•  

    pokaż komentarz

    Może niech pracodawcy zorientują się, ile teraz kosztuje wynajmem mieszkania, jedzenie, dojazd do pracy i ile zostanie po opłaceniu tego wszystkiego z pensji minimalnej.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo
      I na tym należy dyskusję zakończyć. 1600 zł minimalna, wynajem mieszkania od 1000 do 1600 zł w większych miastach. Ludzie nie są roszczeniowi. Ludzie potrafią liczyć. Dziękuję dobranoc.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: @artem66: cena mieszkania to nie jest ani wina ani problem pracodawcy.
      Prawda jest taka, że cały system ekonomiczny jest zj%!$ny i zaprojektowany na wyzysk.
      Wysokie opodatkowanie pracy oraz brak opodatkowania nieruchomości powoduje cykl:
      1. nieruchomości to dobra inwestycja, więc są kupowane nie tylko przez tych co potrzebują mieszkać ale przez tych co chcą je wynająć albo nawet potrzymać puste i poczekać aż cena urośnie
      2. pieniądz fiducjarny jest tworzony z powietrza przez banki centralne co umożliwia łatwy dostęp od kredytów hipotecznych
      3. dwa powyższe to główne paliwo dla bańki cenowej na rynku nieruchomości
      4. ceny wyp$%@?#@a w kosmos
      5. ludzi nie stać aby mieszkać
      6. kurłaaaa.... kryzys, kłiiiii!
      ...
      8. brak profitu

      To co opisałeś jest właśnie jednym ze składowych. Ludzi już przestaje być stać aby mieszkać, co powoduje ciśnienie na wzrost płac. Zaraz pracodawców nie będzie stać aby zatrudniać itp itd i kolejna bańka cenowa pęknie zapoczątkowując wielki kwik na cały świat bo uolaboga jak to się stało, że kryzys?! Przecież tak wszystko piknie rosło (czyt. ceny nieruchomości oraz zadłużenie obywateli rosły wraz z zyskami garstki najbogatszych).

      Polecam dobry artykuł w temacie (ang): https://m.theepochtimes.com/economists-explain-why-our-economy-crashes-every-18-years_2000510.html

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: Może i masz rację, ale to są jakieś makroczynniki, na które konkretny pracodawca i konkretny pracownik mają prawie zerowy wpływ, może poza głosem w wyborach.
      Nie zmienia to faktu, że do pracy idziemy przede wszystkim po to, żeby przeżyć. Jeśli pensja jest zbyt niska by się utrzymać, to nie ma sensu marnować na taką pracę 8h dziennie +dojazdy. Po prostu, tego nie przeskoczysz.

      Poza tym ja uważam, że jak pracodawcy nie stać na przyzwoite pensje dla swoich pracowników, to jest z niego dupa nie biznesmen, niech zamyka firmę, zrobi miejsce dla konkurencji i idzie na kasę do biedronki.

    •  

      pokaż komentarz

      Może niech pracodawcy zorientują się, ile teraz kosztuje wynajmem mieszkania

      @lewoprawo: ~400 zł + liczniki. Za tyle moja starsza wynajmuje 2 pokojowe po babci w miasteczku okolo 20k ludzi.

      Nie każdy mieszka w dużym mieście i nie każdy musi płacić 1.6k

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: masz rację. Po prostu dorzuciłem skąd ta sytuacja się bierze. Sam piszesz, to niech zamyka firmę. I oczywiście, ludzie nie będą w stanie się utrzymać z pracy to przestaną pracować. Pracodawcy nie będą w stanie zapłacić aby zatrudnić to zamkną firmy. No i dokładnie, cyk kłiii skąd ten kryzys ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      A rząd (niemal każdy nie tylko w Polsce) co robi? Zwiększa socjal, biurokrację i podnosi podatki. Super rozwiązanie bulwo, jak tonącemu rzucić kotwicę.

      Skoro już wspomniałeś wybory, to ludzie powinni być tego świadomi, że głosowanie na partie, które "hurr durr dokręcimy śrubę prywaciarzom i rozdamy bidnym ludziom" tylko pogarszają sytuację.
      Niestety partia, która by chciała faktycznie problem spróbować rozwiązać chyba w ogóle nie istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: któż spłaci podatek jak opodstkujesz mieszkania ? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym ja uważam, że jak pracodawcy nie stać na przyzwoite pensje dla swoich pracowników, to jest z niego dupa nie biznesmen, niech zamyka firmę, zrobi miejsce dla konkurencji i idzie na kasę do biedronki.
      @lewoprawo:
      Co to za pyerdolenie? Niektórzy ledwo ciągną swoją działalność, ale jak chcą to niech to robią. Zabraniać im można co najwyżej narzekania ze Hurr durr nikogo za 1600 znaleźć nie mogie, a nie tego zw chca pracować na własny rachunek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wojak90: Ale ja o takich nie mówię. Niech mają tą swoją jednoosobową działalność. Tylko jak ktoś zamierza zatrudnić praconika i na ten cel przeznaczyć całe 2500zł brutto, no to sorry.

    •  

      pokaż komentarz

      @artem66 do 1600? Wynajęcie kawalerki w stolicy to wydatek rzędu 2k miesięcznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra:
      Miasteczko 16k 2 pokoje
      1200 plus oplaty . ( to z tańszych )

      Nie kazde male miasteczko ma po 400zł mieszkania.

    •  

      pokaż komentarz

      @cezarcezik: Wiem, natomiast generalizacja w takich tematach jak ten zawsze idzie w jednym kierunku. Więc jako formę masochizmu wprowadzam trochę entropii. Liczba minusów w uniwersum musi być stała ;D

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Nie rozumiemy się, niech sobie nawet proponują 100 złotych za 200 godzin miesięcznie przy umówie o dzieło. Nikt takiej pracy nie przyjmie a rynek go brutalnie zweryfikuje.
      Tylko niech pracodawcy przestaną szukac problemu wszędzie, tylko nie u siebie. Ciagle się słyszy jak to podatki, roszczeniowość młodych, kryzysy itp niszczą im biznes, nie mogą znaleźć nikogo dobrego do pracy, a nie ze głównym powodem tego jest chvjowa pensja i kiepska atmosfera w pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ixtras: właściciel ¯\_(ツ)_/¯
      Nie mówię, że to łatwe do wprowadzenia ale zmniejszyło by bodziec do wzrostu cen nieruchomości, a pewno nawet by staniały.
      Poza tym to może być podatek progresywny - im więcej nieruchomości tym wyższy. Pierwsza/mała do zamieszkania dla siebie mogłaby nawet być zwolniona.
      Trzeba by to oczywiście dobrze wyważyć i wprowadzić stopniowo przenosząc ciężar podatkowy z opodatkowania pracy na opodatkowanie nieruchomości.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: masz komunistyczne zapędy. Podatek zapłaci wynajmujący. Twoja propozycja to rzucanie kamienia tonącemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @ixtras: skoru już sobie przyklejamy łatki to Ty masz ograniczone myślenie dwubiegunowe z jedynym możliwym podziałem na komunistyczny-kapitalistyczny. Nawet jeśli zapłaci go wynajmujący to będzie miał z czego bo mu tyle z pensji nie zajebią. Chodzi o to, że obecny system z jednej strony wytwarza ciśnienie wzrostu cen nieruchomości, gdyż w interesie ludzi zamożnych, którzy nieruchomości posiadają, wynajmują, budują oraz udzielają nań kredytów hipotecznych, jest aby ceny nieruchomości rosły jak najwyżej. Z drugiej zaś strony ludzie niezamożni, którzy starają się pozyskać pierwszą nieruchomość - raz, że nie mają szans wygrać tego wyścigu, gdy ceny rosną szybciej niż ich zarobki. Dwa, że jeszcze z tych zarobków pobiera się im ogromny podatek co jeszcze drastycznie zmniejsza ich szansę w tym wyścigu.
      Przypominam, że w Polsce klin podatkowy już od pensji minimalnej wynosi 40% i w tym miejscu mogę zaj%$#ć w chochoła tak samo jak Ty i powiedzieć - ha! Jesteś komunistą, bo popierasz wysokie opodatkowanie pracy.

      pokaż spoiler tak wiem, że tego nie napisałeś, ale skoro odrzucasz zdrowszą alternatywę, którą zaproponowałem, to de facto popierasz obecny wyzysk systemowy


      Jeśli znasz angielski to przeczytaj artykuł, który wkleiłem w tym wątku kilka komentarzy wcześniej, bo bez sensu żebym tyle pisał skoro tam jest wytłumaczone bez zbędnego ideololo, w ktore próbujesz mniej wciągnąć, jak od strony praktycznej obecny system działa. Albo raczej dlaczego nie działa, co skutkuje co 18 lat dużym kryzysem gospodarczym.

    •  

      pokaż komentarz

      @artem66 -Mieszkanie w większym mieście
      -Wynajem mieszkania od 1000 do 1600 Wybierz jedno

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: mozna wynając za 650 z mediami tylko gaz na butle i piec typu koza

    •  

      pokaż komentarz

      cena mieszkania to nie jest ani wina ani problem pracodawcy.

      @szpongiel: Wina nie, ale problem tak.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo:

      niech zamyka firmę, zrobi miejsce dla konkurencji i idzie na kasę do biedronki.
      Zamknie i pójdzie. Rezultat: mniej miejsc pracy, więcej potencjalnych pracowników. Co da impuls w kierunku niższych płac...

    •  

      pokaż komentarz

      Nie każdy mieszka w dużym mieście i nie każdy musi płacić 1.6k

      @pokazbobra: Masz rację... ale nawet jeśli za mieszkanie musisz płacić 400 złotych, to zostaje ci 1200. Rachunki, powiedzmy stówka, komórka i internet - kolejna, paliwo, przy założeniu że jeździsz mało - 100-200, żarcie, w wersji oszczędnościowej - 400.

      Zostaje ile, 400 złotych? Przy założeniu, że "koszty stałe" masz niewielkie? Jedna wizyta u dentysty, z jakąś poważniejszą sprawą - i z tej kasy nie zostaje ci nic.

      Minimalna = wegetacja, niezależnie gdzie mieszkasz, ba, 1600 złotych miesięcznie to jest lipa nawet jeśli mieszkasz ze starymi i nie masz żadnych kosztów stałych. Rocznie, wychodzi około 4500 euro - a to suma, którą pracujący na minimalnej Francuz zarobi... w 3 miesiące. Powtarzam - w TRZY MIESIĄCE.

    •  

      pokaż komentarz

      @artem66: a od kiedy wynajem całego mieszkania dla siebie to konieczność? W mojej pierwszej etatowej pracy, jakieś 12 lat temu, zarabiałem minimalną krajową - całe 975 zł na rękę. Mieszkanie jednopokojowe dało się wtedy znaleźć za ok. 900-1000 zł/mc (Kraków). Nie myślałem o tym żeby wynajmować dla siebie całe mieszkanie tylko pokój za 300 zł. No chyba że w czasach pokolenia Y to wstyd mieszkać z kimś obcym pod jednym dachem.

    •  

      pokaż komentarz

      @miczal: problem to jest całego społeczeństwa w sensie systemowym, że system stymuluje tworzenie baniek cenowych na rynku nieruchomości.
      Pracodawcy jako jednostki to nie jest żaden problem, no chyba że ceny już tak wyj$!#ło, że sam sobie nie może pozwolić na mieszkanie, a jeszcze nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @cezarcezik: blisko jakiego większego miasta jest to miasto 16k?

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: Wiesz może problemem nie jest ile zarabiasz tylko ile możesz za to kupić. Zredukujmy różnice w kursie między PLN a EUR to się okaże że 2k na rękę to nie jest wcale tak źle. Tylko że do tego trzeba zmienić mentalność, wszyscy o tym gadają a niewielu rozumie. Wystarczy poczytać komentarze.

    •  

      pokaż komentarz

      pieniądz fiducjarny jest tworzony z powietrza przez banki centralne co umożliwia łatwy dostęp od kredytów hipotecznych

      @szpongiel:

      Przez banki komercyjne również (chodzi o pieniądz elektroniczny oznaczony agregatem M1).

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra: Jasna sprawa, Francuzowi robiącemu za minimalną też daleko do bogacza, co z tego że zarabia prawie 7 tysięcy złotych, skoro za mieszkanie też zapłaci odpowiednio więcej i koniec końców jakoś się to wszystko wyrówna - chodziło po prostu o pokazanie skali, a nic nie działa na wyobraźnię tak jak przeliczanie pensji w stosunku 1:1, bez uwzględniania dziesiątek czynników.

    •  

      pokaż komentarz

      1. nieruchomości to dobra inwestycja, więc są kupowane nie tylko przez tych co potrzebują mieszkać ale przez tych co chcą je wynająć albo nawet potrzymać puste i poczekać aż cena urośnie

      @szpongiel:

      Najbardzie to właśnie wk... że ludzie nie potrzebują mieszkań a je kupują tylko dla tego że mają kasę... świat jest chory ciągle ten poj!?@ny materializm...( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: k%@$a kto mieszkanie za 400 zł :DDDDD

      Ciągle słysze - no ale w małym mieście to meiszkanie za pół kafla wynajmiesz!!!

      Jakie kurna mieszkanie? Co najwyżej mały pokoik razem ze studentami. To w w byle moim 100k miasteczku 600 za kawalerkę bez czynszu i opłat wychodzi. Z czynszami już około 1k. I to mówię o mieszkanku jednopokojowym <20m2. Przy pensji ~1500 zostaje ci 500 zł na resztę. Opłacisz neta, telefon i masz z 450 zł maks na żarcie, ciucha, i... A szkoda strzempić ryja.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: W takim razie istnieje jakiś sposób, aby zatrzymać cykl baniek co kilka lat? Bo z tego co widze, to ani kapitalizm, ani komunizm nie dizała.

    •  

      pokaż komentarz

      @artem66 Mam znajomego, bezrobotnego "od zawsze". Na chyba trojke dzieci (sorry, ale patologia mnozy sie jak kroliki, wiec nie jestem pewien) boerze jakies 3,5 tys. zasilkow - 500+, paczki na swieta, olowkowe, doplaty do mieszkania i cos tam jeszcze. Smieje sie ze mnie, ze codziennie ide do roboty, ale w sumie yo ja go rozumiem - zarobi 2-2,5 tys., a straci 3 i jeszcze rano wstawa i 8h pracowac! Cos tam dorobi jakas fucha na czarno i jest. W sumie nie poxjwalam, ale rozumiem. Uczciwa praca zatem sie po prostu nie oplaca.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel : I dodam jeszcze, że zamiast p@?%#?$nąć to bańka nieruchomości będzie dotowana z naszych pieniędzy za pośrednictwem zj$!$nych polityków. Najpierw ci zabiorą z podatku, dołożą deweloperom i będziemy udawać, że wszystko jest cacy z uwiązanym oredytem do szyi na 25 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @LaurenceFass: wiem (choć nie wiem co to agregat M1?) ale nie chciałem się już rozpisywać. Ogólnie rzecz biorąc, pieniądze tworzone zdupy przez system bankowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @cienki137: Dokładnie, też mi się specjalnie nie chce wierzyć w te cudowne mieszkania za 400 złotych miesięcznie, nawet w niewielkich miasteczkach czy wręcz wsiach - taka oferta to raczej wyjątek od reguły, nie reguła.

      Tak sobie z ciekawości przeglądam właśnie oferty wynajmu z mojej pipidówy, 25 000 mieszkańców - najtańsza oferty na OLX to 450 złotych (BEZ rachunków i ewentualnych kosztów dodatkowych, oczywiście - więc do tego trzeba doliczyć kolejną stówkę-dwie-trzy), na dodatek albo są to mieszkania wyglądające jak cela więzienna, albo... ekhm - są to oferty "dla pracowników" (czytaj - Ukraińców), gdzie w każdej jest taki fajniutki zapis że "czynsz zależy od ilości osób", więc jeśli będziesz chciał to wynajmować w pojedynkę czy w opcji 1+1, to nastaw się na koszt 3, może nawet 4 razy większy.

      Jedyna oferta bez kruczków, za w miarę normalny standard?

      1300 + 200 czynszu + rachunki, na dodatek nieumeblowane. No k%##a xD

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: dokładnie, trzeba mieć na prawdę farta by wyłapać coś dobrego i taniego.

      Po 2ch latach w miarę regularnego przeglądania w końcu zdaje się że wyłapię znośne mieszkanko 2 pokojowe za około 1100-1200 ze wszystkim. A tak to standardem jest albo niski czynsz w nowym budownictwie ale wysoki najem, albo niski najem wysoki czynsz w starym budownictwie. Generalnie na jedno wychodzi. :/

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: Wynajem mieszkań jest przyczyną ich tak wysokiej ceny. Może jakaś ustawa zakazująca wynajmu mieszkania w celach zarobkowych (dozwolony wynajem po kosztach, czynsz + rachunki) zmieniło by sytuację. Ceny by spadły bo bogaci nie trzymali by po kilka mieszkań na zarobek.

    •  

      pokaż komentarz

      1600 zł minimalna, wynajem mieszkania od 1000 do 1600 zł w większych miastach. Ludzie nie są roszczeniowi. Ludzie potrafią liczyć. Dziękuję dobranoc.

      @artem66:

      alez oczywiscie, ze mlodzi sa roszczeniowi

      poczekaj jeszcze kilka lat, znow nastanie rynek pracodawcy, wtedy bedziesz miec okazje zrewidowac swoje poglady

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: troche masz racji, ale winni są pracodawcy, a nie że ich nie obchodzi. Mnie nie obchodzi, że pracodawce nie obchodzi, jak go nie stać na pracownika, ma zakasać rękawy i iść zasuwać. Następny klient, którego jaśnie Pan pracodawca nie obsłuży trafi do mnie, ja mu drożej zrobię robotę (albo ktoś inny)
      Ekonomia to nie tylko wymagania jaśnie Pana pracodawcy
      Gdy ja studiowałem, pracodawca budował swój biznes, teraz jemu ma się zwracać 100% rocznie tego co on zainwestował w studia, a mi 5% z tego co ja zainwestowałem w studia, nie róbmy sobie jaj, jak go nie stać na uczciwy biznes, niech idzie sam na studia, albo zatrudni gimbaze, która mu robotę spitoli

    •  

      pokaż komentarz

      @Rade86B:

      Najbardzie to właśnie wk... że ludzie nie potrzebują mieszkań a je kupują
      Faktycznie wk#?@ia, lecz można powiedzieć że potrzebują tylko to jest nniej istotna potrzeba niż dach nad głową, którą to już zaspokoili pierwszą nieruchomością.
      Potrzebują aby bronić się przed kradzieżą systemową pod postacią celowo napędzanej inflacji, tzn. aby ochronić swoją kasę.
      Poza tym potrzebują aby zapewnić sobie dochód pasywny i nie musieć/móc mniej pracować.

      świat jest chory
      Owszem, a szczególnie chore jest takie ustawienie systemu, że drugorzędne potrzeby zamożnych, wymienione powyżej, są systemowo "ważniejsze" niż pierwszorzędna potrzeba całej reszty aby mieć swój jakikolwiek kawałek dachu nad głową.
      Trzeba by ten system inaczej zparametryzować, aby przywrócić równowagę na rynku nieruchomości. I wcale nie chodzi o komusze "zabrać złym bogaczom i rozdać ubogim" tylko obniżyć poprzeczkę pozyskania pierwszej nieruchomości poprzez zmniejszenie opłacalności kumulowania wielu nieruchomości w jednych rękach.
      Plus jeszcze dołoży prawo, że aby nabyć nieruchomość mieszkalną to trzeba mieć obywatelstwo, żeby ludzie z kasą z całego świata nie zlatywali się jak stonka wykupować wszystkie mieszkania, co drastycznie winduje ceny i totalnie wypycha lokalnych, normalnych ludzi z rynku.
      W Polsce jeszcze tego mocno nie widać ale w najbardziej zbaniowanuch miastach na świecie jest masakra. W ostatnich latach szczególnie dotknęło Sydney i Vancouver ale wcześniej też wiele innych miast. Obecnie to głównie Chińczycy wszystko wykupują. W Australii w końcu poszli po rozum do głowy i wprowadzili takie prawo, że nieruchy tylko dla lokalsów ale to już trochę musztarda po obiedzie. Ceny wyj%?!ne w kosmos.
      Także co robi nasz rząd żeby przeciwdziałać nim zlecę się Chińczycy na wykupywać Warszawę, Kraków, Wrocław itd? A zlecę się na pewno. To samo co zrobił nim banksterzy nabili w butelkę "franciszkanów", choć było wiadomo że te kredyty niby-walutowe to wałek z takiego samego scenariusza zrealizowanego w krajach, które wystąpiły do UE przed Polską. Otóż to samo czyli nic ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: problem leży gdzie indziej, jesteśmy neokolonią niemiecką, rywalizujemy tanią siłą roboczą i tyle, nie mamy zaawansowanego przemysłu który "napędzał" by gospodarkę, oni projektują samochody i nowe napędy, my wkręcamy śrubki, jeżeli nawet zajmujemy się projektowaniem to dla firm niemieckich, holenderskich, norweskich i w dalszym ciągu jesteśmy defakto tanią siłą roboczą. Przemysłu nie mamy, bo nie ma polskiego kapitału który podobno "nie ma narodowości" ;) I dlatego kasjerka w gebelsowie zarabia 3 x tyle ile ta w PL chociaż nie kasuje 3 x szybciej, ale jej wydajność jest już 3 x większa ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: Kurde, mieszkanie za 400 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      We Wrocku Janusze potrafią meliniarskie pokoje za 800 zł wynajmować. To jest szok jak ludzie są pazerni. Widzą, że ktoś wynajmuje mały pokój blisko centrum za 700-800 zł i robią to samo z meliną 2x2m jakieś 30 min od centrum tramwajem.

      Ostatnie gość mały pokoik z 2 łóżkami w PRL'owskim mieszkaniu wystawił po 500zł/os jako pokój 2 osobowy. Powiedział, że to taka cena to standard. Aż cisnęło się na usta, coś w stylu "to że połowa miasta wystawia pokoje za horrendalne ceny, nie znaczy że to norma". Ludzie go szybko skwitowali, że "pokój gdzie da się upchnąć 2 łóżka to jeszcze nie pokój 2 osobowy". Szkoda, że to mniejszość. Niestety są studenciaki, którzy wynajmują klitki po 1000 zł i tym samym murują rynek nie zdając sobie z tego sprawy. Ekonomii nie oszukasz, dopóki ktoś będzie brał gówno-pokoje za 1000+ zł tak długo Janusze będą je oferować.

    •  

      pokaż komentarz

      Może niech pracodawcy zorientują się, ile teraz kosztuje wynajmem mieszkania, jedzenie, dojazd do pracy i ile zostanie po opłaceniu tego wszystkiego z pensji minimalnej.

      @lewoprawo: Oni to doskonale wiedzą, dlatego dają tylko tyle żeby pracownik nie zdechł z głodu i wyziębienia aby mógł stawić się na następny dzień w pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo:
      Równie dobrze, mogą otworzyć firmę i zobaczyć czy łatwo jest płaci 5k na rękę. To jest rynek, pracodawcy maja prawo chcieć płacić jak najmniej (za gówno pracę, jak nie jesteś spece) , nie widzę sensu się burzyć na zasady ekonomii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Night_Nine:

      W takim razie istnieje jakiś sposób, aby zatrzymać cykl baniek co kilka lat?
      Trudno abym ja, anon z internetów naprawił cały świat ale mogę napisać co mi się wydaje.
      W artykule, który wkleiłem powyżej mądrzejsi ode mnie sugerują, że przesunięcie obciążeń podatkowych z pracy na nieruchomości powinno dać taki efekt. Brzmi sensownie.
      Dodałbym, że jeszcze mocne ograniczenie kredytów hipotecznych powinno również pomóc. Np. minimum 50% wkładu własnego.
      A już w ogóle pięknie by było gdyby inflacyjną gospodarkę z systemem monetarnym opartym o tworzenie pienniądza z długu zrobić obrót o 180° na gospodarkę lekko deflacyjną z systemem monetarnym opartym o realną wartość. Z tego by było dużo więcej pozytywnych implikacji niż zmniejszenie potencjału bańkotwórczego ale raz, że trudno mi sobie nawet wyobrazić implementację takiego systemu (nie wiem czy parytet złota się obecnie by jeszcze sprawdził). Dwa, że to by trzeba było chyba inwazji kosmitów do takiej rewolucji, gdyż dla całej korporacyjno-rządowo-banksterskiej mafii to by było ucięcie gałęzi, na której siedzą, więc nikt tego nienl ruszy. Ba, nawet wypowiedzenie takiej propozycji na głos byłoby od razu okrzyknięte herezją, bo kwestionuje "religię świętej inflacji".

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Jak czytam takie komentarze to rozumiem już, że Hitler miał rację...

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Jak czytam takie komentarze to rozumiem już, że Hitler miał rację...

    •  

      pokaż komentarz

      Wynajem mieszkań jest przyczyną ich tak wysokiej ceny. Może jakaś ustawa zakazująca wynajmu mieszkania w celach zarobkowych (dozwolony wynajem po kosztach, czynsz + rachunki) zmieniło by sytuację. Ceny by spadły bo bogaci nie trzymali by po kilka mieszkań na zarobek.
      @JaFranek: to jest tylko część problemu ale racja, że istotna część. Sądzę, że zakaz to trochę leczenie skutków, a nie przyczyny i poza tym kiepsko się skaluje. To raczej powinno działać tak, że od posiadania każdego klejonego mieszkania byłby co raz wyższy podatek (np. progresywny od sumy wartości posiadanych mieszkań albo od sumy metrażu).
      Ten sposób nie tylko ograniczyłby skupianie w jednych rękach wielu mieszkań ale z czasem zwykły mirek by się mógł dorobić nie tylko jednego mieszkania ale i drugiego i jeszcze by mu się to oplacało aby wynająć studentom czy imigrantom ale już trzecie by się o wiele mniej opłacało, a czwarte wcale.
      Mieszkania na wynajem są też potrzebne na rynku, sęk w tym żeby bardziej równomiernie równomiernie to rozłożyć: więcej obywateli posiada niewielką liczbę mieszkań na rodzinę (średnio np. 1.5-2) i nie zależy i nikomu nie zależy na wzroście ich ceny, bo podatek dojedzie. A nie garstka posiada po 10 i więcej mieszkań. Żyje wygodnie tylko z wynajmu i jeszcze wszystkim zaangażowanym w posiadanie (deweloper, bank, właściciel) zależy na jak najwiekszym wzroście ceny bo skoro można zarobić na bańce to czemu nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: dobry głos w sprawie, fajnie, że jest ktoś myślący :)

    •  

      pokaż komentarz

      @cienki137: Chorzów, 15 minut od Katowic zbiorkomem, 10 autem. Mieszkanie 60m za 650 z wodą i prądem. Ale GOP to chyba specyficzne miejsce

    •  

      pokaż komentarz

      @Syskiev: w jakichś wyjątkowych miejscach pewnie da się znaleźć no ale z reguły jest albo w ch!? ciężko albo dostaniesz jakieś odpadowe a la więzienne gówno. :/

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo powiedz ludziom w Wenezueli żeby nie pracowali za najniższą krajową, żeby się cenili bo przecież żywność droga i mieszanie kosztuje.
      Chcesz powiedzieć że jak nie płacą dużo to o prostu nie będziesz pracował? Chyba że u rodziców ktoś mieszka to ok.
      To rynek decyduje o płacach. Rynek to naczynia połączone, jest bardzo dużo zależności.
      Teraz mamy czasy socjalu. Dostajesz kasę za nic, to się nie chce pracować. Jak nie ma komu pracować to stawki idą w górę ale tylko do pewnego momentu aż pier##@ bo pracodawcy będą podnosic pensje tylko tyle ile wytrzymają.
      Tacy dupa biznesmeni sa potrzebni chociaż z tego względu że jest konkurencja. Jak się pozamykają to ceny wszystkie w górę
      Możesz wtedy zarabiać i miliard złotych ale może i nawet tyle nie starczyć na chleb.

    •  

      pokaż komentarz

      jak pracodawcy nie stać na przyzwoite pensje dla swoich pracowników, to jest z niego dupa nie biznesmen, niech zamyka firmę, zrobi miejsce dla konkurencji i idzie na kasę do biedronki.

      @lewoprawo: AMEN

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: o jakim braku opodatkowania nieruchomości mówisz? nieruchomości są opodatkowane, płacisz podatek raz do roku + wynajmowanie też jest opodatkowane

    •  

      pokaż komentarz

      @jempierozki: to są nieistotne podatki. Chodzi o podatek od wartości nieruchomości, taki progresywny kataster, który przeciwdziałałby niekontrolowanemu wzrostowi cen, bo im więcej masz nieruchomości oraz im wyższa jest ich łączna cena tym w wyższy próg podatkowy wpadasz. Także tym co spekulują na cenach nieruchomości by się skończył dzień dziecka, bo zabawa przestałaby się kalkulować w miarę napędzania wzrostu cen/gromadzenia nieruchomości w jednych rękach.
      Ale kluczowe jest aby zmniejszyć tym samym opodatkowanie pracy, a nie tylko dojechać ludzi kolejnym podatkiem.
      Efekt powinien być taki, że ceny będą bardziej przystępne, a jednocześnie wincyj na rękę, więc jeszcze łatwiej powinno być uciułać aby zakupić/spłacać.

      Polecam przeczytać artykuł, który wrzuciłem w pierwszym komentarzu tutaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: kataster faktycznie mógłby mieć sens, tylko skończy się to na tym, że będzie duża możliwość nadużyć, bo nic w tym kraju nie zostało zrobione porządnie, każdą ustawe da się w jakimś stopniu obejść i pewnie tak samo będzie w tym wypadku, więc nie byłbym taki optymistyczny

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra: bez urazy ale za 400pln to chyba piece kaflowe i grzyb na ścianie

    •  

      pokaż komentarz

      @jempierozki: nie jestem optymistyczny. Mało tego, to tylko z grubsza zarysowanie potencjalnego rozwiązania. Trzeba by trochę więcej mądrych głów i ekspertów się pochyliło nad tematem jak to zaimplementować w mający szansę działać sposób i zgadzam się, że w Polsce są małe szanse na wdrożenie, a jeszcze mniejsze na wdrożenie z sensem.

      Grunt to jednak sobie w ogóle uświadomić gdzie jest źródło problemu. Od lat myślałem, że główną przyczyną baniek na rynku nieruchomości jest pieniądz fiducjarny i łatwy dostęp do kredytu. Natomiast ich pękanie jest tylko jednym ze skutków kryzysów gospodarczych.
      A tu się okazuje, że to właśnie bańki na rynku nieruchomości są przyczyną kryzysów, a nie odwrotnie (ten artykuł mi to uświadomił).
      Oczywiście pieniądz fiducjarny i zalew hajsu z kredytu też swoje dokładają ale nie są przyczyną podstawową.

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: moze i w duzych miastach gdzie za kawalerke z prysznicem w kuchni sie placi albo w pieknych turystycznych to dobra inwestycja, niestety sa tez wtopy - w ciagu 6 lat mieszkanie ktore wynajmuje innym "stanialo" o prawie 100k zl za to sam czynsz u zarzadcy wzrosl do pieknej kwoty 1100zl miesiecznie (bez mediow) kwota najmu to 1400zl = 300zl brutto miesiecznie.... Miasto widmo - 10 lat temu mialo 220tys ludzi, dzis okolo 140-150 tys. A w centrum oprocz marketow, aptek, bankow i lombardow nie ma nic!!! Nie pisze tego zeby sie uzalac nad soba - ale zebysmy wszyscy mieli swiadomosc jak wazne sa wybory samorzadowe - i jak bardzo wazne jest wybieranie ludzi ktorzy beda dobrymi wlodarzami

    •  

      pokaż komentarz

      nie chce wierzyć w te cudowne mieszkania za 400 złotych miesięcznie

      @mnik1: Czynsz za mieszkanie kwaterunkowe to dziś 600zł + media... więc ten teges.

    •  

      pokaż komentarz

      a od kiedy wynajem całego mieszkania dla siebie to konieczność? W mojej pierwszej etatowej pracy, jakieś 12 lat temu, zarabiałem minimalną krajową - całe 975 zł na rękę. Mieszkanie jednopokojowe dało się wtedy znaleźć za ok. 900-1000 zł/mc (Kraków). Nie myślałem o tym żeby wynajmować dla siebie całe mieszkanie tylko pokój za 300 zł. No chyba że w czasach pokolenia Y to wstyd mieszkać z kimś obcym pod jednym dachem.

      @forkie: Nie wiem czemu cie minusuja, ale ta mentalność jest zj!@@na, mieszka sam to musi cały kwadrat wynajmowac, a jak z partnerka i sa jakies dzieci czy cos to jak to kobita bedzie pracowała? nie moze byc tak, to facet ma zarobic na utrzymanie a później słychac tylko kwiii kwiii przy egzekucji komorniczej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      ja sie w pełni zgadzam z toba bo gadasz do rzeczy kolego, czy to taki wstyd dla studenta żeby wynająć POKÓJ i mieszkac z innymi lokatorami skoro w akademiku mieszkał przez pare dobrych lat jak robak z innymi zwierzętami i jakoś nie stanowiło to problemu?

      Za dużo MTV oglądacie i sie wam p%!?$?%i w głowach miellenialsi xD

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra: ale teraz policz sobie koszta dojazdu do pracy z takiego miasta satelickiego, policz ile czasu to zajmuje, czas to pieniądz. 2 pokoje na zadupiu, a dwa pokoje pod Warszawą, to tez zupełnie co innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Żebyś ty miał 3000 netto, pracodawca musi zapłacić 5080.
      Hur dur złodzieje, wyzyskiwacze! Prawie każdy o?%#$$% pracodawców, a potem idzie głosować na czołowe partie i dalej płacze.

    •  

      pokaż komentarz

      @artem66:

      wynajem mieszkania od 1000 do 1600 zł w większych miastach

      Pod warunkiem, że większe miasto dla ciebie, to dziura do 20 tysięcy mieszkańców

    •  

      pokaż komentarz

      @pesotto: jestes blisko, nawet bardzo....
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pokazbobra: miasteczko 10k mieszkania poniżej 1000 + liczniki nie znajdziesz, chyba, że styl wszesny Gierek i niedziałający piec gazowy

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: Ten podatek katastralny może spowodować zahamowanie inwestycji czyli zmniejszenie podaży i odwrotny skutek. W tej chwili na rynku jest rekordowo dużo inwestycji oddawanych dzięki czemu ceny nieruchomości nie poszły tak wysoko do góry jak to było na przełomie 2006-2008. Dużo osób inwestuje gotówkę, nawet ci klienci, którzy mogą pozwolić sobie na 1 nieruchomość a dzięki temu tak dużo się buduje a kiedyś wielu będzie chciało uwolnić kapitał i będzie duży obrót mieszkaniami.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: Z jednej strony masz rację. Z drugiej strony w dużych miastach jest pełno młodzików zaraz po szkole średniej co mieszkają z rodzicami i nie mają żadnych doświadczeń zawodowych.
      Takim to trochę popracować u Janusza na sam początek kariery dobrze by zrobiło.
      Bardziej by ich zmotywowało do szukania lepszej pracy i podnoszenia kwalifikacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: @artem66: Jak się zarabia gówniane pieniądze, to się wynajmuje pokój i stara się zarabiać więcej, aby stać było na mieszkanie.
      Tak ci Janusz skontruje.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: zawsze mnie to wkurza, co ma do tego pracodawca? Sam każdy może nim zostać. Policz ile państwo (czyt darmozjady na których się głosuje). Zabierają jeżeli ktoś zrobi 2000 na rękę.

      Masz punkt z czymkolwiek np kebab zarabia 5000 na czysto /ms więc na tyle a tyle wycenie się prace. A wykopki myślą że za pracę tam pracodawca powinien cały zysk wypłacić i brać ryzyko, robić w to wszystko charytatywnie

    •  

      pokaż komentarz

      zawsze mnie to wkurza, co ma do tego pracodawca? Sam każdy może nim zostać. Policz ile państwo (czyt darmozjady na których się głosuje). Zabierają jeżeli ktoś zrobi 2000 na rękę.

      @Aggressiv: Różne są przypadki. Ja sam znam przypadek takiego typowego memowego Janusza biznesu, który co miesiąc wyciągał z firmy na własne potrzeby nie przesadzając 50k. A pracownikom płacił pensje 2-2,4k i to pod stołem - umowy wymuszał na pensje minimalne, żeby jeszcze te kilkaset złotych wyżydzić z ich składek.
      I gwarantuję Ci, że gdyby nie musiał płacić tych kosztów dla państwa, to zesrałby się, a nie zwiększył pensje pracownikom. Zatrzymałby wszystko dla siebie. Taka jest po prostu mentalność Januszy biznesu i obniżenie kosztów pracy tego nie zmieni.

      A zanim wspomnisz coś o wolnym rynku i konkurencji. W branży opisanego przeze mnie przykładu są właśnie same firmy z takimi Januszami u steru. Mają obstawione znajomości w przetargach, swoje "rewiry" w mieście i konkurencja nie bardzo ma jak zaistnieć.

      Taka jest polska rzeczywistość, na szczęście powoli się zmienia wraz z odchodzeniem na emeryturę postkomunistycznych dziadów, ich układów i mentalności.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: tez znam takiego. Są ludzie co traktują innych jak śmieci i nic to nie zmieni. Ale wtedy pracujący ma wolną rękę i może zmienić pracę. Tylko smutne to jest ze nie ma na co zmienić bo pójdzie do innej "budki" bo nie ważne jaki będzie pracodawca to "zmuszony" jest zrobić tyle samo.. :( natomiast gdyby podatki były mniejsze to i Janusz biznesu musiał by podnieść stawkę bo każdy ma rynku dawał by więcej

    •  

      pokaż komentarz

      @Aggressiv: Każdy na rynku... Pod warunkiem,że rynek nie byłby obstawiony przez kartel Januszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewoprawo: kto powiedział, że pensja minimalna musi starczyć na wynajem mieszkania? Można wynająć pokój. Pensja minimalna jest dla startujących w pracy (młodzież), zeby ktoś chciał dać jej szanse. Jak zdobędzie doświadczenie, to zmieni pracę na lepszą. Jak ktoś pracuje za minimalną długi czas, to znaczy, ze chce.

    • więcej komentarzy(66)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja to chciałem pracować nawet za darmo jak zaczynałem swoją przygodę w IT żeby tylko podłapać doświadczenie, a potem elo powiedziałem Januszowi i zmieniłem na o wiele lepiej płatną pracę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ale wiem że nie każdy tak może

  •  

    pokaż komentarz

    Proponowanie mniej niż 2 koła to murzyniarstwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @TMCB: Zależy za jaką pracę i czy pełny etat.

    •  

      pokaż komentarz

      @werseusz za komuny to kazdy mial prace, gowniane zarobki, a ci na wysokich stanowiskach tez c%#?# zarabiali. Wiec sie kradlo albo walilo w c%#?# i wielu sie to podobalo.

    •  

      pokaż komentarz

      @TMCB: to zależy, jeśli jest się kompletnym zerem a chce się np. zmienić branżę albo przebimbało się studia i nic poza papierem się nie ma to warto iść do pierwszej pracy w konkretnym zawodzie za trochę mniejszą stawkę, ale do PERSPEKTYWICZNEJ pracy w której pensja zależy od doświadczenia i umiejętności

      jak ktoś dobrowolnie idzie robić za minimalną do Janusza w branży dead-end (np na taśmę) i siedzi tam kilka lat to sam jest sobie winien i tyle, a że jest wiele ludzi bez ambicji to tak właśnie świat wygląda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Czarzy: Ta pewnie, a przez te 5 lat studenty będą się żywić energią kosmiczną. Pierwsza praca ma w większości przypadków cele ZAROBKOWE tak żeby mieć co do gara włożyć. Potem dopiero można mówić o jakimś starcie w życiu, nie każdy ma takich starych, którzy się dołożą do studiów.

    •  

      pokaż komentarz

      @TMCB: mnie bawi jak ludzie pomijają fakt, że 2k na wyp%!!owie na Podlasiu to nie to samo co 2k w Warszawie. Na podlaskiej wsi dasz radę za to przeżyć

    •  

      pokaż komentarz

      Ta pewnie, a przez te 5 lat studenty będą się żywić energią kosmiczną. Pierwsza praca ma w większości przypadków cele ZAROBKOWE tak żeby mieć co do gara włożyć. Potem dopiero można mówić o jakimś starcie w życiu, nie każdy ma takich starych, którzy się dołożą do studiów.

      @SarahC: I tak, i nie. Pomijasz to, że student (także taki, któremu rodzice nic nie dokładają) ma znacznie mniejsze koszta utrzymania niż "normalny" człowiek. Studenci z ubogich rodzin dostają stypendia socjalne, a nawet jeśli ich nie dostają, to mają większe szanse na akademik, którego koszta wynajmu są znacznie mniejsze niż normalnie na rynku w dużym mieście (300-400 zł/msc z akademik, gdzie w cenie masz wodę, prąd, gaz i Internet, możesz sobie całymi nocami światło palić i grać w komputer a nie będzie za to większych rachunków, vs minimum 500 zł/msc za pokój w nie za specjalnym na ogół standardzie + oddzielnie płacone rachunki za media).
      Oprócz tego studenci mają znaczne (50%) zniżki na komunikację miejską, kulturę, dostęp do wielu rzeczy za darmo (w ramach statusu studenta lub dofinansowania z uczelni) np. Juwenalia, kółka naukowe itp, z mniej ambitnych rzeczy piwo i bilety w większości klubów są także za pół ceny dla studentów. Możesz sobie jako student taniej robić kursy np. CISCO które normalnie kosztują więcej siana, czasem uczelnia pokrywa nawet 100% jakiegoś płatnego kursu.

      Wniosek z tego taki, że za 1000 zł/msc jako student to możesz sobie żyć "jak król" (zwłaszcza że wielu studentów nie widzi nic złego w odżywianiu się makaronem, ziemniakami, tanią szynką itd.), gdy życie w tym samym mieście dla nie-studenta byłoby przynajmniej 2x droższe, możesz więc znacznie zjechać ze swoich oczekiwań finansowych.
      Dodaj do tego możliwość otrzymania stypendium rektora za dobre wyniki w nauce + stypendium socjalnego / kredytu studenckiego (0% odsetek), a już nie musisz w ogóle pracować, by się samemu utrzymać, bez pomocy rodziców (ergo - jeszcze bardziej możesz obniżyć wymagania finansowe).

      Wisienką na torcie niech będzie fakt, że jednak większość rodziców swoim pociechom na miarę możliwości pomaga - nie mogą wysyłać 1k /msc, to wyślą chociaż 200-300 zł/msc i to też już jest pomoc umożliwiająca zmniejszenie wymiaru godzin w pracy dodatkowej / podjęcie słabo płatnej pracy od zaraz zamiast czekania na taką, która pozwoli całkowicie samodzielnie się utrzymać.

      Wydaje mi się, że wielu ludzi w ramach ?wymówek? znacznie wyolbrzymia koszta studiowania. Studiowałam z przynajmniej kilkoma osobami (ok. 20% wszystkich znanych mi studentów), które utrzymywały się na studiach całkiem samodzielnie, bo rodzice nie mieli z czego dołożyć - mimo tego te osoby nie bały się na studia pójść, śmiało wyprowadzały się do innego miasta, znajdowały dorywczą pracę i gimnastykowały się, by pogodzić jedno z drugim. Jedna z koleżanek zamiast pracy wybrała kredyt studencki, też na tym źle nie wyszła. Znam nawet osoby, które jeszcze swoim rodzicom wysyłały hajs ( ͡° ͜ʖ ͡°) więc można.
      Dla mnie "nie idę na studia, bo moi rodzice nie mają na to hajsu" to głupia wymówka osób nieświadomych sposobów, na jakie niski budżet można obejść.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantegram:

      Pomijasz to, że student (także taki, któremu rodzice nic nie dokładają) ma znacznie mniejsze koszta

      No właśnie nie pomijam. 500+ za pokój owszem ale z 3 osobami włącznie. I polemizowałabym czy tak sobie możesz "wszystko robić" w "ciasnym" pokoju na 3 osoby jak Ci się to wydaje. Same warunki wynajmu są czasem upierdliwe, a co dopiero regulamin akademika. W tym roku mam siostrę w akademiku w Krakowie, a ziomek siedzi w wawie i studiuje także skończ mi tu bajki opowiadać o "wolności" za 500 w cenie pokoju akademika+.( ͡º ͜ʖ͡º)

      Znajoma skończyła prawo dwa lata temu same koszta to jakieś 20-30k tysięcy. Także jestem pewna, że nie pracujący człowiek z pewnością nie wygeneruje takich pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      I polemizowałabym czy tak sobie możesz "wszystko robić" w "ciasnym" pokoju na 3 osoby jak Ci się to wydaje.
      @SarahC: Może najpierw pokaż, gdzie napisałam to, co wyżej sugerujesz, że napisałam? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Oczywiście że jest coś za coś i wynajmowanie całego mieszkania tylko dla siebie to nie tylko znacznie większy komfort, ale z drugiej strony - także większe koszta. Różnica jest taka, że wynajmując POKÓJ (czyli te same niedogodności co w akademiku, bo współlokatorów masz tak czy siak, tak samo jak w akademiku będziesz walczyć o grafik sprzątania, podbieranie jedzenia itp.) jako student masz taniej i tak, niż na rynku prywatnym - tańszy czynsz a do tego media za darmo. Na rynku prywatnym współlokator Ci zużyje 3x więcej wody a składacie się za rachunki na pół, bo przecież mu nie udowodnisz, że nie oszczędza wody i prądu, prawda? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Do tego w dużym mieście za 500 zł/msc to będzie ciężko wynająć pokój w przyzwoitym standardzie / lokalizacji, a akademiki, chociaż nie mają 5 gwiazdek, to przynajmniej lokalizację mają na ogół bardzo dogodną i ciężko jest tak naprawdę znaleźć coś o porównywalnym standardzie w tej samej cenie - akademik to po prostu na ogół najtańsza opcja, dlatego warto, w skali roku można na tym kupę siana zaoszczędzić.
      Warto dodać, że pomimo niedogodności, są też znaczne dogodności - w razie problemów np. ze sprawozdaniem możesz po prostu uderzać do bardziej kumatych współlokatorów i prosić o pomoc dotąd, dopóki jej nie uzyskasz. Ściągi i dodatkowe materiały najlepiej się rozchodzą po akademikach właśnie.

      Znajoma skończyła prawo dwa lata temu same koszta to jakieś 20-30k tysięcy. Także jestem pewna, że nie pracujący człowiek z pewnością nie wygeneruje takich pieniędzy.
      Nie za szczególny ten przykład. Przede wszystkim - dzienne czy zaoczne? Ja pisałam cały czas o dziennych + praca w czasie wolnym od studiów (ale nie w całym czasie wolnym, bo jeszcze na naukę trzeba sobie trochę czasu wygospodarować).
      Najbardziej opłaca się pójść na dzienne, bo na wielu kierunkach możesz dorabiać sobie na pół etatu, co, jak opisałam powyżej - wystarczy na samodzielne utrzymanie się ze względu na niższe koszta utrzymania, a nie trzeba martwić się tym, skąd wziąć pieniądze na czesne za studia.

      W przypadku zaocznych sytuacja jest zgoła inna, bo na wstępie trzeba znaleźć pracę, która zapewni i utrzymanie w dużym mieście, i pokryje czesne za studia. Ponadto łatwo utkwić w tej "dorywczej" pracy na stałe jak 5 dni w tygodniu żyjesz pracą, a zjazdy masz tylko co 2 tygodnie. Pod wszelkimi względami polecam zaczynać od dziennych, ewentualnie przenieść się na zaoczne wtedy, kiedy mamy pracę w zawodzie (a przynajmniej część kosztów studiów pokrywa pracodawca ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), czyli gdy mamy gwarancję, że ta kasa się zwróci.

      W przypadku studiów prawniczych jest jeszcze inaczej, bo nawet studiując dziennie musisz zrobić aplikacje, które kosztują, a bez których nie możesz wykonywać zawodu... ale z drugiej strony słyszałam, że samych zajęć jest mało, więc jeśli ktoś ma dobrą pamięć, to są to wyjątkowo łatwe studia (w porównaniu z np. inżynierskimi, gdzie też musisz zapamiętać kupę rzeczy, myśleć logicznie, a do tego masz kupę dupogodzin do wysiedzenia na uczelni i jeszcze masę projektów zadanych do domu). Największym minusem studiów prawniczych są nie tylko płatne certyfikacje, ale i to, że bez znajomości i kasy nie masz co szukać na obecnym rynku pracy, bo nie będziesz mieć hajsu na otworzenie własnej kancelarii, a aby ją zarobić, będziesz zmuszona murzynić u kogoś w kancelarii... a więc tak - prawo to studia dla bogatych, jak niemal żadne inne.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze, że nie chcą brać nadgodzin. Świat powinien iść w kierunku zmniejszenia czasu pracy, a nie sztucznego wydłużania.

1 2 3 4 5 6 7 ... 29 30 następna