gołębiarzami" w PW była przeróżna zbieranina doświadczenia i umiejętności. Od kłusowników wciągniętych do jednostek Dirlewangera, przez volksdeutschy, zwykłych żołnierzy Wehrmachtu, po Ukraińców, a nawet grupkę Japończyków.

      Jedynym który się tu kompromituje jest autor tego "artykułu"

      W ciągu pierwszych ośmiu dni walk zabił 18 „gołębiarzy”, niemieckich strzelców wyborowych, którzy z dachów budynków strzelali do powstańczej młodzieży.

      Antek pewnie skasował 18 ludzi ale ilu z nich było przypadkowymi cywilami oskarżonymi o bycie volksdeutschem tego nie dowiemy się pewnie nigdy. Jak narazie zakop za info nieprawdziwe

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai a co może komuniści wietnamscy przegrali? Widzę nową historię tworzysz i na tym kończę dyskusję.

    •  

      pokaż komentarz

      @PolacoEsMasGrandeRobaco:

      Antek pewnie skasował 18 ludzi ale ilu z nich było przypadkowymi cywilami oskarżonymi o bycie volksdeutschem tego nie dowiemy się pewnie nigdy. Jak narazie zakop za info nieprawdziwe

      No tak, bo Antek i inni jego koledzy biegali na pałę po górnych piętrach, strychach, dachach i zabijał przypadkowych ludzi. @#! Za trudno domyśleć się, a jak słaba wyobraźnia poczytać zapisy z Powstania, jak wykrywano gołębiarzy? To nawet dzieci z okolicy w tamtym czasie wiedziały, ostrzegając nieświadomych ludzi, że

      W kamienicy na rogu, górnych piętrach kryje sie gołębiarz zabijający ludzie nieprzebiegających na drugą stronę.

      Więcej, z czasem były malowane nawet tablice ostrzegawcze.

      "Przypadkowi cywile", którzy kryją się w takich miejscach, choć Niemcy ostrzeliwują miasto z broni ciężkiej, później bombardują i każdy zdrowy na głowę człowiek ucieka na dół, do piwnic. Do tego kryją się z karabinkami z lunetą!

      Pleciesz o cywilach oskarżonych o bycie volksdeutschami. Tylko, że tacy pierwsze co robili, to po wybuchu powstania uciekali na niemiecką stronę, a jak im nie udało się, to wmieszywali się wśród innych cywili, którzy ich nie znali, po zaułkach, piwnicach, by przeczekać walki. A jak Niemcy zajmowali teren, wyciągali kwity i byli wolni.

      Oni mieli kryć się po piętrach, strychach i dachach, miejscach bardzo niebezpiecznych, a Antek ryzykował życie, by przebiec często kilka ulic, tylko po to, by zabijać niewinnych ludzi? Brednie.

      Założyłeś konto, by trollować? Udowadniasz, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Nie licz na dalsze dokarmianie.

    •  

      pokaż komentarz

      @abiu: Uuuu widzę argumentów brak więc wstawiamy memy i losowe obrazki oraz obrażamy OPa.

      Rozprawmy się jednak z twoimi głupotami.

      Jak sam napisałeś:

      Zaprawieni w boju snajperzy i ósmy dzień PW. Dziękujemy 'ekspertowi' za tak 'wartościową' opinię.

      "Gołębiarzami" w PW była przeróżna zbieranina doświadczenia i umiejętności. Od kłusowników wciągniętych do jednostek Dirlewangera, przez volksdeutschy, zwykłych żołnierzy Wehrmachtu, po Ukraińców, a nawet grupkę Japończyków.

      I o ile volksdeutsche (możliwość wtopienia się pomiędzy polaków) i zaprawieni strzelcy wyborowi (wyszkolenie i umiejętności) mogli by działać za polskimi liniami o tyle zwykli żołnierze, ukraińcy czy Japończycy (XD) starali by się jak najszybciej dostać do swoich bo strzelanie do ludzi ze strychów za liniami wroga i bez znajomości topografii miasta czy języka oznaczała by zwyczajnie samobójstwo.

      Za trudno domyśleć się, a jak słaba wyobraźnia poczytać zapisy z powstania, jak wykrywano gołębiarzy? To nawet dzieci z okolicy w tamtym czasie wiedziały, ostrzegając ludzi, że W kamienicy na rogu na dachu kryje sie gołębiarz zabijający ludzie nieprzebiegających na drugą stronę.

      Dokładnie zobrazowałeś panikarstwo i psychoze gdzie przez gówniaka można było zarobić kulke bo mu się wydawało.

      "Przypadkowi cywile", którzy kryją się w takich miejscach, choć Niemcy ostrzeliwują miasto z broni ciężkiej, później bombardują i każdy zdrowy na głowę człowiek ucieka na dół, do piwnic.

      Yhym ciężki ostrzał w pierwszych dniach powstania :))) Ludzie chowali się na strychach np przed łapankami i soldatami na ziemi bo ciężkich bombardowań jeszcze nie było jak Antek kasował cywili po dachach i nik nie mógł wiedzieć jak się sprawy potoczą z burzeniem Warszawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pouty decyzją polityczną USA zakończyło swój udział w konflikcie w Wietnamie. Czego nie rozumiesz? Poczytaj o roli Nixona i zakulisowych negocjacjach Forda https://opinie.wp.pl/wojna-w-wietnamie-nie-byla-prawdziwa-wojna-dlatego-amerykanie-nie-mogli-jej-wygrac-6126038487045761a Lubisz mity to dalej uważaj, że USA poniosło klęskę militarną a Powstanie Warszawskie moralne zwycięstwo....
      Najgorzej nie mieć pojęcia i jeszcze uciekać z podkulonym ogonem

    •  

      pokaż komentarz

      @PolacoEsMasGrandeRobaco:
      Gówniaku multikontowcu. Wiesz, że jesteś pacanem nie mającym pojęcia o temacie, ale zarzucasz mi pisanie głupot, a następnie cytujesz, co pisałem jako oddające tamten czas. Kończyłeś podstawówkę specjalną? Krętactw nie ma sensu komentować, podsumowuje to jedno słowo - żenada.

    •  

      pokaż komentarz

      Gówniaku multikontowcu. Wiesz, że jesteś pacanem nie mającym pojęcia o temacie, ale zarzucasz mi pisanie głupot, a następnie cytujesz, co pisałem jako oddające tamten czas. Kończyłeś podstawówkę specjalną? Krętactw nie ma sensu komentować, podsumowuje to jedno słowo - żenada.

      @abiu: Zawsze jak ktoś ci wytknie podstawowe błędy logiczne, niewiedzę i zaprzeczanie samemu sobie w kolejnych postach toczysz tyle piany?

      Rzeczywiście żenada, brak argumentów, ad persona i metr mułu

  •  

    pokaż komentarz

    To ten napis o którym mowa w artykule

    źródło: IMG_3897.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Wojownik słaby skoro dał sie ubic po tygodniu

    •  

      pokaż komentarz

      @KlemensXXIV: gdyby każdy powstaniec zabijał 18 niemieckich żołnierzy w ciągu tygodnia a później ginął, to Powstanie Warszawskie byłoby chyba największym polskim militarnym sukcesem od czasów husarii i największą klęską w historii narodu niemieckiego, jeśli nie najbardziej druzgocąco przegraną bitwą jakiejkolwiek regularnej europejskiej armii w XXw.

      pokaż spoiler I po tygodniu powstańcy musieliby chyba umierać na raka czytając komentarze na wypoku, bo Niemców którzy mogliby ich zastrzelić dawno by już nie było w okolicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @KlemensXXIV Upuścili cię na głowę w dzieciństwie...

    •  

      pokaż komentarz

      @franekfm: nie zupełnie. Jak sobie zobaczysz na dole tabelkę "Casualties and losses" - zginęło 900 Niemców na 716 Polaków, czyli w stratach nieco powyżej 1:1, daleko do 18:1.

      No i obrona na ufortyfikowanych pozycjach (jak pod Wizną) to nie to samo co zdobywanie kontrolowanego przez wroga miasta (jak w Powstaniu Warszawskim).

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: Przecież Powstanie nie zastało Niemców dookoła okopanych tylko na ulicach, restauracjach, w kinach, tramwajach, sklepach, prywatnych mieszkaniach. Z punktu widzenia militarnego to klęska i to podwójna że tak mało ich dali radę zabić. A to ze brali tych zaskoczonych na jeńców jest już potrójną klęską pamiętając o tym jak Niemcy wymordowali pół miasta cywilów bo należało ich rozstrzeliwać na miejscu. Lepiej żeby Polacy już nigdy w historii nie musieli organizować żadnych powstań bo są nieudacznikami w tej kwestii. I takie są fakty a nie zła wola, antypolonizm, brak patriotyzmu, neuropa, lewactwo czy co tam przypniecie osobie negatywnie nastawionej do tych historycznych faktów.

    •  

      pokaż komentarz

      @franekfm to nie ta sprawa... 40:1 to były proporcje dotyczące żywych przed bitwa, a nie martwych po bitwie

    •  

      pokaż komentarz

      @franekfm: Muszę cię rozczarować. Obrona Wizny jest rozreklamowana nie z powodu ciężkich walk, tylko z powodu niezłomnej i honorowej postawy postawy kapitana Władysława Raginisa.
      Wizna była słabo przygotowana do obrony. Było tam zaledwie 7 ciężkich schronów bojowych - 2 lekkie. Częściowo niedokończonych i rozmieszczonych daleko od siebie i od rzeki Narew.
      Niemcy najpierw zniszczyli polską obronę najbliżej rzeki, a potem zbudowali most, po którym przejechały czołgi.
      Tymi czołgami podjeżdżali do schronów, a saperzy ochotnicy umieszczali na schronach ładunki wybuchowe.
      Nie było przed tym obrony. Według relacji świadków, Raginis odrzucił wezwanie do poddania się. Niemcy podobno zagrozili, że jeśli się nie podda, to zabiją pojmanych wcześniej polskich jeńców. Pod tą groźbą, Raginis zwolnił swoich żołnierzy, a sam wysadził się granatem. Wybrał honorową śmierć.
      Nie zmienia to faktu, że polscy obrońcy Wizny nie mieli dużych możliwości obrony. Niemców bardziej powstrzymała w tym miejscu rzeka Narew i kiepskie zapchane drogi, którymi trzeba było dowieźć potrzebny sprzęt. Według relacji świadków, Niemcy w oczekiwaniu na ten sprzęt, podobno kąpali się w rzece.

      Za Wiki: "Wg raportów niemieckich zginęło kilkunastu polskich żołnierzy, a ponad 90 dostało się do niewoli, niemieckich żołnierzy zginęło 10, a kilkudziesięciu odniosło rany.

      Polecam poczytać też o obronie Nowogrodu w 1939 roku. Tam Polacy mieli o wiele więcej schronów i toczyły się bardziej zacięte walki. W przeciwieństwie do Wizny, w Nowogrodzie zostało kilka niezniszczonych schronów drugiej linii obrony, które można zwiedzać. Schrony pierwszej linii obrony (oprócz jednego przy moście) zostały wysadzone przez wycofujących się Niemców w 1944 roku. O ile dobrze zapamiętałem, to schrony w Wiźnie zostały wysadzone po wojnie przez Polaków.
      Polecam poczytać o walkach w obu tych miejscach oraz oba je odwiedzić. Można się wtedy zadumać nad historią, bohaterstwem żołnierzy oraz podziwiać piękne widoki.

    •  

      pokaż komentarz

      Za Wiki: "Wg raportów niemieckich zginęło kilkunastu polskich żołnierzy, a ponad 90 dostało się do niewoli, niemieckich żołnierzy zginęło 10, a kilkudziesięciu odniosło rany.

      @dziedzicpruski: Przecież tam było według tej samej wiki 350 Polskich żołnierzy. Jeśli kilkunastu zginęło, 90 dostało się do niewoli, to co się stało z resztą?

      Według angielskiej wiki zginęło 716 Polaków, po 40 się wycofało i dostało do niewoli (też podejrzane, biorąc pod uwagę że w tym samym artykule jest napisane że było ich 360-720, Niemców zginęło 900.

      Co ważniejsze, jest tam napisane że z okolicznego miejsca pochówku po wojnie ekshumowano po wojnie ciała kilkuset Niemców (co sugeruje że straty były przynajmniej tego rzędu) i informacja:

      In his diaries general Heinz Guderian noted that 900 German soldiers were killed in action, although that number is probably understated.[citation needed] The Wehrmacht lost at least 10 tanks and several other AFVs in the struggle.

      Nie wiem z jakiego powodu wybrałeś z tego wszystkiego notkę o 10 zabitych Niemcach która brzmi zupełnie nieprawdopodobnie. Kilkuset polskich żołnierzy, okopanych, w bunkrach, miałoby zabić tylko 10 Niemców? W takim razie to samobójstwo dowódcy byłoby chyba spowodowane przypadkowym potknięciem z odbezpieczonym granatem w ręce.

      Nie mówiąc już o niemieckim żądaniu poddania się pod groźbą zabijania jeńców - mocno brudne zagranie.

    •  

      pokaż komentarz

      Kilkuset polskich żołnierzy, okopanych, w bunkrach, miałoby zabić tylko 10 Niemców?

      @KEjAf: Może lepiej poczytaj polskojęzyczne materiały na temat tej bitwy. Z bunkrów koło Narwi i tzw "pozycji wysuniętej", polscy żołnierze wycofali się 8 września pod wpływem ostrzału artyleryjskiego. Następne bunkry, w tym schron dowódcy były oddalone w linii prostej od mostu o 5,5 kilometra (mierzone na Geoportalu). Trochę daleko, żeby przeszkodzić Niemcom zbudować most i się przeprawić. Do linii schronów prowadziła droga przez bagna, położona na grobli ok 12 szerokości. Między innymi tą drogą, pod osłoną czołgów posuwali się Niemcy. A z tyłu mieli swoją artylerię, która ostrzeliwała schrony.

      Co ważniejsze, jest tam napisane że z okolicznego miejsca pochówku po wojnie ekshumowano po wojnie ciała kilkuset Niemców
      @KEjAf: Nie chce mi się wierzyć, w te ekshumacje Niemców poległych 1939r. Wątpię, by musieli chować swoich poległych żołnierzy blisko miejsca śmierci, kiedy granice Rzeszy były o 50-60 km. Raczej odsyłali ciała na tyły. Informacja o ekshumacjach jest opatrzona znaczkiem "potrzebne źródło" czyli jest niewiadomego pochodzenia.
      Wątpliwości są również z ewentualnym pochówkiem polskich żołnierzy. Przecież nie zostawiono ich w polu, a mogił brak. Choć miejscowa ludność pochowała kpt. Raginisa, por. Brykalskiego oraz niezidentyfikowanego żołnierza, to nic nie wiadomo, żeby były inne pochówki.

  •  

    pokaż komentarz

    A może 118? Ja rozumiem ze w opowiesciach przy ognisku zawsze zawyza sie liczbe poleglych wrogow ale na koniec dnia policzono poleglych. Na jednego walczacego Niemca ginelo 10 walczacych powstancow (nie liczac o wiele wiekszej liczby cywili). I nic w tym dziwnego bo nawet pijane bydlo od Dirlewangera to bylo uzbrojone wojsko a powstancy to harcerzyki co 4 lata trenowali spiewanie roty pllglosem i jeden na dziesieciu mial jako taka bron. A z tych 10 moze 1 z niej wczesniej strzelal. Ja rozumiem opowiesci ku pokrzepieniu serc ale takie p!%!??$olo ze zabil 18 snajperow to jest nie wiem juz smutne czy smieszne...

    •  

      pokaż komentarz

      @kauzyperda: wiesz jak działa statystyka? może ten Antek miał taki wynik jak teraz Twój szef gdy uśredniają waszą pensję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kauzyperda: No tak, to że powstańcy przegrali i zginęło ich wielu więcej, to oznacza że jeden z nich nie mógł zabić 18 Niemców. Lubisz Ty k%%%ić logikę...

      To że pewnie setki powstańców zginęły nie dotknąwszy nawet sensownej broni i nie strzeliwszy nawet raz jeden do wroga, nie zmienia faktu że taki Antek był i z racji swoich bohaterskich czynów stał się legendą. A każdemu kto neguje możliwość takiego wyczynu bojowego który stał się jego udziałem, proponuję zgłębić historię Antka by zrozumieć.

      Gość po prostu świetnie znał teren, a przy tym był niezwykle odważny, sprawny, a ponadto, co niezwykle ważne w kontekście jego wyczynu i generalnie powstańców - świetnie uzbrojony.

      Otóż Antek dysponował angielskim pistoletem maszynowym marki Sten, co go bardzo wyróżniało spośród powstańców. A gołębiarzy likwidował tak, że po zlokalizowaniu skąd sypią się na powstańców pociski, wbiegał po dachach, rynnach i gruzach za plecy nieprzyjaciela, gdzie ten w zamkniętym zazwyczaj pomieszczeniu, z bronią która wymagała przeładowania po każdym strzale, c?#@$ mógł się bronić, więc zostawał przesiany przez serię ze Stena. Antek to był podobno taki właśnie gość co nie usiedział, człowiek iskra. Stąd odważne do szaleństwa, a przy tym aktywne i bardzo skuteczne wyłuskiwanie gołębiarzy. To też podobno było niestety przyczyną jego śmierci. Oni tam podobno dopiero zbierali się, grupowali do ataku na punkt trzymany przez Niemców. Jego odział stał w bramie i czekał. Ale ten nie usiedział, musiał na chwilę wyskoczyć z bramy by sprawdzić jak wygląda sytuacja. No i dostał serią... Po nim podobno jeszcze ze 2 następnych, którzy próbowali wypaść by sięgnąć drogocennego Stena.
      To niestety dobitnie pokazuje jak straszna była dysproporcja między uzbrojeniem obu stron i jak bardzo inaczej mogły by się potoczyć losy powstania, gdyby powstańcy ze swoim zaangażowaniem i walecznością mieli tej broni więcej i lepszej.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: jaaasne. Biorąc jednak pod uwagę że "gołębiarze" byli w zasadzie wytworem wyobraźni oszalałych z przerażenia cywilów i cywilbandy bawiącej się w wojsko (czyli powstańców) bardziej prawdopodobnym jest ze strzelał do przypadkowych cywilów. A jak trafił na regularne wojsko to szybko trafil do piachu bo sten nie zastapi wyszkolenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Na jednego walczacego Niemca ginelo 10 walczacych powstancow (nie liczac o wiele wiekszej liczby cywili)

      @kauzyperda: według wikipedii liczba zabitych powstańców to ~15200, zabitych Niemieckich żołnierzy - 8000-17000.

      Tak więc proporcje strat powstańczych do niemieckich to ~ 1:1 a nie 1:10 (nie mówiąc już o tym że pisałeś o zabitych powstańcach na walczącego a nie zabitego Niemca).

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: buahahaa (zaśmiałbym się gdyby to było śmieszne). Przeciez od lat ustalono, że liczba zabitych Niemców to około 1000. Stosunek strat kombatantów 1:1 to rozpaczliwie podchwycona teza z powojennych tłmuaczeń Bacha, podchwycona przez sama propagandę PRL żeby nie było że Polacy to takie ostatnie dupy wołowe. Wrzuć sobie w googla hasło "straty niemieckie w powstaniu warszawskim" i doczytaj. Z resztą na samej Wiki jest o tym info.

    •  

      pokaż komentarz

      rzuć sobie w googla hasło "straty niemieckie w powstaniu warszawskim" i doczytaj. Z resztą na samej Wiki jest o tym info.

      @kauzyperda: no, to właśnie zrobiłem. Wiesz, nie jestem historykiem, więc pierwsze co robię jak chcę sprawdzić takie rzeczy to google.

      Hasło: "german losses in warsaw uprising"

      Pierwszy wynik:

      the German losses in Warsaw were as follows: 10,000 killed, 7,000 missing and 9,000 wounded - 26,000 soldiers in total.
      Drugi wynik: wikipedia - to co wkleiłem wyżej.
      Trzeci wynik: jakieś forum, dyskusja bez liczb
      Czwarty:

      15,200 insurgents and 200,000 civilians were killed, while the German occupation forces suffered 16,000 killed.
      Piąty: to samo co w pierwszym
      Szósty:

      German losses were 16,000 dead and missing and 9,000 wounded.
      Siódmy: nie ma liczby
      Ósmy: nie ma liczby, jest "The Germans began with some 25,000 troops, which was soon increased with more reinforcements and tanks to retake the city." - co by znaczyło że 15200 zabitych powstańców to około 0.6 powstańca na walczącego Niemca (tylko siedemnaście razy mniej niż mówiłeś)
      Dziewiąty:

      Bach-Zeleski claimed that 26,000 Germans were killed in the two months of the fighting.
      Dziesiąty: galeria zdjęć, nie ma liczby

      Koniec pierwszej strony wyszukiwania - 0/10 wyników potwierdza to co twierdzisz, 7/10 potwierdza to co ja napisałem, pozostałe 3/10 nie podają liczb.

    •  

      pokaż komentarz

      rozpaczliwie podchwycona teza z powojennych tłmuaczeń Bacha, podchwycona przez sama propagandę PRL żeby nie było że Polacy to takie ostatnie dupy wołowe.

      @kauzyperda: jasne, bo PRL tak bardzo zależało na propagandzie korzystnej dla "reakcyjnego" Powstania Warszawskiego (któremu Stalin nie udzielił pomocy z drugiej strony rzeki i zaczekał aż się wykrwawi) i całej reszty AK i walczących Polaków (po wojnie dorzynanych przez stalinowski aparat "bezpieczeństwa).

      Z kim ja tu w ogóle rozmawiam?

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf:

      nie kręć proszę, 10k to relacja powojenna Bacha gdy się tłumaczył z okrucieństw tłumienia powstania. Wszystkie wojenne raporty podają dużo niższe liczby. Większość historyków jest zgodna że Wehrmacht nie koloryzował raportów i zabitych było tyle ile pisali.

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie

      Trudne pozostaje obliczenie strat poniesionych przez Niemców podczas walk powstańczych. W raporcie z dnia 5 października 1944, sporządzonym dla Reichsführera-SS Heinricha Himmlera, SS-Obergrupenführer Erich von dem Bach-Zelewski informował, że w okresie od 1 sierpnia do 5 października 1944 roku Niemcy stracili w Warszawie 1570 poległych (w tym 73 oficerów, 1453 podoficerów i szeregowych oraz 44 „obcokrajowców”) oraz 7474 rannych (w tym 242 oficerów, 7054 podoficerów i szeregowych oraz 178 „obcokrajowców”) – co dawałoby łączną liczbę 9044 zabitych i rannych. W relacji złożonej w lutym 1947 w więzieniu w Warszawie von dem Bach twierdził jednak, że podczas walk powstańczych Niemcy ponieśli straty w wysokości 10 tys. zabitych, 7 tys. zaginionych i 9 tys. rannych – razem 26 tys. żołnierzy[325][326], stwierdzając przy tym, że „w pierwszych dniach zostały zniszczone całe jednostki, o których losie ze strony niemieckiej nic nigdy nie można było się dowiedzieć”[327]. Liczby podawane przez Bacha są kwestionowane przez część współczesnych historyków, chociaż przyjmowane przez innych[175].

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: akurat synku kończyłem szkołę podstawową za PRL to pamiętam. Stosunek 10tys zabitych PW do 10 tys Niemców był powtarzany jak mantra - na zasadzie tam gdzie walczyliśmy byliśmy równie dobrzy (narracja PRL to było "dobrzy szeregowi powstańcy, źli dowódcy) . Dopiero po 1989 pojawiły się w bardziej popularnym obiegu rzetelne informacje.

  •  

    pokaż komentarz

    "W ciągu pierwszych ośmiu dni walk zabił 18 „gołębiarzy”, niemieckich strzelców wyborowych, którzy z dachów budynków strzelali do powstańczej młodzieży."

    Hagiografia narodowa a nie historia.

Dodany przez:

avatar saint dołączył
358 wykopali 16 zakopali 12.3 tys. wyświetleń
Advertisement