•  

    pokaż komentarz

    Cała "prawda" całą dobę...

    źródło: blasty.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Źródło: "Rzeczpospolita"

    To poczytajmy tutaj, a nie na tym g.wnoportalu jakim jest wp.pl: https://www.rp.pl/Dobra-osobiste/309139870-TVN-ma-przeprosic-Szczepkowska-za-homofobie.html

  •  

    pokaż komentarz

    Jak dobrze że w Polsce te histerie o X-fobiach i anty-Y nie mają nawet ułamka natężenia jak na zachodzie.

  •  

    pokaż komentarz

    Joanna Szczepkowska - autorka m.in. tego ładnego wierszyka, który zadedykowała angliście-native-speakerowi:

    "Kierowco zagraniczny, coś mi kazał wysiąść
    choć padało srodze
    strojąc miny, żeś obcojęzyczny, że Ci polski język
    nie po drodze
    jeszcze widzę jak dojeżdżasz do miasta
    ja Ci powiem w polskiej mowie zaklętej
    czego życzy ci córeczka Piasta –
    żebyś kiedyś, za jakimś zakrętem:

    W czasie suszy suchą szosą mknąc w pocie
    na przyczółku przeczekać musiał deszcz
    i szczękając przyzębiem grzązł w błocie
    bo ci szadzią przeszły części i cześć
    byś jeść musiał tu szczeżuje przebrzydłe
    szczękościsku doświadczając co rusz
    a do Bieszczad dotarłszy przed świtem
    w przykrą przełęcz musiał siusiu wśród burz
    taszcząc czaszkę swą w puszczy czeluściach
    żebyś sczezł przesiąknięty na psią kość
    kiścią liści susząc szczątki nagości
    ściągnął czarci świerzb, psikus i złość

    Czy Ty wiesz, cudzoziemcze,
    czy Ty wiesz
    że tym świstem co Cię ciśnie wieszczył wieszcz
    może masz lepszego wieszcza
    co się w chrzęście świstu streszcza
    jeśli nie, cicho siedź niczym wesz

    Żeby szczwana jakaś krztyna z pryszczami
    wyściskała Cię skrzętnie skacząc w brzask
    byś wszczął brzdąca wśród chaszczy i darni
    wrzeszcząc – brzydszaś niż Przasnysz przy dżdżach
    by żółciutkiej pszczółeczki czcze żądło
    napatrzywszy się miłości już dość
    w rzyć Ci przaśnie wraziło swą mądrość
    przyjaciółek kusząc żądła jak ość
    potem patrz na wpół spuchły przybłędo
    wścibskie ślipie trąc kciukiem przez łzy
    jak brzuch krztyny się krząta przy grzędach
    szczuty narzeczony – śmiech wśród wsi

    Uciekając jeśli będziesz się szastał
    jakimś wrakiem wśród zaściankowych dróg
    chcąc się podszyć pod Mieszka i Piasta
    to wszcznę partię – „Nasza Szosa” iś trup
    przemówieniem podniosę ciśnienie
    „cudzoziemskość z szos psia ich mać”
    i wskroś Cię me pszeniczne współplemię
    pójdzie iść – jak dojdzie stanie prać

    Suchą szosą w czasie suszy mknąc w pocie
    dojrzysz w rzeki skaczących dziewic sznur
    za ich ból, za ich wstyd, żeś w swym wozie
    naszych szos przestrzeń psuł hańbą kół

    Szepty mężczyzn z brzuchami zza koszul
    rozszarpanych Rejtanem pośród szos
    strzępiąc płótno śpiewać będą na głosy
    „Na guzikach naszych w poślizg wpadnie gość”
    Jeśli zechcesz na szosie gdzieś postać
    bo Ci zassie w lędźwiach jaźń, ziąb i szadź
    ja Cię czekam na szlaku przy wrzosach
    prapszenicznej kiść grzeczności Ci dać
    jeśli chuć nas zawróci od Pszczyńska
    sucha szosa stoi w życie jak żerdź
    zatrzymamy się w Szczebrzeszyńskiem
    tam gdzie chrząszcze w garść się wzięły
    w trzcinach śmierć!"
    :)