•  

    pokaż komentarz

    Nauczycielu! Dom NIE jest od douczania Twojego ucznia ani nadrabiania wiedzy, której nie jesteś w stanie przekazać w szkole w ciągu 45 minut!

    Zadania domowe, ślęczenie nad książkami, rezygnowanie z hobby, podwórka, rekreacji i wspólnych aktywności rodzinnych to porażka Ciebie jako nauczyciela.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu odpowiedź mi czym jest według ciebie nauka?

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Oho, ktoś ma dużo pracy domowej z pszyrki i się na wypoku chce wyżyć...

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu
      Możesz mi prosze wytłumaczyć , na jakiej podstawie opierasz swoją opinię? Własne widzi mi się? Mam wykształcenie pedagogiczne, a moja żona pracuje jako nauczyciel. Bardzo chętnie poznamy twoje nowatorskie podejście i metody

    •  

      pokaż komentarz

      rezygnowanie z hobby

      @semisiu: granie w gry czy przeglądanie wykopu?

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Nauczyciel z pewnością przekaże wiedze podczas 45 minutowej lekcji, pytanie tylko czy Twoje dziecko jest na tyle inteligentne by tą wiedze przyswoić w tym czasie. Jeśli nie to już jest jego problem i jak trzeba, to niech se siedzi w domu i nadrabia zaległości.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Masz dzieci? Pewnie nie.
      Zatem wróć do dyskusji jak "wyprodukujesz" na tyle mądre dziecko, aby nie musiało się uczyć w domu...

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu Najlepiej, żeby nauczyciel tak uczył, by wiedza wchodziła do głowy uczniów bez wysiłku.

    •  

      pokaż komentarz

      Nauczycielu! Dom NIE jest od douczania Twojego ucznia ani nadrabiania wiedzy, której nie jesteś w stanie przekazać w szkole w ciągu 45 minut!
      @semisiu: W klasie jest koło 20 uczniów. Daje to 2 minuty i 15 sekund uwagi nauczyciela per dziecko. Jeśli według Ciebie to powinno wystarczyć to nie mam więcej pytań... Jeszcze powiedz, że to wina belfra jak mu wyjdzie, że to jednak za mało. Grono pedagogiczne to takie mięso armatnie systemu edukacji. Mało co mają do gadania, ale zawsze i tak im się obrywa. Nie ministrowi, nie kuratorowi, nie dyrekcji, tylko nauczycielowi. A co on może za to ile ma godzin lekcyjnych i uczniów w klasie?

      Zadania domowe, ślęczenie nad książkami, rezygnowanie z hobby, podwórka, rekreacji i wspólnych aktywności rodzinnych to porażka Ciebie jako nauczyciela.
      No tak, bo uczeń nad książkami siedzi godziny dziennie... populistyczne p%@!##!olo.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu
      A w ogóle kto powiedział, że wszyscy muszą mieć wiedzę na 100%? Ktoś musi rowy kopać czy sprzątać biura (z całym szacunkiem dla wszystkich uczciwie pracujących).

    •  

      pokaż komentarz

      Oho, ktoś ma dużo pracy domowej z pszyrki i się na wypoku chce wyżyć...
      @vonAbecadlovitz:

      Nauczyciel z pewnością przekaże wiedze podczas 45 minutowej lekcji
      @tomplamka:

      Niby to zalezy od dziecka, ale zmuszanie wszystkich dzieci do klepania w domu copy-paste jest bez sensu
      ja zawsze lubilem matematyke, bylem dobry z matematyki itp a i tak "zrobcie 5 kolejnych stron w ksiazce = 50 przykladow na jedno kopyto" a potem jeb seria jedynek za brak zadan domowych przy kontroli zeszytow

      i poch!# to skoro mialem 4-5 ze sprawdzianow i srednia 3 bo zadania domowe? co mialo mi to pokazac? ze nie cwiczac materialu w domu nie mialem problemow ale nauczyciel musi postawic na swoim?

      rozumiem ze kazdy jest w czyms slaby, ale zmuszanie kazdego do robienia zadan ze wszystkiego to przesada, zamiast douczac sie z tego z czego jestes slaby to idziesz na 7, wracasz o 16 i masz 3h klepania i do spania, super zycie, wiadomo ze taki uczen bedzie super produktywny przez cale lata szkoly

      a do tego dochodzi patologia nauczycieli ktorzy mysla ze ich przedmiot jest najwazniejszy, i konczy sie na tym, ze kobieta, ktora ma 1/19 etatu z religii i widzisz ja raz na tydzien kaze ci nak@$%iac zadanie domowe bo przeciez nie pojdziesz na studia techniczne bez referatu "o zyciu sw Adolfa z Wyrzygu w kontekscie kopulacji bakterii rzerzaczki"

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertoos: wystarczy nauczyć się od krajów rozwiniętych, a nie powielać prl-owskie schematy.

      I tak zadania domowe w podstawówce nie mają sensu. Klepanie na pamięć książek też nie. Wykształcenie i zarobki mam wysokie więc proszę mnie nie pomawiać od gimnazjum ani przegrywów (nawet nie chodziłem do gimnazjum).

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli nie to już jest jego problem i jak trzeba, to niech se siedzi w domu i nadrabia zaległości.

      @tomplamka: ale siedzi w tej szkole od 6-tego (czy dzisiaj nawet 5-tego) roku życia. Czasem więcej czasu spędza w szkole niż z rodzicami. A jak się urodził nie za bystry to zostanie co najwyżej nauczycielem :) i koło się zamknie.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu:

      Nauczycielu! Dom NIE jest od douczania Twojego ucznia ani nadrabiania wiedzy, której nie jesteś w stanie przekazać w szkole w ciągu 45 minut!

      Widzę, że z wiedzą ogólną u Ciebie średnio, to podpowiem:

      Po pierwsze, utrwalenie materiału wymaga powtórzeń, pretensje do matki natury, a nie nauczyciela.

      Po drugie, zdolności do nauki i szybkość przyswajania wiedzy zależne są od IQ. Pretensje miej znów do natury i siebie, za przekazane geny, a do nauczyciela, że nie masz genialnego dziecka.

      Jeszcze taki bonus... Przyswajanie wiedzy zależne jest też od umiejętności skupienia i pracowitości. Jeśli Twoje dziecko w trakcie lekcji nie pracuje i nie słucha, tylko myśli o niebieskich migdałach lub wręcz przeszkadza, to też nie jest wina nauczyciela, przynajmniej nie zupełnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @JaCzyliOn: @tomplamka: @Spizgany_Dalajlama: @Bertoos: @vonAbecadlovitz: piszę to z perspektywy ojca 9-letniej 4-klasistki, która musi poświęcić na odrabianie lekcji co najmniej godzinę dziennie.

      Rysowanie znaków drogowych na technikę, wypełnianie rubryczek z religii, robienie w październiku albumu o zimie czy wkuwanie na pamięć, czym jest "sieć komputerowa", "algorytm" czy "pulpit" wg definicji używającej niezrozumiałego słownictwa mija się z celem, tym bardziej że dzieci po prostu patrzą i widzą, co to jest pulpit, a sieć komputerową można im narysować na tablicy. Wolę w tym czasie poćwiczyć z dzieckiem znaki drogowe podczas jazdy rowerem, pobawić się Scratchem czy pójść do lasu i obserwować, jak wygląda jesień.

      Jeśli chodzi o umiejętności matematyczne, to dzieci na pewno nie przyniosły ich ze szkoły; w klasach I-III matematyka została potraktowana absolutnie po macoszemu. Ponieważ jestem "informatykiem", więc o wiele łatwiej przychodzi mi wytłumaczenie dziecku wszelkich zagadnień matematycznych, ale z relacji innych rodziców wiem, że sami mają problem z matematyką, nie rozumieją jej i odbija się to na ich dzieciach.

      Gdyby dziecko miało w szkole obowiązkowy język chiński i musiało z rodzicami w domu ćwiczyć gramatykę i wymowę, byłoby to absurdem, nieprawdaż?

      Dlatego uważam, że wiedza powinna być przekazana w ciągu 45 minut w szkole przez specjalistów w swoich dziedzinach i wyłącznie w przypadku problemów przećwiczona w domu, a czas po szkole ma być przeznaczony na podwórko, rower, łyżwy, kino z rodzicami i leżenie brzuchem do góry po deserze u babci.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu:

      piszę to z perspektywy ojca 9-letniej 4-klasistki, która musi poświęcić na odrabianie lekcji co najmniej godzinę dziennie.
      Godzina dziennie to tragedia? Bez kitu...

      Dlatego uważam, że wiedza powinna być przekazana w ciągu 45 minut w szkole przez specjalistów w swoich dziedzinach i wyłącznie w przypadku problemów przećwiczona w domu, a czas po szkole ma być przeznaczony na podwórko, rower, łyżwy, kino z rodzicami i leżenie brzuchem do góry po deserze u babci.
      Zostań nauczycielem i pokaż wszystkim jak to powinno wyglądać. Takich mądrali teoretyków to jest na pęczki.
      Ty tłumaczysz tylko swojej córce, nauczyciel 20 osobom. Jeden załapie po 5 minutach tłumaczenia i zobaczeniu 2 przykładów, drugi po 50 przykładach i 3 godzinach, nadal nie będzie kumał. Do jednego dotrze jeden sposób tłumaczenia, do drugiego drugi, do kolejnego jeszcze inny... Zostań nauczycielem i mając z tych 45 minut realnie do wykorzystania np. 30, zrób tak, żeby nauczyć wszystkich. Powodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @kuzieem: Nauczyciel powinien miec pirackie podpięcie do Matrixa, jeden telefon do maszynowni: „Operator? Weź no załaduj im to, to i to”. Później jest ten moment, co dzieciom latają gałki oczne, a na końcu każdy z nich na teście osiąga maksymalną ilość punktów i ocene 5 czy nawet celujący i wszyscy żyją długo i szczęśliwie.
      No przecież jak dzieciak krnąbrny i ma alergię na wiedzę, to jest to wina nauczyciela, że mając poniżej 45 minut (sprawdzenie listy obecności, odpytanie) i 30 specjalistów zróżnicowanych (ludzie to nie produkcja seryjna) - „nie potrafi nauczyć”

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Nie wiesz o czym piszesz.
      Uwierz mi, nieraz nauczyciel pomimo wkładania serca w całą swoją pracę nie jest w stanie programu wykonać bo jeden debil z drugim szaleją i trzeba ich uspokajać.
      A na tym traci cała reszta klasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: a jaka masz metode na wpojenie dziecku wiedzy? bo raczej malo kto jest w stanie zapamietac wszystko, co uslyszy i nie bedzie musial tego powtarzac.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertoos: Moj brat uczyl sie od malego za granica . Nigdy nie mial tyle zadan domowych co ja w Polsce. Skonczyl studia i pracuje jako specjalista. Czas ktory zmarnowalem na odrabianie gowno lekcji jest nie do odrobienia !

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: a kiedy ma to sobie utrwalić? Zresztą praca w domu po szkole ćwiczy charakter i systematyczność.

    •  

      pokaż komentarz

      Nauczyciel z pewnością przekaże wiedze podczas 45 minutowej lekcji, pytanie tylko czy Twoje dziecko jest na tyle inteligentne by tą wiedze przyswoić w tym czasie. Jeśli nie to już jest jego problem i jak trzeba, to niech se siedzi w domu i nadrabia zaległości.

      @tomplamka: XDDDDDDD W czasie w którym nauczyciel pieprzy swoje rzeczy można bez problemu zakuć 3 tematy z podręcznika. No właśnie -, z podręcznika, nauczyciel jest tu kompletnie do niczego nie potrzebny, co więcej proces zapamiętywania wcale nie zależy od inteligencji a od powtarzania materiału. W przypadku nauki w klasie jest to niemożliwe bo żeby materiał się utrwalił to trzeba go powtórzyć, czego nauczyciel nigdy w klasie nie robi, a uczeń w tym czasie mógłby spokojnie przeczytać tę samą ilość informacji w 5 minut i potem to 3 razy powtórzyć

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: No to jak twoje dziecko dzień w dzień spedza cały czas po szkole nad ksiazkami to świadczy o nim a nie o szkole. Moneta ma dwie strony, albo nauczyciel nie umie przkekazać, albo uczeń nie rozumie co sie do niego mówi.

    •  

      pokaż komentarz

      Nauczycielu! Dom NIE jest od douczania Twojego ucznia ani nadrabiania wiedzy, której nie jesteś w stanie przekazać w szkole w ciągu 45 minut!

      @semisiu: Rodzicu!, nauczyciel realizuje narzuconą podstawę programową w ciągu narzuconej mu liczby godzin z których część zawsze gdzieś odpada (a część jest marnowana na uspokajanie twojego niewychowanego dziecka), w narzuconej mu grupie ludzi (zwykle za dużej do efektywnego nauczania) i jak na prawdę chcesz coś zrobić a nie tylko pyszczyć byle pyszczyć, to swoje pretensje kieruj do MEN a nie tylko wykonawców ich pomysłów.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Problemem nie jest praca domowa jako taka, a jakość tych zadań. Bo tak jak napisałeś, klepanie tego samego 50 razy nie ma sensu, ale gdyby było kilka trudnych/ciekawych przykładów to odrabianie pracy domowej nie było by nawet męczące. O zadaniach z innych przedmiotów się nie wypowiem, bo nigdy nie odrabiałem to nawet nie wiem co tam dawali, a dzieci nie mam.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego uważam, że wiedza powinna być przekazana w ciągu 45 minut w szkole

      @semisiu: fajnie, że ludzie nigdy nie biorą pod uwagę ile godzin lekcyjnych przepada na rzecz wycieczek, apeli, różnych prób itp i ile minut każdej godziny na uspokajanie niektórych cudownych dzieci, żeby reszta w końcu mogła się czegoś dowiedzieć. Już pomijam sytuacje mi znane gdy coraz częściej do klas są przyjmowane dzieci obcokrajowców, które nie rozumieją po polsku i poza przekazaniem czegoś 20tce dzieci jeszcze trzeba to samo jakoś przekazać tym co nic nie zrozumieli bo są tępi i kolejnemu który nie zna języka.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Prawda, pamiętam jak w technikum chłop uparł się aby recytować podręcznik z poprzedniej epoki i nikt nie mógł go dostać a sam sk#@%iel nie chciał aby ktoś go zeskanował lub po prostu zrobił odbitki. I po 3 lekcjach 45 minut zapisywania zeszytu k$%?$sko słabym recytowaniem znalazłem te knigę w antykwariacie( ͡° ͜ʖ ͡°) (kier. budowanie dróg i autostrad)

      nie pozdrawiam tego śmierdzącego śmiercią lujaヽ( ͠°෴ °)ノ

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra: Jak się jest słabym nauczycielem to cie nikt nie szanuje. Miałem różnych nauczycieli gdy się jeszcze chodziło do szkoły i tylko bez charyzmy nauczyciele mieli ciężko. Nauczyciel wyrabia sobie markę na pierwszych zajęciach. jak jest ciepłą kluchą to niech zajmie się starszyzną plemienia lub bobasami.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: ja sie w szkole nigdy nie potrafiłem uczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Niech z planu usuną niepotrzebne przedmioty lub chociaż tematy, nawet nie wiesz ile czasu się zużywa na uczenie bezużytecznego syfu i już jest wiele więcej czasu. Przykład niepotrzebnego tematu który się nie przyda 99,999% populacji? Rysowanie kątów, na to się spędza MINIMUM kilkadziesiąt lekcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomplamka: o nie mój drogi to szkoła ma być dla ucznia a nie uczeń dla szkoły. W szkole lecą z materiałem i mają gdzieś czy ktoś jest w tyle z materiałem z z przodu, czy mu sie w życiu przyda czy nie a na pewno nie uczy jak szukać wiedzę oraz jak rozwijać swoje zdolności i zainteresowania. Szkoła produkuje uczniów na ilość a nie na jakość.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: masz i nie masz racji jednocześnie. Ogólnie jestem wrogiem głupich obowiązkowych zadań domowych (wyklejanie różańca na religię czy 4 strony z tym samym typem zadań na matematykę), aczkolwiek wiele rzeczy musi zostać zrobionych przez ucznia w domu. Dobrym przykładem jest nauka języka - zazwyczaj dziecko ma lekcje 2 razy w tygodniu i dobrze jest by zrobiło choć jedno zadanie utrwalające słownictwo/gramatykę, która została wprowadzona (bo nie oszukujmy się, przez 40 minut nie da się wprowadzić, omówić i nauczyć danego tematu na 100%) na lekcji. Podobnie jest z lekturami na język polski - trzeba je przeczytać w domu i już, nie ma innej opcji, nowy temat na matematyce też warto powtórzyć kilkoma przykładami w domu. Ale z drugiej strony słuchając jakie prace domowe potrafią zadawać koledzy po fachu włos jeży mi się na głowie. Odpowiednia i wydajna praca w domu - tak (najlepiej max 30 minut), debilne i czasochłonne zadania domowe - absolutnie nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: masz i nie masz racji jednocześnie. Ogólnie jestem wrogiem głupich obowiązkowych zadań domowych (wyklejanie różańca na religię czy 4 strony z tym samym typem zadań na matematykę), aczkolwiek wiele rzeczy musi zostać zrobionych przez ucznia w domu. Dobrym przykładem jest nauka języka - zazwyczaj dziecko ma lekcje 2 razy w tygodniu i dobrze jest by zrobiło choć jedno zadanie utrwalające słownictwo/gramatykę, która została wprowadzona (bo nie oszukujmy się, przez 40 minut nie da się wprowadzić, omówić i nauczyć danego tematu na 100%) na lekcji. Podobnie jest z lekturami na język polski - trzeba je przeczytać w domu i już, nie ma innej opcji, nowy temat na matematyce też warto powtórzyć kilkoma przykładami w domu. Ale z drugiej strony słuchając jakie prace domowe potrafią zadawać koledzy po fachu włos jeży mi się na głowie. Odpowiednia i wydajna praca w domu - tak (najlepiej max 30 minut), debilne i czasochłonne zadania domowe - absolutnie nie.

    •  

      pokaż komentarz

      A w ogóle kto powiedział, że wszyscy muszą mieć wiedzę na 100%? Ktoś musi rowy kopać czy sprzątać biura (z całym szacunkiem dla wszystkich uczciwie pracujących).
      @kuzieem: Trochę mało dyplomatyczne, ale prawdziwe. Piątki nie są obligatoryjne. Jak uważasz, że orzęski i wodorotlenki na nic się Twojemu dziecku nie przydadzą to niech się ich nie uczy. Więcej niż dwójkę nie potrzebuje. Czy to tak ciężko zrozumieć, że uczysz się dla siebie, nie dla nauczyciela?

      Niby to zalezy od dziecka, ale zmuszanie wszystkich dzieci do klepania w domu copy-paste jest bez sensu
      @3mortis: A czy nie możemy podejść do tematu uczciwie? Tak po prostu? Bo oczywiście, zdarzają się nauczyciele rutyniarze, którzy nazadają do domu i zadowoleni, ale no właśnie, zdarzają się... to nie jest reguła. Zdarzają się i belfry beznadziejni, i genialni... Udawanie, że istnieje tylko jeden typ jest zwyczajnie nie fair.

      (...) ale zmuszanie kazdego do robienia zadan ze wszystkiego to przesada, zamiast douczac sie z tego z czego jestes slaby to idziesz na 7, wracasz o 16 i masz 3h klepania i do spania, super zycie, (...)
      Chłopie, co Ty w tym momencie pleciesz? Dwanaście godzin nauki dzień w dzień? Ta... a ile smoków było w tej bajce? Bym powiedział, że może polskie szkolnictwo szlag jasny trafił od czasu kiedy ja byłem uczniem, ale nie... już za mnie opowiadano ileż to godzin dziennie na odrabianie lekcji schodzi. Dwie, trzy cztery? Normalnie jakby się licytowali, a ja czytałem to i się łapałem za głowę, bo mi zazwyczaj pół w zupełności starczało ¯\_(ツ)_/¯

      bo przeciez nie pojdziesz na studia techniczne bez referatu "o zyciu sw Adolfa z Wyrzygu w kontekscie kopulacji bakterii rzerzaczki"
      Przecież to co napisałeś kompletnie nie ma sensu. A nie, już rozumiem... głupia facetka z przyry, ależ ona wpieniła. Nawymyślam na nią w Internecie.

      Zostań nauczycielem i pokaż wszystkim jak to powinno wyglądać. Takich mądrali teoretyków to jest na pęczki. Ty tłumaczysz tylko swojej córce, nauczyciel 20 osobom. Jeden załapie po 5 minutach tłumaczenia i zobaczeniu 2 przykładów, drugi po 50 przykładach i 3 godzinach, nadal nie będzie kumał.
      @masz-racje: No chociaż ktoś rozsądny w tym grajdole. Krytykowanie jest łatwe, proste i przyjemne, ale powiedzieć jak to powinno wyglądać nie ma komu... A żeby mieć pretensje o to wszystko do nauczycieli to trzeba być odrealnionym. Wielkość klasy, zakres materiału i liczba ocen jest im narzucona, a rozlicza się ich z wyników egzaminów końcowych. Jedyne co mogą to realizować to co im każą, ale oczywiście, to wszystko to ich wina...

      No przecież jak dzieciak krnąbrny i ma alergię na wiedzę, to jest to wina nauczyciela, że mając poniżej 45 minut (sprawdzenie listy obecności, odpytanie) i 30 specjalistów zróżnicowanych (ludzie to nie produkcja seryjna) - „nie potrafi nauczyć”
      @Podjudzacz: Ale rodzicom tego nie przetłumaczysz. Seba autorytetów nie uznaje, a nauką się brzydzi, ale to oczywiście wina belfra, że nie przyswaja materiału.

      No to jak twoje dziecko dzień w dzień spedza cały czas po szkole nad ksiazkami to świadczy o nim a nie o szkole. Moneta ma dwie strony, albo nauczyciel nie umie przkekazać, albo uczeń nie rozumie co sie do niego mówi.
      @Fairplay2016: O to, to... jeśli mamy dwójkę uczniów tego samego nauczyciela i jeden potrzebuje godzinę powtórek dziennie, a drugiemu starcza to co się dowiedział na lekcji to o czym to świadczy? Ano o tym, że ten pierwszy jest zwyczajnie gorszy. Nie możemy traktować swojej pociechy jako punktu odniesienia, bo prawda wykracza poza nią.

      fajnie, że ludzie nigdy nie biorą pod uwagę ile godzin lekcyjnych przepada na rzecz wycieczek, apeli, różnych prób itp i ile minut każdej godziny na uspokajanie niektórych cudownych dzieci, żeby reszta w końcu mogła się czegoś dowiedzieć.
      @sokotra: A nawet jakby wszystko szło zgodnie z planem to przy 20-osobowej klasie daje to 2 minuty i 15 sekund na ucznia.

      Niech z planu usuną niepotrzebne przedmioty lub chociaż tematy, nawet nie wiesz ile czasu się zużywa na uczenie bezużytecznego syfu i już jest wiele więcej czasu.
      @Blazeowsky: Dlatego powoli polskie szkolnictwo idzie w kierunku fakultetów...

      Przykład niepotrzebnego tematu który się nie przyda 99,999% populacji? Rysowanie kątów, na to się spędza MINIMUM kilkadziesiąt lekcji.
      Um... co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertoos: Człowiek powinien uczyć się tylko w szkole. Dzieci prowadzone bez prac domowych mają lepsze wyniki w nauce. Za każdym dziabanym razem.

    •  

      pokaż komentarz

      @rafal-heros: Tylko zależy jakie te zadania są. Jeżeli polegają na bezensownym przepisywaniu z podręcznika lub ściagnięciu z neta to szkoda czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: zabierz córkę ze szkoły i ucz ją sam k@#!a reformatorze oświaty. Bo TY UWAŻASZ to tak powinno być...

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: "douczania twojego ucznia"??? Wybacz, ale takie stwierdzenia są wręcz debilne. to raczej rodzicowi powinno zależeć, aby dziecko było dobrze wyedukowane. Przecież mało który nauczyciel z własnej woli chce się pałować ze sprawdzaniem testów i zadań domowych. Jeżeli przeszkadza ci, że dziecko ma zbyt dużo pracy domowej to je po prostu z niej zwolnij. Napisz usprawiedliwienie dziecku, pogadaj z nauczycielami na temat twojego podejścia. Nawet jeżeli nie pójdą ci na rękę, to co stoi na przeszkodzie, żeby dziecko zbierało nieprzygotowania lub gorsze oceny za brak pracy domowej? Może przecież jechać na dwójach, ale w zamian cieszyć się szczęściem rodzinnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertoos: To ja chętnie odpowiem, że system edukacji powinien się opierać o pedagogikę waldorfską inaczej to nie ma sensu. Indywidualne podejście stawiające na kompleksowe zrozumienie mocnych stron każdego ucznia, rozwinięcie ich i wyposażenie go w szereg kompetencji miękkich. Doradztwo zawodowe, sensownie prowadzone podstawy ekonomii najlepiej przez ludzi, którzy osiągnęli niezależność finansową. Kanon lektur przepisany w taki sposób, żeby składał się ze zróżnicowanych pozycji. Jednym słowem wszystko to,co sprawi, że po zakończeniu edukacji człowiek wejdzie w świat dokładnie rozumiejąc mechanizmy jakie nim rządzą, znając siebie, swoje aspiracje i działania, które musi podjąć, żeby je spełnić, a do tego mając szereg praktycznych umiejętności.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertoos: Moja żona też pracuję w szkole. Moje dzieci chodzą do szkoly podstawowej .Prawda jest taka .ze są nauczyciele mniej i bardziej utalentowani. Tych mniej utalentowanych jest zdecydowana większość. Tłumaczenie , ze jest tyle i tyle dzieci i wina ministerstwa i jeszcze opinie z poradni są prawdziwe , ale w tym przypadku uczciwie jest zrezygnowanie z pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @sifan: bo to jest szkoła powszechna państwowa, która ma za zadanie przekazać wiedze ogólną i podstawowa!!! Nie rozumiem dlaczego niektórzy oczekują od takiej szkoły indywidualnego podejścia do każdego ucznia

      I w ogóle co to za durny argumet, czy wiedza się przyda czy nie??!! A skad nauczyciele mają to wiedzieć jak będzie wyglądał świat za 10-15 lat?? Jeśli ty to wiesz, to zgłoś się do MEN i zajmij się pisaniem podstawy programowej

    •  

      pokaż komentarz

      Jak się jest słabym nauczycielem to cie nikt nie szanuje.

      @An_D: jak uczysz swoje dziecko, że może kogoś nieszanować i traktować jak gówno bo jego zdaniem jest słaby w tym co robi to wtedy ono ludzi nie szanuje, taki gówno charakter wynosi się z domu. Ja np. uważam, że kiepskie są kasjerki i w "mojej" Biedzie ale czy to mi daje prawo do nie szanowania ich? Pełno teraz takich nowobogackich co myślą, ze są uj wie kim i zarażają tym swoje dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      Ogólnie jestem wrogiem głupich obowiązkowych zadań domowych (...), aczkolwiek wiele rzeczy musi zostać zrobionych przez ucznia w domu.
      @agataen: Wiesz, po prostu trzeba zachować zdrowy rozsądek. Wiedza wymaga utrwalenia, ale klepanie kilku stron copy-paste'owych zadań różniącymi się tylko podstawionymi danymi mija się z celem. Problem jest też jak nauczyciel uprze się, że jego przedmiot jest najważniejszy. Mieliśmy taką na mat-fizie, przemycała nam elementy rozszerzenia... tak na wszelki wypadek.

      Podobnie jest z lekturami na język polski - trzeba je przeczytać w domu i już, nie ma innej opcji, (...)
      Weź im nie podpowiadaj, bo jeszcze zaczną postulować czytanie lektur tylko w ramach zajęć, albo w ogóle wywalenie ich z podstawy programowej.

      "douczania twojego ucznia"??? Wybacz, ale takie stwierdzenia są wręcz debilne. to raczej rodzicowi powinno zależeć, aby dziecko było dobrze wyedukowane.
      @minijack: Dokładnie, uczysz się dla siebie, nie nauczyciela. Nie wiem jak wąskie horyzonty umysłowe trzeba mieć żeby tego nie rozumieć. Rodzicom powinno właśnie zależeć na tym by ich dziecko wchłonęło jak najwięcej wiedzy, bo od tego zależy cała jego przyszłość. Poza tym "douczanie Twojego ucznia"? Co to w ogóle ma być? Przecież przede wszystkim to "moje dziecko" i to mnie powinno najbardziej zależeć. Ale nie... rodzice zaczęli realizować podejście klienckie jakby ich pociechy były dobrem konsumpcyjnym, które oddajesz do odchowania i odbierasz gotowy produkt.

      Przecież mało który nauczyciel z własnej woli chce się pałować ze sprawdzaniem testów i zadań domowych.
      Po prawdzie takie gadanie to wymówka miernych rodziców przeciętnych dzieci. "Jak to jedynka? Przecież mój Brajanek to najmądrzejsze dziecko pod Słońcem. To ta stara torba się na niego uwzięła!" ¯\_(ツ)_/¯

      Nawet jeżeli nie pójdą ci na rękę, to co stoi na przeszkodzie, żeby dziecko zbierało nieprzygotowania lub gorsze oceny za brak pracy domowej? Może przecież jechać na dwójach, ale w zamian cieszyć się szczęściem rodzinnym.
      Ciągle to powtarzam... piątki nie są obligatoryjne. Wystawienie jej nie należy się Tobie jak wydanie dowodu osobistego. To po prostu miara, która ma pokazać Tobie, Twoim rodzicom, a także nauczycielom i wychowawcy jak bardzo dobry i zaangażowany jesteś na tym polu. Matma średnio do Ciebie przemawia? No to masz z niej trójki. Polski to Twój konik? Piątka piątkę piątką pogania. I tak to powinno być, ale nie... Dla tych popieprzonych rodziców piątka to wartość sama w sobie. I Brajan ma ją dostać i tyle, a jak jest na nią za słaby to zmniejszyć wymagania.

      Indywidualne podejście stawiające na kompleksowe zrozumienie mocnych stron każdego ucznia, (...)
      @Velociraptor_w_kubku: W 20-osobowej klasie? W ramach 2 godzin przedmiotu tygodniowo? To wszystko na papierze wygląda fajnie, ale w rzadko kiedy wychodzi cało z konfrontacji z rzeczywistością. Według mnie najrozsądniejszym rozwiązaniem jest fakultyzacja, którą zaczęto wdrażać jeszcze za PO. Najpierw kilka lat kształcenia ogólnego żeby uczeń załapał podstawy i sprawdził czy lubi chemię, czy może jednak woli geografię, a potem niech sobie ustawią grafik pod siebie, wedle uznania

      (...) rozwinięcie ich i wyposażenie go w szereg kompetencji miękkich. Doradztwo zawodowe, sensownie prowadzone podstawy ekonomii najlepiej przez ludzi, którzy osiągnęli niezależność finansową.
      Nie wiem na ile można wpłynąć na umiejętności miękkie, ale cała reszta? Z ciekawości, ile lat temu chodziłeś do szkoły? Bo u mnie wszystko to było. W licbazie, ekonomia na PP, a z doradztwem zawodowym to co chwilę ktoś przychodził i opowiadał jaką drogę kariery by tu wybrać...

      Kanon lektur przepisany w taki sposób, żeby składał się ze zróżnicowanych pozycji. Jednym słowem wszystko to,co sprawi, że po zakończeniu edukacji człowiek wejdzie w świat dokładnie rozumiejąc mechanizmy jakie nim rządzą, (...)
      Co za banały ( ͡º ͜ʖ͡º) Każdy program wyborczy ma coś takiego wpisane, słowo w słowo. Między "ukrócimy przerośniętą biurokrację", a "będziemy prowadzić aktywną politykę prorodzinną" ¯\_(ツ)_/¯

      Moja żona też pracuję w szkole. (...) .Prawda jest taka .ze są nauczyciele mniej i bardziej utalentowani. (...) Tłumaczenie , ze jest tyle i tyle dzieci i wina ministerstwa i jeszcze opinie z poradni są prawdziwe , ale w tym przypadku uczciwie jest zrezygnowanie z pracy.
      @jetro: Uczciwe może by było, ale jakby zacząć to egzekwować to narobilibyśmy więcej szkody niż pożytku, bo niestety, ale na posadę nauczycielską jest za mało chętnych żeby przebierać w ofertach. I ciężko się dziwić. Takimi pieniędzmi ciężko skusić kogokolwiek... a takich konkretnych to już w ogóle. A i taka uwaga. Skoro masz żonę w szkole to może poproś ją o małą powtórkę z interpunkcji ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      bo to jest szkoła powszechna państwowa, która ma za zadanie przekazać wiedze ogólną i podstawowa!!! Nie rozumiem dlaczego niektórzy oczekują od takiej szkoły indywidualnego podejścia do każdego ucznia
      @tomplamka: Ta... zawsze mnie bawiło to jak ludzie cisnęli pretensje, że w Liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCYM uczą w zakresie ogólnym. Jakby tylko były inne placówki... takie bardziej wyspecjalizowane.

      jak uczysz swoje dziecko, że może kogoś nieszanować i traktować jak gówno bo jego zdaniem jest słaby w tym co robi to wtedy ono ludzi nie szanuje, taki gówno charakter wynosi się z domu. Ja np. uważam, że kiepskie są kasjerki i w "mojej" Biedzie ale czy to mi daje prawo do nie szanowania ich?
      @sokotra: A za kilka-kilkanaście lat Brajanek wyjdzie ze szkoły, a wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów. Szefa nie będzie nic obchodzić, że miał wymuszone piątki jak nic nie umie, a przez ten brak szacunku wyleci raz-dwa. I wtedy ta kasjerka to będzie dla niego Pani.

      o k$?#a, 20 debili cię zminusowało :)
      @kopszmercen: No jak widać, prawda w oczy kole ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: dramat ... a tych plusów nawet nie ma sensu komentować.

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli udajemy ,ze uczymy. Ok
      @jetro: Jeśli tyle zrozumiałeś z mojego postu to Twoja pretensja do nauczycieli może rzeczywiście jest słuszna? W każdym razie nie mówię, że tak jak teraz jest dobrze, ale ostrzegam przed wylaniem dziecka razem z kąpielą. Bo jak wyrzucimy tych kiepskich nauczycieli to klasy będą nie 20, a 40 osobowe i wtedy to nawet dobry nauczyciel sobie nie poradzi. Dopóki pedagog będzie beznadziejnym zawodem za beznadziejne pieniądze, dopóty będzie źle...

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: moze twoje dziecko jest leniem i nie ma wystarczającej inteligencji zeby przyswoić to co jest w szkole ? Teraz są takie czasy,że to rodzice stają po stronie dzieci, które mają wyj!$%ne i tylko skarżą się w domu na tych okropnych nauczycieli. Za moich czasów to nauczyciel wzywał rodzica w przypadku problemow a potem gnojek miał przesrane i pionował się szybciutko.

    •  

      pokaż komentarz

      @semisiu: Moje dziecko zdecydowaną większość wiedzy zyska dzięki swoim rodzicom. Szkoła realizuje założenia systemowe, służy temu, żeby nie było sporego "rozjazdu" w wyedukowaniu obywateli. Zapał do nauki, ciekawość świata to rzeczy, które sobie narzucam jako obowiązek do rozpalenia w dziecku, a nie rzeczy, które zrzucam na szkołę. Nie zakładam też na przykład, że dziecko będzie lubiło czytać przez lektury, tylko sami musimy to zaszczepić, podobnie jak trenowanie uprawianie sportu zwykle jest zasługą rodziców, a nie nauczyciela WF-u. Oczywiście nauczyciele też ten proces mocno wspomagają, ale to rodzice są dalej podstawą w tej kwestii.

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra: Z tym gównem i upodlaniem ludzi to jakaś twoja własna hiperbola. Nauczyciel swoją erudycją powinien być w stanie poskromić nawet niemiłych gagatków i ich utemperować. Jednakże nie każdy potrafi to robić z gracją i potem chodzą sfrustowani.

      Odnośnie bycia nauczycielem.
      Jeżeli idziesz w tym kierunku(bycia nauczycielem) i nie potrafisz sprzedać swojej skondensowanej wiedzy w przystępny i przyswajalny sposób to jesteś nieudacznikiem i zmień zawód.
      Proste.

  •  

    pokaż komentarz

    To niech zlikwidują przymus chodzenia do szkoły i słuchania starych bab. Jak się komuś nie podoba to niech nie chodzi.

  •  

    pokaż komentarz

    Moja Mama jest nauczycielka i mowi, ze z roku na rok jest coraz gorzej. Nie z dziecmi, ale z rodzicami. Juz pomijam fakt, ze Mama jet zaczepiana w sklepie przez rodzicow zeby pogadac o dziecku, odbiera telefony czasami o 21, niektorzy przychodza do domu, ale zdarzylo sie jej kilka razy tez wysluchac ostrych pretensji, ze szkola czegos nie dopilnowala. Chodzi szczegolnie o social media, wiekszosc dzieciakow ma Faceboooka, chociaz jest on od 13 lat i wypisuja tam rozne glupoty.
    Rodzice sa zapracowani, zmeczeni, chca wrocic do domu w ktorym bedzie siedzialo grzeczne, ogarniete i nauczone dziecko i tego wymagaja od szkoly. W sumie straszne.

  •  

    pokaż komentarz

    Niektórym rodzicom to się coś w głowach poprzestawiało...Najchętniej zawieźliby dzieciaka na 7 do szkoły i odebrali o 20. Niech się szkoła zajmuje nim cały dzień i wychowuje...