•  

    pokaż komentarz

    Ciekawe jaką częścią pieniędzy z reklam podzielił się TVN

  •  

    pokaż komentarz

    Najlepsze że nie zainteresowali się na początku nim tylko jego zwierzakiem. Mają ludzie odruchy jak widzą chatę co ledwo się trzyma i nie podejdą zapytać czy chłopu trzeba pomóc tylko od razu na bagiety z vivy dzwonią. Mam nadzieję że któraś z ameb co widziała sytuację gościa to czyta...

    •  

      pokaż komentarz

      @Suchy_01: Też mi ręce opadły jak ludzie zainteresowali się zwierzakiem a nie chałupkom w której mieszka Adam, ale cóz chociaż tyle dobrego, bo przez zainteresowanei psem pomogli jemu, sam bym mu pomógł z wielką przyjemnością, ale nie ma nic, żadnej zbiórki nic :/

    •  

      pokaż komentarz

      @Suchy_01: ja wczoraj popełniłem wielki grzech, chyba zostałem konfidentem. Jestem na dworze, leży pijany i bełkocze - zamiast mu pomóc zadzwoniłem na psy. Po czasie zrozumiałem, że zawinęli by chłopa na dołek. Całe szczęście przyjechali gdy typa kto inny odholował. Także morał z opowiastki taki, żeby myśleć i nie ulegać emocjom.

    •  

      pokaż komentarz

      @Suchy_01: Ale skąd wiesz, czy się nie interesowali ? Myślisz, że jak ktoś przyjdzie wyremontuje mu dom i kupi lodówkę, to jego problemy ot tak znikną ? Przecież ten chłopak jest chory i widać, że nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Ot chociażby nie może/nie chcę posprzątać tego syf i zwykła kosą ogarnąć trawy. Jego brat sam nie wie jakie papiery podpisał i nie wiadomo, czy w ogóle pomaga bratu. Nie da się ot tak po 15 minutach reportażu ocenić sytuacji i niestety, ale życie takich ludzi jest ciężkie i smutne, ale przede wszystkim skomplikowane i z reguły Oni potrzebują stałej opieki i jednorazowa pomoże tylko chwilowo.

      Wiem co mówię, bo moi rodzice i mój wujek często brali do pomocy jakichś słabszych, albo alkoholików, bezdomnych, czy takich co mieszkają na melinie i ktoś taki miał u nas zapewnione jedzenie i kawalerkę(dobudówka do garażu) a praca nie była ciężka, ot gdzieś pojechać, bo kiedyś do Niemiec rodzicie jeździli po "szpery", potem do Czech z owocami, coś tam w garażu porobić, naprawić, posprzątać, coś pomóc mamie i babci w ogródku. Ale jak taki człowiek dostawał do ręki pieniądze, to kompletnie głupiał, chlał od odcięcia i nie nadawał się do pracy. Jeden gość był taki, że przez jakieś 10 lat raz był u nas, a raz gdzieś na ulicy, czy w melinie, już nawet nie policzę ile razy coś ukradł i w końcu umarł w jakiejś ruinie i znaleźli go po kilku miesiącach. Mój wujek wziął takiego słabszego gościa, co nie pije, to już nie mógł z nim wytrzymać, bo do pracy się nie nadawał i męczył go psychicznie, to "oddał" go do innej rodziny, która ma gospodarstwo i tam zajmuję się świniami i krowami, ale też jest strasznie męczący, a co więcej po śmierci gospodarza ciotka i wujek nie są w stanie się utrzymać z gospodarki i pracują sezonowo za granicą i ktoś tym zawsze musi tam tego gościa pilnować i jest strasznie kłopotliwy, ale znowu nie mają serca go wyrzucić.

      No to jak pomóc komuś takiemu ? Będziesz mu płacił normalnie pensję, to zrujnuje mieszkanie i nie będzie pracował, dasz mu dom jedzenie i część kasy, to wyda wszystko na wino i naszcza na materac, nie dasz mu nic, to Cię okradnie, a znowu jak mu sam kupisz wino, to wspierasz jego alkoholizm, a jak go wywalisz to znowu musi nie pić, żeby być w noclegowni, a jak piję to co najwyżej na dworzec. Życie jest okrutne i są sytuacje których nie da się rozwiązać i nie każdy ma ochotę poświęcać się dla obcych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Suchy_01: Gdyby nie osoba, którą nazywasz amebą, to nikt nie dowiedziałby się o sytuacji tego człowieka. A tobie wypadł odbyt, bo ktoś śmiał zainteresować się losem psa i jeszcze masz pretensje, że istnieją instytucje zajmujące się zwierzętami. Załóż własną fundację i pomagaj potrzebującym ludziom, amebo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Logytaze: Ja fundacji nie muszę zakładać. Każdy wie, że jak jak potrzebuje pomocy a ja nie pracuje, to bardzo chętnie pomogę. A moja dupa jest ciasna jak po praniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Suchy_01: Miłość do zwierząt czasami (NIE ZAWSZE) idzie w parze z nienawiścią do ludzi ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @saran: może ktoś typa przejechał i zabrał zwłoki

    •  

      pokaż komentarz

      Też mi ręce opadły jak ludzie zainteresowali się zwierzakiem a nie chałupkom w której mieszka Adam, ale cóz chociaż tyle dobrego

      @m20b20: bo realia polskich wsi sa takie ze wiekszosc niszczejacych chalup nie wynika z uposledzenia umyslowego gospodarza, a z jego umilowania do alkoholu i wcale nie twierdze ze takim ludziom nie nalezy sie zadna pomoc, ale zwyczajnie w swiecie mamy do takich ludzi odrobine mniej empatii niz do ludzi ktorzy znalezli sie w ciezkiej sytuacji wbrew swojej woli.

      Panie z Vivy zapewne robily regularny objazd po wsiach szukajac niedokarmionych psow uwiazanych na lancuchach i widzac niegospodarnosc oraz ogrom zniszczenia jaki przydazyl sie posiadlosci pana Adama zapewne zainteresowany sie psem oraz tym czy przypadkiem nie dba o niego tak samo jak o dom, wiec zawiadomily sluzby.

      Pies okazal sie zadbany, a one widzac podloze i skale problemu postanowily odstapic od swojej normalnej dzialalnosci w ramach programu pomocy zwierzetom i zainteresowaly sie sprawa pana Adama, za co moim zdaniem nalezy im sie pochwala, albo chociaz ciasteczko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Freakz: jakimś bzdetem mi to zalatuje

      Miłość do ludzi czasami (NIE ZAWSZE) idzie w parze z nienawiścią do ludzi ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      ~mr obvious

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wytrzymie i szlag mnie trafi. Facet jest niepełnosprawny intelektualnie w stopniu średnim, czyli ledwo co kontaktuje. Mimo to opieka nie sprawdziła, czy wskazany przez nich formalny "opiekun" niepełnosprawnego sam jest do końca rozwinięty umysłowo i czy w ogóle załapał, że został opiekunem. Jak się MOPS dowiedział, że mimo załatwienia opiekuna, chory facet jest głodny i chodzi coś zjeść do sołtysa, to opiekunka zamiast zorganizować jego żywienie, to zostawiała pudełeczko z jedzeniem na ganku, bo facet poszedł sobie ryb nałowić, kiedy akurat opiekunka raczyła wpaść. I jakoś fanie jej z tym było, bo nawet go nie poszukała ani nie zapytała opiekuna, co jest grane. MOPS nie pomógł w gospodarowaniu, bo ledwo kojarzący facet z nimi "nie współpracuje". A co, miał pani opiekunce pół renty w łapkę włożyć, czy zdychać z głodu w oczekiwaniu na jej pudełeczko?
    Sędzina też fajna. Czuje się kryształowo czysta i kryta, bo całą odpowiedzialność zrzuciła na nieudolny MOPS. Nawet nie zapewniła kontroli, jak jest realizowane jej postanowienie (choć miała obowiązek to zrobić, bo gość jest niesamodzielny).
    Jedynymi osobami, które się nim naprawdę zajęły były wolontariuszki pomagające zwierzętom. A tymczasem na takie MOPSy oraz takie sędziny idą nasze pieniądze. I to są naprawdę duże pieniądze.

  •  

    pokaż komentarz

    Jest możliwość pociągnięcia rodzeństwa/matki do płacenia alimentów?

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda mi takich ludzi. Nie jest niczemu winien, że się taki urodził. A po to łożymy na tę opiekę społeczną nasze pieniądze w podatkach, żeby niepełnosprawnej osobie zapewnić choć minimum godnego życia. To wcale nie musi być po prostu kasa do ręki. A chłopak mówi, że z dziadkiem heblował deski, fizycznie niepełnosprawny nie jest i może i czytać i pisać nie potrafi, ale do jakichś prostych prac by się nadał. Przede wszystkim czułby się potrzebny i miał kontakt z ludźmi, bo ewidentnie jest to mu niezbędne. Bardzo szybko zaufał wolontariuszkom, więc nie ma strachu przed człowiekiem. W tej gminie pewnie jest tylko jeden chłopak z taką sytuacją, to nie byłoby źle gdyby urzędy się dogadały i załatwiły jakieś chociaż dwugodzinne zajęcie przy zamiataniu chodników, grabieniu liści, czy odśnieżenia czegoś w zimie. Dobre rozwiązanie dla wszystkich. W opiece społecznej nie powinny pracować osoby bez empatii i zaangażowania, bo instytucjonalizowanie swoich obowiązków, którymi jest pomoc prowadzi do bezduszności, odwalenia byle gówna przez 8h, pojeżdżenia sobie po podopiecznych przy okazji robiąc zakupy i do domu.