•  

    pokaż komentarz

    Brzmi jak totalna sztampa i post wymyślony dla atencji, ale to nie zmienia faktu, że na pewno są w Polsce miejsca, gdzie tak się dzieje. Młodsze pokolenia nie dają już się tak dymać bez wazeliny (tzn. nadal trochę dają, ale jest poprawa), warunku się polepszają, więc... sprowadzamy tysiące roboli z trzeciego świata :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna:
      Powiedziałbym, że jest sporo miejsc, gdzie nie płacą za nadgodziny. Sam pracowałem w jednym.

      A z tym dymaniem, to nie przesadzaj, jak się ma robotę, to się wydaje, że roboty jest do oporu, że pracownik może sobie przebierać w ofertach, bo tak to w teorii i na różnych portalach pracowych wygląda.

      Ale to jest lipa o czym się przekonasz, jak zaczniesz pilnie szukać pracy. Okaże się, że spora część tych ofert jest czysto wirtualnych, w innych jakieś kruczki, ogólnie wcale nie będzie tak różowo jak wyglądało w teorii.

      Dlatego też nie jest takie prosta decyzja o rzuceniu pracy, bo szef za nadgodziny kilka razy nie zapłacił. Nie każdy jest "gwiazdą rocka", że do niego pracodawcy w kolejce się ustawiają.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: Duże korpo też tak mają, np. amerykańskie korporacje siedzące w consultingu i doradztwie strategicznym. Amerykanie tak pracują i tego oczekują. Problem w tym, że w USA pensje dla konsultantów są znacząco wyższe, a takie same oczekiwania w stosunku do pracowników zatrudnionych na 8h w PL mają.
      Klienta liczą za 7h, wy siedzicie do 20/23/5 rano na projekcie, a potem sugerują żeby odebrać sobie wolne, nie chcą płacić nadgodzin, ale często już nowy projekt.
      Systemy nie pozwalają wprowadzić więcej niż 8h. Jakby tylko PIP i UKS się interesował to wyszłoby ile więcej podatku powinni zapłacić pracownicy i firma przez te nadgodziny. ;)
      Nawet wystarczy usiąść i patrzeć jak długo ludzie są w biurze, ale urzędasy za szybko kończą prace ;P

    •  

      pokaż komentarz

      Brzmi jak totalna sztampa i post wymyślony dla atencji, ale to nie zmienia faktu, że na pewno są w Polsce miejsca, gdzie tak się dzieje. Młodsze pokolenia nie dają już się tak dymać bez wazeliny (...)
      @BarkaMleczna: Totalna sztampa i post zmyślony dla atencji? Panie, w tych kategoriach to prezesi największych firm informatycznych w Polsce myślą (╯°□°)╯︵ ┻━┻ No, ale czego się spodziewać po typie, który powiedział:

      Każdego wykwalifikowanego pracownika da się zastąpić skończoną liczbą studentów, najczęściej jednym.
      Ogólnie historia Comarcha-parcha jest wielce zastanawiająca. Jakim cudem firma mieszcząca się w jednym pokoju... w Akademiku dostała zlecenie od Telekomunikacji Polskiej?

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: U mnie np nie płacą za nadgodziny :) Uczelnia.

    •  
      onewpa

      -3

      pokaż komentarz

      @apo: o jakich korpo myslisz? Mck bcg? Czy te same standardy w big4?

    •  

      pokaż komentarz

      Nawet wystarczy usiąść i patrzeć jak długo ludzie są w biurze

      @apo: W "nowoczesnych" korpo ludzie siedzą maksymalnie po 8 godzin w biurach, jednak po powrocie do domu kierownicy oczekują, że zepniesz VPN-a do roboty i zapiep... dalej, a tego już PIP i UKS nie jest w stanie sprawdzić

    •  

      pokaż komentarz

      @jarcad: Pracuję w Big 4 średnio w tygodniu około 50 godzin.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: U mnie tak jest, a pracuję w międzynarodowej korporacji... Cholernie męczące... :/

    •  

      pokaż komentarz

      @apo sa takie korpo konsultingowe gdzie klienta liczą za 14 a pracownikowi płacą za 8. a jak przychodzi do odbioru godzin to łaskawie połowę dają odebrać bo "pamiętaj gdzie pracujesz"

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna ten kto się "daje dymac" dostaje awans. Ten kto zmienia pracę dalej pracuje na tym samym stanowisku tylko gdzie indziej i może się rozkoszować swoim wolnym czasem i mniejszymi pieniędzmi.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: Jeszcze kilka miesięcy temu tak miałem, przychodziłem przed czasem ale według szefa byłem za późno, wychodziłem po czasie ale i tak źle. W końcu zwolnili mnie bo szef chciał jechać do las vegas na wakacje a wiadomo praktykanci są tańsi. I najlepsze powód zwolnienia "jest Pan nie elastyczny i nie dba Pan o rozwój firmy".

      Co do szukania pracy to podobnie jak ktoś wyżej pisał, niby ofert jest dużo, ale jak co do czego to nagle się okazuje że tylko umowa zlecenie i nie za więcej niż 2000zł, oczywiście status ucznia to mus. Ciężko znaleźć coś w miarę normalnego bez jakiegoś super doświadczenia i znajomości.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: ja tak pracowałam (26 lat here) i wytrzymałam tak 3 miesiące. Po tych 3 miechach straszna deprecha.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna Nie koniecznie, sam doswiadczylem identycznej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: Też mnie wk@%?ia jakieś wymyślone sprawy które mogą być rzeczywiste a nie mają pokrycia tak na prawdę w rzeczywistości, a to k@%?a główna z płomieniem i obficie komentowana obelgami. Chyba specjalny zabieg żeby powk@%?iać użytników.

    •  

      pokaż komentarz

      o jakich korpo myslisz? Mck bcg? Czy te same standardy w big4?
      @onewpa: Audyt, drogi kolego, to akurat taka branża, w której nadgodzin to chyba tylko management nie robi. Znam sporo ludzi po rachunkowości, także mogę śmiało powiedzieć, że sytuacje, które opisuje @Antiax to norma. Deadline'y tak wyśrubowane, że bez siedzenia po 10 godzin na dobę nie jesteś w stanie się wyrobić. Także darujcie sobie gadanie, że "zagraniczne korpo są poważne, nie to co rodzimi Janusze".

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: dokładnie tak, ponadto wydźwięk jest taki jakby tak u każdego prywaciarza było.

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: też mi się wydaje, że tak jest, już gdy padło słowo prywaciarz... to jeszcze komuna istnieje, jeszcze brakuje haseł o wywłaszczeniu kułaków.( ͡° ͜ʖ ͡°) Cóż czytając wykop dochodzę do wniosku, że korpo to raj, słuchając znajomych, którzy tam pracują, słyszę o tragedii płacowej, presji, ,, chamskiej" rywalizacji, przenoszeniu pracy do domu. Ja jestem z msp i jakoś nie słyszę żali, że coś nie jest tak u mnie, może dlatego, że 8 godzin to osiem a reszta jest kwestią dogadania-pracownik widzi, że będzie musiał zostać 30 minut dłużej i zostaje (często nawet nic nie mówi ( ͡° ͜ʖ ͡°)), działa to oczywiście w dwie strony, jak trafią się korki, nagła sytuacja to ja nie robię najmniejszego problemu z spóźnienia. Tak to powinno wyglądać normalnie (oczywiście nie mówię o nadgodzinach w stylu od 7 do 18). Co najlepsze kilku znajomych pracujących w korpo mówi, że ci młodsi się opierniczają jak mało kto, więcej na kawce i plotach niż na pracy, trzeba znaleźć złoty środek bo tak jak prywaciarze są dobrzy to tak robole(trzymając styl wypowiedzi z wykopaliska) potrafią być nie lepsi

    •  

      pokaż komentarz

      @jarcad: Pracuję w Big 4 średnio w tygodniu około 50 godzin.

      @Antiax A zajezdzasz nowym suvem volvo do chorego na oko gowniaka swojej siostry? XD #pdk

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna:
      @pies_harry: Problem to też jest w samych ludziach. Teraz w komentarzach wszyscy doradzają, że nie powinno się siedzieć po godzinach itd. Kiedyś był poruszany temat pośrednika nieruchomości, który odmówił spotkania w niedzielę to hurr durr powinien dostosować się do klienta a jak napisałem, że cały tydzień pracuje i mógł odmówić pracę w niedzielę to lawina minusów...

    •  
      onewpa

      +1

      pokaż komentarz

      @Nicolai: w audycie to norma, dlatego tylu studentow, ktorzy niewiele zarabiaja, w konsultingu raczej zarobki nadrabiaja

    •  

      pokaż komentarz

      @Antiax pracuję juz 15 lat w biurach od malych firm do molocha 200k i nikt nie pracowal i nie pracuje po godzibach. Dajesz sie dymac w tym big 4

    •  

      pokaż komentarz

      @jarcad skopiowalo się z Twoim Nickiem w cytacie

    •  

      pokaż komentarz

      @luki201:
      Tzn problem jest w wykopowych "ekspertach" od wszystkiego. Kurde, mają tu takie zadęcie jakby tu elita najlepszych naukowców, inżynierów, kontrolerów lotu i neurochirurgów tu pisała.

      A ktoś, kto tu rzadko bywa i nie zna specyfiki tego zabawnego towarzystwa może się speszyć, jaki od biedny, głupi, cienki w uszach i w ogóle. Teraz ta specyficzna grupka wykopków ma nawet modne słówko na takich: "beta". Względnie beta-bankomat, jak chodzi o faceta, który... w zasadzie każdego oprócz piszącego komentarz wykopka.

      Bo oni wszyscy "alfy", niżej alfy romeo by nie wsiedli, każdy dom z basenem z pracy w korpo oczywiście, bo wykształceni, z wielkich miast i mniej niż 20k na miesiąc to nikt tu nie zarabia ;) Każdy niebieski jest oczywiście mężem supermodelki ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: jakiego prywaciarza.. znam duży międzynarodowy bank który robi dokładnie to samo...

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: U mnie podobna sytuacja. Według grafiku kończę o godz.20, o tej godzinie zamykamy też lokal dla klientów. Czyli moim jedynym zmartwieniem po godz.20 powinno być przebranie się i pójście do domu, prawda? Jednak tak się składa że mam obowiązki (rozliczenia i podobne), które można wykonać dopiero po tym gdy już zamkniemy lokal i nikogo nie obsługujemy. Oczywiście nijak nie da się tutaj skończyć pracy o 20. Na początku nawet nie wyrabiałam się na autobus który jest tuż przed 20:30, a do przystanku mam dosłownie dwa kroki.
      ( ಠ_ಠ)
      Kiedy nabrałam praktyki, udawało mi się ogarnąć wszystko z jęzorem na brodzie i wybiegać dwadzieścia po.
      I tak kurła przez rok.
      Dopiero w poprzednim tygodniu ostatecznie się wkurzyłam i zażądałam korekty grafiku, gdzie będzie uwzględnione o której ja rzeczywiście kończę pracę. Niby nic ale te 20 minut codziennie, w skali miesiąca daje prawie osiem godzin pracy za frajer.
      Grafik skorygowano, ale na jakim fochu! O ho ho, no i oczywiście usłyszałam, że "nikt wcześniej nie narzekał, wszyscy mieli te same obowiązki co pani!". (╯°□°)╯︵ ┻━┻
      Czyli krótko mówiąc, wszyscy dawali się dymać, nikomu nie starczyło odwagi żeby zaprotestować.

    •  

      pokaż komentarz

      @krv: w likwidacji szkód korporacyjnych, gdzie pracowałem 8 lat, zdarzały się sytuację typu powódź czy huragany i trzeba było siedzieć dłużej. Osobisty rekord to 30 dni pod rząd bez dnia przerwy - pracodawca płacił 300% za soboty i niedziele - zatrudnienie w tych dniach na umowę zlecenie. Pamiętam, że ściągnąłem w ciągu miesiąca 2,5 wypłaty. Na koniec jeszcze uznaniowki dali. Także można jak się chce, tylko potrzeba jasnych zasad i odpowiedniej marchewki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zielona_Beczka: To jest klasyczny i nieśmiertelny tekst januszy: "wszyscy inni się zgodzili", sama to przerabiałam i dopiero później do mnie dotarło, co się odp!$@#%!a...

    •  

      pokaż komentarz

      @BarkaMleczna: A najzabawniejsze jest, że pracuję na państwowym i moja kierowniczka absolutnie nic z tego wydłużania godzin pracy nie ma. Tak że "Janusz Biznesu" to chyba też czasem stan umysłu.
      I wiadomo, gdy przychodzi do pracy ktoś nowy nie będzie na starcie furczał, nawet jeśli coś się nie podoba. Koleżanka z analogicznego stanowiska miała jeszcze gorzej niż ja, bo nie dość że też dzień w dzień pracowała 15-20 minut dłużej, to jeszcze starsza pracownica zmusiła ją do zaczynania dobre pół godziny wcześniej, po to żeby ona sama mogła wcześniej skończyć zmianę (sic! czyste kurestwo!)... Kierowniczka to widziała, ale jakoś nie przyszło jej do głowy że tak być nie może. A dziewczyna cóż miała do gadania? Kazali, to przychodziła.

    •  

      pokaż komentarz

      @spoli2003: A przyzwolenie do tej przysłowiowej marchewki mają stety/niestety przedsiębiorcy. Nie twierdzę że jest to złe, być może to najlepsze rozwiązanie, ale na pewno nie jest to sprawiedliwe.

  •  
    l......................e via iOS

    +422

    pokaż komentarz

    To się zmienia pracę elo

  •  

    pokaż komentarz

    ja w januszeksie uwielbiam. "Nie ma pieniędzy" ale są nadgodziny bo tyle kontraktów że 8h nie wystarcza xD Firma pewnie do kontraktów dokłada. Ja w zagranicznych fabrykach widziałem że płacą overhour swoją drogą.

    •  

      pokaż komentarz

      @CukrowyWykop Szczerze to nigdy nie miałem sytuacji, żeby mi szef powiedział, że nie ma pieniędzy.

      A często były takie sytuacje, kiedy zap$$!!@@ało się po dwanaście godzin, ale zawsze miałem je opłacone, w najgorszym przypadku (na jakiejś zleceniówce) w 100%. Ba, jak się skończyło robotę przed deadlinem, to zawsze wpadała premia.

    •  

      pokaż komentarz

      Szczerze to nigdy nie miałem sytuacji, żeby mi szef powiedział, że nie ma pieniędzy.

      @mecenas_z_piaseczna: ja kiedyś słyszałem przez rok i inni pracownicy że firman ie zarabia ,nie ma pieniędzy na podwyżki a roboty na 16 h dziennie....i to dużo myślenia. Jak ludzie zaczęli przebąkiwać o odejściu i osiągnęło mase krytyczną nagle hajs się znalazł.

    •  

      pokaż komentarz

      @CukrowyWykop: Obsługiwałem kiedyś przedsiębiorstwo, w którym etatowi robotnicy potrafili mieć gorsze stawki niż stażyści z urzędu pracy, a pracodawca potem szukał kosztów coby mniejszy podatek płacić ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Obsługiwałem kiedyś przedsiębiorstwo, w którym etatowi robotnicy potrafili mieć gorsze stawki niż stażyści z urzędu pracy

      @Nicolai: dzis sie zdaza ze idziesz z uczelni, z jakiegos unijnego projektu i dostajesz wiecej niz ludzie po studiach pracujacy tam na stale.... a potem nosisz im kawe, bo przeciez nikt nie bedzie nowego przyuczal jak nowy zarabia wiecej i za 2 miesiace pojdzie wp#??u i tak

    •  

      pokaż komentarz

      @CukrowyWykop: @mecenas_z_piaseczna: mógłby chociaż szczerze powiedzieć: nie mam pieniędzy DLA CIEBIE :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @CukrowyWykop: gość którego firma wstawia okna w PKIN mówił że nie zarabiają na tym tylko traktują to jako reklamę. No z takim podejściem to my drugich Niemiec nie zbudujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      DLA CIEBIE :-)

      @hiperchimera: przecież mówiłem o całej załodze.... ja byłem tam z premiami i nadgodzinami jednym z najlepiej opłacanych pracowników....

    •  

      pokaż komentarz

      ja w januszeksie uwielbiam. "Nie ma pieniędzy"

      @CukrowyWykop: A sam się wozi Passatem w TDIku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: on akurat nową bmką a zarząd najnowszymi VW z najwyższej półki ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: bardziej w nowym Audi A6 albo A8 w TDIku ( ͡° ͜ʖ ͡°) oczywiście w leasingu na ten swój januszex

    •  

      pokaż komentarz

      @CukrowyWykop: @galicjanin: Eeee, to już nie ten prestisz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Obsługiwałem kiedyś przedsiębiorstwo, w którym etatowi robotnicy potrafili mieć gorsze stawki niż stażyści z urzędu pracy, a pracodawca potem szukał kosztów coby mniejszy podatek płacić

      @Nicolai: Kuzynka pracowała w takim kołchozie, przez nieco ponad 2 lata - w biurze. Kierownictwo najpierw wprowadziło atmosferę "nie wolno rozmawiać o pensjach", w pewnym momencie z ich strony padła propozycja... karania za dzielenie się szczegółami, jakimikolwiek, na temat ich umów. Małe miasteczko, mało roboty, zwłaszcza dobrze płatnej - to się na to, siłą rzeczy, godzili.

      Do momentu, gdy zwolniło się parę osób i na ich miejsce zatrudniono nowego typka - jednego, bo jak wiadomo im mniej osób i im bardziej zaj@@%# się ich robotą, tym lepiej. Nie pamiętam teraz konkretnych sum, ale kuzynka (ponownie - staż pracy w tej firmie: 2 lata) zarabiała w okolicach 2200-2300 złotych, na rękę. Nowy? Na start dostał 2500 - identyczne stanowisko. Zrobiła się delikatna afera, kierownictwo poinformowało "starych" że o podwyżkach mogą zapomnieć, a w ogóle to jakim prawem wiedzą ile zarabia nowy, to miała być sekretna tajemnica.

      Januszexy. Sam miód.

    •  

      pokaż komentarz

      dzis sie zdaza ze idziesz z uczelni, z jakiegos unijnego projektu i dostajesz wiecej niz ludzie po studiach pracujacy tam na stale.... a potem nosisz im kawe, (...)
      @3mortis: O tak, staże to niezła praktyka. Miałem okazję zobaczyć jak to wygląda z drugiej strony. "Hej Janusz, zobacz ile papierów do przepisania w komputra... weźmy jakiegoś stażystę, niech wyklika".

      (...) bo przeciez nikt nie bedzie nowego przyuczal jak nowy zarabia wiecej i za 2 miesiace pojdzie wp#??u i tak
      Tutaj największą patologią są zawody normowane. Koleżance po architekturze brakuje pół roku w biurze do zdobycia uprawnień i nikt nie chce przyjąć, nawet za darmo, bo nie chcą sobie konkurencji robić.

    •  

      pokaż komentarz

      gość którego firma wstawia okna w PKIN mówił że nie zarabiają na tym tylko traktują to jako reklamę. No z takim podejściem to my drugich Niemiec nie zbudujemy.

      @rafal-heros: Jak byłem przedstawicielem handlowym to nakręcałem jednemu takiemu ogromną sprzedaż. Odkąd się przyjąłem sprzedaż na moim dziale wzrosła prawie x3. Cieszył się jak głupi z klientów których pozyskałem. Ale jak zacząłem mówić o pieniądzach to powiedział że on do tej sprzedaży i tak dopłaca więc większa ilość klientów oznacza tak naprawdę dla niego większe straty. Ja do tych opowieści o tym że firma na czymś nie zarabia podchodzę zawsze z dystansem.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: u mnie tez "tajemnica" co do wysokosci wplaty, nawet groza zwolnieniem jesli ktos komus powie w pracy jaka ma podstawe;) a pracuje w bardzo duzej firmie;) najbardziej "poszkodowani" sa starzy pracownicy, ktorzy pracuja ponad 10lat, ale to chyba teraz jest juz norma

    •  

      pokaż komentarz

      Firma pewnie do kontraktów dokłada.

      @CukrowyWykop: W weekend nie pracują i z tego żyją.

    •  

      pokaż komentarz

      @mecenas_z_piaseczna: a ja nie miałem, żeby powiedzieli, że mają nadmiar. Jeszcze przed związkami sobie socjal pobierali, bo "przedstawiciele załogi" to klepali jakoby ludzie się na to zgadzali. Ostatnio chcieli tylko część zapłacić, to związki się nie zgodziły, to zaczeli wrzeszczecx, że przez to firma upadnie i wszyscy stracą pracę... no i minął jakiś czas, kasa się znalazła, a firma dalej działa. No takie rzeczy!
      @CukrowyWykop: U nas roboty tyle, że soboty robimy, ale nie chcą płacić 50, to dają wolne. Tylko co z tego jak walną te wolne w czasie najgorszego czasu gdzie jest zastój i razem z tymi darmowymi dniami wychodzi się na tym jak zabłocki na mydle.

    •  

      pokaż komentarz

      Kuzynka pracowała w takim kołchozie, przez nieco ponad 2 lata - w biurze. Kierownictwo najpierw wprowadziło atmosferę "nie wolno rozmawiać o pensjach", w pewnym momencie z ich strony padła propozycja... karania za dzielenie się szczegółami, jakimikolwiek, na temat ich umów.
      @mnik1: Jakbym słyszał historię kuzyna. Zmiana otoczenia i zależało mu na szybkim znalezieniu pracy, więc płacowo zaśpiewał mniej niż powinien. Także raz-dwa go zrekrutowali. Szybko się odnalazł, zżył się z zespołem, a na rozmowach okresowych go chwalili. Rok minął to postanowił pójść po podwyżkę... i momentalnie się zes...ło. Wszystko zaczęło im przeszkadzać, nawet wyjęli straszak w postaci widma zwolnienia. Jednak kuzyn nie dał się zastraszyć i postanowił uciec do przodu. Rozesłał CV, znalazł pracę lepszą pod każdym względem i na następną rozmowę okresową przyszedł z wypowiedzeniem. A z tego co mówił, jego przypadek nie był odosobniony. Dowiedział się pocztą pantoflową, że zrobił się taki przeciąg i przez 2-3 miesiące połowa zespołu odeszła.

      Małe miasteczko, mało roboty, zwłaszcza dobrze płatnej - to się na to, siłą rzeczy, godzili.
      A kuzyn miasto wojewódzkie i ulubiona branża Wypoku. No, ale tam to nikt się nie godził... Pracodawca za bardzo się rozbrykał? No to dziękuję za współpracę, szukajcie sobie frajera gdzie indziej. Niemniej wbrew tutejszym bajaniom, nawet IT nie jest branżą idealną. No, ale to zupełnie inna specyfika niż jedyny pracodawca na prowincji. Tam z braku perspektyw ludzie godzą się na więcej, co Janusze bezceremonialnie wykorzystują.

      Nie pamiętam teraz konkretnych sum, ale kuzynka (...) zarabiała w okolicach 2200-2300 złotych, na rękę. Nowy? Na start dostał 2500 - identyczne stanowisko. Zrobiła się delikatna afera,
      No u kuzyna podobna historia. Poszedł po podwyżkę, bo po jedno należało mu się jak startował poniżej stawki rynkowej, po drugie przez rok nabrał doświadczenia, a po trzecie jak przychodzili nowi to dostawali więcej za mniej. A w przedsiębiorstwie, które wspominałem, dali podwyżki... wyrównawcze. Po kilku latach pracy już nie zarabiasz mniej od uczniaka, którego szkolisz... zarabiasz tyle samo. Fajne te pocieszenie, takie nie za pocieszające.

      (...) kierownictwo poinformowało "starych" że o podwyżkach mogą zapomnieć, a w ogóle to jakim prawem wiedzą ile zarabia nowy, to miała być sekretna tajemnica.
      Tacy zawzięci? To słyszałem, że taki był największy pracodawca z rodzinnej pipidówy. Jak się zaczęło poruszenie pracownicze to prezes miał powiedzieć "mam Was gdzieś, jak się nie podoba to mogę Was z miejsca pozwalniać" I jak się ich historia skończyła? Ano tak, że jak weszła kontrola skarbówki to okazało się, że latami nie płacili składek, dostali wielomilionowe kary i musieli zamknąć ten kołchoz.

      Januszexy. Sam miód.
      Co zrobisz? Wystarczyło, że w dobie transformacji, kiedy nikogo na nic nie było stać, miałeś trochę odłożone. Wtedy okazywałeś się jedyną osobą w całej gminie, którą było stać na wykupienie majątku GS-u. I z dnia na dzień stawałeś się lokalnym oligarchą. Tak więc zaczęły wyrastać przedsiębiorstwa ludzi, którym nawet wiejskiego szaletu nie dałbyś pod zarząd.

    •  

      pokaż komentarz

      @CukrowyWykop: w korpo też tak bywa. to nie tylko domena januszex-ów

    •  

      pokaż komentarz

      Wtedy okazywałeś się jedyną osobą w całej gminie, którą było stać na wykupienie majątku GS-u. I z dnia na dzień stawałeś się lokalnym oligarchą. Tak więc zaczęły wyrastać przedsiębiorstwa ludzi, którym nawet wiejskiego szaletu nie dałbyś pod zarząd.

      @Nicolai: A jak. Sam pochodzę z takiej dziury, siedziby jednej z dwóch największych polskich firm z branży stolarki PVC, pierwsza literka nazwy D, ostania X - i firma ta powstała właśnie w taki sposób. Ogromny zakład produkcyjny, ogromna kasa, teraz warunki pracy, z tego co słyszałem od paru pracujących tam znajomych, są nawet całkiem spoko - ale jeszcze kilka lat temu był to klasyczny do bólu obóz pracy z gatunku "Januszex z Wielkim Panem za sterem, co to się na transformacji dorobił i teraz ma ludzi za mniej niż gówno".

      Pracowałem tam przez dwa miesiące, wakacyjnie - w trakcie studiów. Wypłata, jak na tamte czasy, mój wiek i totalny brak doświadczenia - nie powiem, dobra, nawet bardzo dobra... aaaaaaale cały okres pracy w tej firmie mogę podsumować jednym, dosłownie, wspomnieniem. Końcówka zmiany, powoli szykujemy się do wyjścia, nagle po linii przebiega plota - "ch@? idzie", cytując. Poruszenie jak cholera. Pojęcia nie miałem kim ten "chuj" jest, pytam więc typka ze stanowiska obok - "zobaczysz".

      I faktycznie - ktoś idzie, z wyglądu jakiś kierowniczek średniego szczebla, koszula, krawat. Idzie sobie, idzie, przeszedł salę produkcyjną wzdłuż i wszerz, idzie i się przygląda, z nikim nie gada. Pojęcia nie mam co się dzieję, ale zauważyłem że nagle, jak na komendę, wszyscy zaczęli pracować... bardzo, ale to BARDZO dokładnie, szybciutko jak mrówki na amfie - ja zdziwiony coraz mocniej, bo po 11 godzinach w pracy człowiekowi bardziej się nie chce niż chce. Typko podchodzi do każdego z brygadzistów, zbiera ich w kupkę - i gdzieś ich zabiera. Mija parę minut, wracają, 5 brygadzistów, trzech ma takie miny jakby im ktoś po drodze wp!###?@ spuścił. Nasz brygadzista woła wszystkich i mówi tylko jedno słowo - "udało się". Ja już kompletnie skonsternowany, niby idę do kibla i lecę do kumpla, pracującego na innej linii - pytam o ch@? chodzi.

      Co się okazało? Garniturowiec to była jakaś grubsza szycha, co jakiś czas przechodzi się po halach produkcyjnych... i up!$%?$!a paru liniom premie - czasem połowę, czasem całość. Tak o. Bo może. Bo wychodzi z założenia, że jak się pracowników od czasu do czasu zgnoi, to pracują wydajniej. Nam się wtedy upiekło, kumplowi z linii obok nie - facet uj%@!ł całej linii (koło 30 osób, o ile mnie pamięć nie myli) połowę premii bo, uwaga... bez powodu. Jup, oficjalnym powodem uj%@!nia premii był BRAK POWODU, tak facet powiedział ich brygadziście. Słowo daję, z ręką na sercu.

      Ponownie - mała dziura, pracy brak, zwłaszcza dla ludzi bez wykształcenia czy znajomości języków... godzili się na to, innego wyjścia nie mieli. Do dziś pamiętam jakie wrażenie ta scena na mnie zrobiła - poczułem się, dosłownie, jak niewolnik na plantacji bawełny, wobec którego "pan i władca" może dopuścić się każdej niegodziwości bo wie że i tak mu nie podskoczy. Wiadomix - trochę czasu minęło, pojęcia nie mam czy facet dalej tam pracuje, podobno warunki mocno się poprawiły... ale, k@!$a, w pale mi się nie mieści jak można coś takiego podwładnym odj%@!ć.

    •  

      pokaż komentarz

      A jak. Sam pochodzę z takiej dziury, siedziby jednej z dwóch największych polskich firm z branży stolarki PVC, pierwsza literka nazwy D, ostania X - i firma ta powstała właśnie w taki sposób.
      @mnik1: No to standard w pipidówach. Większość prowincjonalnych biznesów, które znam, powstało we właśnie taki sposób. Szkoda tylko, że w pakiecie z infrastrukturą nie dało się kompetencji kupić. Bo to jak nikłe pojęcie Janusze potrafią mieć o swojej branży wręcz boli. Acz nie ma co się dziwić... Osoba bez żadnej szkoły z dnia na dzień stała się posiadaczem największej hali produkcyjnej w całym powiecie. To nie mogło skończyć się inaczej. Zwłaszcza, że branże wybierali kompletnie losowo. "Od dzisiaj zajmujemy się e... niech to będzie... stolarką PCV".

      Znałem właściciela fabryki, którego jedyną kompetencją były pieniądze. Acz go i tak przebijał główny księgowy, którego jedyną kompetencją było bycie synem właściciela ¯\_(ツ)_/¯ Jak się zapewne domyślasz oznaczało to jajca co wypłatę. Z tego co słyszałem to jeszcze w całej historii firmy nie było takie miesiąca by się wszystko zgadzało.

      Co się okazało? Garniturowiec to była jakaś grubsza szycha, co jakiś czas przechodzi się po halach produkcyjnych... i up!$%?$!a paru liniom premie - czasem połowę, czasem całość. Tak o. Bo może. Bo wychodzi z założenia, że jak się pracowników od czasu do czasu zgnoi, to pracują wydajniej.

      To w tamtej firmie podobnie zachowywał się wiceprezes. Skoro cały zarząd się guzik zna to znaleźli sobie jakiegoś starego tetryka, który miał doświadczenie w branży. Jego głównym narzędziem pracy jest darcie ryja, kosztuje ich tyle co pół zmiany, a w raportach wali ściemę, ale trzymają go, bo ktoś ogarniający się w firmie przyda. Nawet jeśli jego ogarnianie pozostawia wiele do życzenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe kiedy się polskie matoły połapią, że tak się firmy w obecnych czasach prowadzić nie da. XDD Janusz kupuje maszynę i hurr durr ma się zwrócić w dwa lata i ch?$ z tym że jej operator będzie zarabiał grosze. Polacy już w sporej części na takiego dziada pracować nie chcą. Urki od kiedy mają paszporty biometryczne też. Więc taki biedny polski janusz biznesu sięga na filipiny i jeszce dalej. I powiem wam Mirki, że w końcu nam unia dowali za prawne usankcjonowanie niewolnictwa tych ostatnich. Ech szkoda strzępić ryja.

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekawe kiedy się polskie matoły połapią, że tak się firmy w obecnych czasach prowadzić nie da.

      @HanAssholeSolo: No popatrz, skoro się nie da to o co te płacze średnio co 2 tyg na wykopie? Najwyraźniej się da i wielu tak robi. Chyba że trzeba sobie popłakać jaki to świat zły.

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra

      Najwyraźniej się da i wielu tak robi

      To poczekaj aż urki dostaną możliwość pracy na zachodzie. Siedzą w Polsce bo muszą.

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo: A co to ma do sposobu prowadzenia firmy? Tania siła robocza zawsze się znajdzie, zwłaszcza do prostych prac. Jaka będzie jakość tej siły taka będzie jej obsługa.

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo: A jaki to problem? Jeśli Filipińczyk bez języka i wykształcenia może odj%!%ć daną robotę i jeszcze jest skłonny przejechać pół świata to znaczy, że ta robota nie jest wiele warta.

      To znaczy, że polska firma będzie mogła taniej eksportować, zdobywać większy udział w rynku i będzie miała więcej kasy na inwestycje i rozwój. W ten sposób Polak, który ma minimum oleju w głowie będzie miał możliwości rozwoju na wyższych stanowiskach, będzie mógł założyć własną firmę będącą podwykonawcą itd. Tak się buduje dobrobyt.

      Czyli kto ma problem? Ktoś bez kwalifikacji i chęci do roboty, kto we własnym kraju przegrywa z Ukraińcem, czy Filipińczykiem, to czemu chcecie kogoś takiego sponsorować w cenach produktów? W czym ten ktoś jest lepszy od Filipińczyka? Dlatego, że przypadkiem urodził się po tej samej stronie kreski na mapie co Ty?

      Jedna zasada. Żadnego rozdawania obywatelstw i powiększania grona uprzywiliowanych do socjalu, edukacji itd. Wiza ściśle powiązana z pracą. Niepotrzebny to do domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo: problem polega na tym, ze w wielu miejscowosciach sie da.

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo: No i co w związku z tym?

      Co zamiast tego? Regulacje i zmuszanie firm do zatrudniania Polaków do gówno roboty? To się czymś różni od dotowania kopalń "żeby górnicy mieli pracę"?
      Trzeba sobie postawić pytanie jaki jest cel. Jeśli celem jest najpierw pakować miliardy w edukację tak żeby większość Polaków miała wyższe wykształcenie, a potem robić wszystko żeby spędzili życie robiąc za najniższą krajową (jaka by ona nie była) i wykonując robotę, która nie wymaga nawet umiejętności pisania i czytania to zajebiście, tylko, że tak się buduje złudzenie dobrobytu, a nie dobrobyt. To jest nieefektywne i prędzej czy później ktoś kto robi to mądrzej wypieprzy Cię z rynku i się "dobrobyt" skończy.

      Na końcu liczy się to kto efektywniej wyprodukuje dobra, a nie w jakich warunkach, ani z jaką satysfakcją. Przyjdzie Azjata i zaora. Albo my tego Azjatę zatrudnimy korzystając ze swojej wiedzy, doświadczenia, pozycji geograficznej i będziemy zarabiać na jego pracy, albo będziemy się bawić w komunizm i ktoś inny go zatrudni zgarniając rynek. Ciekawe z czego wtedy będziesz płacił swoim magistrom na taśmie.

    •  

      pokaż komentarz

      Janusz kupuje maszynę i hurr durr ma się zwrócić w dwa lata

      @HanAssholeSolo: To i tak dobrze, że w ogóle inwestuje w firmę. Ja znam takich Januszy, co cały wypracowany dochód wyciągają i wydają na ch... wie co, a potem się dziwią że firma z 15-letnim sprzętem nie daje rady gonić konkurencji.

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra:

      No popatrz, skoro się nie da to o co te płacze średnio co 2 tyg na wykopie
      A w gazetach co chwile kwik januszy że im firma zdycha bo młodzi są roszczeniowi i czemu im państwo nie pomaga xD Prawda jest taka, że większość z januszy-bizmezmenów nie potrafi prowadzić firmy ani stworzyć uczciwej konkurencji. Jedyne co trzyma tą patologię przy życiu to rożne dotacje i prezenty od rządu, oraz sitwy w których siedzą. Specjalnie układają tak pod siebie prawo, żeby młodych zniechęcić do założenia działalności i żeby j!@!li u nich na etacie. Ale po wejściu do ue ludzie pokazali im środkowy palec, więc sobie nasprowadzali ukraińców, ukraińcy też im uciekli to ściągają niewolników z biedakrajów. To nie "świat jest zły" tylko janusze-pracodawcy którzy znaleźli firmę w paczce czipsów, a przedsiębiorca z prawdziwego zdarzenia nie pozwoliłby im u siebie nawet kibli czyścić bo nawet to by sp%$#??$ili.

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo: Wątpię, myślisz, że każdy będzie chciał matoła bez języka jak w Polszy? Może jakaś część, ale nie tak jak tu

    •  

      pokaż komentarz

      @OliverQueen: widać że nie znasz mentalności naszych pracodawców, oni wolą wyp$@?$?$ić jednego specjalistę co robi u nich 10 lat żeby nie dać mu 100 zł podwyżki, a w jego miejsce wsadzić debila co nie umie się podpisać

    •  

      pokaż komentarz

      @HanAssholeSolo:

      Siedzą w Polsce bo muszą.
      Ja nie wiem co za matoły Cię minusują. Na pięciu Ukrów co się pytałem czemu do Niemiec nie pojadą to czterech powiedziało, że z powodu tego, że są okropne problemy z wizą pracowniczą. Tak patrząc po moim zakładzie jak otworzą rynek pracy w UE dla nich to u nas zostanie jakieś 30% tych co już w Polsce względnie język ogarnęli i osiedli.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja nie wiem co za matoły Cię minusują

      @RamboDziambo: meh. Niech minusują. Niektórych dupa piecze bo myślą, że Polska to jest ziemia obiecana imigrantów. A prawda taka, że to tylko niechciany przystanek. ¯\_(ツ)_/¯

  •  

    pokaż komentarz

    Z niewolnika nie ma pracownika. Nie ma kim robić to proszę nie żydzić na wynagrodzeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Z niewolnika nie ma pracownika.

      @zmarra: Powiedz to zautomatyzowanej linii produkcyjnej.

      Z niewolnika nie ma kreatywnego, myślącego i wykazującego się inicjatywą pracownika.
      Są stanowiska na których traktowanie ludzi z kopa się mści na jakości pracy, ale są też takie(może nawet więcej) gdzie zemści się dopiero jak ostatni zdemotywowany idiota znajdzie lepszą opcję zatrudnienia. Rynek sam to weryfikuje. Gdyby z "niewolnika nie było pracownika" to Januszexy padły by już 20 lat temu. Część padła, część się zmieniła znacząco (taki Comarch na przykład), a część ma się świetnie, bo ich profil nie wymaga niczego więcej niż kogoś od układania towaru na półce, a klienci przyjdą nawet jeśli ten towar będzie porozkładany na odp#%!@?!.

    •  

      pokaż komentarz

      żydzić na wynagrodzeniu.

      @zmarra: uuuuuuuuuuuuu( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @zmarra: Naturalnie, że jest i to nawet lepsze niż z takiego wolnego pracownika, kwestia tego, ze jeszcze masa osób żyje mentalnie w latach 90 i dają sobą pomiatać.

1 2 3 4 5 6 7 ... 15 16 następna