•  

    pokaż komentarz

    Każdy kto ma choć odrobine pojęcia wie że nie kupuje sie pierścionków itp w sklepach masówkach typu aparty yesy svarowskie itd. To są badziewia najgorszej jakości zapakowane w ładne pudełeczka i dobrze zareklamowane. Zawsze bierze się wzór i idzie do jubilera tam też dostaniesz certyfikaty gwarancje itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: ktos tam musi kupowac skoro maja taka wysoka sprzedaż. Także nie kazdy ma takie zdanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: ja tam kupowałem w yes pierścionek zaręczynowy i od 1,5 roku wszystko z nim w porządku.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz W takich sklepach jest po prostu drożej, ale nie wiem czemu miałoby być gorzej. Ja nigdy nie miałem problemu z Aparatem czy Krukiem. A maly jubiler o wiele łatwiej może Ci zapakować g*wno w papierku.

    •  

      pokaż komentarz

      " Każdy kto ma choć odrobine pojęcia wie że nie kupuje..[.. ]...typu aparty yesy svarowskie itd"

      @RozrywkowyMateusz: Ojej, naprawdę? No coś mi się wydaje, że jeśli to byłoby takie januszowe gówno, to te Janusze by tak łatwo nie odpuścili. Coś nie chce mi się wierzyć, że by ten 'bajzel' tak przechodził bez większego echa.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: a ja ogolnie nie narzekam, a plus byl taki ze jak np. Nie trafilem z rozmiarem pierscionka to w sieciowce od reki moglem go wymienic

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz:
      Z drugiej strony dla wielu od jakości ważniejsza jest prostota, znajdujesz na necie, lokalizujesz sklep, wchodzisz, kupujesz, wychodzisz, a nie musisz się bujać po jubilerach.

    •  

      pokaż komentarz

      @crackers bo jeszcze kocha. Jak się popsuje znaczy że miłość wygasła (ಠ‸ಠ)

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: Tak jakby polski Janusz mikrobiznesu był gwarantem jakości i uczciwości.

      Próbowałem zrobić tak jak piszesz. Z tym że zrobiłem odwrotnie - najpierw poszedłem do jubilera. W pierwszym trzy wzory na krzyż, baba traktowała mnie jakby robiła mi łaskę że w ogóle otwiera dla mnie szufladę. "Do jakiej ceny?" "Nie wiem jakie są ceny, jak znajdę coś ładnego to dopiero będę patrzeć na cenę". Baba przewraca oczami. Cóż, może źle trafiłem. Idę do drugiego - bez traktowania całkiem jak intruza, ale dziadek niespecjalnie chciał mi coś sprzedać. Też parę wzorów, inny rozmiar to za półtora tygodnia, bo tak naprawdę to jest mocno zarobiony. Poszedłem do sieciówki - laska tłumaczy o co chodzi w rozmiarach pierścionków, na wystawie 200 wzorów, wszystko można wziąć do ręki, nawet pierścionek za 10 koła, jak czegoś nie mają to ściągną z poznania na pojutrze, zmiana rozmiaru gratis. Wizualnie ceny o 100 - 200 złotych wyższe. Może faktycznie jakość niższa - choć nie widzę powodu dla którego mały jubiler miałby być o klasę wyżej - ale do diabła jak mam się czuć jak petent u jaśnie pana jubilera to wybieram galerię, wiem że dziewczyna jest miła i pomocna bo jest na prowizji, ale - no właśnie - przynajmniej jest miła i pomocna.

      Zresztą tak samo sparzyłem się jak chciałem kupić głupią lampkę w sklepie rowerowym. Myślę nie będę kupować w markecie, dam zarobić lokalnemu przedsiębiorcy.
      "Jaką?"
      "A jakie są?"
      "No różne, do czego ma być?"
      "Do roweru (wtf?). Może mi pan powiedzieć jakie są rodzaje lampek?"
      "Noo do różnych zastosowań są różne rodzaje, jak będzie używana?"
      "Czyli nie powie mi pan co mogę u pana kupić?"

      Czułem się jak w paście o latarkach. Już miałem tłumaczyć debilowi że gdybym wiedział co chcę to bym nie przychodził do niego tylko włączył telefon i kupił na allegro w 5 minut z dostawą na jutro, tylko akurat potrzebowałem na już. Ale stwierdziłem że walę to, odwróciłem się, pojechałem do tesco i kupiłem. A potem płacz że małe sklepiki padają pod naporem obcego kapitału.

    •  

      pokaż komentarz

      @crackers
      Również kupiłem pierścionek zaręczynowy 4 lata temu w Yes i jest z nim wszystko w porządku. Z tym że kosztował prawie 2 średnie krajowe. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy iść do Swarovskiego i kupić pierścionek pokryty złotem z kawałkiem oszlifowanego szkła.

    •  

      pokaż komentarz

      @hitherto: mialem dokladnie tak samo kilka lat temu. Oblecialem wiekszosc jubilerow w miescie i kazdy zachowywal sie jakby laske robil, ze w ogóle mnie obsluguje. Jeden mial zrobic wycene i zadzwonic, ale nigdy wiecej sie nie odezwal. Ostatecznie kupilem w yesie i nie zaluje.

    •  

      pokaż komentarz

      @hitherto: Co do sklepów rowerowych to sama prawda. Sporo jeżdżę na rowerze, mam kilka dobrych zaprzyjaźnionych sklepów, ale gdy byłem jeszcze z 8 lat młodszy i tak wiele nie jeździłem, to trafiły się dwa sklepy których unikam. W jednym czułem się tak, że sprzedawca robi mi łaskę, że coś mi sprzedaje. W drugim zaczęli mieć pretensje do znajomego, że nie wiedział jaki widelec jest mu potrzebny (średnica, długość rury sterowej itp.). W ogóle sklepy rowerowe to trochę taka patologia, bo jak przychodzisz i się nie znasz to jesteś dużo gorzej traktowany. A to chyba powinno być tak, że przychodzisz i się nie znasz, a wychodzisz i się znasz.

    •  

      pokaż komentarz

      Zresztą tak samo sparzyłem się jak chciałem kupić głupią lampkę w sklepie rowerowym. Myślę nie będę kupować w markecie, dam zarobić lokalnemu przedsiębiorcy.

      @hitherto: Powiem Ci, że ostatnio coraz częściej bywam w sklepach rowerowych i nie wiem o co chodzi, ale im bardziej rzekomo specjalistyczny i profesjonalny sklep, tym gorsza obsługa. Tzn. nie twierdzę, że nie ma wiedzy – bo tą na pewno ma. Ale podejście do klienta to jest totalna pada. Koleś pokazuje różnego rodzaju rowery, różne ceny bo różny osprzęt. No i pytam się – jaka w zasadzie jest różnica między tym osprzętem. Czym on się różni? No i koleś oczywiście zamiast prosto odpowiedzieć na pytanie, to najpierw zaczyna prychać i pod nosem "no jak to jaka różnica, KOLOSALNA". No to mu tłumaczę, że po prostu nie wiem, wiem, że są różne klasy, ale w sumie nigdy nie interesowałem się czym to się tak naprawdę różni. Tylko waga, wykonanie, czy co? W końcu coś tam odpowiedział. Ogólnie jednak poczułem się jak debil. Co gorsza drugi raz w tym sklepie chciałem coś kupić i dokładnie drugi raz tak się poczułem.

      A później zaskoczenie, że ludzie wolą iść do Decathlonu lub Intersportu i samemu sobie pooglądać. Obsługa może będzie z łapanki, ale paradoksalnie częściej odpowie na proste pytanie niż w takim sklepie specjalistycznym.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: z mojego doświadczenia aparty czy yesy nie mają złej jakości produktów - po prostu dojebują nieadekwatne ceny, chociażby przez to, że lokalizują się w galeriach handlowych
      swarovskiego za to bym nigdy nie kupił, robią szklane błyskotki udające diament, więc ich metale też pewnie udają złoto, proste :D

    •  

      pokaż komentarz

      kupić pierścionek pokryty złotem z kawałkiem oszlifowanego szkła.

      @gridstream: A tak kupujesz z kawałkiem oszlifowanego węgla. Funkcjonalności w tej biżuterii nie ma a różnicy nie widać gołym okiem. Sam kupiłem brylant ale to tylko symbolika. Jak ktoś zarabia mniej niż średnią krajową to szkoda się w to bawić.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: Kilka lat temu kierując się takimi opiniami zrobiłem rundkę po warszawskich małych jubilerach-dramat. Brak wyboru, dostępne tylko najtańsze wyroby (3000 to górna półka), toporny kunszt rzemieślnika, obsługa i wystój jak z lat 90. Przez ten czas wydałem sporo w Aparcie i Kruku, towar bez zastrzeżeń.
      Trochę bym się powstrzymał z tekstami w stylu "kto ma choć odrobine pojęcia".
      Swoją drogą jak ktoś zna dobrego złotnika w Warszawie to chętnie poznam, mam kilka diamentów ale właśnie z braku sprawdzonego rzemieślnika od lat się kurzą w sejfie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Grub-son: dlatego mówie... wzór znajdujesz sobie sam i pokazujesz jubilerowi. On nie jest w stanie mieć tylu pierscionków na wystawie jedynie katalogi. Ja u jubilera nie dość że dostałem większy diament to jeszcze cena była o 400zł niższa. Pierścionek wyszedł identyczny jak na stronie apartu. Do tego wszystkie certyfikaty itd,

    •  

      pokaż komentarz

      @Grub-son: Ja mogę z serca polecić Szymański Gold-Shop na Kruczej 46. Swego czasu pozbywaliśmy się z żoną starych błyskotek. Zjeździliśmy kilka miejscówek, głównie Centrum Warszawy, i niestety zawsze coś było nie tak, przeważnie "petent się nie zna" to trzeba się ponabijać albo wałek zrobić. W końcu trafiliśmy na Kruczą 46 a tam jak obuchem w łeb - okazało się, że da się być miłym, pomocnym i serdecznym dla klienta, pełen profesjonalizm i kultura. Ceny odkupu złota lepsze niż w skupach czy lombardach i na prawdę znają się na rzeczy a nie tylko na tym jak Cię orżnąć z kasy. Skończyło się tak, że ostatnią partię biżuterii, którą mieliśmy na sprzedaż przerobili nam na eleganckie obrączki. Teraz nie wyobrażam sobie iść gdzie indziej. Jakbym miał drugi raz tournee po jubilerach robić to chyba bym się pochlastał więc w pełni Cię rozumiem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @crackers: to go w końcu komuś k$!!a daj a nie pod łóżkiem trzymasz

    •  

      pokaż komentarz

      @hitherto: Mam podobne zdanie o małych sklepikach i marketach, ale to dlatego że ja zanim coś kupię lubię to dokładnie obejrzeć, przeczytać wszystko co się da na opakowaniu, porównać cenę z trzema podobnymi produktami itp. i w markecie sobie swobodnie chodzę oglądam i wybieram, w razie potrzeby sześć razy się rozmyślę w drodze do kasy i wybiorę jednak inny produkt. A w małym sklepiku? Jak w lesie. Stoi nad tobą wielki gajowy i chucha ci w kark, a po 30 sekundach tupta nogami żebyś se poszedł, obojętnie z zakupem czy bez, bo mu kawa stygnie na zapleczu

      (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      pokaż komentarz

      @zenonzima: dałem 1,5 roku temu mojej obecnej żonie.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: Rozumiem ideę, ale jak chce zamówić biżuterię za ładnych kilka tysięcy to bym chciał obejrzeć jakiś gotowy wyrób porównywalnej klasy, zobaczyć czy znają się na rzeczy. Inaczej można dostać karykaturę wybranego wzoru, a płatne przecież z góry.

      @ashi1 Dzięki, sprawdzę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @hitherto: Miałem podobną sytuację w serwisie rowerowym. Choć lubię dłubać przy rowerach sam, akurat w zeszłym roku przed sezonem nie miałem czasu więc zaniosłem rower do serwisu niedaleko mojego domu który otworzył chłopak mega zajarany kolarstwem itp. (był m.in. kurierem na ostrym kole) - zamiast zanosić do jakiś gówno sieciówek pomyślałem fajnie będzie wesprzeć kolesia. Na fb odjechane projekty itd. ale zwykły rowerek też przyjął na serwis. Kiedy poprosiłem go również o wymianę klocków spytałem jakie założy i czy mogę coś wybrać. Zaczęły się podśmiechujki że "hehe a jakie byś chciał, kolorowe? Klocki to klocki". Olałem sprawę, spytałem tylko ile będą kosztowały, sam wtedy byłem w plecy z tym co obecnie jest dostępne. A tu się okazuje, że i owszem są różne rodzaje z np. wymienną tylko okładziną albo nawet właśnie kolorowe - czarno-czerwone - każdy z kolorów to inna mieszanka (twarda-miękka). Koleś na bank miał ogromną wiedzę, ale też jakieś takie poczucie wyższości, które objawiało się właśnie takim podejściem do zwykłych rowerzystów/klientów.

    •  

      pokaż komentarz

      @sandrix78: koledze @RozrywkowyMateusz: chodzi o to, ze mozna kupic buty w sklepie nike, albo pojsc do szewca i zamowic buty na miare ( ͡° ͜ʖ ͡°) tyle, ze w przypadku bizuteri to lepiej pojsc do jubilera to fach mistrzowski niz kupowac pierscionki robione przez maszyne w chinach

    •  

      pokaż komentarz

      @hitherto: kupowałem ostatnio pierscionek zaręczynowy, róznica w cenie między zwykłym jubilerem, a sieciówką wyniosła około 7tysięcy na korzyść jubilera. Dodatko brylant, który otrzymałem jest czystości VVS2, a w sieciówkach zazwyczaj można liczyć na SI1 czasem VS2..także mówimy tutaj o różnicy kilku klas czystości. Kolor brylantu G, w siecowkach zazwyczaj H, więc też na korzyść jubilera. Wiedza miłych Pań w sieciówka zazwyczaj jest zerowa, oczywiście obsługa jest bardzo miła itp. :) Na moje pytanie dotyczące kątów w koronie czy pawilonie w kamieniu nie były wstanie nic odpowiedzieć, w sumie jedyne co ogarniały to masa kamienia. Zależało mi na białym złocie naprawdę dobrej jakości aby nie było rodowane. Oczywiście wszędzie w sieciówkach wszystko slicznie się błyszczy bo białe złoto jest rodowane, czyli po kilku tygodniach/miesiącach blask znika i staje się matowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @RozrywkowyMateusz: sorry, ze sie podpinam po pierwszy komentarz.
      Ogolnie ich wyroby to dziadostwo, ale czy ktos k$$!a widzial to zdjęcie pierscionka?! Albo byl zrobiony z cyny, albo wlascicielka przewala na co dzien kamienie rekoma. Przeciez ten pierscionek wyglada jak przejechany przez samochod na asfalcie, albo nie wiem co. Jest zniszczony, ze az zal.

    •  

      pokaż komentarz

      @sandrix78: jeśli towar ewidentnie nie jest zgodny z umową to pozostaje skorzystać z prawa rękojmi i na tej podstawie rozwiązać umowę, zwrócić towar i odzyskać pieniądze. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @gridstream: no ale k$?!a pierscionek zareczynowy a bizuteria z krysztalami od svarowskiego to przeciez dwie zupelnie rozne rzeczy to na ch!$ je porownywac.

    •  

      pokaż komentarz

      ja tam kupowałem w yes pierścionek zaręczynowy i od 1,5 roku wszystko z nim w porządku.

      @crackers: Mam nadzieje że w pożyciu również w porządku (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @hitherto mam takie same doświadczenia. W ogóle nie będę płakał jak te sklepy padną, ludzie którzy je prowadzą mają miny jakby siedzieli tam za karę.

    •  

      pokaż komentarz

      im bardziej rzekomo specjalistyczny i profesjonalny sklep, tym gorsza obsługa

      @AvantaR: :D miałem to samo
      to jest przykład że specjalista i znawca tematu, niekoniecznie będzie dobrym sprzedawcą :D

      Ja szukałem dwóch rowerów. Dla mnie i dla żony. Do rekreacyjnego jeżdżenia kilkanaście razy w roku. Markety wykreśliłem od razu, został Decathlon i mniejsze sklepy. Wchodze do takiego co jest u nas tak długo jak pamiętam.
      Około 30 letni sprzedawca pyta się jak może pomóc. No to mu mówię czego szukam. I że chce nie dać więcej jak 2, max 2.5k na oba.
      on - "o Panie. To za jeden by trzeba tak z 4 dać. Za 2.5 by się może znalazł jeden miejski"
      ja - "no ale my mało jeździmy, dodatkowo w bloku mieszkamy, więc nie chce się jeszcze martwić o to że mi ukradną"
      on - "no nie, ja też swój rower na ścianie w pokoju trzymam"

      No kur..., w mieszkaniu m3 (3. piętro) zamieszkanym przez 3 osobową rodzinę będę wieszał rowery i jeszcze tachał je za każdym razem z trzeciego piętra na dół.

    •  

      pokaż komentarz

      @wyjalowiony: z takim budżetem to chyba najlepiej do Decsa. Nie dość, że nikt ci nie będzie marudził, że masz mało hajsu to jeszcze ceny na taki budżet w sam raz. Niektorzy nie rozumieją, że można np. jeździć na rowerze okazjonalnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @AvantaR: no i tak zrobilismy
      rowery mam 3 rok i za oba + fotelik dla dziecka + troche osprzetu zaplacilem jakies 2.5k.

      jezdzimy na nich wycieczki po max 30-40km, kilkanaście razy w roku

    •  

      pokaż komentarz

      Zresztą tak samo sparzyłem się jak chciałem kupić głupią lampkę w sklepie rowerowym. Myślę nie będę kupować w markecie, dam zarobić lokalnemu przedsiębiorcy.
      "Jaką?"
      "A jakie są?"
      "No różne, do czego ma być?"
      "Do roweru (wtf?). Może mi pan powiedzieć jakie są rodzaje lampek?"
      "Noo do różnych zastosowań są różne rodzaje, jak będzie używana?"
      "Czyli nie powie mi pan co mogę u pana kupić?"


      @hitherto: Czyli nie odpowiada Ci, ze sprzedawca próbuje poznać Twoje potrzeby, żeby ci doradzić? Nie da się ukryć, że inna lampka będzie potrzebna na wyprawę w "nieucywilizowane" kraje, gdzie np. ciężko o prąd i można np. pomyśleć o zasilaniu z dynama, inna do jazdy po mieście, gdzie właściwie służy tylko jako pozycyjna, a inna do jazdy po ciemku w ciężkim terenie gdzie powiedzmy, że wymagana jest duża ilość światła czy zamontowania na kasku. Było powiedzieć, że potrzebujesz czegoś uniwersalnego i pewnie byś miał pokazane co chcesz a nie napinasz się w necie, że sprzedawca nie czyta w Twoich myślach.

    •  

      pokaż komentarz

      @AvantaR: troche masz racji, ale czesciowo rozumiem obsluge takiego specjalistycznego sklepu. Wyobraz sobie, ze masz sklep z osprzetem do satelity. Klienci z NASA, chinskiej agencji kosmicznej i polskiej misji kosmicznej z sosnowca wysylaja ci zamowienia na konkretne cewki zwojowe do akceleratora pozytonow, a tu nagle wchodzi baba z siatkami z biedronki i pyta jakie jest roznica miedzy satelita a antena satelitarna.
      Owszem, mozesz spedzic poltorej godziny po krotce wyjasniajac roznice majac nadzieje pozyskac w niej kiedys w przyszlosci klienta, albo mozesz ja splawic i w tym samym czasie obsluzyc trzech innych klientow, ktorzy dokladnie wiedza, czego chca.

      Takie specjalistyczne sklepy nie zawsze sa zainteresowane obsluga ludzi nieobeznanych, bo to rzadko kiedy jest wracajacy klient, poziom reklamacji jest super wysoki, bo czesto to co mu sie wydaje, ze kupuje, a to co faktycznie zamowil to dwie rozne rzeczy, wiedza zerowa, ryzyko zwrotow duze.

      Oczywiscie z punktu widzenia klienta to jest zla obsluga, ale w pewnym momencie taka zla obsluga pewnych klientow staje sie koniecznoscia biznesowa, w zaleznosci od przyjetego modelu.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: Panie, ale to nie jest sklep z częściami do satelity tylko sklep ROWEROWY. Mówiąc sklep specjalistyczny mam na myśli – sklep, który nie jest marketem, a sprzedaje rzeczy w określonej tematyce. Mają w ofercie zarówno zwykłe miejskie rowery, jak i takie za kilka tysięcy. Zresztą złotą zasadą jest – traktowanie klienta z szacunkiem i powagą. Nie raz widziałem, jak np. do sklepu ze sprzętem górskim wchodził sobie kolo, który nie miał pojęcia o temacie i wychodził ze sprzętem za kilka tysięcy. Oczywiście sprzedawca mógł go wyśmiać, że nie rozróżnia raków paskowych od automatów, ale wtedy stracił by sporo kasy.

      Po to idę do sklepu, żeby zapytać specjalistę. I jego zasranym obowiązkiem jest mi pomóc. Inaczej po co płacić więcej w sklepie stacjonarnym, skoro praktycznie wszystko w internecie znajdziesz taniej?

      Jeśli ktoś nie jest zainteresowany obsługą klienta (nieważne jakiego) to niech lepiej zrobi robotę, bo się do niej nie nadaje.

    •  

      pokaż komentarz

      "Jaką?"
      "A jakie są?"
      "No różne, do czego ma być?"
      "Do roweru (wtf?). Może mi pan powiedzieć jakie są rodzaje lampek?"
      "Noo do różnych zastosowań są różne rodzaje, jak będzie używana?"
      "Czyli nie powie mi pan co mogę u pana kupić?"


      @hitherto: W rowerowym to akurat według mnie wyszedłeś na kretyna, to logiczne że sprzedawca chce poznać twoje preferencje, "do czego ma być" odnosi się do tego jak chcesz jej używać, inne światło kupisz do roweru mtb a inne do miejskiego...

    •  

      pokaż komentarz

      Próbowałem zrobić tak jak piszesz. Z tym że zrobiłem odwrotnie - najpierw poszedłem do jubilera. W pierwszym trzy wzory na krzyż, baba traktowała mnie jakby robiła mi łaskę że w ogóle otwiera dla mnie szufladę. "Do jakiej ceny?" "Nie wiem jakie są ceny, jak znajdę coś ładnego to dopiero będę patrzeć na cenę". Baba przewraca oczami. Cóż, może źle trafiłem. Idę do drugiego - bez traktowania całkiem jak intruza, ale dziadek niespecjalnie chciał mi coś sprzedać. Też parę wzorów, inny rozmiar to za półtora tygodnia, bo tak naprawdę to jest mocno zarobiony. Poszedłem do sieciówki - laska tłumaczy o co chodzi w rozmiarach pierścionków, na wystawie 200 wzorów, wszystko można wziąć do ręki, nawet pierścionek za 10 koła, jak czegoś nie mają to ściągną z poznania na pojutrze, zmiana rozmiaru gratis. Wizualnie ceny o 100 - 200 złotych wyższe. Może faktycznie jakość niższa - choć nie widzę powodu dla którego mały jubiler miałby być o klasę wyżej - ale do diabła jak mam się czuć jak petent u jaśnie pana jubilera to wybieram galerię, wiem że dziewczyna jest miła i pomocna bo jest na prowizji, ale - no właśnie - przynajmniej jest miła i pomocna.

      @hitherto: w aparcie pierścionek ze złota próby 375 i brylantem 0,05 ct kosztuje 1000 zł, 2g złota 375 na rynku kosztuje 100 zł, brylant 0,05 ct kosztuje 40 zł, teraz rozumiesz jaką mają przebitkę i dlaczego są dla ciebie tacy mili?

    •  

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice Tu nie chodzi o funkcjonalność, skoro już porównujesz szkło do "alotropowej odmiany węgla". Tylko o trwałość że względu na niesamowitą twardość.W końcu pierścionek zaręczynowy jest na całe życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @gridstream: Trwałość? Stal nierdzewna byłaby mocniejsza- dowolny mocniejszy kamień by wytrzymał całe życie. To człowiek jest kruchy.

  •  

    pokaż komentarz

    Certyfikaty w swarovskim tez daja. Biorą dużo hajsu i wciskają gowna. Dziewczyna założyła pewnie konto jak ja oszukali. Btw niezgodnym z prawem konsumenta jest wysyłać odpowiedz w innym niż język ojczysty klienta. Do uokiku zgłosić chamów!

    •  

      pokaż komentarz

      Certyfikaty w swarovskim tez daja.

      @sylwiasylwias: przepraszam, a na co oni dają te certyfikaty? Kiedy kupujesz u jubilera pierścionek z brylantem, dostajesz certyfikat poważnego instytutu zajmującego się kamieniami szlachetnymi, który potwierdza jego masę, czystość, kolor, jakość szlifu i legalne pochodzenie, a co takiego może certyfikować Swarovski, który sprzedaje szlifowane szkiełka?

    •  

      pokaż komentarz

      @El_Polaco: certyfikaty kamieni swarovskiego.
      Mam bransoletki ze swarovskiego i daja na te kamienie takie certyfikaty. Szczerze mowiac mozna sobie nimi wytrzeć d**e

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwiasylwias Jak certyfikaty na złoto i derywaty (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwiasylwias:

      certyfikaty kamieni swarovskiego.
      no to już paszport polsatu albo certyfikat hardcora jest więcej wart ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Swoją drogą nie wiem czy mogą się wykpić tym że nie ponoszą odpowiedzialności za "ordinary wear and tear". No k%%$a przecież w ten sposób to niczego by nie można reklamować poza rzeczami które się rozpieprzyły przy wyjmowaniu z opakowania.
      Ja bym oddał z tytułu rękojmi a jak nie to UOKiKu.

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwiasylwias: Też trafił mi się podobny numer w tej sieciówce. Na szczęscie, moja luba bardziej od biżuterii kocha mnie i nie nosi swojego złotka na widoku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ostatni_lantianin:

      Swoją drogą nie wiem czy mogą się wykpić tym że nie ponoszą odpowiedzialności za "ordinary wear and tear".

      W ten sposób (no, mniej więcej) się wykpił Empik jak reklamowałem słuchawki, które pękły przy zdejmowaniu. "Uszkodzenie jest mechaniczne i może być spowodowane przez użytkownika.". Dwa odwołania, próba mediacji w sądzie inspekcji handlowej, Empik miał to gdzieś. Sklepy często zrzucają winę na klienta i w sumie co mają do stracenia? Jak się uprze, to mu ją uznają i może nawet przeproszą (tak pewnie będzie w tym wypadku, jak się sprawa zrobi głośna), a większość sobie odpuści i machnie ręką (bo ja walczyć o słuchawki za 50zł też nie zamierzam).

    •  

      pokaż komentarz

      @ablipps: moje bransoletki wyglądają po czasie jak szynka w siatce i czyszczenie wcale nie pomaga.

    •  

      pokaż komentarz

      No k@#@a przecież w ten sposób to niczego by nie można reklamować poza rzeczami które się rozpieprzyły przy wyjmowaniu z opakowania.

      @ostatni_lantianin: @Mixxer5: Tak samo jest z reklamacją obuwia :) złe użytkowanie i cyk, reklamacja do kosza NASTĘPNY!

    •  

      pokaż komentarz

      @GrzegorzPorada: Bo w ten sposób sklepy oszczędzają kupę kasy na reklamacjach. To jakby ktoś wziął na Ciebie kredyt w banku- spłacasz albo się sądzisz, bo "sklep" nie ma nic do stracenia- oni już i tak mają prawników, których opłacają, to klient musi swój czas wolny poświęcić (i pieniądze) żeby się móc szarpać. Uważam, że powinny być jakieś kary za takie bezprawne łamanie praw konsumenta. Jakby sklep musiał nie tylko zrealizować gwarancję (i zapłacić ewentualne koszty sądowe, co nie jest dla konsumenta żadnym zyskiem), ale też zapłacić rekompensatę za stracony czas, to by się zastanowili czy warto wszystkie reklamacje traktować w ten sam sposób. A klient dużo chętniej walczyłby o swoje w takiej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mixxer5: no święta prawda
      ale z tymi butami to różnie bywa - bo zgadzam się że większość z nich to tandeta, z drugiej jak sklep jest za bardzo przyjazny to się zaraz pojawią janusze co kombinują

    •  

      pokaż komentarz

      @ostatni_lantianin: niezly numer, dawac certyfikat na to, ze dostalo sie kulki szklane.
      Indianom kowboje kupujacy ich ziemie za szklane kulki chyba tez dawali jakies certyfikaty.. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    sandrix78 od 1 godz. na Wykopie

  •  

    pokaż komentarz

    @sandrix78 - obawiam się, że clou problemu zawarłaś już w pierwszym akapicie. Swarovski to g#wno i naprawdę nie trzeba pisać nic więcej. Współczuję tym bardziej, że za podobne lub niewiele większe pieniądze kupiłabyś u lokalnego jubilera pierścionek co prawda tylko z cyrkonią, ale wykonany w całości ze złota, a nie jedynie pokryte jego cieniutką warstwą. Lekcja na przyszłość - biżuterii Swarovskiego tak samo jak zegarków modowych marek się nie kupuje, bo ani to biżuteria, ani zegarki.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja kupowałem zaręczynowy pierścionek i obrączki u lokalnego jubilera. Ceny w Yes i Aparcie były o ponad 50 % droższe. Dodatkowo u jubilera terminy czekania były krótsze, i możliwość zmiany rozmiaru obrączki (moja żona ma kamienie w obrączce i w Aparcie mówili, że nie da się zmienić rozmiaru a u jubilera "będzie ciężko ale damy radę" .

    Ponadto jak poszliśmy z żoną po jakimś czasie kupić bransoletkę na prezent teściowej to dostaliśmy zniżkę bo "widzę, że państwo obrączki u mnie kupili". Polecam kupowanie u lokalnych jubilerów jeszcze z tego powodu, że na miejscu rozmawiamy z osobą która ma daną rzecz wykonać a nie ze sprzedawcą który o pracy jubilera często nie ma pojęcia, szczególnie jeżeli chcemy kupić coś niestandardowego.

    •  

      pokaż komentarz

      Ceny w Yes i Aparcie były o ponad 50 % droższe

      @kolanin: Pozwolę sobie się przyp!@?#?@ić - cena nie jest droższa, może być wyższa. Droższy jest produkt, bo to jego kupujesz, a nie cenę.

    •  

      pokaż komentarz

      @kolanin: @Noct:

      Zawsze, ale to zawsze powinno się zaopatrywać u lokalnych rzemieślników. Powody są dwa: wyższa jakość (towar nie jest robiony maszynowo czy przez niewykwalifikowaną kadrę z Bangladeszu) oraz obsługa klienta gdy coś się nie zgadza.

      Skąd to się bierze? Rzemieślnik musi konkurować z gigantami i jego renoma jest dla niego na wagę złota (skoro jesteśmy już w temacie).

      Oczywiście jest też jak pisze Noct, ceny mogą być wyższe. Jednak (nie tylko u jubilerów) są tego odpowiednie powody: pierwszy: nieoszczędzanie na materiale (guzik na przyszyty na dwie cienkie nitki) czy wyrób z gównolitu i innych syntetycznych materiałów, dwa: mogą zamawiać w hurcie.

      Mimo wszystko jakość broni się sama. Sieciówek (wszelakiego rodzaju) powinno się unikać jak ognia. Galerie handlowe to odpowiednik ruskiego bazaru z lat 90. Oprawa i opinia się zmieniła, jednak jakość pozostała ta sama.

    •  

      pokaż komentarz

      @kolanin:
      Być może zależy to też od tego z jakim kamieniem kupujemy pierścionek. Ja gdy kupowałem pierścionek zaręczynowy to czy w małej pracowni czy sieciowce mówili mi podobne ceny, po prostu płaciło się za brylant a dodatkowe złoto na pierścionek było już w "cenie". W zasadzie rozmiarowo brylanty były w tych samych cenach, różnice byly w szlifie i kolorze na korzyść małej pracowni

1 2 3 4 5 6 7 ... 13 14 następna