•  

    pokaż komentarz

    są głosy, że nie byłoby źle, gdyby urzędnicy tylko do pracy przychodzili i nic nie robili; lepiej ich nie prowokować - raczej niczego nie wyprodukują, niech sobie spokojnie siedzą i piją kawę, nie drażnijcie smoka

    •  

      pokaż komentarz

      @Victor_Manzon: Jeszcze czajnik elektryczny jest przed urzędnikiem...

      źródło: xdpedia.com

    •  

      pokaż komentarz

      @stasiek_opona: dobre ale zabrakło najważniejszego bo tam normę 500% to wyrabia ekspres do kawy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Lecherus: Na urzędnikach już dawno się poznano...

      źródło: img3.dmty.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @stasiek_opona w urzędzie panuje podstawowa zasada - Dzień zaczynaj od kawy i rób przerwę kawową często ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @stasiek_opona: a czajnik? pewnie drugi po wentylatorze

    •  

      pokaż komentarz

      @stasiek_opona pracowałem w urzędzie kilka lat. Stanowiska obsługi mieszkańców są czynne od momentu otwarcia urzędu do 15-30min po zamknięciu - i tu nie ma wypłaty nadgodzin. Urzędnicy mający znaczące zadania i wyższe stanowiska regularnie robią nadgodziny i często zaczynają pracę godzinę wcześniej niż wszyscy. Tutaj jest też problem z nadgodzinami - nie są rozliczane, ludzie robią co do nich należy i dobrowolnie pracują w ten sposób. Ostatnią grupa są Panie, które nie mają ani stanowiska ani nie obsługują petentow - zwykle urzedasy do przewalania papierów i ta grupa faktycznie długo wkreca się w robotę, a na parkingu przy aucie jest 5min przed fajrantem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @stasiek_opona mysle ze z komputerow to systemowy proces Idle "najprezniej robi robote" w urzedzie xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Victor_Manzon: przepracowalam 6 miesięcy w urzędzie i potwierdzam, z resztą właśnie ten cały sposób funkcjonowania urzędu był powodem mojej ucieczki:) i było jeszcze tak że 15:45 wszyscy już w kuchni chowają kubki, 15:58 już ubrani i gotowi do wyjścia, kompy wyłączone tak żeby punkt 16 zamknąć za sobą drzwi;)

      Dla mnie to było trochę zamknięte koło. Po pierwsze płacili psie pieniądze: 2200brutto mialam na dzień dobry, koleżanką po kilku latach 2500:) więc motywacja do dawania z siebie 100% siadła mi po jakichś 3 miesiącach. Po drugie osoby przychodzące do pracy do urzędu i zostające tam na stałe były specyficzne. To są osoby czasem bez ambicji, czasem bez wiary w siebie, trochę bierne życiowo dla których ważniejsza jest ciepła posadka niż rozwój zawodowy i poczucie że robi się coś co ma sens. Są zwyczajnie ludzie, którzy do urzędu bardzo pasują. I przez to że tacy ludzie tam trafiają zawsze będzie tam tak samo. I tak koło się zamyka, bo jeśli trafi do urzędu ktoś z innym nastawieniem to albo go ten urząd po jakimś czasie zmieni albo sam ucieknie.

      Nie dotyczy to wszystko kierownictwa itp bo tam ambicja jest, tyle że nie do tego co powinna. Zamiast mieć ambicje do zmiany skostniałych procedur, usprawnienia funkcjonowania itd to jest ambicja tylko żeby usiąść na wysokim stołki i nie spaść z niego przy następnych roszadach personalnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @ciri: Bardzo ciekawie opowiadasz, mogłabyś coś więcej napisać o ludziach, którzy tam pracują? Byłem ostatnio na konkursie w urzędzie u mnie w mieście ~320k mieszkańców. Były do obsadzenia 4 etaty w Dziale Kontroli Projektów Unijnych. Przyszło 5 osób, 4 z nich były pracownikami urzędu wysłanymi na konkurs przez swoich dyrektorów, jakaś laska z sekretariatu, która pytała co to w ogóle są projekty europejskie. Ja, pomimo skończonych studiów i doświadczenia w pracy z projektami nie dostałem się do pracy. Rozmowę przeszedłem może nie idealnie, ale na zadane pytania z wiedzy nt. kontroli projektów EFS odpowiedziałem. Jeden wielki układ i ustawiony syf.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo ciekawie opowiadasz, mogłabyś coś więcej napisać o ludziach, którzy tam pracują? Byłem ostatnio na konkursie w urzędzie u mnie w mieście ~320k mieszkańców. Były do obsadzenia 4 etaty w Dziale Kontroli Projektów Unijnych. Przyszło 5 osób, 4 z nich były pracownikami urzędu wysłanymi na konkurs przez swoich dyrektorów, jakaś laska z sekretariatu, która pytała co to w ogóle są projekty europejskie. Ja, pomimo skończonych studiów i doświadczenia w pracy z projektami nie dostałem się do pracy. Rozmowę przeszedłem może nie idealnie, ale na zadane pytania z wiedzy nt. kontroli projektów EFS odpowiedziałem. Jeden wielki układ i ustawiony syf.

      @CirrusFloccus: wiec pewnie był rozpisany konkurs pod konkretną osobę:)

      Tzn z tymi konkursami mam troche sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony niby ok, że to jest jakiś oficjalny proces, oficjalne wymogi itd (rzeczywistość często wygląda inaczej, no ale teoretycznie powinno to jakoś grać). Ale z drugiej strony jak to wygląda w prywatnych firmach czy korpo? Nie ma konkursów, ba nawet są oficjalne procedury rekomendacji, za które pracownik może otrzymać kasę jak wyślę CV znajomego i ten znajomy zostanie zatrudniony. I co? I rzeczywistość wygląda tak, że to się sprawdza, bo nikt nie chce rekomendowac kogoś za kogo będzie się wstydził. Pracodawca ma pełne prawo decydowania kogo chce u siebie w zespole i nie jest zmuszony komibinowac jakimiś ustawionymi konkursami. Z tym, że w urzędzie to nie przejdzie niestety. Z jednego głównego powodu. Urzad nie jest nastawiony na zysk:) Zatem nie ma na celu zatrudnienia kogoś, kto będzie wartościowy dla firmy/urzędu, kto coś wniesie i będzie dowoził wyniki. Tam celem jest kolesiostwo i ustawienie swoich na wysokich stołkach:)

    •  

      pokaż komentarz

      @ciri: Dokładnie, tak jak piszesz. Jak dla mnie praca w urzędzie jest w porządku, na studiach robiłem praktyki w departamencie zajmującym się współpracą z zagranicą, firmy, rządy itp., było mega ciekawie, ale nie mieli miejsca wtedy, żebym zaczął normalną pracę tam, a raczej wolontariat, bo byłem gotów chodzić tam za free pomiędzy zajęciami. Niemniej być takim urzędasem, biurwą w jakimś departamencie ds. 500+ i użerać się z ludźmi... No nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Victor_Manzon
      Nic dodać nic ująć.

      Większość rzeczy, które robią polskie urzędnicy są wymyślone tylko po to aby dać im pracę.
      Ich liczba oscyluje zawsze na granicy całkowitego paraliżu państwa i gospodarki.

      Zwiększenie efektywności tej armii którą już posiadamy to samobójstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Victor_Manzon: to prawda, ale dotyczy wszystkich źle zarządzanych organizacji...

      źródło: i.pinimg.com

  •  

    pokaż komentarz

    Jak mu płacą tak pracuje. Pensje w urzędach od kilkunastu lat są mizerne. Kiedyś nie było wyboru i ludzie pchali się do urzędów teraz z kilkuset osób na miejsce jest czasem kilka czasem nie ma nikogo. Nie ma się co dziwić że urzędnicy sa mniej efektywni, nie ma kasy na szkolenia, nie ma kasy na wypłaty, nie ma kasy na specjalistów. A jak ktoś juz się czegoś nauczy to tez spada do prywatnego sektora gdzie mu dadzą dwa razy tyle. W prywatnej firmie (normalnej) jak się starasz to cię wynagrodzą w urzędzie to bez znaczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ebol: im więcej urzędników ergo wypłaty nie rosną.
      Populacja Polski spada a urzędników przybywa z powodów wymienionych w artykule.

      Do wyciągnięcia wniosków ze statystyk:
      - Mamy jednych najstarszych urzędników w z Europie średnio 55 lat.
      - administracja pączkuje bo jest źle zarządzana na niskim i średnim szczeblu (Co nowa ustawa np.500+ tworzy się nowe etaty).
      - łatwiej zatrudnić niż zwolnić.

      Skutki powyższego każdy z nas zna.

    •  

      pokaż komentarz

      @bramborak: niestety ilosc urzedników nie jest i nigdy nie bedzie proporcjonalna do populacji kraju tylko do ilości gówno przepisów których trzeba przestrzegać, zaświadczeń które trzeba posiadać i decyzji, które trzeba uzyskać. Przy obecnej zmienności prawa, sraczce legislacyjnej ta ilość będzie rosła z dnia na dzień. Brak spójnego oprogramowania urzędowego obsługującego całość działalności JST synchronizującego dane w jednym miejscu uniemożliwia sprawne i efektywne działanie urzędników. Bo co z tego nawet , jeżeli urzędas jeden z drugim nauczy się excela skoro nie będzie miał jednolitych danych z raportów (których programy czasem tworzą czasem nie a jak robią to z błędami) na których bedzie mógł wykonywać analizy i usprawniać swoją pracę.
      Mówisz że łatwiej zatrudnić niż zwolnić może i tak ale teraz nikt nie chce zwalniać bo gdzie znajdzie kogoś na miejsce. Informatycy w urzędach są bezkarni i niekontrolowani bo po pierwsze kto ma ich zweryfikować a po drugiej nie daj boże trzeba będzie takiego gagatka wywalić i gdzie się znajdzie drugi taki, który będzie pracował za 3-4 brutto.
      Efekt tego taki, że pełno jest mizernych urzędasów, którzy piją kawkę bo jaką mają motywację?

    •  

      pokaż komentarz

      Jak mu płacą tak pracuje.

      @Ebol: Na jaką umowę się zgodził tak ma pracować na 100%. Jak mu się nie podoba, to niech zmieni pracę na inną. Serio ludzie są durniami, skoro uważają, że mogą łamać umowy, które podpisali z pracodawcami, bo płaci im za mało- przecież sami się na to zgodzili.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: I zmieniają, jak tylko ktoś kto jest ogarnięty znajdzie zaczepienie gdzie indziej to idzie gdzie indziej. pracować na 100% może i można tylko powiedz gdzie i czyje jest to 100%? Na umowie o pracę a szczególnie w urzędzie nie ma akordu. Więc praca jako taka jest niemierzalna i nie mierzona. Czy jeżeli jeden mało wydajny będzie pracował na 100% swoich możliwości i wyda np. 10 decyzji dziennie a ktoś kto się op@?$@%@a przez 90% czasu ale potrafi robić coś skuteczniej i sobie automatyzować wyda decyzji 50 dziennie ale faktycznie będzie pracował znacznie mniej powinien zostać ukarany? Bo nagrodzony to Ci gwarantuję że na pewno nie zostanie. A jeżeli nie zostanie nagrodzony o na pewno nie będzie robił ponad normę bo i po co robić sobie wrogów ze współpracowników mniej wydajnych a nie mieć z tego korzyści. Sam kiedyś musiałem odbębnić praktyki w jednym z urzędów i jako w miarę ogarnięty technicznie zrobiłem w kilkadziesiąt minut to na co 2 osoby miały przydzielone ze 2 tygodnie. i faktycznie one pracując w pocie czoła na 100% swoich możliwości by robiły to zadanie przez 2 tyg albo i więcej. A jeżeli ja to zrobiłem w godzinkę z hakiem a resztę czasu się op@?$@%@ałem bo przecież i tak mi nikt tego nie wynagrodził, to byłem mniej czy bardziej wydajny.

    •  

      pokaż komentarz

      pracować na 100% może i można tylko powiedz gdzie i czyje jest to 100%?

      @Ebol: Pracować na 100% znaczy, pracować od rozpoczęcia godzin pracy przy stanowisku, so jej końca przy stanowisku z uwzględnieniem obowiązkowej przerwy i ewentualnie w miedzyczasie pojsc kilka razy zaparzyć kawy. Śniadanie i kawę możesz sobie przygotować i spożyć przed pracą. Ja bym się ze wstydu pod ziemię zapadł gdybym miał zaczynać pracę za pieniądze podatników 50 minut po godzinach otwarcia. No i gdybym miał sprawę w urzędzie z samego rana o 7:30 a babka w biurze kazałaby mi czekać 30 minut pomimo, że nikogo nei obsługuje, od razu bym składał skargę do przełożonego. W firmie prywatnej nie mogliby sobie pozwolić na taki blamaż, żeby petent czekał na załatwienie sprawy pomimo braku kolejki.

    •  

      pokaż komentarz

      No i gdybym miał sprawę w urzędzie z samego rana o 7:30 a babka w biurze kazałaby mi czekać 30 minut pomimo, że nikogo nei obsługuje, od razu bym składał skargę do przełożonego.
      @Tatiagla:
      Nie wiem w jakiej zatęchłej wiosce mógł by spotkać Cię taki przypadek, ale od kilku lat jak mam przyjemność/nieprzyjemność bywać w urzędach to jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. W większości dużych miast obsługa klienta bo już nawet zabrania się mówić petenta jest na w miarę wysokim poziomie. A przypadki gdy ktoś musi czekać bo hrabina parzy kawę się nie zdarzają. Z resztą jak masz wątpliwości możesz odpytać w swojej gminie o rejestr skarg na pracowników danego urzędu wraz z ich tematyką. Owszem zdarza się że pracownicy nie mają takiego cuda jak pokój socjalny (niestety bieda mocno) i muszą wpieprzać kanapki i pić kawę przy kompach jak świnie ale nawet jak trafiłem na coś takiego to chowali kanapkę do biurka i normalnie obsługiwali. Zresztą jak sam wspomniałeś przerwa regulaminowa się należy każdemu problem w tym, że nie wszędzie jest pokój socjalny a nikt do szafy na przerwę się chował nie będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ebol: Przerwa regulaminowa się należy, ale nie wydaje mi się, żeby ktoś ją już robił o 7:30 gdy godziny otwarcia są od 7:00.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: o 7.30 oczywiście, że nie. Ale szczerze czy i ile razy zdarzyło Ci się, że przyszedłeś do urzędu o 7.30 a urzędas patrzył jak mu kawa stygnie zamiast Cię obsłużyć?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ebol: 2x na 2 sprawa którą załatwiałem, nei trwała dłużej niż 5 minut. Stąd za drugim razem szedłem już na skargę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: W jakiejś dużej miejscowości ? Skargę było składać na piśmie (mają 30 dni na odpowiedź). W moim mieście takie cuda się nie zdarzają a na pewno nie w miejscach obsługi mieszkańców, bo takie rzeczy od razu są "prostowane" przez społeczników.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ebol: nie, w małej. Gdyby wtedy urząd był w miejscowości zamieszkania to miałbym wywalone, jednak musiałem się pofatygować 16km samochodem, aby załatwić u nich sprawę, więc tym bardziej odsuwanie mnie w czasie przed urzędnika nie wchodziło w grę. Chiałem załatwić rutynową dla urzędnika sprawę i od razu jechać do domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: no to w małych miejscowościach jeszcze tak się może zdarzyć. w większych już jest i ISO 9001 i standardy obsługi klientów. Zepsutych starszych niedostosowanych pracowników odsuwają od kontaktów z klientem. Teraz standardem jest już dzień dobry, dziękuję, do widzenia. Sam bym skargę pisał jak by mi ktoś taki numer odwalił jak piszesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla: to co mówisz to czysty teoretyzm. Urzędnik, który pracuje umysłowo i musi się skupić nie ma możliwości, żeby pracował 8 godzin w pełnym skupieniu i nie popełnił pomyłki, a to jest najważniejsze. Żeby nie pomylił Ciebie z sąsiadem przy wydawaniu jakiejś decyzji. Pomijam już kwestię, że osoba pracująca przy komputerze ma dodatkowo na każdą godzinę pracy 5min przerwy, aby wzrok odpoczął.
      Standardem w urzędach jest też, że interesanci są przyjmowani jakieś pół godziny czy godzinę po rozpoczęciu pracy urzędu.
      No i porównywanie do sektora prywatnego jest nie na miejscu. Urząd jest monopolistą. Nie pójdziesz do innego. Więc wygląda to jak wygląda.
      Ci co są na samym dole i obsługują Ciebie mają nędzne zarobki i odchodzą do sektora prywatnego zapieprzać pełne 8godzin, a nie spędzając czas na kawie i ciasteczka pół dnia w urzędzie.
      Oczywiście nie mówię o Paniach w wieku 55+ czekających na emeryturę, a młodych i wykształconych pracownikach. Oni odchodzą, jak zobaczą ile mają pracy i jaką mają płacę za to.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatiagla
      @Ebol takie male sprostowanko, teraz nie mówi sie "petent" ale interesariusz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Don_Martinio_De_La_San_Escobar: mówi się klient przynajmniej w tych "nowocześniejszych"

    •  

      pokaż komentarz

      @Ebol z takim podejsciem sie nie spotkalem. A w kilku mniejszych i wiekszych mialem okazje bywac. No ale możliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      Standardem w urzędach jest też, że interesanci są przyjmowani jakieś pół godziny czy godzinę po rozpoczęciu pracy urzędu

      @Pawery1: to niech napiszą że otwierają od 8:00 a nie od 7:00. Ch@% mnie to obchodzi.

      Ci co są na samym dole i obsługują Ciebie mają nędzne zarobki i odchodzą

      @Pawery1: gówno mnie to interesuje. Dobrze wiedział na co się pisze podpisując umowę.

      Urzędnik, który pracuje umysłowo i musi się skupić nie ma możliwości, żeby pracował 8 godzin w pełnym skupieniu i nie popełnił pomyłki, a to jest najważniejsze

      @Pawery1: dziwne bo też pracuje umysłowo i zaczynam pracę od momentu gdy przyszedłem, a nie po 40 minutach. No ale huurrr urzędnik biedny to może durrr. W dodatku trzymanie się procedur to nie jest jakaś umysłową praca. Zwłaszcza przy wyrabiania dowodu.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak tak dobrze mają, to czemu nie widzę kolejek do tej roboty? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Dodałbym pracę do 15.00 (...)
    @Muskat002: Przyzwoity urzędnik gardzi obowiązkami i markuje pracę już ok. 14:30 (bo się nie opyla), a od 14:50 czeka skupiony w blokach startowych; makijaż poprawiony, perfumik, torebka spakowana, szybki scrolling fejsbunia w komórce i...
    O 15-tej jest wystrzał we wrota urzędu a nie praca, Panie kolego.