•  

    pokaż komentarz

    Dlaczego osiągają sukces? Kilka fragmentów.

    Rekrutacja odbywa się na kilku poziomach. Najważniejsza jest rozmowa, w której uczestniczy oboje rodziców. Jasno mówimy o fundamentalnych zasadach. Po pierwsze, szkoła nie zastępuje rodziców w wychowaniu, to zadanie rodziców. Zapewniamy przy tym, że nie chcemy zepsuć tego, co przez dotychczasowe lata wypracowali rodzice – deklaruje.

    Jeszcze kilkakrotnie w trakcie rozmowy podkreśla, że w "Sterniku" panuje przekonanie, że "dzieci wychowywane, a nie tylko kształcone, osiągają lepsze wyniki edukacyjne niż dzieci pozostawione same sobie".

    Model szkoły w ogóle zakłada duże zaangażowanie rodziców. Nie ma tu klasycznych wywiadówek, czyli jednoczesnego spotkania z kilkudziesięciorgiem rodziców – zamiast tego trzy razy do roku odbywają się indywidualne spotkania, na które przychodzi oboje rodziców.

    Wazna rzecz. Edukacja to nie tylko sprawa chodzenia do szkoły.

    Ojciec ma kluczowe znaczenie w procesie wychowania. Jest ważniejszą figurą, ale też jest dla dziecka bardziej interesujący niż matka, której poglądy są dziecku znane
    Poza tym szkoła organizuje wiele aktywności, które angażują ojców, więc dzieci, które nie mają z nimi kontaktu, czułyby się wykluczone.


    Wykop i #redpilers walczy chyba o to?

    Porządek dnia nie odbiega od planu zajęć w innych szkołach. Msze są, ale nieobowiązkowe. Dzieci noszą mundurki (najmłodsi chłopcy szare spodnie i czerwone koszulki polo, dziewczynki białe koszulki polo, spódniczki i granatowy sweterek. Po rozpoczęciu liceum chłopcy zakładają klasyczne koszule - błękitne lub białe).

    Noszenie mundurków ukrywa status materialny, dzięki czemu biedniejsze dzieci nie czują się wykluczone. Bo w placówkach "Sternika" spotykają się i dzieci zarabiających tysiące złotych biznesmenów, i klasy średniej, i pracowników fizycznych.

    Pieniądze niszczą w młodym wieku. Bogate dzieci maja za kolegów osoby biedne. Osoby biedne maja wzór inny niż patologia, osoby bogate widza ze nie każdy to bogacz.

    Wiara katolicka i kościół wychowała i wychowuje mądre pokolenia dorosłych.

    •  

      pokaż komentarz

      @prosile: paradoksalnie jest tu dużo racji. Dobre, bo są i zj$%@ne szkoły katolickie mają pare zalet, np:
      - wychowywanie rodziców - rodzice mają brać udział w edukacji i wychowywaniu dziecka świadomie, a nie tylko jako kasa i taxi - jeśli zastanawiacie się skąd się bierze patola typu wkładanie nauczycielom kosza na śmieci na głowę, darcie mordy jakim prawem Brajanek ma 3, a nie 5 albo skąd 14 latek ma na dopalacze - stąd, że rodzice dają hajs i reszte mają w dupie
      - dyscyplina - im jestem starszy tym większą dyscyplinę sam sobie aplikuje i szczerze, uważam, że są same plusy - i wcale nie widzę problemów z wychowaniem z wysoką dyscypliną, ale ...
      - syndrom spuszczenia z łańcucha - czyli kiedy dyscyplina jest bezmyślna - to częste kiedy rodzice narzucają dyscyplinę, zamiast uczynić z niej jeden z elementów wychowania - nie może jej być za dużo, a plus tego, że w szkole jest dużo dyscypliny, jest taki, że po szkole może jej być mniej - dziecko ma schemat dyscypliny w miejscu pracy i luzu w domu - dobry schemat moim zdaniem
      - brak ściągania i wysoki poziom - co jak co, ale szkoły publiczne tego nie pilnują, a jak nie muszę płacić za dokształcenia dziecka - bomba

      Paradoksalnie, te dobre szkoły katolickie wcale nie kładą dużego nacisku na religię aktywną. Nie pozwalają na łamanie ogólnych zasad opartych o pewien rdzeń, ale ogólnie - wcale nie jest tam bardziej religijnie.

      Dyscypliny nie może być za dużo, trzeba wiedzieć kiedy ją dokręcić, a kiedy zluzować.

    •  

      pokaż komentarz

      @mdomans: to prawda, są szkoły katolickie które są zbyt radykalne ale o nich raczej nie ma mowy w artykule i raczej nie będzie. (Tych które osiągają duże sukcesy)

      Szkoły publiczne z wszelka patologia to najgorszy sort szkół. Szczególnie w małych miastach.

    •  

      pokaż komentarz

      @prosile: co ciekawe, uważam także, że poziom dyscypliny dotyczy także nauczycieli. Nauczyciele w publicznych szkołach często mają postawę znięchęcenia i olewki. Tłuką swój przedmiot i edukować młodzież im się nie chce. Bo nie mają wsparcia od szkoły i od rodziców. Czują się niedocenieni, źle opłacani, przeciążeni i bezsilni. Więc inwestują minimum wysiłku. Rodzice mają temat w dupie, bo dziecko jest w szkole, czyli się uczy. A jak ma złe oceny albo nie zdaje, to idą z mordą do nauczyciela. A dyrekcja woli mieć spokój niż czasem kogoś wyj@#$ć, bo po co dym robić.

      Najlepszy nauczyciel jakiego znałem przez lata uczył matmy i oprocz tego był wicedyrektorem. I był typem który nigdy nie podnosił głosu. Zależało mu i potrafił zaprowadzić dyscyplinę przez co nie musiał drzeć mordy i grać niedocenionego geniusza. Faktem jest, że dobierał sobie klasy. Jest też faktem, że poziom u niego był tak wyśrubowany, że zadania którzy inni mieli na klasówkach jako "trudne" u nas najsłabsi rozwiązywali w pamięci. Nigdy nie sprawdzał pracy domowej, bo dawał 100-200 zadań tygodniowo. Ale biada temu, co go złapał pod tablicą na niezrozumieniu tematu.

    •  

      pokaż komentarz

      @prosile: Osiągają sukces dlatego, że z takiej szkoły nadzwyczaj łatwo się wylatuje, jeśli wybulisz na czesne, to szanujesz. Zwykłe szkoły nie mają żadnych narzędzi do selekcji durniów, leni i dresiarni. Sp#%?!!!inę po prostu przesuwa się z klasy do klasy, żeby jak najszybciej się pozbyć a nie męczyć drugi rok z nimi. Każda szkoła niepubliczna wygrywa z takim systemem.

    •  

      pokaż komentarz

      @prosile: powiem tyle ze bogaci sie trzymaja z bogatymi w takich szkolach.
      Ubior to nie jedyne czym mozna sie popisac, w przypadku chlopcow glownie zegarki ;)
      A po szkole odsiewaja ubozszych idac do drogich lokali cos zjesc.
      No i standard czyli pokazywanie majatku za pomoca mediow spolecznosciowych.

      Przy czym tam nie ma typowo biednych. Miesiac to 1000 zl i wiecej. Jest klasa srednia i dolna czec bogatej(jak kto woli bogata srednia).

      Natomiast faktycznie jest wysoki poziom i jesli ktos chce sie uczyc to ma mozliwosc.
      Ktos nie chce (a rodzice wymuszaja iscie do takiej szkoly i utrzymanie sie w niej) to jedzie na dostatecznych i ma mocno wyjebane.

      No i faktycznie wcale nie ma tam samych glebokowierzacych. Po prostu dzieci bogatszych konserw i centrum.

    •  

      pokaż komentarz

      @mdomans: prowadziłam zajęcia umuzykalniające w przedszkolu prowadzonym przez siostry zakonne i to naprawdę świetne przedszkole. Dzieciaki są uczone ogólnych chrześcijańskich zasad (czyli po prostu kręgosłupa moralnego). Co różni je od przedszkola publicznego to przede wszystkim możliwość wymierzania "kar". Nie mówię oczywiście o przemocy fizycznej czy jakiejkolwiek, ale doskonale funkcjonował system kar i nagród. Jeśli jakiemuś rodzicowi nie odpowiada - no cóż, zawsze może wypisać. Siostry współpracują również z lokalnym domem dziecka więc grupy są "wymieszane". Poziom dyscypliny, empatii no i edukacji dużo wyższy niż w przedszkolach publicznych z którymi miałam styczność.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiara katolicka i kościół wychowała i wychowuje mądre pokolenia dorosłych.

      @prosile: Bzdura. Nie ma to nic związanego z wiarą. To jest po prostu czyste, racjonalne podejście do szkolnictwa w którym zauważa się skutki danych działań i przyczyny problemów. Tak to prawda, że szkoły katolickie mają wyższy poziom, bo się trzymają części tych reguł.
      Lecz do ideału daleka droga.

      Najprostszym przykładam są szkoły japońskie:

      Rekrutacja odbywa się na kilku poziomach. Najważniejsza jest rozmowa, w której uczestniczy oboje rodziców. Jasno mówimy o fundamentalnych zasadach. Po pierwsze, szkoła nie zastępuje rodziców w wychowaniu, to zadanie rodziców. Zapewniamy przy tym, że nie chcemy zepsuć tego, co przez dotychczasowe lata wypracowali rodzice – deklaruje. [...] Model szkoły w ogóle zakłada duże zaangażowanie rodziców. Nie ma tu klasycznych wywiadówek, czyli jednoczesnego spotkania z kilkudziesięciorgiem rodziców – zamiast tego trzy razy do roku odbywają się indywidualne spotkania, na które przychodzi oboje rodziców.
      Nauczyciele odwiedzają rodziców w domu i spotykają się w szkole dyskutując o postępach dziecka.

      Porządek dnia nie odbiega od planu zajęć w innych szkołach. Msze są, ale nieobowiązkowe. Dzieci noszą mundurki (najmłodsi chłopcy szare spodnie i czerwone koszulki polo, dziewczynki białe koszulki polo, spódniczki i granatowy sweterek. Po rozpoczęciu liceum chłopcy zakładają klasyczne koszule - błękitne lub białe). [...] Noszenie mundurków ukrywa status materialny, dzięki czemu biedniejsze dzieci nie czują się wykluczone. Bo w placówkach "Sternika" spotykają się i dzieci zarabiających tysiące złotych biznesmenów, i klasy średniej, i pracowników fizycznych.
      Mundurki to standard, a cel ich istnienia jest identyczny.

      Do tego możemy chociażby podać przykład sprzątania klas przez uczniów. Bardzo proste, a likwiduje wandalizm i uczy aby utrzymywać porządek w danym otoczeniu z którego samemu się korzysta.
      Kolejna rzecz to otwarcie pomieszczeń szkolnych, bo one istnieją dla ucznia, a nie dla nauczyciela lub ustawy. Dziecko przychodzi do szkoły i jej atmosfera nie jest tak odległa od domowej. Nie ma siedzenia na podłogach pod zamkniętymi pomieszczeniami niczym w więzieniu. I tak dalej, i tak dalej...

      Zasady bardzo podobne z dodatkiem dziesiątek innych, a Japonia to w większości kraj ateistyczny. Podobne zastosowania istnieją w wielu innych krajach, Korei, Chinach, USA, Wielkiej Brytanii. Katolicyzm nie jest do tego potrzebny.

    •  

      pokaż komentarz

      @prosile: Chodziłam do katolickiego liceum, ale innego niż z artykułu - koedukacyjnego. Poza mundurkami, nie było jakiejś dużej dyscypliny. Małe klasy i mała szkoła powodowało to, że wszyscy się znali, dodatkowo rodzice byli tak jak w artykule angażowani i byli częścią szkoły. Nie modliliśmy się codziennie, nie modliliśmy się na religii, jednak wszystkie ważne dla uczczenia rocznice były rozpoczynane mszą świętą. Istniała co prawda możliwość wzięcia udziału we mszy w szkolnej kaplicy codziennie przed zajęciami , ale nie było to obowiązkowe. Brało w niej udział max 10 uczniów i można było się napić wina przed szkołą ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Do szkoły mogły też chodzić dzieci ateistów, ale rodzice musieli podpisać akceptację, że zdają sobie sprawę z charakteru szkoły i wartości w niej propagowanych.
      Podsumowując - szkoła nie różniła się tak bardzo od normalnej. Małe klasy plus podejście do ucznia to ją wyróżniało.
      Wyniki w rankingu wojewódzkim, jak i krajowym szkoła miała bardzo wysokie* mimo, że to szkółka w mieście powiatowym.

      * ostatnio sprawdzałam jak jej idzie w rankingu. Wyniki w ostatnich dwóch latach bardzo się pogorszyły i nie wiem z czego to wynika. Ja kończyłam szkołę ponad 10 lat temu.

      pokaż spoiler Uczniowie z mojej klasy dostali się tam, gdzie chcieli. W klasie mieliśmy 2 uboższe osoby, które nie płaciły za czesne. Zostali przyjęci ze względu na bardzo dobre wyniki z poprzedniej szkoły.
      Sama wybrałam tę szkołę (Miałam 2 inne publiczne do wyboru w większym mieście)
      Moi rodzice płacili ok. 200zł czesnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: bullshit. Nie jest to regułą, że bogaci się trzymają z bogatymi. Sam chodziłem do takiej szkoły ( gimnazjum ), jako człowiek raczej z nizin społecznych wobec ludzi z lepszych domów. I co ? Z kolegami ,którzy mają ojców prokuratorów i biznesmenów w swojej branży dalej utrzymuje kontakt lepszy niż z ludźmi z publicznego LO. Dla mnie bardzo dobrym wspomnieniem było to, że mimo mojej gorszej sytuacji materialnej chodziłem z takowymi bo był to największy impuls żeby cały czas się rozwijać ( czytaj - Ucz się,pracuj, będziesz miał dobrze w życiu jak ich rodzice )

      pokaż spoiler ps. Banany zawsze będą trzymać z bananami. Normalni też się znajdą

    •  

      pokaż komentarz

      ... i pracowników fizycznych
      @prosile: ciekawe od kiedy rodziców pracujących jako fizole stać na czesne w kwocie 1000zł xD
      Moja żona pracowała w tej szkole, dziewczyny są głównie z bogatych domów, a część z nich to rozpuszczone bydło.
      Ta szkoła to maszynka do robienia hajsu i to nie małego.

    •  

      pokaż komentarz

      @FieryDragon: nie. Ale cieszę się, że pytasz, bo znaczy, że gdzie indziej też są dobrzy pedagodzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: gówno prawda, że bogaci trzymają się z bogatymi. To jest to o czym pisałem: sam miałem w klasie paru bananów, gdzie cechą charakterystyczną było rozpuszczenia dziecka kasą i zerową odpowiedzialnością. Przy czym, wcale dużo bardziej nadziani niż średnia nie byli. Po prostu jak dziecko chciało - to miało. I zero granic. Pamiętam, że wtedy wchodziła moda na ASG. Banany dostały sprzętu top marek za kilka tysięcy od rodziny (babć, wujków, cioć, faceta matki itp.), a mnie starzy jak im powiedziałem, że za swoje chce sobie kupić op?%#@?$ili jak burą sukę, że stary chłop (15rok) pistolecikami chce się bawić i, że chyba mam za dużo wolnego czasu więc żeby mi się nie nudziło pomogę matce sprzątać zakład.

    •  

      pokaż komentarz

      @razvizion: wysoko wykfalifikowani pracownicy fizyczni na dzialnosciach, bywa ze pracujacy za granica (Norwegia, Szwajcaria). Ale faktycznie to jakis drobny % bedzie.

      @mdomans: nie, realia. Ubozszych nie stac by dotrzymac im towarzystwa po szkole, na weekednowych wyjazdach czy drogich wakacjach. Szczegolnie starszej mlodziezy, gdy zaczynaja tworzyc juz grupy towarzyskie na przyszlosc.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: ale to chodziło o biednych fizoli, przecież temat dotyczył różnic w stopniu zamożności i mundurku, który ma ten problem w samej szkole rozwiązywać.

    •  

      pokaż komentarz

      @razvizion: skad mieliby sie tam wziasc biedni?
      Roznice sa miedzy tymi dla ktorych taka szkola to duzy wydatek a bogatymi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: nie chce być niemiły, ale w Polsce odsetek "wspólnie" spędzanych wakacji "ekskluzywnych" dotyczy bardzo małego przecięcia bananowych dzieci w przedziale 14-18 lat. W Polsce akurat grupy tworzące się na przyszłość nie są specjalnie tworzone na etapie liceum i z tego co obserwuje typowy okres formatywny dla tego typu relacji to studia. Towarzystwo po szkole ... przy dobrej szkole margines czasu poza lekcjami jest mały. Weekendowe wyjazdy - zakładamy, że to Polska? Bo tu na weekendowe, grupowe, ekskluzywne drogie wyjazdy to mało jest ludzi chętnych. W sensie nie obraź się, może jest tego trochę w Polsce, ale brzmi to bardziej jak rzeczywistość serialu o bogatych warszawiakach z TVN niż to co ja znam, a przyznam się, że zaliczyłem i szkoły publiczne typu menelka i parę całkiem elitarnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @mdomans: no ale tu mowa o bogatcyh ludziach. I o niewielkiej ich grupce. Do tych szkol w ogole chodzi drobny % uczniow, wsrod nich wiekszosc to klasa srednia a tez tylko garstka to bogaci.

      Ci ludzie pochodza z rodzin juz majacych swoje biznesy i uklady i mlodzi wchodza w nie na poziomie lokalnym, wlasnie z dziecmi innych bogatych lokalsow. Nas tudiach spotkaja ludzi z dalsza.

      Jesli ktos nie jest kujonem a jest inteligentny to ma duzo czasu wolnego oraz srodkow finansowych by go ciekawie spedzac.

      W sumie nie widze sensu sie powtarzac.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: założenie niespójne. Jak wspomniałem wcześniej, zasady dobrych szkół katolickich kładą duży nakład na poziom i angażowanie rodziców. De facto to jest jeden z powodów dla których bogaci wybierają szkoły katolickie - dyscyplina i zaangażowanie eliminują dużo bananizmu i bogaci ludzie jak mają mózg serio nie chcą żeby ich dziecko miało kumpli bananów. Sam stosuje tą zasadę wobec swojego potomstwa - żadnych bananowych znajomych.

    • więcej komentarzy(9)

  •  

    pokaż komentarz

    Nigdy w życiu nie posłałbym dziecka z własnej nieprzymuszonej woli do szkoły katolickiej, tym bardziej do przedszkola o podobnym charakterze. Nigdy powtarzam! ( to jeszcze gorszy biznes i typ człowieka który go prowadzi niż janusze i grażyny biznesu)

  •  

    pokaż komentarz

    Co z tego skoro uczniowie są tam jak roboty ¯\_(ツ)_/¯

  •  

    pokaż komentarz

    Przynajmniej w moim kręgu znajomych jest takie przeświadczenie, że nikt sie nie rucha tak jak "dziewczyny z katolika" ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mundurki, nauka jak powinno sie wyprostowanym chodzić po korytarzu, pomalować się nie można, ubrać czegoś "wyzywającego" też nie, tylko dyscyplina, cisza i modlitwa. To co sie dziwić, że jak ludzie wychodzą z takiego kołchozu to im palma odbija i chleją i prują się na umór. Większość ludzi z katolika, których znałem leciało na prawdę konkretnie na melanżach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo: ta pasta nie wzięła się z nikąd w takim razie chyba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @TakumiFujiwara zawsze to co zakazane smakuje lepiej. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @steemm Taka sytuacja... poznałem laskę na imprezie jakaś 7/10 i spoko poszliśmy potem do mnie na chatę ja mocne 4/10 to się cieszę ze zdobyczy, ale dobra tam nie będę p%@#?@@ił farmazonów bo chodzi tylko o ruchanie więc całą otoczkę pominę i przejdę od razu do rzeczy. Chociaż jak będziecie chcieli poznać kulisy naszego spotkania to też wam o tym kiedyś opowiem.
      Chodzi o to że ta laska w łóżku jest jakaś k@#%a jebnięta i nie wiem co mam o tym myśleć. No taka sytuacja zaczynamy się całować i już przypał, myślałem że ja nie umiem całować no ale to co ona odp!##?#$a językiem to jakby lizać się z upośledzonym dzieckiem downa z ADHD w czwartej fazie Parkinsona. Ch$@ po chwili przestałem nawet ruszać językiem bo nie było sensu, ona za to swoim nap!##?#$ała za trzech a to i tak był najmniejszy problem bo od razu mi włożyła łapę w majty i zaczęła op!##?#$ać kabla z izolacji z prędkością młota pneumatycznego góra dół góra dół aż jej nadgarstek zaczął strzelać coś jak metronom wybijający tempo największych hitów Slipknota. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy do jej palety ruchów zostały dołączone kolejne dwa kierunki świata no k@#%a aż mi się przypomniały wakacje w Sianożętach kiedy za gówniaka katowałem Tekkena na automatach… na szczęście chyba nie lubiła zbyt długiej gry wstępnej (thanks God) bo po chwili szepcze mi na ucho „zerżnij mnie jak w Greyu” no by ją ch$@ strzelił nie chcę psuć atmosfery to nie przyznam się przecież, że ostatni film na jakim bylem w kinie to Tajemnice Brokeback Mountain a znając ją to jeszcze by podchwyciła temat. No ale co mi pozostało mówię sobie w głowie dobra zaczynamy, rozebrałem ją i rzuciłem na łóżko, nie wiem czy dobrze zrobiłem musiałem improwizować. Domyślałem się że chodziło jej o jakiś fetysz wiec kazałem się jej obrócić tyłem i zacząłem jej dawać klapsy dłonią a ta krzyczy, że mocniej mam ja zdzielić… no to k@#%a ją tam walę aż mnie ręka już zaczęła boleć a ta wyła jak dzika najsmutniejsze w tym jest to że do dzisiaj sąsiad z góry jak mnie widzi to lapie swojego synka za rękę i przytula go do siebie. Ta się w końcu przewróciła na plecy i mówi „a teraz mnie zwiąż” no i tu wyczułem swoją szansę bo akurat trafiła na sternika z 10 letnim stażem, wyciągnąłem z szafy szybko linkę regatową z kevlaru 5mm i przywiązałem jej ręce do ramy łóżka węzłem kotwicznym. Widzę kątem oka, że jest już gotowa cała wilgotna przez chwilę nawet myślałem że się zlała na mój nowy materac. Jeszcze zanim w nią wszedłem spojrzałem z troską na mój biedny sprzęt cały aż siny i obtarty przez to odj!%@ne Fatality, Wchodzę w nią delikatnie jak Bóg przykazał a ta zaczyna znowu swoją jazdę. Miota nią k@#%a jak Szatan krzyczy w niebogłosy mocniej, mocniej głębiej, głębiej no ch$@ jakbym miał k@#%a czym wejść głębiej to bym przecież wszedł już mnie wk@#%iła na wejściu co ja k@#%a Rocco Siffredi czy jaki murzyn. Wtedy dodatkowo rozkojarzył mnie taki pusty metaliczny dźwięk z rur, chyba sąsiad z góry zaczął nap!##?#$ać głową swojego durnego dziecka o kaloryfer. Jakby tego było mało nagle ta mi tu mówi ze nie czuje dłoni... no k@#%a nie czujesz dłoni bo jak się szarpiesz to się zaciska węzeł głupia pizdo… próbuję jej to poluzować a ta jak nie zaciśnie swojej cipy to momentalnie poczułem swoje jądra w żołądku. Więc w tym momencie wygląda to tak, że obydwoje z miną ala srający kot na pustyni próbujemy wyplątać się z tego miłosnego uścisku. Po dłuższej chwili w końcu mi się udało poluzować więzy ale miałem mega stresa i zjebkę, jebłem się z tego wszystkiego na plecy biorę odpalam fajkę i cieszę się że to już koniec tej przygody, aż ta nagle wskakuje na mnie i zaczyna mnie ujeżdżać jak gdyby nigdy nic i skacze i skacze łóżko wydaje dźwięki k@#%a jakby miało się zaraz zarwać, pet mi spadł na panele a ta w amoku... po chwili kapła się że nic nie czuje i prosi żebyśmy zmienili pozycje Haha no k@#%a nic nie czujesz słońce bo mi już fiut nie stoi odkąd mi założyłaś nelsona swoją hitlerowską cipą pomyślałem, nie czuje się już na silach żeby się z Toba kochać mówię a ta, że szkoda, że poczeka może za chwilę spróbujemy jeszcze raz ale wtedy poprosiłem ją żeby wyszła bo nie kręcą mnie takie jazdy. Jeszcze na koniec doj!%@ła do pieca, że tak w ogóle to ona się za bardzo na seksie to nie zna i że miała tylko jednego chłopaka i że interesuje się książkami i ogólnie nauką a po maturze chce studiować prawo i jeszcze pyta czy pójdę z nią na studniówkę... k@#%a milion myśli na minutę i wszystkie na jednym tchu wypowiedziane. Nie chciało mi się już nic odpowiadać tylko odprowadziłem ją do drzwi z lekkim sztucznym uśmieszkiem podałem kurtkę do rąk i wyprosiłem z mojego lokum. To był ostatni raz kiedy poszedłem na bal Świadków Jehowy we Wrocławiu wyrywać dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @TakumiFujiwara: To masz jakiś znajomych stulejów ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @TakumiFujiwara: moje technikum nie bylo katolickie i wszystkie dziewczyny rowno ruchaly ze wszystkimi bo po co dziewczyny chodza do technikow

    •  
      L...............i

      +18

      pokaż komentarz

      Przynajmniej w moim kręgu znajomych jest takie przeświadczenie, że nikt sie nie rucha tak jak "dziewczyny z katolika"

      @TakumiFujiwara: z młodymi gowniarzami to jest tak, że słowami nadrabia ją czyny i im mniej mają wspólnego z seksem tym ciekawsze fantazje wymyślają.

      Ile to ja się nie nasłuchałem jak to tamta, czy ta się "rżnie" ewentualnie "szmaci" po dyskotekach czy domówkach, a przy bliższym spotkaniu były to normalne i miłe dziewczyny, które speszyć potrafiło puszczenie im oka.

      Jeśli dodać do tego tą elitarność szkół katolickich, to takie plotki wśród plebsu się mnożą jak pchły na bezdomnym kundlu, bo taki plebsiarz nie ma jak ich zweryfikować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lawrence_z_Arabii: jest taka zasada. jak dziewczyna Ci mówi o liczbie swoich partnerów seksualnych to pomnóż to przez 2. Jak partner Ci mówi o liczbie partnerów seksualnych to podziel to przez 3

    •  

      pokaż komentarz

      @TakumiFujiwara nie przesadza, sam miałem dziewczynę z takiej szkoły i kotka w rui ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A jak były sytuacje, gdzie jedna czy druga uczennica poświeciła cyckami to zdjęcia i filmiki nawet wuefiści sobie przesyłali xD

    •  

      pokaż komentarz

      @TakumiFujiwara: @HanAssholeSolo: Miałem kumpli którzy w szkole katolickiej podpisali się pod czymś co nazywali "krucjatą". Zobowiązali się że nie będą pić do 18 roku życia. Potem na imprezach podczas studiów wszystko zarzygane bo pić nie potrafili.

    • więcej komentarzy(2)

  •  

    pokaż komentarz

    Dyscyplina i katolickie wychowanie daje efekty. Szok.

    Lepiej wychowywać dzieci w myśl lewackiej zasady robta co chceta

    •  

      pokaż komentarz

      @Jebwleb: Nie jest to prawdą. Dziecko musi wiedzieć, co wolno, a czego nie, bo inaczej prawie na pewno zejdzie na złą drogę (przestępczość, nałogi), bo będzie próbowało osiągnąć sukces "na skróty".

    •  

      pokaż komentarz

      Dyscyplina i katolickie wychowanie daje efekty. Szok.

      Lepiej wychowywać dzieci w myśl lewackiej zasady robta co chceta

      @Jebwleb: To, chyba nie widziałeś jak się bawią takie trzymane za pysk dzieciaki kiedy nikt nie patrzy. Podstawą wychowania jest wpojenie dziecku właściwych zasad, a nie zmuszanie go do nich dyscypliną i karami.

    •  

      pokaż komentarz

      Podstawą wychowania jest wpojenie dziecku właściwych zasad, a nie zmuszanie go do nich dyscypliną i karami.

      @Kajtosz: jaka jest różnica pomiędzy jednym i drugim? Jeśli za zasadami nie stoi żadna siła, to nie ma powodu, by ich przestrzegać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jebwleb: nie, lepiej uczyć dzieci, że swiat został stworzony przez jakieś bóstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jebwleb: nie chcę nic mówić, ale nie ma bardziej rozpuszczonych lasek niż dziewczyny z "katolickich" szkół. Ja sam jestem 6/10, ale jak poszedłem na studniówkę w ramach osoby towarzyszącej do katolika, to ło panie... nigdy nie byłem tak rozchwytywany.

    •  

      pokaż komentarz

      jaka jest różnica pomiędzy jednym i drugim? Jeśli za zasadami nie stoi żadna siła, to nie ma powodu, by ich przestrzegać.

      @Althorion: Jeśli przestrzeganie zasad jest wymuszane siłą, to jak tylko jej zabraknie - bo rodzice nie będą patrzeć albo dzieci staną większe/silniejsze/inteligentniejsze - zasady pójdą w zapomnienie. Typowy syndrom dzieci spuszczonych ze smyczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wegrzynski i z tego powodu nigdy nie brakuje siły — za przestrzeganie zasad odpowiada policja i podobne siły.

    •  

      pokaż komentarz

      Lepiej wychowywać dzieci w myśl lewackiej zasady robta co chceta

      @Jebwleb: Tak, św. Augostyn, autor hasła "Kochaj i rób co chcesz", z całą pewnością był lewakiem. Brawo, dawno takiego kretynizmu nie słyszałem.

      i z tego powodu nigdy nie brakuje siły — za przestrzeganie zasad odpowiada policja i podobne siły.

      @Althorion: Tak, za przestrzeganie zasad, a nie ich uczenie. I to bardzo wąsko rozumianych jako prawo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wegrzynski: jesteś kretynem nie umiejącym czytać. Nie pisz do mnie więcej

    •  

      pokaż komentarz

      @Jebwleb: Wytknąłem Ci tylko oczywisty błąd w stwierdzeniu, że to hasło jest lewackie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wegrzynski: powtarzam. Wróć do szkoły i naucz się czytać. To jest jedno hasło a masz problem ze składaniem literek. Po za tym miałeś już nie pisać.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, za przestrzeganie zasad, a nie ich uczenie. I to bardzo wąsko rozumianych jako prawo.

      @Wegrzynski: oryginalny post też się tyczył przestrzegania, cytuję i podkreślam istotny frament: „Podstawą wychowania jest wpojenie dziecku właściwych zasad, a nie zmuszanie go do nich dyscypliną i karami.” To „wpojenie dziecku właściwych zasad” rozumiem tak, że a) pokazuje się dziecku jakie są te zasady i b) pokazuje się, że za ich przestrzeganiem stoi siła. A to drugie osiąga się właśnie dyscypliną i karami, które są w wychowaniu dziecka nieuniknione.

    •  

      pokaż komentarz

      To „wpojenie dziecku właściwych zasad” rozumiem tak, że a) pokazuje się dziecku jakie są te zasady i b) pokazuje się, że za ich przestrzeganiem stoi siła.

      @Althorion: Nie. Wpojenie dziecku zasad to takie ich przekazanie, że ono uznaje je za własne i się nimi kieruje w swoim życiu.

      Jeśli chcemy nauczyć dziecko, że nie należy np. bić innych, to nie dlatego, że bite dziecko może poskarżyć nauczycielce (bo wtedy zawsze można kogoś pobić i zastraszyć do tego), tylko dlatego, że bite dziecko odczuwa ból, jest mu przykro itd.

      Jeśli ktoś nie wierzy w jakieś zasady, to ich nie będzie przestrzegał. Jeśli ich przestrzega ze względu na grożące mu sankcje, to nauczy się je omijać, unikać, ukrywać się.

      A to drugie osiąga się właśnie dyscypliną i karami, które są w wychowaniu dziecka nieuniknione.

      Jest dużo skutecznych metod wychowawczych, którymi to można osiągnąć, ale kary nimi nie są. Poza kwestiami etycznymi po prostu są nieskuteczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wegrzynski: nie tylko bicie jest karą. Odmowa zwrócenia uwagi, ograniczenie przywilejów itd. to także kary. Nie wierzę w to, że da się wychować dziecko ani razu go np. nie odsyłając samego do pokoju, odmawiając mu zabawy czy zabraniając wyjścia do kolegów.

      A wiara lub nie w sensowność zasad nijak się ma do ich przestrzegania, liczy się wyłącznie przekonanie o nieuchronności kary. Jest mnóstwo przepisów i zasad, które uważam za idiotyczne, ale których się stosuję, bo stoi za nimi siła. Nie ma natomiast takich, które uznałbym za zasadne, gdyby takiej zabrakło.

      Taka jest zresztą istotna funkcja religii, żeby dostarczały one przekonania o nieuchronności kary za zło.

    •  

      pokaż komentarz

      nie tylko bicie jest karą. Odmowa zwrócenia uwagi, ograniczenie przywilejów itd. to także kary.

      @Althorion: Tak, to też kary. O biciu nawet pisałem.

      Nie wierzę w to, że da się wychować dziecko ani razu go np. nie odsyłając samego do pokoju, odmawiając mu zabawy czy zabraniając wyjścia do kolegów.

      Można, wiedział to już Korczak, wie to każdy będący na bieżąco psycholog i pedagog.

      Sam zresztą nigdy tak naprawdę nie miałem prawdziwego szlabanu ani rodzice mi nie zabraniali wyjść z kolegami, więc mogę potwierdzić z autopsji.

      Tutaj fajny art wyjaśniający coś więcej (proszę się nie sugerować stroną) http://www.fronda.pl/a/pojde-sobie-i-bedziecie-zalowac-czyli-o-wychowaniu-bez-klapsa,20171.html

      A wiara lub nie w sensowność zasad nijak się ma do ich przestrzegania, liczy się wyłącznie przekonanie o nieuchronności kary. Jest mnóstwo przepisów i zasad, które uważam za idiotyczne, ale których się stosuję, bo stoi za nimi siła. Nie ma natomiast takich, które uznałbym za zasadne, gdyby takiej zabrakło. '

      Zgaduję, że jesteś prawnikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bo takie podejście sprawdza się być może w prawie karnym, ale nie w wychowaniu.

      Jak wg Ciebie przekonać syna, że nie należy kraść? Jeśli powiesz, że policja go złapie, to co, jak on powie (i będzie tak robił), że będzie tak kradł, żeby go nie złapali. Sukces wychowawczy? Nie można nic więcej zrobić? Nie nauczy się, że to jest coś złego, tylko że należy skutecznie się ukrywać ze kradzieżami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wegrzynski:

      Jak wg Ciebie przekonać syna, że nie należy kraść? Jeśli powiesz, że policja go złapie, to co, jak on powie (i będzie tak robił), że będzie tak kradł, żeby go nie złapali. Sukces wychowawczy? Nie można nic więcej zrobić? Nie nauczy się, że to jest coś złego, tylko że należy skutecznie się ukrywać ze kradzieżami.

      Trzeba go przekonać w jakiś sposób, że szansa na karę jest na tyle wysoka, że kradzież nie popłaca. Jak? Nie wiem, prawdę mówiąc, na szczęście nie wychowuję żadnych dzieci. Natomiast ciekawi mnie, jakbyś chciał dziecko przekonać, że kradzież jest zła, skoro nie grozi za nią żadna kara?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jebwleb: No ja w duchu dalej jestem starym punkiem i wychowywałem dzieci w duchu równości, krytycyzmu, niezależności, ale i odpowiedzialności za własne życie i podjęte decyzje. Nie było dyscypliny, była świadomość konsekwencji. Nie żałuję, udane te dzieci wyszły.

    •  

      pokaż komentarz

      Natomiast ciekawi mnie, jakbyś chciał dziecko przekonać, że kradzież jest zła, skoro nie grozi za nią żadna kara?

      @Althorion: Empatia, poczucie szanowania cudzej własności.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wegrzynski: ładnie brzmiące słowa, ale to jest ewentualny cel, a nie metoda. Dziecko Ci coś kradnie — i co robisz? „Widzisz dziecko, trzeba szanować cudzą własność.” „Dlaczego tato?” „Bo tak.” „A jak nie?” „To nic, ale i tak trzeba.” To nie ma prawa zadziałać…
      Poza tym, dzieci nie są fizycznie zdolne do empatii do wieku mniej-więcej dziesięciu lat (dlatego nie ma sensu testować ich na socjopatię — wszystkie wypadają pozytywnie). Co wcześniej?

    •  

      pokaż komentarz

      @Althorion: Polecam przeczytać artykuł, który podlinkowałem - wtedy będziemy mieli dobrą podstawę do dyskusji.

    • więcej komentarzy(10)