•  

    pokaż komentarz

    Te wasze dzieci są z cukru czy co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: Co ma bycie z cukru, do potrzeby oddania moczu? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Conscribo to że dla waszych brajanków nawet prośba o pójście do toalety jest upokarzajaca.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: Wiesz, że tu chodzi o to że nauczyciel nie pozwala wyjść do toalety pomimo próśb? Bez względu czy to brajanek czy maciek ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Conscribo no i co z tego? W prawdziwym życiu nie możesz iść siusiu kiedy chcesz. Niech się uczą odpowiedzialności.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: co? XD
      Na studiach i w pracy chodzę kiedy mi się podoba i zawsze koniecznie kupa w godzinach pracy, w jakim świecie ty żyjesz że ktoś ci zabrania sie odlac kiedy masz potrzebę xD wyjdź z gulagu

    •  

      pokaż komentarz

      Na studiach i w pracy chodzę kiedy mi się podoba i zawsze koniecznie kupa w godzinach pracy, w jakim świecie ty żyjesz że ktoś ci zabrania sie odlac kiedy masz potrzebę

      @Gvizdec: na taśmie to ty nie pracowałeś, prawda? Tylko biureczko i przekładanie papierów z lewa na prawo i odwrotnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik: @Tenisista88: to, że pracujecie w jakichś gułagach i dajecie się poniżać nie znaczy, że jest to usankcjonowaną normą. Pracodawca nie może zabronić pójścia do toalety, ani nakazać noszenia pampersa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik: czyli jednak gułagi skoro w fabryce nie można iść zrobić kupę kiedy ciśnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx @Nieszkodnik już widzę jak sobie podczas spotkania z klientem zatrzymuje PowerPointa żeby iść się odlać. A co, w końcu to nie gulag co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: jeśli masz spotkanie z klientem i czujesz napierającą falę moczu czy innego klocka, to zręcznie i kulturalnie proponujesz chwilkę przerwy na "omówienie", "złapanie oddechu" etc. - przy czym to tylko kwestia kultury, bo po prostu nie wypada powiedzieć wprost "kloc mnie ciśnie", a dzieci się do tego zmusza. Skądinąd tańczeniem w rytm potrzeby odlania i/lub zlaniem się w gacie raczej dobrego wrażenia nie zrobisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik: Hurdur tylko fizyczny zap%@$@$# to praca, a nie klikanie w komputer hur dur

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: no tak, bo spotkania z klientami trwają 6 godzin i nie ma nawet 15 min przerwy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: Cicho, psujesz im światopogląd wg którego nie wolno robić siku w pracy xD
      I w ogóle nie wolno nawet mrugnąć tylko trzeba zap!$$#?%ać jak najszybciej bo inaczej pod ścianę, pluton egzekucyjny już czeka xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Gvizdec Nie o to chodzi ile trwają. Podczas godzinnego spotkania nie ma lania. Tak jak podczas godzinnej lekcji nie powinno być. Nie osmieszajcie się.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: xD OK! Nie sraj i nie lej, ja jak mi się zachce to jednak poproszę o przerwę i nigdy nikomu też nie bronię, jeśli zachodzi potrzeba to się idzie i załatwia sprawę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Podczas godzinnego spotkania nie ma lania
      @Tenisista88: dlaczego? Ja się spotykam z klientami i uczestniczę w różnych spotkaniach, nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktokolwiek miał problem z powiedzeniem "przepraszam na chwilę" i wyjściem. Mam krzywo na kogoś spojrzeć bo - o zgrozo! - czasem sika? Jeśli graficzce zaczął się okres i musi na chwilkę wyjść się ogarnąć to mam ją zwolnić czy przesłuchać na okoliczność obfitości krwawienia?

      To absurd.

      Tak jak podczas godzinnej lekcji nie powinno być
      To mówisz lepiej żeby dzieciak był rozkojarzony i hiperaktywny od niezrealizowanej potrzeby fizjologicznej, niż na chwilę wyszedł, ogarnął się i zaraz wrócił? To mentalność niewolniczo-gułagowa, sorry.

    •  

      pokaż komentarz

      @Conscribo: Kiedyś też tak było, ale zawsze wychodziłem pomimo braku zgody.
      To samo usprawiedliwia, macie 18 lat samemu możecie się usprawiedliwić a nauczyciel nie może wymagać usprawiedliwienia od rodzica.

    •  

      pokaż komentarz

      w jakim świecie ty żyjesz że ktoś ci zabrania sie odlac kiedy masz potrzebę xD wyjdź z gulagu

      @Gvizdec: powiedz to chirurgowi, niech sobie wyjdzie z gułagu podczas długiej operacji xddd

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2009: akurat przykład chirurga jest wybitnie głupi, bo jeśli faktycznie mu się zachce, to przecież nie będzie operował z trzęsącymi się nogami i skupiony głównie na tym, jak chce mu się lać.

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: @Gvizdec: Fajnie tam u was macie. Założę się że jesteście także z tych co płaczą że przez ukrainców nie chcą wam dać podwyżki, a prawda jest taka że nie macie żadnego taktu i kultury pracy. Zbieramy się specjalnie w 5 czy 10 po to aby coś wspólnie omówić albo przedstawić, a tu co 5 min ktoś ma iść do kibla i lać? Albo baba iść zmienić podpaskę? Nie można się odlać przed? Świadczy to tylko o braku szacunku dla rozmówcy i niezaangażowaniu w zebranie.
      Albo nie przepracowaliście dnia w życiu, albo pracujecie w jakimś januszexie bez ładu i składu. Nie mowa tutaj o zakazie chodzenia do toalety, idź i sraj przez 40 min (sam tak robię) ale jak nikt ciebie nie potrzebuje i jesteś w czasie z projektem (chociaż to już twój problem).

      Szkoła to nie tylko nauka abecadła, ale i formacja do przyszłego życia, nauka szacunku, organizacji i działania w społeczeństwie. Jak wasze "pociechy" w wieku 6 lat nie potrafią załatwić się podczas przerwy, to na waszym miejscu martwiłbym się o ich przyszłość. Ale sądząc po waszych komentarzach wiadomo skąd mają przykład.

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2009: chirurg do operacji przygotowywuje się przez dłużej niż 5 minut. To nie jest tak, że wchodzi do szpitala, kroi kowalskiego, krawczyka, nowaka i panią kazie z stołówki. Piłkarze czy ogólnie sportowcy też nie robią sobie przerwy na siku. Jeśli chcesz można tak wymieniać dłużej, ale co chcesz tym osiągnąć? Udowodnić mi że skoro chirurg nie może to inni też nie powinni? xD

      pokaż spoiler NO TO k%$?A CI SIĘ NIE UDA

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: https://www.youtube.com/watch?v=5GgflscOmW8 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler tak na prawdę to przeczytałem, ale argument z dupy więc szkoda strzępić ryja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Fajnie tam u was macie. Założę się że jesteście także z tych co płaczą że przez ukrainców nie chcą wam dać
      @Tenisista88: ale swoje urojenia zachowaj dla siebie.

      zbieramy się specjalnie w 5 czy 10 po to aby coś wspólnie omówić albo przedstawić, a tu co 5 min ktoś ma iść do kibla i lać?
      Ludzie nie zrzucają balastu na tyle często, żeby "co 5 minut ktoś musiał wyjść do kibla". Po prostu czasem ktoś musi wyjść i nie robi się z tego żadnego halo, ewentualnie - jeśli spotkanie jest dłuższe - robi się kilkuminutową przerwę dla wszystkich. Nikt nie ma z tym żadnego problemu bo i czemu miałby - świat się zawali bo jedna osoba na chwilę zniknie i potem zerknie do czyichś notatek? Bez jaj.

      Albo baba iść zmienić podpaskę?
      Tego nie skomentuję, bo to po prostu prymitywne i chamskie.

      pokaż spoiler i aż się chce napisać "znajdziesz sobie kiedyś dziewczynę i raz jej wyjaśnisz że ma siedzieć w brudnej podpasce, to się szybko dowiesz jak to jest z tym okresem"


      Świadczy to tylko o braku szacunku dla rozmówcy i niezaangażowaniu w zebranie.
      Nie szanuję ludzi bo mam pęcherz i jelita? Dziewczyna jest niezaangażowana w zebranie bo ma okres? Jaja sobie robisz, bo nie wierzę że ktoś tak może na poważnie :D

      Albo nie przepracowaliście dnia w życiu, albo pracujecie w jakimś januszexie bez ładu i składu
      Raczej na odwrót: zmuszanie ludzi do siedzenia w pampersach to domena raczej januszeksów-wannabe-korpo i kołchozów typu dawna Biedronka. W normalnym świecie normalnych firm nikt nie robi żadnego halo z tego, że ludzie są ludźmi i nikt nie opowiada durnot, że świat się zawali i spotkanie zmarnuje bo Antek poszedł siknąć :D

      pokaż spoiler ja akurat jestem freelancerem, ale moim głównym klientem jest organizacja z dziewięciocyfrowym obrotem i regularnie się spotykam z zespołem projektowym. Jakbyś spróbował zatrzymywać kogoś przed dyskretnym wyjściem ze spotkania to by cię tam śmiechem zabili :D


      Szkoła to nie tylko nauka abecadła, ale i formacja do przyszłego życia, nauka szacunku, organizacji i działania w społeczeństwie
      No właśnie, szacunku. Traktowanie dziecka (dorosłego zresztą też) jak ubezwłasnowolnionego przestępcę albo zwierzę w klatce nie ma nic wspólnego z szacunkiem, za to bardzo wiele ze zbydlęceniem i upokorzeniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88:
      Mozesz nie oddychać przez 7 min w ramach uczenia się odpowiedzialności, zaczynaj....

    •  

      pokaż komentarz

      @Conscribo a zdajesz sobie sprawę, że to zwykle wytyczne kuratorium lub zwierzchnika, aby małoletni nie pozostawał bez opieki? Tak, chodzi o te 5 minut... Uwierz, nie jest to wymysł tych przy biurku

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: @Conscribo: @Gvizdec: @Keris: Serio kuźwa? Serio? Naprawdę nikt z was nie widzi różnicy między zarządzeniem przerwy na 3~6 godzinnym spotkaniu, a bieganiem do toalety w trakcie spotkania komu się chce i kiedy się chce... Naprawdę myślałem, że ewolucyjnie jesteśmy trochę dalej od takiego konia, któremu jak się zachce to po prostu robi pod siebie. Serio, ludzie z czym wy chcecie walczyć. Wyobrażacie sobie takie bieganie na lekcji? Co 5 minut ktoś wyjdzie bo to mu się realnie chce, bo po prostu chce sobie połazić, czy może po prostu chce zrobić nauczycielce na złość. To jest po prostu rozwalona lekcja i tyle. Naprawdę nie wiem kogo upokarza prośba pójścia do toalety... Naprawdę hodujemy pokolenia coraz większych debili, którzy są coraz bardziej roszczeniowi i których coraz łatwiej urazić... Są sytuacje, w których trzeba czasem trzymać. Nasze organizmy są do tego już przystosowane, i takie są realia, bo w prawdziwym życiu też czasem trzeba trzymać. Na pogrzebach też tak się kręcicie? Albo w kościele, w urzędzie itd itd... Wymieniać można i można. A przypadki w których ktoś naprawdę nie może wytrzymać to margines.

      Się kuźwa śmiejemy że młodzi są "roszczeniowi", a taki jest kuźwa fakt...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pavjush: Ziom, jest XXI wiek. W każdej szkole są teraz kamery na korytarzach. No chyba, że to szkoła na jakimś wyp#!!owie dolnym ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @lemek3: Jakoś na studiach podczas wykładów można wychodzić kiedy się chce, ale bardzo rzadko ktokolwiek to robi bo nie chce tracić wykładu/zajęć, po prostu sam fakt że możesz jest lepszy nisz fakt że musisz pytać o pozwolenie i jesteś na czyjejś łasce, lub nie możesz automatycznie z góry.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemek3: nie zesraj sie. Przecież nikt nie biega co 5 minut do toalety przestań popadać w skrajności

    •  

      pokaż komentarz

      @Conscribo: 45min to na prawde nie tak duzo . Mozna spokojnie wytrzymac jak sie nie ma biegunki lub chorego pecherza

    •  

      pokaż komentarz

      @Tenisista88: Oczywiście klienci nie muszą korzystać z toalety

    •  

      pokaż komentarz

      @Airnesst Mhm, a potem na starość choroby układu moczowego. Nietrzymanie moczu, oraz zapalenie cewki moczowej, bo wystarczy raz mocno przetrzymać sikanie, aby potem powracało przy najlżejszym wstrzymaniu...

    •  

      pokaż komentarz

      @Keris: Tak bo to są studia... Może Cię zdziwię, ale na studiach ludzie mają trochę więcej oleju w głowie. Dodatkowo na studiach ludzie już są dorośli... To jest słowo klucz! Nikt za nich nie odpowiada w przeciwieństwie do nauczycielki w szkole podstawowej... To są dzieci do kur nędzy. Do czasu osiągnięcia pełnoletności cały czas są od kogoś zależni.

      Mówisz też, że nikt nie będzie biegał... A ja Ci mówię że będą, bo już teraz to robią... Dlatego nauczycielki zazwyczaj nie pozwalają wychodzić parami. I w odróżnieniu od studiów gdy wyjdziesz i nie wrócisz, albo coś sobie zrobisz każdy będzie mieć to w dupie. Nauczycielka w szkole będzie mieć problemy, i to duże problemy.

      @Gvizdek: Gdyby głupota mogła latać byłbyś jak niejeden myśliwiec.

    •  

      pokaż komentarz

      @Conscribo: Tak bo człowiek to koń, któremu jak się zachce to robi pod siebie... Nasze organizmy są przystosowane do wstrzymywania, i trzymanie przez 30 minut nie wywoła żadnych problemów... Ba! Nawet będzie trenować mięśnie przez co na starość nie będzie się posikiwać.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie no, bez przesady. Do momentu przeczytania tego artykułu nie miałem pojęcia, że pytanie nauczyciela o wyjście do toalety to może być problem. Kurła, jak to dobrze, że chodziłem do szkoły w normalnych czasach. A teraz pełno rurkowców, maminsynków wychowywanych pod kloszem.

    •  

      pokaż komentarz

      @HuGho: hurr durr, za moich czasów chodziliśmy oddawać kał dopiero po 4 dniach jak już był zbity na kamień i nas tak naciskał że chodziliśmy z garbem ze łzami w oczach, to hartowało ducha i charakter a nie to co teraz te rurkowce j$$@ne hurrr durrr nie potrafią nawet moczu trzymać siłą stojąć na baczność jak my, hardzi ludzie epoki kamienia łupanego tylko same maminsynki hurrr durrr

    •  

      pokaż komentarz

      @sublingual: No, fajnie mieliście.. lol.(-‸ლ)

    •  

      pokaż komentarz

      @sublingual: do skorzystania z toalety jest przerwa. Jeśli gówniak nie jest w stanie wytrzymać pomiędzy przerwami, to może warto by go do lekarza posłać, bo to normalne nie jest. No chyba, że całą przerwę odp@@%#%$ał jakiś szajs a później z lekcji postanowił sobie zrobić przerwę na WC, przeszkadzając wszystkim innym. Za taki brak szacunku do nauczyciela i reszty klasy niech szcza po gaciach.

    •  

      pokaż komentarz

      do skorzystania z toalety jest przerwa
      @widurr: bo?

      Jeśli gówniak nie jest w stanie wytrzymać pomiędzy przerwami, to może warto by go do lekarza posłać, bo to normalne nie jest
      Jest dokładnie odwrotnie, to wstrzymywanie nie jest normalne: raz i dwa.

      z lekcji postanowił sobie zrobić przerwę na WC, przeszkadzając wszystkim innym
      Na studiach czy to z wykładu czy z ćwiczeń/laborek po prostu się wychodzi bez słowa i tak samo wraca, nikomu nawet brewka nie pyknie, więc "przeszkadzanie" wyjściem to jakaś abstrakcja. Rozumiem, że nauczyciel musi kontrolować liczbę dzieci i szkoła bierze za nie odpowiedzialność, ale można to załatwić cywilizowanie np. obowiązkiem nawiązania kontaktu wzrokowego z nauczycielem przy wychodzeniu i ustawieniem dyżuru na korytarzu w czasie lekcji - jeden nauczyciel czy woźna na piętro w zupełności wystarczy do kontroli.

    •  

      pokaż komentarz

      bo?

      @qrnx: bo miedzy innymi do tego zostala stworzona. Nikt nie każe nikomu trzymać przez x godzin. Jeśli musi chodzić do kibla częściej niż co 45 minut, to ma problem medyczny. Jeśli jest za głupi, żeby skorzystać z kibla na przerwie, to ma problem z głową. Tak czy inaczej, jego problem a nie wszystkich dookoła. Oczywiście są przypadki, kiedy kogoś ostro przyciśnie w danym momencie. Sraki i inne ustrojstwa chodzą po ludziach. Ale co to za problem właśnie wtedy spytać o pozwolenie? Dzięki temu właśnie nie ma samowolki i uczniowie w większości starają się tego unikać.

    •  

      pokaż komentarz

      bo miedzy innymi do tego zostala stworzona
      @widurr: przerwa została stworzona do przemieszczenia się pomiędzy klasami i odpoczynku między lekcjami. Należy do ucznia i nie służy do wykonywania jakichkolwiek obowiązków.

      Nikt nie każe nikomu trzymać przez x godzin
      Tylko przez ~40 minut, więc żaden problem?

      Jeśli musi chodzić do kibla częściej niż co 45 minut, to ma problem medyczny
      Owszem, ale problem nie dotyczy tego jak często wychodzi, a tego kiedy wychodzi. Nie ma żadnego problemu medycznego problemu w tym, że przycisnęło akurat o 12:07, a nie pomiędzy 11:50, a 12:00.

      Jeśli jest za głupi, żeby skorzystać z kibla na przerwie, to ma problem z głową
      To mówisz, że pęcherze, jelita i zwieracze działają na dzwonek?

      Oczywiście są przypadki, kiedy kogoś ostro przyciśnie w danym momencie. Sraki i inne ustrojstwa chodzą po ludziach. Ale co to za problem właśnie wtedy spytać o pozwolenie?
      Taki problem, że zmusza się dziecko do pytania pozwolenie na załatwienie podstawowej potrzeby - to raz. Dwa: "pozwolenie" zakłada możliwość odmowy (niewyrażenia pozwolenia), a zmuszenie do tłumaczenia się "proszę pani mam sraczkę" jest upokarzające.

      Jeśli "pytanie o pozwolenie na sranie" zastąpimy "informowaniem o wyjściu z klasy" i dorzucimy kogoś do pilnowania korytarzy w czasie lekcji, to rozwiąże to wszystkie kwestie: upokarzania, możliwości odmowy, opieki. W czym problem?

    •  

      pokaż komentarz

      do wykonywania jakichkolwiek obowiązków

      @qrnx: yhm, to załatwienie potrzeby fizjologicznej jest obowiązkiem ucznia? To chyba w jego najlepszym interesie jest to zrobić.

      że przycisnęło akurat o 12:07, a nie pomiędzy 11:50, a 12:00

      @qrnx: to koniecznie trzeba czekać, aż przyciśnie tak, że nie będzie się dało wytrzymać? Jak ktoś jest zdrowy, to takie rzeczy nie atakują z zaskoczenia jak niemieckie czołgi. Można zapobiegawczo się odlać jak już zaczyna się czuć, że się w pęcherzu coś uzbierało. No chyba, że jest się za głupim. Mało to w życiu sytuacji, że nie będzie się można było załatwić przez najbliższe 45minut? Jak wiesz, że nie można będzie, to profilaktycznie załatwiasz co się da wcześniej. I taka powinna być zasada - na lekcjach nie można. Jedynie w drodze wyjątku.

      jest upokarzające

      @qrnx: ja nigdy nie czułem się upokorzony, kiedy musiałem skorzystać z ubikacji w trakcie lekcji, co zdarzało się bardzo rzadko. Ale tak jak napisał @HuGho, dzisiaj wszyscy są wszystkim upokarzani, obrażani, zniesmaczeni i ch$! wie co jeszcze.

    •  

      pokaż komentarz

      yhm, to załatwienie potrzeby fizjologicznej jest obowiązkiem ucznia?
      @widurr: jeśli nakazujesz jej wykonanie w konkretnym momencie to staje się obowiązkiem.

      to koniecznie trzeba czekać, aż przyciśnie tak, że nie będzie się dało wytrzymać
      Nigdy nie zdarzyło ci się zanurzyć w książce, pracy, filmie etc. i dopiero po czasie zorientować się, że od kwadransa bezwiednie skacze ci noga? Zwracam też uwagę, że mówimy o uczniach, czyli też sześcio-dwunastoletnich dzieciach w podstawówce, które jeszcze nie do końca ogarniają życie bo są... dziećmi.

      Mało to w życiu sytuacji, że nie będzie się można było załatwić przez najbliższe 45minut?
      Tak, takich w których faktycznie nie można jest mało. Wymień z pięć.

      taka powinna być zasada - na lekcjach nie można. Jedynie w drodze wyjątku.
      Czyli zamiast neutralnego poinformowania o wyjściu i bycia pilnowanym na korytarzu, postulujesz negocjowanie z nauczycielem czy sraczka jest już wystarczająco cisnąca i eksplozywna?

      ja nigdy nie czułem się upokorzony, kiedy musiałem skorzystać z ubikacji w trakcie lekcji
      A mój dziadek nie widział niczego niestosownego w byciu nap%$@?$!anym linijką po łapach i klęczeniu na grochu. To, że do patologii można się przyzwyczaić nie oznacza, że jest ona słuszna.

      Potrzeby fizjologiczne nie są zachcianką tylko potrzebą. Można zabronić uczniowi wyjścia do sklepiku po czipsy, ale zakazywanie wysikania się albo napicia jest poniżające, upokarzające i zahacza o znęcanie. Tym bardziej, że nie jest żadnym problemem stworzenie takich zasad, by nie przeszkadzać w załatwieniu potrzeb przy jednoczesnym zachowaniem kontroli nad uczniem - propozycję przedstawiłem wyżej.

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: ja się nie spotkałem nigdy z odmową. Pytanie tutaj jest raczej formą grzecznościową powiadomienia, że się idzie, przy jednoczesnym otrzymaniu potwierdzenia, że to powiadomienie zostało przyjęte.

      takich w których faktycznie nie można jest mało

      @qrnx: tak na prawdę to takie nie istnieją, bo albo coś zjebiesz, albo zeszczasz się w gacie, ale koniec końców się załatwisz. Ale przykładami, jak koniecznie chcesz, to będą:
      - wszelkiego rodzaju czasochłonne badania. Przerwiesz na kibelek? Będą nieważne i od nowa.
      - pobieranie krwi (płytek trwa ponad godzinę nawet). Przerwiesz? Wszystko fpizdu.
      - podróż komunikacją miejską. Albo dojedziesz na miejsce albo kibel - Twoj wybór.
      - osoby ubezwłasnowolnione, w kaftanach, skute, itp. Tu już chyba nie trzeba tłumaczyć.
      - ważne wydarzenia, np ślub. Naprawdę świetnie będzie w kluczowym momencie zostawić kobietę przed ołtarzem, bo się nie pomyślało o kibelku przed rozpoczęciem ceremonii.

    •  

      pokaż komentarz

      do skorzystania z toalety jest przerwa

      @widurr: L O L
      Fajnie jeszcze, gdyby toalety w szkołach były minimalnie adekwatne do liczby uczniów, ale nie są. Gdy przerwę ma cała szkoła w tym samym czasie, to chyba logiczne, że zawsze kilkanaście osób pójdzie za potrzebą, ale zaraz stwierdzisz, że mogą przetrzymać do następnej przerwy i się dostosować. A przypominam tylko, że w szkole średniej przerwy są po 5 minut zazwyczaj plus jedna długa, no to sorry. Nawet nie wiem po co dyskutować. Potrzeba fizjologiczna nie jest zachcianką, tylko potrzebą fizjologiczną i to już chyba wyższy lvl zniewolenia, gdy potrzebujesz pozwolenia na skorzystanie z toalety i myślisz, że można to kontrolować.

    •  

      pokaż komentarz

      to już chyba wyższy lvl zniewolenia

      @Nidor: nie no, nie każdy robi sobie co chce. Najlepiej niech zapanuje anarchia. Pasowałoby, co? W pewnych miejscach obowiązują pewne reguły i należy się do nich stosować, i tyle. Nie pasuje? Zapisz swojego gówniaka do prywatnej szkoły albo lepiej, załatw mu prywatnych nauczycieli w godzinach, kiedy gówniakowi będzie pasować.

    •  

      pokaż komentarz

      ja się nie spotkałem nigdy z odmową. Pytanie tutaj jest raczej formą grzecznościową powiadomienia, że się idzie, przy jednoczesnym otrzymaniu potwierdzenia, że to powiadomienie zostało przyjęte.
      @widurr: czyli nie pytasz o pozwolenie, tylko informujesz o wyjściu - dokładnie to o czym mówię.

      Uczniów można i należy traktować przede wszystkim jak ludzi, co oznacza m.in. zrozumienie, że mają różne potrzeby i sprawy, a siedzenie w klasie i patrzenie w zeszyt niekoniecznie musi być absolutnym priorytetem i zmuszanie do tego nie służy niczemu dobremu. Ba! nader często jest to przeciwskuteczne, bo taki uczeń nie skupi się już na lekcji tylko na tej swojej niezrealizowanej potrzebie i może dać wyraz swojemu rozkojarzeniu poprzez przeszkadzanie reszcie klasy - w takiej sytuacji nie jest to zachowanie "niegrzeczne" tylko... normalne.

      Na marginesie: dobry pedagog to nie ten, u którego zastraszeni uczniowie w grobowej ciszy notują przez 45 minut, tylko ten zdający sobie sprawę iż nikt (nawet dorosły) nie potrafi tak długo utrzymać skupienia, więc czasem potrzebne jest nieco rozprężenia i śmiechu. Pedagogika dawno wyszła z etapu "zamknąć mordy bo linijką przyłożę".

      W moim liceum nikt nie robił problemu z wyjścia na chwilę z klasy (wystarczyło dać znać nauczycielowi i to bez pajacowania ze "zgłaszaniem się"), bez wnikania czy ciśnie mnie klocek, mam ważny telefon czy cokolwiek innego. Nie było problemu z piciem lub jedzeniem na lekcji - jesteś głodny/spragniony to jedz/pij, tylko nie przeszkadzaj innym. Palenie oficjalnie było oczywiście zabronione, ale nieoficjalnie "za winklem" stał śmietnik z popielniczką - ostatecznie jeśli pełnoletni lub prawie pełnoletni człowiek decyduje się palić, to nie ma co się czarować że "uwagą" się go nawróci.

      Czy to była jakaś obskurna szkoła dla patologi? Wręcz przeciwnie, może nie elitarne, ale jednak nr 2 w mieście i ścisła topka w rejonie. Po prostu grono pedagogiczne wychodziło z założenia, że jeśli będzie nas traktowało nie jak zwierzęta w klatce, tylko jak ludzi w-zasadzie-już-dorosłych, to przełoży się to też na nasze zachowanie. I - szok! - świetnie się to sprawdziło, bo ogólnie nikt tych "przywilejów" (w cudzysłowie, bo IMO powinna to być norma) nie nadużywał.

      tak na prawdę to takie nie istnieją, bo albo coś zjebiesz, albo zeszczasz się w gacie, ale koniec końców się załatwisz
      No właśnie, a co "zjebiesz" wychodząc na chwilę z klasy?

      przykładami, jak koniecznie chcesz, to będą:
      Wymieniłeś trzy, które jak najbardziej można przerwać - można też woleć ich nie przerywać, ale jest to wolna decyzja, tzn. możesz zdecydować czy bardziej zależy ci na dojechaniu/badaniu/pobraniu czy jednak sikaniu. Przymusu takiego jaki chcesz wprowadzić dzieciom nie ma.

      Ślub technicznie rzecz biorąc też można na chwilę przerwać, przy czym presja (hehe) musiałaby być naprawdę ogromna. To jest o tyle wyjątkowa sprawa, że ściśle planowana i 'dopinana na ostatni guzik', więc trudno zapomnieć o toalecie - nawet jeśli tobie się to uda, to dwadzieścia osób o tym przypomni (przerabiałem to :) ).

      Wymieniłeś tylko jedną sytuację, w której faktycznie nie można skorzystać z toalety - gdy jest się ubezwłasnowolnionym, skutym, w kaftanie itp. Dzieci owszem potrafią zajść za skórę, ale w mojej ocenie to jeszcze nie powód by traktować ich jak szaleńców i zbrodniarzy...

    •  

      pokaż komentarz

      @HuGho: A potem taki pójdzie do pracy w korpo i szok, że na przerwę tzreba się zapisać i czekać na swoją kolej.

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: po części się z Tobą zgadzam. Z tym że przykłady z liceum i studiami są tu nie trafione, bo to zupełnie inna bajka. Ludzie już są w zasadzie dorośli, wiedzą do czego służą lekcje a do czego przerwy. Za te lekcje nawet czasem sami płacą własnoręcznie zrobionymi pieniędzmi (wieczorowo, zaocznie), więc szacunek do instytucji nauczania jest inny (a przede wszystkim jest). A teraz banda niewychowanych 7-8 letnich gówniaków dla porównania. Dasz im przyzwolenie, wolną wolę, to zapomnij, że ktokolwiek czegokolwiek się nauczy. To całe "pytanie się" to jakaś forma kontroli. I raczej nie ma mowy o odmowie, bo już widzę gównoburzę i dyscyplinarkę, jakby dziciak zesrał się w majty bo nauczyciel nie pozwolił wyjść. Raczej mało dzieci lubi się wybijać z bezpiecznego tłumu, takie pytanie właśnie tym jest, więc jest to jakiś sposób na ograniczenie tego procederu i wyrobienie pewniej odpowiedzialności u dzieci - planuj, przewiduj, załatw co trzeba wcześniej, żeby uniknąć dyskomfortu później. No i przede wszystkim szacunek do innych. Nauczyciel przerwie, zawsze ktoś się rozkojarzy, komuś przeszkodzi. A z jedzeniem i piciem - klasa to nie miejsce na to. No chyba, że masz tego na tyle, żeby podzielić się ze wszystkimi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      może dać wyraz swojemu rozkojarzeniu poprzez przeszkadzanie reszcie klasy

      @qrnx: u mnie wszkole delikwent lądował u dyra. Ci co tracili koncentrację, w tym ja, bazgrali po zeszycie jakieś rysuneczki albo grało się w ławce w piłkażyki (w zeszycie). To nie jest usprawiedliwienie dla przeszkadzania innym.

    •  

      pokaż komentarz

      przykłady z liceum i studiami są tu nie trafione (...) banda niewychowanych 7-8 letnich gówniaków (...)
      @widurr: nie mówię o tym, by dzieciarnię traktować tak samo jak licealistów, bo to oczywiste że siedemnastolatka można obdarzyć większym zaufaniem niż ośmiolatka. Po prostu zrezygnowanie z formy pytająco-informacyjnej "proszę pani czy mogę zrobić kupę?" na rzecz oznajmiająco-neutralnej "proszę pani muszę na chwilę wyjść" usuwa element upokarzającego proszenia o załatwienie potrzeby fizjologicznej bez odbierania nauczycielowi kontroli nad tym co robią uczniowie.

      Pomiędzy zakazem wychodzenia lub zmuszaniem do spowiadania się z poziomu eksplozywności sraczki, a wolną amerykanką jest spora przestrzeń na rozsądne rozwiązania, od rozmowy wychowawczej i współpracy z rodzicami począwszy. Generalnie chodzi o to, że uczniowie (również najmłodsi) nie są więźniami lub poddanymi, tylko właśnie uczniami i im również należy się traktowanie z szacunkiem.

      z jedzeniem i piciem - klasa to nie miejsce na to
      Nie zgadzam się, zresztą z tych samych powodów: jedzenie i picie to potrzeby fizjologiczne, które nie zawsze da się przewidzieć. Skoro uczniowi zaschło w gardle lub poczuł głód, to lepiej żeby wsunął szybki soczek czy innego pączka, niż do końca lekcji myślał tylko o jedzeniu - już nawet pomijając kwestię stricte potrzeb, to jest to korzystniejsze z punktu widzenia korzyści wyniesionych z lekcji.

      Osobnym zagadnieniem jest wyjaśnienie uczniom różnicy pomiędzy szybką i nieszkodliwą przekąską, a przeszkadzaniem w prowadzeniu lekcji np. otwieraniem puszek z napojem gazowanym czy szeleszczeniem czipsami. To sprawa dość podobna do jedzenia w środkach komunikacji: zjedzenie bułki słodkiej i wypicie coli jest ok, ale zapijanie browarem jajka na twardo już nie.

      u mnie wszkole delikwent lądował u dyra
      Represja jest rozwiązaniem ostatecznym. W tym przypadku (potrzeb fizjologicznych) nie rozwiązuje problemu, tylko go pogłębia.bo uczniowi nie tylko nie pozwolono załatwić potrzeby, ale też napiętnowano go za naturalną reakcję.

      Tu posłużę się anegdotą z czasów gimnazjalnych, gdy nauczycielka właśnie nie pozwoliła koledze z klasy na wyjście do toalety mimo kilkukrotnych próśb (a propos upokarzania i "braku odmów"), na co ten w końcu nie wytrzymał i efektownym strumieniem odlał się do donicy z paprotką. Oczywiście dyrektor, op#!%?#!, wezwanie rodziców, obniżenie zachowania i ogólna afera, ale moim zdaniem wina leżała wyłącznie po stronie sfrustrowanej biologicy i to jej należał się op#!%?#!, a nie uczniowi chcącemu zrealizować normalną i naturalną potrzebę.

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: rozumiem, że to potrzeby fizjologiczne, ale nie jesteśmy małpami i w dość dużym stopniu potrafimy nad nimi panować. Jeśli Ty nie zjesz i do końca lekcji będziesz myślał o jedzeniu, to rozkojarzony będziesz Ty. Smaka narobisz 10 osobom dookoła, co nic ze sobą nie wzięły i rozkojarzone będzie 10 osób. Stąd inna agegdotka, gdzie w liceum jeden nauczyciel mówił że jeść można, jeśli ma się dla całej klasy. Raz posiedzisz rozkojarzony to następnym razem będziesz pamiętał, żeby zjeść przed dzwonkiem na lekcje. To oczywiście nie licząc wspomnianych przez Ciebie przeszkadzajek w postaci hałasu czy zapachu.

      Za odmowę i tę sytuację to nauczyciel powinien ponieść odpowiedzialność. Ja nie byłem świadkiem odmowy tak, jak nie słyszałem od znajomych o takiej, ale to widać tylko mój błąd poznawczy. Tak czy inaczej, fizycznego przymusu pozostania w klasie nie ma, tj nauczyciel siłą nie zatrzyma, więc pomimo takiej odmowy i tak da się wyjść i załatwić, jeśli jest taka potrzeba.

      Mi osobiście wszystko jedno jakie są zwyczaje i czy jest to forma pytająca czy twierdząca. Ja osobiście nie uważam pytającej za nic złego czy upokarzającego. Naganne jest udzielenie odmowy w razie braku pewności, że jest to ściema. W moim odczuciu forma pytająca uczy więcej odpowiedzialności, szacunku i dyscypliny, których w dzisiejszych czasach i tak za dużo nie ma już.

      A jak już jesteśmy przy dyscyplinie, to kolejnym przykładem będzie wojsko, gdzie na komende robisz wszystko a bez pozwolenia nic ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      rozumiem, że to potrzeby fizjologiczne, ale nie jesteśmy małpami i w dość dużym stopniu potrafimy nad nimi panować
      @widurr: w "dość dużym" nie oznacza "w pełni", zwłaszcza gdy mówimy o dzieciach. Człowiek czasem jest głodny, czasem spragniony, czasem chce mu się sikać - takie życie, walczenie z tym i zmuszanie do powstrzymywania jest absurdalne. Zwróć uwagę na swoje przykłady braku możliwości tego nieszczęsnego wysikania się: skuci więźniowie i żołnierze pod komendą, czyli wysoce specyficzne sytuacje osób o ograniczonej decyzyjności. To nie są 'normalne' sytuacje, które powinny być wzorcem powszechnych.

      Jeśli Ty nie zjesz i do końca lekcji będziesz myślał o jedzeniu, to rozkojarzony będziesz Ty. Smaka narobisz 10 osobom dookoła, co nic ze sobą nie wzięły i rozkojarzone będzie 10 osób (...) Raz posiedzisz rozkojarzony to następnym razem będziesz pamiętał
      Przykład z mojego liceum pokazuje, że nic takiego nie ma miejsca, wszak ideą jest by nie przeszkadzać innym. Jeśli nakreślisz uczniom jasne, uczciwe zasady i potem będziesz się ich trzymał (w obie strony), to sytuacja będzie opanowana.

      Za odmowę i tę sytuację to nauczyciel powinien ponieść odpowiedzialność (...) fizycznego przymusu pozostania w klasie nie ma
      Zgoda. Skoro więc nauczyciel nie ma możliwości zweryfikowania czy uczeń faktycznie za chwilę eksploduje kałem czy też zwyczajnie ściemnia, a do tego jak przyjdzie co do czego nie ma możliwości zatrzymania go, to po co ten teatrzyk z "proszeniem o pozwolenie" i zmuszaniem do wyspowiadania się z jakiego powodu prosimy?

      Muszę wyjść to informuję i wychodzę. Jeśli ewidentnie błaznuję i ściemniam to są inne możliwości naprostowania zachowania niż tak lubiana przez nauczycieli odpowiedzialność zbiorowa, w tym przypadku polegająca na powszechnym upokarzaniu uczniów.

      W moim odczuciu forma pytająca uczy więcej odpowiedzialności, szacunku i dyscypliny
      Dosłownie przed chwilą w innym wątku tego znaleziska odpowiadałem na ten sam argument, więc tobie napiszę to samo: skoro szkoła ma uczyć szacunku (z czym się zgadzam), to uczniowie również powinni być w niej traktowani z szacunkiem, a nie jak więźniowie, żołnierze czy zwierzęta w klatkach. Szacunku nie zyskuje się batem i przymusem - chyba nie sądzisz, że ta czcigodna pani od biologii, której uczeń zlał się do doniczki była potem traktowana z szacunkiem?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli nakreślisz uczniom jasne, uczciwe zasady

      @qrnx: np takie, ze na lekcji w klasie się nie je i nie pije*? ( ͡º ͜ʖ͡º)
      *) nie dotyczy diabetyków itp

      to uczniowie również powinni być w niej traktowani z szacunkiem

      @qrnx: dlatego praktycznie z automatu powinna lecieć odpowiedź twierdząca. Jako osoba podwładna pytasz się przełożonej o możliwość opuszczenia sali i pozwolenie dostajesz. Mocno ugrzeczniona forma ucząca szacunku do wyższych w hierarchii.

      Cóż, widać inne z nas typy charakteru i odmienne zdanie. Ja wolę zwiększoną dyscyplinę i reguły bo ludziom nie ufam, Ty swobodę i wolność bo im ufasz. Szanuję Twoje zdanie, ale się nie dogadamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nidor eee 5 minutowe przerwy sa calkowicie spoko :p dluzsze to taki lekki rak bo opoznia wyjscie do domku heh

    •  

      pokaż komentarz

      @Draakul: wiem, mi też się zawsze podobały. Ba, chciałam nawet, aby dłuższa, czyli 20 minutowa była skrócona, aby wyjść do domu te 15 minut wcześniej, ale nadal 5 minut to za mało, aby kilkanaście osób zdążyło załatwić swoje potrzeby w kilku toaletach :D

    •  

      pokaż komentarz

      np takie, ze na lekcji w klasie się nie je i nie pije*?
      @widurr: tylko, że ten zakaz nie ma sensu. Nie przynosi żadnych korzyści, wręcz przeciwnie - ale o tym już pisałem.

      dlatego praktycznie z automatu powinna lecieć odpowiedź twierdząca
      Po pierwsze: skoro "z automatu", to po co teatrzyk? Po drugie: traktowanie z szacunkiem oznacza m.in. nieupokarzanie i nie zmuszanie do spowiadania się z zakresu podstawowych potrzeb. Chcę mi się sikać to bez robienia zamieszania daję znać, że wychodzę, wychodzę i wracam - problem rozwiązany bez krępującej potrzeby spowiadania się czy siku chce się bardzo czy tylko trochę.

      Jako osoba podwładna pytasz się przełożonej o możliwość
      I tu chyba leży sedno naszego sporu, bo moim zdaniem relacja nauczyciel-uczeń nie jest relacją przełożony-podwładny (*), władca-poddany czy nawet właściciel-niewolnik i nie powinna być oparta na podległości, tylko dialogu i wzajemnym szacunku. Obejmuje to nie tylko kwestię sikania, ale też samo nauczanie - nauczyciel, który na dociekania czy sprzeciw ucznia względem jakiejś wykładanej treści zareaguje represjami nie zyska szacunku, w odróżnieniu od tego, który użyje argumentu lub nawet (jeśli zajdzie taka potrzeba) przyzna uczniowi rację. Uczeń 'spacyfikowany' jedynie 'wk$!?i się na tę wredną sukę', gdy ten potraktowany poważnie poczuje się doceniony i istotny.

      Oczywiście trudno postawić jasną granicę pomiędzy 'dociekaniem', a 'rozwalaniem lekcji', ale dobrego pedagoga od złego odróżnia m.in. ta umiejętność. Przypomnij sobie czasy szkolne i tę wredną matematyczkę czy polonistkę, której wszyscy się bali - czy ktokolwiek ją szanował? Wręcz przeciwnie, wykorzystywało się młodzieńczą kreatywność do uprzykrzania jej życia.

      pokaż spoiler * - abstrahując od tego, że w pracy przełożony nie ma prawa zabronić ci wyjścia do toalety i nie musisz się go pytać o zgodę, niezależnie od rodzaju pracy.


      Ja wolę zwiększoną dyscyplinę i reguły bo ludziom nie ufam, Ty swobodę i wolność bo im ufasz.
      Nawet nie chodzi o swobodę i wolność, tylko o jasne i sensowne granice, poszanowanie godności ucznia oraz pedagogikę opartą na komunikacji i dotarciu do ucznia, a nie represjach. Nakaz wstrzymywania moczu nie ma żadnego sensu poza dyscyplinowaniem dla samego dyscyplinowania. Postawienie 'nielegalnej' popielniczki połączone z edukacją nt. szkodliwości palenia i przekonywaniem, iż dziewczyny nie będą się chciały z nami całować jeśli będziemy walić fajkami ma zdecydowanie więcej sensu od spamowania naganami.

      Szanuję Twoje zdanie, ale się nie dogadamy
      Pewnie nie, ale zawsze dobrze wymienić poglądy w sympatycznej atmosferze. Miła odmiana od tradycyjnego wyzywania się od 'lewaków' i 'prawaków' ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      bo moim zdaniem relacja nauczyciel-uczeń nie jest relacją przełożony-podwładny

      @qrnx: moim zdaniem trochę jest, a już na pewno w podstawówce, kiedy nauczyciel przejmuję rolę opiekuna i jest odpowiedzialny za dziecko. Uczeń ma się nauczyciela słuchać.

      pedagogikę opartą na dotarciu do ucznia

      @qrnx: nie w warunkach kształcenia zbiorowego. Ja jestem z wyżu demograficznego, gdzie klasy miały po 30+ uczniów. Moja była stosunkowo niewielka, bo 20+, ale to i tak za dużo, żeby nauczyciel miał "docierać" do każdego z osobna.

      Sedno sprawy chyba jest w tym, że ja nie uważam tego za atak na godność osobistą, a Ty tak.

      przekonywaniem, iż dziewczyny nie będą się chciały z nami całować jeśli będziemy walić fajkami

      @qrnx: chyba, że same palą ( ͡° ͜ʖ ͡°) zresztą ostatnio zauważyłem, że w moim otoczeniu jest zdecydowanie więcej kobiet palących niż mężczyzn. Ale jak pisałem, nauczyciele niestety nie mają czasu, żeby robić za rodzica każdemu uczniowi.

      ale też samo nauczanie

      @qrnx: a to już zupełnie co innego. Lekcje nie są od przepisywania podręcznika do zeszytu, więc jak uczeń ma rzeczowe pytanie czy wątpliwości, to obowiązkiem nauczyciela jest mu to wytłumaczyć. To jest jego praca właśnie.

    •  

      pokaż komentarz

      moim zdaniem trochę jest, a już na pewno w podstawówce, kiedy nauczyciel przejmuję rolę opiekuna i jest odpowiedzialny za dziecko. Uczeń ma się nauczyciela słuchać.
      @widurr: owszem, ma się słuchać, tylko że stan ten można uzyskać zarówno represją, jak i dialogiem (np. wyjaśnianiem dlaczego ma zrobić tak, a nie inaczej). Represja jest łatwiejsza bo jak rykniesz na ośmiolatka to się skuli i będzie potulny, ale dialog jest bardziej korzystny w dłuższej perspektywie: dziecko nie siedzi cicho ze strachu, a dlatego że rozumie sens uważnego słuchania, ponadto ufa nauczycielowi i w razie czego przyjdzie z problemem bez strachu, że dostanie pałę, naganę czy choćby opierdol.

      nie w warunkach kształcenia zbiorowego (...) 20+ (...) to i tak za dużo, żeby nauczyciel miał "docierać" do każdego z osobna.
      Absolutna nieprawda, kontakt z uczniami jak najbardziej można nawiązywać poprzez 'rozmawianie z całą klasą', do tego praca z danymi uczniami nie trwa tydzień, tylko po kilka lat i jest bardzo dużo czasu na wyłapanie kto jest jaki.

      Nie chciałem używać argumentu z 'autorytetu', ale skoro mówisz o niemożności ogarnięcia kilkudziesięciu osób, to nie mam wyjścia :) Mam za sobą specjalizację nauczycielską na drugim kierunku studiów - nie z jakiejś wielkiej pasji, po prostu druga opcja mnie kompletnie nie interesowała - i gdybym nie pracował w zawodzie, to technicznie rzecz biorąc mógłbym być nauczycielem (*). Ponadto przez parę lat prowadziłem kilka grup wolontariackich, w każdej po kilkadziesiąt (właśnie 30+) osób w wieku okołonastoletnim.

      Oczywiście wolontariat nie ma 1:1 przełożenia na szkolną klasę, ostatecznie nie ma w nim elementu przymusu, ale pewne problemy są wspólne: też bywają nudne i żmudne zajęcia, zdarzają się konflikty, podopieczni mają różne charaktery i chcą pokazać 'kto tu rządzi' etc.. Dodatkowo nie spędzałem z nimi czasu w formalnej klasie i rządkach ławek, tylko w luźnym środowisku terenowo-wyjazdowym, co sprzyjało rozprężeniu i chaosowi, nie pracowałem też z nimi tyle co nauczyciel z uczniami (raczej po kilka miesięcy niż lat). Wniosek? Jak najbardziej idzie rozpoznać charaktery, zorientować się kto jest w jakiej grupce czy kto się w kim podkochuje, kto z czym ma problem itd. Można też wypracować sobie posłuch i szacunek bez represji, nawet pomimo tego, że podopieczni mówią do ciebie na 'ty'. Nie jest to banalne, wymaga zaangażowania i momentami pewnego samozaparcia by jednak nie wydrzeć się na gnoja tylko spokojnie wyłożyć swoje stanowisko, ale koniec końców z odpowiednim podejściem jest do zrobienia.

      Ergo: nie mam wątpliwości, że faktycznie profesjonalny pedagog poradzi sobie z zadaniem opanowania klasy bez represji, podległości, strachu i zmuszania do pytania o pozwolenie na kupę.

      pokaż spoiler * - przyznam, że nie wiem czy mam jakieś 'uprawnienia', nigdy mnie to nie interesowało. W każdym razie wykształcenie się zgadza, więc gdybym zwariował i postanowił zostać nauczycielem, to miałbym znacznie łatwiej niż Kowalski z ulicy.


      Lekcje nie są od przepisywania podręcznika do zeszytu, więc jak uczeń ma rzeczowe pytanie czy wątpliwości, to obowiązkiem nauczyciela jest mu to wytłumaczyć. To jest jego praca właśnie.
      Te kwestie są ze sobą powiązane, tak jak już parę razy wyżej wspomniałem: zły pedagog vs dobry pedagog. Sposób traktowania ucznia i jakość edukacji są ze sobą nierozerwalnie związane.

    •  

      pokaż komentarz

      do tego praca z danymi uczniami nie trwa tydzień, tylko po kilka lat i jest bardzo dużo czasu na wyłapanie kto jest jaki.

      @qrnx: tylko że nauczyciele dość często się zmieniają. I nie mówię tu tylko o tymczasowych zastępstwach.

      Albo Ty przedstawiasz wyidelizowany świat, albo czytając narzekania z drugiej strony, ktoś koloryzuje. Ale słyszy się, że za dużo pracy, bo przygotowanie i sprawdzenie klasówek, zadań domowych, wywiadówki, etc. Że zarobki słabe, trzeba dorabiać korepetycjami, że stresująca praca, użeranie się z dziećmi, z ich rodzicami, etc. Jeśli tak jest faktycznie, to może być ciężko w takich warunkach być dobrym pedagogiem, albo nim pozostać, jeśli się nim było.

      Ja i tak pozostaję za wiekszą dyscypliną i formalnością. Niech przede wszystkim rodzice zajmą się wychowywaniem, przekazywaniem właściwych wartości i dostarczania wzorców, a nauczyciele przede wszystkim konkretnej wiedzy ze swoich specjalności (wiadomo, jedni i drudzy będą się uzupełniać i po części wymieniać, chodzi mi o ich główne role).

    •  

      pokaż komentarz

      Albo Ty przedstawiasz wyidelizowany świat, albo czytając narzekania z drugiej strony, ktoś koloryzuje (...)
      @widurr: to prawda, że szkolnictwo jest niedofinansowane i niestety do zawodu nauczyciela selekcja jest raczej negatywna, ale temat beznadziei polskiego szkolnictwa nie do końca pokrywa się z rozważaniami nt. dobrych i złych praktyk pedagogicznych.

      może być ciężko w takich warunkach być dobrym pedagogiem, albo nim pozostać, jeśli się nim było.
      Trudno się nie zgodzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @widurr: Idz wprowadzac zamordyzm gdzie indziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @qrnx: Kuźwa... Chłopie. Robisz z nauczycieli jakiś psychopatów, którzy spełniają się dzięki znęcaniu się nad uczniami... Ja w swoim życiu z odmową spotkałem się w dwóch przypadkach:
      1. Podczas gdy inna osoba była już w toalecie
      2. Podczas sprawdzianu

      Kolejne komentarze są już bez sensu... Naprawdę uraża kogoś prośba wyjścia o toaletę? Hodujemy sobie pokolenie roszczeniowych, chamów, którzy obrażają się o byle pierdołę, przy uciesze takich ludzi jak Ty. A Twój komentarz o jedzeniu to już w ogóle paranoja... Może dajmy się dzieciom też bawić zabawkami w szkołach? No bo co? Takie dziecko potem siedzi na lekcji i jest rozkojarzone bo tylko myśli o zabawkach ^^ Nie ma żadnej argumentacji tego chorego zjawiska jakim jest po raz kolejny odbierania autorytetu nauczycielowi.

      Resztę już napisał @widurr: Naprawdę do tej pory tak jest i jakoś dzieci nam nie eksplodują w szkołach. Robicie k%?@ę z logiki zasłaniając się potrzebami fizjologicznymi jak nawet w samym artykule chodzi o "nie upokarzanie dzieci"...

  •  

    pokaż komentarz

    Nigdy nie zapomnę jak w zerówce.. podchodzimy z kolegą do Pani, zapytać się czy możemy iść do toalety.. W momencie kiedy ja zacząłem swoje grzeczne "Proszę Pani czy możemy iść do toalee..." tak jak mama w domu nauczyła żeby pytać. Kumpel ni z tego ni z owego wypalił "Możemy iść się wyszczaaaać?!?!?! Szczać nam się chce prze Pani" ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pamiętam jak wtedy pomimo młodego wieku żenadłem.. bo było to dla mnie takie mega obciachowe.. Tymbardziej widząc zmieniającą się minę przedszkolanki która z twarzy pogodnej Pani zaczęła przybierać twarz zażenowanego buraka, który kompiluje co właśnie usłyszał. Jszcze wtedy nie wiedziałem, że można zażenowanie rozchodzić po dywaniku we wzorki ulic do resoraków, który tam był. #truestory

    •  

      pokaż komentarz

      @Cinex: mnie kiedyś w zerówce Pani męczyła przez kilka minut. Podeszłam i zapytałam, czy mogę wyjść do toalety, a ona kazała mi zapytać bez używania słowa "czy". No kuźwa. Ja mała, zestresowana, z bolącym pęcherzem ciągle powtarzałam pytanie używając "czy" na początku xD Teraz to się wydaje śmieszne, bo ile to powiedzieć "mogę wyjść do toalety", ale wtedy stałam jak pustak i myślałam tylko o tym, żeby nie popuścić. Jak już wpadłam na błyskotliwą zagadkę, to się prawie popłakałam ze szczęście, że mogę wyjść.
      Suka, nigdy jej tego nie zapomnę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cinex: @Nidor: A u mnie w zerówce jak kiedyś inne dziecko się zsikało w majtki to uznałem, że nie mogę być gorszy i też się zsikałem, ps. to prawda.

  •  

    pokaż komentarz

    XD afera z dupy. Żaden nauczyciel nie zabrania wyjścia do toalety. Pytanie jest czysto retoryczne, żeby zgłosić taką potrzebę. W czasie lekcji nauczyciel jest odpowiedzialny za guwniaki więc nie można pozwolić żeby bez słowa wstawał I wychodził niewiadomo gdzie i po co

    •  

      pokaż komentarz

      @xqwzyts: Właśnie problem zaczyna się, gdy jakiś zabrania. Pamiętam aż za dobrze, jak mojej koleżance przedszkolanka (!) zabroniła wyjść do toalety... Dziewczynka po 5 min zsikała się w spodnie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Żenadłam wtedy z tej przedszkolanki strasznie, tępa dzida z niej była, ale żeby aż tak? I to było jeszcze takie "nie bo nie".

      Drugą tego typu sytuację miałam na studiach (!). Na zajęciach z WF poprosiłam o wyjście do toalety, bo prawie zaspałam, przez co wybiegłam z domu bez śniadania, nie wypiłam też nic od rana, nie wzięłam ze sobą wody, a tu ostra rozgrzewka na wstęp. WFistka odpowiedziała 'nie bo nie', spojrzałyśmy na nią ze zdziwieniem, ale myślę 'aha' i ćwiczę dalej, dopiero jak zrobiło mi się ciemno przed oczami, zaczęły się pode mną uginać nogi, drżeć mięśnie i omal nie zemdlałam z odwodnienia, więc przestałam ćwiczyć, to koleżanki wyprosiły, by mnie jednak flądra wypuściła, bo chyba coś jest nie tak ( ͡º ͜ʖ͡º) Poszłam do toalety, wyłoiłam z 0,5 l kranówy i po 5 minutach byłam już rześka jak skowronek i gotowa do ćwiczeń, a taki problem był wypuścić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Niektórym nauczycielom naprawdę odbija palma, więc pewnie stąd ta inba. Natomiast rozumiem też argument o tym, że skoro nauczyciel odpowiada za ucznia w trakcie lekcji, to nie może pozwolić, by uczniowie wychodzili bez słowa z lekcji... bardziej chyba chodzi rodzicom o zastąpienie pozwolenia informacją, że się idzie do toalety, bo zabranianie wyjścia na siku to zaiste barbarzyństwo jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @xqwzyts pytanie co nauczyciel ma zrobić jak ktoś specjalnie wychodzi do toalety. Nie pamiętam by u mnie w szkole się zdarzało by któryś nie pozwolił normalnym uczniom wyjść. Ale byli tacy co specjalnie co lekcja - koniec 20 minutowej przerwy, 5 minut po dzwonku a oni stadem "muszą wyjść do toalety" bo właśnie ma być sprawdzane zadanie domowe. I tak co lekcje. I co ma taki nauczyciel zrobić w takiej sytuacji? Marnować cała lekcje aby takich delikwentów przepytywać jak wrócą?

    •  
      K0nig

      0

      pokaż komentarz

      @Pantegram: Serio jest wf na studiach? :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Ishvarta u mnie takich akcji nie było.Gdy sprawdzano pracę domową to każdy siedział cicho splaszczony na ławce żeby nie zwracać na siebie uwagi xD. Przecież chęć wyjścia w takiej sytuacji to proszenie się o sprawdzenie czy praca zrobiona.

      Zresztą wystarczy puszczać tylko jedna osobę naraz i poprosić o zostawienie zeszytu po drodze. Szybko by się odechciało pozostałym

      pokaż spoiler Praca domowa to zło większe jak potencjalny zakaz wyjścia

    •  

      pokaż komentarz

      @xqwzyts nie wiem kiedy chodziłeś do szkoły ale za moich czasów (jakieś 13 lat temu w gimnazjum) nauczyciela nikt się już nie bał. A raczej nie bali się ci którzy najbardziej przeszkadzali i mieli gdzieś naukę. Takie akcje były niestety na porządku dziennym a nauczyciel już wtedy nie mógł im zabronić bo od razu miał do czynienia z wściekłymi rodzicami. Oczywiście nie na każdej lekcji - niektórzy nauczyciele potrafili utrzymać do siebie respekt - to byli ci "z powołania" a wiadomo ile ich zwykle jest ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @K0nig: Nie na każdych, ale na wielu uczelniach jest. Pomijając sytuację wyżej to to jest bardzo spoko pomysł, ruch jest mega potrzebny dla zdrowia, a uczelnie często mają szeroki wybór sportów, które możesz uprawiać, i bardzo dobre wyposażenie obiektów.

    •  
      K0nig

      0

      pokaż komentarz

      @Pantegram: Chociaż tyle dobrego w takim razie widzę, że będzie wybór... ;P

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora