•  

    pokaż komentarz

    Psychiatria to magia. Do tej pory lekarze uparcie twierdzą że za depresje odpowiada niedobór serotoniny w mózgu, pomimo tego ze badania nigdy tego nie potwierdziły. Mało tego. Ostatnio wyczytałem w scientific america że neurony komunikują się ze sobą za pomocą fal mechanicznych a nie za pomocą impulsów elektrycznych jak do tej pory sądzono. Psychiatrom bliżej do szamanów niż do lekarzy.

  •  

    pokaż komentarz

    Wiem, że ogólnie, beka, ale na prawdę lepiej iść pobiegać, ruszyć się, zmusić się nawet przełamując granicę fizycznego bólu i łez. Na pewno to lepsze niż żarcie prochów zapisanych przez dr po kwadransie rozmowy.
    Nie zastanawia was skąd ten wysyp poradni zdrowia psychicznego, których ilość dobija już do liczby 'salonów paznokcia' ?

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: Potwierdzam. Najlepiej zacząć od małych rzeczy - choćby 15 min. dziennie na jakieś ćwiczenia wysiłkowe i systematycznie w tym wytrwać. Jak ćwiczenia wejdą w krew można zwiększać zestawy i różnorodność ćwiczeń. Nie ma też co przesadzać. Godzinka dziennie 5x w tygodniu w zupełności wystarcza. Ruch leczy i naprawdę zmienia wiele w ludzkiej psychice, i nastawieniu do życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: Przy czym iść pobiegać należy zanim wpadnie się w depresję. Później trudniej z motywacją ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Wiele przypadków lekkiej depresji spowodowane jest szeregiem czynników takich jak zła dieta, niedobory witamin i mikroelementów, toksycznymi relacjami, chronicznym stresem, brakiem pieniędzy i perspektyw, nadmierną presją otoczenia, samornością, chorobami, uzależnoeniami, złymi nawykami myślowymi itp. itd.

      Depresja to choroba ale nie zakaźna. Nie roznosi się drogą kropelkową. A jej przyczyną nie jest, tak jak niektórzy sądzą, niedobór leków antydepresyjnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa

      *naprawdę :////////////////////////////

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: @HowardLovecraft: @Turbostuleja: a wy, k$!#a, myślicie, że osoby z depresją to tylko siedzą na dupie i wp$@?!?#ają czipsy? Robiłem te 'podstawowe' rzeczy, o których piszecie przez wiele lat. c?@$# DAJĄ.EXE

    •  

      pokaż komentarz

      @przegrany_przegryw: Bycie przegrywem też może być przyczyną depresji ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: ja wiem co jest przyczyną mojej depresji i żadne tańce, biegańce dzikie węże nie pomagają tak jak leki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: a przegrywem jestem dlatego, że późno to zobaczyłem, jak i nie miałem możliwości zobaczyć. Zmarnowanych lat i zdrowia nikt mi nie zwróci.

    •  

      pokaż komentarz

      @przegrany_przegryw: Z tymi tańcami i biegańcami to pic na wodę (j#!$ć falubaz). Ja miałem depresję taką, że hoho. Całymi dniami myślałem o tym, żeby się odj#!$ć. Trwało to lat wiele. Ostatecznie pomogła mi terapia dzięki której zrozumiałem co jest źle z moim życiem. Pomogło też zerwanie z toksyczną loszką i znalezienie sobie normalnej. Ale dopiero po suplementacji odpowiednią mieszanką witamin i mikroelementów dostałem prawdziwego kopa. Teraz jest o dziwo całkiem fajnie, chociaż nadal jestem stulejarzem i piszę na wypoku.

    •  

      pokaż komentarz

      @przegrany_przegryw: Mi się udało ogarnąć pzred 40-tką więc w sumie jeszcze trochę życia zostało :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: wybacz, ale jak piszesz "miałem depresję taką, że hoho" i, że wyleczyłeś ją suplementami i zmianą loszki to TROCHĘ chyba przesadzasz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: dobra, ale nie chcę się bawić w jakiegoś oratora.

    •  

      pokaż komentarz

      @przegrany_przegryw: Problem z depresją jest taki, że jest w zasadzie nie mierzalna. Zawsze ktoś może wyzwać Cię na pojedynek na depresję i powiedzieć, że "Twoja depresja jest niczym przy mojej depresji - ja leżę od miesiąca w łóżku i walę pod siebie, a Ty to nawet pracę masz. Symulant!" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: dla mnie jest mierzalna. Tak, możesz mnie nazwać mądralińskim, ale trochę przerobiłem, przeczytałem, przyglądałem się ludziom z zaburzeniami (byłem 4 miesiące na dziennej terapii grupowej) i wiem, że wielu ludzi wyolbrzymia. Prawdziwa depresja jest cicha. Teraz cichy nie jestem, bo sporo tego przerobiłem i daję sobie upoważnienie do takiego p@!!!$%enia jak teraz piszę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: podsumowując ostatnie 8 lat prawie cały czas zajmowałem się tą tematyką.

    •  

      pokaż komentarz

      @przegrany_przegryw: nie stwierdziłem nigdzie, że samym ćwiczeniem wyleczyć depresję.

      Cięższe stany na pewno wymagają kontaktu z lekarzem. Ale bez walki z samym sobą to nawet leki nie pomogą na dłuższą metę.

      W pewien sposób trzeba złamać siebie. Ten psychiczny stan można rozwikłać w sobie i go pokonać, ale żeby to zrobić trzeba wprowadzić umysł w odpowiedni stan własnego ego.

      Systematyczne ćwiczenia są dobrym pierwszym krokiem do wytworzenia tej odpowiedniej płaszczyzny mentalnej do dalszej pracy nad samym sobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Tak wyszedłem z depresji. To na prawdę działa, podnosi samoocenę, nadaje cel.

    •  

      pokaż komentarz

      Systematyczne ćwiczenia są dobrym pierwszym krokiem do wytworzenia tej odpowiedniej płaszczyzny mentalnej do dalszej pracy nad samym sobą.

      @HowardLovecraft: tak, zgadzam się. Dlatego gimnastykuję się wiele lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft: Być może właściwą higieną życia nie da się wyleczyć depresji, ale z pewnością jej brakiem można depresję wywołać. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Jest bardzo prawdopodobne, że masz rację, chociaż z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że mi osobiście udało się depresję przezwyciężyć i pokonać. Zgodzę się jednak, że nie samymi ćwiczeniami da się to zrobić. Ćwiczenia to dopiero pierwszy krok do dalszej pracy nad sobą. Na pewno też osoby o zwiększonej wrażliwości emocjonalnej nie powinny poddawać się stagnacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa Rozumiem, że możesz przytoczyć wyniki badań dowodzących, że bieganie leczy depresję skuteczniej niż leki?

    •  

      pokaż komentarz

      @przegrany_przegryw
      Zgadzam się. Lekka depresja daje mnóstwo obserwowalnych objawów, chory się chętnie "uzewnętrznia". W ciężkiej człowiek się z nią kryje jak może.

    •  

      pokaż komentarz

      @M_Assacre: pamiętam, że jak chodziłem na prywatną terapię indywidualną i poruszałem temat samobójstwa. Jak powiedziałem, że poruszając ten temat tak naprawdę nie zabiję się, bo kto planuje trzyma gębę na kłódkę to psycholożka pokiwała głową w taki sposób, że wie o czym mówię. Pamiętam też, że podczas pierwszych moich wizyt z jakimkolwiek psychologiem, gdzie nawet nie wiedziałem co mi dolega mówiłem sobie w myślach "tylko nie mów nic o planowanym samobójstwie, bo zamkną cię" :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa:
      Wysiłek fizyczny ma wartości terapeutyczne, to prawda, jednak do jego wykonania człowiek musi mieć siły i chęci - ciężko o nie podczas epizodu ciężkiej depresji. Nie zmienia to jednak faktu, że ćwiczenia pozytywnie wpływają na samopoczucie i będą miały wpływ na poradzenie sobie z lekką odmianą tej choroby lub też jej zapobieganiu.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa co za bzdury, typowe "nie znam się, ale się wypowiem".

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa @HowardLovecraft j??$ć falubaz! (-‸ლ)
      przez wasze kretyńskie komentarze ktoś może popełnić samobójstwo. dla mnie nie różnicie się niczym od pijanych kierowców.

      @Turbostuleja ja twierdzę, że depresja może być powodowana przez czynniki zakaźne (np. infekcje wirusowe, bakteryjne i pasożytnicze) ale to nie jest jedyna opcja. mogą być to zmiany epigenetyczne wywoływane przez toksyny lub efekt nadużywania substancji psychoaktywnych np. alkoholu.

    •  

      pokaż komentarz

      @M_Assacre: Tylko pod warunkiem jak ty przytoczyła takie, które pokazują, że leki działające skuteczniej niż bieganie, a jak chcesz to sobie szukaj...
      Biedny jest tutejszy motłoch, który nawet w rozmowie o niestrawności potrzebuje 'badania' i 'linki' na dobroczynne działanie miety ub kopru. Zdecydowanie chetniej przyjmie w takim wypadku lek na receptę bo jest od kogoś kto ma '6 lat studiów', a często niepotrzebny zupełnie specyfik ma 'badania'. Śmieszne, serio bardzo śmieszne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Aaa i nie chcesz się ruszać ,to się nie ruszaj. Indywidualna sprawa.

      @kissandfly: tutejsza społeczność bardzo mocno przypomina Melmana z Madagaskaru, nie ważne czy potrzebnie, ważne byle dr przepisał leki, wtedy już jest ok. Tutejsza ślepa wiara w kitel jest śmieszna, na prawdę. Szczególnie że w przypadku depresji każdy ogarnięty terapeuta powie, że leki to absolutna ostateczność, ale dla wykopka, to podstawa.
      I nie rob z sobie idioty, pieprząc banały o kierowcach, bo to się ma tak do tej dyskusji jak porównanie autora artykułu, do poziomu twojej wiedzy, dwa wszechświaty.
      Chcesz żreć leki na wszelkie lekkie czy naturalne odmiany depresji, to żryj, ale nie zabieraj innym prawa do odrobiny dystansu do poczynian medyka, który żyje 'prowadzenia' takich pacjentów .

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft: Stary to nie przestrzeń na przekonanie kogoś o tym, że aktywność może pomóc. Tutaj jest ważne aby pomoc przyszła bez potrzeby ruszania tyłka że stołka. Wtedy jest git.

    •  

      pokaż komentarz

      @Levetiracetam: Ale dlaczego tak sądzisz jeśli dwa posty wyżej potwierdzają, to ci którzy przeszli to zaburzenie ? Nie znam się ale napiszę bo taki jest 'trend' na wykopie?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft @KrolWlosowzNosa "Psychiatrzy ich nienawidzą! Znaleźli jeden prosty sposób..."

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa nie przejmuj się. Typowy wykopek jest typowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: mhmm, bo osoby ćwiczące regularnie, prowadzące normalny tryb życia jak reszta społeczeństwa nie chorują na depresje.
      Na depresje chorują tylko spasione osoby całymi dniami oglądające tv, nie wychodzące do ludzi i non stop jedzące węglowodany:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja czy nie przenosi się drogą kropelkową to nie do końca sprawdzona teoria, są tacy co leczą depresję płukanka z jelit osób "zdrowych". Cześć naukowców zgadza się że za nasz nastrój odpowiada flora bakteryjną jelit, nawet na wykopie było wykopalisko na ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Dokładnie. Jedem może wyć latami jak cipa, terapie nie terapie a ten co pracuje ma rodzinę doj!@%! się po paru miesiącach, bo już nie da rady.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie zastanawia was skąd ten wysyp poradni zdrowia psychicznego, których ilość dobija już do liczby 'salonów paznokcia' ?

      @KrolWlosowzNosa: pewnie stad ze zeby otworzyc taka poradnie nie trzeba zadnych zezwolen?

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: Tak, panie Zięba, a na raka zamiast truć się chemią lepiej brać lewoskrętną witaminę C xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Dave987654321: TAK, bo wykop to miejsce ciosanych inteligentów, gdzie albo jest mój monopol na prawdę, albo ziembizm, płaskoziemizm itp. Zero własnej oceny, zero życiowego rozsądku (bo w sumie skąd taki u nastolatków) i zero dystansu do 'linków' z informacjami. To w połączeniu z chorobliwą niechęcią do słowa drukowanego tworzy nam elitę, która wypasa swój intelekt tylko w oparciu o swój niezbyt obyty jeszcze pogląd na otoczenie. Spokojnie, to w latach powinno się poprawiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: Przez takich dzbanów jak ty mamy tyle samobójstw, bo ludzie zamiast pójść do lekarza stosują się do porad foliarzy i januszy, a władza nie ma bata nad sobą żeby dofinansować psychiatrię

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly:
      @KrolWlosowzNosa:
      @Citizen_Kane:

      Panowie, zrozumcie jedną rzecz:

      Nie napisałem nigdzie, że wizyta u lekarza i terapia nie jest konieczna, bo wspomniałem już, że w niektórych przypadkach na pewno jest. Nawet ja miałem okres regularnych wizyt u lekarza, ale było coś takiego we mnie, że nie chciałem się zgodzić na wieczne łykanie prochów tylko po to, żeby "jakoś" funkcjonować.

      Wiele wysiłku i wieloletniej walki z samym sobą wymagało ode mnie to, żeby w ogóle zacząć poszukiwać rozwiązania problemu, ale zrobiłem to, bo w własnym mniemaniu i tak nie miałem już nic więcej do stracenia. Udało się, ale wiele czasu, różnych zazębiających się czynników i mozolnej pracy z własnym nastawieniem i wewnętrznym "ja" było potrzeba, by tego dokonać. Dziś jestem w tak odmiennej przestrzeni własnej psychiki i ego, że kiedy patrzę na siebie z przeszłości, to mam wrażenie, że to już zupełnie obcy mi człowiek.

      Nie chcę nikogo przekonywać, że to słuszna i jedyna droga. Każdy z Was jest panem własnego, ziemskiego losu i sami macie możliwość wybrać, czy chcecie być ofiarą tej choroby, czy ją pokonać. Ja mówię: walczcie z nią. Walczcie z samym sobą, bo da się wygrać tę wojnę.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft: jestem identycznego zdania i szalenie trudno pojąć mi tutejszy pogląd, że leki, leki, tylko leki. Co w tych ludziach jest ? Przecież jeśli ktoś cierpi na depresję czy nerwicę, to z takim nastawieniem będzie łykał te proszki do śmierci. Bez choćby próby zmiany siebie, pokonania własnego (pierdolonego) lęku nie ma szans na trwałą poprawę. Nie wiem, czy to potrzeba bycia ofiarą, czy takie chorobliwe lenistwo, ale bez zaciśnięcia zębów mimo pozornego braku perspektywy nie sposób ruszyć nawet na krok.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Przykro słyszeć, że miałeś depresyjne epizody w życiu (nie, nie śmieszkuję sobie). I oczywistym jest, że aktywność fizyczna czy jakakolwiek (sam moją matkę w depresji nauczyłem korzystać z kompa i sieci, i teraz nie ma czasu myśleć o rzeczach które ją w depresję i nerwicę wprowadziły. Choć to nie oznacza, że wszystko gra), na pewno są pomocne. Ale nadużyciem na pewno będzie stwierdzenie, że wystarczy wziąć się za siebie, biegać, cieszyć się życiem. Że depresja, i wiele innych schorzeń psychicznych jest jak złe samopoczucie, które można rozładować. Że wystarczy zmiana nawyków na prostsze, jak wyjście z piwnicy/do ludzi.
      Zazwyczaj musi się to wiązać z interwencją specjalisty i, niestety, farmakoterapią.
      Jeśli Tobie pomogły lightowe środki, super, winszuje, tylko się cieszyć. Ale tez są trudniejsze przypadki i słabsze psychiki do ogarnięcia

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Przecież depresja tak na dobrą sprawę z punktu widzenia mechaniki nie różni się zbytnio od schizofreni. W obu przypadkach mamy do czynienia z niewłaściwą ilością uwalnianych w przestrzeni synaptycznej neuroprzekaźników z tym, że w depresji mamy do czynienia ze zbyt małą ilością uwalnianych neurotransmiterów (głównie serotoniny ale noradrenaliny i dopaminy również), a w schizofreni problem stanowi nadmiar dopaminy. Nikt nie mówi schizofrenikom żeby zmienili sposób myślenia i przestali fantazjować dlaczego więc Ty uważasz się za osobę kompetentną aby wmawiać innym ludziom żeby przestali brać leki i przestali się nad sobą użalać? Nie widzisz w tym niedorzeczności? Równie dobrze można powiedzieć osobie z nowotworem żeby przestała się leczyć i tym przejmować bo jak samo wlazło to i samo wylezie. Nie wiem jak było w Twoim przypadku ale skoro mogłeś odstawić leki to albo w cudowny sposób ozdrowiałeś albo Ci nie były potrzebne. Depresja to niebezpieczna i ciężka choroba, której nie wolno lekceważyć. Motywacja i nastrój to sprawy wtórne, za które odpowiada nieprawidłowo funkcjonująca sieć neuronów.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Człowieku! Gdzie ja stwierdziłem cokolwiek z bredni, które wciskasz mi w usta z uporem maniaka?

      Naucz się czytać ze zrozumieniem w pierwszej kolejności, a później bierz się za polemikę.

      Depresję można pokonać, nie wszystkim się to udaje, ale jest możliwe. Wymaga walki, a tą można rozpocząć właśnie tylko dzięki właściwemu nastawieniu. W innym wypadku podajesz się, akceptujesz i powoli... przegrywasz samego siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa wszak nie od dziś wiadomo że w zdrowym ciele zdrowy duch ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: @HowardLovecraft: O bulwa rzucam leki i lecę biegać, czy na inny wysiłek fizyczny. JAK REKOM ODJOŁ!

    •  

      pokaż komentarz

      @Blaskun: Haha, jesteś taaaki zabawny, a jednocześnie przenikliwie dojrzały. Dobrze, że tu zajrzałeś, żeby podzielić się z nami swoim zrozumieniem problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Depresja to zaburzenia w funkcjonowaniu OUN, a konkretniej komunikacji aksonalnej, a nie jakieś nastawienie. Sposób myślenia w depresji czyli smutek, myśli samobójsze, brak sensu czy niemożliwość odczuwania przyjemności wynikają z niedoboru neuroprzekaźników. Ty gadasz bzdury, bo twierdzisz, że to myśli mają moc sprawczą, a prawda jest taka, że sposób myślenia wynika z tego jak działają neurony.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Po ok. dziesięciu latach wiecznego doła i myśli samobójczych stwierdzono, że chyba nie jest to zwykłe lenistwo. Zdiagnozowano u mnie depresję i w ramach terapii leczono między innymi antydepresantami. Osiemnaście lat później od tej diagnozy, osiemnaście lat codziennej nieustającej walki z samym sobą nie ma po niej śladu. Mózg jest jak maszyna. Jeśli jesteś w stanie myśleć logicznie (poza wiecznym bezgranicznym smutkiem, poczuciem bezcelowości i beznadziei oraz natręctwem myśli samobójczych), możliwe też, że będziesz mógł na sposób jego działanie wpłynąć stosując odpowiednie środki zaradcze. Wiem, że mi się udało podjąć tę walkę i wyjść z tego, bo nie chciałem pogodzić się z byciem ofiarą tej choroby. To jest mój przypadek. Twój może być inny. Nie zamykaj się na taką możliwość.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft człowiek nie jest maszyną. mózg nie działa jak maszyna. to duże uproszczenie świadczące o braku podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania organizmu człowieka. ludzki mózg nie działa według jakiegoś algorytmu jak ma to miejsce w przypadku maszyn cyfrowych dlatego między innymi kody captha działają. gdybyś był maszyną nie był byś w stanie wyjść z choroby po odstawieniu leków. przecież to co piszesz to mniej więcej jak byś napisał, że przestałeś tankować samochód bo paliwo było za drogie i od tej pory jeździsz bez tankowania. to, że leki przeciwdepresyjne są słabe i mają niewłaściwy profil działania (zarówno farmakokinetykę jak i farmakodynamikę) wiadomo nie od dziś. może ty nie miałeś depresji a to te leki wywoływały u ciebie zmęczenie (bo takie skutki uboczne też mogą dawać).

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Tak, w dużym uproszczeniu to napisałem, bo w rzeczywistości jest cudem bioinżynierii ewolucyjnej. Uprosciłem swój wywód znacznie, bo nie chce mi się już wdawać w szczegóły, skoro widzę, że wiesz lepiej jak wyglądał przypadek mojej choroby i obojętnie co napiszę, nie przekonam cię do tego, że mówię prawdę o sobie. Mało mnie to nawet obchodzi, czy uwierzysz, czy nie. Mi się udało. Jestem dziś szczęśliwym człowiekiem i mogę tym szczęściem dzielić się z bliskimi, którym tyle lat moja choroba utrudniała życie.

      Nie namawiam Ciebie, ani nikogo innego chorego, by odstawiać leki. Ja sam tego z dnia na dzień nie zrobiłem.

      Przytoczyłeś wcześniej przykład raka jako porównania - pamiętaj, że są ludzie, którym udaje się go pokonać przy stosowaniu odpowiedniej terapii.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Ale to napisz jak to się dzieje, że ludzie wychodzą z ciężkich uzależnień, traumatycznych przeżyć, stresu pourazowego i pewnie setki innych zaburzeń, bez leków, często tylko dzięki różnego rodzaju terapiom, które mają nauczyć ludzi zmiany myślenia. Wiesz chyba, że uzależnienia wciągają ludzi w najbardziej mroczne stany umysłu, z ciżką depresją na czele.
      Jak to możliwe, że alkoholik, u którego sprane do granic możliwości neurony (uzależnienia to jedna z głównych przyczyn samobójstw) potrafi dzięki swojemu uporowi wrócić na ścieżkę szczęścia i radości, a leki są wręcz stanowczo odradzane przez terapeutów, ze względu na gigantyczne ryzyko kolejnego uzależnienie ?

      Napisz proszę co o tym sądzisz, bo z twojego tonu wynika, że bez leków nie da się osiągnąć absolutnie nic, i jeśli komukolwiek się to udało, to miał takiego ch.. nie depresję, a dalej pewnie sądzisz, że prawdziwie uzależniony, który dzięki terapiom wychodzi na prostą, to ch.. nie uzależniony, najwyżej weekendowy palacz trawy. Żołnierz wracający z misji, który jest tak potargany, że nie poznaje najbliższych (bliski mi przypadek), który wrócił do siebie po rocznej pracy nad sobą, to pewnie co najwyżej grał na puzonie w wojskowej orkiestrze, a nie był na żadnej wojnie, a jak był to 100% symulant.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft

      Przytoczyłeś wcześniej przykład raka jako porównania - pamiętaj, że są ludzie, którym udaje się go pokonać przy stosowaniu odpowiedniej terapii.

      Nie wiem co wnosi ten komentarz do naszej dyskusji bo są też ludzie, którym udało się pokonać depresję z pomocą farmakoterapii.

      Z tą bioinżynierią ewolucyjną też bym się nie zagalopowywał, bo tę samą inteligencję można odnaleźć w najbardziej prymitywnych formach życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Wnosi tyle, że da się ją wyleczyć stosując odpowiednie metody. Jednym pomaga radioterapia, innym chemioterapia, jeszcze inni innymi sposobami pokonują raka. Przesłanie tego stwierdzenia było jedno, a zdaje się, że go nie wyłapałeś - depresję da się wyleczyć i jak się okazuje można różnymi metodami w różnych przypadkach osiągnąć ten sukces.

      Z tą bioinżynierią ewolucyjną też bym się nie zagalopowywał, bo tę samą inteligencję można odnaleźć w najbardziej prymitywnych formach życia.

      Nie ma gdzie się zagalopowywać, bo to proste stwierdzenie i prosty fakt: te "prymitywne" jak je określasz organizmy również są cudami bioinżynierii ewolucyjnej, to że Ty traktujesz je jako prymitywne nie zmienia faktu ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Na początek proponuję zapoznać się z hipotezą Gai Jamesa Lovelocka. W teori ewolucji są błędy bo wszyscy jej orędownicy utrzymują, że odbywa się w sposób całkowicie losowy, jednocześnie twierdząc, że dobór naturalny przypadkow nie jest. Jak to w końcu działa, bo wydaje się, że ci co powołują się na działane ewolucji sami nie są pewni jak to się odbywa i podają dwa sprzeczne ze sobą argumenty jako dowód na jej istnienie. Nawet najprostsze organizmy ewoluują tak jakby drogę ich rozwoju determinowała jakaś inteligencja. Gdybyś spojrzał na to z boku jako inżynier czy biolog to doszedł byś do wniosku, że lepiej się tego zrobić nie da.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft

      http://www.geekweek.pl/news/2014-08-24/swiadomosc-efektem-kwantowym_1652610/

      @KrolWlosowzNosa

      Nie znam wszystkich przypadków więc ciężko mi będzie uprościć je do jesdnej odpowiedzi. Równie dobrze mógłbyś zapytać dlaczego ludzie umierają. Opcji jest naprawdę sporo. Czynniki psychologiczne mogą wpływać na funkcjonowanie OUN, ale nie oznacza to że poprzez czynniki psychologiczne był byś w stanie zapanować nad zmianami o charakterze organicznym. Pewne zmiany są odwracalne, a inne nie. Jeżeli dajmy na to depresja wynika ze zmian epigenetycznych w komórkach nerwowych to nie jestem skłonny uwierzyć w to aby takiemu pacjentowi była w stanie pomóc psychoterapia. To samo tyczy się infekcji czy jakichś uszkodzeń albo degeneracji komórek nerwowych.

      Wątpię aby alkoholik był w stanie funkcjonować bez leków. Z tego co wiem tacy ludzie muszą łagodzić objawy fizjologiczne uzależnienia do końca życia. Nie jestem terapeutą uzależnień więc ciężko jest mi wypowiadać się czy odstawienie alkoholu bez stosowania farmakoterapi jest w ogóle możliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa Nie powinniśmy też pomijać zdolności układu nerwowego do regeneracji i jeżeli problem da się rozwiązać za pomocą sił własnych organizmu to uważam, że sytuacja wróciła by do normy i bez pomocy psychoterapeuty.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: No widzisz :) W tym aspekcie się zgadzamy na pewno, a przynajmniej odnoszę takie pokątne wrażenie. Ewolucja ślepa, jest z gruntu błędnym założeniem. Ewolucja to proces przemyślany i w głównych, kluczowych punktach rozwoju życia, odgórnie zaplanowany (w najprostszym możliwym ujęciu tematu). Mówię Ci to jako inżynier i jako programista - lepiej się tego zrobić nie da. Projekt musi być dziełem inteligentnego projektanta.

      Świadomość kwantowa - otwiera niesamowicie wiele możliwości z zakresu tego jak naprawdę i na jakich poziomach człowiek funkcjonuje. Tym odkryciem i kolejnymi, być może da się w naukowy sposób potwierdzić istnienie czegoś, co od starożytności ludzie określali mianem duszy. Stąd też prawdopodobieństwo, że niektóre formy depresji człowiek jest w stanie uleczyć jedynie odpowiednio ukierunkowaną siłą woli i właściwie zmotywowaną pracą. Osobiście i biorąc pod uwagę własny przypadek jestem bardzo wysoce skłonny się ku takiemu założeniu przychylić, ponieważ właśnie w taki sposób mi udało wyjść z depresji.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft To nie jest kwestia woli chorego ani żadnego terapeuty ale zdolność organizmu do regeneracji i naprawy pewnych dysfunkcji na poziomie komórkowym. Mózg nie działa tak jak byś sobie tego życzył. To, że w tym czasie uzyskałeś wsparcie jakiegoś psychoterapeuty nie musi wcale oznaczać, że to on Ci pomógł wyzdrowieć. To o czym piszesz jest kwestią wiary, bo nie ma dowodów na to, że psychoterapeuta jest w stanie wyleczyć depresję. Gdyby tak było psychoterapeuta był by w stanie zmniejszyć wyrzut dopaminy w schizofrenii, a wiadomo, że nie jest w stanie tego zrobić ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Czyli do jakich wniosków doszliśmy? Psycholog może sprawić, że neurony zaczną uwalniać więcej setotoniny ale nie jest w stanie sprawić aby neurony uwalniały mniej dopaminy? (-‸ლ)

      pokaż spoiler przecież to niedorzeczne. gdyby to działało to w obydwu przypadkach byli byśmy w stanie zauważyć zmianę XD

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: No cóż, jak już wcześniej wspomniałem, nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać, skoro nie wykazujesz woli choćby częściowego wzięcia pod rozwagę istnienia różnych form i różnych przyczyn depresji. Na początek polecam Wikipedię, a później lekturę bardziej szczegółowych opracowań naukowych i medycznych.

      Skoro wiemy, że różne formy i przyczyny depresji istnieją, logiczne, że muszą istnieć też różne formy terapii. Ta, którą na sobie zastosowałem, po latach prób i błędów, w moim wypadku przyniosła efekt. Możesz mi wierzyć, ale nie wymagam tego od Ciebie, bo zwyczajnie mi nie zależy na tym.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft
      To w dalszym ciągu nie wyjaśnia dlaczego psychoterapia miała by być skuteczna w zwiększaniu uwalniania serotoniny (w przypadku depresji), a pozostaje całkowicie nieskuteczna w zmniejszaniu uwalniania dopaminy w przestrzeniach synaptycznych (w przypadku schizofrenii). Albo wiemy, że coś działa i mamy na to dowody albo jest to jedynie teoria, której skuteczność pozostaje niepewna.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: No tu się zgodzę. Jeśli chcesz powstrzymać ryzyko gangreny w ranie postrzałowej kończyny, najszybciej i najskuteczniej będzie amputować taką kończynę. Pytanie tylko, czy również najlepiej dla dalszego życia i funkcjonowania pacjenta?

      Podobnie jest z tą formą depresji, którą sam przechodziłem. Oczywiście można było brać leki przez resztę życia, które zasadniczo tłumiły jej objawy, ale powodowały też, że życie zamieniało się w egzystencję. Mi to nie odpowiadało i postanowiłem coś z tym zrobić.

      O schizofrenii nie będę się wypowiadał, bo nie mam doświadczenia z tą chorobą, i nie wiem na ile jest możliwe kontrolowanie własnych myśli i zachowań będąc schizofrenikiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Nie jest możliwe kontrolowanie uwalniania dopaminy (w schizofrenii) za pomocą woli pacjenta i tego jak terapeuta pokieruje myślami takiego chorego. Jak w takim razie terapeuta miał by wpływać na uwalnianie serotoniny (w depresji)? Nie widzisz absurdu w swoim rozumowaniu?

      "Skuteczność" psychoterapii w twoim przypadku opiera się jedynie na twoich subiektywnych odczuciach. Uznałeś, że to zasługa psychoterapii, a ja uważam, że wszystko mogło w międzyczasie ulec procesowi autoregulacji co doprowadziło do remisji choroby. Może być to po części zasługa leków, które wcześniej zażywałeś (jeśli tak, to niewielka).

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Czytasz, ale najwyraźniej bez próby zrozumienia. Skupiasz się tylko na jednym rodzaju zaburzeń depresyjnych, a tych jest bardzo wiele i mają różne przyczyny.

      Serotonina jest między innymi wydzielana w wyniku aktywności fizycznej, stosowania odpowiedniej diety i zachowania właściwych cyklów snu. Niedobory serotoniny prowadzą do zaburzeń depresyjnych. Osoby z niedostateczną produkcją serotoniny w organizmie, zamiast faszerować się ogłupiaczami, powinny w pierwszej kolejności zadbać o właściwą dietę, aktywność fizyczną i odpowiednie cykle snu w obrębie doby, by, jeśli to możliwe, wymusić na organizmie produkcję brakującej serotoniny. Te czynniki w połączeniu z pracą nad własną psychiką, rzeczową samoanalizą, określaniem priorytetów, źródeł motywacji i przyczyn jej braku jeśli będą systematycznie prowadzone dają szansę.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft A jakie to ma znaczenie którą chorobę wybierzemy skoro sam napisałeś, że psycholog wyleczył cię z depresji. Poza tym wielu psychiatrów poleca wizyty u psychologa obok farmakoterapii jako terapię pomocniczą. Badania kliniczne nad fluoksetyną pokazały, że 30% pacjentów z grupy otrzymującej placebo odczuło poprawę. Może ty też jesteś pacjentem, któremu było smutno a wyzdrowiał łykając fasolkę bo ktoś wykazał jakieś zainteresowanie tym nieszczęśnikiem.

      Serotonina jest między innymi wydzielana w wyniku aktywności fizycznej, stosowania odpowiedniej diety i zachowania właściwych cyklów snu.

      To powiedz osobie z ciężką depresją żeby poszła pobiegać (✌ ゚ ∀ ゚)☞
      Znam ludzi, którzy mimo prawidłowej diety i aktywności fizycznej wpadli w depresję. Problemy z zasypianiem są dość powszechnym objawem zaburzeń depresyjnych. Co ciekawe prawidłowa ilość snu nie istnieje. Decyduje tu wiele czynników od trybu życia, wykonywanej pracy, ilości i rodzaju aktywności po cechy osobnicze i ogólny stan zdrowia. Mało tego "nieprawidłowa" deprywacja snu działa przeciwdepresyjnie.

      Niedobory serotoniny prowadzą do zaburzeń depresyjnych.

      Serio? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Osoby z niedostateczną produkcją serotoniny w organizmie, zamiast faszerować się ogłupiaczami, powinny w pierwszej kolejności zadbać o właściwą dietę, aktywność fizyczną i odpowiednie cykle snu w obrębie doby, by, jeśli to możliwe, wymusić na organizmie produkcję brakującej serotoniny.

      W kółko powtarzasz te same bzdury. Nie da się wymusić na organizmie zwiększenia produkcji serotoniny w ten sposób, a proponowane przez ciebie sposoby mogą być skuteczne tylko w przypadku gdy to niezdrowy tryb życia wpływa na pogorszenie się samopoczucia.

      Te czynniki w połączeniu z pracą nad własną psychiką, rzeczową samoanalizą, określaniem priorytetów, źródeł motywacji i przyczyn jej braku jeśli będą systematycznie prowadzone dają szansę.

      To jest "wiedza" tego samego kalibru co wyciąganie choroby jajem. Ci co stosują te metody wierzą w ich skuteczność. Reszta ma ich za sekciarzy albo wariatów. Brak merytorycznej wiedzy na temat przyczyn choroby przykrywasz jakimiś sloganami imitującymi "wiedzę" ale choć byś się zesrał to nie wyleczysz np. niedoboru magnezu witaminą C i dokładnie tak samo jest z psychoterapią.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Zasadniczo tym postem, a nawet już pierwszym zdaniem po raz kolejny dowiodłeś, że nie czytasz, co piszę do Ciebie, tylko obalasz teorie, które sobie wykoncypowałeś, a nastepnie te koncepcję wciskasz mi w usta jako moje twierdzenia. Nie chce mi się tak dyskutować, bo dyskutuję nie z Tobą, a z Twoim brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem.

      Uważasz, że tylko farmakologia działa na depresję? W porządku. Skoro musisz w to wierzyć, wierz w to.

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Ja z moją wiedzą na temat funkcjonowania OUN nie mogę się zgodzić z prezentowanym przez ciebie punktem widzenia, bo wynika on z wiary w jakąś cudowną moc sprawczą psychoterapii, a nie wiedzy na temat funkcjonowania mózgu. Bardziej przypomina mi to myślenie życzeniowe niż poważną wiedzę medyczną popartą dowodami naukowymi.
      Nie twierdzę, że psychika nie może mieć związku z fizycznym stanem zdrowia, bo może. Stres psychiczny może wywoływać szereg chorób somatycznych np. hormony stresowe biorą udział w osadzaniu się blaszki miażdżycowej w naczyniach krwionośnych i wpływają na funkcjonowanie układu odpornościowego. Nie mniej jednak zaburzenia w uwalnianiu neuroprzekaźników, z którymi mamy do czynienia w depresji powodują również objawy psychiczne np. obniżenie samooceny, brak motywacji, złe samopoczucie itd. To nie sposób myślenia jest przyczyną depresji. To depresja wpływa na sposób myślenia. Psychologia chce "leczyć" objawy depresji poprzez motywowanie chorego do zmiany sposobu myślenia uznając go za przyczynę zaburzeń depresyjnych gdy tymczasem przyczyna nie leży w psychice, a w funkcjonowaniu układu nerwowego (konkretnie to niedostatecznej aktywacji receptorów przez neuroprzekaźnik lub neuroprzekaźniki, których jest zbyt mało w przestrzeni synaptycznej).

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Dobrze zatem. Czy zgodnie z Twoim stanem wiedzy jest możliwe trwałe wyleczenie funkcjonowania układu nerwowego poprzez stosowanie jedynie okresowej farmakoterapii?

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft

      Czytając twoje posty odnoszę nieodparte wrażenie, że jesteś kobietą. Żaden facet, którego poznałem nie miał aż takich problemów z logicznym myśleniem, a zdażało mi się przebywać w towarzystwie totalnych kretynów.
      Żaden facet nie mieszał też tak podstawowych pojęć jak hardware i software ale to obecnie nawet różowe rozróżniają więc tym bardziej dziwi mnie, że masz z tym problemy.
      Twoja historia wygląda irracjonalnie bo próbujesz mi wmówić, że zepsuł ci się "procesor" ale nie musiałeś go wymieniać, bo zamiast tego "przeinstalowałeś system operacyjny", a ja dlatego, że nie akceptuję tego co do mnie piszesz to nie potrafię czytać ze zrozumieniem.

      Wykopowicz znalazł sposób na to jak wyleczyć się z depresji bez lekarstw. Koncerny farmaceutyczne go nienawidzą. Zobacz jak... ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚>>>klik<<<

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft

      Wszystko zależy od przyczyny i rodzaju dysfunkcji. Pojawienie się jakiegoś zaburzenia w funkcjonowaniu układu nerwowego zwiększa ryzyko pojawienia się nieprawidłowości w działaniu układu nerwowego w przyszłości. To samo tyczy się większości chorób. Nie tylko psychicznych. Choroba nowotworowa zwiększa ryzyko pojawienia się nowotworu w przyszłości, a osłabiony układ odpornościowy zwiększa ryzyko wystąpienia infekcji. Sportowcom często odnawiają się kontuzje ale to jeszcze nie znaczy, że na pewno w przyszłości wpadniesz w depresję.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Nie odpowiedziałeś na proste pytanie, notorycznie przeinaczasz moje wypowiedzi. Dopowiadasz sobie w swoich argumentacjach rzeczy, o których nawet nie wspominałem, a następnie obalasz w ten sposób tezy które ja rzekomo wygłosiłem. Tym samym zmuszasz mnie do bronienia rzekomo moich tez, które wcale nimi nie są. Teraz zrobiło się nawet jeszcze lepiej - uciekasz się do personalnego ośmieszania mojej osoby w odpowiedzi na jedno proste pytanie. Wcześniej podważałeś opinie specjalistów, jakoby zdiagnozowana u mnie depresja była tylko "smuteczkiem" trwającym nieprzerwanie przez niemal 30 lat, na co postanowiłem życzliwie przymknąć oko ;)

      W zasadzie odpowiedziałeś tym lepiej niż się spodziewałem, że to zrobisz - zdradziłeś prawdziwy motyw tej bezcelowej za to uporczywie ciągniętej przez Ciebie dyskusji.

      Nie chcesz wierzyć, że mi się udało wyjść z zdiagnozowanej depresji, to nie. Twoja sprawa, nie zmuszam Cię byś mi uwierzył. Czy to akceptujesz, czy nie, świat się nie zawali przez to, a ja cieszę się i będę cieszyć się dalej uleczeniem z choroby. Nie zależy mi zupełnie, co myślisz na mój temat, ale cieszę się, że mogliśmy podyskutować - chociaż mało owocnie skoro nie przejawiasz woli do prowadzenia uczciwej - z wyżej wymienionych powodów - dyskusji.

      Bywaj w dobrym zdrowiu!

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft W takim razie odpowiem na to jedno proste pytanie i każde naspępne proste pytanie. NIE!!!! Psychiatria jest taką dziedziną medycyny, w której najłatwiej o pomyłkę. Zachęcam do zapoznania się z tematem: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana Ja osobiście miałem tę nieprzyjemność rozmawiać ostatnimi czasy z kilkoma policjantami. Ci ludzie przechodzą regularne badania psychiatryczne, dzięki którym uzyskują pozwolenie na pracę w policji i broń. Jako, że wcześniej pracowałem z dziećmi upośledzonymi umysłowo w stopniu średnim to miałem już pewne doświadczenie w kontaktach z takimi osobami ale mimo to kontakt z policją był dla mnie dość problematyczny. Ja wiem, że podobno miałeś depresją bo pisałeś już o tym z pięć razy i nie musisz mi tego powtarzać po raz kolejny. Nie będę się powtarzał, że depresja ma przyczyny organiczne, a zmiany w psychice, które podobno udało ci się wyleczyć są sprawą wtórną.

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Dalej nie odpowiedziałeś na moje pytanie i brniesz zamiast tego w jakieś tematy zastępcze. Po co tak naokoło debatować? Nie ma to sensu, mimo to jednak...

      Życzę Ci wszystkiego dobrego, trzymaj się!

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft

      Czy zgodnie z Twoim stanem wiedzy jest możliwe trwałe wyleczenie funkcjonowania układu nerwowego poprzez stosowanie jedynie okresowej farmakoterapii?

      Chodzi Ci o ten wysryw intelektualny?
      "Trawałe" ocznacza uporanie się z problemem raz na zawsze, a "okresowe" powtarzanie tej czynności co pewien czas. Czy zatem można zrobić coś raz robiąc to wiele razy? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kissandfly: Myślałem, że to bardzo proste pytanie, no cóż najraźniej się przeliczyłem. Zatem inaczej, teoretycznie: Jeśli pacjent, zgodnie z diagnozą i proponowaną metodą leczenia, będzie przyjmować środki farmakologiczne przez okres powiedzmy roku, da to efekt trwałego wyleczenia depresji po zakończeniu kuracji?

    •  

      pokaż komentarz

      @HowardLovecraft Nie ma co do tego pewności. Depresja może okazać się lekooporna i pacjent może nie zareagować na leki. Depresja może nawracać po zakończeniu leczenia lub może nigdy nie powrócić. Nawet nie wiadomo czy to na pewno depresja. Terapia opiera się głównie na leczeniu objawów choroby. Nikt ci trepanacji czaszki robił nie będzie i nie będzie sprawdzał co tam się dzieje pod deklem. Badanie tego co dzieje się w głowie pacjenta z jakimkolwiek zaburzeniem jest jak na razie niemożlie. Można zrobić rezonans albo eeg ale nie zawsze da się cokolwiek więcej stwierdzić używając tej technologii.

  •  

    pokaż komentarz

    Eksperyment Rosenhana:
    Eksperyment Rosenhana − eksperyment amerykańskiego psychologa Davida Rosenhana z 1972 r. sprawdzający adekwatność i rzetelność diagnoz medycznych psychiatrów. Został opublikowany w czasopiśmie Science w artykule On being sane in insane places (O byciu zdrowym umysłowo w niezdrowych miejscach).

    Badanie składało się z dwóch części. W pierwszą część zaangażowani byli asystenci Rosenhana, którym polecono symulowanie halucynacji celem uzyskania dostępu do szpitali psychiatrycznych. Wykorzystano w tym celu różne szpitale w pięciu stanach USA. Druga część polegała na próbie wyszukiwania przez personel medyczny "fałszywych pacjentów", którzy mieli zostać wysłani do placówek przez Rosenhana. W pierwszej części lekarze nie byli w stanie wykryć, że "pacjenci" są w rzeczywistości zdrowymi uczestnikami eksperymentu. W drugiej części personel uznał dużą liczbę prawdziwych pacjentów za symulantów. Badanie to jest uznawane za ważny głos w krytyce diagnozowania psychiatrycznego (zob. antypsychiatria). Zdaniem Rosenhana, różnica między stanem zdrowia i zaburzeniem psychicznym jest co najmniej bardzo trudna do ustalenia.

    Badanie z fałszywymi pacjentami

    W ramach badania ośmiu "pseudopacjentów" (wybranych przez Rosenhana jako zróżnicowaną grupę zdrowych osób) próbowało uzyskać dostęp do szpitali psychiatrycznych. W fazie diagnozowania medycznego stwierdzili (niezgodnie z prawdą), że słyszą wewnętrzne głosy, najczęściej niezrozumiałe, a czasem interpretowane jako słowa "pusty", "dziurawy". Były to jedyne symptomy na jakie "pacjenci" skarżyli się lekarzom. Oprócz fałszywych imion i nazwisk oraz szczegółów dotyczących zatrudnienia, wszystkie personalne informacje ujawnione psychiatrom były prawdziwe. W przypadku hospitalizacji, pseudopacjenci mieli "zachowywać się normalnie" i twierdzić, że czują się dobrze i nie słyszą już żadnych głosów.

    Pseudopacjentami byli: student psychologii, trzech psychologów, pediatra, psychiatra, malarz i gospodyni domowa. Żadne z nich nigdy nie przejawiało problemów ze zdrowiem psychicznym. Zostali poproszeni, by przez cały czas zachowywali się normalnie, nie zdradzając żadnych objawów psychopatologicznych (nie licząc zeznania o słyszeniu głosów podczas fazy diagnozowania). "Pacjenci" mieli pozostać w szpitalu do czasu, aż psychiatrzy uznają ich za zdrowych.

    Okazało się, że cała grupa została zakwalifikowana do leczenia szpitalnego, siedmiu z diagnozą schizofrenii, jeden z diagnozą zaburzeń maniakalno-depresyjnych. W trakcie hospitalizacji żaden członek personelu medycznego nie zorientował się, że są oni "fałszywymi pacjentami", chociaż takie podejrzenia przejawiali inni, prawdziwi, pacjenci: trzydziestu pięciu z ogólnej liczby stu osiemnastu pacjentów wyraziło podejrzenie, że uczestnicy eksperymentu są w rzeczywistości zdrowi psychicznie.

    W przypadku wszystkich uczestników uznano, że zostali oni wyleczeni wskutek hospitalizacji. Ich pobyt w szpitalu trwał od siedmiu do pięćdziesięciu dwóch dni, ze średnią dziewiętnastu dni.

    Personel medyczny opisywał zachowanie pacjentów w kategoriach psychopatologicznych. Przykładem jest sporządzanie notatek w ramach badania, co psychiatrzy zinterpretowali jako "kompulsywne pisanie" ze źródłem patologicznym. Jednocześnie, prawdziwi pacjenci interpretowali to samo zachowanie jako dowód na to, że pseudopacjenci prowadzą badania lub są dziennikarzami. Psychiatrzy nie zgodzili się na wypuszczenie ze szpitala "pacjentów" przed stwierdzeniem, że są oni wyleczeni. Warunkiem dokonania takiego stwierdzenia było przyjęcie do wiadomości przez "pacjentów" że są chorzy psychicznie. Podawano im także leki antypsychotyczne.

    Błędne wykrywanie nieistniejących pseudopacjentów

    Po opublikowaniu przez Rosenhana wyników badania, pracownicy pewnego znanego szpitala psychiatrycznego stwierdzili, że w ich placówce taka błędna diagnoza byłaby niemożliwa. Celem udowodnienia, Rosenhan uzgodnił z nimi, że podczas 3-miesięcznego okresu wyśle swoich kolejnych pseudopacjentów, którzy będą starali się uzyskać dostęp do szpitala. W wyniku eksperymentu z ogólnej liczby 193 nowych pacjentów za uczestników badania Rosenhana uznano 41, natomiast 42 następnych uznano za "podejrzanych". W rzeczywistości Rosenhan nie wysłał żadnego pseudopacjenta i wszystkie przypadki "wykrycia" symulantów były nieadekwatne.

    •  

      pokaż komentarz

      W rzeczywistości Rosenhan nie wysłał żadnego pseudopacjenta i wszystkie przypadki "wykrycia" symulantów były nieadekwatne.

      @zakowskijan72: mistrz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @zakowskijan72: Fajna historyjka. Sprzed blisko pół wieku. Ciekawi mnie czemu nie była potem powtarzana na większą skalę.

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekawi mnie czemu nie była potem powtarzana na większą skalę.
      @Hound: Bo nie kopie się leżącego.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo nie kopie się leżącego.

      @zakowskijan72: Ta, świetny, naukowy argument.

      Co ja tu robię, przyszliście manipulować głupimi wykopkami i głupie wykopki dają się sobą manipulować. Nic swoimi postami nie zmienię, więc róbcie co chcecie, idioci i tak zasługują na byciem ruchanym całe życie.

    •  

      pokaż komentarz

      Fajna historyjka. Sprzed blisko pół wieku. Ciekawi mnie czemu nie była potem powtarzana na większą skalę.
      @Hound: Nie, no spoko. X lat temu za pomocą eksperymentu dowiedziono, że zachodzi ABC. Po X latach przeciwnicy twierdzenia, że zachodzi ABC nie przeprowadzają kontreksperymentu, że ABC NIE zachodzi, tylko argumentują, że eksperyment, że zachodzi ABC, nie został ponownie przeprowadzony, więc ABC najwyraźniej zachodzi. LOLd
      #lewackalogika

      Kuźwa, dawno nikt nie udowodnił, że Ziemia krąży wokół Słońca, więc chyba już jest odwrotnie.
      #bekazlewactwa

    •  

      pokaż komentarz

      @Hound: Po co miała by być powtarzna?? Ot eksperymenty jakich tysiące, nikt na tym nie próbował robić medycznej rewolucji.

    •  

      pokaż komentarz

      @zakowskijan72: I to jest bardzo dobre podsumowanie jakości współczesnej psychiatrii, idioci nie potrafią odróżnić ludzi zdrowych od chorych, można tylko sobie wyobrazić jakie spustoszenie sieją niewłaściwe diagnozy i leczenia w szerszej populacji. A to tylko jedna dziedzina medyczna.

    •  

      pokaż komentarz

      nikt na tym nie próbował robić medycznej rewolucji.
      @KrolWlosowzNosa: Ale na czym miałaby polegać ta rewolucja? Jak niby lekarze mieli zdiagnozować, że ci ludzie są zdrowi, z premedytacją wprowadzili ich w błąd podając fałszywe objawy? Współpacjenci nie wiedzieli o tym, oni tylko odbierali ich "zdrowe" zachowanie, bez tła i kontekstu, którym były fałszywe objawy. Fajnie byłoby potrafić wykryć, że ktoś kłamie i tak naprawdę nie słyszy głosów, ale skoro pacjent tak uparcie twierdzi to jak zadać temu kłam? Zresztą średnio po 19 dniach zostali uznani za zdrowych (pomimo wcześniejszych deklarowanych zaburzeń) - to chyba nie jest źle, prawda? Dopóki znaczna część diagnozy w takich wypadkach opiera się na wywiadzie z pacjentem, to będzie obarczona błędami i ciężko się spodziewać, że lekarz będzie wiedział lepiej od pacjenta, że on nie słyszy głosów, skoro pacjent sam deklaruje, że słyszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @zakowskijan72: No wszystko fajnie, ale można ten eksperyment „zastosować” też w innych gałęziach medycyny. Dla przykładu, pójdźcie do internisty i udawajcie, że nap!?%@%?a Was brzuch. Można też dodać kłamstwo (jak w eksperymencie), że się wcześniej wymiotowało. I jak myślicie co powie lekarz?

    •  

      pokaż komentarz

      Dla przykładu, pójdźcie do internisty i udawajcie, że nap!$%!?#a Was brzuch
      @cohnresduplica: Internista może zlecić badania krwi. Badania treści żołądka. USG jamy brzucha. Zbadać węzły chłonne. Reakcję źrenic. Może zrobić mnóstwo rzeczy, żeby uściślić diagnozę. Wreszcie - zostawić na obserwacji. I po pewnym czasie z dosyć dużą dokładnością stwierdzić, czy jesteś faktycznie chory, czy tylko symulowałeś.

  •  

    pokaż komentarz

    "Wyjdź do ludzi, idź pobiegać" i inne podobnie mądre rady zamiast leczenia
    A później zaskoczenie że w Polsce dochodzi do tak wielu samobójstw ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    źródło: jakubmarian.com

    •  

      pokaż komentarz

      @hyperballad: Nieaktualna mapka, ostatnio Polska przegoniła Japonię ze wskaźnikiem 22,3 (natomiast Litwa trzyma się dzielnie na drugim miejscu z częstością 32).

    •  

      pokaż komentarz

      @hyperballad: Trzeba dodać, że przeważająca większosć tych samobójstw to mężczyźni.

    •  

      pokaż komentarz

      (natomiast Litwa trzyma się dzielnie na drugim miejscu z częstością 32

      @KubaGrom: a nie Łotwa?

    •  

      pokaż komentarz

      @hyperballad: ciekawe, czy taki rozkład wynika z uwarunkowań ekonomicznych, kulturowych, historycznych czy tez związany jest z pochodzeniem. Chociaż tego nie da sie jednoznacznie orzec. Same uwarunkowania ekonomiczne sa przecież pochodna historii, kultury a nawet czynników religijnych („pieniądze nie sa najważniejsze”). W każdym bądź razie w tej kategorii proeuropejscy to my nie jesteśmy :/

    •  

      pokaż komentarz

      @hyperballad: weź tą mapkę i nie rób z tutejszych użytkowników baranów.. Zobacz jakie są przyczyny samobójstw, zrób użytek ze swojej łepetyny i odpowiedz sobie dlaczego im dalej na wschód tym gorzej. Jakość życia, alkohol?
      Większość samobójców w kategorii chorób psychicznych (nie zaburzeń psychicznych jaką jest depresja), to dwubiegunowcy i schizofrenicy, a my tu piszmy o czymś innym, ale taka mapka pasuje pod jeszcze kilka popularnych tagów, więc wiem, rozumiem.. kolory i cyfry + komentarz wykopka, to musi być prawda

    •  

      pokaż komentarz

      @hyperballad: W Polsce pomoc psychologiczna, psychiatryczna istnieje tylko na papierze, brak świadomości społecznej, brak wiedzy, traktowanie osób z problemami psychicznymi oraz depresją jak podludzi, odszczepieńców, powszechny brak empatii robi swoje. Polska jest smutnym krajem do życia

    •  

      pokaż komentarz

      ciekawe, czy taki rozkład wynika z uwarunkowań ekonomicznych

      @Kangur100: Ekonomiczne to dzień dobry odpadają, wystarczy popatrzeć na liczbę samobójstw we Włoszech czy Grecji i na liczbę samobójstw w znacznie bogatszej Norwegii czy Szwajcarii.

    •  
      Mashchax

      +2

      pokaż komentarz

      Większość samobójców w kategorii chorób psychicznych (nie zaburzeń psychicznych jaką jest depresja)

      @KrolWlosowzNosa:

      Ale ten podział to stworzyłeś sobie sam, panie kolego. Nie ma żadnego rozdziału na zaburzenia i choroby w świecie psychiatrii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mashchax: nie wchodząc w dyskusję i tak nie zmienia to faktu, że depresja nie jest chorobą

    •  
      Mashchax

      +4

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa: Nie wchodząc w dyskusję nie zmienia to faktu, że gówno wiesz o depresji i innych chorobach psychicznych, a wypowiadasz się z pozycji autorytetu. Może troszkę pokory? Już nie mówię, że względem mnie, ale może względem tysięcy psychiatrów, którzy poświęcili życie badaniu tych chorób i nawet jeśli nie rozgryźli ich w pełni, a nawet jeśli rozgryźli je tylko w jakimś malutkim ułamku - to i tak na pewno wiedzą NIEPORÓWNYWALNIE więcej od Ciebie? Food for thought.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mashchax: ależ tu są sami eksperci, którzy osobiste przeżycie lub częściej zasłyszane formułki traktują jako prawdę uniwersalną, a do stwierdzenia faktu, że depresja jest zaburzeniem nie chorobą nie trzeba mieć fakultetów. Ci mityczni lekarze 'co poświęcili życie', to banał. Jak ktoś trafnie wyżej napisał, że większość z nich po studiach leci już schematem do emerytury i to jest fakt. Rozgryzać to może kliniczny naukowiec, czy ktoś, jak autor artykułu publikujący naukowe prace, a nie gość w kitlu, który podchodzi do pracy w schemcie 0/1, a tak właśnie robią.
      Co do pokory to mam jej w sobie nie mniej niż zdrowego rozsądku, który obłaskawił mnie taką cechą jak dystans i własna ocena, bez wiary w to, że biały fartuch czyni z kogoś bezdyskusyjny autorytet, bo taka wiara, to głupota i frajerstwo.

    •  
      Mashchax

      +1

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa:

      którzy osobiste przeżycie lub częściej zasłyszane formułki traktują jako prawdę uniwersalną

      Z Tobą na czele.

      Ci mityczni lekarze 'co poświęcili życie', to banał. Jak ktoś trafnie wyżej napisał, że większość z nich po studiach leci już schematem do emerytury i to jest fakt.

      Ale ja nie mówię o wszystkich psychiatrach w każdej zapyziałej dziurze. Myślę, że nie musisz mówić nikomu jak ciężko jest znaleźć dobrego specjalistę. Ja tu mówię o tych na samej górze tego łańcucha, o tych którzy faktycznie są naukowcami i poświęcają się problemowi, a nie siedzą na stołku 2 razy w tygodniu za 150 zł / 10 min i mają wyj%$!ne w to co robią.

      Rozgryzać to może kliniczny naukowiec, czy ktoś, jak autor artykułu publikujący naukowe prace,

      Tak - i dokładnie tacy to rozgryzają.

      Co do pokory to mam jej w sobie nie mniej niż zdrowego rozsądku

      To ja współczuję Twojemu zdrowemu rozsądkowi.

      a do stwierdzenia faktu, że depresja jest zaburzeniem nie chorobą nie trzeba mieć fakultetów

      No i gdzie ta Twoja pokora? Bo naukowcy głowią się nad problemem od co najmniej parudziesięciu lat, ale na szczęście zjawił się on - Król Włosów z Nosa i rozstrzygnął raz na zawsze - depresja to zaburzenie psychiczne, a nie choroba psychiczna jak np. schizofrenia. Szkoda tylko, że takiego podziału nie ma, a schizofrenię w specjalistycznej nomenklaturze określa się właśnie mianem ZABURZENIA psychicznego.

    •  
      Mashchax

      +1

      pokaż komentarz

      @KrolWlosowzNosa:

      Spróbuję Ci to trochę wyjaśnić. Bear with me.

      Pewien mądry angielski psychiatra powiedział kiedyś, że klasyfikacje DSM i inne są po to, żeby ułatwić i w zasadzie umożliwić pracę, a także po to, żeby umożliwić funkcjonowanie papierologii, wypisanie recept itp. Jego zdaniem (i podejrzewam, że jest to powszechna opinia wśród psychiatrów, ale nie mam na to potwierdzenia) według naszego obecnego stanu wiedzy nie jesteśmy w stanie zidentyfikować jednego, konkretnego zaburzenia. Czyt. tyle mamy chorób psychicznych, ile ludzi, w gruncie rzeczy. Nie znamy optymalnej konfiguracji chemicznej układu nerwowego, dlatego nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzać, co jest u danego człowieka nie tak. Wszystkie te zaburzenia są mocno na pograniczu innych zaburzeń. Zobacz sobie na wikipedii podział depresji według klasyfikacji ICD - dzieli się na epizody i zaburzenia, w których mogą też występować stany psychotyczne. Skoro mogą występować stany psychotyczne, to to dalej nie jest choroba i po prostu człowiek jest smutny i musi iść pobiegać, czy może już jest? Prawie każda osoba trafiająca do psychiatry z ciężką depresją ma na początku podejrzenie:
      a) depresji
      b) choroby afektywnej dwubiegunowej
      c) borderline lub innych zaburzeń osobowości
      d) schizofrenii

      Często miesiącami nie ma jednoznacznej diagnozy - granice między zaburzeniami są cieńkie, a osoba wykazuje cechy każdego z zaburzeń. Możesz mieć wybuchową nastolatkę z osobowością borderline, która po jakimś czasie wpada w ciężką depresję gdy jej się skończy energia - już masz zagwozdkę czy to był borderline, czy może jednak dwubiegunówka? Po jakimś czasie w wyniku codziennego dop$%@###ania siebie samego i odizolowania osoba zaczyna rozmawiać sama ze sobą w myślach, a potem słyszeć głosy. I już masz depresję z epizodami psychotycznymi na dobrej drodze do schizofrenii. Po prostu przestań traktować choroby psychiczne jak choroby somatyczne i będzie Ci lżej. Tam dużo łatwiej jest wystosować jedną diagnozę, gdy daną chorobę powoduje jeden szczep bakterii, albo jedna konkretna mutacja w genie itp. Zrozum, że każda osoba, która myśli o śmierci w sposób inny niż 'nie chcę umierać, mam jeszcze tyle do zrobienia', to osoba chora psychicznie.

      Ale rozumiem też o co Ci chodzi, gdy piszesz:

      Stary to nie przestrzeń na przekonanie kogoś o tym, że aktywność może pomóc. Tutaj jest ważne aby pomoc przyszła bez potrzeby ruszania tyłka że stołka. Wtedy jest git.

      Tu masz rację - żadna farmakoterapia nie sprawi, że będziesz nagle szczęśliwym człowiekiem. Farmakoterapia to może być bodziec dla człowieka, dla którego w zasadzie nie ma nadziei, bo on już myśli tylko o śmierci. Bodziec do tego, żeby zaczął zastanawiać się jak żyć i jak wyjść z tego bagna. I już to jest ciężką pracą dla osoby ze skrajną depresją. A potem taka osoba gdy już wie co robić, musi to robić. I to dopiero jest ciężka praca. I rzeczywiście trzeba sobie nie pobłażać, być twardym, iść pobiegać, poćwiczyć, zająć się czymś, wybrać sobie jakiś cel i do niego dążyć, rozwijać się itp. Wyjście z depresji to ostatecznie także ułożenie swojego życia. I takie coś jak iść pobiegać dopiero w tym momencie zaczyna mieć sens. Bo dopiero teraz, gdy osoba rozumie, że może zostać wyleczona, zaczyna czuć się lepiej gdy podejmuje takie kroki. Wcześniej ruch był dla niej tylko kolejnym gwoździem do trumny i bodźcem dla myśli typu "jestem młodym człowiekiem i nie daję sobie nawet rady z małą ilością ruchu, starzy ludzie są 100x bardziej aktywni ode mnie, jestem j??@nym zerem, a w ogóle to dzieci w afryce mają nieporównywalnie gorzej ode mnie i nie są takimi bezużytecznymi śmieciami jak ja". Może Ci się to wydawać abstrakcyjne, ale to właśnie dokładnie to jest problemem. Myśli osoby pochłoniętej depresją to absurd. Osoba długo żyjąca w depresji wywróciła swoje wzorce zachowań do góry nogami i długo będzie te wzorce odwracać z powrotem. Ale najpierw musi jakoś na własnej skórze przekonać się i zobaczyć, że faktycznie może być lepiej.

      Ludzie, którym udało się zwalczyć depresję przeważnie czują niesamowitą niemoc próbując pomóc ludziom, którzy dalej w niej tkwią, bo zdają sobie wtedy sprawę z tego, że chcą do nich przemówić dokładnie tymi samymi banałami, którymi inni próbowali kiedyś przemówić do nich tylko pogarszając ich stan. To właśnie jest tak niesamowicie przej??@ne w depresji, że coś musi "pyknąć" w człowieku i ciężko do tego dojść.

      Twoje podejście, które w gruncie rzeczy sprowadza się do tego, żeby nie być leniwym i sobie nie pobłażać, może co najwyżej pomóc ludziom właśnie popadającym w depresję (choć niestety najczęściej będą musieli się o tym przekonać na własnej skórze i w tę depresję popaść - taka ludzka natura), albo ludziom właśnie wychodzącym z depresji, ale oni już to doskonale wiedzą. Ale nie daje absolutnie nic przy ludziach, którzy właśnie są w najgłębszym dnie. A jakoś trzeba, k?%$a, tym ludziom pomóc.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mashchax: zgoda kolego, szczególnie w ostatnim akapicie.
      Każdy ma tu indywidualne doświadczenia, ja również. Każdy z dyskutantów trzyma się też definicji 'ciężka depresja', 'kliniczna depresja' i tutaj nie ma pola do dyskusji. Ja jednak nie akceptuje faktu trywialnego robienia z ludzi wariatów, gdzie w epizodach, gorszych okresach, dołkach życiowych nie próbuje się nawet postawić na coś innego niż leki. Doświadczenia swoje mam i też sporo się dowiadywałem i nie słyszałem nigdy aby człowiek odwiedzający psychiatrę usłyszał, proszę odpocząć, zmienić pracę, tryb życia (o ile to możliwe), skorzystać z dobrego psychiatry, poszukać spokoju w sobie, gdzie sposobów, dobrych, skutecznych są setki, a jak to nie pomoże pomyślimy dalej.
      Tak się nie dzieje, bo zawsze, ale to zawsze są leki, bez grama instrukcji co zmienić w sobie. Finał jest więc taki, że leki, jak to statystycznie bywa, czasem nie pomogą, to zmienimy, do podwoimy dawkę, to jak już to nie pykło, to na prawdę jest z panem/ panią kiepsko i koło się dramatycznie zamyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @hyperballad: lepiej wierzyć w teorie depresji nie poparte wystarczającymi dowodami. Got it.

  •  

    pokaż komentarz

    To samo można powiedzieć o psychoterapii. Skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Znam człowieka, który przez 9 miesięcy, 5 razy w tygodniu, chodził na psychoterapię grupową. I nic. Znam też ludzi, którym dobrze dobrane leki dosłownie uratowały życie, a teraz mogą na co dzień funkcjonować. Rolę psychiatrów negować mogą chyba tylko ludzie, którzy nigdy nie musieli korzystać z ich usług, albo ci co naiwnie wierzą, że odpowiednia dawka samozaparcia jest lekiem na całe zło. Oczywiście wszystko zależy od człowieka, na którego trafisz. Czasem żeby znaleźć prawdziwego fachowca trzeba się sporo nabiegać.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartleby: Psychoterapia również bywa skuteczna. Człowiek o którym mówisz być może miał źle dobrany typ terapii, może niekompetentnego psychoterapeutę, może po prostu u niego tej skuteczności nie było. Ale jakby nie patrzeć w wielu zaburzeniach psychicznych to właśnie psychoterapia jest leczeniem pierwszego wyboru

    •  

      pokaż komentarz

      @bartleby: pamiętaj, że psychoterapia działa tylko wtedy, gdy człowiek chce tak być

    •  

      pokaż komentarz

      @bartleby: psychoterapia grupowa była zapewne na nfz, wszyscy wiemy jak takie "leczenie"wygląda. Większość depresji, nerwic czy zaburzeń lękowych/osobowości bierze się z negatywnych przeżyć/traum, leki w takich przypadkach mogą jedynie wspomagać,jednak nie usuną problemu. W ciężkich przypadkach owszem, leki są jedynym sposobem aby chociaż trochę ulżyć pacjentowi, ale branie leków latami jest jak branie leków przeciwbólowych na chore zęby zamiast się nimi zająć u specjalisty (może złe porównanie, ale tylko przepracowując swoje traumy i przyczyny złego stanu psychicznego można jakoś sobie z tym poradzić, a nawet wyleczyć się z tego).