•  

    pokaż komentarz

    Straszne jak szybko, wykształcony i wygadany człowiek nagle pod wpływem alko i słabej sytuacji, nagle kończy na ulicy. I nie ma jednoznacznej odpowiedzi, tylko kombinacja złych wyborów nagle spycha cię do samego dołu.

  •  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieję, że wejdzie na główną. Jeden z lepszych materiałów na tym kanale. Nie spodziewałem się tak ciekawej i szczegółowej opowieści o bezdomności, alkoholizmie, samotności i bezradności. Cieszę się, że udało mu się z tego wyjść.

    źródło: wykop.pl

  •  

    pokaż komentarz

    dajac kase zulowi na ulicy wbijamy gwozdz do jego trumny. Tak jak ten Pan powiedział, kasa idzie na alko lub tyton, a jedzenie mozna dostac na stołowce lub wyzebrac.

  •  

    pokaż komentarz

    Wniosek zawsze jest ten sam. Sytuacja nie zmieni się nigdy, jeśli nie przestanie się pić. Nie dość, że pochłania całość funduszy, to jest jeszcze niesamowitym demotywatorem do działania. "Zamki na piasku, gdy pełno w szkle" to wbrew pozorom bardzo trafne spostrzeżenie. Jeśli prokrastynacja to twoje drugie imię, to przy alkoholizmie swobodnie pomnóż to x100 i to jest ten stan. Motywuje tylko i wyłącznie do myślenia życzeniowego, do ciągłego "jutro" i do zdobywania funduszy na picie. Ze wszystkich opcji wyjścia najlepszym moim zdaniem jest Monar i tam trzeba się udać od razu, jeśli tylko będziemy w takiej sytuacji - bo nigdy nie wiesz, co cię w życiu spotka. Tam terapia jest długa, profesjonalna i przede wszystkim dość agresywna. Znam alkoholików po tym ośrodku, którzy nigdy nie wrócili już do chlania. Przerwanie ciągu to tak nieprawdopodobnie trudna rzecz, że nieraz bez farmakologii jest po prostu już niemożliwa. Taka osoba po zejściu już do pół promila nie jest w stanie już nawet chodzić, bo nogi się same uginają, całe ciało się trzęsie w takim stopniu, że ręką nawet dupy nie podetrzesz, wszystko boli, wszystko napięte, pojawia się majaczenie, ogromne pocenie, omdlenia, a można od odstawienia i umrzeć. Dlatego też jest tak trudno wyrwać się z tego stanu. Alkoholik funkcjonalny nie idzie na terapie głównie przez ostracyzm, opinie otoczenia i niechęć wobec takich ludzi - a sami popijają w ukryciu. Bezdomni alkoholicy nie mogą przestać sami z siebie, bo w tym stanie nie będą mogli zrobić nic.

    Gdy już nie ma alkoholu dzisiejsza Polska daje mnóstwo szans na wyjście z bezdomności. Na trzeźwo możliwości, żeby powolutku wyjść z tego stanu jest dużo. Noclegownie i jadłodajnie zapewniają całość podstawowych potrzeb do życia, a więc każdy grosz jaki się uciuła można zachować. Niektórzy mają predyspozycje do pracy jak ten Pan z wywiadu i jakieś umiejętności. Reszta może się imać prostych prac, coś się zawsze znajdzie. Nie będzie to od razu etat, ale skosić komuś trawnik, pomalować ścianę, pójść do lasu pozbierać jakieś jagody, grzyby, czy jeżyny i sprzedawać. Po roku będąc odżywionym i mając troszkę oszczędności można już wynająć pokój i z miejscem zamieszkania szukać normalnej pracy. Dla trzeźwego bezdomnego to i u mnie mnóstwo pracy. A w przypadku kogoś już całkowicie zdegenerowanego umysłowo przez picie to i wyżebrać na ulicy można spokojnie na jakieś lokum i jedzenie. Problemem głównym zawsze jest alkohol (lub czasami niedorozwój umysłowy). Alkohol jest też zazwyczaj przyczyną. Zazwyczaj, bo są osoby na ulicy przez długi, a z tego wyjść trudniej.

  •  

    pokaż komentarz

    Materiał dobry, ale znowu czegoś mi brakuje.
    Szkoda że nie dowiadujemy się co się stało i jaki był proces, że wyszedł na prostą. Mamy przeskok z bycia bezdomnym przez ponad dwadzieścia lat na robienie doktoratu.

    •  

      pokaż komentarz

      @nama: Ludzie czytajcie opisy pod fimami. Gość jest nadal bezdomny, mieszka w schronisku.

    •  

      pokaż komentarz

      @h0man: Nie przeczytałam przyznaję, chociaż tam są dosłownie 3 zdania które miały przybliżyć tematykę odcinka i nie jest raczej dopowiedzenie historii. No i czytając czym jest ten pensjonat:

      Pensjonat to tak naprawdę ludzie, którzy tu mieszkają . To ich dom. Tak czują. Są u siebie. I dobrze – tak powinno być!

      Być może wcale nie uważa się już za bezdomnego? Tego też nie dowiedzieliśmy się z materiału. A byłoby to dobre pytanie. Czym jest dom?